No cóż...

01.08.03, 11:15
Przytoczę fragment artykułu z dzisiejszego "Naszego
Dziennika":
"Od lubuskiej policji dowiadujemy się, że tegoroczny
Przystanek Woodstock będzie zabezpieczony przez
rekordową liczbę funkcjonariuszy [...]
Policja podaje, do jakiego celu przydadzą się dodatkowi
funkcjonariusze - będą oni zatrzymywać złodziei i
dilerów narkotyków. Co więcej, pojawią się
antyterroryści i pirotechnicy. A z powietrza nad
bezpieczeństwem uczestników tegorocznej "imprezy"
będzie czuwał śmigłowiec z kamerą termowizyjną.
Wszystko po to, by zapobiec burdom, handlowi
narkotykami i rozbojom. Wszystko pięknie, tylko po co
odciągać i tak zapracowaną policję od codziennych
obowiązków? Czy nie lepiej i przede wszystkim
bezpieczniej byłoby zabronić organizacji destrukcyjnych
"imprez".[...]"
No cóż widać nasz prezydent czerpie pełnymi gasrściami
z nauki sekty ojca dyrektora.
Mam pytanie czy imprezy typu: pielgrzymki, wizyty
Papieża, spotkania Lednickie, procesje itp. Nie mają
ochrony, w tym tej ze strony Policji, wojska itp?
Oczywiście łatwiej zabronic, zakazać...
    • Gość: mat27 Re: No cóż... IP: *.interserwer.pl 01.08.03, 12:01
      I to jest wizja Polski, gdyby do władzy doszły takie ugrupowania jak LPR -
      państwo policyjne, zakazy na każdym kroku, pacyfikacja wszelkich przejawów
      wolności, wprowadzenie jedynie słusznej ideologii. Małą próbkę tego mamy w
      Łodzi. Kropaszenko na pewno nie jeden wieczór spędził z ojcem dyrektorem na
      rozmowach o tym, jakby tu wykorzystać zdobytą władzę.
    • yarro Re: No cóż... 01.08.03, 14:02
      adamco napisał:

      > Mam pytanie czy imprezy typu: pielgrzymki, wizyty
      > Papieża, spotkania Lednickie, procesje itp. Nie mają
      > ochrony, w tym tej ze strony Policji, wojska itp?
      > Oczywiście łatwiej zabronic, zakazać...
      --
      Nie uważam bynajmniej, że należy zabraniać organizacji takich imprez jak
      Przystanek Woodstock. (choć może rzeczywiście lepiej zapobiegać, niz leczyć)
      Jednak porównywanie tych imprez do pielgrzymek, wizyt Papieża, spotkań
      Lednickich i procesji jest conajmniej nie na miejscu. Nie ten charakter imprezy.
      Oczywiście dla osoby niewierzącej nie ma tu, jak widać, żadnej różnicy.

      Pozdrawiam!
      • adamco Re: No cóż... 01.08.03, 21:55
        yarro napisał:

        > Nie uważam bynajmniej, że należy zabraniać organizacji
        >takich imprez jak
        > Przystanek Woodstock. (choć może rzeczywiście lepiej
        >zapobiegać, niz leczyć)
        No widać że Kropaszenko ma podobne podejście do Twojego
        :/ faktycznie łatwiej zakazać, zabronić, formatować
        ideologicznie wszystkich na siłę.

        > Jednak porównywanie tych imprez do pielgrzymek, wizyt
        >Papieża, spotkań
        > Lednickich i procesji jest conajmniej nie na miejscu.
        >Nie ten charakter imprezy.
        A czym się różni fakt zajęcia Policjanta podczas
        pilnowania pielgrzymki, procesji, wizyty itp, od ochrony
        Woodstocku, parady czy koncertu? Dla Ciebie szczytem
        doznań duchowych jest procesja w Boże Ciało, dla mnie
        wizyta w teatrze, czy na ciekawym koncercie. Z tym żę
        mnie nawet przez myśl nie przejdzie pomysł "prewencyjnego
        zakazu" organizacji pielgrzymek, mimo że dla 50%
        uczestników są to po prostu tanie wakacje, a nie
        przeżycie religijne. Niestety ludzie kościoła i tzw
        "prawicowcy" mają tendencję do propagowania swojego
        światopoglądu na siłę i najchetniej wprowadzania wielu
        rozwiązań w formie prawa.

        > Oczywiście dla osoby niewierzącej nie ma tu, jak widać,
        >żadnej różnicy.
        A czemuż wg Ciebie kwestia wiary ma tu jakiekolwiek
        znaczenie?


        > Pozdrawiam!
        >
        • yarro Re: No cóż... 02.08.03, 00:59
          adamco napisał:


          > No widać że Kropaszenko ma podobne podejście do Twojego
          > :/ faktycznie łatwiej zakazać, zabronić, formatować
          > ideologicznie wszystkich na siłę.
          --
          Wcale tak nie uważam.

          > A czym się różni fakt zajęcia Policjanta podczas
          > pilnowania pielgrzymki, procesji, wizyty itp, od ochrony
          > Woodstocku, parady czy koncertu? Dla Ciebie szczytem
          > doznań duchowych jest procesja w Boże Ciało, dla mnie
          > wizyta w teatrze, czy na ciekawym koncercie. Z tym żę
          > mnie nawet przez myśl nie przejdzie pomysł "prewencyjnego
          > zakazu" organizacji pielgrzymek, mimo że dla 50%
          > uczestników są to po prostu tanie wakacje, a nie
          > przeżycie religijne. Niestety ludzie kościoła i tzw
          > "prawicowcy" mają tendencję do propagowania swojego
          > światopoglądu na siłę i najchetniej wprowadzania wielu
          > rozwiązań w formie prawa.
          --
          Fakt zajęcia policjanta w w/w przypadkach niczym się nie różni.
          Jak łatwo jest zastosować klucz - wierzący => ekstaza na Boże Ciało.
          To ty szufladkujesz, nie ja.
          Nie popieram fałszywego i nachalnego moralizowania, tylko sprzeciwiam się
          stawianiu znaku równości między Woodstock'iem a m.in Lednicą, pielgrzymkami,
          wizytami Papieża...

          > > Oczywiście dla osoby niewierzącej nie ma tu, jak widać,
          > >żadnej różnicy.
          > A czemuż wg Ciebie kwestia wiary ma tu jakiekolwiek
          > znaczenie?
          --
          Ma, bo niewierzącemu trudno jest zrozumieć charakter imprez religijnych i
          powody w nich uczestnictwa...

          Pozdrawiam!
          • adamco Re: No cóż... 02.08.03, 01:41
            yarro napisał:


            > Nie popieram fałszywego i nachalnego moralizowania,
            tylko sprzeciwiam się
            > stawianiu znaku równości między Woodstock'iem a m.in
            Lednicą, pielgrzymkami,
            > wizytami Papieża...
            Możesz to jakoś wytłumaczyć? Bo nie rozumiem czym różni
            się spęd 100 tyś. ludzi pod "Rybą" od 300 tyś. na
            Woodstocku? Mimo różnic światopoglądowych podobieństw
            jest więcej niż Ci się wydaje.

            > Ma, bo niewierzącemu trudno jest zrozumieć charakter
            imprez religijnych i
            > powody w nich uczestnictwa...
            Popatrz na to z innej strony, religia daje Ci siłę,
            oparcie, radość - dokładnie te same uczucia można czerpać
            z Woodstocku i tym podobnych imprez.
            A może trudno jest zrozumieć bo "prawdziwi katolicy" nie
            czują się w obowiązku normalnie wytłumaczyć "niewierzącej
            chołocie" o co w tym wszystkim chodzi?
            • Gość: Paul Re: No cóż... IP: *.lodz.mm.pl 02.08.03, 02:13
              adamco napisał:

              > yarro napisał:
              >
              >
              > > Nie popieram fałszywego i nachalnego moralizowania,
              > tylko sprzeciwiam się
              > > stawianiu znaku równości między Woodstock'iem a m.in
              > Lednicą, pielgrzymkami,
              > > wizytami Papieża...
              > Możesz to jakoś wytłumaczyć? Bo nie rozumiem czym różni
              > się spęd 100 tyś. ludzi pod "Rybą" od 300 tyś. na
              > Woodstocku? Mimo różnic światopoglądowych podobieństw
              > jest więcej niż Ci się wydaje.
              Imprezy Woodstock'owe ochrania sie przed samymi uczestnikami, zeby sie i innych
              nie pozabijali np. Imprezy "pod ryba" ochrania sie przed tymi co nie
              uczestnicza, badz chca uczestnikom wyrzadzic krzywde. Tak mniemam, bo
              atmosfere koscielna znam z .... kosciola, a na imprezach Woodstock'owych
              bywalem.
              > > Ma, bo niewierzącemu trudno jest zrozumieć charakter
              > imprez religijnych i
              > > powody w nich uczestnictwa...
              > Popatrz na to z innej strony, religia daje Ci siłę,
              > oparcie, radość - dokładnie te same uczucia można czerpać
              > z Woodstocku i tym podobnych imprez.
              Nie. To tak jak byc zakochanym, albo sie nacpac - zasadnicza roznica.
              > A może trudno jest zrozumieć bo "prawdziwi katolicy" nie
              > czują się w obowiązku normalnie wytłumaczyć "niewierzącej
              > chołocie" o co w tym wszystkim chodzi?
              Jak na razie "niewierzaca cholota" rowniez nie wytlumaczyla mi o co jej chodzi.
              Zastrzegam sie ze jestem niepraktykujacym katolikiem. A grzechow mam na swym
              koncie od ch......... i wiecej;-}. Uszanowanie,
              Paul

        • Gość: Paul Re: No cóż... IP: *.lodz.mm.pl 02.08.03, 02:02
          adamco napisał:
          Niestety ludzie kościoła i tzw
          > "prawicowcy" mają tendencję do propagowania swojego
          > światopoglądu na siłę i najchetniej wprowadzania wielu
          > rozwiązań w formie prawa.
          Ja i nie tylko ja, mam zupelnie inny poglad na ta sprawe. Tzw. "postepowcy" i
          socjalisci maja wrecz manie do mowienia ludziom i spoleczenstwom co dla nich
          jest najlepsze. Postepowcy i socjalisci chca "rownosci i sprawiedliwosci
          spolecznej", ale jest to czysta demegogia. Postepowcy potepia mnie i zlinczuja
          za to ze kosciol katolicki (a jestem katolikiem, ale jakim, to sprawa pomiedzy
          mna i Panem Bogiem) nie pozwoli w koncu na homosexualne zwiazki, a kobiety nie
          wyswieci na ksiezy. Tak jak zwolennicy tych opcji nie mogli by zalozyc swojego
          kosciola. Ale nie, taki postepowiec gotow jest mnie szykanowac, jak Gertych
          homosexualistow, ze bronie tego w co wierze i jak wierze. Socjalista natomiast
          jest gotow zabrac mi 50 i wiecej % zarobionych pieniedzy w formie podatkow,
          zeby innym bylo lepiej. On jest gotow wspierac inne wyznania, poglady,
          instytucje i obcych ludzi za MOJE pieniadze i kosztem MOICH wolnosci. Jako ze
          moj poglad na "polska demokracje", partie polityczne, rzad i sejm wyrazany jest
          przez wstret i oburzenie w stosunku to tych zacofanych spolecznie instytucji,
          nie bede nawet silil sie na porownania z innymi krajami.
          > > Oczywiście dla osoby niewierzącej nie ma tu, jak widać,
          > >żadnej różnicy.
          > A czemuż wg Ciebie kwestia wiary ma tu jakiekolwiek
          > znaczenie?
          Bo wiara to przeswiadczenie o tym ze dobrym nigdy sie nie jest, ale do dobroci
          i wyrozumialosci nalezy na wlasna miare dazyc. Na wlasna, a nie
          socjalistyczna, postepowa, czy kosmopolityczna. Ja widze ze w Polsce
          tzw. "postmodernizm postepowy" jest nezwykle modny, ale nie bieze sie on z
          racjonalnej potrzeby, ewolucji kulturowej, uwarunkowania, buntu, ale z pustki.
          I tu "postepowy socjalizm" przychodzi z pomoca, pozwalajac na wszystko
          jednoczesnie wszystkiego zabraniajac. Wasze, moje, .... nasze pokolenie jest
          bardziej niebezpieczne niz hipisi, pokolenie naszych rodzicow. Oni
          przynajmniej mieli sie przeciw czemu buntowac. Oni granice znali i swiadomie
          je przekreczali. My granic nie dostrzegamy i depczemy je starajac sie "zlapac
          swoj ogon", jak kundel puszczony ze smyczy. My "swiadomi", "my pewni
          dziedzictwa, kultury i nauki", "pomni pomylek pokolen", etc. Uszanowanie,
          Paul
Pełna wersja