keridwen
22.10.03, 20:05
mialam dzis wyklady do osiemnastej, a ze studiuje w dosc ciekawej okolicy (
ulica brzozowa ), to poprosilam ojca, zeby podjechal po mnie... wszystko
ladnie, fajnie i przyjemnie... do momentu postoju na swiatlach na
skrzyzowaniu przybyszewskiego i kilinskiego... w samochodzie przed nami
siedziala kobieta kolo trzydziestu paru lat... ulamek sekundy, wybite okno,
torba za samochodem, ucieczka do bramy... i wiecie kto to zrobil? dwojka
dzieciakow... gora dwunasto - trzynastoletnich.... i nie dala nic wysiadka z
samochodu i bieg za gowniarzami.. zwyczajnie rozplyneli sie ....
... i teraz wracaj kobieto sama z uczelni, gdy zmierzch coraz wczesniej ...