vemod
07.01.09, 22:52
Już od pewnego czasu zbieram się, by napisać o tym węźle tramwajowym, który
bez problemu mógłby być i tramwajowo-autobusowym, ale bo to Łódź, to takim
oczywiście nie jest. Ma za to idiotyczną nazwę "Targowisko Dolna" (brzmi to
wyjątkowo śmiesznie zapowiadane nadętym głosem T. Boruszczaka), czemu nie
mogłoby być po prostu "Dolna"? W Warszawie jest taki przystanek "Wolumen" i
jakoś nikt nie miał pomysłu nazwać go "Bazar Wolumen", w końcu nie ma się czym
chwalić... ale nie o tym miało być - wspomniany węzeł był remontowany kilka
lat temu, na stronie MPK-Łódź chwalono się wówczas zastosowaniem własnej
konstrukcji zwrotnic. Widocznie jakość tego remontu a zwłaszcza trwałość i
niezawodność zwrotnic okazały się na tyle dobre, że uznano ten węzeł za gotowy
już element ŁTR-u i jako nie wymagający żadnych poprawek - świetny sposób
obniżenia kosztów projektu. Czasem tam stoję i czekam na tramwaj w stronę
centrum i mimowolnie obserwuję tramwaje jadące w przeciwnym kierunku jak
przetaczają się przez krzyżak i jedną z tych super zwrotnic, za każdym razem
delektując się dźwiękiem przypominającym spektakularne wykolejenie. To jednak
tylko tramwaj na nowo wyremontowanej trasie ŁTR, nieco zwolniwszy, przejeżdża
przez zwrotnicę - mieszkańcy okolicznych bloków z pewnością zdążyli się już
przyzwyczaić. Co jednak skłoniło mnie właśnie dziś by o tym napisać? Otóż dziś
koło godz. 18-ej klasę pokazała inna zwrotnica - ta na rozjeździe
Zgierska-Dolna. Po 10-min jeździe od poprzedniego przystanku
Zachodnia/Limanowskiego wysiadłem w końcu z 3-go tramwaju w zatrzymaniu
(11-ka) - przed nami stały jedna za drugą dwie 3-ki, motorniczy pierwszej z
nich, mocno wkurzony, mocował się z wajchą od zwrotnicy, której iglica zacięła
się w pośrednim położeniu uniemożliwiając jazdę gdziekolwiek. Towarzyszył mu
pan z Nadzoru Ruchu, który przez radio otrzymywał instrukcje typu "oni jakoś
tak to robili, że odkręcali pokrywę i podkładali tam jakoś te gumy..." W
końcu, po kilkunastu minutach, udało im się jakoś ustawić tę zwrotnicę i obie
"trójki" pośpiesznie ruszyły w stronę Warszawskiej. Postanowiłem jednak nie
ruszać się z przystanku autobusowego dopóki motorniczy mojej "jedenastki" nie
zdoła przestawić tej zwrotnicy w drugie położenie i po niej przejechać bez
wykolejenia - dalej stały już tramwaje linii mających jechać Zgierską. Udało
mu się to po jakiś 5 minutach, ale jednocześnie z tym przybył autobus 59,
postanowiłem więc już nie ryzykować :)
Nie ma to jak oszczędności...