Gość: Cytryn
IP: *.astral.lodz.pl
14.06.08, 13:51
Ostatnio w mieście Łodzi (i nie tylko) daje się zauważyć obecność na polskim
rynku pewnego operatora komórkowego. Jego obecność, a zarazem jego kampania
reklamowa, objawiła się poprzez pojawienie się tajemniczych "dymków",
"chmurek". Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie miejsca w których się
znalazły. Całe miasto jest oblepione tymi vlepkami, począwszy od latarni,
słupków, przystanków, autobusów po elewacje budynków.
Rozumiem, że jest to kampania skierowana do młodej rzeszy odbiorców, ale
dlaczego ma się to odbywać poprzez zaśmiecanie, w domyśle propagowanie i
przyzwalanie na śmiecenie.
Nie chcę używać słowa "skandal", ale z trwogą obserwuję jak zalepia się
wnętrza nowych autobusów, czy dopiero co odświeżonych latarni.
Zgodnie z "Art. 63a Kodeksu wykroczeń:
§ 1. Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym
ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo
wystawia je na widok publiczny w innym miejscu
bez zgody zarządzającego tym miejscem,
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny."
Tylko kto złapie, działających pod osłoną nocy vlepkarzy?
Kto posprząta po zakończeniu kampanii reklamowej?
Kto zapłaci za sprzątanie?
Dziękuję za przeczytanie o frustracjach, które gnębią moją osobę.
Pozdrawiam.