Dodaj do ulubionych

Kto nie chce Lublinka?

04.10.03, 22:53
Kto nie chce Lublinka?
Sobota, 4 października 2003r.

Nikt nie ma wątpliwości, że Łodzi potrzebne jest lotnicze połączenie z resztą
kraju i zagranicą. Lotnisko na Lublinku musi być rozbudowane. Potrzeba na to
tylko 50 milionów złotych, czyli tyle, ile kosztuje siedem cityrunnerów. Tych
pieniędzy nie ma kto wyłożyć, zwłaszcza że władze miejskie i wojewódzkie mają
w sprawie lotniska różne koncepcje.

Miasto najchętniej pozbyłoby się problemu, bo nie ma funduszy na rozbudowę
Lublinka. Wojewoda nie może zdecydować się, czy chciałby lotniska w Łodzi czy
w Łasku. Marszałek województwa optuje za Skierniewicami.

Lotniczy terminal pełen podróżnych oczekujących na swój samolot, płynące z
głośników informacje o przylotach i odlotach, płyta lotniska, po której
kołują samoloty pasażerskie, rozbrzmiewające gwarem klientów restauracje,
kafejki, kwiaciarnie, postoje taksówek. Tak powinien wyglądać łódzki port
lotniczy na Lublinku. Na razie jednak świeci pustkami, przynosi straty i
walczy o przetrwanie…

Jeszcze piętnaście lat temu Port Lotniczy Łódź Lublinek był niewiele
znaczącym lotniskiem lokalnym w Polsce. Głównymi jego użytkownikami były
Aeroklub Łódzki i Wojskowe Zakłady Lotnicze. W 1993 roku władze miejskie
uznały, że Lublinek mógłby być oknem na świat dla Łodzi. Stworzono więc
spółkę Lotnisko Dyspozycyjne Łódź Lublinek i rozpoczęto starania o
przywrócenie regularnych połączeń lotniczych. Długi czas zabiegi nie
przynosiły efektów. Dopiero w 2001 roku uruchomiono skromne rejsy do Warszawy.

– Mimo wielu przeszkód udało się nam utrzymać te regularne połączenia – mówi
Michał Marzec, prezes łódzkiego portu. – Dobudowaliśmy kawałek pasa
startowego, sprowadziliśmy ILS-a, umożliwiającego lądowanie i starty
samolotów w trudnych warunkach atmosferycznych. W bieżącym roku trzykrotnie
wzrosła liczba pasażerów latających między Łodzią i Warszawą.

Niekorzystne parametry

Tanie linie międzynarodowe chcą latać do Łodzi, ale lotnisko nie jest do tego
przygotowane. Choć Lublinek ma terminal, oświetlenie, lotniskową straż
pożarną, lotniskowe biuro meteorologiczne, dla większości przewoźników to za
mało. Dla dużych samolotów pasażerskich pas startowy jest za krótki. Powinien
być dłuższy o 500 metrów.

– Konieczne są inwestycje za około 50 milionów złotych. – mówi prezes Michał
Marzec. – To wysiłek, w który powinien zaangażować się, poza samorządem
miejskim, także samorząd regionalny. Niestety, rozmowy na razie nie przynoszą
rezultatów.

Wydatki na lotnisko wydają się też wręcz śmieszne w porównaniu z innymi
miejskimi inwestycjami. Przykładem może być łódzka palmiarnia, w którą
zainwestowano już około 31 mln zł.

Lublinek jest traktowany po macoszemu. Nie interesuje się nim
Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, które zabiega o doinwestowanie
innych regionalnych portów (PPPL jest ich udziałowcem) - na przykład w
Rzeszowie, gdzie prawdopodobnie zainwestowane zostanie 100 mln zł z budżetu
państwa. Gmina Łódź od lat inwestuje jedynie w trwanie lotniska.

O konieczności rozwoju łódzkiego lotniska są przekonani łódzcy biznesmeni.
Małgorzata Brzezińska, prezes Łódzkiego Klubu Biznesu i honorowy konsul
Wielkiej Brytanii mówi z naciskiem, że wzorem innych miast, jak: Wrocław,
Katowice, Gdańsk i Kraków, także z Łodzi powinno być bezpośrednie połączenie
samolotowe z portami zachodniej Europy.

W obliczu wejścia w przyszłym roku nowych regulacji w ruchu lotniczym zwanych
wolnym niebem, miasto, jako większościowy udziałowiec Lublinka, powinno się
włączyć w proces pozyskania partnera strategicznego, umożliwiającego rozwój
lotniska. – Nie można mówić, że Lublinek nie ma racji bytu w odległości 100–
150 km od lotniska międzynarodowego – mówi pani konsul. – Regionalne porty
lotnicze są bardzo potrzebne dla całej komunikacji, a bez własnego lotniska
oraz przy fatalnej infrastrukturze drogowej, Łódź będzie miastem podrzędnej
kategorii.

Wojewoda łódzki Krzysztof Makowski także dostrzega potrzebę rozwoju tanich
linii lotniczych w regionie. Ale myśli także o Łasku. Andrzej Cymerman,
dyrektor Biura ds. Autostrad w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim, wyjaśnia, że
lotnisko wojskowe koło Łasku ma zgodę władz wojskowych na cywilne
współużytkowanie.

– Po zrealizowaniu niezbędnych inwestycji cywilnych może również stworzyć
atrakcyjną ofertę dla przyjęcia samolotów pasażerskich i towarowych tanich
przewoźników. Trwają rozmowy na temat wykorzystania obu lotnisk – dodaje
Cymerman.

Marszałek Mieczysław Teodorczyk przyznaje, że lotnisko byłoby promocją Łodzi
i województwa na całym świecie. – Brak nazwy miasta na tablicach odlotów
międzynarodowych portów sprawia, że miasto nie istnieje. Mam nadzieję, że
nawet w obecnych warunkach uda się uruchomienie tanich przelotów i połączenie
Łodzi z którymś z portów na terenie Niemiec.

Lublinek kontra Skierniewice

Ale marszałek częściej myśli o innych miastach województwa. – Jeszcze
niedawno w strategii rozwoju województwa przewidywaliśmy rozbudowę lotniska w
Łasku z portem cargo, z jednoczesnym wykorzystaniem go do przelotów
pasażerskich. Dzisiaj pojawiła się jeszcze jedna olbrzymia szansa dla
województwa łódzkiego i dla kraju – wybudowanie lotniska w Skierniewicach.
Jeżeli do końca roku rząd podejmie decyzję o budowie tego lotniska, to może
ono już powstać do 2010 roku.

– Nie mam nic przeciwko budowie lotniska w Skierniewicach, budowie autostrad
i szybkiej kolei – zapewnia Michał Marzec. – To są jednak bardzo kosztowne
plany, na minimum dziesięć – piętnaście lat. Tymczasem Łódź może mieć
komunikację na europejskim poziomie od ręki. Wystarczy do tego tylko
pięćdziesiąt milionów złotych. Gdyby udało się zdobyć te pieniądze,
modernizację można przeprowadzić w kilka miesięcy. Lotnisko mogłoby przestać
być deficytowe i przyczynić się do rozwoju turystyki, a przede wszystkim
pobudzić rozwój gospodarczy całego regionu. Wydatki byłyby niewspółmierne do
korzyści.

Zapytany o możliwość współfinansowania przebudowy pasa startowego na Lublinku
marszałek odpowiada... że właściciel powinien przygotować projekt
przedsięwzięcia z planem finansowym. – Jeżeli taki projekt się pojawi, na
pewno będę go popierał i szukał możliwości wsparcia – zapewnia marszałek.

Zarzutów o brak starań nie rozumie prezes Marzec. – Przecież udało nam się
umieścić rozbudowę lotniska w „Strategii rozwoju województwa łódzkiego”! Mimo
to żadne deklaracje z Urzędu Marszałkowskiego nie wpłynęły.

Zapewniam, że pisma z prośbą o pomoc wysyłamy wszędzie, gdzie się da.

Świadomość nielicznych

Wielu łódzkich radnych przyznaje, że niewiele wie na temat pojawienia się w
Polsce tanich linii lotniczych. Słysząc, że z tanim przewoźnikiem mogliby za
100 – 150 zł dolecieć z Łodzi do Berlina, Londynu czy Paryża, nie mogą
uwierzyć i zapewniają, że za takie pieniądze chętnie sami by polatali.

O samym Lublinku też nie wszyscy wszystko wiedzą. Kilka dni temu w porcie
lotniczym odbyło się wyjazdowe posiedzenie dwóch komisji Rady Miejskiej ds.
rozwoju oraz gospodarki mieszkaniowej i komunalnej. Nieoficjalnie
dowiedzieliśmy się, że kilku radnych spóźniło się. Przyjechali od strony
ulicy Dubois, byli zaskoczeni widząc zamkniętą bramę. Nie wiedzieli, że do
portu dojeżdża się od strony ulicy Obywatelskiej i Generała Maczka. Kilku
innych nie potrafiło ukryć zdumienia, że z Lublinka odbywają się regularne
loty pasażerskie do Warszawy…

Sytuację stara się ratować wiceprezydent Marek Michalik.

– Co rok inwestujemy w Lublinek około miliona złotych. Zgadzam się, że w
najważniejszych kwestiach nie widać postępu. Jednak nieprawdą jest, że na
rozwoju lotniska nam nie zależy. Prowadzimy rozmowy z inwestorami i
przewoźnikami. Jeśli do chwili otwarcia
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka