Dodaj do ulubionych

Kierowcy doradzają urzędnikom

IP: *.lodz.mm.pl 22.10.08, 20:35
Proponowalbym, jesli to mozliwe, podkopanie sie pod ulica wlokniarzy na
skrzyzowaniu z Legionow/Konstantynowska. Mamy gotowy przejazd pod wiaduktem
kolejowym. Moznaby nie wypuszczac samochodow jadacych na wprost spowrotem na
powierzchnie. Taki tunelowy rozjazd w ksztalcie litery Y.i wyjazd za
skrzyzowaniem. Miejsce jest. Rowniez na zjazdy.Oszczedziloby to sporo czasu
zarowno tym na Wlokniarzy jak i tym na Konstantynowskiej.
Obserwuj wątek
    • Gość: xxx Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.toya.net.pl 22.10.08, 20:39
      zgadzam się z ostatnim punktem, bez sensu są sytuacje gdy remontuje się drogę,
      po czym stawia ograniczenie prędkości do 50km/h czy nawet 40km/h i ustawia
      policjantów z suszarką

      szczerze się przyznam, że sam nie łamię przepisy dotyczące prędkości ale jak
      je mam respektować skoro służby pilnujące przestrzegania prawa też je mają gdzieś?

      • Gość: gosc Re: Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.eranet.pl 22.10.08, 22:12
        Idiotyczne ograniczenia prędkości wprowadzane są w takich miejscach w tym samym
        celu w jakim straż miejska kupiła sobie ostatnio fotoradar : bo to okazja do
        dobrego zarobku.Łódź jest chyba jedynym miastem w Polsce gdzie na trasach
        przelotowych są wprowadzone ograniczenia do 50 km/h. W innych miastach 70 do 90
        km/h w granicach miasta to standard.
        Poza tym sugerowałbym "geniuszom" z ZDiT aby wysilili swoje "wybitne" umysły i
        przyjrzeli się jak bezsensownie działa "inteligentna" sygnalizacja świetlna na
        wielu skrzyżowaniach w Łodzi. To dopiero jest kabaret...
        • irjanas Re: Kierowcy doradzają urzędnikom 22.10.08, 22:40
          Problem sygnalizacji w Łodzi jest dość ważny. Są skrzyzowania gdzie
          pieszy zeby przejsc na zielonym swietle z jednej strony na drugą
          musi biegać np. skrzyzowanie Politechniki - Radwańska.
          Dział Inżynierii Ruchu bierze forse za utrudnianie ruchu a nie
          ułatwianie.
          • Gość: xxx Wlokniarzy Zielona IP: *.toya.net.pl 23.10.08, 07:27
            Jadac od Konstantynowa ul.Konstantynowska przez Wlokniarzy,mamy kolejne swiatla na tym zakrecie na Zielonej.Komu tam przeszkadzala zielona strzalka????Teraz jej nie,gdyby byla ruch w tym rejonie bylby bardziej plynny.Dam przyklad,jade o godz 22 gdzie juz ruch w tym rejonie jest znikomy,i stoje sam na tych swiatlach ze 2-3 min gdzie Zielona akurat nic nie jedzie...
            Moze tam dac czujniki ruchu?
            A troszke dalej patrzac,skrzy.1-maja z Zielona.Tam swiatla by sie przydaly...kto tedy jezdzi wie o czym mowie
    • Gość: łodzianin Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.skomur.pl 22.10.08, 20:45
      Skrzyżowanie Inflancka/Franciszkańska. Wjazd z Inflanckiej w prawo w
      Franciszkańską do swiateł jest znak nakazu na wprost, podczas, gdy
      przed światłami/skrzyżowaniem jest droga umożliwiająca skręt w prawo
      i jazdę dla kierowców jadących do Łagiewnik, Zgierza, na Warszawską.
      Brak na znaku strzałki w prawo /jest tylko nakaz jazdy na wprost/
      powoduje cholerne korki do skrzyzowania światel. Odcinek drogi wolny
      od ruchu drogowego- niewykorzystywany przez kierowców, ale
      dopuszczony do ruchu prostym nakazem również w prawo rozładowuje
      dramatyczne korki na tym skrzyżowaniu. Ta nieprawidlowość jest
      nagminnie wykorzystywana przez policję, która wgodzinach szczytów,
      zamiast pomagać w rozładowywaniu kłopotów drogowych staje i karze
      kierowców mandatami. Głupota i cynizm oraz brak rozsądku.
      Prosimy o szybkie rozwiązanie, wydaje sie poprzez szybkie podjęcie
      DECYZJI.
      Z góry bardzo, bardzo. dziękujemy.
    • Gość: bartas Czy autor tego artykulu nie jezdzi samochodem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 21:00
      Bo czytajac ten czy poprzedni artykul mam wrazenie ze nie wie o czym
      pisze. Jeszcze wtym artykule wie ze gdzies dzwonia ale nie wie w
      ktorym kosciele... Co do Wlokniarzy swieta racja, ze jest
      zakorkowana, a biorac podf uwage ze ta droga ma byc obwodnica
      wyprowadzajaca ruch z Lodzi to w dzisiejszej postaci w praktyce
      zupelnie sie nie sprawdza. Zupelnie. Ale rozwiazaniem nie jest
      przejazd przez drewnoska, bo to nie ten kieruynek. Proponuje
      zobaczyc jak wygladaja drogi pelniace podobne funkcje w innych
      miastach, ewentualnei planowane badz juz budowane podobne drogi w
      Polskich miastach (np. Warszawa) Bezkolizyjne wezly, kladki dla
      pieszych z windami dla niepelnosprawnych (np. na Wislostradzie w
      Warszawie), to jest jedyne rozwiazanie. Wlokniarzy jest szeroka,
      jest dobrze zlokalizowana i ma potencjal by zebrac ruch
      miedzydzielnicowy w Lodzi, ale w dzisiejszej postaci gdzie co chwila
      sa swiatla, przejscia dla pieszych po prostu sie nie sprawdza. To
      tak jakby silnik od malucha zamontowac do mercedesa i sie dziwic ze
      samochod nie chce jechac...

      Dlatego powinno sie po pierwsze zrobic w miejscach przejsc dla
      pieszych kladki takie jak na wislostradzie. Skoro tam wandale nie
      niszcza wind to i w Lodzi nie zniszcza.

      W miejscach gdzie sie tworza najwieksze zatory, a wiec na
      Konstantynowskiej i Limmanowskiego/Lutomierskiej zrobic podobne
      estakady jak na kaliskim, przynajmniej tymczasowo zlikwidowac
      lewoskret z srebrzynskiej w wlokniarzy oraz znajdujace sie tam
      swiatla, trudno ci z srebrzynskiej chcacy skrecic w lewo pojada jak
      kiedys kasprzaka do konstantynowskiej, to pare aut na minute w
      godzinach szczytu, ale dzieki temu grubo ponad sto aut w tym samym
      czasie niebedzie stalo w korku.

      Kolejna poruszona ulica to aleksandrowska, i tu problem nie jest w
      wymalowaniu pasow ale przede wszystkim z
      zdesynchronizowanej "ynteligentnej" sygnalizacji. Za komuny mozna
      bylo ruszyc z traktorowej i przejewchac jadac 70 na godzine cala
      aleksandrowska, bez komputerow, czujnikow ruch byl plynny. Teraz
      mamy ynteligentna sygnal;izacje i sie stoi praktryczniena kazdym
      skrzyzowaniu

      To sa podstawy, juz nie pisze o remontach, gdzie remont odcinak
      piotrkowskiej chyba mozna wpisac do ksiegi rekordow ginesa jesli
      chodzi o czas remontu, jedna z wazniejszych ulic w tej czesci miasta
      i juz poltora roku ja remontuja i "konca nie widac"...

      Ale zeby takie oczywistosci wiedziec trzeba na codzien uzywac
      samochodu a nie jezdzic MPK i twierdzic ze kierowocom przeszkadzaja
      wiaty na przystaknach... W czym maja przeszkadzac?!
      • el-042 Re: Czy autor tego artykulu nie jezdzi samochodem 23.10.08, 10:25
        > Proponuje
        > zobaczyc jak wygladaja drogi pelniace podobne funkcje w innych
        > miastach, ewentualnei planowane badz juz budowane podobne drogi w
        > Polskich miastach (np. Warszawa) Bezkolizyjne wezly, kladki dla
        > pieszych z windami dla niepelnosprawnych (np. na Wislostradzie w
        > Warszawie), to jest jedyne rozwiazanie.

        To najgorsze możliwe rozwiązanie. Brak u ciebie podstawowej wiedzy o
        kształtowaniu komunikacji w mieście. Masz poglądy rodem z lat 70.
        Nie będę się zatem odnosił do tak rażącej niewiedzy, bo szkoda słów.
        Proponuję Ci tylko fachową lekturę i podróże zagraniczne do Europy
        Zachodniej w celu obserwacji nowoczesnych rozwiązań komunikacyjnych
        i weryfikacji spojrzenia na politykę transportową w mieście.

        I odpowiedz sobie na pytanie, czy tak chętnie podawany przez Ciebie
        przykład Warszawy jest rzeczywiście godny naśladowania? Warszawa
        jest akurat najbardziej zakorkowaną stolicą Unii Europejskiej. A
        przecież przeciętnego Niemca czy Anglika stać na więcej samochodów
        niż Polaka i u nich nie ma takich problemów komunikacyjnych. Po
        prostu Berlin i Londyn postawiły na komunikację miejską i znaczne
        ograniczenie ruchu samochodowego w śródmieściu i to działa. Wolisz
        spacerować po Londynie czy Warszawie? Po jakim mieście jest łatwiej
        się przemieszczać - po Berlinie czy po naszej stolicy? Warszawa jest
        akurat antyprzykładem pozytywnego kształtowania polityki
        komunikacyjnej miasta.

        > W miejscach gdzie sie tworza najwieksze zatory, a wiec na
        > Konstantynowskiej i Limmanowskiego/Lutomierskiej zrobic podobne
        > estakady jak na kaliskim,

        Kolejny rażący przykład niewiedzy. Czy podoba Ci się miasto w
        okolicach Kaliskiego? To, co tam zrobiono to doskonały przykład jak
        tworzyć miejsca pozbawione estetyki i funkcjonalności, czyli w
        skrócie jak nie budować. Skrzyżowanie Włókniarzy i Bandurskiego to
        źle zaprojektowany, rozrośnięty niewspółmiernie do potrzeb, a i tak
        niewydolny węzeł, w dodatku obrzydliwy pod względem estetycznym i
        niebezpieczny.

        Odległości jakie trzeba tam pokonać są nieludzkie, skala
        infrastruktury i jej stopień przytłaczania również. Takich miejsc
        trzeba unikać, a nie jeszcze je mnożyć. Zastanów się nad wszystkimi
        aspektami projektowania i kształtowania przestrzeni. Ty patrzysz
        wyłącznie z perspektywy fotela swojego samochodu. Takie wąskie
        podejście właśnie niszczy to miasto - brak szerokiego spojrzenia,
        ciasnota wiedzy i umysłu doprowadza do paraliżu i katastrofy
        komunikacyjnej, architektonicznej, urbanistycznej i ekologicznej.


        > Kolejna poruszona ulica to aleksandrowska, i tu problem nie jest w
        > wymalowaniu pasow ale przede wszystkim z
        > zdesynchronizowanej "ynteligentnej" sygnalizacji. Za komuny mozna
        > bylo ruszyc z traktorowej i przejewchac jadac 70 na godzine cala
        > aleksandrowska, bez komputerow, czujnikow ruch byl plynny.

        Po pierwsze za komuny w tym miejscu ruch samochodowy był kilkanaście
        razy mniejszy, więc co tu porównywać? W XIX wieku w ogóle nie była
        potrzebna sygnalizacja świetlna. Jak daleko jesteś się w stanie
        cofnąć, by udowodnić, że kiedyś było lepiej?

        Inteligentna sygnalizacja ma za zadanie wycisnąć, co się da, z
        istniejącego układu komunikacyjnego i jest obecnie rozwiązaniem
        powszechnie stosowanym. Problemem w tym miejscu jest nadmiar
        samochodów, a nie zła sygnalizacja. Obszarowane sterowanie ruchem to
        najlepsze, co wymyślono do tej pory, by bez wielkich kosztów
        kontrolować ruch drogowy w mieście.

        --
        Odpłyń Łodzią z EL-042
        • Gość: Łodzianin Re: Czy autor tego artykulu nie jezdzi samochodem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 17:25
          No to może nas oświeć Geniuszu Komunikacji? Ja mam podobny pogląd, co
          poprzednik. Uważam, że estakada oszczędza wielu takim "głąbom komunikacyjnym"
          około 5 - 15 minut stania w korku 5 razy w tygodniu... Czy jest ładna??? Ładna
          to powinna być aktorka porno... Bezkolizyjne skrzyżowania ułatwiają ruch. A
          gdyby w Łodzi było tyle samochodów co w Warszawie, to przy "łódzkiej" technice
          jazdy (jazda lewym pasem 40 km/h; szukanie biegu na skrzyżowaniu; brak
          zrozumienia dla tych, co się nieco spieszą) to to miasto zatkało by się
          zupełnie. Poza tym, skoro masz receptę - to ją podaj... krytykować jest baardzo
          łatwo... I oczywiście patrzę z perspektywy fotela swojego samochodu - jak kilka
          tysięcy mieszkańców tego miasta z manufakturą i tramwajem regionalnym :D:D:D
          • el-042 Re: Czy autor tego artykulu nie jezdzi samochodem 24.10.08, 00:10
            Recepty nie ma... Prawda leży po środku, ale tylko prawda po stronie
            kierowców jest brana pod uwagę. Większość inwestycji komunikacyjnych
            w Polsce to drogi, na kolej i inne formy transportu zostają marne
            ochłapy. Nie widzisz, że równowaga jest zaburzona? U nas prawie nie
            ma ścieżek rowerowych, kolej to jeden wielki ropiejący wrzód,
            praktycznie inwestuje się tylko w drogi. Ludzie nawet gdyby chcieli
            inaczej podróżować, to nie mają alternatywy. A na zachodzie wybór
            jest szeroki: od roweru aż po szybką kolej.

            Z zawodu jestem architektem i droga to nie jest dla mnie tylko pas
            asfaltu, po którym przejeżdża kilkaset samochodów na godzinę.
            Kształtowanie przestrzeni miasta wpływa bezpośrednio na nasz komfort
            życia. U nas w ogóle nie dba się o poprawę jakości życia mieszkańców
            miasta.

            Prawie każda łódzka ulica to ściek komunikacyjny. Asfalt leje się
            praktycznie od muru do muru na całej długości ulicy. Tzw. aleje nie
            mają drzew. Ulica w swoim założeniu jest wnętrzem urbanistycznym i
            przestrzenią publiczną o wielu funkcjach. Niestety łódzka ulica ma
            praktycznie tylko jedną funkcję - jest jezdnią samochodową, a tak
            nie powinno być. Ulica to też ścieżki rowerowe, chodniki, elementy
            małej architektury, zieleń itp. Ulica ma dostarczać światła i
            powietrza do budynków usytuowanych przy niej, ma zapewnić
            doprowadzenie mediów, ma być świadectwem tożsamości mieszkańców,
            elementem kształtowania przyjaznej przestrzeni miasta, a nie tylko
            asfaltem do jeżdżenia.

            --
            Odpłyń Łodzią z EL-042
    • Gość: r. Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.4web.pl 22.10.08, 22:59
      Krzemieniecka. Dosyć szeroko, po jednym szerokim pasie w każdą stronę. Rano
      sznur w kierunku Centrum, po południu sznur w kierunku Złotna. Aż się prosi,
      żeby podzielić ją na trzy pasy i na środkowym sterować kierunkiem ruchu w
      zależności od pory dnia. Ale jak znam ZDiT, to rano środkowy pas kierowałby na
      Złotno, a po południu do Centrum. A jak znam naszych kierowców, to sygnalizatory
      z zieloną strzałką i czerwonym krzyżykiem wywoływałyby co najwyżej ,,rybę'' na
      gębach.
      • Gość: jk kiedy wreszcie odcinek Stryków Piotrków autostrady IP: *.tktelekom.pl 22.10.08, 23:14
        te 30 i parę kilometrów, przez jakiegoś imbecyla, co to zlikwidował plany zagosPOarowania przetrzennego.Facet nabił kasę bezrobotnym urbanistom, i oto zapewne chodziło.
        • Gość: maj 1go-maja w obu kierunkach !!!! IP: *.toya.net.pl 23.10.08, 07:31
          Pruchnika tak samo do ulicy Lipowej,obciazy to chociaz ulice Jaracza,bo od godz 14 do 18 tam jest koszmar.
    • Gość: rozbitek Kilka punktów IP: *.toya.net.pl 23.10.08, 01:29
      1. Ograniczenia prędkości - dostosować do realnej sytuacji na
      ulicy. Kiedyś na Włókniarzy było dopuszczalne 90 km/h, teraz..
      szkoda gadać.

      2. Znaki muszą stać TYLKO tam, gdzie są potrzebne, wtedy będą
      miały większą moc oddziaływania na kierowców.

      3. Włókniarzy - przejścia dla pieszych z sygnalizacją
      sterowaną "ręcznie" - zrobić oddzielne sterowanie dla każdej jezdni!
      Dowodem głupoty ZDiT jest, że na skrzyżowaniach z pełną sygnalizacją
      jest oddzielne sterowanie dla pieszych, w dodatku dla każdej jezdni
      osobno (np. Wyszyńskiego - Retkińska - po co???), a nie ma tego na
      Włókniarzy (przy Długosza i Żubardzkiej), gdzie jeden pieszy idący
      przez jedną jezdnię do przystanku tramwajowego zatrzymuje
      kilkadziesiąt-kilkaset pojazdów w obie strony.

      4. Włókniarzy - przed Limanowskiego na wschodniej jezdni
      zlikwidować pas do skrętu w lewo. Przecież skręcający tam nie
      zablokują pasa, bo i tak bezkolizyjnie dojeżdżają do drugiej jezdni
      Limanowskiego, w dodatku po 3 pasach! Skręca tam 1 na 200 samochodów
      zresztą. Na dodatek długa kolejka prawie zawsze blokuje wjazd na pas
      do skrętu w prawo. Przemalować też oznakowanie poziome na
      przejeździe przez Limankę, żeby wykorzystać 3 pasy za skrzyżowaniem.
      Skręcający we Włókniarzy z Limanowskiego prawego nie wykorzystują,
      bo zielona strzałka świeci przez kilka sekund, a i tak 90% kierowców
      boi się wjechać (tramwaj).

      5. Włókniarzy w kierunku północnym za Liściastą - dodać jeden
      pas na długości 100m (ten, który znika za "rondem"), i poprowadzić
      nim do skrętu w 11 Listopada. Ciągle są tam wyścigi i przepychanie
      się przed zwężeniem. W przeciwnym kierunku natomiast złagodzić ten
      łuk na "nibyrondzie".

      6. Srebrzyńska – zlikwidować skręt w lewo we Włókniarzy,
      popieram przedmówcę.

      7. Krzemieniecka - popieram pomysł z pasem ruchu przemiennego
      (do/z centrum).

      8. Krakowska - zlikwidować idiotyczną wysepkę przy
      Michałowicza, bo robią się zatory za każdym autobusem. Już lepiej
      zamiast niej zrobić sygnalizację dla pieszych. W ogóle połowa tej
      ulicy jest zamalowana farbą, trzeba polikwidować lewoskręty do
      każdej uliczki, a skręty w lewo w kierunku północnym zostawić tylko
      przy Minerskiej, Biegunowej i Złotno. Przystanki autobusowe schować
      w zatokach.

      9. Siewna - zlikwidować „skręt straceńców” w lewo w Krakowską.
      Zamiast tego wprowadzić dwa kierunki ruchu na odcinku Wieczność -
      Krakowska. Przystanek autobusowy na Siewnej przenieść przed
      Wieczność lub na Złotno przy Bronowej, razem z przystankiem
      Krakowska/Siewna.

      10. Krakowska - poszerzyć i przebudować skrzyżowanie ze Złotno.

      11. Zaplanować przedłużenie Kaczeńcowej do projektowanej drogi
      dojazdowej do S-14. Analogicznie przedłużyć w przyszłości Krakowską
      na północ od Siewnej wzdłuż Bałutki do tej drogi. Ma ona biec
      równolegle do Rąbieńskiej i Żubardzkiej z Rąbienia do al.
      Włókniarzy. Remont Traktorowej zamiast takiego rozwiązania zablokuje
      ją całkowicie, jak i ruch na Aleksandrowskiej, Włókniarzy,
      Konstantynowskiej i Bandurskiego (jedyny objazd). Nowa ulica musi
      przejąć ruch z Teofilowa do centrum, wtedy wiadukt na Drewnowskiej
      można będzie zostawić jako zabytek ;)

      12. Zaplanować poszerzenie Krakowskiej od Siewnej do
      Konstantynowskiej (po wschodniej stronie jest miejsce na drugą
      jezdnię) i Krzemienieckiej na całej długości (kosztem chodnika pod
      murem ZOO, a na wschód od Retkińskiej po drugiej stronie).

      13. Aleksandrowska – w kierunku wschodnim jest (prawie) zielona
      fala, dlaczego nie ma jej w przeciwną stronę..? Kiedyś wisiały tam
      tablice świetlne, które pokazywały z jaką prędkością jechać, żeby
      się załapać na zielone na następnym skrzyżowaniu, ale to było 30 lat
      temu.. Już nie wspomnę, że dopuszczalna prędkość wynosiła 90 km/h.

      14. A na początek wymienić cały ZDiT. Kolejny ich wyczyn -
      zgodzili się na 3-miesięczny remont kanalizacji deszczowej na
      Konstantynowskiej między Zieloną i Włókniarzy! To jest skandal, żeby
      być tak bezmyślnym albo złośliwym.
    • grover Kierowcy doradzają urzędnikom 23.10.08, 08:28
      A ja się pytam co z przejazdem przez skrzyżowanie Rydza/Dąbrowskiego jadąc
      Rydza, torowisko tramwajowe wymusza przyhamowanie, bo jest takie wyboiste, że
      szkoda gadać.

      A już klasyka, to korki na Sienkiewicza przy Piłsudskiego, przecież przejazd
      przez skrzyżowanie z południa na północ to makabra, jadąc więcej niż 5km/h można
      stracić podwozie.
      • piter_ka Re: Kierowcy doradzają urzędnikom 23.10.08, 08:58
        Żeby tak urzędnicy wzieli sobie te wszystkie uwagi do serca i
        porawili co się da byłoby świetnie. Ale obawiam się, że my sobie
        pogadamy a oni zrobią swoje.
        Włókniarzy przed Limanowskiego korkuje sie od remontu czyli już
        kilka lat ale czy ktoś pomyślał, że nie warto trzymać osobnego pasa
        dla skręcających w lewo bo ich tam praktycznie nie ma?
        Kolejny absurd to pomysł jak zrobić żeby korki były większe czyli
        zlikwidujmy zielone strzałki. Przykład to choćby Inflancka skręt w
        prawo w Strykowską. Zielona strzałka zapalała się tam wtedy gdy dla
        Strykowskiej palił się lewoskręt w Inflancką. Prosto, bezkolizyjnie,
        szybko. Ale po co? Przecież może byc trudniej. Kolejny absurd to
        nieistniejąca już strzałka w lewo Wólczńska/Zamenchoffa. Było łatwo-
        jest trudno.
        O bzdurnych ograniczeniach prędkości można napisać pracę magisterską.
        Rokicińska od Ronda Inwalidów do Augustów-50km/h (brak ruchu
        pieszego w bezposredniej bliskosci jezdni-pomijam przebiegających
        desperatów, trasy dla rowerów)
        Rokicińska dalej do Selgrosu-60km/h(prawie zerowy ruch pieszy,
        przejścia z sygnalizacją, ściezki rowerowe)
        Ofiar Terroryzmu-50km/h (kuriozalne ograniczenie przy małym ruchu,
        braku domów, pieszych, droga praktycznie w polu)
        O niektórych odcinkach Al.Włókniarzy/Jana Pawła szkoda pisać
    • Gość: Chojnianin Skrzyżowanie Tuszyńska - Paderewskiego IP: *.tktelekom.pl 23.10.08, 09:14
      Korek zwykle ciągnie się na odcinku paruset metrów od strony Starych Chojen
      (Zatorza), samochody często stoją uwięzione na przejeździe kolejowym co zbyt
      bezpieczne nie jest. Powód: ci co skręcają w lewo w Paderewskiego blokują ruch
      tym co chcą jechać prosto lub w prawo zwyczajnie droga jest zbyt wąska by ich
      wyminąć. Rozwiązanie: przesunąć parę słupów, przesunąć chodnik i dorobić osobny
      pas do skrętu w lewo, miejsca tam jest naprawdę dużo, co najwyżej trzeba będzie
      wyciąć 2-3 drzewa.
    • Gość: pitum Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.ifht.RWTH-Aachen.DE 23.10.08, 09:52
      znam odpowiedz co z wiaduktem na Drewnoskiej otoz 'sie nie da' bo
      tam obok idze wielki kanal sciekowy i nalezaloby go albo od nowa
      zbudowac albo podniesc tory o ok 3m by jazdnia w obu kierunkach
      modla isc ponad kanalem (co wiaze sie w wieloma km inwestycji), nie
      przejdzie

      a predkosci podniesc sie nie da, bo ludzie jak widza znak 60 to jada
      80, jak zobacza wiecej to beda jezdzic powyzej 100kmh

      rozwiazaniem byloby podniesienie limitow do realnych wartosci 80-90
      przy jednoczesnym permanentnym monitoringu kazdego z odcinkow
    • el-042 Re: Kierowcy doradzają urzędnikom 23.10.08, 09:54
      "Miejsce jest. Rowniez na zjazdy"

      Stwierdzenie, że jest miejsce, to o wiele za mało, żeby zbudować
      węzęł drogowy.

      Wiesz, że w mieście przeznaczanie gruntów pod rozdmuchane
      skrzyżowania to zwykłe marnotrawstwo pieniędzy? Taki grunt
      zagospodarowany w inny sposób pracuje na siebie, a drogi przynoszą
      straty - nie płaci się od nich podatków gruntowych za zajęte działki
      i trzeba łożyć na utrzymanie nowych nawierzchni.

      Jeden tor tramwajowy zamiast jednego pasa ruchu pozwoli przewieźć 10
      razy więcej pasażerów w tym samym czasie. W niektórych miastach są
      nawet tramawaje towarowe, ale u nas zamiast o nowoczesnych
      rozwiązaniach myśli się tylko o tym, jak jeszcze bardziej zachęcić
      kierowców do rozjeżdżania i korkowania miasta przy jednoczesnym
      zwalnianiu ich z kosztów tej niszczącej działalności.

      Trzeba skończyć z dyktaktem samochodu w mieście i stosować
      rozwiązania tańsze, efektywniejsze i czystsze dla środowiska. Gotowe
      przykłady są w Niemczech, Francji i Szwajcarii, którym w
      rozwiązaniach komunikacyjnych nie dorastamy do pięt. U nas sposób
      myślenia o kształtowaniu przestrzeni miasta jest 30 lat za Europą, a
      wystarczyłoby się poduczyć i przenosić już gotowe i sprawdzone
      rozwiązania, ale my wciąż wolimy eksperymentować na sobie.

      Czy trzeba najpierw zniszczyć komunikację miejską i zabudowę, by
      ustąpiła miejsca trasom szybkiego ruchu, żeby doprowadzić do
      całkowitego załamania się i niewydolności komunikacyjnej miasta,
      zeby potem zacząć myśleć o nowoczesnych rozwiązaniach? Rozwój dróg
      nie może iść bez rozwoju innych form transportu, bo doprowadzi to do
      zawału komunikacyjnego w mieście. To wszystko zostało już zbadane i
      opisane. Każdy nowy pas ruchu zwiększa ruch samochodowy w danym
      miejscu w ciągu pierwszego roku o 10%, więc za kilka lat ruch się
      podwoi i znowu dodamy następny pas? I tak w nieskończoność? I co nam
      zostanie z miasta, jak będziemy wciąż i wciąż oddawać nowe grunty
      pod drogi? Trzeba wreszcie zrozumieć, że rozbudowa dróg w mieście
      zachęca do przesiadania się do samochodów i zwiększa tylko ruch, a
      paradoksalnie go nie rozładowuje. Więcej dróg - większe korki.

      Co jest lepsze, gdy przytyliśmy i cisną nas spodnie? Popuszczać pasa
      i tyć jeszcze bardziej, czy się odchudzić? Jestem przeciwny
      rozwiązaniom w stylu popuszczania pasa i pozwalaniu na
      nadmierne "tycie" infrastruktury drogowej. Trzeba się odchudzić - to
      zdrowe i ekonomiczne - mniej się wydaje na jedzenie i nie trzeba
      wymieniać garderoby.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: mns Re: Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.toya.net.pl 23.10.08, 10:11
        tak, zamknijmy drogi dla samochodów, a dzieci do przedszkola/szkoły/ na zajęcia/
        dowoxmy tramwajami. Przy okazji przybędzie nowych miejsc pracy, bo dla każdego
        dziecka zatrudni się ukrainkę, która będzie jeździła z nim tramwajem.
        Jak czytam takie wypowiedzi jak EL-042 to jakbym czuję się jak na spotkaniu
        nawiedzonych ekologów, którzy wcześniej napalili się jakiegoś zioła.
        Mam pytanie do EL-042- czy byłeś w tej Francji/ Niemczech/ Szwajcarii na których
        się powołujesz? Bo np. stolicę Bawarii, Monachium, przejeżdza się obwodnicą
        wewnętrzną (jest też zewnętrzna, autostradowa) w 20minut, cały czas mając
        zielone światło, przy czym jest to zwykła droga 2+2 pasy.
        We Francji, poza aglomeracjami (Paryża nie licz, bo to 1/4 Francji więc jakby
        dziwny urbanistycznie twór) trzon komunikacji dla ludzi pracujących stanowią
        jednak samochody, i mimo że faktycznie jest parcie na rozwijanie KM, to odsetek
        ludzi korzystających na co dzien z własnych aut jest ze trzykroć większy jak w
        Łodzi.
        Poza tym, jeśli pozwężamy drogi, zabudujemy wolne działki, to zbudujemy getto a
        nie miasto.
        • el-042 Re: Kierowcy doradzają urzędnikom 23.10.08, 11:02
          Twoje argumenty są emocjonalne. Jak mam się do nich odnieść, skoro
          posiadam wiedzę w tej dzidzinie i znam wyniki różnych badań? Twój
          lament przeciwko liczbom i wieloletniemu doświadczeniu krajów
          zachodnich. Możliwe, że wypłaczesz kolejne złe rozwiązanie drogowe,
          bo u nas emocje potrafią zdziałać więcej, niż wiedza i praktyka,
          której brakuje projektantom.

          U nas drogi są aż nadto rozbudowane w stosunku do komunikacji
          publicznej. Optymalnym rozwiązeniem jest tzw. rozwój zrównoważony, a
          Ty proponujesz dominację samochodu. Paryż i Monachium mają wspaniałe
          drogi, ale jeszcze wspanialszą komunikację publiczną, z której
          korzysta codziennie 70% mieszkańców? A u nas? Czy ktoś to w ogóle
          badał? Dobra komunikacja publiczna - mniejsze kroki. Szersze drogi -
          większe korki.

          Jeśli chodzi o miejskie ulice, to nie mówię o całkowitym ich
          zamykaniu. Należy zapewnić docelowy dojazd do posesji, ale do
          maksimum wyeliminować takich użytkowników dróg, którzy mogą
          podróżować inaczej czy innymi trasami. Akurat w Paryżu i Monachium
          nie każdy może sobie wjeżdżać, gdzie chce. Ulice mają zapewniać
          dostęp do posesji przede wszystkim ich użytkownikom, a nie pojazdom
          tranzytowym. Potrzebna jest obwodnica śródmieścia na rogatkach
          śródmieścia, a nie poszerzanie istniejących ulic przechodzących
          przez środek miasta, które wprowadzą do centrum jeszcze więcej
          pojazdów. Samochody mają omijać centrum, a nie dodatkowo je obciążać.


          --
          Odpłyń Łodzią z EL-042
          • Gość: mns Re: Kierowcy doradzają urzędnikom IP: 85.89.187.* 23.10.08, 13:26
            a mam pytatnie- w tych zachodnich miastach mieszkałeś, czy tylko o nich
            czytałeś? bo ja w jednym z tych miast (przypadkiem wielkości Łodzi) spedziłem
            kilka miesięcy (z tym że z przerwami, tak że jeździłem tam praktycznie cały rok)
            i mam trochę inne doświadczenia z REALNĄ proporcją między KM a prywatnym
            transportem.
          • Gość: gosc Re: Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.smrw.lodz.pl 26.10.08, 23:26
            wiedza to mało, trzeba jeszcze praktyki a tej widac Ci brakuje
            • el-042 Re: Kierowcy doradzają urzędnikom 27.10.08, 11:49
              Praktyki w korku? Są ciekawsze sposoby spędzania wolnego czasu. Na
              szczęście mam wybór i nie jestem skazany na samochód.

              --
              Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: rozbitek Re: Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.toya.net.pl 23.10.08, 11:07
        Niestety, jak widać komunikacja publiczna w Łodzi działa coraz
        gorzej, i nie mam tu na myśli bynajmniej palących się autobusów.
        Pojazdy MPK są brudne, duszne i zatłoczone, w dodatku relatywnie
        drogie w stosunku do jakości. No i jest ich zbyt mało. Zresztą nawet
        gdyby komunikacja była bezpłatna (a powinna!), nie załatwi potrzeb
        wielu ludzi, którzy muszą dojechać w kilka miejsc dziennie (szkoła-
        przedszkole, urząd, sklep, bank). A wieczorem dla wielu osób jest w
        pojazdach MPK po prostu niebezpiecznie.

        Trzeba w końcu, żeby dotarło do takich ortodoksyjnych zwolenników
        transportu zbiorowego, że ŁÓDŹ JEST ZBYT DUŻA, ŻEBY JĄ ZAMKNĄĆ DLA
        SAMOCHODÓW. Być może w centrach niektórych miast sprawdza się ich
        zamknięcie dla transportu prywatnego, ale to tylko dlatego, że mają
        mniejszy obszar.

        Rezygnacja z własnego auta to KILKUTROTNE wydłużenie czasu
        podróżowania po mieście. Spróbujcie sobie wyobrazić te kilka razy
        większe tłumy w tramwajach, autobsach, a przede wszystkim na
        przystankach. Sam dojazd ze "starych" osiedli do centrum to 30-40
        minut. A co z mieszkańcami nowych, położonych jeszcze dalej? Gdzie
        mieliby zostawić samochód na obrzeżach centrum..? Czy ktoś
        przewidział parkingi na Kościuszki?

        Rady typu "jeźdźmy wszyscy rowerami" są NIEDORZECZNE, bo rowerem nie
        da się przewieźć zakupów, dziecka, czy marynarki z pralni. Poza tym
        nie da się go zostawić przed biurem, urzędem, przychodnią,
        księgarnią, pocztą, kinem, apteką etc. Mogą sobie na to pozwolić
        nieliczni z tych, którzy pokonują jedynie dystans dom-praca-dom lub
        dom-szkoła-dom. Kiedy czytam takie opinie, widzę rozkapryszonych
        narcyzów, za których ktoś dźwiga ciężkie torby i załatwia wszystkie
        sprawy życia codziennego, a oni sami wymagają dla siebie jedynie
        wolnej drogi przez miasto..

        A opinia, że skrzyżowania w mieście to marnotrawstwo gruntu jest
        zdumiewająca. Proponuję el-042, żeby zastanowił się na sensem
        istnienia Berliner Ring (z wielopoziomowymi skrzyżowaniami i
        autostradami kończącymi się w CENTRUM), i jak wyglądałby ruch w
        Berlinie bez takich rozwiązań komunikacyjnych.

        A tak już całkiem na marginesie, rada "likwidujmy ulice, bo to na
        nich tworzą się korki" jest na wskroś nowatorska.
        Idąc tym tropem dalej "zamknijmy sklepy spożywcze i bazary, wszyscy
        mogą się żywić w restauracjach i barach" albo "zamknijmy placówki
        handlowe i rozrywkowe w centrum, nie będziemy musieli do nich
        jeździć"..

        Na szczęście Łódź została kiedyś zaprojektowana całkiem rozsądnie,
        więc po szczęśliwym zakończeniu remontów jest szansa, żeby znów
        jeździć po niej w miarę sprawnie. Nie pozwólmy tylko urzędnikom
        popsuć układu komunikacyjnego do reszty.
        • el-042 Re: Kierowcy doradzają urzędnikom 23.10.08, 11:49
          Łódź to nie Berlin i nie potrzeba w niej wielopoziomowych skrzyżowań
          ani metra, bo ani nie ma takiej potrzeby, ani miasta nie stać na
          budowę i utrzymanie takich przedsięwzięć. Trzeba zmodyfikować układ
          dróg tak, by wyeliminować tranzyt ze śródmieścia. Każdą inwestycję
          trzeba uzasadnić ekonomicznie, przeprowadzić badania i symulację
          ruchu. Nie wystarczy tylko stwierdzić, że jest miejsce. Tak właśnie
          marnuje się teren. Po co budować coś, skoro są lepsze sposoby?
          Najłatwiej nie znaczy najlepiej i najefektywniej.

          Rowerem nie jeżdżę, bo nie lubię siedzieć w biurze spocony, a
          człowiek się poci przy wysiłku fizycznym, ale są osoby, które
          preferują taki sposób podróżowania. Trzeba im to umożliwić. Są
          osoby, które nie mają prawa jazdy i są skazane na komunikację
          publiczną. Nie można ich skazywać na stanie w korku w tramwaju, bo
          blokujący go kierowcy wożą powietrze i nie przystoi im podróżowanie
          w jednym przedziale z obcymi ludźmi. Są osoby, które choćby dla
          zdrowia lubią chodzić pieszo (np. ja), im też trzeba umożliwić łatwe
          chodzenie po czystych ulicach, tymczasem trzeba przeciskać się
          między zaparkowanymi samochodami i psimi kupami w hałasie i smrodzie.

          Są różne potrzeby, ale zamiast równowagi, faworyzuje się kierowców i
          pozwala im na wszystko, kosztem innych. Jestem przeciwny ich
          rozpieszczaniu, bo już wystarczająco się rozzuchwalili. Rozjeżdżają
          zieleń, blokują chodniki, zastawiają przejazdy, wymuszają
          pierwszeństwo, przekraczają bezpieczną prędkość, ochlapują pieszych.

          Na zachodzie się dało? To i u nas się da. Dziecko i owszem, da się
          przewieźć rowerem. Przewiezienie marynarki z pralni urasta u Ciebie
          do problemu rangi międzynarodowej.

          Da się przejechać sprawnie funkcjonującą komunikacją szybko i
          komfortowo, ale tylko wtedy, gdy w taką komunikację się inwestuje. A
          u nas inwestuje się tylko w drogi. Jakoś biełe kołnierzyki jeżdżą po
          Londynie czy Nowym Jorku komunikacją miejską. U nas nie mogą? W
          Sztokholmie rodzice podwożą dzieci do pobliskiego przedszkola
          samochodem, ale potem zostawiają go na parkingu i do pracy w centrum
          jadą komunikacją miejską. Potrzeba trochę poszerzyć horyzonty i
          uelastycznić się.

          Ja wiem, czemu tak trudno oderwać się od własnego samochodu - z
          czystego lenistwa. Ale ja nie mam zamiaru wdychać czyichś spalin
          tylko dlatego, że nie chce mu się wstać z fotela samochodowego. Za
          lenistwo na zachodzie słono się płaci - chcesz wjechać wszędzie -
          płać. Nie chcesz stać w korku - płać.

          --
          Odpłyń Łodzią z EL-042
          • Gość: rozbitek Zaczynasz się gubić, EL IP: *.toya.net.pl 23.10.08, 13:05
            "Łódż to nie Berlin" - no oczywiście, tylko co z tego..? Łódź to
            nie Koluszki ani Inowrocław też.

            Kto tu w ogóle pisze, że trzeba faworyzować kierowców..? Zapominasz,
            że autobusy i tramwaje korzystają z tych samych ulic? Pisałem o tym,
            że komunikacja publiczna nie spełnia swojej roli, czy to oznacza że
            nie należy w nią inwestować..?? Wręcz przeciwnie, ja bym zniósł
            bilety za przejazd, przeczytaj!

            Piszesz "a u nas inwestuje się tylko w drogi". A gdzie wypieprzono w
            błoto setki milionów na ŁTR? Gdzie przerabia się Narutowicza i
            Kilińskiego z priorytetem dla pieszych i MPK?

            Miasto musi się rozwijać harmonijnie, żeby nie było później
            lamentów, że Piotrkowska umiera, bo nie ma jak do niej dojechać. I
            nie przekonasz ludzi, żeby samochodami nie jeździli, żeby nie wiem
            jak emocjonalne argumenty stosować (np. "nie przystoi").

            Zauważasz w końcu, że w każdym mieście jest potrzebny sprawny układ
            komunikacyjny wokół śródmieścia. U nas taką rolę ma spełniać
            pierścień Włókniarzy - Mickiewicza - Kopcińskiego - Inflancka, a w
            mniejszym promieniu powinien Kościuszki - Narutowicza - Kilińskiego -
            Tuwima. Tam powinny być parkingi, żeby można było zostawić auto i
            do centrum dojść. A większy ring jest po to, żeby do centrum nie
            wjeżdżać po drodze z Widzewa na Teofilów.
            Poza tym konieczne są bezpośrednie połączenia między osiedlami. I o
            tym wszystkim właśnie pisałem.

            Odwołujesz się do argumentów, że kierowcy rozjeżdżają trawniki. Też
            mnie to wkurza, ale to jest akurat zadanie dla Policji i SM, które
            zamiast tego pilnować na potęgę zbroją się w fotoradary.

            Spacerować po mieście dla zdrowia to ciekawy, acz osobliwy pomysł.
            Mamy w Łodzi całkiem sporo parków. Lepiej wrócić szybko do domu i
            zabrać na spacer dziecko. W ogóle lepiej jest mieć więcej czasu dla
            rodziny, to dobrze wpływa na jakość życia.

            "Białe kołnierzyki jeżdża po Londynie czy Nowym Jorku komunikacją
            miejską" - cóż, jak to było..? Łódź to nie Londyn? Ale ja roszerzę
            ten argument - u nas nie ma City, w którym pracuje 100 tys.
            maklerów, no i nie ma metra.. I nie będzie go, więc nie porzućmy te
            mrzonki. "W Sztokholmie .. " jasne.. o ile wcześniej musisz zrywać
            dziecko z łóżka, żeby mieć czas na dojazd komunikacją miejską?

            Zgadzam się z Tobą w dwóch punktach:
            1. wyeliminować konieczność tranzytu przez śródmieście,
            2. tępić i karać chamskie zachowania kierowców.

            Tyle że moim zdaniem trzeba z drugiej strony umożliwić dojazd i
            parkowanie (pewnie, że płatne - powyżej 15 minut) tym, którzy go
            potrzebują. Blokowanie ulic jedna po drugiej (Kilińskiego,
            Narutowicza) zwiększa tylko ruch na pozostałych ulicach. Komunikacja
            publiczna też na tym cierpi. Weź to pod uwagę.

            Twoją złośliwą uwagę o lenistwie pomijam. Żyjemy w świecie, w którym
            coraz większą wartość ma wolny czas. Pora, żeby zacząć zauważać
            priorytety społeczne..

            Temat uważam za wyczerpany, wróćmy do zastanawiania się, gdzie można
            zlikwidować wąskie gardła.
          • Gość: Łodzianin El... skąd Ty jesteś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 17:54
            ... bo ja mam 12 kilometrów do pracy - więc pieszo zbyt daleko a w tramwajach i
            autobusach 1.często śmierdzi, bo ludzie to często brudasy i nie ma klimy;
            2.Trzeba CZEKAĆ na przyjazd takiego pojazdu, a jak się spóźni to ja dostanę po
            głowie od szefa i nawet nie nie będę wiedział czyja to wina... 3. Mogą mnie
            okraść albo pobić :) ; 4.Mimo płatne podróży w niechcianym towarzystwie i
            wątpliwym komforcie - i tak muszę odbyć 15 minutowy marsz (to akurat dla
            zdrowia, no chyba że pada, wieje, kałuże bądź śnieg i błoto do kostek...)
            Dlatego wolę pojechać samochodem, gdzie sam decyduję, o której ruszam, czy
            włączam ogrzewanie , czy klimę.. i jestem mimo korków 15 minut wcześniej. Moja
            pani natomiast dojeżdża na dworzec - bo pracuje w stolicy. Rano jedzie 5-7
            minut. Gdyby czekała na tramwaj - zgodnie z rozkładem, powinna wstać około 50
            minut wcześniej a wrócić około godziny później - oczywiście, o ile szanowne MPK
            dotrzyma godzin rozkładu jazdy. Dalej - po powrocie z pracy powinienem pojechać
            na zakupy i przywieść je tramwajem :D:D:D z marketu - bo ryneczki i inne budki
            już o tej porze zamknięte... Reasumując - Szanowny EL - obudź się!!!! Żebyś nie
            wiem jak chciał - Łodzi nie zmienisz w duży park przyjazny dla pieszych
            spacerowiczów i innych wyluzowanych czasowo ludzi. Tu się kurna zasuwa i nie ma
            czasu na Twoje mrzonki. NIe wiem, jak jest w Londynie, NY, Berlinie czy innych
            metropoliach. Żyję tutaj i jak wielu innych żądam od tego miasta normalnych
            warunków do jazdy samochodem i miejsc parkingowych. Jeżeli tego nie będzie -
            zdechnie do końca Pietryna i inne miejsca dla "spacerowiczów" Na 10 osób - 8
            wybiera Manufakturę bądź inne atrakcje, gdzie można DOJECHAĆ i zaparkować
            samochód. Jaki to efekt dla kupców z Pietryny - popatrz i porównaj z "dawnymi"
            czasami.
            • el-042 Re: El... skąd Ty jesteś? 24.10.08, 00:27
              Ja mam wszędzie blisko, bo mieszkam prawie w śródmieściu i denerwuje
              mnie fakt, że w przestrzeni miasta jako pieszy jestem spychany na
              margines. Nawet na takiej Piotrkowskiej trzeba się potykać o
              nieprawidłowo zaparkowane samochody. Najgorsze jest brodzenie w
              błocie po ziemi wyjeżdżonej z trawników i po klawiszujących płytach
              chodnikowych pozapadanych przez stale parkujące na nich samochody.

              Nie zostawia się przepisowej odległości 1,5m między samochodem a
              ścianą budynku. Sam widziałem matkę z dzieckiem w wózku, która na
              ul. Rewolucji omijała zaparkowane samochody jezdnią, bo na chodniku
              się nie mieściła. To dopiero bezpieczne.

              Nie mówię już o kulturze i ergonomii jazdy. Kierowcy przyspieszają
              na maksa i ostro hamują, przy czym nie zwiększają tym swojej
              średniej prędkości, a powodują tylko dodatkowy hałas i
              zanieczyszczenia. Mam wrażenie, że specjalnie wjeżdżają z impetem w
              kałuże, czy wymuszają pierwszeństwo na pasach. Nie wspominając już o
              samochodach parkujących niechlujnie, gdzie popadnie, przez co
              kierowcy samemu sobie szkodzą, bo tamują sobie ruch takimi
              zawalidrogami. Nie mówiąc już o powszechnym przyzwoleniu na
              prowadzenie po alkoholu czy nadmiaru na naszych ulicach gruchotów na
              skraju śmierci technicznej.

              Niestety, lata zaniedbań doprowadziły, że rozpieszczeni kierowcy
              nadużywają swoich praw. Trzeba ich teraz utemperować, żeby nie czuli
              się bezkarni i nie mieli fizycznej możliwości łamać prawa. Temu
              właśnie służy spowalnianie ruchu i zabieranie przywileju przejazdu
              samochodom indywidualnym. Innej sensownej metody nie ma. Poza tym
              priorytetem jest bezpieczeństwo - nie jest najważniejsze szybkie
              dojechanie do celu, najważniejsze jest bezpieczne dojechanie do
              celu. Temu mają służyć mozolnie i wciąż szczątkowo wprowadzanie w
              Łodzi rozwiązania komunikacyjne.

              --
              Odpłyń Łodzią z EL-042
    • Gość: jur Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.10.08, 09:58
      Drewnowska pod wiaduktem.Skoro nie można poszerzyć jezdni pod wiaduktem, to
      sugeruję zainstalować sygnalizator regulujący większą jak obecnie płynność
      ruchu pod wiaduktem.
    • Gość: WK Torowiska IP: 212.51.198.* 23.10.08, 10:44
      Poprawić przejezdność WSZYSTKICH torowisk tramwajowych. Nie ma chyba
      skrzyżowania na którym nie ma problemów z przejazdem przez torowisko. zamiast
      płynnie przejechać zwalnia się prawie do zera. Pewno przejechałoby dwa razy tyle
      samochodów na jedną zmianę świateł.
      Już pojawiły się przykłady Limanowskiego/Włókniarzy po pięknym remoncie dziury
      takie że strach wjechać szybciej niż 10km/h. Dąbrowskiego/Rydza,
      Sienkiewicza/Mickiewicza. Ale to dotyczy każdego innego skrzyżowania, można
      mnożyć, Lodowa/Przybyszewskiego, Kilińskiego/każde, Marszałków i tak bez końca.

      Druga sprawa - może warto pomyśleć nad "wyprostowaniem" Sienkiewicza we
      Wschodnią? Ściąć parking przy telewizji i zamiast komasować na kilkadziesiąt
      metrów cały ruch Narutowicza i Sienkiewicza razem ze zjeżdżającym na jeden pas
      tramwajem zrobić normalne skrzyżowanie. I tak większość jadących Sienkiewicza
      zaraz musi skręcić we Wschodnią. Na razie mamy gigantyczny korek przy filharmonii.
      • Gość: mns Re: Torowiska IP: *.toya.net.pl 23.10.08, 11:02
        cyt:
        << Druga sprawa - może warto pomyśleć nad "wyprostowaniem" Sienkiewicza we
        Wschodnią? Ściąć parking przy telewizji i zamiast komasować na kilkadziesiąt
        metrów cały ruch Narutowicza i Sienkiewicza razem ze zjeżdżającym na jeden pas
        tramwajem zrobić normalne skrzyżowanie. I tak większość jadących Sienkiewicza
        zaraz musi skręcić we Wschodnią. Na razie mamy gigantyczny korek przy
        filharmonii. <<

        A to jest bardzo dobry pomysł, bo zjeżdzając z Sienkiewicza do Telewizji,
        zrobiłoby się taki trójkąt na parkingi - w dzień dla TV, a wieczorami dla
        filharmonii i kina Bałtyk. Obecnie parking przy TV jest beznadziejnie
        rozplanowany, i mogłby tam wjechać o połowę więcej aut. Ponadto, nie blokowałoby
        się tak ruchu tramwaju na Narutowicza jak obecnie.
    • el-042 Kolektor ściekowy pod wiaduktem 23.10.08, 10:46
      "A wszystko to przez nieszczęsne zwężenie ul. Drewnowskiej pod
      wiaduktem kolejowym (ruch wahadłowy). Wystarczyłoby wybrać trochę
      ziemi i betonu spod wiaduktu i można by zrobić normalną jezdnię z
      chodnikiem czy ścieżką rowerową, bo jest na to miejsce. Pod
      wiaduktem nie ma żadnego filaru, który utrudniłby tego typu prace."

      Filaru nie ma, ale jest za to inna znacząca i niewidoczna
      przeszkoda. Pod wiaduktem ukryty w wale ziemnym przechodzi wielki
      kolektor ściekowy posadowiony powyżej poziomu sąsiadującej z nim
      jezdni. Nie da się go od tak przesunąć w lewo w prawo czy też
      jeszcze bardziej zagłębić, zwalniając miejsce na jezdnię. Instalacja
      kanalizacyjna, która wykorzystuje siłę grawitacji, musi mieć bowiem
      odpowiednie spadki i geometrię. Poza tym taka rura kanalizacyjna
      musi być zakopana w ziemi, by zimą nie przemarzała a ścieki w niej
      nie zamarzały. Nie da się więc nawet wybrać nadmiaru ziemi.

      Ten wiadukt kolejowy służy zatem nie tylko jako przeprawa na drugą
      stronę ulicy Drewnowskiej ale też jako przeprawa dla naszych
      ścieków, co też jest bardzo ważne dla miasta. W tamtym miejscu w
      ogóle są problemy z kanalizacją, która nie jest w stanie przejąć
      nadmiaru wody po ulewach, przez co po deszczach powstaje tam bajoro.

      Poza tym w tamtym miejscu na wzniesieniu przy wiadukcie na
      kolektorze jest punkt zrzutu ścieków. Często podjeżdżają tam
      szambiarki i wylewają nieczystości do wyłazu. Nikt nie poszerzy
      Drewnowskiej bez uprzedniego przebudowania kanalizacji w tamtym
      miejscu.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: DareckY Re: Kolektor ściekowy pod wiaduktem IP: *.grs-k1.g1.pl 23.10.08, 21:04
        Ja proponuje wszystkim co twierdzą że Drewnowską pod wiaduktem można pszeżyć żeby poczytali co było w tym miejscu wsześniej , to nadal jest rzeka tylko że ukryta w kanale nie jest to kanał ściekowy tylko deszczowy i dlatego przy intensywnych opadach przecieka .
        Co do pracowników główno dowodzących w ZDiT to i tak wszystko robią co władze miasta każą , przecież nawet el-042 chyba jest pracownikiem którejś firmy która zarabia na transporcie , przecież tym co nas uracza MPK nie da się po Łodzi poruszać kiedyś było więcej lini i częstotliwoś kursowania była większa no i relatywnie tanie bilety do zarobków , a teraz co mamy drogie blety mało lini i w dodatku trzeba czekać bo może coś przyjedzie ale nie ma się pewności że się do celu dojedzie .

        El-042 ty jesteś za komunikacją miejską to proponuje żebyś zabrał trzy walizki narzędzi do tego jakiś materiał i pojechał do kogoś w centrum miasta zarobić parę groszy , po pierwsze nie wejdziesz do autobusu ani tramwaju bo Cię wygonią a po drugie jak się zapakować .
        I dlatego w Łodzi sąpotrzebne drogi niestety dla wszstkich i dla autousów jak i dla taksówek no i dla tych co nie stać ich na stratę kasy i czsu na KM Łódzkiego MPK
        • el-042 Re: Kolektor ściekowy pod wiaduktem 24.10.08, 00:30
          Właśnie się zastanawiałem, czy jest to kanalizacja sanitarna czy
          deszczowa... Pobliski punkt zrzutu ścieków przemawiał za tym, że
          jest to kolektor kanalizacji sanitarnej. A może to jest jeszcze
          stary system kanalizacji mieszanej? W każdym razie ten kolektor
          skutecznie uniemożliwia poszerzenie Drewnowskiej pod wiaduktem.

          --
          Odpłyń Łodzią z EL-042
    • Gość: jacek Kierowcy doradzają urzędnikom IP: *.toya.net.pl 24.10.08, 01:06
      niech kierowcy tzw taxi nie doradzaja bo po prostu nioe potrafia
      jezdzic i tylko utrudniaja ruch
    • jacek024 Kierowcy doradzają urzędnikom 24.10.08, 01:10
      po prostu niech tzw. taxi naucza sie prowadzic swoje maszyny z
      kredytu!!!!!!bo nie sa najlepsi! a z tego co czytam to nie maja
      pojecia o prawie o ruchu drogowym!!!!!!!!!! sami sobie robia korki a
      pozniej narzekaja po postu jakby mieli riksze bylo by
      lepiej!!!!!!!!!!!!!
    • jacek024 Kierowcy doradzają urzędnikom 24.10.08, 01:11

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka