Dodaj do ulubionych

Łódź w "Financial Times"

IP: *.toya.net.pl 17.11.08, 00:43
Otóż to, bez Kropy to by tego nie było...
Obserwuj wątek
    • Gość: jan Re: Łódź w "Financial Times" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 01:23
      tyle ze to jest właśnie bez kropy
    • Gość: ufający Re: Łódź w "Financial Times" IP: *.toya.net.pl 17.11.08, 08:27
      Otóż nie, Michale!
      Dziwi mnie Twój bawoli zachwyt ekipą Kropy. Jesteś prawnikiem, wiele widziałeś w
      samorządzie. Twoja siostra studiowała w Lyonie. Wiesz, że praktyki obecnej
      władzy samorządowej pozostają w jaskrawej sprzeczności z pojmowaniem służebności
      władzy wobec jej obywateli. Przemyśl to, ponieważ wiem, że należysz do
      rozsądnych i myslących ludzi.
      A i jeszcze jedno, spróbuj dostrzec mądrość w wypowiedziach Johna Godsona.
      Pozdrawiam. (w środę pogadamy)
      • Gość: lodzermensch Re: Łódź w "Financial Times" IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.11.08, 11:49
        Od razu słyszę Davida Lyncha z klipu "Łódź - stolica kultury 2016"
        "Since i was little i've been fascinated with factories ... and factories to me
        are men and nature working together ... Łódź ... i feel ... it is like a little
        plant under the soil, but ready to go ... ready to go ! I fell in love with Łódź"

        Polecam obejrzenie:
        pl.youtube.com/watch?v=uHtBwjey13c
        I tego żaden Kropa nie zrobił ... on był wtedy w samolocie do Izraela, albo na
        kolejnym tripie za naszą kasę ... z resztą ... tyle lat blokował Manufakturę ...
    • brite Re: Łódź w "Financial Times" 17.11.08, 12:57
      A w imię 'rewitalizacji' właśnie dobijany jest kompleks fabryk Geyera.
      www.fabrykancka.pl/urbanistyka/artykuly/zakladow-geyera-pamiec
    • Gość: 3,14 Łódź w "Financial Times" IP: *.mc2.chalmers.se 17.11.08, 15:53
      No i znowu slysze "Manufaktura" jak jakies zaklecie. A to tylko kupa
      sklepow, do tego ktorych wiekszosc jest w obcych
      rekach. "Manufaktura" to nie Lodz. Lodz to smierdzace 1 Maja,
      Wieckowskiego, Kamienna, Polnocna, Zeromskiego, Piotrkowska z budami
      z piwem, fasady ktore nie widzialy pedzla od 1939 roku a nie jakies
      pare sklepow w "Manufakturze" czy w Galerii. To sa takie kulisy
      Potiomkina. A o autostradch kolo Lodzi to mowili jeszcze komunisci w
      60 latach i tak do dzisiaj po prawie 50 latach ich nie ma. Dalej z
      Lodzi do Warszawy jedzie 3 godziny samochodem i zastawia sie zycie
      na drogach do Rawy Mazowieckiej bo ta droge to chyba jeszcze
      zbudowal car Aleksander I. Mozna sie cieszyc, ze CNN i FT cos mowily
      i cos napisaly o Lodzi ale to nie wiele zmieni w samej Lodzi. To co
      jest potrzebne to nie tylko Dell czy Gillette, ktore tylko kupuja
      sile robocza w Lodzi. Potrzebna sa przedsiebiorstwa, ktore beda
      robic nowe produkty w Lodzi a nie montowac co amerykanskie glowy
      wymyslily. I tak dlugo jak tego nie bedzie to nic sie tam nie
      poprawi.
    • Gość: nikifor Łódź – ziemia obiecana obcym. IP: 217.76.112.* 17.11.08, 17:17
      Niegdyś tętniące życiem i rozwijające się miasto, dziś jedynie
      blade wspomnienie dawnej świetności. Coraz częściej słyszymy o
      aferach, takich jak choćby niesławni „sprzedawcy skór” z łódzkiego
      pogotowia, które wstrząsają całym krajem. Ale to jedynie
      przysłowiowy wierzchołek góry lodowej.
      Kręgosłup moralny łódzkich lekarzy można chyba porównać jedynie do
      kamienic, a te są w opłakanym stanie. Stare, zdewastowane,
      nierzadko podtrzymywane drewnianymi belkami, które muszą chronić
      cały budynek przed zawaleniem. Takie rozwiązanie byłoby do
      przyjęcia, gdyby te budynki stały puste i czekały na rozbiórkę.
      Niestety, o zgrozo, mieszkają w nich ludzie, nad którymi cały czas
      wisi groźba zawalenia się na głowę sufitu. Czemu zatem nie
      wyprowadzą się? Odpowiedź jest prosta i okrutna zarazem; to jedyne
      miejsce, gdzie mają dach nad głową. Alternatywą jest wyprowadzka
      donikąd, czyli na bruk. Rodziny z dziećmi i osoby starsze, nie mają
      szans na znalezienie odpowiednio dobrze płatnej pracy, by móc
      pozwolić sobie na zakup lub choćby wynajęcie innego mieszkania.
      Najczęściej przeciętną łódzką rodzinę stać jest jedynie na zakup
      żywności. O życiu na wyższym poziomie ludzie zwyczajnie przestali
      marzyć.
      Ręce umywa samorząd lokalny. Łódzcy radni zupełnie nie przejmują
      się dramatyczną sytuacją lokatorów rozpadających się kamienic.
      Chlubą władz są powstające coraz to nowe centra handlowe, pomimo
      tego, że liczba już istniejących jest wystarczająca. Chociaż w
      opinii wielu ludzi zwiększają one powierzchowny urok miasta, to nie
      przyczyniają się do złagodzenia bolączek nękających Łódź . Czy
      priorytetem dla władz miejskich nie powinno być właśnie zapewnienie
      mieszkańcom godnych warunków do życia i rozwoju? Wygląda na to, że
      nie, gdyż kwestie naprawdę ważne, takie jak odpowiednie
      zakwaterowanie ludzi zostają zepchnięte na dalszy plan. Najgorsza
      sytuacja jest w centrum miasta, gdzie zakleja się napisy i dziury w
      murach ogromnymi, kolorowymi bilbordami. Wjeżdżająca do miasta
      osoba, która nie zna jego prawdziwej strony, jest skłonna pomyśleć,
      że wjeżdża do miejsca, które zostało zbombardowane. Bilbordy o
      różnorakich kształtach i kolorach mają to zmienić, a właściwie
      zamaskować, gdyż pod warstwą papieru i kleju nadal pozostają
      rozsypujące się cegły. Szczycenie się nowymi obiektami handlowymi,
      gdy na ulicach znajduję się wielu bezdomnych, a mieszkający w
      kamienicach nie wiedzą, czy nie dołączą do nich lada dzień, wydaje
      się być trochę nie na miejscu. Jednak to nie nad głowami radnych
      wisi groźba zawalenia sufitu.
      „Nowe, ogrodzone osiedla domów jednorodzinnych, które zapewnią ci
      spokój i luksus na jaki zasługujesz” – tak reklamują się
      deweloperzy w łódzkim radiu. Oczywiście osiedle to jest ogrodzone,
      strzeżone i niebywale luksusowe, a co za tym idzie, bardzo drogie.
      Ochroniarze wpuszczają samochody na prywatne odizolowane osiedle,
      dając jego mieszkańcom poczucie złudnego bezpieczeństwa. Została
      tam zatem stworzona swego rodzaju enklawa spokoju, które każdemu
      mieszkańcowi zapewnić powinno miasto i służby porządkowe. Czy
      biedni ludzie nie mają prawa do życia w godnych warunkach tylko
      dlatego, że nie mają pieniędzy? Czy płacący podatki lub bezrobotni
      obywatele nie mają już prawa do minimalnego komfortu?„W Polsce nie
      ma bezrobocia”- to tytuł z jednego z ostatnich wydań Gazety
      Wyborczej. Tytuł ów to czysta demagogia i neoliberalna propaganda.
      Łódź jest dobrym przykładem, jak wielkim problemem w Polsce jest
      bezrobocie. W gazetach zamieszczane są oferty pracy, w których
      wymaga się od pracownika poświęcenia, zaangażowania i
      dyspozycyjności 24 godziny na dobę, najlepiej oczywiście, żeby
      przyszły pracownik mieszkał tuż przy firmie lub przynajmniej nie
      zamieszkiwał „podejrzanej” dzielnicy.Jak widać bezrobocia nie ma,
      ale żeby pracę otrzymać trzeba dysponować już dostatecznym
      majątkiem, aby wybudować sobie dom w luksusowej dzielnicy, aby
      wybredny pracodawca raczył zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną. Skąd
      młode osoby, będące tuż po studiach, mają pozyskać odpowiednie
      środki na mieszkanie we właściwej okolicy? Tym bardziej, że ceny
      mieszkań ciągle rosną, pomimo tego, że dotychczas do tanich nie
      należały.W powszechnej świadomości przeciętnego łodzianina utarło
      się przekonanie, że dzień bez afery jest dniem straconym.
      Odrażające skandale dotykają absolutnie wszystkich sfer, żadna nie
      jest od nich wolna. Rzeczywistość każdego dnia pokazuje, że obecnie
      nie ma już uniwersalnego pojęcia moralności. Zostało ono zastąpione
      nieustanną pogonią za pieniądzem, a to powoduje postępujące
      rozwarstwienie społeczne coraz bardziej widoczne, coraz bardziej
      dotkliwe…


      • Gość: nareszcie są! Mamy już pierwszą mieszkanę loftów IP: *.toya.net.pl 17.11.08, 19:14
        Nazywa się Shane Fraser.
        "Pochodząca z holendersko–angielskiej rodziny 27 letnia Shane Fraser jest
        kolejnym nowym mieszkańcem Łodzi. Początkowo przybyła tutaj w poszukiwaniu
        nieruchomości do zainwestowania a przyciągnęły ją ceny niższe niż w Warszawie i
        Krakowie. Ale zmieniła plany, nabyła mieszkanie w kompleksie "U Schleiblera" i
        przeniosła się do Łodzi. - Mam syna w wieku czterech lat i jestem przekonana, że
        mogę mu dać lepsze wykształcenie w Łodzi, w środowisku bezpieczniejszym w
        porównaniu z Londynem – mówi. I chociaż przyznaje, że język jest problemem –
        młodsze pokolenie mówi po angielsku, ale większość starszych ludzi nie, co
        oznacza, że zwykłe zakupy w sklepach stają się problematyczne – nowe usługi o
        kosmopolitycznym charakterze rozwijają się nieustannie."
    • Gość: uważnie Łódź w "Financial Times" - sponsoring IP: *.toya.net.pl 17.11.08, 20:06
      Szanowna Pani Redaktor,
      Proszę jednak czytać uważniej. Artykuł wyraźnie przekierowuje naszą uwagę do
      firm typu Jones Lang LaSalle, a także inne estate agencies jak:
      1. Landers Property, tel: +48 606-702 870, www.landpropertypoland.com
      2. Real Properties, tel. +48 42-636 0066, www.real.trader.pl

      Może wtedy zrozumie Pani, że artykuł jest sponsorowany!
    • Gość: reality ale ściema IP: *.gprs.plus.pl 17.11.08, 20:24
      OPAL dwoi się i troi żeby ktoś mu zapłacił za wizję lofta. W
      Polszcze/ Łodzi wszystko kuleje. Może jakiś wyimaginowany Irlandczyk
      tudzież Brytyjka się zachwyci.
      Jak to mawaił Kurski "Ciemny lud wszystko kupi" ( nie ujmując w
      niczym cudzoziemcom ).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka