Gość: kasiaprim Re: Wierszyki Tuwima IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:10 Falliczna pieśń Dwudziestoletni bracia moi! Dwudziestoletnie moje siostry! Młodzi! Silni! Zdrowi! Którzy czujecie w sobie krew czerwoną, Gorącą, dumną, świeżą, pulsującą! Którzy czujecie rozkosz rozprężenia Muskułów twardych! Którzy stąpacie po ogromnej kuli: Po ziemi starej, mądrej i okrągłej! Którzy czujecie rozkosz słowa: żyję! Którym zalewa serca boskim szczęściem Myśl o rozkosznej fizjologii Życia! - - Hej, wam dziś śpiewam, piękni, mądrzy, moi! - Hej, wam dziś śpiewam, silni, zdrowi, młodzi! Pieśń, której niech się dziewczyna nie wstydzi! Pieśń, która młodzieńcowi skrycie Niechlujnych, głupich myśli nie nasuwa! Dwudziestoletni bracia moi! Dwudziestoletnie moje siostry! Śpiewam falliczną, tryumfalną Pieśń! Bo święte jesteś, Życie, w każdym calu! Bo cudne jesteś, rozkoszne i boskie, Kto jeno umie drżeć na myśl o tobie, Kto jeno umie nazwać cię wszędzie, Gdzie jesteś z Boga: pierwotne i ciepłe, Gdzie wytryskujesz jak nasienie ludzkie W ostatniej drgawce spełnionej rozkoszy! Gdzie jesteś świetlną, olbrzymią potęgą, Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić, Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną, Ciepłe, łaskawe, miłościwe Słońce! O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje! Pójdźmy z Miłością w życie, pójdźmy z sercem, Co umie kochać! Co umie się cieszyć! Pójdźmy - "bezwstydni" dla sobaczej zgrai Kretynów, błaznów, chamów i kramarzy! Lecz czyści, święci, cudni i radośni Dla każdej młodej, kochającej duszy... Oto w południa skwarze, pod prostopadłymi Słońca promieńmi, w gorącu upalnym, W najbielszym, świętym słonecznym ognisku, Na polu złotym, cichym rozpalonym Leży Kobieta - naga, biała, silna, Leży Kobieta - jędrna, żądna, młoda, Leży Kobieta! Kobieta!! Kobieta!!! I oto idzie ku niej Mąż Ogromny, Silny i piękny, zagorzały zdrowy, Grzany słonecznym upałem południa, Idzie Mężczyzna! Mężczyzna!! Mężczyzna!!! I wyciągają się kobiece ręce, I rozwierają się kobiece nogi, Wznoszą się piersi głębokim oddechem I rozszerzają się okrągłe biodra, I patrzy w słońce Łono Kobiecości... Serce mężowi młotem tłuc poczyna, Święte wzruszenie ogarnia mu duszę I szybko kroczy, i ciężko oddycha, Jak Bóg radosny... I oto wznosi się w nim Duch Świetlisty, I oto żądza cudna go ogarnia, I zwierzę chutne, i instynkt odwieczny Ku niej go ciągnie... I pięknie, potężnie wznosi się do góry Fallus, męskości święta doskonałość! (- Precz, tępogłowe chamy! Precz, sobaki! Ani mnie chichot wasz podły przerazi, Ani zamglone oczy, ani wargi, Cuchnącą pianą sprośności zalane!) I oto łączy się ciało mężczyzny Z ciałem kobiety... Oto się splatają Ręce i nogi, a kobiece mleko Z zduszonych piersi tryska... Oto wargi Zwarły się w długi, słodki pocałunek... I drgają ciała, i w pośpiechu, w szale Czekają Przyjścia, czekają Spełnienia, I oto czują, jak się rozkosz zbliża, Jak się tumanią krwią zalane mózgi, Jak biją serca pod rytm ciał drgających, Jak dziko palą ciała razem zwarte, Jak się splecione zacieśniają więzy, Jak wargi wilgne szepcą urywane Słowa miłości... Aż wreszcie chwila okropna przychodzi, Kiedy ich rozkosz przeszywa jak strzała, Jak błyskawica, jasne szczęście bije I wytryskuje nasienie mężczyzny W kobiece łono... O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje! O, bądźmy czyści, mądrzy i radośni! O, idźmy w życie z miłością słoneczną, Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić, Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną, Ciepłe łaskawe, miłościwe Słońce! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim _________________________________Modlitwa IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:41 Modlitwa (Kwiaty Polskie I/II/VIII fr.) My ludzie skromni, ludzie prości, Żadni nadludzie ni olbrzymy, Boga o inną moc prosimy, O inną drogę do wielkości: Chmury nad nami rozpal w łunę, Uderz nam w serca złotym dzwonem, Otwórz nam Polskę, jak piorunem Otwierasz niebo zachmurzone. Daj nam uprzątnąć dom ojczysty Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych Jak z grzechów naszych, win przeklętych. Niech będzie biedny, ale czysty Nasz dom z cmentarza podźwignięty. Ziemi, gdy z martwych się obudzi I brzask wolności ją ozłoci, Daj rządy mądrych, dobrych ludzi, Mocnych w mądrości i dobroci. A kiedy lud na nogi stanie, Niechaj podniesie pięść żylastą: Daj pracującym we władanie Plon pracy ich we wsi i miastach, Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie, By pieniądz w pieniądz nie porastał. Pysznych pokora niech uzbroi, Pokornym gniewnej dumy przydaj, Poucz nas, że pod słońcem Twoim "Nie mas Greczyna ani Żyda". Puszącym się, nadymającym Strąć z głowy ich koronę głupią, A warczącemu wielkorządcy Na biurku postaw czaszkę trupią. (. . . . . . . . . . .) Piorunem ruń, gdy w imię sławy Pyszałek chwyci broń do ręki, Nie dopuść, żeby miecz nieprawy Miał za rękojeść krzyż Twej męki. Niech się wypełni dobra wola Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły, Przywróć nam chleb z polskiego pola, Przywróć nam trumny z polskiej sosny. Lecz nade wszystko - słowom naszym, Zmienionym chytrze przez krętaczy, Jedyność przywróć i prawdziwość: Niech prawo zawsze prawo znaczy, A sprawiedliwość - sprawiedliwość. Niech więcej Twego brzmi imienia W uczynkach ludzi niż w ich pieśni, Głupcom odejmij dar marzenia, A sny szlachetnych ucieleśnij. Spraw, byśmy błogosławić mogli Pożar, co zniszczył nas dobytek, Jeśli oczyszczającym ogniem Będzie dla naszych dusz nadgnitych. Każda niech Polska będzie wielka: Synom jej ducha czy jej ciała Daj wielkość serc, gdy będzie wielka, I wielkość serc, gdy będzie małą. Wtłoczonym między dzicz niemiecką I nowy naród stu narodów - Na wschód granicę daj sąsiedzką, A wieczną przepaść od zachodu. Dłonie Twe, z których krew się toczy, Razem z gwoździami wyrwij z krzyża I zakryj, zakryj nimi oczy, Gdy się czas zemsty będzie zbliżał. Przyzwól nam złamać Zakon Pański, Gdy brnąć będziemy do Warszawy Przez Tatry martwych ciał germańskich, Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej. ...A gdy będziemy, w Nekropolu, Przybliżać się do Twych przedmieści, Klękniemy kwarantanną w polu, Nadziei pełni i boleści: Nadzieją - że nam przyjaciele Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów, Niosący w oczach przebaczenie I łzy radości a nie wyrzut. Boleści - że nam nie pomogą Te łzy ni łaska, ni witanie... MILCZĄCE między nami stanie Zjawą złowrogą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim ________________________________Abecadło IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:45 Abecadło Abecadło z pieca spadło, O ziemię się hukło, Rozsypało się po kątach, Strasznie się potłukło: I - zgubiło kropeczkę, H - złamało kładeczkę, B - zbiło sobie brzuszki, A - zwichnęło nóżki, O - jak balon pękło, aż się P przelękło. T - daszek zgubiło, L - do U wskoczyło, S - się wyprostowało, R - prawą nogę złamało, W - stanęło do góry dnem i udaje, że jest M. Odpowiedz Link Zgłoś
ballest Re: DO KASSI______________________________Abecadło 11.05.02, 23:39 Jestes WSPANIALA !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim Re: DO KASSI_ (***) IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 23:57 ballest napisał(a): > Jestes WSPANIALA !!!!< Dzieki, staram sie... (***) Wznoszą się prostaczkowie i osiągają niebo - a my ze swoją wiedzą pogrążamy się w piekle. Św. Augustyn Znów to szuranie, bełkotu chór, Znów na ulice wylazło z nór Dwieście tysięcy, trzysta tysięcy Poprzebieranych świątecznych zmór. Zieje pustynią zeszklały wzrok, W otchłań zapada każdy ich krok, W ultra-kolorach, w meta ubiorach Łażą rozwlekle przez cały rok. To oni - sprawcy brzuchatych bab, Sznycla, gazety, tryumfów, klap, Skrótów, paszportów, forsy i sportów, Słowa "gustowny" i słowa "schab". To oni - naród, społeczność, wiek, Styl i epoka, i dziejów bieg, Ten sam odwieczny wróg niebezpieczny, Podsłuch powszechny, masowy szpieg. Rozstąp się, bruku upiornych miast! Rozstąp się, niebo, zbrojownio łask! Biesa tępego, biesa głupiego Oświeć i przeraź gradem swych gwiazd! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim _________________________________Melodia IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:47 Melodia Wczesna jesień - oto moja pora. Siwy ranek - kolor mego wzroku. Siedzę w miłej kawiarni jak w obłoku, Mogłbym tak do wieczora. Za oknami tyle pośpiechu, Ale ja nie wiem i nie słyszę, I zamilkły w jesiennym uśmiechu, Zapatrzeniem dalekim się kołysze. Tak najlepiej: siąść w cukierni rankiem I patrzeć, jak ulica chodzi. W takie ranki jest się kochankiem, I smutniej człowiekowi, i młodziej. Od miłosci, od czułych wspomnień Dzień zacząłem senny i pusty. Z twoich słów, nie pisanych do mnie Wiersz układam uśmiechniętymi usty. A to wszystko razem jest melodią, I melodii chwile są rade. Cudzoziemka w palcie kraciastym Śpiewnie, ślicznie zamawia "szokolade". Jaka wiotka, matowa kobieta! Jak nas mało na świecie! Jak mało! I jakimi perfumami zawiało! I jaki poeta!... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim ________________________Brzózka kwietniowa IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 23:59 Brzózka kwietniowa To nie liście i nie listki, Nie listeczki jeszcze nawet - To obłoczek przeźroczysty, Pozłociście zielonawy. Jeśli jest gdzieś leśne niebo, On z leśnego nieba spłynął, Śród ogrodu zdziwionego Tuż nad ziemią się zatrzymał. Ale żeby mógł zzielenieć, Z brzozą się prawdziwą zmierzyć, Ściemnieć, smugę traw ocienić - - Nie, nie mogę w to uwierzyć Odpowiedz Link Zgłoś
saper_ Re: ________________________Brzózka kwietniowa 12.05.02, 16:14 Kasiu, błagam, nie w tempie PKaśki ;) zwolnij trochę, bo się gubię ;) Pozwól, że i ja coś zaproponuję: "Aptekarz majowy" Z jednej brzozy w gaju Z brzozy pochylonej, Jak ją naciąć świtem w maju, Cieknie sok zielony. Szmaragdowa woda, Zimna jak źródlana, Pachnie świeżo korzeniami W słoiki odlana. We dnie promieniami Niechaj się przepoi, A wieczorem niech za oknem Pod księżycem stoi. Gdy się upromieni, Bardziej się zzieleni, Na noc zakop ją w ogrodzie W chłodnej, wilgnej ziemi. Rano będzie wonne Smarowidło złote, Maść żywiczna - nie na rany Ani na tęsknotę. Nie na gusła stare Ani młodość wieczną, Nie na uraz, nie na skarby Ni mękę serdeczną. Nie przemoże smutku, Nie zagoi rany, Tyle tylko, że mieć będzie Gorzki smak wiośniany. Że w niej będzie świt brzozowy, Złoty dzień, noc srebrna, Że zielona, że majowa I że niepotrzebna. Pozdrawiam majowo 8-? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim _________________________________Do losu IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 15:14 Do losu Miłość mi dałeś, młodość górną, Dar ładu i wysokie żądze. I jeszcze na uciechę durniom, Raczyłeś dać mi i pieniądze. Płonącą kroplą obłąkania W mózg szary mój sączyłeś tęczę. Miraże wstają wśród mieszkania, Palcami w stół na lutni dźwięczę. I gdy poniosło, to już niesie, Roztrącam dni i rwę na części, I w zgiełku wieku, i w rwetesie Ubrdało mi się jakieś szczęście: Rytmowi przebieg chwil powierzać, Apollinowym drżąc rozmysłem, Surowo składać i odmierzać Wysokim kunsztem słowa ścisłe. I wtedy kształt żywego ciała W nieład rozpadnie się plugawy, Ta strofa, zwarta, zwięzła, cała, Nieporuszona będzie stała W zimnym, okrutnym blasku sławy. Smutku! Uśmiechu! Melancholio! W bęben żałobny bije gloria... I smutnie brzmi: "Dum Capitolium ..." I śmieszne jest: " Non omnis moriar" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim ______________________________Ciemna noc IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 18:04 Ciemna noc Człowieku dźwigający, usiądź ze mną. Pomilczymy, popatrzymy W tę noc ciemną. Zdejm ze siebie Kufer dębowy I odpocznij. W ciemną noc wlepimy razem Ludzkie oczy. Mówić trudno. Nosza ciężka. Chleb kamienny. Mówić na nic. Dwa kamienie W nocy ciemnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim _________________________Przy okrągłym stole IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 20:28 Przy okrągłym stole Du holde Kunst, in wievel grauen Stunden / A może byśmy tak, jedyna, Wpadli na dzień do Tomaszowa? Może tam jeszcze zmierzchem złotym Ta sama cisza trwa wrześniowa... W tym biały domu, w tym pokoju, Gdzie cudze meble postawiono, Musimy skończyć naszą dawną Rozmowę smutnie nie skończoną. Do dzisiaj przy okrągłym stole Siedzimy martwo, jak zaklęci! Kto odczaruje nas? Kto wyrwie Z nieubłaganej niepamięci? Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu Spływa do warg kropelka słona, A ty mi nic nie odpowiadasz I jesz zielone winogrona. Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam: " Du holde Kunst"... i serce pęka! I musze jechać... wiec mnie żegnasz, Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka. I wyjechałem, zostawiłem Jak sen urwała się rozmowa, Błogosławiłem, przeklinałem " Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?" Ten biały dom, ten pokój martwy Do dziś się dziwi, nie rozumie... Wstawili ludzie cudze meble I wychodzili stąd w zadumie... A przecież wszystko - tam zostało! Nawet trwa cisza ta wrześniowa... Więc może byśmy tak, najmilsza, Wpadli na dzień do Tomaszowa?... Odpowiedz Link Zgłoś
pardwa Wiosna 15.05.02, 21:10 Wiosna(dytyramb) Gromadę dziś się pochwali, Pochwali się zbiegowisko I miasto. Na rynkach się stosy zapali I buchnie wielkie ognisko, I tłum na ulicę wylegnie Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie Świętować wiosnę w mieście, Świętować jurne święto. I Ciebie się pochwali, Brzuchu w biodrach szerokich, Niewiasto! Zachybotało! Odpowiedz Link Zgłoś
pardwa Słopiewnie 15.05.02, 21:17 Słopiewnie Karolowi Szymanowskiemu 1 ZIELONE SŁOWA A gdzie pod lasem podlasina, Tam gęsta wiklina-szeleścina. Na prawo bór, na lewo trawy, Oj da i te szerokie, śpiewane morawy. Iści woda, uści woda na murawie, Szumi-strumni dunajewo po niekławie. Na prawo bór czarnolas dąbrowiany. Na lewo ziel jasnoziel liści wodziany. A po szepcinie wiją, a na murawie dzwionie, A i tam tżną wesoło te morowiańskie konie. 2 SŁOWISIEŃ W białodrzewiu jaśnie dźni słoneczko, Miodzie złoci białopałem żyśnie, Drzewia pełni pszczelą i pasieczną, A przez liście kraśnie pęk słowiśnie. A gdy sierpiec na niebłoczu łyście, W cieniem ciemnie jeno niedośpiewy W białodrzewiu ćwirnie i srebliście Słowik słowi słowisienkie ciewy. 3 KALINOWE DWORY Kalinowe dwory Jarzeń na jawory, Jarzębiec surowy, Czerwoń do zawory! Czerwoń jagodzico Ładnie do dziewanny! Borem nie da rady, Jaworowe panny! Dziewierz borem łazi, Łyśnie na spiekory: Hej, kraśnie zagorzewią Kalinowe dwory! 4 WANDA Woda Wanda wiślana głaź głębica srebliwa po ciemnurzu pazurem wodzi jaskro księżawiec sino płynie dno śpiewa woda wanda ruślana czesze włosy świetłodzie topiel dziewny kniaziewny. 5 O MOWIE ROSYJSKIEJ Tiewnaja piewunnica Miłoj ni raduny! Zwoniestie, zagoriste Swietoładi struny! Wjarkoti żurczałowo, Wjunica płaczewna, Grustiwie pieczałowo Tiewnaja słopiewna 6 ŚWIĘTY FRANCISZEK Ptakowie kwiatowie łanie weseli alleluja, lelija ewangieli. Ewangieli angieli światu wołali: niewiemo! chwalemo! płakali. Niebianie polanie słodkiej światłości Jezusie gołąbku miłości! Odpowiedz Link Zgłoś
pardwa Do prostego człowieka 15.05.02, 22:11 Do prostego człowieka Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy "do ludności", "do żołnierzy" Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysięczną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić "historyczną racją", O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach i sztandarach, O bohaterach i ofiarach; Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin Pobłogosławić twój karabin, Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, Że za ojczyznę - bić się trzeba; Kiedy rozścierwi się, rozchami Wrzask liter pierwszych stron dzienników, A stado dzikich bab - kwiatami Obrzucać zacznie "żołnierzyków". - - O, przyjacielu nieuczony, Mój bliźni z tej czy innej ziemi! Wiedz, że na trwogę biją w dzwony Króle z pannami brzuchatemi; Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: "Broń na ramię!", Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami; Że coś im w bankach nie sztymuje, Że gdzieś zwęszyli kasy pełne Lub upatrzyły tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę. Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta! I od stolicy do stolicy Zawołaj broniąc swej krwawicy: "Bujać - to my, panowie szlachta!" Odpowiedz Link Zgłoś
pardwa Mieszkancy 15.05.02, 22:16 Mieszkańcy Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach Strasznie mieszkają straszni mieszczanie. Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach Zgroza zimowa, ciemne konanie. Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą, Że deszcz, że drogo, że to, że tamto. Trochę pochodzą, trochę posiedzą, I wszystko widmo. I wszystko fantom. Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie, Krawacik musną, klapy obciągną I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię, Taką wiadomą, taką okrągłą. I oto idą, zapięci szczelnie, Patrzą na prawo, patrzą na lewo. A patrząc - widzą wszystko oddzielnie Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo... Jak ciasto biorą gazety w palce I żują, żują na papkę pulchną, Aż papierowym wzdęte zakalcem, Wypchane głowy grubo im puchną. I znowu mówią, że Ford... że kino... Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna... Warstwami rośnie brednia potworna, I w dżungli zdarzeń widmami płyną. Głowę rozdętą i coraz cięższą Ku wieczorowi ślepo zwieszają. Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, Łbem o nocniki chłodne trącając. I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, Spodnie na tyłkach zacerowane, Własność wielebną, święte nabytki, Swoje, wyłączne, zapracowane. Potem się modlą: "od nagłej śmierci... ...od wojny... głodu... odpoczywanie" I zasypiają z mordą na piersi W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim __________________Rozwiązują się nagle i lekko IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 23:15 Rozwiązują się nagle i lekko Rozwiązują się nagle i lekko, Opadają jak płatki kwiatów, Groźne supły, zamówione przez piekło U najgorszych supłomanów-wariatów Pętle słów kołtuniastych plątali, Fanatyczne, na amen skręcone, I na mokro zaciskali ze snami W guzy, w gruzła, w garbate miliony. I przez gardło sękatym powrozem, I przez oczy - warkoczami czarownic... Młode pędy tylu naszych wiosen Uwikłali w szatańskiej sznurowni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim ___________________________Chrystus miasta IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 23:26 Chrystus miasta Tańczyli na moście, Tańczyli noc całą. Zbiry, katy, wyrzutki, Wisielce, prostytutki, Syfilitycy, nozownicy, Łotry, złodzieje, chlacze wódki. Tańczyli na moście, Tańczyli do rana. Żebracy, ladacznice, Wariaci, chytre szpicle, Tańczyły tan ulice, Latarnie, szubienice, Hycle. Tańczyli na moście Dostojni goście: Psubraty: Starcy rozpustni, stręczyciele, Wstydliwi samogwałciciele, Wzięli się za ręce, Przytupywali, Grały harmonie, harmoniki, Do świtu grali, Tańczyli swój taniec dziki: Dalej, Dalej! Żarli. Pili. Tańczyli. A był jeden obcy, Był jeden nieznany, Patrzyli nań spode łba, Ramionami wzruszali, Spluwali. Wzięli go na stronę: Mówili, mówili, pytali. Milczał. Podszedł Rudy, czerwony: - Coś za jeden? Milczał. Podszedł drugi, bez nosa, Krościasty: - Coś za jeden? Milczał. Podszedł pijus, wycedził: - Coś za jeden? Milczał. Podeszła Magdalena: Poznała, powiedziała... Płakał... Ucichło. Coś szeptali. Na ziemię padli. Płakali. Odpowiedz Link Zgłoś
saper_ Re: Wierszyki Tuwima 16.09.02, 19:49 Suma jesieni Więdną godziny powolne. Wątleje chwila za chwilą. To gałąź zatopiona w jesieni. Sunę po niej Milimetrami smutku. Męcząca, uparta praca. Strącam sekundy z dnia. Listki z gałęzi strącam. A co jesienią nazwałem? Wielkie, głębokie westchnienie: Moje , człowiecze, wzniesione z dna jeziornego, chłodnego. Ręce przez okno zanurzam w jeziorze dnia i jesieni. Dreszcz po nich skacze. Deszcz kropi. Listki i chwilki strąca. -- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruda nie na temat, ale... IP: *.tvsat364.lodz.pl 16.09.02, 19:53 gdzie jest wlasciwie NINNA?! Cos ostatnio nas zaniedbala :) Odpowiedz Link Zgłoś