Dodaj do ulubionych

Orkiestra nie chce dyrektora

29.02.08, 22:30
No to dzisiaj widzieliśmy/słyszeliśmy co znaczy ORKIESTRA!! Pięknie grała. Jak
najprawdziwszy MERCEDES. A dyrygent? Nie brzmiał. Obrażony książę. Bynajmniej
nie z Egiptu
Obserwuj wątek
    • Gość: szafka karafka Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.toya.net.pl 29.02.08, 22:41
      Orkiestra pokazała, że dla sztuki i tych co do Filharmonii na koncerty
      przychodzą, może sie wznieść nad konflikt z kimś, kto ich obraża w mediach, a ma
      się za ich szefem. Ten facet nie ma jaj. Walnął gola do własnej bramki. BRAWO
      orkiestra. Super koncert.
    • Gość: muzykajak Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 22:59
      To był koncert, którego słuchało sie z satysfakcją, że mamy taką
      orkiestrę. I publiczność była wspaniała, wstała, gdy dyrygent zszedł
      z estrady. To sie nazywa intuicja. Nie sztuka orkiestrę gnoić,
      sztuka ją inspirować i jej zaufać bo w niej jest potencjał którego
      wsydzić się nie musimy. Gratulacje !!!
    • Gość: M Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.bul.uni.lodz.pl 01.03.08, 14:23
      Sytuacja jaka miala miejsce na wczorajszym koncercie (29.II.08),
      jest niedopuszczalna!!!! Orkiestra zachowala sie SKANDALICZNIE!!!
      lekcewazac prowadzacego koncert p.Tadeusza Wojciechowskiego. Jesli
      konflikt istnieje, to widz 1. Nie musi o tym wiedziec, 2. Nie musi
      ogladac rozkapryszonych muzykow, ktorzy nie racza wstac na poczatku
      koncertu i jawnie manifestuja niechec do dyrektora. Sluchacz/widz
      placi za muzyke! a nie za ogladanie takich scen! W miejscu zdawaloby
      sie tak kulturalnym gdzie muzyka powinna byc na pierwszym miejscu,
      musimy ogladac cos takiego!!!
      • Gość: meloman Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 15:35
        Skandalicznie to zachował się p. T. Wojciechowski w wywiadzie, w którym porównuje muzyków do "zdezelowanego malucha". Byłem na koncercie i słyszałem MUZYKA BYŁA NA PIERWSZYM MIEJSCU. Nie można orkiestrze nic zarzucić.Grali jak młode bogi, choć wielu z nich albo ma , albo będzie miało te fatalne 48 lat, które w oczach Wojciechowskiego ich dyskredytuje. Ciekawe, czy ich przeprosił za to co nawygadywał do prasy? Ja na jego miejscu dziękowałbym im,że tylko tak protestowali.
        • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.08, 19:35
          Bo to jest zdezelowany maluch - ton tej orkiestrze nadaja ludzie
          niemuzykalni i nieprofesjonalni. Euforia wywołana sztucznym sporem
          nie zmieni faktów.
          Grają fałszywie, głucho i bez wyobraźni.
          A podatnicy płacą, i melomani płacą, będąc skazanymi na tak niski
          poziom prezentowanej sztuki.
      • Gość: Ratata Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.toya.net.pl 01.03.08, 15:45
        Muzyka była na pierwszym miejscu.
        Niestety komuś takiemu jak ty trzeba uświadomić, że tworzą ja w tym konkretnym
        momencie, ludzie-muzycy. A ci, maja problem i tyle.
        A ciekawe jak oceniasz ten koncert?Może mała recenzja?
      • Gość: meloman Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 16:06
        I jeszcze jedno! Śledzę repertuar filh. od dłuższego czasu. Bywam prawie na wszystkich koncertach i co widzę? Gościnni dyrygenci to ciągle te same nazwiska - kolesie? Strach zaprosić lepszych od siebie?
        A nóż okazałoby się że orkiestra pod inną batutą gra jeszcze lepiej i wznosi się na takie wyżyny o jakich Wojciechowski może tylko pomarzyć.
        A jak oni grali z G. Nowakiem ...
        • Gość: fanka Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.toya.net.pl 01.03.08, 20:12
          Podobnie jest z solistami, niestety. Powtarzają sie nazwiska znajomych królika,
          o przepraszam, BARANKA! Może i nawet niektórzy sa na poziomie, ale ja tez jestem
          prawie na każdym koncercie i chciałabym słuchać nowych.
          A wracając do wczorajszego wieczoru: orkiestra pokazała sie od najlepszej
          strony. Zagrali Dvorzaka na europejskim poziomie. Czuć było wielkie emocje- co w
          przypadku koncertów prowadzonych przez cyborga Wojciechowskiego jest wielką
          rzadkością. Ale wczoraj to była ich wyłączna zasługa. Brawo!
          • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.08, 19:40
            Posłuchaj sobie nagrań - to moze zrozumiesz jaki piszesz bzdury.
            Europejski poziom jest w Wiedniu, w Berlinie, w Monachium.
            W Łodzi nie ma nawet średniej "krajowej" - bo tu zarabiaja za mało,
            a nawet jakby zarabiali więcej to i tak by im się nie chciało.
      • Gość: Ancymonek Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 22:21
        Wiesz co powinien zrobić facet jak go nie chcą? Unieść się honorem,
        zabrać swoje zabawki i pojechać do domku, do Warszawy!
      • Gość: abaq Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.08, 23:12
        Myślę że Ci,którzy zapłacili za słuchanie muzyki byli usatysfakcjonowani,zresztą
        dali temu wyraz owacjami na stojąco.podczas kiedy p.Wojciechowski był już poza
        estradą.To chyba dobitnie świadczy o reakcji publiczności dla kogo i za co były
        te oklaski.A Tobie życzę właściwej i bardziej wnikliwej oceny zaistniałej sytuacji.
    • Gość: warszawiak Słaba orkistra z silnymi związkowcami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 21:37
      Od dawna wiadomo, że im ktoś gorszy tym więcej pyskuje. Zespół
      łódzkich filharmoników zawsze należał do słabych orkiestr - zawsze
