Gość: Z naszej piaskownicy
IP: *.client.attbi.com
10.08.03, 23:27
Andrzejek miał wywrotkę. Bawił się nią, jak mu się podobało, no
bo przecież była jego. Wywrotka znosiła więc tłuczenie w nią
kamieniami, wożenie ciężkawego Andrzejka i tym podobne brewerie,
aż w końcu kółka się pokrzywiły, farba oblazła i zabawka zaczęła
być pośmiewiskiem piaskownicy. Andrzejek się obraził, kopnął
wywrotkę w kąt i zapowiedział, że ma jej dość i więcej jej do
ręki nie weźmie.
Nad wrakiem zabawki użalił się Pawełek. Poprosił o pomoc
Franka, mającego smykałke do techniki. Na przekór kpinom innych
dzieci wzięli się razem do roboty, pomalowali, poskładali,
wyprostowali i wkrótce zabawka była jak nowa.
Happy end? A gdzie tam. Z nie wiadomo jakiej dziury natychmiast
wylazł Andrzejek. Mając za plecami silnorękiego Witusia
oświadczył Pewełkowi i Frankowi, zeby sp..., bo zabawka jest
jego i to on się nia będzie bawił. Efekty nie kazały na siebie
długo czekać: z wywrotki obłazi farba, kółeczka znów jakby
krzywe.
Dobranoc, dzieci.