pani_zuza
08.08.08, 19:38
Regularnie co piatek i weekendy pod moim oknem, za garazami,
obdywaja sie imprezki. Banda facetow zlobie wodke, piwo, objada sie
kaszanka z musztarda, chlebem itp. Dra sie przy tym w nieboglosy,
bluznia, awanturuja. Od czasu do czasu wpada jakas zona/matka/corka
i wywoluje jeszcze wieksza awanture. Resztki po imprezie laduja na
dachach garazy i chodniku.
Czasami ktos dzwoni na policje.
Dzisiaj ja. Przyjechali. Po 40 minutach!
I co?
Przejechali uliczka przed garazami, zawrocili i odjechali.
A banda facetow po wodce wsiadla do samochodow i odjechala w sina
dal.
Ciekawe, czy uda im sie dojechac calo do domow, czy tez zatrzymaja
sie na jakims przypadkowym przechodniu/kierowcy.
Swietna robota, lodzka policjo, gratulacje!