nefnef
21.09.07, 23:56
Hotmisie 1 i 2
Tak się złożyło, że Loyge obchodził 35-te urodziny. To iście męski
wiek, więc Red, Pit, Bul i ja postanowiliśmy zrobić Loyge’owi miły
prezencik, aby zapamiętał dzień, w którym przestaje być młodzieńcem.
Ponieważ od niedawna kolekcjonował hotmisie, wymyśliliśmy, aby do
jego kolekcji hotmisiów dołożyć jeszcze jednego.
Jako najbliższy przyjaciel Loyge’a to ja kupiłem idealnego hotmisia
na ten cel. Miał oczywiście barwy narodowe Hotlandii, bowiem Loyge
był nawiedzony na punkcie swej dumy narodowej. Nieraz ciekaw byłem,
co by powiedział, gdyby dowiedział się, że jego najlepszy przyjaciel
nie jest Hotem? Ale nie miałem zamiaru, póki co, informować go o
tym, że jestem jednak Wizgiem.
Hotmisia przygotowałem do wręczenia bardzo starannie. Brzuszek
zaszyłem doskonale – nie było śladu po operacji wszczepienia
znakomitego urządzenia podsłuchowego...
Hotmiś wylądował w salonie Loyge’a wieczorem. Akurat Loyge miał
spotkanie z Ariną. Z niecierpliwością zacząłem wysłuchiwać
relacji „na żywo” hotmisia. „No nie, strasznie nudne są te ich
spotkania” – pomyślałem po pierwszej godzinie hotmisiowej
transmisji. Ale potem coś drgnęło. „Ten nowy hotmiś to od Nefa,
Loy?” – pytała Arina. „Taa, ładny, prawda?” „No, śliczny jest.”
Pewnie, że śliczny! Sam wybierałem przecież. „Ale czy nie ma
jakiegoś podsłuchu czasem?” To mnie zelektryzowało! „Wiesz, Ari, po
Nefie tego się można spodziewać...” – to już mnie ukłuło. Ten
skrowysyn uważa, że po mnie się tego można spodziewać, ach uj jeden!
Najwyraźniej Arina uwierzyła, bo nagle zamilkła.