michal19755
03.04.08, 08:29
Tak mi przyszło do głowy z rana, żeby napisać o łódzkim chamie.
Jak bowiem "promować" Łódź, kiedy z za każdego rogu cham łódzki wyłazi i chami?
To wymieniam:
-smarkanie i jeszcze obrzydliwsze charchanie pod nogi przechodniów (w tym
charchanie mających stany zapalne i zostawiających zielono-żółtą flegmę);
-psów wszystkiego obsrywanie (nigdzie w zachodniej Europie nie ma w miastach
tylu psów na mieszkańca; pies w bloku to wszak smrodek czworonoga nawet w
czystości utrzymywanego) i po nich niesprzątanie, a następnie na butach
wnoszenie do domu jaj pasożytów i bakteryj wszelakich;
-śmierdzenie (poranny prysznic nie jest dla wszystkich oczywistością;
obrzydliwe są nieumyte kobiece włosy widziane przeze mnie w kolejce sobotniej
po mięso i warzywa; no i te fryzury-trwałe, w kolorach dziwacznych, lakierem
co rano maźnięte prosto na złogi łoju; ktoś powinien łodziankom powiedzieć, że
takie uczesania były modne w latach 80tych);
-mięsem rzucanie (takie totalne, w którym wszystko można wyrazić w kilku
słowach: zamiast "jakoś leci", "idź pan w ch.., prze..e" itd.);
-zębów nieleczenie (nie widziałem w cywilizowanych krajach ludzi z widoczną
próchnicą, pomijam meneli; u nas-wystarczy pogadać chwilę z panią w np.
monopolowym);
-o głupotach gadanie i banałów powtarzanie(co się bierze z oglądania seriali,
tańców na lodzie, czytania życia na gorąco itd.; średnio inteligentny człek
nie jest w stanie obejrzeć jednego odcinka m jak miłość bez konsekwencji-np. u
mnie odruch wymiotny i zatrucie jak po spożyciu nadmiernych ilości);
-na dzieci publiczne wrzeszczenie i bicie (w Szwecji się idzie za coś takiego
do pierdla, to przegięcie oczywiście, ale widok znerwicowanej mateczki
warczącej na małego bąbla w sklepie, działa na mnie mniej więcej tak jak
wsłuchiwanie się w teksty wyśpiewywane przez polskie gwiazdeczki);
-agresji na twarzy utrwalanie (spójrz dłużej na faceta w tramwaju; uśmiechnie
się do ciebie? w życiu! agresiwa mu się załączy jakby miał na Germańca zaraz
ruszyć);
Macie coś jeszcze?