Gość: Marcin
IP: *.gwarant.lodz.tpnet.pl
27.07.01, 17:04
Witam
Ostatnio pojawil sie watek naszego miasta widzianego oczami gdanszczanina. Aby
to tej beczki miodu dodac troche goryczy opowiem teraz o Lodzi widzianej oczami
obcokrajowca. Tak sie wlasnie bowiem zlozylo, ze odwiedzila mni na pare dni
rodzina z Kanady - w sumie 5 osob.
Lodz jako miasto zrobila na nich bardzo duze wrazenie. Podobaly im sie zarowno
zabytkowe fabryki, jak i atmosfera ulicy Wschodniej, czy Wlokienniczej.
Olbrzymie
wrazenie zrobil cmentarz zydowski i Ksiezy Mlyn. Bardzo podobalo im sie na
piotrkowskiej i w Muzeum Sztuki. Byli zdziwieni gdy zobaczyli gabinety slynnych
lodzian, ze tacy ludzie tu zyli i mieszkali. Z ciekawoscia sluchali opowiesci o
Lodzi 4
narodow. Znali wczesniej film "Ziemia Obiecana". Z zaciekawieniem odwiedzili
lodzka filmowke i zobaczyli wiele innych rzeczy jak np jedyna czynna synagoge w
Lodzi.
No i fajnie, tyle, ze bez przewodnika - lodzianina (czyli mnie) nie zobaczyliby
nawet
polowy tych rzeczy. Nie ma w Lodzi zadnych planow z zaznaczonymi waznymi
miejscami i sposobami dotarcia, nawet niektorzy taksowkarze nie wiedza gdzie
jest
obecnie wejscie na cmentarz zydowski. Muzea otwarte sa w bardzo dziwnych
godzinach np tylko pomiedzy 10-14 (Muzeum Historii Miasta), a nigdzie w miescie
nie ma zadnej informacji o tym jak ktore muzeum jest otwarte. Jak juz dotrze
sie do
muzeum to sprobujcie porozumiec sie po angielsku/francusku/niemiecku.
Praktycznie
zero mozliwosci. Rozumiem, ze personel jest marnie oplacany wiec i kwalifikacje
nie
moga byc zbyt duze, ale kurcze blade, mozna chyba wywiesic odpowiednie tablice
informacyjne w hallu wejsciowym oraz przy eksponatach nie tylko po polsku. To
nie
jest duza inwestycja. W Muzeum Historii Miasta spotkalismy tylko jedna osobe
mowiaca po angielsku - chyba studentka na praktykach. W Muzeum Sztuki to samo
- zero innego jezyka niz polski. I ciekawe jak pani z szatni bedzie w stanie
wytlumaczyc obcokrajowcom czemu powinni zostawic nawet nieduze torby w szatni
(a tego wymagano). Przy takiej organizacji pracy i wystaw nie dziwie sie, ze
niektorzy mysla o przeniesieniu tego muzeum do Warszawy. Sami nie umiemy
zaprezentowac tego co mamy.
Kolejny problem to komunikacja. Warto sprobowac poruszania sie MPK znajac
tylko angielski. Albo firmy taksowkowe, sprobujcie po angielsku zamowic vana,
bo
grupa liczy 6 osob i do zwyklej taksowki sie nie zmieszcza. W restauracjach
podobny problem: meny tylko po polsku (np w Quo Vadis na Pietrynie). Nieco
lepiej w Chochole bowiem tam dostepne jest menu po angielsku.
Tak wiec pokazac jest co, ale nie umiemy tego wykorzystac. A szkoda, bo
turystyka to jest duzooo pieniedzy. Ale widac musi je zarabiac Krakow, czy
Gdansk, bo w Lodzi nikt tego nie umie zorganizowac. Pisze nikt ale mysle, ze
chyba
dobra informacja i promocja przynajmniej w jednym jezyku poza polskim powinna
lezec w zadaniach Gminy Lodz. Ale nasze wladze zajete sa jak zwykle wszystkim
tylko nie sprawami miasta.
Pozdrawiam, Marcin Kaniewski