Gość: MURARZ
IP: *.toya.net.pl
22.08.03, 10:44
Szczecińska prokuratura badała, czy pracodawca jednego z miejscowych murarzy
nie popełnił przestępstwa, nie zapewniając mu bezpiecznych warunków pracy.
Oto treść pisma poszkodowanego murarza do prokuratury.
Szanowni Państwo, w raporcie jako przyczynę wypadku podałem: "próba
samodzielnego wykonania pracy". W piśmie stwierdzili Państwo, że powinienem
podać pełniejsze wyjaśnienie. Sądzę, żę poniższe szczegóły będą wystarczające.
Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego,
trzypiętrowego budynku. Kiedy zakończyłem pracę, stwierdziłem, że mam ponad
150 kg cegieł porozrzucanych wokoło. Zdecydowałem się nie znosić ich na dół
pojedyńczo, lecz spuścić je w beczce, używając liny na bloku przytwierdzonym
do ściany. Po zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na dach i zawiesiłem na
niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, a
następnie, trzymając ją mocno, zacząłem powoli opuszczać 150-kilowy ciężar.
W raporcie o wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie Państwo
wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry -
straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie muszę dodawać, że
ruszyłem do góry w raczej szybkim tempie, po ścianie budynku. W połowie
drugiego piętra spotkałem się z opadającą beczką - to tłumaczy pękniętą
czaszkę i złamany obojczyk.
Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontunuowałem gwałtowne wciąganie, nie
zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście
pozostałem przytomny i byłem w stanie nadal trzymać mocno linę pomimo bólu i
ran.
W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia jej
dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 25
kilogramów. Przypominam, że ja ważę 80 kilogramów, więc w tej sytuacji
zacząłem gwałtownie spadać i w połowie drugiego piętra ponownie spotkałem się
z beczką, która tym razem wznosiła się fo góry.
W efekcie mam pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóżniło mój
upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł -
złamane tylko trzy żebra.
Z przykrością muszę dodać, żę gdy leżałem obolały na cegłach, nie mogłem
wstać ani się poruszać, a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i puściłem linę.
Pusta beczka ważąca więcej niż lina spadła na dół i połamała mi nogi.
Mam nadzieję, żę udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do
zakończenia postępowania w mojej sprawie. Teraz już Państwo zapewne
rozumieją, w jakich okolicznościach wydarzył się mój wypadek.