Dodaj do ulubionych

Sny o potędze

IP: *.toya.net.pl 07.08.07, 19:38
Z cyklu: co słychać w innych miastach.

--------------------------------------------

dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4363369.html
Wrocławskie sny o potędze

Władze Wrocławia, który rankingach biznesowych dystansuje inne polskie
metropolie, potrzebują symbolu nowoczesności. Miejscy urbaniści ogłosili, że
stolica Dolnego Śląska stanie się miastem wieżowców

Choć we Wrocławiu powstało ostatnio wiele siedzib banków, hoteli i biurowców,
to żaden z tych budynków nie dorównał jeszcze pionierskim budowlom Poelziga,
Mendelsohna, Scharouna czy Berga z lat 20. XX wieku, które wciąż przyciągają
miłośników modernistycznej architektury. Po 1989 r. w mieście nie został
zrealizowany ani jeden projekt architekta o światowej czy choćby europejskiej
sławie. Ani jeden obiekt nie wyznacza nowego trendu. Żaden nie znalazł się
wśród 20 ikon polskiej architektury współczesnej wybranych dwa lata temu przez
miesięcznik "Architektura-murator" i prezentowanych odtąd na wystawach na
całym świecie.

Ostatnio urbaniści wraz z władzami miasta zaczęli forsować pomysł budowy
wrocławskich drapaczy chmur. Już w latach 30. minionego stulecia były plany
wprowadzenia wieżowców do centrum. Miały górować nad gęstą zabudową, do
maksimum wykorzystując powierzchnię drogiego gruntu. Wojna pokrzyżowała plany
wrocławskim urbanistom. Teraz władze Wrocławia wracają do pomysłów sprzed 70 lat.

Bo wieżowce są znakiem nowoczesności, a dzisiejszy Wrocław potrzebuje takich
symboli. Magistratowi zależy na stworzeniu wizerunku stolicy Dolnego Śląska
jako miasta przyszłości. Już zdobyły prawo do organizacji Euro 2012 , teraz
walczą o Expo. Chcą miasta wielkiego, czyli sięgającego nieba.

Wizję urzędników zaczął wprowadzać w życie Leszek Czarnecki, najbogatszy
wrocławianin i jeden z najzamożniejszych Polaków. Zaczął od wyburzenia
Poltegoru, wzniesionego w czasach PRL najwyższego wrocławskiego biurowca przy
głównej arterii miasta ul. Powstańców Śląskich. W otoczeniu PRL-owskich
bloków, 10 minut drogi piechotą od historycznego centrum chce zbudować
najwyższy budynek mieszkalny w Polsce.

56-piętrowy apartamentowiec Sky Tower wystrzeli na 220 metrów wysokości. Ma
być gotowy w 2010 roku. U jego podnóża LC Corp, spółka Czarneckiego, zbuduje
sześć połączonych budynków, w których zmieści się 36 tys. m kw. luksusowych
biur i 51 tys. m kw. powierzchni handlowo-usługowo-rekreacyjnej (butiki,
restauracje, dwa baseny i centrum spa). Projekt przygotowało warszawskie biuro
B&G, które jest autorem m.in. głównej siedziby Polkomtela w Warszawie.

Sky Tower jest jeszcze w fazie projektowej. Początkowo jej elewacje miały
zostać pocięte rusztem mocno zaznaczonych poziomych podziałów, jednak ostatnio
światłocieniowy rytm wygładzono - teraz wieża ma wyglądać tak jak większość
drapaczy chmur w londyńskim City w latach 80.

Jak ocenia Sky Tower Jerzy Ilkosz, dyrektor wrocławskiego Muzeum Architektury?
- Wszystko, co nam dotąd pokazano, nie wykracza poza średnią współczesnego
budowania. Takie wieżowce powstają od Madrytu po Tajwan. To żadna rewelacja, a
sama wysokość nie może być traktowana w kategorii architektonicznego przełomu.

W najbliższym sąsiedztwie Sky Tower stanie pięć wysokościowców: dwa
28-piętrowe, trzy 24-piętrowe oraz 32-piętrowy pięciogwiazdkowy hotel. Zbuduje
je hiszpańskie konsorcjum Grupo Prasa. Projekt zabudowy 4,5-hektarowej działki
zakłada wzniesienie dwóch równoległych ciągów budynków. Na parterze będą
pasaże handlowe, restauracje, banki, sklepy, centrum kongresowo-konferencyjne.
Wyżej - biura i mieszkania. W całym kompleksie może ich być nawet tysiąc.
Hiszpanie na inwestycję wydadzą ok. 1,5 mld zł. Budowa ruszy w połowie 2008
roku, zakończyć ma się ok. 2019 roku. Na razie pracownia architektoniczna
Studio El Edwarda Lacha opracowuje projekt urbanistyczny całego kwartału.

Centrum Południowe będzie jedynym skupiskiem wieżowców we Wrocławiu. Władze
miasta chcą, aby reszta została rozproszona po mieście. Taki projekt ratusz
przedstawił podczas debaty zorganizowanej we Wrocławiu przez Stowarzyszenie
Architektów Polskich. Piotr Fokczyński, główny architekt miasta: - Chcemy, aby
najwyższe budynki powstawały na zewnątrz pierścienia obwodnicy autostradowej.

Urzędnicy ratusza deklarują, że nie chcą powtarzać błędów Warszawy. Grzegorz
Roman, dyrektor departamentu architektury i rozwoju w urzędzie miejskim
Wrocławia: - W stolicy nikt nie stworzył kompleksowego planu i wysokie budynki
rozmieszczone są przypadkowo. Nie chcemy dopuścić do takiego urbanistycznego
chaosu.

Władze Wrocławia chcą lokować wieżowce (powyżej 100 metrów) w punktach
największej aktywności gospodarczej. Takimi miejscami są m.in. węzły
komunikacyjne na Bielanach (największe wrocławskie centrum handlowe), ale
także wjazdy do miasta od strony Warszawy, Poznania i Zielonej Góry.
Kilkunastopiętrowe obiekty będą zgrupowane również wokół obwodnicy
śródmiejskiej. Kilka wieżowców stanie w okolicy starej, XIX-wiecznej zabudowy,
niedaleko historycznego centrum.

Wrocławscy architekci krytykują plan magistratu. Prof. Waldemar Wawrzyniak,
kierownik Zakładu Architektury Użyteczności Publicznej Wydziału Architektury
Politechniki Wrocławskiej: - Wysokie budynki w wielu miastach świata są
zgrupowane w jedno spójne city. Wieże proponowane przez władze Wrocławia będą
jak pały sterczące w krajobrazie. Nie nawiązują do istniejącej architektury, w
wielu miejscach do starej zabudowy po prostu nie pasują - mówi Wawrzyniak.

Nie zgadza się z nim Jerzy Ilkosz z Muzeum Architektury: - Trzeci wymiar jest
potrzebny współczesnym miastom. Drapacze chmur urozmaicają zabudowę jak
kościoły w średniowieczu, których nigdy przecież nie budowano w skupiskach.
Pomysł rozrzucenia wysokościowców po całym Wrocławiu to odwołanie do tradycji
europejskiej. Tak właśnie buduje się dzisiaj w Berlinie. Jedynie Frankfurt nad
Menem - europejskie centrum finansowe - wyłamuje się z tej konwencji,
przypomina raczej Nowy Jork.

Wiele wskazuje jednak na to, że to nie wrocławskie wieżowce zostaną nową ikoną
architektoniczną miasta. W samym centrum, na skraju historycznego placu
Dominikańskiego, do 2010 roku stanąć ma hotel Hilton zaprojektowany przez
renomowane biuro architektoniczne Gottesman-Szmelcman Architecture SARL z
Paryża. Poza pokojami hotelowymi i apartamentami w nowoczesnych wnętrzach
znaleźć się mają Centrum Mediów Współczesnych i klub jazzowy Blue Note,
wzorowany na legendarnym lokalu w Nowym Jorku.

Będzie to pierwsza wrocławska budowla, w której bryle znikną kąty proste: coś
w rodzaju olbrzymiej organicznej rzeźby, z wykrojonym wewnątrz
miękkokształtnym atrium. Ściany sześciokondygnacyjnego hotelu wyglądającego
jak wielka, leżąca gąsienica powstać mają z corianu. Asaf Gottesman z pracowni
Gottesman-Szmelcman Architecture SARL: - To niezwykle wytrzymały i plastyczny
materiał, dzięki któremu możemy przełamywać wszelkie ograniczenia
konstrukcyjne, przekraczać granice fantazji.

Będzie to pierwszy przykład blobitectury w Polsce. Pod tym tajemniczo
brzmiącym określeniem kryje się styl architektoniczny, który zainspirowały
futurystyczne wizje z filmu "The Blob" ("Kropla") z 1958 roku - bezkształtny
obcy naciera tam na małe amerykańskie miasteczko. Dzięki nowym technologiom i
materiałom, a także superkomputerom precyzyjnie wyliczającym obciążenia
najbardziej skomplikowanych konstrukcji futurystyczne wizje stają się
rzeczywistością.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka