artnow
10.09.07, 12:19
Żona po raz enty czekała na autobus. Autobus nie przyjechał. Chodziło o autobus 57 odjeżdżający z pętli na Marysińskiej.
Po dłuższym czasie oczekiwania w końcu jakiś autobus przyjechał.
Siedziała blisko kierowcy i podsłuchała co kierowca mówił pasażerom odpierając ich ataki o to, że nie było autobusów.
Dowiedziała się tego, ze skoro jeżdżą "Zetki", <A href="http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35153,4447048.html">prezydent K. zarządził, że mają jeździć często</A> to co jakiś czas niektóre autobusy wypadły z rozkładu i nie jeżdżą na swojej linii tylko jeżdżą jako Zet. Nie da się rozmnożyć autobusów i trzeba było zabrać co któryś autobus liniowy i skierować na zetke. Ale jak widać, nawet prezydent K. <A href="http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35134,4459993.html">nie mógł być zadowolony</A> z tego, ze zetki jeżdżą sprawnie...
Jeśli ktoś nie wierzy w to co mówię, to porponuję, zeby ktoś <A href="http://www.mpk.lodz.pl/rozklady/ramka.jsp?l=0057&p=0057t002.htm&k=1&t=3_09&lineId=31&timetableId=781&stopNumber=927&date=2007-09-10-11:41:39">zgodnie z rozkładem</A> spróbował przejechać się autobusem 57 rano o godzinie 6:58 z przystanku <A href="http://www.zumi.pl/namapie.html?qt=&loc=%A3%F3d%BC%2C+Radwa%F1ska&Submit.x=22&Submit.y=15&long=19.4498576&lat=51.7511524&type=3&scale=2">Radwańska/Politechniki</A>.