      były jakieś powody. Teraz mają niezwykłą szansę - dwóch świetnych
      dyrektorów i znowu typowo polskie piekiełko. Jeżeli są zdezelowanym
      maluchem to niech pokażą, że chociaż stać ich na poziom skody !!
      Nikt nie wymaga mercedesa - bo takich zespołów jest w Polsce 2-3.
      Taka jest prawda a z nią, jak widać trudno się pogodzić.
      • Gość: 52 Re: Słaba orkistra z silnymi związkowcami IP: *.toya.net.pl 01.03.08, 22:05
        Warszawa chyba zaczyna sie juz meczyc wlasnym rynkiem liderowania. Szukacie
        dobrej zabawy na prowincji?W tym przypadku to juz nie tylko zwiazki! A...na
        poziomie Europejskim, to raczej nie ma w Polsce Orkiestry. Sluchajcie dalej plyt
        i mowcie jak jest zle na lokalnym slabym rynku. Bawcie sie dalej
      • Gość: łodzianin Re: Słaba orkistra z silnymi związkowcami IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.08, 23:15
        i oczywiście te dwa,trzy zespoły są w Warszawce.
    • Gość: łodizianin Chory związek zawodowy nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 21:42
      To śmieszne i straszne jednocześnie. Dyrektor ponosi jednoosobową
      odpowiedzialność za poziom i jakość koncertów. Czy spiepzy altówka
      czy rożek lub puzon z trąbką razem to i tak pójdzie na dyrygenta.
      DYRYGENT gra całym zespołem instrumentów - gra po prostu na Was
      frajerzy. Tak jak każdy z osobna cos tam brzęczy to dopiero dyrygent
      łączy wszyskich w jedną idee. Kto tego nie rozumie nie powinien grac
      w zespole tylko jako solista !!!
      • Gość: Wiatr dalej IP: *.toya.net.pl 01.03.08, 21:58
        Ale znawca. Zapisz sie gdzies jako wykladowaca i ucz tych madrosci.
        • Gość: baba Re: dalej IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.08, 23:22
          a może już gdzieś wykładasz?pewnie w jakiej renomowanej uczelni;-/
          • Gość: Łodzianin Re: dalej IP: *.fastres.net 12.03.08, 10:23
            związki zawodowe w sztuce - he, he, he!!!!
            Chyba padnę...
      • Gość: Stary Meloman Re: Chory związek zawodowy nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 22:16
        A słyszałeś kochanieńki jak brzmi dyrygent?
      • Gość: mix Re: Chory związek zawodowy nie chce dyrektora IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.08, 23:20
        bardzo ciekawe, tylko jak brzmi batuta? gdybyś był muzykiem to wiedziałbys że
        odpowiedzialność za granie każdy nosi w sobie. Orkiestra bez dyrygenta zawsze
        będzie brzmiała a dyrygent bez orkiestry??Hm,zawsze można trenować przed lustrem
      • Gość: gość Re: Chory związek zawodowy nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 23:22
        Chyba nigdy nie czytałeś żadnej recenzji!
      • Gość: musician Re: Chory związek zawodowy nie chce dyrektora IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.08, 23:25
        a może gra nie na nas tylko na obie FRAJERZE?
        • Gość: gosc Re: Chory związek zawodowy nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 13:43
          to jest straszne, ze ktos sobie artykuł przeczyta i juz wszystko
          najlepiej wie... tu nie chodzi o związek zawodowy tylko o całą
          orkiestre, nie wazne czy są w zwiazkach czy nie... tu jest istotne
          głupie zachowanie Wojciechowskiego. A ostatni koncert w wykonaniu
          orkiestry był naprawde dobry... gratuluje koncertu!
    • Gość: a_2_sheds_jackson Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.flashnet.pl 02.03.08, 17:47
      Ciekawe, ile osób pisze w tym wątku. Obstawiam, że licząc beze mnie, 3 lub 4. Z
      autorką wątku pod wieloma loginami włącznie.
      Gdyby pan Wojciechowski mógł rozgonić tych związkowych nierobów na cztery
      wiatry, powinien zrobić to natychmiast.
      • Gość: warszawiak Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 18:38
        Związki kasy średniaków pilnują - związki są silne kiedy orkiestra
        czuje się słaba. Członkowie boją się, ze z powodu swojego poziomu
        zostaną usunięci z orkiestry, a związki zawodowe równają w dół a nie
        w góre. Orkiestry na poziomie europejskim to: Sinfonia Varsovia,
        Amadeus i ew. Concerto Avenna, ale tutaj mam wątpliwosci. Zadna
        orkiestra symfoniczna bez dyrygenta nie zagra z prostego powodu -
        muzycy często sie nie słyszą i nie widzą.
        • Gość: Gość! Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 22:35
          Ale dlaczego nie ma tam Wojcziechowskiego??????????????/
          • Gość: Gość! Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 22:37
            Przepraszm ,Wojciechowskiego!
      • Gość: Gość Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 22:34
        Gdybyś troche widział na czym polega praca w orkiestrze, nie
        znalazłbym tu Twojego komentarza!!!!!!!!!!!1
        • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.03.08, 20:14
          Gdybys wiedzial o czym piszesz - nie pisal(a)bys bzdur.
      • net.dupablada Re: Orkiestra nie chce dyrektora 04.03.08, 20:34
        JA SIE ZMULTIPLIKOWAłAM! JEDNA W STU POSTACIACH!
    • Gość: diogenespies a ja nie chce orkiestry! IP: *.toya.net.pl 03.03.08, 20:19
      • dwakretki Re: a ja nie chce orkiestry! 03.03.08, 21:28
        to czego chcesz? napisz nam, proszę!
        • Gość: diogenespies Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.toya.net.pl 03.03.08, 21:38
          by zlikwidowac orkiestre:-)
          • dwakretki Re: a ja nie chce orkiestry! 04.03.08, 12:58
            Gość portalu: diogenespies napisał(a):

            > by zlikwidowac orkiestre:-)

            którą orkiestrę?
            a zamiast niej?
            czy chcesz w zamian coś?
            czy każda orkiestra jest zła?
            czy nie chcesz tylko orkiestry filharmonicznej?
            czy chóru filharmonicznego też nie chcesz?
            • Gość: diogenespies Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.toya.net.pl 05.03.08, 10:30
              kazda orkiestra utrzymywana z podatków jest zła, tak samo jak chor i
              cala filharmonia!
        • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 10.03.08, 12:05
          rozwiązać orkiestrę!!!!
          Chór też. I zrobić zwyczajny casting. Zobaczymy ilu wtedy zostanie związkowców?
          oj mało, mało... Wtedy proponuje im załozyć Towarzystwo Wzajemnej Adoracji
          • dwakretki Re: a ja nie chce orkiestry! 10.03.08, 22:58
            co to znaczy "zwyczajny casting"?
            na czym miałby wyglądać - kto ładniejszy?
            kto go przeprowadzi?
            • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 11.03.08, 09:57
              Nie jestem dyrektorem. To nie moja problem. Ale tak wygląda praca w orkiestrach
              zagranicznych. Castingi są organizowane nawet do konkretnego koncertu. Mamy w
              Łodzi przecież Akademię Muzyczną, znalazłoby się grono specjalistów spoza
              Filharmonii, którzy pod przewodnictwem Dyrektorów wybraliby tych muzyków, którzy
              chcą ćwiczyć. Reszta, która teraz tak głośno protestuje, będzie wtedy mogła
              stanąć do rywalizacji lub grać do kotleta.
              • Gość: akolad Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.08, 11:30
                Gratuluję znajomości środowiska.Nasza Akademia Muzyczna ma bardzo
                niskie notowania i to wykładowców tej uczelni nie upowaznia do
                ferowania wyroków. Też jestem absolwantem, ale na szczęście sprzed
                lat, kiedy profesor AM to był autorytet prawdziwy.
                • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.03.08, 20:46
                  Idac za tym tokiem myslenia, nalezy poprosic kolegow z innych
                  pulpitow, zeby przesluchali i wybrali... To niestety kolejna kpina z
                  nas - melomanow.
                  Moze jednak znalazby sie odwazny Marszalek Wojewodztwa, który płacąc
                  rocznie kilka milionów złotych pensji, utrzymania i honorariów,
                  doszedłby do wniosku, że nadszedł czas, żeby zaprosić do Łodzi
                  (Europejskiej Stolicy Kultury in spe) dyrygenta - fachowca i dać
                  wolną rękę i zielone światło do głębokiej reformy tego zespołu?
                  To nie muszą być od razu zwolnienia (wielu kolegów z pulpitów chroni
                  kodeks pracy, ustawa o związkach zawodowych), ale może nadszedł już
                  czas, żeby sprawę postawić jasno?
                  Panie Marszałku - jak długo będziemy utrzymywać tą fikcję?
                  Dyrygent udaje, że pracuje (jest nieobecny wiele miesięcy w roku),
                  muzycy udają że pracują (brakuje ćwiczenia, motywacji i
                  zaangażowania w grze), a Pan Marszałek udaje, że płaci pensje za
                  które można zwyczajnie żyć. Nawet publiczność udaje, że jej ta
                  sytuacja bezkrytycznie odpowiada.
                  Może jest to ostatni moment - najwyższy czas, żeby orkiestra
                  filharmonii zaczela odbudowywać pozycję, dobrej polskiej orkiestry,
                  której nie będziemy słuchać z zażenowaniem i wstydem.
                  Jeśli nie - to nie marnujmy pieniędzy. Tak jak transmisje oper z MET
                  organizujmy pokazy koncertów z płyt DVD.
                  Będzie przyjemniej (bo nikt nie bedzie pisal zlosliwych komentarzy),
                  taniej (bo nawet oplacając licencje na dytrybucje nagrań budzet
                  filharmonii mozna będzie zmniejszyć o 60%) i z pewnością poziom
                  błyskawicznie się podniesie.
                  • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 12.03.08, 10:22
                    Szanowny internauto:

                    Dobry dyrygent ma to do siebie, ze oprócz prowadzenia własnej orkiestry jest
                    zapraszany jako dyrygent gościnny przez inne zespoły i filharmonie. Żaden z
                    liczących sie dyrygentów nie przyjmie posady ograniczonej przez zakaz wyjazdów
                    (prowadzenia innych orkiestr). Wojciechowski i tak, w porównaniu z Pijarowskim,
                    to jest w Łodzi bardzo często.
                    • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: 62.233.181.* 12.03.08, 13:01
                      Szanowny Łodzianinie
                      Niestety - nie masz racji. Pan Wojciechowski rozpoczal wspolprace z
                      filharmonia od tego, ze wyjechal na kilka miesiecy realizowac inne
                      projekty - i teraz jezdzi rownie czesto.
                      Nie mowmy o tym czy jest to dobry - czy bardzo dobry dyrygent.
                      Wybor zostal dokonany i teraz nalezy wyegzekwowac prace.
                      Jesli ktos dostaje 15000,00 zl/mc, to moze sie tej pracy poswiecic -
                      tak mi sie wydaje. Bo jak sie do tego doliczy ZUS i pozostałe
                      obciazenia to koszt sie zbliza do 25000,00 zl.
                      Mysle, ze za takie pieniadze mozna oczekiwac obecnosci w pracy i
                      takiego jej zaplanowania, zeby osiagac oczekiwane cele. Chyba, że
                      najważniejszym celem jest inkasowanie wypłaty.
                      Dlatego zgadzam sie z tym, ze wszyscy sobie robia zarty - z nas,
                      melomanow. I nalezaloby juz przerwac ten wcale nie smieszny spektakl.
                      • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 12.03.08, 14:35
                        Szanowny gościu.

                        Nie mogę się z Tobą zgodzić Gościu. W moim pojęciu - dyrygent to nie urzędnik,
                        nie za siedzenie mu płacą. A jego głównym obowiązkiem nie jest obecność (choć
                        nie może przesadzać, jak Pijarowski) A niestety tak pracę w filharmonii pojmują
                        niektórzy muzycy orkiestry - wystarczy przyjść i odbębnić swoje.
                        Wojciechowskiemu można wiele zarzucić, ale nie można powiedzieć, żeby był
                        nieprzygotowany do swojej pracy, czy choćby każdej próby. Przynajmniej nie
                        słyszałem o takich zarzutach. Tymczasem słuchając jak gra orkiestra, wierze
                        dyrygentowi, że oni po prostu nie przykładają sie do swojej pracy, są
                        nieprzygotowani. W kwestii pieniędzy, to tak już jest, ze np. dobry manadżer
                        zarabia 10 razy więcej od Wojciechowskiego, a ten 10 więcej ode mnie ;). Jeśli
                        Urząd Marszałkowski zgodził sie na takie warunki, to musi płacić, i tyle. Owszem
                        można Dyrektorawi kilka rzeczy zarzucić, lecz zarzut, że realizuje tez inne
                        projekty, jest strzałem do własnej bramki, de facto uznaniem jego wysokiej
                        pozycji w środowisku i umiejętności
                        pozdrawiam
                        • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: 62.233.181.* 12.03.08, 16:31
                          Szanowny Łodzianinie,
                          Niestety - po raz kolejny - nie moge się z Tobą zgodzić.
                          Nie uważam (i tego nie napisałem)Pana Wojciechowskiego i
                          jakiegokolwiek innego dyrygenta-dyrektora artystycznego za
                          urzędnika.

                          Zgadzam się z Tobą, że za siedzenie mu nie płacimy (bo -
                          Łodzianinie - nie płacą jacyś "oni" - płacimy my, z podatków i z
                          wpływów z biletów).
                          Ale również nie płacimy za wyjazdy na inne koncerty - w czasie
                          pracy. To jest niestety w Łodzi utrwaloną praktyką, że łapie się
                          intratny stały kontrakt i jeździ gdzie się da "dorabiając" na innych
                          koncertach. Funkcja "dyrektora artystycznego" nie sprowadza się do
                          bycia "najważniejszym dyrygentem" przez jeden, czy dwa tygodnie w
                          miesiącu. Z tym stanowiskiem związany jest przede wszystkim
                          obowiązek planowania i wypracowania artystycznego rozwoju instytucji
                          (orkiestry).

                          Nie zarzucam Panu Wojciechowskiemu, że ma czas na realizację innych
                          projektów - można mu zarzucić (i tego dotyczył mój wpis), że nie
                          miał czasu na realizację zadań, które powinien był realizować jako
                          dyrektor artystyczny od pierwszych dni pracy.

                          W tej sprawie nie chodzi o to, kto jak wielkim jest artystą - chodzi
                          o podstawowe, "rzemieślnicze" sprawy, które powinny być naprawiane
                          od 1,5 roku, a nie są i niestety nie zanosi się na to, żeby ten stan
                          rzeczy miał być szybko zmieniony.

                          Dlatego uważam, że melomanów nikt nie traktuje tu poważnie - a
                          przepychanki, kto się jak do kogo odezwał, powinny być wyjaśniane w
                          gronie zainteresowanych osób (muzycy-dyrygent).
                          Sluchaczy interesują przede wszystkim koncerty na dobrym poziomie -
                          czego w filharmonii nie można doświadczyć od wielu lat.
                          Dlatego myślę, że czas skończyć żarty - bo one nas za dużo kosztują
                          (finansowo, moralnie i artystycznie).
                          • Gość: Łodzinin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 12.03.08, 17:14
                            Szanowny Gościu,

                            a ja się z Tobą zgadzam, co prawda tylko częściowo, ale jednak. Wydaje mi sie,
                            ze chodzi nam w gruncie rzeczy o to samo - żeby łódzka orkiestra grała jak
                            najlepiej. Bez wątpienia odkąd przyszedł Wojciechowski orkiestra gra lepiej.
                            Jednak do poziomu, nawet zachowując proporcje, radiówki jest daleka droga (a
                            właściwie autostrada - długa i szeroka). Uważam, że na stanowisku Dyrektora
                            Artystycznego co jakiś czas powinna następować rotacja. Czy już teraz, tego nie
                            wiem, na pewno nie dlatego, ze orkiestra robi "fochy" - to jest nie do
                            pomyślenia! Taka orkiestra (kiepska) nie może zwalniać dobrego, jak by nie było,
                            dyrygenta. Oświeć mnie jeśli możesz, co takiego obiecywał Wojciechowski i
                            zaniedbał, bo być może masz rację... Orkiestra gra lepiej (bo się boi), plan
                            koncertów filharmonia ma zaplanowany już do końca następnego sezonu.
                            Dziwią mnie za to Twoje utyskiwania finansowe - płacić i tak będziemy zawsze i
                            to raczej już nie mniej, a coraz więcej - jak nie Wojciechowskiemu to innemu.
                            Dlatego nie wiem czy jest sens pochopnie pozbywać się dobrego dyrygenta, tylko
                            dlatego, ze orkiestrze nie chce się ćwiczyć, nie mając godnego (przygotowanego)
                            następcy. Z łapanki nikogo wartościowego do Łodzi nie ściągniemy... a taka
                            sytuacja spowodowałaby niedopuszczalne poczucie wśród muzyków orkiestry, że
                            jeśli nam sie ktoś nie podoba "to do prasy i won z nim!" W sztuce nie ma
                            równości, ktoś musi panować, a ktoś wykonywać polecenia, ale tym "rządzącym" z
                            pewnością nie powinna być mierna orkiestra.
                            • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: 62.233.181.* 13.03.08, 11:39
                              Szanowny Łodzianinie,
                              Zdecydowanie trudno idzie nam porozumiewanie się - mój komentarz do
                              tej sprawy dotyczy całości problemu.

                              Z całym szacunkiem - nie uważam Pana Wojciechowskiego za dobrego
                              dyrygenta (słyszę wykonania pod jego kierunkiem od kilkunastu lat).
                              To jest z pewnościa dobry dyrygent dla tej orkiesrty, ale żeby oddać
                              sprawiedliwość obu stronom - sposób prowadzenia przez niego prób
                              (zwłaszcza wtedy, kiedy coś idzie nie po jego myśli) jest
                              skandaliczny.

                              Wydaje mi się, że w atmosferze konfliktu i wzajemnych oskarżeń - na
                              linii dyrygent-orkiestra, jakiekolwiek próba rozwiązania problemu
                              jakości łodzkiej filharmonii jest skazana na niepowodzenie.
                              Dlatego trzeba zauważyć, że wina jest po obu stronach.

                              Oczywiście masz rację, że to szef rządzi orkiestrą, a nie odwrotnie -
                              i nigdy nie pisałem, że "zazdroszczę" panu TW jego wynagrodzenia.
                              Ale podkreślę jeszcze raz - chodzi o to, że za płaconą, niemałą (jak
                              na polskie warunki) pensję mamy prawo wymagać EFEKTÓW, a nie tylko
                              gotowości do pracy. Z pewnością zgodzisz się Łodzianinie, że ten
                              konflikt nie mieści się w zakresie oczekiwanych efektów pracy pana
                              TW.

                              Ułożenie współpracy z zespołem - jest jednym z podstwowych zadań
                              menagera/szefa. Bez tego nigdy nie osiągnie się celów i skutek
                              zawsze będzie taki jaki mamy nieprzyjemność obserwować. Jak mówi
                              przysłowie "ryba zawsze psuje się od głowy" - a głową jest i pan TW
                              i ci muzycy w orkiestrze, którzy wywołują konlflikty (przeważnie
                              związki zawodowe i inni "funkcyjni").

                              Pan TW nie musiał niczego obiecywać - my mamy prawo (jako
                              finansujący jego pracę) oczekiwać takich, a nie innych efektów.
                              Nie proponowałem również nigdy łapanki (wybór pana TW był dokonany
                              niestety właśnie w tej formie), a muzycy - wydaje mi się - również
                              mają prawo do opinii o swoim szefie. Również jako ludzie mogą z kimś
                              lepiej lub gorzej się porozumiewać.

                              W tej sprawie chodzi o to, żeby ta część zespołu FŁ, która jest
                              nieprzydatna do pracy przestała narzucać ton orkiestrze, a żeby do
                              głosu i do pulpitów dopuścić ludzi, którzy umieją grać, są
                              muzykalni, wrażliwi i mają poczucie odpowiedzialności za wykonywaną
                              pracę.
                              Takich zmian nie przeprowadzi pan TW - bo niestety nie zdaje sobie
                              sprawy z konieczności ich przeprowadzenia, czego dowodem jest brak
                              tych zmian (i nawet prób ich podjęcia) przez czas pełnienia funkcji
                              dyr. art.
                              • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 13.03.08, 18:01
                                masz rację, są lepsi od niego. Ale on jest dobry właśnie dla naszej orkiestry, w
                                której gra niestety wielu "nierobów"! Z pewnością jest wielu lepszych od niego,
                                ale na Twoje warunki (idę o zakład) poświęcenia się w sensie stałego przebywania
                                w Lodzi (która, powiedzmy sobie jest czarną dziurą na muzycznej mapie nawet
                                Polski)nie pójdzie żaden lepszy i bardziej doświadczony dyrygent. Chyba, że
                                ktoś z młodych: Borowicz, Dworzyński, choć oni maja takie posady, że na Lódź się
                                tez z pewnością nie zdecydują. Szanowny Gościu bądź tak dobry i wymień kliku
                                lepszych dyrygentów, którzy są wolni, ewentualnie zamienią swoje miejsce pracy
                                na Łódź i zechcą się pracy tutaj poświęcić w Twoim rozumieniu.
                                Wina konfliktu jest po obu stronach - to truizm. Jednak nikt nie każe miernym
                                muzykom być filharmonikami, mogą przecież "grac wesela".
                                Odnosząc się do 3 i 4 akapitu: O zazdrości nie wspomniałem - to nadinterpretacje
                                drogi interlokutorze! Efekty - moim zdaniem są, orkiestra z Wojciechowskim gra
                                dużo lepiej niż Nas niestety do tego przyzwyczaiła. Nie wierzę w Twoje credo:
                                ryba psuje się od głowy w tym przypadku! Tutaj raczej zawodzą ogony ( 4 pulpity,
                                które najmniej grają , a najwięcej marudzą) !
                                • dwakretki Re: a ja nie chce orkiestry! 13.03.08, 22:06
                                  Akurat Borowicz, z tego co pamiętam, był brany pod uwagę (wraz z Kiradijevem), jednak wygrał siwy, bo jeden był dla marszałkowa za młody, a drugi mało polski
                                • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.03.08, 22:19
                                  Cóż... muszę jednak wyjaśnić

                                  Pisząc, że pan TW jest dobry dla tej orkiestry miałem na myśli to,
                                  że zawodowo są na podobnym poziomie. Co o tym świadczy? Chociażby
                                  to, że przez 1,5 roku nie zrobił nic - dokładnie nic - w kierunku
                                  przeprowadzenia trwałych i skutecznych zmian.
                                  Powodów może być kilka - mnie przychodzą do głowy takie:
                                  1. Nie chciało mu się - czyli wolał brnąć w ślepy zaułek tak długo
                                  jak się da.
                                  2. Chciało mu się, ale się bał, że go wyrzucą - nie powinien się
                                  podejmować tej pracy.
                                  3. Nie jest świadomy, że zmiany są konieczne do przeprowadzenia - bo
                                  np. nie obchodzi go jak wygląda życie muzyczne w mieście.
                                  Wszystkie trzy powody świadczą o braku predyspozycji do zajmowania
                                  stanowiska dyr.art.
                                  Cała sytuacja przypomina mi - przepraszam za porównanie - problem
                                  reprezentacji piłkarskiej, która też miała "wielkie gwiazdy",
                                  które "wiedzą jak grać" i trenerów, którzy "wiedzą jak trenować".
                                  Na szczęście znaleźli fachowca i on wyrzucił nieprofesjonalistów i
                                  zatrudnił młodych. Niestety nie jest Polakiem, więc pewnie niedługo
                                  jego wyrzucą.
                                  Chodzi o to Łodzianinie, że teraz filharmonię opanowali ci, którzy
                                  nie nadają się do tej pracy (dyrygent+część orkiesrty) i nie mam na
                                  myśli 4-5 pulpitów. Żeby to precyzyjnie ustalić - wystarczy zrobić
                                  przesłuchania dla wszystkich.
                                  Selekcję powinien przeprowadzić następca pana TW. Jestem pewien, że
                                  na odpowiednich warunkach znajdzie się kilku kandydatów na jego
                                  miejsce. Tak jak i na miejsce członków orkiestry, którzy - jak to
                                  zgrabnie ująłeś - powinni "grać wesela".
                                  • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 14.03.08, 10:23


                                    Więc ja tez wyjaśniam:

                                    nie jestem wielkim fanem TW, ale nie jestem tez "TWfobem". Chyba zresztą drogi
                                    Gościu kupujesz bilety w ostatnich rzędach, gdyż umknęło Ci, iż w orkiestrze
                                    brakuje już kilku osób...:)
                                    Generalnie moim skromnym zdaniem koncepcja Dyrektora Artystycznego - Dyrygenta
                                    jest chybiona. O wiele lepsze, skuteczniej podnoszące poziom orkiestry i rangę
                                    filharmonii wydaje się rozłączenie tych funkcji: Dyrektor - jest od zapraszania
                                    renomowanych artystów, mediów, programu, natomiast różni, zapraszani ad hoc na
                                    konkretne projekty dyrygenci, przeprowadzają do nich przesłuchania i wyłaniają
                                    tych, którzy są przygotowani.
                                    • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: 62.233.181.* 14.03.08, 11:14
                                      Dobrze, że już rozmawiamy o konkretach...
                                      Do pana TW, osobiście mam stosunek obojętny - wyrażane opinie
                                      dotyczą jakości jego pracy.
                                      Uważam, że mnożenie stanowisk - jest niepotrzebnym zwiększaniem
                                      kosztów.
                                      Większość znanych orkeistr osiągnęła wysoki poziom, dlatego, że
                                      miała stałego dyrygenta - szefa artystycznego przynajmniej na kilka
                                      lat.
                                      Twój pomysł - "medialnie atrakcyjny" jest niestety oderwany od
                                      rzeczywistości. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest
                                      określenie jednoosobowej odpowiedzialności za poziom artystyczny i
                                      wyznaczenie granic czasowych, w których mają nastąpić zmiany.
                                      Sytuacje, w których odpowiedzialność się rozmywa mamy od
                                      kilku/kilkunastu lat i efekty tego stanu rzeczy są takie jak
                                      słychać, czyli mizerne.
                • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.fastres.net 12.03.08, 10:19
                  Powiedzmy sobie szczerze, jak nisko by nie było środowisko akademickie przez
                  Ciebie widziane, nie ma innego, które nie angażując dodatkowych kosztów mogłoby
                  taką selekcje przeprowadzić. Chyba sobie nie wyobrażasz, że miałby w tym
                  uczestniczyć ktoś z filharmonii (oprócz dyrektorów :) A moim zdaniem jako
                  słuchacza wielu koncertów filharmonicznych taka selekcja jest niezbędna, żeby
                  podnieść poziom tej orkiestry. Niektórych "recydywistów obiboków" nie da sie
                  bowiem już zagonić do pracy...
                  • Gość: absolwent AM Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.08, 19:48
                    Ciekawe cóż to za grono z AM w Łodzi miałoby dokonać tej selekcji?
                    Jakim to kluczem posłużyłaby się ta komisja z naszej szkoły talentów?
                    Może takim samym jak to robi na swoim podwórku tzn. układów rodzinno - towarzyskich. No przecież przyjrzyjmy się temu gronu toż to istny KLAN.
                    Ciocie, wujkowie, mężowie, żony, byli mężowie, byłe żony, dzieci, zięciowie, byli zięciowie itd. Ciekawe, czy te koneksje pomogą otworzyć też klasę dyrygentury dla p.TW w AM w Łodzi? Poczekamy zobaczymy. Sami sobie odpowiedzcie, czy TO właśnie nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji? A kto ich widuje na koncertach w filharmonii? Już odpowiadam - nikt, bo są klasą sami dla siebie.Więc co im daje prawo, by wymądrzać się na temat poziomu orkiestry? Orkiestrę weryfikuje co tydzień publiczność w komplecie owacjami na stojąco. Nie ma ważniejszej weryfikacji niż ta. I niech sobie najwy ższa Akademia nie wyobraża, że publiczność pozwoli zniszczyć to co przez pokolenia było budowane. Większość muzyków FŁ ukończyło tę szkołę za czasów, gdy w rankingu tego typu uczelni znajdowała się najdalej na drugim lub trzecim miejscu, a nie tak jak teraz najgorsza z AM w Polsce szkoly.wprost.pl/?c=12&e=39.. Może czas dokonać "selekcji" w AM w Łodzi, by mogła choć trochę zbliżyć się do czołówki?
                    • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.03.08, 01:58
                      Widzę, że pojawiają się nowe, interesujące wątki...
                      Problem AM to temat na odrębną dyskusję.
                      Nie odchodźmy od istoty rzeczy - w filharmonii przesłuchania
                      powinien zrobić nowy dyrektor artystyczny.
                      • Gość: akolad Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.08, 21:21
                        Te nowe wątki są bardzo istotne. To pracownicy AM stoją murem za TW,
                        a zachowanie ich bynajmniej nie licuje z pozycją pracownika wyzszej
                        uczelni artystycznej.
                        • Gość: gosc Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.08, 01:38
                          Nie widzę związku - nie mają prawa do własnego zdania?
                          czy raczej lobbują u marszała, żeby ten nie odwołał TW? Bo chyba nie
                          zaczęli nagle grać w orkiestrze FŁ (oczywiście incognito)?
                          • Gość: 2k&ak na ten sam temat z innego forum: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.08, 22:48
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=546&w=76202073&a=76202073&wv.x=0
                          • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 10:50
                            Wszytskim melomanom życzę, aby ktoś odawżył się w końcu rozwiązać
                            rozpasaną łódzką orkiestrę i spróbował zbudować zespół, za który nie
                            będziemy musieli się wstydzić...
                    • Gość: Łodzianin Re: a ja nie chce orkiestry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.08, 00:41
                      Sfrustrowanemu absolwentowi AM odpowiadam: Nie ważne kto jaka szkołę
                      ukończył, ważne co potrafi. A spora część muzyków filharmonii na tym
                      poziomie (filharmonicznym) grac niestety nie potrafi... Łódź jest
                      jedną wielka dziurą na mapie muzycznej Polski, publiczność=, która
                      klaszce przy "bolerze" - proszę mnie nie rosmieszać mówiąc o
                      weryfikacji...
    • Gość: czapiej Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.os1.kappa.pl 03.03.08, 22:36
      Filharmonia Łódzka ma prawie stuletnią tradycję.Grają tam wychowankowie słynnej
      łódzkiej szkoły wiolinistyki i nie tylko.
      Prof.Bardini był wybitnym reżyserem teatralnym, specjalistą od piosenki
      aktorskiej.Na ile znał sie na muzyce poważnej, na Orkiestrze Symfonicznej nie
      wiem-być może był takim samym melomanem jak ja.
      • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.03.08, 18:27
        Prof. Bardini był erudytą i melomanem - a łódzka szkoła wiolinistyki
        w łódzkiej filharmonii to kolejny mit.
        Wychowankowie tej szkoły grają w Hamburgu, Mohachium, Bilbao, Nowym
        Yorku, Lyonie czy (ostatnio) Zamościu.
        W Łodzi zostali Ci, którzy są nieprzydatni do pracy w "zwyczajnych"
        zespołach - nie zdaliby przesłuchania do normalnej orkiestry.
        I dlatego - mamy to co mamy, czyli beznadzieję.
        • Gość: akolad Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 11:45
          Widzę, że pisze tu ktos kto jest na bieżąco w sprawach personalnych
          zespołu.W Zamosciu to odpoczynek i schronienie przed
          odpowiedzialnością.Nie bądzmy naiwni.
          • dwakretki Re: Orkiestra nie chce dyrektora 05.03.08, 22:11
            Gość portalu: akolad napisał(a):

            > W Zamosciu to odpoczynek i schronienie przed odpowiedzialnością.Nie bądzmy naiwni.


            Ja określiłbym to inaczej: „tam może będzie w czołówce”
            • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.03.08, 00:02
              Zamość to tylko przenośnia ;) - reszta, niestety to suche fakty.
    • Gość: melomani Łodzi Rozwiązać orkistrę - apel melomanow !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 19:53
      Nowy zespól z paca tygodniowa 40 godzin !!
      • Gość: akolad Re: Rozwiązać orkistrę - apel melomanow !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 20:14
        No to moze jeszcze 40 godzin w szkole muzycznej.Współczuję biednym
        uczniom.Pomyslcie, że ci sami muzycy pracują często takze z
        waszymi dziecmi.
        • dwakretki Re: Rozwiązać orkistrę - apel melomanow !! 08.03.08, 18:12
          muzycy to wiedzą, jest nas w brew pozorom mało, znamy się. A (wstyd pisać) przy takich płacach musimy pracować i w szkole i w filharmonii/operze/teatrze muzycznym i często jeszcze na akademi. kierat :(
      • Gość: Lodzianin Re: Rozwiązać orkistrę - apel melomanow !! IP: *.fastres.net 10.03.08, 11:50
        Popieram. tej orkiestrze się zwyczajnie nie chce... o sztuce to oni zapomnieli
        razem z ukonczeniem szkoły. Pierwszy raz od dłuższego czasu mają dyrygenta,
        który próbuje z nich coś wykrzesać, nauczyć. Ale to wymaga ćwiczenia, o którym
        "muzycy" - zapomnieli. Wraz z zakonczeniem szkoły. Moznaby się spytać: a czego
        się od tego czasu nauczyli? a i owszem nauczyli się jak dziaac w związku, który
        dba o to, żeby zabijać sztukę i jak najmniej ćwiczyć...
    • banan9991 Re: Orkiestra nie chce dyrektora 09.03.08, 17:32
      baltowskipark.pl/index.php?go=zwierzyniec
    • buracheq Re: Orkiestra nie chce dyrektora 16.03.08, 19:47
      pakosh.myminicity.com/
    • Gość: Łodzianin Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.adsl.inetia.pl 04.04.08, 15:04
      Oto dalsze losy łódzkich filharmników:

      miasta.gazeta.pl/lodz/1,35135,5079047.html
      lodz.naszemiasto.pl/kultura/836257.html
      • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.08, 23:16
        Ciekawe jaki będzie finał? Czy znowu kolesiowe układy zatrzymają
        przy pulpitach te osoby, które już dawno powinny zacząć zmieniać
        kwalifikacje?
        Czy może pan dyr. Sułek pójdzie za ciosem i pozbawi nas przykrości
        słuchania fałszujących skrzypków (z "koncertmistrzami" włącznie),
        altowiolistek, które nie potrafią grać solówek, blachy, która nie
        zalicza poważniejszych występów bez kiksów?
        Może orkiestra przy Narutowicza 20/22 zacznie brzmieć normalnie (po
        europejsku)?
        Trudne zadanie i wysoko postawiona poprzeczka - bo przecież związek
        zawodowy solistów nie odpuści tak łatwo... inne związki pwenie też
        będą walczyć.
        • dwakretki Re: Orkiestra nie chce dyrektora 05.04.08, 00:03
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          >... i pozbawi nas przykrości
          > słuchania fałszujących skrzypków, altowiolistek, blachy...
          "gościu", zapomniałeś o KONTRABASACH!
          • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.04.08, 09:28
            nie zapomniałem - tak sie boja grac, ze ich nie slychac
            • Gość: Łodzianin Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.08, 11:08
              Po prostu wylecą Ci co zamist grać - działają - na szkode
              orkiestry... Już słyszałem o młodych wiolonczelach, którym się chce!
              I cieszę sie , ze wkrótce będe mógł ich posłuchać nie na szkolnych
              koncertach, a na filharmonicznych...
              • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: 62.233.181.* 07.04.08, 09:43
                To , ze im się tylko chce, to chyba troche za mało... wolałbym, żeby
                zatrudniali takich co umieją grać i mają pasję...
                • Gość: Łodzianin Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.08, 23:57
                  Drogi Gościu,

                  nie wiem jak rozumiesz pasję, ale dla mnie to właśnie wtedy, kiedy
                  coś się komuś chce:) - samo z siebie, bez prymusu. Nie rozumiem
                  wobec tego twojej wypowiedzi tym zakresie... Jeśli jest pasja, to u
                  ludzi uzdolninych umiejętności są lub przyjdą... w każdym razie
                  wtedy jest nadzieją na lepszy poziom, bo przy obecnym składzie
                  osobowym to jest rzekłbym - beznadzieja.
                  • Gość: gosc Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: 62.233.181.* 10.04.08, 09:27
                    Drogi Łodzianinie,
                    Wydaje mi się, że nie masz racji. Ta orkiestra pełna jest ludzi,
                    którzy czekają (i u których my - melomani oczekujemy) na rozwój
                    umiejętności.
                    Jest to niestety płonna nadzieja - cały muzyczny świat (prawdziwy)
                    jest organizowany w ten sposób, że do pracy w orkiestrach przyjmuje
                    się tych, którzy:
                    1. Umieją grać
                    2. Są muzykalni
                    3. Mają pasję do gry zespołowej i odpowiednie cechy osobowości.
                    Dodam jeszcze, że przeważnie nie otrzymują oni "umów o pracę", tylko
                    podpisuje się z nimi czasowy kontrakt, co znacznie poprawia m.in.
                    dyscyplinę pracy i atmosferę w zespole.
                    • Gość: Łodzianin Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.fastres.net 11.04.08, 23:22
                      Ja mam wątpliwości, jak wiele osób czeka na rozwój umiejętności. Mam wrażenie,
                      ze wiele osób czeka, żeby im dać spokój, ewentualnie na podwyżki...
                      Popieram stosowaną już od dawna metodę angażowania muzyków na kontrakty do
                      poszczególnych koncertów.
                      • dwakretki Re: Orkiestra nie chce dyrektora 12.04.08, 21:09
                        Gość portalu: Łodzianin napisał(a):

                        > Popieram stosowaną już od dawna metodę angażowania muzyków na kontrakty do poszczególnych koncertów.

                        a ciebie doangażowują, czy masz stały etat w orkiestrze?
                        • Gość: Łodzianin Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.fastres.net 12.04.08, 22:32
                          ani tak, ani tak - nie gram w żadnej orkiestrze:)
                    • Gość: z daleczka Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.cable.smsnet.pl 23.02.09, 22:41
                      BRAWO... Celny tekst :)
                      Pozdrawiam.Melomanka
    • Gość: j Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: 88.156.160.* 04.04.08, 21:04
      zeulandia.myminicity.com
    • Gość: z daleczka Re: Orkiestra nie chce dyrektora IP: *.cable.smsnet.pl 23.02.09, 22:38
      czytam wszystkich przeciwników Dyrygenta. I widze wasze KOMPLEKSY w
      wypisywanych literkach :)
      Tez mieszkam (jakby rzekła Warszawka : na prowincji, ale czuję
      przez skórę, ze to zawiść jest tylko i basta.
      Z pozdrowieniem. Melomanka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka