Dodaj do ulubionych

Bezpieczniejsze ulice bez znaków drogowych

IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.03.08, 22:02
miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,5025423.html

A w Lodzi:

gtlodz.eu/img10527.search.htm

I to na drodze o niewielkim natezeniu ruchu i zabudowie
jednorodzinnej.

W stanach istnieje pojecia 'sign pollution', czyli zasmiecenie
miasta znakami drogowymi, miasta daza do ograniczania ilosci znakow,
aby nie zanieczyszczac krajobrazu, sa robione nawet rankingi, aby
zmusic miasta do ograniczania oznakowan.

W Lodzi jak zwykle po azjatycku, znaki musza byc bo zwiekszaja
bezpieczenstwo (nie wazne ze na zachodzie wiele miast pojelo ze jest
dokladnie na odwrot), a znakow ktore sa naprawde potrzebne brak (np.
na Limanowskiego przed Wlokniarzy w kier. centrum brak informacji o
objazdach zwiazanych z remontem Zachodniej, jedyne info to
drogowskaz do Manufaktury.

Aleksej
Obserwuj wątek
    • Gość: STUDI Znaki nieegzekwowane.... w czym problem? IP: *.prokom.pl 17.03.08, 10:59
      Znaki sie stawi tylko dla ozdoby w Łodzi.
      Np. zakaz ruchu na ulicach w okoliach pl Kościelnego. Powszechnie ignorowany i
      nie egekwowany. Policja na skargę tłumaczy sie że jak któs chce wjechać to go
      zakaz ruchu nie dotyczy.
      • Gość: mns Re: Znaki nieegzekwowane.... w czym problem? IP: 85.89.187.* 17.03.08, 12:41
        żebyś chociaż się na temat wypowiadał, a Ty w kółko swoje. założyłeś już nowy
        wątek o tym.
        Aleksy napisał o nowym trendzie, faktycznie ciekawym chociaż nie wiadomo do
        końca czy usunięcie WSZYSTKICH znaków nie działa przypadkiem tymczasowo, aż się
        ludzie przyzwyczają.
        Ja uważam, że powinno się dużo wyraźniej oznaczać przejścia dla pieszych, i to
        nie tylko znakami ale i namalowanym czymś na drodze, a może i nawet jakimś
        lekkim garbikiem (nie żeby zwolnić, ale żeby sygnalizował), i w nocy przejście
        dla pieszych powinno być co najmniej 3x bardziej oświetlone niż inne miejsca.
        A i bardzo dobrym pomysłem (zwłaszcza z racji częstych wypadków tego typu) jest
        umieszczenie od strony ruchu na chodniku przed przejściem takiego głaza
        narzutowego, myślę że na polskie warunki 5tonowy by wystarczył, co
        zabezpieczałby przechodniów czekających na przejście przed szaleńcami jeżdzącymi
        po chodnikach. Nawet betonowy blok by wystarczył, tylko musiałby być na tyle
        ciężki, żeby go łacno nie dało się przesunąć, ew. jakoś w ziemię wkopany.
        • Gość: STUDI Re: Znaki nieegzekwowane.... w czym problem? IP: *.prokom.pl 17.03.08, 13:25
          Na całej długości chodnika należy umieścić pancerną barierę bowiem normą jest
          jeżdżenie samochodami po chodniku zamiast po jezdni. Ba jeszcze kierowcy
          wyzywają pieszych ze im przeszkadzają jeździć po chodniku.
          • Gość: pasażer Re: Znaki nieegzekwowane.... w czym problem? IP: *.toya.net.pl 17.03.08, 13:47
            Ty rzeczywiście jesteś nienormalny. Masz jakieś zaburzenia w postrzeganiu
            rzeczywistości, idź się leczyc.
            • Gość: samotnik Re: Znaki nieegzekwowane.... w czym problem? IP: 193.142.243.* 17.03.08, 14:09
              Gość portalu: pasażer napisał(a):

              > Ty rzeczywiście jesteś nienormalny. Masz jakieś zaburzenia w
              postrzeganiu
              > rzeczywistości, idź się leczyc.


              nie gadaj z nim, to jest glupek
              • Gość: profes79 Re: Znaki nieegzekwowane.... w czym problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 12:32
                Przespaceruj sie Radwanska w okolicach Kosciuszki. Notorycznie ktos zasuwa po
                chodniku bo mu sie spieszy. Ciekawe co sie stanie gdy kiedys ktos nie zdazy
                uskoczyc.

                A co do znakow - w Krakowie na jednym ze skrzyzowan wylaczono sygnalizacje swietlna.
                Zmniejszyla sie liczba wypadkow i stluczek oraz korki :)
                • Gość: STUDI Jazda chodnikiem. IP: *.prokom.pl 18.03.08, 13:53
                  Dziś na Franciszkańskiej - pięciu kretynów przejechało spychając pieszych do
                  ściany budynków - a chodnik ma tam mniej niż 1,5 metra szerokości, Kilińskiego -
                  norma - dziś tylko widziałem sześciu tak jadących debili nie zważających na
                  pieszych - chodnik wąziutki niewiele ponad 1 metr. Do tego Kilińskiego odcinek
                  od Rewolucji 1905 do Włókienniczej - głębokie koleiny na trawniku po kołach
                  samochodowych dobitnie udowadniają tego typu zachowania bezkarnych kretynów za
                  kierownicą.

                  A ładny szeroki chodnik notorycznie pełni rolę dodatkowej jezdni.

                  Oprócz tego wyprzedzanie ciągu stojących pojazdów i jazda pod prąd lewym pasem
                  jezdni. Ba jak ktoś z przeciwka pojawi się jadący zgodnie z przepisami to musi
                  uciekać na chodnik przed takim idiotą.

                  Czego to efekt - Policja "drogówka" i Straż Miejska nic nie robi - jedyne co
                  potrafią stać z "suszarkami" i "brać w łapę". Po drugie zgłoszenie do "drogówki"
                  to konieczność stania w kolejce aż łaskawie zostanie się przyjętym i
                  długotrwałego wypisywania zeznania. Nic dziwnego ze kierowcy łamią notorycznie
                  przepisy.

                  I na koniec - jeden cytat z ust policji - nie wolno obywatelowi reagować na
                  łamanie przepisów bowiem to jest zarezerwowane tylko dla policji i straży
                  miejskiej.

          • Gość: mns Re: Znaki nieegzekwowane.... w czym problem? IP: 85.89.187.* 17.03.08, 18:06
            wiesz, we Francji takie głazy na wysepkach oddzielających pasy ruchu przy
            przejściach dla pieszych są normą, podobnie jak liczne szykany w okolicach
            przejść. Są to co prawda przeważnie małe głaziki, na moje oko z 500 kilo, więc
            nie ochronią w razie najechania nań autem, ale stanowią silną barierę psychiczną
            (naprawdę silną ;) żeby przypadkiem nie najeżdzać na chodniki w okolicach przejść.

            BTW - a propos przestrzegania przepisów. Gdybym jeździł tylko przepisowo, czyli
            nawet zachowując limity prędkości, ale nie przewidując że skoro na przeciwnym
            pasie jest autobus, to na pewno ktoś do niego będzie biegł nie zważając na ruch
            uliczny, to pewnie do dziś miałbym dobre pół tuzina kolizji z pieszymi. Żeby w
            tym mieście nikogo nie zabić, trzeba naprawdę myśleć za innych i mieć jakiś
            szósty zmysł do wykrywania debili na drodze, a uwierz mi wśród pieszych wcale
            ich nie brakuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka