Dodaj do ulubionych

Nie chciał podać numeru służbowego!!!

13.11.03, 21:29
Jadę sobie spokojnie tramwajem lini 9 w kierunku Augustowa, numer boczny
wagonu 1612 z brygady 1 około godziny 20:25 obok szpitala im. Barlickiego
skrzyżowaniu Narutowicza i Kopcińskiego. Wtem na przystanku słyszę szum,
okazuje się, że kobieta próbuje wsiąść/wysiąść(nie istotne) z tramwaju,
motorniczy zamyka drzmi, kobita się szamocze. Motorniczy otwiera dzwi, a
kobieta robi jakieś ruchy jakby się zacięła. Motorniczy nie bacząc znów
zamyka drzwi i zatrzaskuje kobietę. Przy kolejnym otworzeniu drzwi kobiecie
udaje się jakoś wydostać z potrzasku i zostaje na przystanku. Tramwaj
odjeżdża z wielkim impetem.
Na kolejnym przystanku wstałem, wyciągnąłem sobie karteczkę i komórkę, kartkę
aby zapisać dane a telefon aby zadzwonić ze skargą. Na kolejnym przystanku
wysiadłem chcąc zobaczyć numer służbowy motorniczego - brak! Pytam się przez
zamknięte dzrwi (bo nie była łaskaw mi ich otworzyć), czy może mi podać numer
służbowy, motorniczy odmówił. Mówię raz jeszcze, że chcę jego numer służbowy,
bo go nie ma za szybą, a on wzrusza ramionami. Mówię w końcu, że on ma
obowiązek mi podać numer, a on odparsknął, żebym sobie spisał numer boczny bo
to mi powinno wystarczyć.
Przejechałem jeszcze kilka przystanków, słuchajac głośnej muzyczki
dochodzącej z kabity motorniczego. Na przystanku, na którym wysiadałem
podjąłem ostatnią próbę uzyskania numeru służbowego motorniczego. On
powiedział, że nie poda. Ja spytałem się go, czy wie choć co zrobił, on jakby
nie wiedział o co chodzi spytał: "no co takiego zrobiłem?". Wyjaśniłem mu
jeszcze spokojnym tonem, że przytrzasnął kilka razy kobietę na przystanku.
Kolejna próba uzyskania numeru służbowego, znów zakońvczyła się odmowną
odpowiedzią. Widząc, że coś popija z szklanej butelki, spytałem czy aby nie
jest pod wpływem procencików. Reakcja motorniczego była ostra, koleś kazał mi
się wynosić i sugerował, że może ja coś wypiłem, "spadaj koleś" odparsknął.
Ja stanowczo żądałem tego numeru... motorniczy włączył sygnał, jakby chciał
zamknąć drzwi (stałem w przejściu). Nie chcąc ryzykować, wycofałem się.
Zadzwoniłem do MPK na skargę - nagrałem się na automat, podałem wszelkie dane
i jak zachowywał się motorniczy.
Czy takie zachowanie jest dopuszczalne? Co mogę jeszcze zrobić, bo mam ochotę
gnoja usadzić!
Obserwuj wątek
    • igrek_oficjalny Nieźle, nieźle 13.11.03, 22:16
      To się nazywa "Ale jaazda!" ;-) powodzenia w ustalaniu personaliów; niestety,
      procenciki już chyba ulatują...
    • michael00 Re: Nie chciał podać numeru służbowego!!! 13.11.03, 22:25
      Napisz emaila do MPK. O ile jeszcze takowego podają. Dawno nie pisałem :-).
      Jak juz kiedyś nadmieniałem - zawsze mi odpowiadali, i nawet nie wykręcali kota ogonem.
      Wystarczyła czasem nawet tylko godzina - byle dokładna i jaka linia w którym miejscu. Nr boczny jak się ma, to już w ogóle ilość danych wystarczająca.

      Pisanie o tyle lepsze, że chociaż trzeba postukać w klawisze i nieco dłużej to trwa niż nagranie, to powinni odpisać co i jak.
      • hubar Re: Nie chciał podać numeru służbowego!!! 16.11.03, 10:14
        michael00 napisał:
        >Napisz emaila do MPK. O ile jeszcze takowego podają. Dawno nie pisałem :-).
        >Jak juz kiedyś nadmieniałem - zawsze mi odpowiadali, i nawet nie wykręcali kota
        >ogonem.
        ##
        Geo podał mi maila; uwagi@mpk.lodz.pl ale jakoś nic jeszcze nie dostałem.


        >Wystarczyła czasem nawet tylko godzina - byle dokładna i jaka linia w którym mi
        >ejscu. Nr boczny jak się ma, to już w ogóle ilość danych wystarczająca.
        >Pisanie o tyle lepsze, że chociaż trzeba postukać w klawisze i nieco dłużej to
        >trwa niż nagranie, to powinni odpisać co i jak.
        ##
        Tak czy inaczej, ani nie odpisują ani nie oddzwaniają, a nagrałem nawet swój
        numer telefonu.
    • krzyskup Re: Nie chciał podać numeru służbowego!!! 16.11.03, 15:33
      hubar napisał:


      > Przejechałem jeszcze kilka przystanków, słuchajac głośnej muzyczki
      > dochodzącej z kabity motorniczego.
      Czy ta muzyczka pochodziła ze sprzętu grającego rozłożnego na podłodze w
      kabinie? Bo jeśli tak, to chyba kojarzę gościa, ale nu,meru niestety nie... Ale
      pamiętam, że jeździ faktycznie ostro i często odjeżdża z przystanku w momencie
      kiedy ktoś dopada zdyszany do drzwi... W związku z jego zachowaniem życzę Ci
      powodzenia :)

      Pozdrawiam,
      Krzyskup

      --
      Life is life! Nana nanana...
    • Gość: mat28 Re: Nie chciał podać numeru służbowego!!! IP: *.interserwer.pl 17.11.03, 09:42
      Jeśli miałeś wątpliwości co do trzeźwości motorniczego to należało od razu
      zadzwonić na policję albo do MPK. Teraz to juz niczego nie ustalą.
      • hubar Re: Nie chciał podać numeru służbowego!!! 17.11.03, 16:50
        Gość portalu: mat28 napisał(a):
        > Jeśli miałeś wątpliwości co do trzeźwości motorniczego to należało od razu
        > zadzwonić na policję albo do MPK. Teraz to juz niczego nie ustalą.
        ##
        Na policję? Faktycznie, o tym wogóle nie pomyślałem, ale na MPK dzwoniłem!
        Zadzwoniłem ale oczywiście była tylko poczta głosowa, więc się nagrałem.
        • bibus Re: Nie chciał podać numeru służbowego!!! 17.11.03, 19:31
          A może spróbować przejść się bezpośrednio do MPK?
          I tam przedstawić całą sprawe jak było,
          bo tak telefony mogą ignorować. :-(
          Daj znać jak sprawa się zakończy.
          Życzę powodzenia.
    • hubar Dostałem wreszcie odpowiedź 20.11.03, 08:56
      Od: Uwagi <uwagi@mpk.lodz.pl>
      Do: hubar@tlen.pl
      Re: Ponawiam skargę!
      Thu, 20 Nov 2003 08:52:16


      Szanowny Pan
      HuBar

      Uprzejmie informuję, iż przesłana przez Pana drogą elektroniczną w dniu 13
      listopada 2003 r. skarga na motorniczego linii 9 została odczytana i
      zarejestrowana w Dziale Obsługo Klienta. Po przeprowadzeniu postępowania
      wyjaśniającego zostanie udzielona Panu odpowiedź, nie później niż w terminie
      jednego miesiąca licząc od daty wpływu do przedsiębiorstwa.
      Z poważaniem,
      Dział Obsługi Klienta
      • krzyskup Re: Dostałem wreszcie odpowiedź 20.11.03, 10:29
        Niewiele napisali, ale zawsze coś. Przynajmniej napisali, że coś z tym zrobią.
        Napisz jak Cię poinformują o zakończeniu sprawy.

        Pozdrawiam,
        Krzyskup

        --
        Life is life! Nana nanana...
      • michael00 Re: Dostałem wreszcie odpowiedź 20.11.03, 12:49
        No bo to tak jest, że nie odpowiedzą momentalnie zawsze. Mają na to czas, poza tym list musi czasem przejść przez wiele dekretacji. To normalne. Nie należy od razu się denerwować tylko poczekać.
    • hubar FINAŁ buahahahahhahahah 17.12.03, 13:44
      Łódź, dnia 11 grudnia 2003 r.





      L.dz. ZK- 721/R/2003





      hubar@gazeta.pl





      W odpowiedzi na zamieszczoną na naszej stronie internetowej skargę odnośnie
      zachowania motorniczego tramwaju linii 9 w dniu 13 listopada br. na przystanku
      ul. Narutowicza - Kopcińskiego niniejszym wyjaśniam.

      Motorniczy winien przed odjazdem z przystanku upewnić się, że wszyscy
      pasażerowie wsiedli bądź wysiedli z wagonu. Następnie poinformować sygnałem
      ostrzegawczym o zamiarze zamknięcia drzwi.

      Opisane zdarzenie świadczy o niewłaściwym wypełnianiu obowiązków przez naszego
      pracownika.

      Pragnę zapewnić, że motorniczy został pouczony o bezwzględnym obowiązku
      bacznego obserwowania wymiany pasażerów na przystanku oraz o wykazywaniu
      należytej kultury obsługi podczas wypełniania obowiązków służbowych.

      Za doznane przykrości podczas korzystania z usług MPK - Łódź Spółka z o.o.
      uprzejmie przepraszam.

      Z poważaniem,

      Dział Obsługi Klienta





      ##
      Nadmienię, że maila dostałem dopiero po tym, jak wysłałem pytanie, w jakim
      punkcie jest "moja" sprawa.
      • Gość: kitty Re: FINAŁ buahahahahhahahah IP: *.toya.net.pl 17.12.03, 14:41
        no widzisz jak sprawnie zareagowali? po takim pouczeniu to motorniczy nigdy juz
        sie nie odważy zamknąć nikomu drzwi przed nosem...:)buahahahahaha tylko tyle
        moge powiedzieć choć szczerze mowiąc to nie spodziewałam sie niczego innego po
        naszej komunikacji...najwyraźniej nie chca żebysmy jeździli tramwajami(co da
        sie odczuć na każdym kroku)..
    • hubar Deja Vu 15.06.04, 10:13
      Pasażer przytrzaśnięty i zlekceważony

      Bogumił Królikowski, inwalida z Łodzi, został przytrzaśnięty drzwiami tramwaju.
      Skończyło się krwiakiem lewego ramienia. Motorniczy nie udzielił mu pomocy, na
      krańcówce nikt nie chciał z nim rozmawiać.


      – Jestem po udarze mózgu – opowiada Bogumił Królikowski. – Mam problem z
      poruszaniem się, chodzę o kulach. Lewą ręką trzymałem się uchwytu, spuściłem
      kulę na chodnik i w tym momencie drzwi się zamknęły – mówi mężczyzna pokazując
      duży krwiak na ramieniu.

      Pan Bogumił próbował szukać pomocy u pracowników krańcówki, na której doszło do
      wypadku.

      – Cóż, motorniczy odjechał, a panowie pracujący na krańcówce mnie zlekceważyli –
      mówi. – Powiedzieli, żebym nie zawracał im głowy.

      Zniechęcony pasażer odszedł z krańcówki. Wrócił tam po dwóch godzinach i
      ponownie próbował zainteresować swoją sprawą pracowników MPK Łódź. Dopiero
      wtedy na miejsce wezwano policję i karetkę.

      – Nie mogliśmy od razu wszcząć procedury skargowej – wyjaśnia Magdalena Miśta,
      specjalistka w sekcji marketingu MPK. – Pasażer odszedł bowiem z krańcówki, nie
      pozostawiając swoich danych. Kiedy wrócił i podał nam szczegóły, odnaleźliśmy
      winnego motorniczego. Na pewno zostanie ukarany. Wyciągniemy też konsekwencje w
      stosunku do pracowników krańcówki, którzy od razu nie zajęli się sprawą.

      Przybyła na miejsce policja już wymierzyła nieuważnemu motorniczemu mandat w
      wysokości 200 złotych.

      – Radzę wszystkim pasażerom, by podobne skargi kierowali wprost pod numer
      podawany we wszystkich pojazdach (0-42 672 13 13 lub 0 800 168 034) – mówi
      Magdalena Miśta.

      (pw) - Dziennik Łódzki
      www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/374426.html
    • Gość: Michał M. Moja opowieść na ten sam temat IP: *.lodz.msk.pl / 217.97.160.* 15.06.04, 14:42
      Tez tak miałem: prosiłem o numer służbowy, a gość potraktował mnie... wagonem!
      Wcisnął pedał przyspieszenia i ten skos, który jest na początku wagonu 805N
      mnie odepchnął (migaczem w bark ;-).

      Spisałem godzinę kursu i numer boczny, wysłałem skargę, podając że motorniczy:
      - Zachowywał się niekulturalnie w stosunku do pasażera (od tego cała sprawa się
      zaczęła), fundując mu swoim chamstwem 30-minutowe czekanie późnym wieczorem na
      tramwaj do Konstantynowa.
      - Odmówił podania numeru służbowego.
      - Stwarza zagrożenie niebezpiecznym ruszaniem z przystanku.

      Dostałem odpowiedź, a jakże!
      - Motorniczy ma obowiązek podac na życzenie swój numer służbowy.
      - Został ukarany "karą regulaminową".
      Nie wiem co znaczy to ostatnie, pewnie co najwyżej pouczenie i
      stwierdzenie: "gdybyś nie był w związkach zawodowych, to dawno byś na gapę do
      pośredniaka jeździł" :-(
      • Gość: Dziki Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 18:13
        Kara regulaminowa to jest najczęściej "pojechanie po premii". Szkoda, że
        najczęściej prremia jest zabierana za inne rzeczy tzn.: przewóz innych ludzi w
        kabinie, głośne słuchanie radia lub przyjechanie na przystanek o minutę za
        wcześnie. A szkoda, gdyż nie zabiera się premii za to, za co naprawdę się ją
        powinno zabierać
        • ukalo Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 18:35
          Gość portalu: Dziki napisał:

          > Szkoda, że najczęściej prremia jest zabierana za inne rzeczy tzn.:
          > przewóz innych ludzi w kabinie,

          Przecież to jest zabronione i moim zdaniem słusznie!

          > głośne słuchanie radia

          Poniekąd też słusznie (czy to ze względu na ZAIKS, czy też pasażerów, którym "Majteczki w kropeczki" ;-) mogą się mniej podobać niż motorowemu).

          > lub przyjechanie na przystanek o minutę za
          > wcześnie.

          Jak najbardziej słuszne! Zwłaszcza poza godzinami szczytu, kiedy przez takiego co tylko minutkę za wcześnie odjechał trzeba czekać 20 minut na przystanku.

          > A szkoda, gdyż nie zabiera się premii za to, za co naprawdę się ją
          > powinno zabierać

          To za co Twoim zdaniem zabierać, skoro za powyższe nie?

          Pozdrawiam,
          Łukasz
          • krzyskup Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 18:59
            ukalo napisał:

            > > przewóz innych ludzi w kabinie,
            >
            > Przecież to jest zabronione i moim zdaniem słusznie!
            A jaka jest w tym słuszność? Przewiezienie znajomego miłośnika w kabinie
            jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie czuję się osobą, która mogłaby stwarzać
            zagrożenie dla ruchu.

            pzdr,
            krzyskup
            • ukalo Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 19:09
              krzyskup napisał:

              > > Przecież to jest zabronione i moim zdaniem słusznie!
              > A jaka jest w tym słuszność? Przewiezienie znajomego miłośnika w kabinie
              > jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie czuję się osobą, która mogłaby stwarzać
              > zagrożenie dla ruchu.

              To jest Twoje zdanie. Zdaniem tego co wprowadzał ten zapis (nie wiem czy to przypadkiem w ustawie nie jest zapisane) może to rozpraszać kierowcę/motorniczego, a tym samym stwarzać zagrożenie. Zresztą - można dyskutować nad sensownością samego zapisu, ale nie nad sensownością przestrzegania go, skoro już jest.

              Pozdrawiam,
              Łukasz

              • krzyskup Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 19:14
                OK. może i mogę go rozpraszać (chociaż raczej nie jestem długonoga blondynką).
                Ale za to jeżeli zasłabnie, to będzę pierwszą osobą, która będzie mogła
                zatrzymać tramwaj.
                I nie dyskutuję nad sensownością przestrzegania zapisu, ale nad jego
                sensownością.

                pzdr,
                krzyskup
                • ukalo Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 19:17
                  krzyskup napisał:

                  > Ale za to jeżeli zasłabnie, to będzę pierwszą osobą, która będzie mogła
                  > zatrzymać tramwaj.

                  Dobry argument.

                  > I nie dyskutuję nad sensownością przestrzegania zapisu, ale nad jego
                  > sensownością.

                  To OK. Ale póki jest taki zapis - należy go przestrzegać (niestety albo "stety")

                  Pozdrawiam,
                  Łukasz
                  • Gość: Dziki Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 19:29
                    No dobra...jest ten przepis i nie widzę w nim sensu. Motorniczy nie mając
                    jakiejś rozrywki ( jaką jestem ja rozmawiając z motorowym ) wpada w monotonię i
                    dopiero wtedy stwarza zagrożenie dla innych.
                    • ukalo Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 19:31
                      Gość portalu: Dziki napisał(a):

                      > No dobra...jest ten przepis i nie widzę w nim sensu. Motorniczy nie mając
                      > jakiejś rozrywki ( jaką jestem ja rozmawiając z motorowym ) wpada w monotonię i
                      > dopiero wtedy stwarza zagrożenie dla innych.

                      Ale bezsensowne przepisy należy ZMIENIAĆ a nie ŁAMAĆ - rozumiesz?

                      Pozdrawiam,
                      Łukasz
                      • Gość: Dziki Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 19:35
                        Odkąd pamietam przepis ten istnieje i odkąd pamiętam nie był respektowany....do
                        czasu
              • Gość: Michał M. Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.lodz.msk.pl / 217.97.160.* 15.06.04, 21:03
                Mnie tam nie przeszkadza jeśli motorniczy z kimś obecnym w kabinie rozmawia. Z
                własnego doświadczenia wiem, że można rozmawiać w czasie prowadzenia pojazdu z
                pasażerem i nie wpływa to na bepieczeństwo. Ważne tylko żeby pasażer
                nie "smęcił" i nie pouczał jak jechać :)

                No chyba, że rozmawia się przez telefon. Tu jestem zwolennikiem surowych kar -
                jedna ręka zajęta telefon, druga najlepiej papierosem, a pojazd jedzie sam...
                dobrze jeśli to tylko tramwaj.

                Widziałem już lepsze rzeczy. Na przykład motorniczy wyjeżdżał z krańcówki przy
                Szczecińskiej i jechał sobie Aleksandrowską... czytając gazetę. A kiedy
                zwróciłem mu uwagę - oburzył sie na to, że go... przestraszyłem!
                • ukalo Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 21:10
                  Gość portalu: Michał M. napisał:

                  > Mnie tam nie przeszkadza jeśli motorniczy z kimś obecnym w kabinie rozmawia.

                  Mnie też nie. Bardziej chodzi mi o to, że jeśli przepis jest bez sensu to należy go zmienić, a nie łamać.
                  Denerwują mnie wszechobecne przyzwolenia "Bo wszyscy tak robią".

                  Pozdrawiam,
                  Łukasz
                  • Gość: Dziki Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 21:15
                    Do pewnego momentu było to nawet ciekawe....ale odkąd sie zmieniły władze, kara
                    zabrania premii za przewóz w kabinie to przesada...i nie mów Łukasz, że wszyscy
                    go łamia...sa osoby z którymi pogadasz tylko i wyłącznie na pętli
                    • ukalo Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 21:18
                      Gość portalu: Dziki napisał(a):

                      > Do pewnego momentu było to nawet ciekawe....ale odkąd sie zmieniły władze, kara
                      > zabrania premii za przewóz w kabinie to przesada...

                      Kara jest za łamanie regulaminu więc to nie jest przesada. Należy zmienić regulamin jeśli jest zły, a nie zezwalać na jego łamanie.

                      > i nie mów Łukasz, że wszyscy
                      > go łamia...sa osoby z którymi pogadasz tylko i wyłącznie na pętli

                      Hm... a gdzie ja napisałem że wszyscy go łamią???
                      Nie zrozumiałeś poprzedniego posta :-(

                      Pozdrawiam,
                      Łukasz
                    • krzyskup Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 21:21
                      Zgadza się. Ale są też motorowi, którzy na widok znajomej twarzy natychmiast
                      otwierają drzwi kabiny i zapraszają ją gestem. Znam takiego jednego, słyszałem
                      i innych.
                      Żeby było ciekaweij, ten jeden łamie (moim zdaniem) tylko ten przepis. No i
                      wydaje mi się, że uprzejmością dla pasażerów nadrabia łamanie tego... Wiem, że
                      to nie jest usprawiedliwienie, ale wydaje mi się, że należałoby raczej karać
                      chamstwo niż przewożenie ludzi w kabinie.

                      pzdr,
                      krzyskup
                      • Gość: 3320 KOLEGA W KABINIE MOTORNICZEGO IP: *.retsat1.com.pl 15.06.04, 22:02
                        Wtam!Sam jestem motorowym w ZKT-3 i wiem jak przyjemnie jest pogadac z kims w
                        kabinie albo posluchac glosniej radia!Przez ten przepis kilka razy stracilem
                        premie!!Jestem za OBALENIEM tego przepisu!Zorganizujemy ruch na rzecz OBALENIA
                        tego przepisu sa CHETNI???????PISZCIE!!!!!!! Ja zbiore motorowych z ZKT-3!!!!
                        • krzyskup Re: KOLEGA W KABINIE MOTORNICZEGO 15.06.04, 22:09
                          Jeżeli to prawda, że jesteś motorowym, to ja jestem. Ale nie sądzę, aby
                          znaleźli się inni tacy motorowi - strach o premie i posady. Ja, jako osoba
                          niezalezna od MPK - byłbym za. Ale mPK straciłoby możliwość cięcia premii, a
                          przez to oszczędzania. Ten numer nie przejdzie.

                          pzdr,
                          krzyskup
                          • Gość: 3320 Re: KOLEGA W KABINIE MOTORNICZEGO IP: *.retsat1.com.pl 15.06.04, 22:15
                            WARTO sprubowac przez zwiazki!
          • michal.ch Re: Moja opowieść na ten sam temat 15.06.04, 22:18
            ukalo napisał:

            > Gość portalu: Dziki napisał:
            >
            > > Szkoda, że najczęściej prremia jest zabierana za inne rzeczy tzn.:
            > > przewóz innych ludzi w kabinie,
            >
            > Przecież to jest zabronione i moim zdaniem słusznie!


            Cicho siedź. Nie znasz się. ;-)
            • Gość: Dziki Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:26
              Co racja to racja
              • teufel Re: Moja opowieść na ten sam temat 16.06.04, 14:07
                Żadna racja!!
                • Gość: Dziki Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 12:41
                  A co??Może nie lubisz się czasami przejechać w kabinie??
                  • teufel Re: Moja opowieść na ten sam temat 17.06.04, 13:16
                    Nie
                    • Gość: Dziki Re: Moja opowieść na ten sam temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 14:14
                      ...nie gadaj bo nie uwierzę...
                      • teufel Re: Moja opowieść na ten sam temat 17.06.04, 15:08
                        czyli wnioskuję, z Twej wypowiedzi, że... jeśli bede gadal, to nie uwierzysz.
                        Nie lubię jeźdźić w kabinie motorniczego.
            • ukalo Re: Moja opowieść na ten sam temat 16.06.04, 16:10
              michal.ch napisał:

              > > Przecież to jest zabronione i moim zdaniem słusznie!
              > Cicho siedź. Nie znasz się. ;-)

              Michał, zauważyłem emotikona, ale najwyraźniej niektórzy nie, zatem jeszcze raz:

              po pierwsze:
              Prawdopodobną intencją tego, kto wprowadził ten zapis jest poprawa bezpieczeństwa (wiem, że równie mocne są kontrargumenty, ale tu należałoby zasięgnąć wiedzy u fachowców w tej dziedzinie) - jako taki jest potrzebny.

              po drugie:
              Jeśli przepis jest niesłuszny - należy dążyć do jego zmiany, a nie zezwalać na jego łamanie.

              Powtarzam się, ale widać do niektórych to nie dociera :-(

              Pozdrawiam,
              Łukasz

              PS. Też uważam że fajnie jest przejechać się w kabinie. Ale wkurza mnie jak miłośnikom pasja przesłania zdrowy rozsądek...
        • michael00 Rozmawianie w kabinię tępie praktycznie 16.06.04, 17:05
          I niech się prowadzący pojazdy MPK mają na bacznośći, kiedy m00 jedzie akurat z nimi, bo pisma ślę hurtowo.

          Podobnie jak niezatrzymywanie się na przystankach.
          • michal.ch Re: Rozmawianie w kabinię tępie praktycznie 16.06.04, 18:35
            michael00 napisał:

            > Podobnie jak niezatrzymywanie się na przystankach.


            Po takich tekstach masz to pewne jak w banku. Powiedz tylko na którym
            przystanku wsiadasz. ;-)
    • hubar Główne grzechy pracowników MPK 17.06.04, 16:13
      Motorniczowie i kierowcy łódzkich autobusów zamykają drzwi pasażerom przed
      nosem, palą papierosy podczas jazdy, chlapią błotem i zatrzymują autobusy za
      daleko od krawężnika. To tylko niektóre zarzuty, jakie wpływają do MPK. Ale
      pasażerowie łódzkiej komunikacji skarżą się także na to, że kierowcy używają
      niecenzuralnych słów.



      - Byłam oburzona, kiedy motorniczy zaczął wydzierać się na innych kierowców,
      którzy nie wpuścili go na rando – poskarżyła się nam Alina Musiał, pasażerka
      tramwaju linii 15.

      Zarzuty przede wszstkim dotyczą złego zachowania.

      – Spytałam motorniczego tramwaju linii 11, czy jedzie do Pabianic. Odburknął
      mi, że trzeba było wysiąść na przystanku i sprawdzić w rozkładzie jazdy – żali
      się inna łodzianka.

      – Rano jechałam do pracy autobusem linii 69. Na przystanku przy al.
      Politechniki chciałam szybko się przesiąść do PKS-u, który stał przed nim.
      Autobus MPK wjechał w zatoczkę, kierowca mógł więc otworzyć drzwi. Zapukałam do
      kabiny kierowcy, a ten obrzucił mnie wyzwiskami, z których „zamknij się” było
      najłagodniejsze – wspomina zszokowana Gabriela Galanciak z Łodzi. Jej zażalenie
      na nieuprzejme zachowanie jest jednym spośród 153, które w tym roku wpłynęły do
      MPK. W ubiegłym przyjęto 324 skarg, z których 154 uznano za słuszne.

      – Jeśli zarzuty potwierdzają się, to pracownicy podlegają karom – od pouczenia
      nawet do utraty pracy – powiedział nam Jarosław Malec, dyrektor zarządzający w
      MPK.

      Jak udało nam się ustalić, do tej pory żaden kierowca nie został zwolniony z
      powodu złego zachowania.

      (mr) - Express Ilustrowany
      www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/375183.html
      • michal.ch Re: Główne grzechy pracowników MPK 17.06.04, 17:22
        hubar napisał:

        > (...) kierowcy łódzkich autobusów (...) chlapią błotem i zatrzymują
        > autobusy za daleko od krawężnika. To tylko niektóre zarzuty, jakie wpływają
        do MPK.


        No przepraszam bardzo, ale czegoś tu nie rozumiem. Z jednej strony ludzie mają
        pretensje jak autobusy stają za daleko (bo tylko tak da się uniknąć strug wody
        spod kół), a z drugiej buldoczą się jak podjedzie pod krawężnik. Bo przy
        deszczowej pogodzie obok krawężnika zawsze są kałuże i autobus ponad nimi nie
        przefrunie,. Tak więc może trzeba się zastanowić i ruszyć dupę oddalając się
        nieco od krawędzi jezdni, żeby nie zostać ochlapanym. Lepiej pokłapać dziobem
        dla prasy - to widać przychodzi ludziom łatwiej niż myślenie.


        >
        > - Byłam oburzona, kiedy motorniczy zaczął wydzierać się na innych kierowców,
        > którzy nie wpuścili go na rando – poskarżyła się nam Alina Musiał, pasaże
        > rka
        > tramwaju linii 15.


        A to dość nagminne zjawisko. I też to mi się nie podoba.


        > Zarzuty przede wszstkim dotyczą złego zachowania.
        >
        > – Spytałam motorniczego tramwaju linii 11, czy jedzie do Pabianic. Odburk
        > nął
        > mi, że trzeba było wysiąść na przystanku i sprawdzić w rozkładzie jazdy –
        > żali
        > się inna łodzianka.


        To już jakiś kompletny burak musiał być. Nic by mu się nie stało, gdyby
        odpowiedział tak lub nie.

        A z drugiej strony ludzie faktycznie mogliby wreszcie patrzeć na rozkłady, a
        nie najpierw wsiadać, a potem zastanawiać się w co takiego wsiedli. To bardzo
        częste zjawisko, a już dobijający jest fakt, kiedy takie osoby żądają otwarcia
        drzwi po odjeździe z przystanku, bo one sie pomyliły i teraz chcą wysiąść.
        A więc pasażerom tez można wiele zarzucić.


        > – Rano jechałam do pracy autobusem linii 69. Na przystanku przy al.
        > Politechniki chciałam szybko się przesiąść do PKS-u, który stał przed nim.
        > Autobus MPK wjechał w zatoczkę, kierowca mógł więc otworzyć drzwi. Zapukałam
        do
        >
        > kabiny kierowcy, a ten obrzucił mnie wyzwiskami, z których „zamknij się&#
        > 8221; było
        > najłagodniejsze – wspomina zszokowana Gabriela Galanciak z Łodzi.


        Dwa pytania.

        1) Czy tam jest przystanek podwójny? Jesli nie, to drzwi otworzyc nie mógł, bo
        jakby gdzieś tam w pobliżu stał NR, to facet już dostałby po premii.

        2) Czy sytuacja była dokładnie taka jak ją opisano? Czy kierowca rzeczywiście
        był takim kompletnym burakiem, że już na starcie zaczął sypać takimi tekstami,
        czy może to najpierw pasażer go sprowokował chamskim zachowaniem? Może kierowca
        powiedział, że nie może, a kobitka zaczęła mu wymyślać? Bo aż mi trudno
        uwierzyć w wersję przedstawioną w artykule.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka