skunk
27.07.08, 10:38
Na początek fotki:
tnij.org/26072008urodziny
Dotarłem dopiero na 17:00 więc nie wiem jak wyglądał koncert jazzowy, podobno
dobry. Największą rzeczą, jaka zawiodła byli mieszkańcy, frekwencja na oko
wyniosła 300 osób w szczytowej fazie imprezy. Rynek był pusty.
Pierdoły: bicykle, kataryniarz warszawski, jakieś waty cukrowe, szmery bajery.
W pubie obok ekipa jak co dzień sączyła alkohole.
Inscenizacja nadania praw miejskich była przygotowana jakby z myślą o tak
marnej liczbie osób, bo odbyła się na płycie Rynku, nie na żadnym
podwyższeniu. Trochę zawodziło nagłośnienie, ale ogólnie nieźle.
Na imprezę pofatygowali się PT Tomasz Kacprzak i Włodzimierz Tomaszewski,
który walnęli mowę do tej garstki ludzi zgromadzonej na krzesełkach pod sceną.
Orkiestra zagrała rewelacyjnie, aczkolwiek nie wszystek z tego dotarł do
słuchaczy - znowu przez nagłośnienie, które jak rozumiem było niezbędne z
uwagi na akustykę Rynku i przejeżdżające samochody. Publika z początku nie
wiedziała kiedy bić brawo, w związku z tym po utworach robiło to 10-15 osób -
nie muszę opowiadać jak żenujący był to widok. Potem nieco się rozruszali.
Orkiestra grała utwory skomponowane do filmów robionych w Łodzi, aranżacje
obejmowały też nowoczesne instrumenty, była perkusja, bas, gitara elektryczna
(z Cry Baby!) - ogólnie dla mnie super, może nawet trochę za krótko. Na
telebimie zamiast fragmentów filmów ilustrujących muzykę albo czegokolwiek
innego leciała w kółko reklama Radia Łódź. Niedługo wrzucę filmy z kilkoma
epickimi numerami.
Potem na telebimie poszła Ziemia Obiecana. Ci co dotrwali pewnie obejrzeli, ja
zmyłem się po 30 minutach gdyż film znam.
Trudno oceniać mi imprezę, na której tak bardzo zaważyła marna frekwencja.
Zapewne dzisiaj na koncercie będzie lepiej, wszak wystąpią znani powszechnie
didżeje w setach po 10 minut.
PS: Ach, ta skrzypaczka z drugiego rzędu! Ale odeszła ze skrzypkiem z trzeciego.