orientman
02.10.03, 11:39
Wracalem ostatnio z Katowic do Lodzi pociagiem. Niestety nie
udalo mi sie zdazyc na Sole o 18.22 i musialem poczekac do
22.13 na pospieszny relacji Bielsko-Biala - Gdynia.
Pytam sie uprzejmie Pani w kasie, czy ten pociag zatrzymuje sie
na stacji Lodz Kaliska. otrzymuje odpowiedz, ze oczywiscie, bo
tak jest u pani kasjerki w rozkladzie i w dodatku musze doplacic
do biletu bo mam wystawiony do stacji Lodz Fabryczna.
Za Sosnowcem do przedzialu wchodzi pani konduktor i sprawdza
bilety. Pytam sie ja uprzejmie, czy ten pociag zatrzymuje sie na
Kaliskim i o ktorej. Odpowiedz otrzymuje po 3 powtorzeniu
pytania. Tak, zatrzymuje sie, ale pani nie ma dokladnego czasu w
swoim notatniku, bo zaraz za Widzewem na spisie jest Zgierz. Ale
na pewno sie zatrzymuje, bo musi, bo tamtedy przejezdza.
No coz.. Siadam i czekam.. Cos mnie tknelo i pytam
przechodzacego konduktora o ktorej bedziemy na Kaliskim, na co
otrzymuje odpowiedz, ze sie zatrzymujemy TYLKO na Widzewie, a
potem pociag jakims tajnym torem mknie do Zgierza. Konduktor
dodal, ze to chyba jedyny pociag, ktory w Lodzi omija inne
dworce.
No to wyladowalem o 1.15 na stacji Lodz Widzew. Impreza
kosztowala mnie dodatkowe 26.80zl zaplacone taksowkarzowi za
przejazd na Retkinie.
W zwiazku z powyzszym sie pytam kto jest winny takiego burdelu
w PKP dzieki ktoremu zarabiaja taksowkarze? Dlaczego
dlugodystansowy pociag nie zatrzymuje sie blizej centrum miasta,
a tylko na jego obrzezach? A moze spowodowane to jest tym, ze
pociag z Widzewa na Kaliski potrafi jechac nawet 40 minut?
Dlaczego ludzie ktorzy chca jechac z Lodzi do Gdanska musza w
srodku nocy gnac na drugi koniec miasta?
To jakies chore jest..