hubar
13.11.03, 21:29
Jadę sobie spokojnie tramwajem lini 9 w kierunku Augustowa, numer boczny
wagonu 1612 z brygady 1 około godziny 20:25 obok szpitala im. Barlickiego
skrzyżowaniu Narutowicza i Kopcińskiego. Wtem na przystanku słyszę szum,
okazuje się, że kobieta próbuje wsiąść/wysiąść(nie istotne) z tramwaju,
motorniczy zamyka drzmi, kobita się szamocze. Motorniczy otwiera dzwi, a
kobieta robi jakieś ruchy jakby się zacięła. Motorniczy nie bacząc znów
zamyka drzwi i zatrzaskuje kobietę. Przy kolejnym otworzeniu drzwi kobiecie
udaje się jakoś wydostać z potrzasku i zostaje na przystanku. Tramwaj
odjeżdża z wielkim impetem.
Na kolejnym przystanku wstałem, wyciągnąłem sobie karteczkę i komórkę, kartkę
aby zapisać dane a telefon aby zadzwonić ze skargą. Na kolejnym przystanku
wysiadłem chcąc zobaczyć numer służbowy motorniczego - brak! Pytam się przez
zamknięte dzrwi (bo nie była łaskaw mi ich otworzyć), czy może mi podać numer
służbowy, motorniczy odmówił. Mówię raz jeszcze, że chcę jego numer służbowy,
bo go nie ma za szybą, a on wzrusza ramionami. Mówię w końcu, że on ma
obowiązek mi podać numer, a on odparsknął, żebym sobie spisał numer boczny bo
to mi powinno wystarczyć.
Przejechałem jeszcze kilka przystanków, słuchajac głośnej muzyczki
dochodzącej z kabity motorniczego. Na przystanku, na którym wysiadałem
podjąłem ostatnią próbę uzyskania numeru służbowego motorniczego. On
powiedział, że nie poda. Ja spytałem się go, czy wie choć co zrobił, on jakby
nie wiedział o co chodzi spytał: "no co takiego zrobiłem?". Wyjaśniłem mu
jeszcze spokojnym tonem, że przytrzasnął kilka razy kobietę na przystanku.
Kolejna próba uzyskania numeru służbowego, znów zakońvczyła się odmowną
odpowiedzią. Widząc, że coś popija z szklanej butelki, spytałem czy aby nie
jest pod wpływem procencików. Reakcja motorniczego była ostra, koleś kazał mi
się wynosić i sugerował, że może ja coś wypiłem, "spadaj koleś" odparsknął.
Ja stanowczo żądałem tego numeru... motorniczy włączył sygnał, jakby chciał
zamknąć drzwi (stałem w przejściu). Nie chcąc ryzykować, wycofałem się.
Zadzwoniłem do MPK na skargę - nagrałem się na automat, podałem wszelkie dane
i jak zachowywał się motorniczy.
Czy takie zachowanie jest dopuszczalne? Co mogę jeszcze zrobić, bo mam ochotę
gnoja usadzić!