Gość: zez IP: *.skynet.net.pl 29.04.07, 18:58 Nie rozumiem, przecież dyżury są płatne i to więcej niż nadgodziny. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: pipok Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.devs.futuro.pl 29.04.07, 19:20 a ile dostają? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lek Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 21:49 Mylisz się kolego, jest dokładnie odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kubalonek Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.11.radom.pilicka.pl 29.04.07, 21:51 Ale w Polsce dyżury nie są wliczane w czas pracy tj. nie dostaniesz emeryturki od dyżurów. I to jest właśnie problem ,że dyżury lekarskie są w ogóle wyłaczone z Prawa Pracy. To takie niewolnictwo w literze prawa polskiego. Co do stawek to są żenujące dyzur szpitalny to max 12 zł na godzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MDR Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.os2.kn.pl 29.04.07, 22:23 Ja za 16 godzin dyzuru dostaje na reke 170zl - jesli wydaje sie wam, ze to duzo - to wyobrazcie sobie, ze kladziecie sie do lozka o 2 w nocy po calym dniu pracy (od 7.30) i godzine pozniej musicie wstac i isc do izby przyjec bo przyszedl bezdomny czlowiek, mowiac ze cos go boli np, w klatce piersiowej. Trzeba go zbadac pokonujac obrzydzenie, potem logicznie pomyslec, zlecic jakas podstawowa diagnostyke, opisac to wszystko w dokumentacji... Albo taki pacjent co przychodzi o 3 w nocy bo go bol gardla, albo kaszel odtygodnia meczy, a "nie mial czasu wczesniej pojsc do lekarza"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.brig.cable.ntl.com 30.04.07, 00:03 A może kurde nie miał czasu?? Bez pacjentów to byście lekarze z głodu pomarli! Nie możesz narzekać, że przychodzi do Ciebie "klient" bo osoba chora jest klientem Twojego pracodawcy! A jak mnie coś boli to po to płace podatki abym mógł iść do lekarza czy na pogotowie, wtedy kiedy mnie boli a nie wtedy Ty masz ochotę mnie łaskawie przyjąć. Poza tym do weź człowieku dostań się do rodzinnego - dzwonisz aby sie umówić na wizytę - to możesz przyjść pojutrze! Przecież to jakaś paranoja. Poza tym to zamiast dyżurów to byście woleli sami - najlepiej na terenie szpitala - przyjmować prywatnie. Jakoś tak was nie boli, że lekarz przyjmuje prywatnie pacjentów od 18 do 18-22 a potem na 6 rano idzie do pracy do szpitala kompletnie nie wyspany. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz 400 godzin na miesiąc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 22:29 ja mam 7-8 zł / godzinę chodzi o to że np kierowca karetki może tylko 8 godzin pracować i musi wg prawa odpocząć bo wg prawa wykonuje odpowiedzialną pracę i ja się z tym zgadzam siedzący obok niego w karetce lekarz wg tego samego prawa może pracować np 72 godziny ciągle ( lub więcej ) bo prawo nie przewiduje jego zmęczenia czyli wg tego prawa nie wykonuje pracy na tyle odpowiedzialnej by wymagała odpoczynku a raczej wg prawa nie wykonuje pracy TU CHODZI O TWOJE PACJECIE BEZPIECZEńSTWO byś miał zagwarantowaną profesjonalna pomoc wypoczętego lekarza a nie kogoś kto słania sie na norgach od 2-3 dni czy chcesz byc leczony przez kogoś kto ze zmęczenia już nic nie kojarzy ??? ja pracuje średnio 400-420 godzin miesięcznie ( cały miesiąc na ok 700 godzin ) by utrzymać rodzinę i od 8 lat nie spędziłem żadnych całych świąt z rodziną bo zawsze mam jakiś dyżur chcę być wypoczęty i mieć czas na naukę DLA TWOJEGO DOBRA . za 1200 zł pensji szpitalnej nie da się utrzymać rodziny dlatego tak pracujemy ZROZUMIAŁEŚ ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: 400 godzin na miesiąc IP: *.brig.cable.ntl.com 30.04.07, 00:09 Jak się ku..a lubisz bawić w MATKĘ TERESĘ to nie narzekaj, sam sobie wybrałeś takie życie. Weź coś zmień w swoim życiu - jak człowiek po studiach i 8 latach w zawodzie może zarabiać takie grosze. Chyba musisz być beznadziejnym lekarzem... chyba ze na prawdę jesteś młodszym bratem Matki Teresy... pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yans Tom ... prawie jak Burak IP: *.viator.gda.pl 30.04.07, 02:40 nigdy nie zrozumiesz tego co mówią lekarze bo nie chcesz. Znam lekarzy, któzy pracują 6 dni non stop. Np: Marek jeździ Fiatem 125p - ma dwójkę dzieciaków i niepełnosprawną żonę. Gdyby nie brał 15-20 dyżurów miesięcznie nie utrzymałby domu. Wspaniały facet ... w USA lekarz specjalista [czytaj: ze specjalizacją] za dyżur dostaje 1000 USD. Różnice są tak kosmiczne w zarobkach, że trudno w to uwierzyć. Jak ktoś pisze, że z 'obrzydzeniem' zabiera się za pomoc człowiekowi któy od wielu dni się nie mył to pomyśl, że ktoś Tobie płaci 8 PLN za godzinę takiej pracy. Ja widziałe jak na pogotowiu takiemu bezdomenmu człowiekowi lekarz wydłubywał z rany 'gnidy' - takie białe larwy. Ciekawe kiedy by Ci nerwy albo żołądek popuścił. Moja kobieta bierze 5-10 dyżórów w miesiącu. Zarabia mniej niż sekretarka w dziekanacie wydziału Fizyki na Politechnice Gdańskiej. Mi jest przykro ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tt Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: 62.69.212.* 29.04.07, 22:24 Z tego wynika ze nie sa płacone jak wszystko w Polsce czyli minimalna stawka za godzine jakies 10 zł brutto lub netto ( w zaleznosci od szpitala ) , a powinno byc dwa razy wiecej czyli 15 - 20 zł za godzine netto . wg mnie to nawet 30 zł na godzine Odpowiedz Link Zgłoś
wels Dyżury pogrążą szpitale 29.04.07, 22:29 Jak dotychczas nikt nie zauważył,że personel medyczny jest jedynym źródłem dochodu dla placówek szpitalnych. Pozostali pracownicy, w tym administracja i personel techniczny są na utrzymaniu "białych fartuchów". W końcu trzeba będzie zapłacić uczciwie tym, którzy dbają przez 24 godziny na dobę, piątki, świątki, bez należnego odpoczynku, przy konieczności stałego odpłatnego szkolenia się. Może wobec powyższego dyrektorzy szpitali uznają roszczenia? A może poparli by ogólnopolski strajk lekarzy? Dlaczego? Bo tylko rozwiązania systemowe gwarantowane przez rząd tego kraju mogą spowodować zarzymanie w nim kadry medycznej. Inaczej polskie lecznictwo "zreformuje" się samo. Do samego dna!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Dyżury pogrążą szpitale IP: 156.17.101.* 29.04.07, 22:45 Najwyższy czas...ciagle tylko wymaga sie od lekarzy, ciągle sie ich oskarża, ale za takie pieniądze nikt nie chce pracowac w innych zakładach pracy. Niestety dyżury sa platne wg stawki godzinowej dziennej, jedynie za 8 godzin nocnych jest 20% dodatek za kazdą godzinę nocy..i przez 3 lata od czasu wejścia do Unii nic sie nie zmieniło..dalej wyzysk ..i żadnego dobrego slowa tylko nagonka.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thannatos Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.bstnma.east.verizon.net 29.04.07, 22:48 W niektorych miejscach to prawo obchodzi sie w ten sposob: Lekarz jest pracownikiem szpitala tylko przez 8 godzin dziennie - 7 do 15.... A co potem, jak zostaje na dyzur? Otoz wtedy lekarz nie jest pracownikiem szpitala tylko WLASNEJ FIRMY (jednoosobowej najczesciej) - i ta oto firma WYNAJMUJE go szpitalowi do pracy przez 16 godzin dyzuru (najczesciej za stawke taka sama jaka dostaja inni dyzuranci, ci "niewynajeci"). A nastepnego ranka, lekarz znow staje sie pracownikiem szpitala. Teoretycznie - wszystko cacy - lekarz pracuje w szpitalu 8 godzin. Nie ma problemu nadgodzin, nie ma problemu kasy. A co on w swojej wlasnej firmie robi, to juz szpitala nie obchodzi. Cwane, nie? Moj brat tak spedza do 96 godzin w szpitalu+pogotowie.... Ja juz nie - zwialem za ocean. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sw.Patryk Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.ipt.aol.com 29.04.07, 23:10 Dla osoby spoza systemu lecznictwa , to wszystko jest malo czytelne. Najprosciej byloby ,gdyby to w duzej ogolnopolskiej stacji telewizyjnej i radiowej zostalo wytlumaczone. To jest system pracy niewolnicznej obowiazujacy w Polsce od zawsze .To znaczy od poczatku PRL-u . Nic sie nie zmienilo . Jeszcze " lepiej " to dziala w szpitalach akademickiech , gdzie praca z chorymi i dyzury , to zupelnie inne zatrudnienie. Wtedy moze lud zrozumie. Ja juz nie moglem tak pracowac i dlatego od kilku lat juz nie dyzuruje . W szpitalu . Zarabiam doskonale i ciesze sie zyciem. Ale juz nie mieszkam w Polsce. Kolegom zycze powodzenia , chorym szczescia . I oczywiscie zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.e-wro.net.pl 29.04.07, 23:11 Nie jest tak. Dyżury nie są teraz liczone oddzielnie. Lekarze i pielęgniarki dostają miesięczną pensję niezależnie ile godzin przepracowali. Mogą pracować nawet 20 godzin dobę i tak dostaną pensję bez dodatków za nadgodziny. Ale wystarczy jasno określić że np. lekarz ma pracować 8 godzin dziennie i każda dodatkowa godzina to NADgodzina płatna 150 lub 200%. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Lekarscy hołociarze w kamasze!!! IP: *.chello.pl 29.04.07, 23:14 dość łapówkarstwa i olewania pacjentów! w kamasze bydło! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lek Re: Lekarscy hołociarze w kamasze!!! IP: *.t19.ds.pwr.wroc.pl 29.04.07, 23:24 zdychaj skur.....lu od lekarzy to się odpier....ol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DYŻURNA Dyżury pogrążą szpitale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.07, 23:20 Wyobraźcie sobie, że dyżury nie "podchodzą" pod kodeks pracy, któy obowiązuje wszystkich innych pracowników w RP. Wobec czego nie są "pracą", więc nie są wynagradzane jak nadgodziny, nie należy się po nich czas na sen i odpoczynek, pracujemy non-stop po kilkadziesiąt godzin bez wychodzenia z pracy, A TO WSZYSTKO JEST TAK SPRYTNIE OBMYŚLANE, ŻE ABY ZOSTAĆ W PRACY NA OBOWIĄZKOWY DYŻUR PO NORMALNYM 8-GODZINNYM DNIU PRACY MUSZĘ PODPISAĆ SIĘ NA LIŚCIE OBECNOŚCI, ŻE WYCHODZĘ Z PRACY!!!!!A RANO PO SKOŃCZONYM DYŻURZE PODPISUJĘ SIĘ POD GODZINĄ PRZYJŚCIA. A GDZIE DO K... BYŁAM W CZASIE DYUŻURU???!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 23:46 To podobny przekręt jak w "Biedronkach" .Tam tez fałszowano listy obecności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pacjentka Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.puchaczy.waw.pl 29.04.07, 23:46 Polska służba zdrowia jest chora. Wszystkim krytykującym lekarzy radzę pomyśleć, czy sami chcieliby być na ich miejscu. Niech pomyślą też, że w każdej chwili mogą stać się pacjentami i że to ich będzie leczył "ostatni" zestresowany lekarz w dodatku po 40-tu godzinach pracy non stop. Niech wtedy pomyślą, że nie ma najlepszego fachowca, bo go zamknęli zanim cokolwiek udowodnili, a inni młodzi, zdolni dawno wyjechali i leczą Anglików czy Szwedów. Czapki z głów przed lekarzami - zwłaszcza tych z publicznych zapyziałych szpitali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.brig.cable.ntl.com 30.04.07, 00:15 A kto Ci kur.a każe takie oszustwa robić co? Święty Mikołaj? Gdzie masz swój honor człowieku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yans Tom - Ty głupiutki po prostu jesteś i tyle IP: *.viator.gda.pl 30.04.07, 02:46 tak jest wszędzie, dlatego też lekarze chcą protestować - taki jesteś mądry, że normalnie ręce opadają. Weź pomyśl bez emocji i nie ciśnieniuj się. Wielu lekarzy godzi się na takie warunki z dwóch powodów: 1. powołanie - mówię zupełnie poważnie 2. bo mają partnera, kty pomaga finansowo powiązać koniec z końcem Moja kobieta zarabia tak mało, że sama nie utrzymała by domu. Odpowiedz Link Zgłoś
p.atryk Panowie menedzerowie-dyrektorzy szpitali... 29.04.07, 23:39 ...powinni negocjowac i podpisywac realne finasowo kontrakty z NFZ. Jak sie podpisywalo latami na poziomie 40% realnej wartosci,to nie ma co plakac teraz ze "przez lekarzy zbankrutuje szpital". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rabarbar Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.range86-149.btcentralplus.com 29.04.07, 23:43 Pozdrawia wszystkich ktorzy jeszcze podlegaja tym niesprawiedliwym przepisom. Wiem co to jest dyzurowac okolo 10 - 15 dni w miesiacu, doliczajac do tego natepny dzien ktory nie jest zupelnie normalny ( sprobuj pracowac wydajnie po nie przespanej w calosci nocy - i to nie raz, tylko przez kilka, kilkanascie lat). Do tego Swieta ZAWSZE w ktorys dzien w pracy. Ja juz od 2 lat spie wszystkie noce, mam wolne świeta ale.... oczywiscie nie jestem w Polsce. Zapraszam Wszystkich lekarzy zeby przyjechali tutaj jak najszybciej. A tym ktorzy musza zostac w Polsce zycze zeby w koncu ktos zobaczyl ze wykonczony lekarz jest grozny. Pozdrowienia z UK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez_lekarz Ze smutkiem stwierdzam-lekarze nie maja godnosci! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 00:28 Nie maja, bo biora lapowki, bo pozwalaja sobie, aby zatrudniano ich jak niewolnikow, bo toleruja feudalny system ordynatorski, bo juz po liceum szli na studia, co do ktorych bylo jasne, ze bez oszukiwania nie pociagna daleko. A co gorsza to teraz boja sie prywatyzacji, bo juz oduczyli sie uczciwie pracowac i boja sie, czy w ogole by potrafili robic cos jak trzeba - za dobra pensje, bez dasow i fochow i wiecznie rozchylonej kieszeni. Po prostu profesjonalnie. Umiec np. rozroznic biegunke rotawiruysowa od padaczki i nie nakluwac bez potrzeby. Bo na razie tego nie umieja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tvrg walczyc z bezprawiem - IP: *.agoff.umn.edu 30.04.07, 01:23 - bo jak cie raz zlamia to bedziesz zyc na kolanach - nareszcie sa srodki prawne - a co z tzw. zarzadcami sluzby zdrowia ktorzy biora slynne "kontakty managerskie" a zamiast zarzadzac = 3 lata temu zauwazyc problem i go rozwiazac robia nie wiadomo co - zarzadzanie to praca = rozwiazywnie konfliktow najlepiej ZANIM sie owe pojawia. a tym co pisza "lekarzy w kamasze" proponuje pomyslec co bedzie z pancjentami jak to haslo juz rzad zrealizuje - moze "do rowu"? milego dnia - z USA pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: R K...a zamilcz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 18:11 Jesli nie masz nic mądrego do powiedzenia.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mamila Dyżury pogrążą szpitale IP: *.abhsia.telus.net 30.04.07, 01:22 Niech wzsystkie grupy spoleczne zadaja podobnych podwyzek,to moze poslom rzad da przecietne pobory i wygorowane zarobki wreszcie sie zrownaja z poborami przecietnego polskiego obywatela. Oby nastala rownosc spoleczna i nie bylo taki dysproporcji zarobkowych. Kazdy chce zyc i powinien miec prawo do godnego zycia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prawdziwe Tylko prywatyzacja - czytajcie..... IP: *.dsl.bcvloh.sbcglobal.net 30.04.07, 02:11 michalkiewicz.pl/gp_2007-02-14.php Pero, pero, bilans musi wyjść na zero! Komentarz · tygodnik „Gazeta Polska” · 14 lutego 2007 | www.michalkiewicz.pl Za pierwszej komuny partia odgrażała się, że komunizm wkrótce zwycięży na całym świecie. Zwykli ludzie pocieszali się w tym strapieniu anegdotką z 1968 roku, kiedy to wojska Układu Warszawskiego wtargnęły do Czechosłowacji. W ramach pacyfikowania nastrojów odbywały się tam różne mityngi i podobno na jednym z nich jakiś politruk zapowiedział, że wkrótce zapanuje tu komunizm. W zapadłej nagle trwożnej ciszy rozległ się głos jakiegoś człowieka: „Ja se ne boim! Ja mam raka!”. Jeśli nawet to nieprawda, to oddaje ówczesne nastroje. Myśl, ze komunizm może zwyciężyć na całym świecie, wielu ludzi wprawiała w autentyczne przerażenie. Mnie też. Dlatego pamiętam uczucie wielkiej ulgi na wieść, że pewien uczony ekonomista powiedział, że jest to niemożliwe, bo przynajmniej jedno państwo musi pozostać normalne, to znaczy – niekomunistyczne. Na pytanie – dlaczego, odpowiedział, że gdyby komunizm zwyciężył na całym świecie, to od tego momentu nikt nie wiedziałby już, ile co naprawdę kosztuje. Dlatego – wywodził ów uczony – przynajmniej jedno państwo musi pozostać normalne, bo nawet w komunizmie trzeba wiedzieć takie rzeczy. Przypomniała mi się ta historia 6 lutego, kiedy to rząd ogłosił program ratunkowy dla służby zdrowia. Tzn. tak naprawdę niczego nie ogłosił, tylko zapowiedział, że wesprze 8 dużych szpitali, a pozostałe muszą spłacić swoje długi same, a jeśli nie potrafią, to zostaną zamknięte. Ciekawe, kto wtedy pospłaca długi tych szpitali, które mają przecież swoje „organy założycielskie”, ale o to niech martwią się wierzyciele. Jak szpitale mają spłacić długi? Tego, ma się rozumieć, nikt nie wie i na tym, jak się wydaje, zasadza się ów ratunkowy program, jeśli oczywiście nie liczyć „dodatkowych ubezpieczeń” – to znaczy – kolejnej podwyżki podatków, tym razem nazwanych „dodatkowymi ubezpieczeniami” Dlaczego „dodatkowymi”? No bo raz jużeśmy się wszyscy „poubezpieczali” w momencie, kiedy 7,5% płaconego przez nas podatku dochodowego od osób fizycznych, zostało nazwane „składką ubezpieczenia zdrowotnego” i przekazane najpierw „kasom chorych”, a kiedy rząd SLD, nie mogąc wysiudać zadekowanych w tych „kasach” polityków AWS i Unii Wolności wszystkie je porozwiązywał – Narodowemu Funduszowi Zdrowia, obsadzonemu już, jak się należy, klientami Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Od razu było wiadomo, że byle czego, to oni nie zjedzą, ani nie wypiją, więc na leczenie pacjentów na pewno nie starczy pieniędzy. No i teraz, kiedy wyszło szydło z worka, mówi się o „dodatkowym” ubezpieczeniu, no bo skąd wziąć szmalec? Jak mówił Władysław Gomułka, „z próżnego i Salamon nie naleje”, więc ktoś musi nalać. A kto? No przecież wiadomo, że podatnik, z tym, że na tę okoliczność mianowany „pacjentem”. Ta sytuacja pokazuje, jak wielką rolę w gospodarce narodowej odgrywa językoznawstwo i nie dziwimy się tak Józefowi Stalinowi, że on też tą dyscypliną się zajmował. W końcu rządzenie państwem demokratycznym polega przede wszystkim na wymyślaniu co jakiś czas efektownych bajerów, które zaczynają roztrząsać publicyści i biorą na warsztat naukowcy i eksperci , wskutek czego ludzie myślą, że to wszystko naprawdę, dzięki czemu można bezpiecznie golić ich do gołej skóry. Jak zaczynają kapować, że coś z nimi nie tak, trzeba wymyślić następny bajer – i wszystko zaczyna się od początku. To właśnie dlatego za pierwszej komuny były plany – trzyletni i sześcioletni, sławione płatnym językiem przez natchnionych twórców, a potem kolejne „pięciolatki”, przez które brnęliśmy w coraz to głębszy dobrobyt, aż doczekaliśmy się kartek, najpierw na cukier, a potem – na wszystko. Wtedy bajer już nie wystarczył i trzeba było wyprowadzić na ulicę wojsko, ale potem znowu pojawił się, a to „pierwszy”, a za nim nawet „drugi etap reformy” – i tak doczekaliśmy „transformacji ustrojowej”, w ramach której „reformy”, a nawet „głębokie reformy” robione są w każdej kadencji Sejmu. Dlatego też coraz bardziej upowszechnia się porzekadło, że „niczyje życie, zdrowie, ani mienie nie jest bezpieczne, gdy trwa sesja Sejmu”, będące współczesny odpowiednikiem okrzyku wspomnianego na początku czeskiego starowiny. Ale mniejsza już o to, bo volenti non fit iniuria, czyli – chcącemu nie dzieje się krzywda, więc jak ludzie chcą być goleni, to niechże będą; nikt nic na to poradzić nie może i nawet nie wiem, czy powinien, bo w końcu czego oczy nie widzą , o to serce nie boli. W takiej sytuacji lepiej chyba nie wiedzieć, niż wiedzieć, bo – jak powiadają Rosjanie – „kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie – tego wiodą w łańcuchach”. Nikogo nie trzeba uszczęśliwiać na siłę; wół lubi trawę, a świnia pokrzywy, niechże więc każdy ma to, na czym mu zależy. W tej sytuacji, uwolnieni z poczucia obowiązku niesienia wiadomego kaganka, możemy spokojnie zastanowić się, skąd właściwie w szpitalach narobiło się tyle długów, skoro przecież tylu głowaczy skrupulatnie wyliczyło co do złotówki wartość społecznych potrzeb na odcinku ochrony zdrowia? Wygląda na to, że wszystkiemu winna gospodarka planowa, której nieodłącznym elementem jest ustalanie cen przez czynowników od planowania, a nie przez rynek. Jest w tym logika, bo rynek jest nieprzewidywalny, podczas gdy w urzędzie, wiadomo – co zapiszesz piórem, tego nie wyrąbiesz toporem. Dlatego w planach wszystko się bilansuje, zgodnie z popularną piosenką: „pero, pero, bilans musi wyjść na zero”, a skoro „musi” – to i wychodzi, jakże by inaczej, ale tylko w papierach. W życiu nic zbilansować się nie chce, bo dekretowane z sufitu przez czynownictwo koszty nie wytrzymują konfrontacji z rynkową rzeczywistością. Uzależnieni od czynownictwa administratorzy udają przed zwierzchnością, że wszystko jest w jak najlepszym porządku – aż wreszcie okazuje się, że nie ma innego wyjścia, tylko „dodatkowe ubezpieczenia”. Bo żeby odejść od komunizmu – mowy nie ma! Jak jest rozkaz, że ma zwyciężyć, to zwycięży, choćby nawet wszystkim trzeba było ogolić razem ze skórą. Stanisław Michalkiewicz www.michalkiewicz.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Sprzedać szpitale, kopalnie i szkoły IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 30.04.07, 02:13 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez medyk ale w US szpitale do prywatyzacji IP: *.dsl.bcvloh.sbcglobal.net 30.04.07, 02:13 michalkiewicz.pl/gp_2007-02-14.php Pero, pero, bilans musi wyjść na zero! Komentarz · tygodnik „Gazeta Polska” · 14 lutego 2007 | www.michalkiewicz.pl Za pierwszej komuny partia odgrażała się, że komunizm wkrótce zwycięży na całym świecie. Zwykli ludzie pocieszali się w tym strapieniu anegdotką z 1968 roku, kiedy to wojska Układu Warszawskiego wtargnęły do Czechosłowacji. W ramach pacyfikowania nastrojów odbywały się tam różne mityngi i podobno na jednym z nich jakiś politruk zapowiedział, że wkrótce zapanuje tu komunizm. W zapadłej nagle trwożnej ciszy rozległ się głos jakiegoś człowieka: „Ja se ne boim! Ja mam raka!”. Jeśli nawet to nieprawda, to oddaje ówczesne nastroje. Myśl, ze komunizm może zwyciężyć na całym świecie, wielu ludzi wprawiała w autentyczne przerażenie. Mnie też. Dlatego pamiętam uczucie wielkiej ulgi na wieść, że pewien uczony ekonomista powiedział, że jest to niemożliwe, bo przynajmniej jedno państwo musi pozostać normalne, to znaczy – niekomunistyczne. Na pytanie – dlaczego, odpowiedział, że gdyby komunizm zwyciężył na całym świecie, to od tego momentu nikt nie wiedziałby już, ile co naprawdę kosztuje. Dlatego – wywodził ów uczony – przynajmniej jedno państwo musi pozostać normalne, bo nawet w komunizmie trzeba wiedzieć takie rzeczy. Przypomniała mi się ta historia 6 lutego, kiedy to rząd ogłosił program ratunkowy dla służby zdrowia. Tzn. tak naprawdę niczego nie ogłosił, tylko zapowiedział, że wesprze 8 dużych szpitali, a pozostałe muszą spłacić swoje długi same, a jeśli nie potrafią, to zostaną zamknięte. Ciekawe, kto wtedy pospłaca długi tych szpitali, które mają przecież swoje „organy założycielskie”, ale o to niech martwią się wierzyciele. Jak szpitale mają spłacić długi? Tego, ma się rozumieć, nikt nie wie i na tym, jak się wydaje, zasadza się ów ratunkowy program, jeśli oczywiście nie liczyć „dodatkowych ubezpieczeń” – to znaczy – kolejnej podwyżki podatków, tym razem nazwanych „dodatkowymi ubezpieczeniami” Dlaczego „dodatkowymi”? No bo raz jużeśmy się wszyscy „poubezpieczali” w momencie, kiedy 7,5% płaconego przez nas podatku dochodowego od osób fizycznych, zostało nazwane „składką ubezpieczenia zdrowotnego” i przekazane najpierw „kasom chorych”, a kiedy rząd SLD, nie mogąc wysiudać zadekowanych w tych „kasach” polityków AWS i Unii Wolności wszystkie je porozwiązywał – Narodowemu Funduszowi Zdrowia, obsadzonemu już, jak się należy, klientami Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Od razu było wiadomo, że byle czego, to oni nie zjedzą, ani nie wypiją, więc na leczenie pacjentów na pewno nie starczy pieniędzy. No i teraz, kiedy wyszło szydło z worka, mówi się o „dodatkowym” ubezpieczeniu, no bo skąd wziąć szmalec? Jak mówił Władysław Gomułka, „z próżnego i Salamon nie naleje”, więc ktoś musi nalać. A kto? No przecież wiadomo, że podatnik, z tym, że na tę okoliczność mianowany „pacjentem”. Ta sytuacja pokazuje, jak wielką rolę w gospodarce narodowej odgrywa językoznawstwo i nie dziwimy się tak Józefowi Stalinowi, że on też tą dyscypliną się zajmował. W końcu rządzenie państwem demokratycznym polega przede wszystkim na wymyślaniu co jakiś czas efektownych bajerów, które zaczynają roztrząsać publicyści i biorą na warsztat naukowcy i eksperci , wskutek czego ludzie myślą, że to wszystko naprawdę, dzięki czemu można bezpiecznie golić ich do gołej skóry. Jak zaczynają kapować, że coś z nimi nie tak, trzeba wymyślić następny bajer – i wszystko zaczyna się od początku. To właśnie dlatego za pierwszej komuny były plany – trzyletni i sześcioletni, sławione płatnym językiem przez natchnionych twórców, a potem kolejne „pięciolatki”, przez które brnęliśmy w coraz to głębszy dobrobyt, aż doczekaliśmy się kartek, najpierw na cukier, a potem – na wszystko. Wtedy bajer już nie wystarczył i trzeba było wyprowadzić na ulicę wojsko, ale potem znowu pojawił się, a to „pierwszy”, a za nim nawet „drugi etap reformy” – i tak doczekaliśmy „transformacji ustrojowej”, w ramach której „reformy”, a nawet „głębokie reformy” robione są w każdej kadencji Sejmu. Dlatego też coraz bardziej upowszechnia się porzekadło, że „niczyje życie, zdrowie, ani mienie nie jest bezpieczne, gdy trwa sesja Sejmu”, będące współczesny odpowiednikiem okrzyku wspomnianego na początku czeskiego starowiny. Ale mniejsza już o to, bo volenti non fit iniuria, czyli – chcącemu nie dzieje się krzywda, więc jak ludzie chcą być goleni, to niechże będą; nikt nic na to poradzić nie może i nawet nie wiem, czy powinien, bo w końcu czego oczy nie widzą , o to serce nie boli. W takiej sytuacji lepiej chyba nie wiedzieć, niż wiedzieć, bo – jak powiadają Rosjanie – „kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie – tego wiodą w łańcuchach”. Nikogo nie trzeba uszczęśliwiać na siłę; wół lubi trawę, a świnia pokrzywy, niechże więc każdy ma to, na czym mu zależy. W tej sytuacji, uwolnieni z poczucia obowiązku niesienia wiadomego kaganka, możemy spokojnie zastanowić się, skąd właściwie w szpitalach narobiło się tyle długów, skoro przecież tylu głowaczy skrupulatnie wyliczyło co do złotówki wartość społecznych potrzeb na odcinku ochrony zdrowia? Wygląda na to, że wszystkiemu winna gospodarka planowa, której nieodłącznym elementem jest ustalanie cen przez czynowników od planowania, a nie przez rynek. Jest w tym logika, bo rynek jest nieprzewidywalny, podczas gdy w urzędzie, wiadomo – co zapiszesz piórem, tego nie wyrąbiesz toporem. Dlatego w planach wszystko się bilansuje, zgodnie z popularną piosenką: „pero, pero, bilans musi wyjść na zero”, a skoro „musi” – to i wychodzi, jakże by inaczej, ale tylko w papierach. W życiu nic zbilansować się nie chce, bo dekretowane z sufitu przez czynownictwo koszty nie wytrzymują konfrontacji z rynkową rzeczywistością. Uzależnieni od czynownictwa administratorzy udają przed zwierzchnością, że wszystko jest w jak najlepszym porządku – aż wreszcie okazuje się, że nie ma innego wyjścia, tylko „dodatkowe ubezpieczenia”. Bo żeby odejść od komunizmu – mowy nie ma! Jak jest rozkaz, że ma zwyciężyć, to zwycięży, choćby nawet wszystkim trzeba było ogolić razem ze skórą. Stanisław Michalkiewicz www.michalkiewicz.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zei Dyżury pogrążą szpitale IP: *.hsd1.nj.comcast.net 30.04.07, 02:49 NIe płacą za dyżury. To się po prostu nie mieści w głowie. To tylko w Polsce takie paradoksy. W żadnym kraju lekarze nie dyżurują za darmo. Dlatego w niedługim czasie będa leczyć znachorzy, bo lekarze i tak gremialnie wyjeżdżają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.pila.agora.pl 30.04.07, 05:50 Oj placą za dyżury i to całkiem nieźle. Przynajmniej u mnie w mieście. Druga sprawa to jest to co lekarze robią na dyżurach, większość osypia pozostałe etaty na których chętnie pracują. Tak że wychodzi z tego że szpitale płacą lekarzom głównie za spanie i odpoczynek na dyżurach. Przykładowo dyżur trwa od 19 do 7 rano lekarz śpi od 23 do 6,30 rano jedynie w nagłych przpadkach musi wstać. Szczytem było jak pojechałem z dzieckiem do szpitala w nocy i pani doktor wyszła w szlafroku !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruno Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.mclink.it 30.04.07, 11:07 Przykładowo dyżur trwa od > 19 do 7 rano lekarz śpi od 23 do 6,30 rano jedynie w nagłych przpadkach musi > wstać. Bo na tym wlasnie polega dyzur. Lekarz jesli nic sie nie dzieje, nie musi robic odchodu co 15 min. Ma być na miejscu na wypadek naglego przypadku. A te najczescie zdazaja sie w godz. 23.00 - 6.30. > Szczytem było jak pojechałem z dzieckiem do szpitala w nocy i pani > doktor wyszła w szlafroku !!!! Rozumiem twoje oburzenie, ale niedlugo juz takie wypadki nie beda sie zdarzac. Poprostu nie bedzie mial kto tych dyzurow pelnic. A tak na marginesie zapytam: mimo nieadekwatnego do sytuacji stroju, pani doktor pomogla twojemu dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zez Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.skynet.net.pl 30.04.07, 12:14 Jeżeli jesteś z tej bajki to będziesz wiedział o co mi chodzi. Lekarza w pracy obowiązuje ubranie ochronne i nie można przestrzegania jednych przepisów wymagać, a inne traktować jak komu wygodnie. Myślę, że środowisko lekarskie samo powinno określić ile należy się za dyżur ciężko przepracowany, a ile za przespany, może mniej by było oburzonych mizernym wynagrodzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruno Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.mclink.it 30.04.07, 13:18 > Jeżeli jesteś z tej bajki to będziesz wiedział o co mi chodzi. Lekarza w pracy > obowiązuje ubranie ochronne i nie można przestrzegania jednych przepisów > wymagać, a inne traktować jak komu wygodnie. Zglosiles to jej przelozony, napisales jakas skarge? I nie odpowiedziales na pytanie: pomogla czy nie? > Myślę, że środowisko lekarskie sam o > powinno określić ile należy się za dyżur ciężko przepracowany, a ile za > przespany, może mniej by było oburzonych mizernym wynagrodzeniem. Oczywiscie, w imie sprawiedliwosci spolecznej, żadasz takich samych zasad dla strazaków? Przeciez oni tez lubia sobie postac na dyzurze, jak nic sie nie dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.asta-net.com.pl 30.04.07, 15:03 Hmmm pomogła ciężko to jednoznacznie określić, obejrzała ucho przepisała synka, zakropiła kroplami i kazała rano przyjechać do przychodni szpitalnej jak będzie miała dyżur. No i wtedy dopiero obejrzała to dokladnie i "przebiła" w nocy chyba była za bardzo zaspana żeby to zrobić albo na dyżurze jeżeli można to tak nazwać nie płacą za pacjenta, a w przychodni już tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruno Re: Dyżury pogrążą szpitale IP: *.mclink.it 30.04.07, 16:32 Czyli mimo zaspania cos jednak zrobila. Nie mnie oceniac czy postepowala prawidlowo, czy powinna zrobic cos innego. A poskarzyles sie gdzies jej nieformalny stroj? I jak sie odniesies do pomyslu, by strazakom tez placic wylacznie za czas czynnie spedzony przy pracy (np. od m^2 ugaszonego pozaru, kg obywatela wyciagnietego z wraku itd.)? Odpowiedz Link Zgłoś
wahb Re: Dyżury pogrążą szpitale 14.05.07, 16:00 Szczytem było jak pojechałem z dzieckiem do szpitala w nocy i pani > doktor wyszła w szlafroku !!!! moze poprzedni pacjent zarzygał jej fartuch Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g@mdan Re: Dyżury - trochę historii. IP: *.tvsat364.lodz.pl 01.05.07, 18:07 Sprawa dyżurów bulwersowała środowisko lekarskie od dawna. Dyżury były obowiązkowe, ale jednocześnie gorzej wynagradzane i niewliczane do "kodeksowego" czasu pracy. Przed 1989 r. wszelkie próby protestów były ucinane przez pracodawcę stwierdzeniem, że "przecież" ordynator może lekarza po dyżurze zwolnić do domu. Może, ale nie musi. A więc nie zwalniał. Tylko idiota może oczekiwać, że lekarz na dyżurze będzie całą noc czuwał, skoro następnego dnia musi pracować kolejne 7 godzin. Lekarz pełniący średnio 8 dyżurów w miesiącu przebywał w pracy dodatkowo prawie 2 tys. godzin w roku, z czego prawie 1 tys. godzin w dni wolne od pracy i święta. Tyle czasu lekarze poświęcali pacjentom, kosztem swojego wolnego i kosztem rodziny. Znam lekarzy, którzy pełnili po 15 i więcej dyżurów. Dorabiali się. Dlatego teraz mają samochody i domy. Już NSZZ Solidarność Sł. Zdrowia postulował zmianę tego niewolniczego systemu. Niestety bezowocnie. Po transformacji ustrojowej problem był wałkowany od nowa. OZZL organizował protesty i strajki, a wśród postulatów zawsze były sprawy unormalnienia systemu dyżurowania. Wtedy "nasza" władza uznawała racje lekarzy, ale tłumaczenie braku reform było wręcz kuriozalne: nie można naprawić tego chorego układu, bo to spowoduje zagrożenie "płynności finansowej" budżetu państwa. Teraz wiemy już, że "nasza" władza kłamała. Każdy kolejny rząd odkładał sprawy porządkowania chorego systemu. Wiadomo dlaczego. Tylko brakowi odwagi rządzących, ich nieuczciwości i brakowi zdolności przewidywania zawdzięczamy bałagan, do którego właśnie obecnie dochodzi. Teraz kiedy trzeba trzymać się litery prawa, władza widzi "mur". Innej drogi nie ma. Kolejne odkładanie rozwiązania nabrzmiałych problemów spowoduje dalszy regres. Im później tym trudniej. Powoli nadchodzi czas, kiedy trzeba będzie odbić sie od dna. To trudne i kosztowne. Trzeba będzie podjąć te koszty. A kto zapłaci. Jak zwykle - społeczeństwo. Im wcześniej tym koszty będą mniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś