Taaaaaaaaaaa....

01.07.03, 21:40
Jaka jest wasza karma, bo ja osiągnąłem absolut, pijąc Absolut. Zastanawiam
się czy nirvana i absolut to to samo. Nie wiem po co się zastanawiam ale
ponieważ nie zastanawiam się aż tak bardzo, tylko tak trochę, to mi lekko
powiewa co oznacza moje zastanawianie się. Generalnie rozprawiłem się
z planami i schematami idąc 10 km wzdłuż Warty bez celu.Aż po zmrok. Szedł
kiedys ktoś z Was aż po zmrok? Przejdźcie się kiedyś.Zobaczycie jak fajnie.
    • Gość: Maruda Morskie Oko IP: *.tvsat364.lodz.pl 01.07.03, 21:49
      Szedłem kiedyś po zmrok do Morskiego Oka. Czyli cel był. A zmrok nadszedł o wiele szybciej, niż byśmy się spodziewali, bo wszystkich zmroczyło ze zmęczenia. Nie lubię "głupio iść" tym bardziej asfaltem (też: do Morskiego Oka)
      :(
    • hanya Taaaaaaaaaaa.... 01.07.03, 21:55
      Skończył się tokaj. Z absolutem to chyba nie bardzo można mieszać, prawda?
      Mam jeszcze Dębową i Pana Tadeusza - napoje dość mocno alkoholizowane, ale czy
      to wypada, kiedy w domu tyle dzieci. Jaki przykład daje pijana (?) ciocia ?
      hanya, naprawdę spoko ciocia
    • Gość: taniej Re: Taaaaaaaaaaa.... IP: *.bv.pl 02.07.03, 08:44
      oj, alkoholi nie wolno mieszać! (przepraszam przy okazji zainteresowanych za
      zabrudzony pomnik kościuszki na początku czerwca).
      jak po wódzie film się urywa to jest fajnie, ale to jeszcze nie nirvana.
      nirvanę można osiągnąć bez medytacji, ale zdarza się to nieczęsto. mądre
      kobiety wiedzą o czym mówię :).
      a z tokaji polecam aszu z 5 gwiazdkami. pycha!
    • aard Moja karma to wieprzowina po chińsq i sajgonki 02.07.03, 10:03
      A Med Max to ktoś, kto dzieli się z nami swoim światem wewnętrznym i - na to
      wygląda - nic a nic go nie obchodzi, czy ktokolwiek odpisuje na jego wątki. One
      służą introspekcji nie dyskusji.
      Może dlatego tak konsekwentnie odpisuję...
    • hanya Po zmroku nocy i niewinnym poranku.... 02.07.03, 10:22
      Przypomniało mi się...
      Raz szłam tak o zmroku, do zmroku, a raczej do nocy pełnej - szlakiem górskim,
      no potem to już w sumie bez szlaku. Szłam jednak do celu znanego mi skadinąd
      (gdyż byłam tam wcześniej) a gdy dotarłam, z latarką w dłoni i drżącym głosem
      odczytałam wiszącą nad wejściem Desideratę. Jakież było zdziwienie moich
      współtowarzyszek, że po tak męczącej wędrówce chciało mi się jeszcze wyczytywać
      to wszystko. A jednak, pamiętam jak do dziś ten moment.
      Potem zerknęłam na przewdoniczki gwiazdy i wreszcie mogłam spokojnie zasnąć.
      hanya
Inne wątki na temat:
Pełna wersja