Gość: obserwator
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.01.09, 13:32
Zdaje się, że dyrektor wydziału sportu Staszczak-Gąsiorek (która dla
wielu jest nieporozumieniem) w sposób perfidny tłumacząc się przed
prezydentem Wojcieszkiem przerzuciła swoją winę na bogu ducha winną
Dorotę Szafran.
Należało się tego spodziewać. Kiedy przypominamy sobie jak bez
skrupułów zrzuciła z siebie całą winę na wydział edukacji kiedy
dziennikarze pytali ją o niedotrzymanie terminów i nieskończenie
Orlików oraz o bezsensowne zniszczenie dopiero co wykonanej
asfaltowej nawierzchni w sp.nr 55 - zaczynamy mieć pewność, że brak
jakichkolwiek moralnych zasad tutaj jest w cenie.
Nie dziwi nas stres jaki przeżyła p.D.Szafran kiedy niesłusznie
została skarcona. Bezsilność wobec ludzi zdolnych do przekłamań
czasami doprowadza do rozpaczy.
Zastanawiająca jest tu rola Prezydenta Wojcieszka, gdyż od dawna
wiadomo, że myli ŁKS z Widzewem i że sport w ogóle go nie
interesuje. Może właśnie dlatego tak łatwo daje się wyprowadzić w
pole i to na dodatek przez ludzi, którzy powinni dbać o jakość
sportu w Łodzi. Nie da się również ukryć, że Minister Drzewiecki
jest ministrem sportu, a nie edukacji więc adresatem jego uwag nie
była Szafranowa tylko zdaje się ktoś inny.
Czyżby teraz w wydziale sportu nastał czas matactw i pomówień.
Daleko nie trzeba szukać, a sprawa Turskiego i bardzo zdolnej
młodzieży, która nie ma się gdzie podziać. Tutaj nawet sam Grubski
jest nie za bardzo skuteczny kiedy pisze do Prezydenta Wojcieszka
listy z prośbą o interwencję i podjęcie jakiś działań, gdyż dane mu
parę miesięcy wcześniej obietnice przez Staszczak-Gąsiorek iż klub
dostanie lokal były gołosłowne. Brak skutecznych i profesjonalnych
działań nie można bezkarnie zasłaniać przerzucaniem winy na innych.
A jeśli już to widzimy - to nie będziemy się z tym godzić.