uerbe
07.11.03, 18:32
Jestem w szoku, cały czas byłem przekonany że "tamte czasy i obyczaje"
pozostaną jedynie na celuloidach z filmami Barei...
Zacznijmy od początku. Tydzień temu wybrałem się do punktu usługowego w
hipermarkecie na b. Armii Czerwonej celem "zrobienia sobie" koszulki z
nadrukiem. Koszulkę mi wykonano, twarzową, czarną, z nadrukiem jakiegom
chciał - całość ładnie zapakowana, z przepisem prania, czyli obsługa do
jakiej jestem przyzwyczajony. Nieświadom czyhającego niebezpieczeństwa
nosiłem rzeczoną koszulkę przez weekend, niezwykle z niej zadowolony - do
czasu gdy w niedzielę zarządzono "na górze" opady deszczu. W kontakcie z
pierwszymi kroplami padającymi z nieba nadruk zaczął się rozmazywać, koszulka
straciła swój urok a ja dobry humor. Cóż, trzeba by z reklamacją... Wybrałem
się w tygodniu, na miejscu zostałem dokładnie przepytany o okoliczności
rozmazania się nadruku - młoda kobieta subiektująca w punkcie na moje słowa
zrobiła "oczy" i zadzwoniła do szefa. Dowiedziałem się, że wspomniane
rozmazywanie to dla takich wyrobów "rzecz normalna", że trzeba przeprać...
krótko mówiąc, zostałem spławiony do domu, jak na natrętnego (a może
dbającego o swoje interesy?) klienta przystało. Zrobiłem jak mówili, rezultat
był niestety gorszy niźli stan przed - wracam. Znowu przysłuchiwałem się
rozmowie pracownica-szef, głos z słuchawki zawyrokował tym razem o wymianie
koszulki na nową. Łatwo powiedzieć, trudniej - jak się okazuje - zrobić.
Pierwszym poślizgiem było ucięcie kawałka wydruku który miał być umieszczony
na koszulce - zawsze myślałem że gilotynka ma tę przewagę nad nożyczkami, że
czegoś takiego zrobić się nie da. Byłem widać w błędzie. Kolejny wydruk, tym
razem docięty poprawnie (czekam już ze 20 minut... za jedną głupią
koszulką)... jeszcze tylko prasa-żelazko i mam koszulkę... Mam, niestety wzór
jest do góry nogami - i co ciekawe, pomimo tego samego wzoru wyświetlonego
przez cały czas na monitorze kompa obok. "Do góry nogami??" pyta z
niedowierzaniem kobieta obsługująca punkt... Widzę "Idź sobie" w jej
oczach... Muszę powiedzieć, że ja też mam dość. Koszulkę w końcu dostałem,
nie mam ochoty tam wracać... Ech...