Gość: barnaba
IP: *.lodz.msk.pl
01.10.07, 17:41
echomiasta.pl/index.php?option=com_content&task=view&city=lodz&id=6165&Itemid=46
<<<<<<<<<<<<<<
Trwa walka z czasem o uratowanie kaplicy Scheiblera. O tym, dlaczego tak
trudno odnowić jeden z najcenniejszych polskich zabytków rozmawiamy z Łucją
Robak z Fundacji Na Rzecz Ratowania Kaplicy Karola Scheiblera
W 2005 roku kaplica Scheiblera trafiła na listę stu najbardziej zagrożonych
zabytków świata (fot. Piotr Janus)
Dlaczego musicie się aż tak spieszyć?
Łucja Robak: – Bo trzeba zdążyć do końca listopada. Do połowy grudnia Urząd
Miasta musi rozliczyć tegoroczną dotację między innymi na renowację tego
obiektu. Na szczęście jest już firma, która przygotuje niezbędną dokumentację.
Szkoda, że czekaliście z decyzjami do ostatniej chwili...
– Nie mogliśmy podpisywać umów z kontrahentami, póki nie mieliśmy umowy z
miastem. Została ona podpisana w maju. 12 czerwca zmieniła się ustawa o
zamówieniach publicznych, potem były wakacje i sprawa ruszyła dopiero we
wrześniu. Od tego czasu mamy już trzeci przetarg. Zgłosiły się trzy ekipy,
ostatecznie została jedna, z Krakowa, Jesteśmy z nią niemal dogadani. Udało
się w ostatnim momencie.
Zdążą?
– Przygotowanie dokumentacji technicznej jest bardzo skomplikowane. Ale
powinno się udać. Czas to nasz największy wróg. Budynek nieustannie niszczeje.
Z każdy rokiem będzie go trudniej odbudować, a inwestycja będzie
kosztowniejsza. Na przykład z ośmiu dwuipółmetrowych aniołów zostały tylko
dwa, trzeci rozleciał się niedawno, a zrobienie nowego to koszt około 25
tysięcy złotych.
Dlaczego tak trudno odrestaurować Kaplicę Scheiblera?
– To budynek w stylu neogotyckim. W Łodzi jest bardzo niewiele takich
obiektów. Opracowanie dokumentacji wymaga, poza znajomością tematyki
konserwatorskiej, wiedzy historycznej i artystycznej. Trudno skompletować
grupę specjalistów w tak krótkim czasie. Poza tym grobowiec Scheiblera
znajduje się na terenie cmentarza. Budynek ma prawie czterdzieści metrów
wysokości. Aby go zbadać potrzebny jest pojazd z wysięgnikiem. Nie dosyć, że
na terenie województwa jest tylko jeden taki pojazd, to jeszcze musi on jakoś
wjechać w pobliże obiektu, a wszystkie bramy są za niskie, więc którąś trzeba
rozebrać. Jakby tego było mało, dookoła kaplicy są nagrobki.
Jak powstał ten bezcenny budynek?
– W 1881 roku zmarł Karol Wilhelm Scheibler, najbogatszy fabrykant w Polsce i
jeden z najzamożniejszych w Europie. Wdowa Anna z Wernerów postanowiła
wybudować imponujące mauzoleum upamiętniające wielkiego człowieka. Rozpisała
konkurs, jednak żaden projekt jej nie zadowolił. Jak widać kłopoty z
przetargami mamy nie tylko my. Ostatecznie powierzono zaprojektowanie kaplicy
warszawskiej pracowni Dziekońskiego i Lilpopa, która wcześniej stworzyła pałac
rodziny Scheiblerów. Obiekt został otwarty w 1888 roku. Od początku przeszedł
na własność parafii ewangelicko-augsburskiej i tak jest do dziś. Do
zakończenia wojny kaplica funkcjonowała jako mały kościół. Potem, gdy zabrakło
w Łodzi Niemców, zaczęto ją rozkradać i niszczyć, ukradziono wszystkie cynowe
trumny, rozwleczono szczątki. Dziś pomimo zniszczeń to obiekt cenny na skalę
światową. W 2005 roku trafił na listę stu najbardziej zagrożonych zabytków
świata. Trzeba zrobić wszystko, by odzyskał świetność.
/>>>>>>>>>>>>>