Dodaj do ulubionych

Wierszyki Tuwima

    • Gość: kasiaprim Re: Wierszyki Tuwima IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:10
      Falliczna pieśń

      Dwudziestoletni bracia moi!
      Dwudziestoletnie moje siostry!
      Młodzi! Silni! Zdrowi!
      Którzy czujecie w sobie krew czerwoną,
      Gorącą, dumną, świeżą, pulsującą!
      Którzy czujecie rozkosz rozprężenia
      Muskułów twardych!
      Którzy stąpacie po ogromnej kuli:
      Po ziemi starej, mądrej i okrągłej!
      Którzy czujecie rozkosz słowa: żyję!
      Którym zalewa serca boskim szczęściem
      Myśl o rozkosznej fizjologii Życia! -
      - Hej, wam dziś śpiewam, piękni, mądrzy, moi!
      - Hej, wam dziś śpiewam, silni, zdrowi, młodzi!
      Pieśń, której niech się dziewczyna nie wstydzi!
      Pieśń, która młodzieńcowi skrycie
      Niechlujnych, głupich myśli nie nasuwa!
      Dwudziestoletni bracia moi!
      Dwudziestoletnie moje siostry!
      Śpiewam falliczną, tryumfalną Pieśń!

      Bo święte jesteś, Życie, w każdym calu!
      Bo cudne jesteś, rozkoszne i boskie,
      Kto jeno umie drżeć na myśl o tobie,
      Kto jeno umie nazwać cię wszędzie,
      Gdzie jesteś z Boga: pierwotne i ciepłe,
      Gdzie wytryskujesz jak nasienie ludzkie
      W ostatniej drgawce spełnionej rozkoszy!
      Gdzie jesteś świetlną, olbrzymią potęgą,
      Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić,
      Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną,
      Ciepłe, łaskawe, miłościwe Słońce!
      O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje!
      Pójdźmy z Miłością w życie, pójdźmy z sercem,
      Co umie kochać! Co umie się cieszyć!
      Pójdźmy - "bezwstydni" dla sobaczej zgrai
      Kretynów, błaznów, chamów i kramarzy!
      Lecz czyści, święci, cudni i radośni
      Dla każdej młodej, kochającej duszy...

      Oto w południa skwarze, pod prostopadłymi
      Słońca promieńmi, w gorącu upalnym,
      W najbielszym, świętym słonecznym ognisku,
      Na polu złotym, cichym rozpalonym
      Leży Kobieta - naga, biała, silna,
      Leży Kobieta - jędrna, żądna, młoda,
      Leży Kobieta! Kobieta!! Kobieta!!!
      I oto idzie ku niej Mąż Ogromny,
      Silny i piękny, zagorzały zdrowy,
      Grzany słonecznym upałem południa,
      Idzie Mężczyzna! Mężczyzna!! Mężczyzna!!!
      I wyciągają się kobiece ręce,
      I rozwierają się kobiece nogi,
      Wznoszą się piersi głębokim oddechem
      I rozszerzają się okrągłe biodra,
      I patrzy w słońce Łono Kobiecości...

      Serce mężowi młotem tłuc poczyna,
      Święte wzruszenie ogarnia mu duszę
      I szybko kroczy, i ciężko oddycha,
      Jak Bóg radosny...
      I oto wznosi się w nim Duch Świetlisty,
      I oto żądza cudna go ogarnia,
      I zwierzę chutne, i instynkt odwieczny
      Ku niej go ciągnie...
      I pięknie, potężnie wznosi się do góry
      Fallus, męskości święta doskonałość!
      (- Precz, tępogłowe chamy!
      Precz, sobaki!
      Ani mnie chichot wasz podły przerazi,
      Ani zamglone oczy, ani wargi,
      Cuchnącą pianą sprośności zalane!)
      I oto łączy się ciało mężczyzny
      Z ciałem kobiety... Oto się splatają
      Ręce i nogi, a kobiece mleko
      Z zduszonych piersi tryska... Oto wargi
      Zwarły się w długi, słodki pocałunek...
      I drgają ciała, i w pośpiechu, w szale
      Czekają Przyjścia, czekają Spełnienia,
      I oto czują, jak się rozkosz zbliża,
      Jak się tumanią krwią zalane mózgi,
      Jak biją serca pod rytm ciał drgających,
      Jak dziko palą ciała razem zwarte,
      Jak się splecione zacieśniają więzy,
      Jak wargi wilgne szepcą urywane
      Słowa miłości...

      Aż wreszcie chwila okropna przychodzi,
      Kiedy ich rozkosz przeszywa jak strzała,
      Jak błyskawica, jasne szczęście bije
      I wytryskuje nasienie mężczyzny
      W kobiece łono...

      O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje!
      O, bądźmy czyści, mądrzy i radośni!
      O, idźmy w życie z miłością słoneczną,
      Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić,
      Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną,
      Ciepłe łaskawe, miłościwe Słońce!
    • Gość: kasiaprim _________________________________Modlitwa IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:41
      Modlitwa

      (Kwiaty Polskie I/II/VIII fr.)

      My ludzie skromni, ludzie prości,
      Żadni nadludzie ni olbrzymy,
      Boga o inną moc prosimy,
      O inną drogę do wielkości:

      Chmury nad nami rozpal w łunę,
      Uderz nam w serca złotym dzwonem,
      Otwórz nam Polskę, jak piorunem
      Otwierasz niebo zachmurzone.
      Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
      Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
      Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
      Niech będzie biedny, ale czysty
      Nasz dom z cmentarza podźwignięty.
      Ziemi, gdy z martwych się obudzi
      I brzask wolności ją ozłoci,
      Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
      Mocnych w mądrości i dobroci.
      A kiedy lud na nogi stanie,
      Niechaj podniesie pięść żylastą:
      Daj pracującym we władanie
      Plon pracy ich we wsi i miastach,
      Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie,
      By pieniądz w pieniądz nie porastał.
      Pysznych pokora niech uzbroi,
      Pokornym gniewnej dumy przydaj,
      Poucz nas, że pod słońcem Twoim
      "Nie mas Greczyna ani Żyda".
      Puszącym się, nadymającym
      Strąć z głowy ich koronę głupią,
      A warczącemu wielkorządcy
      Na biurku postaw czaszkę trupią.
      (. . . . . . . . . . .)
      Piorunem ruń, gdy w imię sławy
      Pyszałek chwyci broń do ręki,
      Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
      Miał za rękojeść krzyż Twej męki.
      Niech się wypełni dobra wola
      Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
      Przywróć nam chleb z polskiego pola,
      Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
      Lecz nade wszystko - słowom naszym,
      Zmienionym chytrze przez krętaczy,
      Jedyność przywróć i prawdziwość:
      Niech prawo zawsze prawo znaczy,
      A sprawiedliwość - sprawiedliwość.
      Niech więcej Twego brzmi imienia
      W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,
      Głupcom odejmij dar marzenia,
      A sny szlachetnych ucieleśnij.
      Spraw, byśmy błogosławić mogli
      Pożar, co zniszczył nas dobytek,
      Jeśli oczyszczającym ogniem
      Będzie dla naszych dusz nadgnitych.
      Każda niech Polska będzie wielka:
      Synom jej ducha czy jej ciała
      Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,
      I wielkość serc, gdy będzie małą.
      Wtłoczonym między dzicz niemiecką
      I nowy naród stu narodów -
      Na wschód granicę daj sąsiedzką,
      A wieczną przepaść od zachodu.
      Dłonie Twe, z których krew się toczy,
      Razem z gwoździami wyrwij z krzyża
      I zakryj, zakryj nimi oczy,
      Gdy się czas zemsty będzie zbliżał.
      Przyzwól nam złamać Zakon Pański,
      Gdy brnąć będziemy do Warszawy
      Przez Tatry martwych ciał germańskich,
      Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej.
      ...A gdy będziemy, w Nekropolu,
      Przybliżać się do Twych przedmieści,
      Klękniemy kwarantanną w polu,
      Nadziei pełni i boleści:
      Nadzieją - że nam przyjaciele
      Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów,
      Niosący w oczach przebaczenie
      I łzy radości a nie wyrzut.
      Boleści - że nam nie pomogą
      Te łzy ni łaska, ni witanie...
      MILCZĄCE między nami stanie
      Zjawą złowrogą
    • Gość: kasiaprim ________________________________Abecadło IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:45
      Abecadło


      Abecadło z pieca spadło,
      O ziemię się hukło,
      Rozsypało się po kątach,
      Strasznie się potłukło:
      I - zgubiło kropeczkę,
      H - złamało kładeczkę,
      B - zbiło sobie brzuszki,
      A - zwichnęło nóżki,
      O - jak balon pękło,
      aż się P przelękło.
      T - daszek zgubiło,
      L - do U wskoczyło,
      S - się wyprostowało,
      R - prawą nogę złamało,
      W - stanęło do góry dnem
      i udaje, że jest M.
      • ballest Re: DO KASSI______________________________Abecadło 11.05.02, 23:39
        Jestes WSPANIALA !!!!
        • Gość: kasiaprim Re: DO KASSI_ (***) IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 23:57
          ballest napisał(a): > Jestes WSPANIALA !!!!<

          Dzieki, staram sie...


          (***)

          Wznoszą się prostaczkowie i osiągają niebo - a my ze swoją wiedzą pogrążamy się w
          piekle.
          Św. Augustyn

          Znów to szuranie, bełkotu chór,
          Znów na ulice wylazło z nór
          Dwieście tysięcy, trzysta tysięcy
          Poprzebieranych świątecznych zmór.

          Zieje pustynią zeszklały wzrok,
          W otchłań zapada każdy ich krok,
          W ultra-kolorach, w meta ubiorach
          Łażą rozwlekle przez cały rok.

          To oni - sprawcy brzuchatych bab,
          Sznycla, gazety, tryumfów, klap,
          Skrótów, paszportów, forsy i sportów,
          Słowa "gustowny" i słowa "schab".

          To oni - naród, społeczność, wiek,
          Styl i epoka, i dziejów bieg,
          Ten sam odwieczny wróg niebezpieczny,
          Podsłuch powszechny, masowy szpieg.

          Rozstąp się, bruku upiornych miast!
          Rozstąp się, niebo, zbrojownio łask!
          Biesa tępego, biesa głupiego
          Oświeć i przeraź gradem swych gwiazd!

    • Gość: kasiaprim _________________________________Melodia IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:47
      Melodia

      Wczesna jesień - oto moja pora.
      Siwy ranek - kolor mego wzroku.
      Siedzę w miłej kawiarni jak w obłoku,
      Mogłbym tak do wieczora.

      Za oknami tyle pośpiechu,
      Ale ja nie wiem i nie słyszę,
      I zamilkły w jesiennym uśmiechu,
      Zapatrzeniem dalekim się kołysze.

      Tak najlepiej: siąść w cukierni rankiem
      I patrzeć, jak ulica chodzi.
      W takie ranki jest się kochankiem,
      I smutniej człowiekowi, i młodziej.

      Od miłosci, od czułych wspomnień
      Dzień zacząłem senny i pusty.
      Z twoich słów, nie pisanych do mnie
      Wiersz układam uśmiechniętymi usty.

      A to wszystko razem jest melodią,
      I melodii chwile są rade.
      Cudzoziemka w palcie kraciastym
      Śpiewnie, ślicznie zamawia "szokolade".

      Jaka wiotka, matowa kobieta!
      Jak nas mało na świecie! Jak mało!
      I jakimi perfumami zawiało!
      I jaki poeta!...







    • Gość: kasiaprim ________________________Brzózka kwietniowa IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 23:59
      Brzózka kwietniowa



      To nie liście i nie listki,
      Nie listeczki jeszcze nawet -
      To obłoczek przeźroczysty,
      Pozłociście zielonawy.

      Jeśli jest gdzieś leśne niebo,
      On z leśnego nieba spłynął,
      Śród ogrodu zdziwionego
      Tuż nad ziemią się zatrzymał.

      Ale żeby mógł zzielenieć,
      Z brzozą się prawdziwą zmierzyć,
      Ściemnieć, smugę traw ocienić -
      - Nie, nie mogę w to uwierzyć
      • saper_ Re: ________________________Brzózka kwietniowa 12.05.02, 16:14
        Kasiu, błagam, nie w tempie PKaśki ;) zwolnij trochę, bo się gubię ;)
        Pozwól, że i ja coś zaproponuję:

        "Aptekarz majowy"

        Z jednej brzozy w gaju
        Z brzozy pochylonej,
        Jak ją naciąć świtem w maju,
        Cieknie sok zielony.

        Szmaragdowa woda,
        Zimna jak źródlana,
        Pachnie świeżo korzeniami
        W słoiki odlana.

        We dnie promieniami
        Niechaj się przepoi,
        A wieczorem niech za oknem
        Pod księżycem stoi.

        Gdy się upromieni,
        Bardziej się zzieleni,
        Na noc zakop ją w ogrodzie
        W chłodnej, wilgnej ziemi.

        Rano będzie wonne
        Smarowidło złote,
        Maść żywiczna - nie na rany
        Ani na tęsknotę.

        Nie na gusła stare
        Ani młodość wieczną,
        Nie na uraz, nie na skarby
        Ni mękę serdeczną.

        Nie przemoże smutku,
        Nie zagoi rany,
        Tyle tylko, że mieć będzie
        Gorzki smak wiośniany.

        Że w niej będzie świt brzozowy,
        Złoty dzień, noc srebrna,
        Że zielona, że majowa
        I że niepotrzebna.

        Pozdrawiam majowo 8-?


    • Gość: kasiaprim _________________________________Do losu IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 15:14
      Do losu

      Miłość mi dałeś, młodość górną,
      Dar ładu i wysokie żądze.
      I jeszcze na uciechę durniom,
      Raczyłeś dać mi i pieniądze.

      Płonącą kroplą obłąkania
      W mózg szary mój sączyłeś tęczę.
      Miraże wstają wśród mieszkania,
      Palcami w stół na lutni dźwięczę.

      I gdy poniosło, to już niesie,
      Roztrącam dni i rwę na części,
      I w zgiełku wieku, i w rwetesie
      Ubrdało mi się jakieś szczęście:

      Rytmowi przebieg chwil powierzać,
      Apollinowym drżąc rozmysłem,
      Surowo składać i odmierzać
      Wysokim kunsztem słowa ścisłe.

      I wtedy kształt żywego ciała
      W nieład rozpadnie się plugawy,
      Ta strofa, zwarta, zwięzła, cała,
      Nieporuszona będzie stała
      W zimnym, okrutnym blasku sławy.

      Smutku! Uśmiechu! Melancholio!
      W bęben żałobny bije gloria...
      I smutnie brzmi: "Dum Capitolium ..."
      I śmieszne jest: " Non omnis moriar"
    • Gość: kasiaprim ______________________________Ciemna noc IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 18:04
      Ciemna noc

      Człowieku dźwigający,
      usiądź ze mną.
      Pomilczymy, popatrzymy
      W tę noc ciemną.

      Zdejm ze siebie
      Kufer dębowy
      I odpocznij.
      W ciemną noc wlepimy razem
      Ludzkie oczy.

      Mówić trudno. Nosza ciężka.
      Chleb kamienny.
      Mówić na nic. Dwa kamienie
      W nocy ciemnej.
    • Gość: kasiaprim _________________________Przy okrągłym stole IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 20:28
      Przy okrągłym stole

      Du holde Kunst, in wievel grauen Stunden /

      A może byśmy tak, jedyna,
      Wpadli na dzień do Tomaszowa?
      Może tam jeszcze zmierzchem złotym
      Ta sama cisza trwa wrześniowa...

      W tym biały domu, w tym pokoju,
      Gdzie cudze meble postawiono,
      Musimy skończyć naszą dawną
      Rozmowę smutnie nie skończoną.

      Do dzisiaj przy okrągłym stole
      Siedzimy martwo, jak zaklęci!
      Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
      Z nieubłaganej niepamięci?

      Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu
      Spływa do warg kropelka słona,
      A ty mi nic nie odpowiadasz
      I jesz zielone winogrona.

      Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:
      " Du holde Kunst"... i serce pęka!
      I musze jechać... wiec mnie żegnasz,
      Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.

      I wyjechałem, zostawiłem
      Jak sen urwała się rozmowa,
      Błogosławiłem, przeklinałem
      " Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?"

      Ten biały dom, ten pokój martwy
      Do dziś się dziwi, nie rozumie...
      Wstawili ludzie cudze meble
      I wychodzili stąd w zadumie...

      A przecież wszystko - tam zostało!
      Nawet trwa cisza ta wrześniowa...
      Więc może byśmy tak, najmilsza,
      Wpadli na dzień do Tomaszowa?...
    • pardwa Wiosna 15.05.02, 21:10
      Wiosna(dytyramb)

      Gromadę dziś się pochwali,
      Pochwali się zbiegowisko
      I miasto.
      Na rynkach się stosy zapali
      I buchnie wielkie ognisko,
      I tłum na ulicę wylegnie
      Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
      Świętować wiosnę w mieście,
      Świętować jurne święto.
      I Ciebie się pochwali,
      Brzuchu w biodrach szerokich,
      Niewiasto!

      Zachybotało!
    • pardwa Słopiewnie 15.05.02, 21:17
      Słopiewnie

      Karolowi Szymanowskiemu

      1
      ZIELONE SŁOWA

      A gdzie pod lasem podlasina,
      Tam gęsta wiklina-szeleścina.

      Na prawo bór, na lewo trawy,
      Oj da i te szerokie, śpiewane morawy.

      Iści woda, uści woda na murawie,
      Szumi-strumni dunajewo po niekławie.

      Na prawo bór czarnolas dąbrowiany.
      Na lewo ziel jasnoziel liści wodziany.

      A po szepcinie wiją, a na murawie dzwionie,
      A i tam tżną wesoło te morowiańskie konie.

      2
      SŁOWISIEŃ

      W białodrzewiu jaśnie dźni słoneczko,
      Miodzie złoci białopałem żyśnie,
      Drzewia pełni pszczelą i pasieczną,
      A przez liście kraśnie pęk słowiśnie.

      A gdy sierpiec na niebłoczu łyście,
      W cieniem ciemnie jeno niedośpiewy
      W białodrzewiu ćwirnie i srebliście
      Słowik słowi słowisienkie ciewy.

      3
      KALINOWE DWORY

      Kalinowe dwory
      Jarzeń na jawory,
      Jarzębiec surowy,
      Czerwoń do zawory!

      Czerwoń jagodzico
      Ładnie do dziewanny!
      Borem nie da rady,
      Jaworowe panny!

      Dziewierz borem łazi,
      Łyśnie na spiekory:
      Hej, kraśnie zagorzewią
      Kalinowe dwory!

      4
      WANDA

      Woda Wanda wiślana
      głaź głębica srebliwa
      po ciemnurzu pazurem
      wodzi jaskro księżawiec

      sino płynie dno śpiewa
      woda wanda ruślana
      czesze włosy świetłodzie
      topiel dziewny kniaziewny.

      5
      O MOWIE ROSYJSKIEJ

      Tiewnaja piewunnica
      Miłoj ni raduny!
      Zwoniestie, zagoriste
      Swietoładi struny!

      Wjarkoti żurczałowo,
      Wjunica płaczewna,
      Grustiwie pieczałowo
      Tiewnaja słopiewna

      6
      ŚWIĘTY FRANCISZEK

      Ptakowie kwiatowie
      łanie weseli
      alleluja, lelija
      ewangieli.

      Ewangieli angieli
      światu wołali:
      niewiemo! chwalemo!
      płakali.

      Niebianie polanie
      słodkiej światłości
      Jezusie gołąbku
      miłości!
    • pardwa Do prostego człowieka 15.05.02, 22:11
      Do prostego człowieka

      Gdy znów do murów klajstrem świeżym
      Przylepiać zaczną obwieszczenia,
      Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
      Na alarm czarny druk uderzy
      I byle drab, i byle szczeniak
      W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
      Że trzeba iść i z armat walić,
      Mordować, grabić, truć i palić;
      Gdy zaczną na tysięczną modłę
      Ojczyznę szarpać deklinacją
      I łudzić kolorowym godłem,
      I judzić "historyczną racją",
      O piędzi, chwale i rubieży,
      O ojcach, dziadach i sztandarach,
      O bohaterach i ofiarach;
      Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
      Pobłogosławić twój karabin,
      Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
      Że za ojczyznę - bić się trzeba;
      Kiedy rozścierwi się, rozchami
      Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
      A stado dzikich bab - kwiatami
      Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
      - O, przyjacielu nieuczony,
      Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
      Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
      Króle z pannami brzuchatemi;
      Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
      Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
      Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
      I obrodziła dolarami;
      Że coś im w bankach nie sztymuje,
      Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
      Lub upatrzyły tłuste szuje
      Cło jakieś grubsze na bawełnę.
      Rżnij karabinem w bruk ulicy!
      Twoja jest krew, a ich jest nafta!
      I od stolicy do stolicy
      Zawołaj broniąc swej krwawicy:
      "Bujać - to my, panowie szlachta!"

    • pardwa Mieszkancy 15.05.02, 22:16
      Mieszkańcy

      Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
      Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
      Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
      Zgroza zimowa, ciemne konanie.

      Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
      Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
      Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
      I wszystko widmo. I wszystko fantom.

      Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
      Krawacik musną, klapy obciągną
      I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię,
      Taką wiadomą, taką okrągłą.

      I oto idą, zapięci szczelnie,
      Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
      A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
      Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

      Jak ciasto biorą gazety w palce
      I żują, żują na papkę pulchną,
      Aż papierowym wzdęte zakalcem,
      Wypchane głowy grubo im puchną.

      I znowu mówią, że Ford... że kino...
      Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...
      Warstwami rośnie brednia potworna,
      I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

      Głowę rozdętą i coraz cięższą
      Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
      Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
      Łbem o nocniki chłodne trącając.

      I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
      Spodnie na tyłkach zacerowane,
      Własność wielebną, święte nabytki,
      Swoje, wyłączne, zapracowane.

      Potem się modlą: "od nagłej śmierci...
      ...od wojny... głodu... odpoczywanie"
      I zasypiają z mordą na piersi
      W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.
    • Gość: kasiaprim __________________Rozwiązują się nagle i lekko IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 23:15
      Rozwiązują się nagle i lekko


      Rozwiązują się nagle i lekko,
      Opadają jak płatki kwiatów,
      Groźne supły, zamówione przez piekło
      U najgorszych supłomanów-wariatów

      Pętle słów kołtuniastych plątali,
      Fanatyczne, na amen skręcone,
      I na mokro zaciskali ze snami
      W guzy, w gruzła, w garbate miliony.

      I przez gardło sękatym powrozem,
      I przez oczy - warkoczami czarownic...
      Młode pędy tylu naszych wiosen
      Uwikłali w szatańskiej sznurowni!

    • Gość: kasiaprim ___________________________Chrystus miasta IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 23:26
      Chrystus miasta



      Tańczyli na moście,
      Tańczyli noc całą.

      Zbiry, katy, wyrzutki,
      Wisielce, prostytutki,
      Syfilitycy, nozownicy,
      Łotry, złodzieje, chlacze wódki.

      Tańczyli na moście,
      Tańczyli do rana.

      Żebracy, ladacznice,
      Wariaci, chytre szpicle,
      Tańczyły tan ulice,
      Latarnie, szubienice,
      Hycle.

      Tańczyli na moście
      Dostojni goście:
      Psubraty:

      Starcy rozpustni, stręczyciele,
      Wstydliwi samogwałciciele,
      Wzięli się za ręce,
      Przytupywali,
      Grały harmonie, harmoniki,
      Do świtu grali,
      Tańczyli swój taniec dziki:
      Dalej, Dalej!
      Żarli. Pili. Tańczyli.

      A był jeden obcy,
      Był jeden nieznany,
      Patrzyli nań spode łba,
      Ramionami wzruszali,
      Spluwali.

      Wzięli go na stronę:
      Mówili, mówili, pytali.
      Milczał.

      Podszedł Rudy, czerwony:
      - Coś za jeden?
      Milczał.

      Podszedł drugi, bez nosa,
      Krościasty:
      - Coś za jeden?
      Milczał.

      Podszedł pijus, wycedził:
      - Coś za jeden?
      Milczał.

      Podeszła Magdalena:
      Poznała, powiedziała...
      Płakał...

      Ucichło. Coś szeptali.
      Na ziemię padli. Płakali.
    • saper_ Re: Wierszyki Tuwima 16.09.02, 19:49
      Suma jesieni

      Więdną godziny powolne. Wątleje chwila za chwilą.
      To gałąź zatopiona w jesieni. Sunę po niej
      Milimetrami smutku. Męcząca, uparta praca.
      Strącam sekundy z dnia. Listki z gałęzi strącam.

      A co jesienią nazwałem? Wielkie, głębokie westchnienie:
      Moje , człowiecze, wzniesione z dna jeziornego, chłodnego.
      Ręce przez okno zanurzam w jeziorze dnia i jesieni.
      Dreszcz po nich skacze. Deszcz kropi. Listki i chwilki strąca.
      --
      • Gość: Maruda nie na temat, ale... IP: *.tvsat364.lodz.pl 16.09.02, 19:53
        gdzie jest wlasciwie NINNA?! Cos ostatnio nas zaniedbala :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka