cassani
27.06.07, 12:08
To znaczy w smaku są nawet niezłe, choć, jak co poniektórzy tutaj pamiętają
że nie przepadam za słodkim jedzeniem, to truskawki jeszcze znoszę.
Ale nie lubię truskawek za tą okołotruskawkową psychozę "zjedz szybko bo sie
popsują", "już są miękkie!", "ta juz spleśniała!", "ojej! nie zjadłeś w pore
i się popsuły". Po prostu truskawki to najbardziej stresujący owoc jaki znam,
występuje przez dwa tygodnie w roku i trzeba go zaraz po zerwaniu zjeść, bo
sie mu coś stanie. Ta moja cicha nienawiść do truskawek zaczęła sie
kilkanaście lat temui, gdy moja mama uprawiała działkę "rekreacyjną"
naprzeciwko domu pogrzebowego obok szpitala w Sieradzu. Sama lokalizacja
dawała mi juz wiele do myślenia, ale cóż - jakos starałem sie rozumieć czemu
w wolnych chwilach ktoś woli grzebac w ziemi zamiast czytać książki - ale sa
gusta i guściki.
Otóż mama uprawiała równiez truskawki - Jezu! Co to był za powód utarczek z
całą rodziną - przez 50 tygodni mama naparzała w te grządki żebyśmy potem
musieli w 2 tygodnie ich zawartość pożreć. A ja juz miałem dość tych
codziennych kobiałek, musów, truskawek ze śmiataną, z cukrem z czymkowleik co
było w domu i nadawało sie by w jakikolwiek sposób złamac ich smak - no i co
najważniejsze - żebyśmy zadowoleni i z usmiechem zjedli efekty całorocznej
pracy. Truskawki srak, truskawki owak, truskawki z tym czy z tamtym a na
ukonorowanie pracy kompot i placek z truckawkami. A jak tak ku.. miałem
ochotę w czesie tych dwóch tygodni pojeść jabłek! - ale gdzież tam! Obraza
majestatu! "To ja tu palcami drę ziemię - a ty mi tak?!?!?" i takie tam...
Nie dość że te truskawki wystepuja przez mgnienie oka w perspektywie roku to
jeszcze po zerwaniu psychoza się wzmacniała bo w połowie trasy działka - dom
pierwsze truskawki sie psuły, a domu co chwile zestresowany zaglądałem do
lodówki czy są jeszcze ok, czy nie zrobimy przykrości rodzicielce za nasza
opieszałość w konsumpcji.
Od tamtych czasów minęło już sporo czasu, ale sezon truskawkowy powoduje u
mnie lekkie napięcie, taki nieswój jestem. Czasami kupuje sobie troche
truskawek - ale raczej unikam. Po prostu boje sie że nie zdążę zjeśc i mi się
popsują. Taki afekt mam.