Dodaj do ulubionych

Do oberka, nie do kłótni!

13.02.08, 20:57
Tańczyłam w Harnamie ok. 10 lat w czasach jego świetności. Była
ciężka praca, ale też fajna atmosfera. Wiedziona miłymi
wspomnieniami postanowiłam wysłać tam córkę. Niestety wspomnani w
artykule nauczyciele po latach okazali się zgorzkniałymi,
nielubiącymi dzieci frustratami. O konflikcie z Atlasem nie
wiedziałam, ale stosunek do dzieci pozostawiał wiele do życzenia...
Moja córka zrezygnowała po 2 latach głównie z powodu wrzasków
prowadzącego zajęcia.
Nie popieram utrzymywania Harnama tylko dlatego, że "wielkim
zespołem był". Aktualni prowadzący zespół zmienili moje wspomnienia
w niesmak.





Obserwuj wątek
    • kreatywni Do oberka, nie do kłótni! 13.02.08, 22:23
      A niby dlaczego nie dociekać przyczyn obecnej sytuacji? Czyżby to był temat tabu? Dlaczego skoro Harnam to 60 lat histori Łodzi?

      Ja też nie jestem zwolenniczką (podobnie jak poprzednik) utrzymywania zespołu tylko dlatego "że był wielki".
      • Gość: Anorien Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.toya.net.pl 13.02.08, 23:53
        Nie chodzi tylko o to 'że był wieki' . W zespole jest wielu pasjonatów, ludzi, którzy kochają taniec, kochają zespół i bardzo się do niego przywiązali, mimo rygoru (który mi osobiście odpowiada, bo "Harnam" mnie wychował i usamodzielnił). Każdy ma prawo do swojej opinii a propos prowadzących. Ja nigdy nie odczułam od nich jakiejś przykrości, do tej pory jestem im wdzięczna za 'wychowanie' , za to, że dzięki Nim zapałałam miłością do tańca i do sztuki. Z tego co wiem, zawsze były podzielne zdania wśród rodziców co do sposobu prowadzenia zajęć. Sama dobrze pamiętam, że będąc małą dziewczynką, nie raz przeżywałam kryzysy, gdy wysłuchiwałam ‘głośnych’ uwag a propos mojego tańca. Na początku wpadałam w wielką histerię, a kiedy wreszcie wypłakiwałam się rodzicom, uświadamiałam sobie, że tak naprawdę faktycznie popełniałam błędy i w ten sposób moje ambicje ciągle rosły. Po kilku latach zaczęłam sama panować nad swoim ciałem, nad tym co robię i starałam się doskonalić swoje umiejętności. Za to jestem wdzięczna dotychczasowym prowadzącym; za to, że uaktywnili we mnie upór, siłę i chęć do działania, rozwinęli moje ambicje. Poza tym zawsze po każdym koncercie słyszałam ‘dziękuję’ , czułam to, że kierownictwo jest nam wdzięczne. Dzięki Haramowi wiążę swoją przyszłość z tańcem. Staram się pomagać zespołowi w tej trudnej sytuacji na tyle, ile jestem w stanie, nie tylko dla zachowania tradycji i faktu ‘że był wieki’ . Pokochałam ten zespół, poświęciłam mu swoje życie, zdobyłam w nim doświadczenie, poszerzyłam horyzonty. Poznałam w nim wielu wspaniałych ludzi; razem mamy wspólną pasję. Tak naprawdę tylko Ci , którzy długo tańczą zdają sobie sprawę jakie bogactwa ma Harnam, jaki ma wizerunek i nagle to wszystko ma przepaść?! Ma upaść to, nad czym pracowaliśmy tyle lat, na co każdy poświęcił swoje życie, nie tylko pieniądze?! Nie każdemu na tym zależy; rozumiem to. Każdy człowiek jest inny, nie wszyscy, którzy przewinęli się przez Harnam, związali się z nim emocjonalnie.
        Co się stało, to się nie odstanie. Wolę myśleć o przyszłości Harnama, bo wydaje mi się, że pomoc w reaktywacji jest w tej chwili ważniejsza, niż dociekanie kto jest tym złym. Wg mnie samymi słowami nic się nie zrobi, trzeba działać, żeby osiągnąć sukces. Uważam również, że ewentualne zażalenia do kierownictwa, lepiej kierować bezpośrednio do Nich, niż anonimowo na forum.

        Rozumiem, że część rodziców może być zirytowanych, ale proszę wziąć pod uwagę, że są również rodzice zadowoleni z kierownictwa oraz z zespołu. Są małe dzieci, które pozytywnie wypowiadają się o próbach. Zresztą każdy, kto wyrastał w Harnamie aż do reprezentacji przechodził to samo. Ja wspominam te 12 lat wspaniale.


        Pozdrawiam
    • Gość: zainteresowana Do oberka, nie do kłótni! IP: *.toya.net.pl 13.02.08, 23:46
      Więc utrzymujmy go bo wielkim zespołem jest! i będzie! i na pewno wiele jeszcze
      o nim usłyszymy. Do głosu doszli teraz młodzi ludzie pełni zapału którzy z
      całego serca pragną wznieść zespół na wyżyny i jestem przekonana że im się to
      uda. Trzymam kciuki! (A roztrząsać historię zespołu możemy owszem, możemy też
      rozdrapywać stare rany, tylko co to zmieni w obecnej sytuacji. Trzeba patrzeć do
      przodu!)
      • Gość: matka Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 12:55
        Ja mam dziecko niepełnosprawne, które od lat brało udział w
        zajęciach Studia Terapeutycznego Harnam i chciałabym bardzo
        podziękować prowadzącym zajęcia p. Marii i p. Krzysztofowi za ich
        fantastyczną pracę z dziećmi, których inni nie chcą. Taniec, który
        Oni proponowali jako formę rehabilitacji ruchowej, koordynacji i
        integracja z pełnosprawnymi członkami zespołu, myślę, że nie ma
        sobie równej w całej Polsce. Na salce rehabilitacyjnej dzieci ćwiczą
        bardzo niechętnie, a tu dzieci oczekują cały tydzień na kolejne
        zajęcia i ćwiczą naprzemienność, podskoki i obroty..., i pojawia się
        uśmiech na ich twarzach. Jeśli chodzi o integrację to integracja z
        dziećmi zdrowymi może być przykładem dla klas integracyjnych, które
        są tylko integracyjne z nazwy. Cierpliwość i wyrozumiałość w
        stosunku do naszych dzieci może być przykładem dla innych pedagogów.
        A jeśli chodzi o młodzież, która obecnie ma wziąść sprawy w swoje
        ręce mam nadzieję, że będą lepszymi menadżerami, ale bycia takimi
        pedagogami muszą się jeszcze długo, długo uczyć. Uważam, że ich
        bagaż doświadczeń życiowych jest zbyt mały, aby zauważyć potrzeby
        NASZYCH DZIECI i dzieci w ogóle, które nie tańczą w grupie
        reprezentacyjnej. Żal mi bardzo, że już dużo wcześniej doświadczenie
        nie chciało współpracować z młodością... Teraz kto to wytłumaczy
        dzieciom?
    • Gość: Harnamowiczka Do oberka, nie do kłótni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 23:51
      Jeśli ktoś nie potrafi ocenić pasji, która tkwi w ludziach - nie
      młodych już,ale wkładających w swoją pracę tyle ciepła i serca-tak
      bardzo życzliwych małym dzieciom i młodzieży, która o tradycji i
      tańcu ludowym nie ma wiele wiedzy; o ludziach,którzy kosztam swojego
      prywatnego życia potrafią stworzyć z tych młodziutkich
      nieukształtowanych charakterów prawdziwych tancerzy i zaszczepić w
      nich pasję i zaczarowany świat tańca; jeśli ktoś nie widział ogromu
      pracy jaką trzeba włożyć w przygotowanie koncertu NIE MA PRAWA
      OCENIAĆ ich,ani krytykować. Ja szesnastolatka - tancerka od ponad 10
      lat wdzięczna jestem całym sercem za to, że potrafili dać mi tę
      magię - i dla mnie nikt nigdy nie podważy autorytetu tych ludzi,
      których i ja i inni członkowie zespołu KOCHAMY CAŁYM SERCEM właśnie
      za ich pasję, dobroć i bezinteresowną walkę z wieloma
      przeciwnościami.My Harnamowcy widzimy to na co dzień ,dlatego każdy
      zarzut postawiony naszym wspaniałym wychowawcom, cudownym, ciepłym
      ludziom BĘDZIEMY ODPIERAĆ Z UPOREM I POWTARZAĆ - jeśli nie
      widziałeś, nie dotknąłeś, nie byłeś na tyle blisko, aby poczuć ich
      magiczne ciepło - PO PROSTU NIE MASZ PRAWA ICH RANIĆ pisząc coś , o
      czym tak naprawde nie masz pojęcia, gdyby nasz świat składał sie z
      takich właśnie ludzi napewno byłby i piękniejszy i lepszy. Zranić
      kogoś jest bardzo łatwo,ale naprawić zło im wyrządzone jest dużo,
      dużo trudniej. Jeśli nie jesteś pewien - nie oceniaj!!!
      • Gość: Jontek Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.toya.net.pl 14.02.08, 14:27
        Droga Harnamowiczko. Wiele egzaltowanych słów padło w Twojej
        wypowiedzi przynależnych zapewne Twojemu wiekowi. Wiedz jednak, że
        każdemu wolno się wypowiadać i każdy ma prawo do wypowiadania swojej
        opinii. To, że czasm są to słowa przykre- czy obraźliwe- cóż może
        nie słyszałaś jeszcze w swojej karierze jak Ci Państwo potrafili
        traktować inne osoby i w jak skandaliczny sposób ich traktować.
        Czego się spodziewać? Że wszystko będzie wybaczone z uwagi na ich
        poświęcenie, bezinteresowność (to przyznaję prawda) ale nie
        usprawiedliwiająca braku kultury i dobrego wychowania w placówce
        bądź co bądź kulturalnej. To jest ziarno jakie sami zasiali i teraz
        zbierają tego plony.Z biegiem czasu zmienia się -widzisz -punkt
        widzenia i to co było akceptowalne w wieku lat kilkunastu kiedy to
        człowiek młody musi okazywać szaunek dorosłym i zbierać razy po
        głowie -w wielku lat już -dziestu zaczyna nieco doskwierać kiedy
        człowiek chciałby być traktowany również z szacunkiem, a tu g... Czy
        nie uważasz że i Ty wkładasz tam wiele swojego zapału, potu, wysiłku
        czasu które bywają całkowicie niedoceniane? To że Ty byłaś na tyle
        twarda, żeby to wytrzymać i kornie przyjmować na swoją głowę epitety
        znaczy że zawdzięczasz tylko sobie, swojej nieugiętości a miłość do
        tańca też rozbudziłaś w sobie dzięki sobie właśnie, swoim ku temu
        skłonnościom i uporowi. Brawo! Absolutnie nie zamierzam umniejszać
        roli instruktorów ale pora docenić też własny wysiłek i zobaczyć ile
        wy wytrzymujecie mimo wszystkich właśnie przeciwności. Trzyma Was tu
        wspólny czas, kontakty koleżeńskie, może wyjazdy - choć to i coraz
        rzadsze. Ja wiem, ze przez zespół przewinęło się też wielu
        wrażliwszych ludzi którzy tego nie wytrzymali, ba- którym zamiast
        pomóc zespół pokazał jak mało są warci i beznadziejni, których
        poczucie własnej wartości zostało połamane. Ile ich jest? Na pewno
        więcej niż tych którzy zostali. Także wielkie słowa, wielkie
        gesty , idealizacja sytuacji to nie jest to co może pomóc uniknięcia
        błędów na przyszłość. Myślę, ze z krytycznych słów można i powinno
        się wyciągnąć wnioski - co robić aby nie powielać błędów, jakie
        innowacje wprowadzić a nie krzyczeć że wszystko było super git- bo
        przecież tak nie było. Ja bardzo wiele lat przetańczyłam i
        wtrzymałam-mimo to z perpektywy czasu widzę, że najwięcej dawali mi
        koledzy, koleżanki a sukcesy okupiłam swoją ciężką pracą. Choć
        przyznaję w wieku Twoim miałam bardzo pdobne do Twojego podejście .
        (przepraszam, ze może występuję z pozycji starej matrony). Odnośnie
        dzieci upośledzonych - jak największe ukłony , brawa i podziw nad
        niesamowitą wyrozumiałością, miłością i ogromem pracy. Żal jedynie
        serce ściska, że nie potrafili tej miłości znaleźć w sobie dla
        innych- zdrowych dzieci, które uważane były za gorsze, krnąbrne i
        niedobre. Jakby nie było im należne zrozumienie z racji bycia
        dzieckiem właśnie. To nie byli cudowni ciepli ludzie. Stanowczo nie.
        Mam nadzieję, ze nie odmówisz mi prawa krytyki z racji tego, ze sama
        widziałam to przez wiele lat. I myślę, że wielu rzeczy nie wiesz o
        tym jak było, co się tu działo. Ale człowiek uczy się przez całe
        życie. Stąd inne podejście wielu matek, ojców, kórzy mając
        wyidealizowane wspomnienia z młodośi w dobrej wierze zapisywali
        dzieci do zespołu a potem musieli stamtąd szybko wycofywać swoje
        pociechy w obawie o ich zrowie psychiczne. Uważam, ze na krytykę też
        należy być otwartym nie tylko na pochlebstwa. I nie unosić się dumą.
    • Gość: Ingo Do oberka, nie do kłótni! IP: 212.160.240.* 14.02.08, 09:04
      Panie redaktorze brawo własnie tak trezba było to napisac. Co nas
      obchodzi kto jak menedżerował kto co zrobił i kto jest winny.
      Obchodzi nas jakie działania zostaną podjęte aby Harnam istniał,
      rozwijał się i pozostał na mapie miasta. Tardycji nie mozna sobie ot
      tak skasowac jednym pociągnięciem pióra. Zbyt wiele juz popełniono
      takich błędów na następne nie możemy sobie pozwolić.
    • Gość: KKK Do oberka, nie do kłótni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 17:46
      Harnam musi istnieć aby chociaż tak przetrwała enklawa wysokiego poziomu tańca, profesjonalizmu i perfekcjonizmu.
      Enklawa dla tych, których nigdy nie zachwyci lansowana miernota, reklamowany kicz, i "byle co" często stawiane jako wzór młodym pokoleniom.
      • Gość: Tancerka Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 18:34
        Czy ktoś doszedł kiedykolwiek do czegoś wielkiego, jeśli nie miał przysłowiowego bata nad głową? I czy wie, jak należy pokierować grupą rozkrzyczanych dzieci, żeby były posłuszne? Oczywiście każdemu łatwo krytykować, zwłaszcza rodzicom, tym bardziej, że to bezpośrednio dotyczy ich własnych dzieci. Czy ktoś z Państwa zastanawiał się jednak jak taka sytuacja wygląda w podobnych zespołach, szkołach artystycznych czy klubach sportowych? Ja z własnego doświadczenia wiem, że w szkołach baletowych na całym świecie dzieci nie głaszcze się po główkach i nie mówi miłym głosem. Wręcz przeciwnie! I rodzice i dzieci wiedzą, że to jedyny sposób mobilizacji, sposób, który doprowadzi na szczyt kariery. Spójrzmy prawdzie w oczy... Bez dyscypliny nie ma postępów, a bez postępów nie ma sukcesów. I proszę mi wierzyć, że pedagodzy w Zespole Tańca Ludowego "Harnam" mają mnóstwo cierpliwości i wyrozumiałości, której mogą pozazdrościć trenerzy wielu gwiazd sportu, nauczyciele wyśmienitych tancerzy czy muzyków. A jeśli zdarzyło im się podnieść głos, to dlatego, że dbają całe życie o dobro zespołu i jego prestiż. Nie widziałam jeszcze, żeby ktoś z takim poświęceniem i miłością oddawał się swojej pracy. I zanim ktoś wypowie swoje zdanie (ma do tego pełne prawo), to niech pomyśli, że nie raz jego własne dziecko (jedno) sprawia wiele kłopotów, bywa nieposłuszne i trzeba nad nim stać, żeby odrobiło zadaną w szkole pracę domową, a co dopiero cała grupa!!! Kierować dorosłymi ludźmi jest trudno, a to bądź co bądź rozważne i świadome swych czynów osoby. A dzieci? Zrozumieć to może jedynie osoba, która z dziećmi pracuje. A ja jako uczennica szkoły baletowej i tancerka Zespołu Tańca Ludowego "Harnam" mogę powiedzieć, że dzięki moim nauczycielom i pedagogom nauczyłam się zdrowej rywalizacji, samodyscypliny i miłości... Miłości do tańca... Miłości do tradycji... I miłości do kultury. I to właśnie Ci ludzie ukształtowali mój charakter i zawsze będę mówić o nich wzniośle, bo zasługują na uznanie i szacunek!!!
        • Gość: gość Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 23:16
          To co piszesz to pewnie jedna strona medalu. A co na drugiej? Z dnia
          na dzień totalna demolka. Był zespół i nie ma, i nie ma szans się
          odrodzić. Dlaczego? Dzieci, które tańczyły już szukają
          alternatywnych form zagospodarowania luki po Harnamie. Te, które
          były w zespole rok, dwa są małe i szybko zapomną. Te, które tańczyły
          o wiele dłużej, ale jeszcze nie są w Zespole Reprezentacyjnym
          zmarnowały swój czas i czas swoich rodziców. A tajemnice były
          zawsze... Kto tańczy, kiedy i dlaczego? Dlaczego młodzi tancerze tak
          mało w ogóle występują? Dlaczego nie ma żadnych wyjazdów? Nikt nigdy
          nie tłumaczył, ani nie konsultował, a tym bardziej nie prosił o
          radę. Duma, zarozumiałość prowadzących Zespół czy kłótnia z całym
          światem? Atmosfera była taka, że rodzice bali się zadawać pytania...
          A teraz wszyscy pomóżmy! Trochę za późno.
          • Gość: harnamowiczka Re: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 00:24
            Tym, którym naprawde zależy na Harnamie i którzy kochają ten zespół,
            jest dla nich drugim domem i pasją w życiu...pomogą napewno. Nie
            pozwolą ,aby tak ważny i prestiżowy zepół jakim jest Harnam nagle
            zniknął na zawsze. Napewno odrodzi się na nowo.
          • Gość: Anorien Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.toya.net.pl 16.02.08, 10:48
            Z tego co mi wiadomo (bo już rozmawiałam z częścią osób z młodszych grup) to
            wcale nie chcą odejść; wręcz przeciwnie, mówią, że mają czas i z chęcią ponownie
            przyjdą. A propos małych dzieci. Małymi dziećmi zajmują się rodzice i to raczej
            Oni decydują o tym, czy ich pociechy będą tańczyć czy też nie. Owszem, część
            rodziców jest niezadowolonych, ale są również tacy, którym zależy aby dalej
            zespół istniał (nadal mówię o rodzicach najmłodszych dzieci). Świadczy o tym
            chociażby to, że zjawili się na zebraniu w środę.

            Co do tajemnic. Cóż, ja w ten sposób tego nie oceniam. Będąc w dziecięcej grupie
            i młodzieżowej zawsze byłam doinformowana gdzie występujemy, dla kogo i po co, a
            jeżeli brakowało mi informacji, sama pytałam się prowadzących dokąd jedziemy.
            Dlaczego tak mało występowaliśmy? Cóż, wydaje mi się, że w obecnych czasach,
            kiedy króluje hip-hop, videoclip dance itp. , bo taki taniec głównie jest
            promowany w mediach, taniec ludowy schodzi na bok i może dlatego ciężko jest z
            występami.

            A co do tego, że zespół nie ma szans się odrodzić... zapraszam na stronę Harnama
            do działu aktualności. Mam nadzieję, że wypromujemy taniec ludowy; ba! jestem
            tego pewna.
        • Gość: Jontek Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.02.08, 18:29
          Droga tancerko. Tak, tyle, że w tej chwili rodzice szukają dla
          dzieci formy spędzenia czasu mile i pożytecznie. Jeżeli zależy im na
          aktywności wyczynowej- zapisują je do klubów sportowych, szkół
          baletowych, muzycznych itp. Wiadomo na co się decydują. Dyscyplina,
          bacik, ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia... Dzieci aby były posłuszne
          na prawdę nie potrzebują wrzasków. Wystarczy charyzma, szacunek do
          prowadzącego (co osiągamy tym, że po prostu lubimy swojego
          nauczyciela a nie się go boimy), zdecydowany głośny głos. Ale
          epitety, chamskie porównania, wrzaski na co dzień (bo nie jest to
          kwestia tego, że komuś coś się zdarzy ale codzienna reguła)nie
          należą do tego czego chcieliby rodzice. Ja wolałabym pozostać przy
          nazwie - instruktorzy- niż pedagodzy bo z pedagogiką, wiedzą o
          rozwoju dzieci i podejściem do nich nie mają oni wiele wspólnego.
          Zespół jest zespołem AMATORSKIM nie zawodowym, nie jest to szkoła
          baletowa i poziom jego bez porównania niższy. Zauważ że rodzice
          musieli jeszcze płacić za tę przyjemność.
          • Gość: Anorien Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: *.toya.net.pl 16.02.08, 19:21
            Ale bliżej Harnamowi do zespołu ZAWODOWEGO niż AMATORSKIEGO.

            Czy taniec to nie jest aktywność wyczynowa?! Poza tym rodzice nie zapisują dzieci na kurs taneczny, tylko do zespołu. A w zespole, z tego co mi wiadomo, trzeba się liczyć z większym wysiłkiem, z poświęceniem większej ilości czasu.

            >Ale
            > epitety, chamskie porównania, wrzaski na co dzień (bo nie jest to
            > kwestia tego, że komuś coś się zdarzy ale codzienna reguła)nie
            > należą do tego czego chcieliby rodzice.

            A czy był Pan/Pani na co dzień na próbie, czy zna to Pani z relacji swojego dziecka? Dzieci bywają przewrażliwione, a może też rozpieszczone? Nie mówię tutaj o Pana/Pani dziecku. Mówię ogółem. Jednakże skoro instruktorzy są tak okropni i tak negatywnie wpływają na psychikę dzieci, dlaczego maluchy z najmłodszej grupy zareagowały płaczem dowiadując się o zawieszonych próbach, a ich rodzice przejęli się losem zespołu. Dlaczego grupa młodzieżowa po ostatnim koncercie wpadła wręcz (nazwałabym to) histerię? Dlaczego najstarsi z zespołu starają się o utrzymanie go? Skąd biorą się ludzie, którzy są wdzięczni obecnym instruktorom za wychowanie i wtajemniczenie w świat tańca? Miłość i pasja do tańca nie bierze się z powietrza, taneczne umiejętności trzeba nabywać od doświadczonych osób. Przecież spod skrzydła obecnych instruktorów wyszedł niejeden zawodowy tancerz. Ja sama myślę o dalszej karierze.
            Przytacza Pan/Pani same przykre sytuacje. A jest Pan/Pani dzień w dzień na próbach? Bo wydaje mi się, że nie. Nieraz widziałam kiedy CI sami 'okrutni' instruktorzy rozmawiali na osobności z najsłabszymi z grup, z osobami, które gubią się w tańcu. Nie krzyczeli, nie mieli wyrzutów. Wręcz przeciwnie. Starali się pomóc, rozluźnić i wesprzeć. Ja również miałam okazję w ten sposób z Nimi rozmawiać i jestem im wdzięczna za zrozumienie, za pomoc. Dali mi siłę, wiarę w siebie, w to, że nie trzeba być doskonałym, aby się czegoś nauczyć. Dlaczego Ci sami instruktorzy przejmują się losami swoich wychowanków, zwłaszcza gdy z powodów zdrowotnych nie ma ich długo na próbach? Dlaczego często przed zajęciami jak i po zajęciach rozmawiają z członkami Zespołu? Po to, żeby ich gnębić 'własną osobą' . Nie wydaje mi się.


            >Zauważ że rodzice
            > musieli jeszcze płacić za tę przyjemność.
            A jak wielki był to majątek? Proszę porównać sobie ceny z innymi znanymi szkołami tańca na poziomie.
    • Gość: // Re: Do oberka, nie do kłótni! IP: 88.156.160.* 17.02.08, 10:19
      zeulandia.myminicity.com/com

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka