brekeke
02.05.07, 14:22
Przyjechali do mnie znajomi z Czech. Chcieliśmy pójść wczoraj, tj. w dzień
świąteczny, na imprezę taneczną (lata 80.-90.) w Pewexie, anonsowaną przez
piątkowe „Co jest grane?”. Przybyliśmy do klubu o 22, a tu głucho i pusto…
Zimny wieczór, ruszyliśmy zatem do Kaliskiej, a tu piwo po 8 zł (w Pradze piwo
w dobrych pubach jest maksymalnie po 4 zł - w Pradze, stolicy!!!), dzieciaki
bogatych rodziców, grupa Afrykanów + tradycyjnie kilka kurewek.
W 77 pusto, ale przynamniej otwarte. W końcu skończyło się na Lizard Kingu.
Piwo po 7 zł, ale dobra muza i sympatyczna obsługa, tj. kelnerzy nie żądający
kasy z góry!.
Reasumując: mamy najdłuższy w roku weekend i nie umiemy go świętować. Turyści
się nudzą: moi czescy znajomi już tu pewnie nie przyjadą – wybiorą Kraków lub
Wrocław (gdzie np. miasto zorganizowało wczoraj zbiorowy koncert gitarzystów
amatorów).
Wczoraj przypomniałem sobie, jak dwa lata temu przyjechał do mnie znajomy
Francuz. Było to 11 listopada. Poszliśmy do Muzeum Sztuki na Więckowskiego – a
tu zamknięte!
Jesteśmy smutnym miastem, i chyba trochę prowincjonalnym… (chociaż Festiwal
Reanimacja był super!)