Dodaj do ulubionych

Zacz@towani

IP: *.skynet.org.pl 03.01.02, 22:29
Przed chwilą na 2TVP zakończył sie reportaż z cyklu - Polska bez fikcji - pod
tytułem "Zacz@towani". W skrócie: chodziło o internetową miłość. O to, czy
istnieje, czy można taką drogą znaleźć swoją drugą połowę.
Autorzy przedstawili osoby, które przez dłuższy czas rozmawiały na czacie z
płcią przeciwną i były nią zauroczone. Ale gdy dochodziło do spotkania
w "realu" - fascynacja znikała. Bańka wyobrażeń pękała.
Czy Wam zdarzyło się to samo? Co sądzicie o internetowej miłości poprzez czaty?
Czy może przetrwać (rozwinąć się) w rzeczywistości......???
Obserwuj wątek
    • Gość: Ixtlilto Re: Zacz@towani IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.01.02, 22:41
      Gość portalu: Nikita napisał(a):

      > Autorzy przedstawili osoby, które przez dłuższy czas rozmawiały na czacie z
      > płcią przeciwną i były nią zauroczone. Ale gdy dochodziło do spotkania
      > w "realu" - fascynacja znikała. Bańka wyobrażeń pękała.
      Powiem/ napisze tylko tyle- spotkałam się z kilkoma osobami poznanymi przez czat
      i nie żałuje tego.
      Nie zgadzam się (tak btw) z tym, że "czar pryska". Moim zdaniem przez net można
      poznać wartościowych ludzi, prawdziwych, realnych, ktorzy nie udają innych niż są
      w rzeczywistości. Wiem, że może to brzmieć jak utopia, ale tacy ludzie istnieją i
      można ich spotkać na czacie/ blogu/ gg/ forum. Uważam, że mam szczęscie bo
      poznałam kilka takich osób. Po spotkaniu- "bańka wyobrażeń" nie pękła...

      pozdroofka, Ixtlilto
      • Gość: goodman Re: Zacz@towani IP: 10.0.209.* 05.01.02, 16:18
        Ixtlilto :* []

        Jesli chodzi o czaty i inne sprawy - jest to bardzo ciekawe zjawisko. Sam znam
        dzieki niemu bardzo duzo wspanialych osob. Ludzie znajdujacy sie na czacie - to
        naprawde mieszanka wybuchowa - bo kazdy tam jest inny - tak jak w zyciu i nie
        da sie tego uogolniac. A czy "czar pryska" to tez zalezy od ludzi - jesli ktos
        na czacie udaje innego niz jest lub dla kogos nie jest naprawde wazne piekno
        wewnetrzne to banka peknie.

        Mnie samemu czat dal duzo - wielu znajomych, na ktorych zawsze mozna liczyc,
        zawsze z ktorymi mozna pogadac i sie pobawic (juz tylko w realu bo teraz unikam
        cczata). Chodz nigdy nie brakowalo mi zadnych znajomych z reala - nie mialem
        zadnych klopotow z poznawaniem ludzi, zawieraniem znajomosci to czat ma swoj
        urok - szczegolnie w chlodne, zimowe wieczory.

        "Moim zdaniem przez net można poznać wartościowych ludzi, prawdziwych,
        realnych, ktorzy nie udają innych niż są w rzeczywistości" - takich ludzi mozna
        poznac wszedzie - nie tylko przez net. Na czacie poznasz i wartosciowego
        czlowieka i jakiegos oszoloma - poprostu czlowieka.

        Ja sieci zawdzieczam duzo... gdyz w wakacje te poznalem w realu kobiete (z
        ktora na czacie rozmawialem bardzo malutko) - ogolnie na takim spotkaniu
        czaterian (ciezko to okreslic) w jednym z lodzkich ogrodkow. W ciagu 10 min.
        wyrobilem sobie zdanie "rozpieszczona, wyniosla lalunia". Czat i gg dalo mi
        mozliwosc zmiany zdania tego - poznania tej osobki - przekonania sie ze jest to
        najbardziej wartosciowa kobieta jaka moglem kiedykolwiek poznac i nauczenia
        mnie nie wysuwania uz nigdy wnioskow za wczensnie. Teraz laczy nas wielka
        przyjazn, mamy swietny kontakt poza czatem, nie ma dnia bym o niej nie myslal i
        jest to dla mnie bardzo wazna osoba.

        Jednakze nachodzi mnie obawa - co juz zaobserwowalem u kogos... ze ludzie roba
        sie wygodni - czat, forum, blog, gg jest dla nich wszystkim - przez to traca
        kontakt z rzeczywistoscia, mysla ze nie potrzebuja wiecej nic od komputera -
        przeciez po co im wychodzic z domu... Najbardziej sie jednak przerazilem gdy
        uswiadomilem sobie ze dla jednej osobki wazniejsze jest forum niz wszysstko
        inne... - cieszyla sie ona jak dziecko ze jej wpis byl ostatni w starym roku i
        pierwszy w nowym - i chodz moze kiedys to sam zrozumie, no dla mnie na ten czas
        jest to dziwne... no ale przeciez ludzie normalni by mnie nie interesowali :-)
    • tyu Re: Zacz@towani 04.01.02, 09:40
      Gość portalu: Nikita napisał(a):

      > Przed chwilą na 2TVP zakończył sie reportaż z cyklu - Polska bez fikcji - pod
      > tytułem "Zacz@towani". W skrócie: chodziło o internetową miłość. O to, czy
      > istnieje, czy można taką drogą znaleźć swoją drugą połowę.
      > Autorzy przedstawili osoby, które przez dłuższy czas rozmawiały na czacie z
      > płcią przeciwną i były nią zauroczone. Ale gdy dochodziło do spotkania
      > w "realu" - fascynacja znikała. Bańka wyobrażeń pękała.
      > Czy Wam zdarzyło się to samo? Co sądzicie o internetowej miłości poprzez czaty?
      >
      > Czy może przetrwać (rozwinąć się) w rzeczywistości......???


      Od dawna uważam, że jest rzeczą zupełnie obojętną, gdzie spotka się ciekawego i
      wartościowego człowieka: na przyjęciu w ambadsadzie, w autobusie, w windzie
      wieżowca czy w Internecie. Ważne, by go nie przegapić.
      W tamtym programie część ludzi, zwłaszcza najmłodszych, gadała o d... Maryni. Nic
      dziwnego, że w "realu" nie mieli sobie nic więcej do powiedzenia. Ale - czy ich
      spotkanie w windzie skończyłoby się inaczej?
      Nie jest też prawdą, że nie można poznać człowieka po tym, co pisze i jak pisze.
      Owszem - brak widoku jego twarzy UTRUDNIA I OPÓŹNIA poznanie go - ale tylko tyle.
      Grać i maskować się też można wszędzie - również, choć trudniej, w realu.
      Jestem przekonany, że przyjaźń i miłość nawiązane przy pomocy Internetu mogą być
      równie realne i głębokie, jak te nawiązane w warunkach "konwencjonalnych".

    • cumella Re: Zacz@towani 05.01.02, 14:42
      Cyczym różni się zawieranie znajomości zawartej w realu od tej internetowej?
      proste pytanie?

      W świecie rzeczywistym w pierwszej kolejności poznajemy fizjonomię człowieka.
      Jeśli wydaje się nam ona na tyle ciekawa, że przyciąga naszą uwagę na "dłuższą
      chwilę" to zaczynamy przypisywać tej osobie pozytywne cechy charakteru,
      usposobienia, osobowości. Potem dochodzi do ich konfrontacji. I tu może bańka
      pęknąć, a my obudzić się z ręką w....

      W świecie wirtualnym rzeczy mają się inaczej. Najpierw poznajemy
      poznajemy "wnętrze" człowieka. Jęśli jest ono (w naszym odczuciu) interesujące,
      to "dorabiamy" sobie fizjonomię. Otrzymujemy w ten sosób IDEAŁ!
      Ale, ale! jest "drobny" szczegół... w świecie wirtualnym (zresztą w
      każdej "pisanej" znajomości) mogę wykreować się na kogo zechcę. Słowem jestem
      taka jaką się zaprezentuję...

      POZATYM

      "Wirtualne słowa pozbawione są barwy głosu, jego
      brzmienia, mimiki i gestykulacji... a zatem interpretowane są w dowolny
      (wygodny/oczekiwany) dla nas sposób. A stąd o krok od jakiegoś tam bajdurzenia
      do explozji miłosnej.

      A znacie powiedzenie "papier przyjmuje wszystko". Nie tylko wirtualnie można
      rozbudzić czyjeś uczucia, ale zawsze tam gdzie jest wiele pięknych obietnic, a
      nie ma możliwości/konieczności ich realizacji. Mało to złamanych serc chodzi po
      świecie uwiedzionych barwnymi opowieściami?

      Nie twierdzę, że świat wirtualny nie sprzyja zakochiwaniu się. Wręcz przeciwnie
      może mieć to bardzo pozytywny wymiar. W pierwszej kolejności poznajemy nie
      fizjonomię, lecz poglądy, ideologię, intelekt drugiego człowieka. A ZATEM
      ULEGAMY
      ZAUROCZENIU. To zauroczenie może "rozwinąć skrzydła" ale tu potrzebny jest już
      świat realny... KONFRONTACJA z RZECZYWISTOŚCIĄ.

      Hmmm... przeżyłam kiedyś takie PRAWIE wirtualne zauroczenie. Prawie, bo znałam
      (bardzo pobieżnie) adresata moich westchnień. Potem poczta elektroniczna
      rozgrzała przewody do czerwoności i trwało to dość długo. Aż dnia pewnego
      doszło
      do konfrontacji i... psyt iskierka zgasła! Krótko mówiąc to nie było to! Zatem
      co
      to było? Uświadomiłam sobie, że przypisałam temu człowiekowi wszelkie zalety,
      które życzyłabym sobie widzieć u niego! Łącznie z tym, że w mojej wyobraźni był
      wyższy, przytojniejszy, mąrdzejszy, czulszy... itd. Słowem PÓŁBÓG! Ale czy to
      była jego wina? NIE! To właśnie wirtualny świat zaserwował mi taką dowolność -
      NADINTERPRETACJĘ!"

      Pozdrwaiam wszystkich zauroczonych wirtualnie i zakochanych realnie

      Cumella

      PS. Pozwoliłam sobie zacytować samą siebie z wątku Kropeczki "Wirtualne
      zakochanie"


    • aleksandraali Re: Zacz@towani 06.01.02, 22:28
      Nie oglądałam „Zacz@towanych”. Chyba dlatego, że bałam się, iż przedstawi on
      subiektywny punkt widzenia!!
      Bardzo często spotykam się bowiem z opinią, że ludzie rozmawiający na czatach,
      wybierają wirtualną przestrzeń, gdyż boją się rzeczywistości. Chcą ukryć swoje
      wady, wygląd zewnętrzny, pozbyć się kompleksów, udawać kogoś takiego, kim
      chcieli by być ( a niestety nie są). Internet, a szczególnie czat daje im
      możliwość transformacji w wymażoną przez siebie postać i nawiązanie nowych
      znajomości, z czym mogli by mieć problem w rzeczywistym, niewirtualnym świecie.
      Uważam, że tego typu opinie są zbyt uogólnione, często mylne i wielokrotnie
      krzywdzące!!
      (choć nie ukrywam, że czasem jest w nich także dużo prawdy)
      Myślę, że bywalców czatów można podzielić na kilka grup. Ludzi, którzy dla
      zabawy stają się młodymi, wolnymi, przystojnymi, niebieskookimi blondynami
      kochającymi poezję – choć na co dzień walczą z nadwagą i mają na utrzymaniu
      rodzinę. Inni w wolnej chwili w pracy chcą pogadać z kimś dla umilenia czasu. A
      są i tacy, którzy internetu używają do „polowania” na coraz to nowych
      znajomych, z którymi później spotykają się w weekendy. Ale oczywiście są
      i „zwykli bywalcy czatów” :::::)))
      Oczywiście to też bardzo ogólny podział, i wszystkich korzystających z
      wirtualnych pogawędek z innych powodów przepraszam.

      Ja osobiście czatują wyłącznie na Gazecie. Zwykle „O wszystkim”. Wydaje mi się,
      że tam jest najmniej ludzi „przypadkowych” , rozwijają się ciekawe rozmowy i
      nawiązują przyjaźnie! (Sama tego doświadczyłam! Po prostu traktuję internet jak
      każde inne miejsce, gdzie można spotkać zarówno nudnych, jak i ciekawych ludzi
      i nawiązać z nimi znajomość. A swoja drogą to historia mojej przyjaźni z czatu
      Gazety jest bardzo ciekawa........!!
      Ps. Jestem skłonna podzielić się historią, jeśli tylko kogoś to zainteresuje.)

      Pozdrawiam wszystkich zarówno zwolenników jak i przeciwników!!!!!!!!

    • Gość: . Re: Zacz@towani IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 05:32

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka