Dodaj do ulubionych

Lekarka w kajdankach do RPO

IP: *.tubadzin.pl 11.12.08, 08:27
Lekarka nie jest wasalem piotrkowskiej policji !!!!!!! Często te organy
(policja)zachowują się jak SB, UB - zapominają, że są dla społeczeństwa
Obserwuj wątek
    • pseudotropheus Re: Lekarka w kajdankach do RPO 11.12.08, 23:15
      Co za potworna manipulacja środowiska lekarskiego wspomaganego przez
      GW. Tak odwrócili kota ogonem, że teraz wszyscy krzyczą jaka to
      biedna lekarka i jaka zła policja. Wszyscy patrzą na skutek nie
      widząc lub nie chcąc widziec przyczyny. Tak sie bulwersują, że
      niewinna kobitke zatrzymali, a jakoś sie nikt nie zauważa i nie
      bulwersuje sie faktami następującymi:
      1. Lekarka nie udziela pomocy gliniarzom podrapanym i pogryzionym
      przez agresora odgrażającego się, że jest nosicielem HIV - odsyła z
      Piotrkowa do szpitala w Łodzi. Dodam, że odpowiednie leki powinny
      byc podane najszybciej jak to możliwe, najlepiej w ciągu 2 godzin,
      po 72h mogą już planowac przyszlośc w krainie wiecznych łowów, jeśli
      podejrzany mowi prawdę (a znany jest policji z kontaktów z
      narkomanami). Dadam również, ze leki te podobno były w szpitalu w
      Piotrkowie, ale "nie dla ludzi z zewnątrz".
      Za to postawiono lekarce zarzut nieudzielenia pomocy, choc moim
      zdaniem zarzut powinien brzmiec mniej więcej tak: "podejrazana o to,
      że nie udzielając pomocy poprzez odmowę podania leków które były w
      jej dyspozycji naraziła funkcjonariuszy policji na służbie na
      bezpośrednie zagrożenie utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na
      zdrowiu".
      2. Lekarka ewidentny złamała prawo odmawiąc pobrania krwi od
      podejrzanego, bo to, że nie wyraził na to zgody nie miało żadnego
      znaczenia (art. 74 kpk + rozporządzenie ministra sprawiedliwości w
      sprawie przeprowadzania badań oskarżonym i podejrzanym). Powoływanie
      sie przez lekarzy na kodeks karny, ustawy zdrowotne i etyke lekarska
      (Jezu, strzeż mnie przed tymi, którzy tak rozumieją etykę) jest albo
      pomyleniem pojęc albo świadomą manipulacją.
      3. "Zakuli ją w kajdanki, bo nie chciala łamac prawa". Co za cynizm.
      Pozdrawiam wszystkich zbulwersowanych.
      • chirss123 Re: Lekarka w kajdankach do RPO 12.12.08, 14:08
        pseudotropheus napisał:

        > Co za potworna manipulacja środowiska lekarskiego wspomaganego
        przez
        > GW. Tak odwrócili kota ogonem, że teraz wszyscy krzyczą jaka to
        > biedna lekarka i jaka zła policja. Wszyscy patrzą na skutek nie
        > widząc lub nie chcąc widziec przyczyny. Tak sie bulwersują, że
        > niewinna kobitke zatrzymali, a jakoś sie nikt nie zauważa i nie
        > bulwersuje sie faktami następującymi:
        > 1. Lekarka nie udziela pomocy gliniarzom podrapanym i pogryzionym
        > przez agresora odgrażającego się, że jest nosicielem HIV - odsyła
        z
        > Piotrkowa do szpitala w Łodzi. Dodam, że odpowiednie leki powinny
        > byc podane najszybciej jak to możliwe, najlepiej w ciągu 2 godzin,
        > po 72h mogą już planowac przyszlośc w krainie wiecznych łowów,
        jeśli
        > podejrzany mowi prawdę (a znany jest policji z kontaktów z
        > narkomanami). Dadam również, ze leki te podobno były w szpitalu w
        > Piotrkowie, ale "nie dla ludzi z zewnątrz".

        Jesteś ignorantem zarówno prawnym jak i medycznym. Ciężko Ci
        uwierzyć, że ktoś może wykonywać swoją pracę sumiennie,
        odpowiedzialnie i bezbłędnie. Nie zastanawia Cię, że lekarka jest
        specjalistą chorób zakaźnych? i kto jak kto w Piotrkowie, ale ona
        ZNA się na leczeniu chorób zakaźnych, profilaktyce i obowiązujących
        procedurach.
        Nie znasz zasad profilaktyki p HIV/żółtaczce, ale nie przeszkadza Ci
        to zakładać złej woli lekarki ani ferować wyroków (po prostu wiesz
        lepiej).
        Ośrodkiem referencyjnym i jedynym, który udziela profilaktyki pHIV w
        województwie łódzkim jest szpital im. Biegańskiego w Łodzi. Reszta
        placówek, jeśli nawet mają oddziały chorób zakaźnych posiadają
        lekarstwa Z POWODU WYMOGÓW PRAWNYCH i są one przeznaczone tylko dla
        pracowników szpitala.
        Profilaktyka pHIV/żóltaczce w skrócie polega na pobraniu, krwi od
        narażonych i źródła jeżeli to możliwe. Krew poddaje się badaniom i w
        zalezności od wyników stosuje lub nie profilaktykę. Szpital w
        Piotrkowie nie przeprowadza "szybkich testów" (wynik w 2-3h), a
        wysyła próbki do SANEPID-u - wyniki są otrzymywane po 2-3 DNIACH. O
        taką profilaktykę Ci chodzi? Jeśli nawet lekarka złamałaby procedury
        medyczne i zdecydowała się podać pełny zestaw leków profilaktycznych
        to wtedy mozna by się z NIĄ procesować o błąd lekarski, ponieważ
        lekarstwa te nie pozostają bez wpływu na organizm!

        Oczywiście według Ciebie lekarka powinna pobrać krew, później
        połknąc ją i wypluć wyniki, potem to samo zrobić z zatrzymanym,a
        następnie z własnej kasy kupić lekarstwa i podać wszystkim
        potrzebującym.

        > Za to postawiono lekarce zarzut nieudzielenia pomocy, choc moim
        > zdaniem zarzut powinien brzmiec mniej więcej tak: "podejrazana o
        to,
        > że nie udzielając pomocy poprzez odmowę podania leków które były w
        > jej dyspozycji naraziła funkcjonariuszy policji na służbie na
        > bezpośrednie zagrożenie utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na
        > zdrowiu".

        Aha. Zgodnie z zasadą dajcie mi człowieka, a ja znajdę paragraf :)
        Widać, że masz przyszłość w Piotrkowskiej Policji. (szkoda mi, że
        teraz wszyscy Policjanci będą z tego powodu cierpieć, także
        większość z Piotrkowskiej Komendy)

        > 2. Lekarka ewidentny złamała prawo odmawiąc pobrania krwi od
        > podejrzanego, bo to, że nie wyraził na to zgody nie miało żadnego
        > znaczenia (art. 74 kpk + rozporządzenie ministra sprawiedliwości w
        > sprawie przeprowadzania badań oskarżonym i podejrzanym).
        Powoływanie
        > sie przez lekarzy na kodeks karny, ustawy zdrowotne i etyke
        lekarska

        I kto tu manipuluje faktami? Policja nie jest od przeprowadzania
        podejrzanym wszechstronnych badań lekarskich, ale od zabezpieczenia
        dowodów! Przez kilka godzin policjanci, którzy powinni znać k.p.k na
        pamięć nie umieli/nie potrafili/nie chcieli podać artykułu, z
        którego zażądali pobrania krwi do badań na obecność wirusa HIV.
        Lekarka wyraźnie mówiła, że gdy otrzyma podstawę prawną to ona krew
        pobierze. Co więcej policjanci nie chcieli/nie umieli podać numeru
        do prokuratora dyżurnego, który mógłby wydać nakaz/podstawę prawną w
        kilka minut! Dopiero po 3 godzinach od całego zajścia oficer dyżurny
        zadzwonił na oddział SOR i przekazał podstawę prawną - art 308 i 74
        na co lekarka stwierdziła, że dalej nie za bardzo widzi możliwość
        pobrania krwi w celu stwierdzania obecności wirusa HIV, ale skoro
        tak Policja chce to ona pobierze krew.
        Oczywiście niektórym ciężko zrozumieć zapisy tych artykułów.
        308 k.p.k.:
        "W granicach koniecznych dla zabezpieczenia śladów i dowodów
        przestępstwa przed ich utratą, zniekształceniem lub zniszczeniem,
        prokurator albo Policja może w każdej sprawie, w wypadkach nie
        cierpiących zwłoki, jeszcze przed wydaniem postanowienia o wszczęciu
        śledztwa lub dochodzenia, przeprowadzić w niezbędnym zakresie
        czynności procesowe..."
        Jeśli nawet lekarka pobrałaby krew po podaniu jej podstawy prawnej
        to Policja chcąc oskarżyć zatrzymanego o celową próbę zarażenia
        wirusem HIV nie mogłaby na tej podstawie pobrać krwi przed wydaniem
        nakazu prokuratorskiego albo sądowego.
        W przeciwieństwie do alkoholu wirus HIV nie wyparuje z krwi.

        > (Jezu, strzeż mnie przed tymi, którzy tak rozumieją etykę) jest
        albo
        > pomyleniem pojęc albo świadomą manipulacją.
        Jezu strzeż mnie przed taką Policją, która uważa, że Policja jest od
        stwierdzania winy w tym kraju. To, że ktoś komuś "daje się w ryj" i
        później oskarża o celowe zarażenie wirusem HIV, nie oznacza, że ta
        osoba jest winna. Od oskarżania jest prokurator, a od stwierdzania
        winy SĄD!

        > 3. "Zakuli ją w kajdanki, bo nie chciala łamac prawa". Co za
        cynizm.

        To nie jest cynizm, to jest właśnie przykład działania Policji, gdy
        przekracza ona swoje uprawnienia, wykazując się totalną ignorancją
        prawną, a później działa w akcie zemsty, co tylko potwierdzają Twoje
        słowa. Nawet prokuratura nie chce się podpisać pod tym "wyczynem"
        Policji.

        > Pozdrawiam wszystkich zbulwersowanych.
        Dziękuję za Pozdrowienia.
        • pseudotropheus Uderz w stół... 12.12.08, 16:11
          Szanowny chirss123,
          Na inwektywy nie odpowiadam i daruję sobie cytowanie fragmentów Twojego
          kwiecistego wywodu. Pozwolę sobie jedynie doprecyzować własne spojrzenie na tę
          sprawę, które tak Cię zirytowało. Irytacja to zresztą zrozumiała zważywszy na
          sytuację strony, której interesy reprezentujesz.
          Osobiście uważam, że sprawę należy wyraźnie rozdzielić na dwa główne wątki: 1.
          podejrzenia nieudzielenia pomocy policjantom i odmowy pobrania krwi
          podejrzanemu, 2. zatrzymania.

          Nie jest prawnikiem, lekarzem ani policjantem, ale wiem, że policjant ma przede
          wszystkim ścigać przestępców i dbać o moje bezpieczeństwo, lekarz przede
          wszystkim ma mi pomagać, a prawnik może ocenić czy dwaj poprzedni wywiązują się
          ze swoich obowiązków jak należy (choć tu problem jest największy, bo jak
          wiadomo, gdzie dwóch prawników, tam 4 opinie). W tej sprawie wyraźnie próbuje
          się pomieszać poszczególne role, bo oto lekarze dają nam wykładnię, co jest
          zgodne z prawem, a co nie. Sorry, ale lekarz nie decyzduje w tym kraju o tym, co
          jest dowodem postępowania, a co nim nie jest.
          Prywatnie natomiast zwyczajnie bardzo źle się czuję, gdy dowiaduję się, że jeśli
          zaatakuje mnie jakiś psychol i zajdzie uzasadnione przypuszczenie, że jest
          nosicielem HIV, to jak pojadę do szpitala na oddział zakaźny, zamiast otrzymać
          niezbędną pomoc odeślą mnie z kwitkiem do Łodzi. Zwłaszcza, gdy cenna jest każda
          minuta.
          Co do pobierania krwi, to lekarka nie robi nikomu łaski. Gdybyś Szanowny
          Chrisie123 spróbował choć rzucić okiem na rozporządzenie w sprawie poddawania
          badaniam z udziałem oskarżonych i podejrzanych, wiedziałbyś gdzie należy wykonać
          badanie krwi i nie ma tu żadnego rozróżnienia na krew pijanego kierowcy czy
          nosiciela HIV, chodzi wyłącznie o krew oskarżonego/podejrzanego, który jest w
          dyspozycji organu postępowania, w tym przypadku policji. W rozdz.2, par.6, pkt.1
          czytamy, że badania przeprowadzają zakłady opieki zdrow.: 1) właściwe ze względu
          na miejsce zamieszkania osoby, 2) właściwe ze względu na siedzibę organu
          postępowania. Z punktu 4 dowiadujemy się, że „w uzasadnionych przypadkach,
          zwłaszcza gdy przeprowadzenie badań wymaga specjalnych kwalifikacji lub
          urzadzeń, organ postępowania może polecić przeprowadzenie badań w odpowiedniej
          instytucji naukowej lub specjalistycznej”. Organ postępowania!
          Czego można tu jeszcze nie rozumieć?
          • chirss123 Re: Uderz w stół... 14.12.08, 12:31
            pseudotropheus napisał:

            > Szanowny chirss123,
            > Na inwektywy nie odpowiadam i daruję sobie cytowanie fragmentów
            > Twojego kwiecistego wywodu.

            Proszę zacytować choć jedną inwektywę. Mój wywód nie był kwiecisty tylko
            skrajnie merytoryczny.

            > Pozwolę sobie jedynie doprecyzować własne spojrzenie na tę
            > sprawę, które tak Cię zirytowało. Irytacja to zresztą zrozumiała
            > zważywszy na sytuację strony, której interesy reprezentujesz.

            Staram się merytorycznie odpowiadać i prostować wszelkie nieścisłości, ponieważ
            tylko dokładne zrozumienie i wyjaśnienie całej sprawy ochroni WSZYSTKICH przed
            podobnymi przypadkami w przyszłości.

            > Osobiście uważam, że sprawę należy wyraźnie rozdzielić na dwa
            > główne wątki: 1. podejrzenia nieudzielenia pomocy policjantom i
            > odmowy pobrania krwi podejrzanemu, 2. zatrzymania.
            >
            > Nie jest prawnikiem, lekarzem ani policjantem, ale wiem, że
            > policjant ma przede wszystkim ścigać przestępców i dbać o moje
            > bezpieczeństwo, lekarz przede wszystkim ma mi pomagać, a prawnik
            > może ocenić czy dwaj poprzedni wywiązują się ze swoich obowiązków > jak należy
            (choć tu problem jest największy, bo jak wiadomo, gdzie
            > dwóch prawników, tam 4 opinie). W tej sprawie wyraźnie próbuje
            > się pomieszać poszczególne role, bo oto lekarze dają nam
            > wykładnię, co jest zgodne z prawem, a co nie. Sorry, ale lekarz
            > nie decyduje w tym kraju o tym, co jest dowodem postępowania, a
            > co nim nie jest.

            Zgadzam się tylko z pierwszą częścią Twojego wywodu. Swoim tekstem sugerujesz,
            że lekarka chciała wmawiać policjantom co jest dowodem w sprawie a co nie, a to
            nie jest prawdą. Policjanci nie chcieli w czasie pierwszej wizyty pobrać krwi, w
            czasie drugiej wizyty na SORze chcieli przeprowadzić badania, nie w celach
            dowodowych, ale w celach profilaktycznych co jest dla każdego znającego sprawę
            oczywiste.
            Lekarka zgodnie ze swoją wiedzą, przy procedurze zastosowania profilaktyki
            spytała pacjenta/podejrzanego o zgodę na pobranie krwi. Podejrzany/pacjent
            odmówił, więc poinformowała policjantów, że w tym przypadku nie można pobrać
            krwi. Jednocześnie zastrzegła, że jeśli otrzyma paragraf/podstawę prawną, która
            zwolni ją z odpowiedzialności prawnej, wyda polecenie pobrania krwi.
            1. Policjanci nie umieli/nie potrafili podać podstawy prawnej.
            2. Nie chcieli/nie umieli także podać numeru do prokuratora dyżurnego co jest
            ich obowiązkiem. Nie zastanawia Cię ten fakt? Dopiero 2 godziny później
            zadzwonił oficer dyżurny i nagle się okazało, że nie chodzi o ?profilaktykę?
            tylko o zabezpieczenie dowodów :) Jest jeszcze więcej szczegółów, których tu nie
            ujawnię, potwierdzający opisany przeze mnie przebieg wydarzeń i wzorowe
            zachowanie lekarki.
            Jeżeli na takich podstawach policja stawia zarzut utrudniania postępowania
            przygotowawczego, to po kiepsko z Policją, po pierwsze dlatego, że od razu
            narzuca się wrażenie nadużywania władzy, po drugie ponieważ ewentualne
            postępowanie sądowe, JEŚLI prokurator zdecyduje się złożyć akt oskarżenia w
            sądzie, wykaże skrajne pogwałcenie procedur dotyczących zatrzymanego jak i osoby
            podejrzanej/podejrzanego jak i nieznajomości prawa.

            > Prywatnie natomiast zwyczajnie bardzo źle się czuję, gdy dowiaduję
            > się, że jeśli zaatakuje mnie jakiś psychol i zajdzie uzasadnione
            > przypuszczenie, że jest nosicielem HIV, to jak pojadę do szpitala
            > na oddział zakaźny, zamiast otrzymać niezbędną pomoc odeślą mnie z
            > kwitkiem do Łodzi. Zwłaszcza, gdy cenna jest każda minuta.

            Niestety potwierdza się to, że nie czytasz wypowiedzi adwersarzy dokładnie i
            jesteś ignorantem w sprawach procedur medycznych. Lekarka zgodnie z
            obowiązującymi ją przepisami podała gdzie znajduje się placówka medyczna
            zapewniająca zastosowanie profilaktyki. Szpital w Piotrkowie profilaktyki NIE
            PROWADZI.
            NIE-PRO-WA-DZI.
            Tak jak pisałem wcześniej w tym szpitalu nie ma możliwości przeprowadzenia
            szybkich testów, szpital nie ma podpisanego kontraktu na prowadzenie
            profilaktyki. Nie każdy szpital wykonuje wszystkie procedury i tak właśnie jest
            w tym przypadku.
            Słysząc że lekarce zarzuca się nieudzielenie pomocy, albo narażenia na zarażenie
            można się tylko zasmucić. Gdyby nie ona (lekarz specjalista chorób zakaźnych)
            policjanci nawet nie wiedzieliby, że WARTO POBRAĆ KREW OD ŹRÓDŁA. Każdy inny
            lekarz wskazałby szpital Biegańskiego w Łodzi bez dodatkowych wyjaśnień.
            Taki przebieg wydarzeń potwierdza fakt, że w czasie pierwszej wizyty policjanci
            nie chcieli pobrać krwi od PODEJRZANEGO/ZATRZYMANEGO!

            Co więcej, muszę Pana zasmucić, że osobie, która NIE JEST funkcjonariuszem, NIE
            PRZYSŁUGUJE BEZPŁATNA PROFILAKTYKA pHIV/żółtaczce. Więc w Pana przypadku nie
            dość, że będzie Pan musiał się udać do Łodzi na badania to jeszcze usłyszy Pan,
            że trzeba zapłacić za zastosowanie profilaktyki niemałą kwotę pieniędzy. Może to
            smucić, ale to nie zależy od jakiegokolwiek lekarza pracującego w szpitalu!
            Oczywiście można się spodziewać, że ktoś w takiej sytuacji oskarży lekarza o
            nieudzielenie pomocy.

            > Co do pobierania krwi, to lekarka nie robi nikomu łaski. Gdybyś
            > Szanowny Chrisie123 spróbował choć rzucić okiem na rozporządzenie
            > w sprawie poddawania badaniom z udziałem oskarżonych i
            > podejrzanych, wiedziałbyś gdzie należy wykonać badanie krwi i nie
            > ma tu żadnego rozróżnienia na krew pijanego kierowcy czy
            > nosiciela HIV, chodzi wyłącznie o krew oskarżonego/podejrzanego,
            > który jest w dyspozycji organu postępowania, w tym przypadku
            > policji. W rozdz.2, par.6, pkt. 1 czytamy, że badania
            > przeprowadzają zakłady opieki zdrow.: 1) właściwe ze względu
            > na miejsce zamieszkania osoby, 2) właściwe ze względu na siedzibę
            > organu postępowania. Z punktu 4 dowiadujemy się, że „w
            > uzasadnionych przypadkach, zwłaszcza gdy przeprowadzenie badań
            > wymaga specjalnych kwalifikacji lub urzadzeń, organ postępowania
            > może polecić przeprowadzenie badań w odpowiedniej instytucji
            > naukowej lub specjalistycznej”. Organ postępowania!
            > Czego można tu jeszcze nie rozumieć?

            Najpierw odniosę się do tego co Pan napisał, a później do konkretnej sprawy, o
            której dyskutujemy. Rozporządzenie, które Pan przywołuje jest wymienione w
            artykule 74.4 kodeksu postępowania karnego.
            Cały artykuł 74 odnosi się do przeprowadzania badań w postępowaniu
            sądowym/przygotowawczym, w stosunku do oskarżonego, dopuszczając także w 74.3
            wykonanie pewnych czynności, badań w stosunku do podejrzanego/osoby podejrzanej.
            Cały ten artykuł ma na celu zapewnienie sprawnego przebiegu postępowania
            sądowego, np. pobranie materiału pozwalającego na stwierdzenie faktów, (np. czy
            ślady krwi na miejscu zbrodni należą do oskarżonego), a nie ciekawości sądu,
            prokuratury czy też policji.
            Pobranie/badanie krwi, śladów dokonuje się przy zachowaniu odpowiedniej kontroli
            prokuratorskiej, sądowej w stosunku do oskarżonego i jest zawężone do
            określonych czynności, zabezpieczenia materiału dowodowego w stosunku do osoby
            podejrzanej/podejrzanego (308 k.p.k.).

            Ciąg dalszy w kolejnym poście. (za dużo już robaczków w tym poście)
          • chirss123 Re: Uderz w stół... 14.12.08, 14:05
            pseudotropheus napisał:

            > Co do pobierania krwi, to lekarka nie robi nikomu łaski. Gdybyś
            > Szanowny Chrisie123 spróbował choć rzucić okiem na rozporządzenie > w sprawie
            poddawania badaniom z udziałem oskarżonych i
            > podejrzanych, wiedziałbyś gdzie należy wykonać badanie krwi i nie > ma tu
            żadnego rozróżnienia na krew pijanego kierowcy czy nosiciela
            > HIV, chodzi wyłącznie o krew oskarżonego/podejrzanego, który jest w
            > dyspozycji organu postępowania, w tym przypadku policji. W
            > rozdz.2, par.6, pkt.1 czytamy, że badania przeprowadzają zakłady
            > opieki zdrow.: 1) właściwe ze względu na miejsce zamieszkania
            > osoby, 2) właściwe ze względu na siedzibę organu postępowania. Z
            > punktu 4 dowiadujemy się, że „w uzasadnionych przypadkach,
            > zwłaszcza gdy przeprowadzenie badań wymaga specjalnych
            > kwalifikacji lub urzadzeń, organ postępowania może polecić
            > przeprowadzenie badań w odpowiedniej instytucji naukowej lub
            > specjalistycznej”. Organ postępowania!
            > Czego można tu jeszcze nie rozumieć?

            Lekarka odmówiła pobrania krwi BEZ PODANIA JEJ PODSTAWY PRAWNEJ(k.p.k 308 i 74),
            nie stało się to w czasie pierwszego pobytu policji na SORze (badanie
            zatrzymanego przed osadzeniem w izbie zatrzymań), ani w czasie drugiego pobytu,
            gdy Policja chciała przeprowadzić bada ale 2 godziny później. Musi Pan
            zrozumieć, że to co się stało później powoduje, że na wszystkie działana Policji
            tego wieczoru/nocy będą wytykane WSZYSTKIE BŁĘDY POLICJI. Dlatego pomimo tego,
            że lekarka nie złamałaby prawa pobierając krew po podaniu jej podstawy prawnej
            WSZYSCY mają prawo/powinni wytknąć próbę złamania prawa przez policję.
            Gdyby Pan przeczytał dokładnie k.p.k, wiedziałby Pan, iż Policja nie może
            stosować zapisów w zależności od widzimisię, ale zgodnie z konkretnymi
            procedurami obowiązującymi postępowanie przygotowawcze. Dlatego sama Policja
            wskazała art 308 i 74 jako podstawę do pobrania krwi i ewentualnego badania na
            obecność wirusa HIV. Procedury medyczne opisane w art. 74 i przytoczonym
            rozporządzeniu, w stosunku do osoby podejrzanej/podejrzanego (A NIE OSOBY
            OSKARŻONEJ), są zawężone przez 308 zgodnie z obecnym etapem postępowania
            przygotowawczego.

            Par 308.
            Art. 308. §1. W granicach koniecznych dla zabezpieczenia śladów i dowodów
            przestępstwa przed ich utratą, zniekształceniem lub zniszczeniem, prokurator
            albo Policja może w każdej sprawie, w wypadkach nie cierpiących zwłoki, jeszcze
            przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia, przeprowadzić
            w niezbędnym zakresie czynności procesowe, a zwłaszcza dokonać oględzin, w razie
            potrzeby z udziałem biegłego, przeszukania lub czynności wymienionych w art. 74
            § 2 pkt 1 w stosunku do osoby podejrzanej, a także przedsięwziąć wobec niej inne
            niezbędne czynności, nie wyłączając pobrania krwi, włosów i wydzielin organizmu.
            Po dokonaniu tych czynności, w sprawach, w których prowadzenie śledztwa przez
            prokuratora jest obowiązkowe, prowadzący postępowanie przekazuje sprawę
            niezwłocznie prokuratorowi.

            Po przeczytaniu tych zapisów jasno wynika, że Policja chwytała się brzytwy,
            ponieważ ten paragraf nie daje jej podstaw do pobrania krwi na badanie na
            obecność wirusa HIV jako zabezpieczenia dowodów w stosunku do zatrzymanej przez
            policję osoby (wirus HIV nie znika z organizmu) i można się tylko domyślać, że
            miał stanowić podkładkę do eskalacji działań przeciwko lekarce. Co więcej
            Policja chcąc postawić podejrzanemu zarzut usiłowania zarażenia wirusem HIV NIE
            MOŻE sama zlecać pobrania jakiegokolwiek materiału dowodowego, jako strona w
            sprawie. Wszystkie czynności w tej sprawie powinny być dokonywane na polecenie
            PROKURATORA.

            Poczekamy, zobaczymy... już w poniedziałek sąd rozstrzygnie zażalenie na
            zatrzymanie.
      • Gość: Janina38 Re: Lekarka w kajdankach do RPO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.08, 23:28
        Fakt, pseudo masz adekwatne do wiedzy,która nam przedstawiłeś.Mam
        uzasadnione podejrzenia,że wywodzisz sie z milicyjnych ( sorry
        policyjnych) sfer, czegos próbowali cię nauczyć z prawa ( jeden
        semestr, czy kilkas godzin na kursach doszkalających ?).bo tylko
        ktos o niewielkiej wiedzy prawniczej lub niewielkim goświadczeniu
        zawodowym wypowiada się w sprawie poznanej z bardzo luźnego opisu
        tak ex catedra.Czy przykład Zbysia Ziobro niczego nie nauczył?
        • pseudotropheus Re: Lekarka w kajdankach do RPO 13.12.08, 00:22
          Szanowna Pani Janino38,
          Wyraźnie zaznaczyłem, że nie jestem ani prawnikiem, ani lekarzem,
          ani policjantem, choc każdą z dziedzin reprezentowanych przez te
          zawody po trosze się interesuję. Pragnę zapewnic, że nie zaliczałem
          żadnego semestru na prawie ani na żadnych kursach, a jako
          zdeklarowany pacyfista nie przymierzyłem nawet munduru. Próbuję na
          tę sprawę spojrzec normalnie, po ludzku. Wiedzę czerpię na ten temat
          z różnych źródeł (GW nie ma monopolu na wiedzę, a Piotrków nie jest
          dużym miastem, a i to forum sporo informacji dostarcza), natomiast -
          tu się zgodzę - moje nazbyt kategoryczne opinie biorą się jedynie
          stąd, że taka właśnie kategorycznośc sądów - tylko skierowanych w
          odwrotna stronę - sprowokowała mnie, żeby w ogóle zabierac głos w
          dyskusji. Zarówno więc zarzut poznania sprawy tylko z bardzo luźnego
          opisu jak i zarzut wypowiadaniania się ex catedra są nietrafione.
          Ponadto podejrzewanie i zarzucanie nie jest tożsame z wyrokowaniem,
          co dla prawników czy lekarzy powinno byc - jak mniemam - oczywiste.
          Dla równowagi dodam, że uważam, iż policja przesadziła zatrzymując
          lekarkę, bo prawdopodobnie nie było to potrzebne - wątpię by miała
          zamiar uciekac czy zacierac ślady, ale nie można wykluczyc, że
          policja z natury podejrzliwa, obawiała się tego. Przypuszczam, że
          poniedziałkowe rozstrzygnięcie sądu, który pochyli się nad
          zażaleniem na zatrzymanie, może okazac się dla lekarki korzystne. Co
          nie zmienia faktu, ze wciąż ciążyc będą na niej zarzuty, które w
          dalszym toku postępowania zamienic się mogą na zapisy aktu
          oskarżenia.
    • Gość: oficer dyzurny Re: Lekarka w kajdankach do RPO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.08, 00:07
      Lekarz nikogo i do niczego nie moze zmusic, chyba ze chodzi o
      ratowanie bezposrednio zagrozonego zycia a i to z pewnymi
      ograniczeniami. Jednym slowem Policje mamy do du... Jedni maja
      wiedze, wyksztalcenie i racje a drudzy kajdanki....na mozgach tez.
    • Gość: oficer dyzurny Lekarka w kajdankach do RPO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.08, 00:19
      A kto placi szpitalom za uslugi swiadczone Policji polegajace na
      badaniu zatrzymanych czy pobieraniu krwi do badan na gorzalke. Wie
      ktos? Bo ja wiem. Nikt.
    • Gość: sanni Lekarka w kajdankach do RPO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.08, 20:16
      Nie byłoby całej afery gdyby:
      1. policjanci uzyskali nakaz prokuratorski w sprawie przymusowego
      pobrania krwi,
      2. w szpitalu były możliwości szybkiego zbadania krwi policjantów i
      podania środka zapobiegającego zakażeniu.

      Tego nie było. Nie jest temu winna lekarka.
      To o co ma być oskarżona?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka