Dodaj do ulubionych

BRUD i brud. Znów o Wrocławiu.

06.03.09, 08:52
Dość sceptycznie podchodziałam zazwyczaj do hurra optymistycznch
opowiesci o tym, jak to w innych miastach czyściej, piekniej,
mądrzej - bo jak wiadomo, wszedzie lepiej, gdzie nas nie ma.

Wrocław odwiedziałm po dwuletniej nieobecnosci i...i musze przyznać,
ze załamał mnie kontrast - nie inwestycji, zabytków, nie, nie - to
wszystko to drobiazgi w porównaniu z tym o czym chcę nadmeinić.

Załamał mnie kontrast BRUDU i BALAGANU , jelsi porównać Łódż i
Wrocław!

Ja wiem, z e na tym forum dziąła pręzna grupa zachwycacych sie
Łodzią, sama wiem, ile tu perełek - ale to temat o czymś zupelnie
innym. Jak miasto moze być w samym centrum tak zasyfione - sadza,
zasikanie, bohomazy, plakacidła , cudony rejon China Town ,
kartonowe pudła, reklamówki dyndające na drzewach itp, itd. I do
tego ta piękna, umierająca ulica...
Szczerze mówiąc zawsze wkurzłay mnie te zachwyty Wrocławskie, ale
teraz rozumiem o co chodzi - to miasto jest po prostu CZYSTE i
uporzadkowane -znalezienie ulicy w typie Kilinskiego jest ,
delikatnie mówiąc, trudne... Znaki z zakazem wstepu dla psów,
smietniki na klucz, zeby nei szczały tam całe tabuny narodu i brak
unioszącego sie z kazdej bramy odoru moczu - niby nic, a bardzo duzo.

Jest mi po prostu smutno, bo mozna Łódz promować, organizować tu
festiwale itp , ale co z tego, skoro smierdzi jak w chlewie?
Obserwuj wątek
    • miejskie_narty No cóż - to samo przeżyłem kiedyś w Poznaniu 06.03.09, 09:28
      Ale zaraz pewnie mi Bigi powie, że jakbym tam pomieszkał przez chwilę, to bym zobaczył i poznańską Wschodnią.

      Różnica tylko taka, że u nas nie trzeba dłużej mieszkać, by syf dostrzec. Syf jest w cetralnych, więc siłą rzeczy rerezentacyjnych, fragmentach miasta.


      PS. Natomiast fajnie się wraca do Łodzi z Indii, z Rosji, z Ukrainy, z Turcji, z Egiptu, z Laosu itd. Wtedy widać, jaki u nas ład i porządek:-)
      • iluminacja256 Re: No cóż - to samo przeżyłem kiedyś w Poznaniu 06.03.09, 09:47
        > Różnica tylko taka, że u nas nie trzeba dłużej mieszkać, by syf
        dostrzec. Syf j
        > est w cetralnych, więc siłą rzeczy rerezentacyjnych, fragmentach
        miasta.


        No własnie . Miałam okazje pooglądać sobie i centrum i typowe
        blokowiska i zauwazyłam rzecz nastepujacą - centrum aż lsni , nawet
        teraz w marcu, który nie jest optymalnym czasem dla turystyki. Nie
        maja racji bytu jakieś łatanki rozwalajacych się bud za pomoca płyty
        pilsniowej, kawałka dykty i zelaznych drzwi znalezionych na
        złomowisku - juz w pewnym momencie zacżełam tego szukać , zeby
        udowodnić sobie , ze znajdę . Nie znalazłam;/

        Odpowiedniki kamienic tworzą domki kilkurodzinne, z cegły - na oko
        widac , ze stare . Ale one tez sie nie sypią i maja uprzątniete
        śmietniki!

        Blokowiska, takie jak w całej Polsce, ale i tam jest stosunkowo
        czysciej.

        Na podstawioe tego wszystkiego dochodze do wniosku, ze to mentalnosc
        autochtonów wywa na wygląd miasta, skoro china town istnieje od
        zawsze, to widać Łodzianom się podoba;/
        • miejskie_narty Re: No cóż - to samo przeżyłem kiedyś w Poznaniu 06.03.09, 10:26
          WIesz, mentalność to poważne słowo. Ja bym raczej mówił o przyzwoleniu na nieporządek, decyzjach kwaterunkowych z przeszłości, powszechnej biedzie, braku działania władz w tej kwestii i paru jeszcze innych szczegółowych kwestiach.

          Dam przykład z tego tygodnia: Parę wątków niżej, było coś o cieknących rynnach. Mieszkam w kamienicy, która, jak to zwykle kamienice, przylega ścianą do kamienicy sąsiedniej. Okazuje się, że u sąsiadów jest probelem z odprowadzaniem wody z dachu, w skutek czego topniejący śnieg (a potem już deszcz) zaczął cieknąć po ścianie łączącej nasze kamienice i pojawiać się w jednym mieszkaniu u nas w formie pięknego zacieku w kształcie Matki Boskiej Ostrobramskiej. Po całych ceregielach z umawianiem się z przestawicielem administracji sąsiadów (nie było to łatwe) nastąpiły oględziny i inspektor (ich) niechętnie i półgębkiem przyznał, że wina leży po ich stronie. Jednak jednozceśnie energicznie zaznaczył, że awarii nie usuną, bo nie ma pieniędzy. I teraz powiedz: jak ma nie być grzyba na ścianie, skoro administracja (gminna - dodam dla porządku) w momencie gdy sprawa nie dotyczy bezpośrednio ich posesji, nie widzi problemu.

          To samo myślenie pokutuje w ludziach wyprowadzających psy trzy domy dalej, by tam się wysrały. Ja wysrają się sąsiadom pod okna, to nie ma problemu, bo przecież nie brudzą "naszego" chodnika. A cała okolica wygląda, jak wygląda.
          • iluminacja256 Re: No cóż - to samo przeżyłem kiedyś w Poznaniu 06.03.09, 10:41
            nastąpiły oględziny i inspektor (ich) niechętnie i półgębkiem
            przyznał,
            > że wina leży po ich stronie. Jednak jednozceśnie energicznie
            zaznaczył, że awar
            > ii nie usuną, bo nie ma pieniędzy...


            Zadam teraz naiwne pytanie - DLACZEGO NIE MA PIENIĘDZY?

            Rozumiem, z e ludzie ci płaca cos takiego jak CZYNSZ w tejze
            kamienicy, prawda? Czy oznacza to, ze ani złotówka czynszu nie jest
            przeznaczona na takie "wypadki losowe" jak powyzszy? Czy nie mozna
            teo jakos załatwić na drodze prawnej, skoro to ewidentnie ich wina?
            • miejskie_narty Re: No cóż - to samo przeżyłem kiedyś w Poznaniu 06.03.09, 10:48
              Pewnie tak to się skończy. Wyślemy pismo (najlepiej działają te z kancelarii prawnych) i zobaczymy.

              AN-y, ich funkcjonowanie, wpływ na wygląd miasta i życie mieszkańców to temat rzeka. Wiele już to i gdzie indziej zostało o tym napisane, jednak władze miasta wolą utrzymywać status quo. DLaczego? Też nie jest to tajemnicą.
      • big_news Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 09:48
        Wyręczyłeś mnie;)
        Ja bym się tylko zastanowił, które miejsca są dla Łodzi AKTUALNIE
        reprezentacyjne i czy w nich rzeczywiście jest gorzej niż we Wrocku czy Pyrowie.
        Bo wiesz, Bigiel i okolice, tylko z tej racji, że są w centrum, już nie mogą
        sobie rościć pretensji do postrzegania ich jak pępka... miasta. Jasne,
        Piotrkowska zasługuje na szczotkę, gąbkę i wiadro z wodą, ale ludzie ją omijają
        i taka jest rzeczywistość. Kłaniają się decyzje o umiejscowieniu centrów
        handlowych tam gdzie są, a nie na obrzeżach. Zresztą, co tu wałkować. Nie chce
        mi się klepać w kółko tego samego.
        • miejskie_narty Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 10:01
          OK, Manufaktura Manufakturą reprezentacyjną jest. Lecz dopóki poruszając się po szeroko pojętym centrum łodzianie i przyjezdni (nie ma tu większej różnicy) widzeć będą głównie spadające tynki, liszaje wilgoci, zasrane chodniki, dziury w jezdniach, staczy bramowych, niedomyte tramwaje i rozjechane trawniki, dopóty będzie pokutował wizerunek brudnego i zaniedbanego miasta.
          • aaa202 Bo największą Łodzi troską zmieścić wszystko 06.03.09, 10:20
            na Drewnowską.
            Należy dworzec przenieść do Manufaktury i gicio, ni liszaja.
        • iluminacja256 Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 10:05
          Czy wg ciebie dla jakiegokolwiek miasta reprezentacyjna GAKLERIA
          HANDLOWA? GALERIA DOMINIKANSKA? GALERIA KRAKOWSKA? GALERIA
          BALTYCKA?

          To są po prostu sklepy - centra handlowe, jak w całej Polsce, ale
          oprócz tego kazde wymieniopne miasto ma SWOJE CENTRUM z zabytkami,
          czasem rynkiem, ulicami , knajpami i kawiarniami, sklepami
          pamiętkarskimi, CIK-iem i IT .

          TO w Łodzi jest NA PIOTRKOWSKIEJ - zaczyna sie jednym placem i
          kończy drugim, dochodząc aż DO OGRODOWEJ, a nie otacza wielki
          sklep w formie jednego pałacu i cmentarza przy tej Ogrodowej - a na
          przeciw - rozwlajace się kamienice. W tym jeden pałac w formie
          zupłnej ruiny.
          • big_news Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 10:56
            Powiedz to wszystko ludziom, którzy łukiem Piotrkowską obchodzą.
            Mówisz - reprezentacyjna ulica (centrum?) od placu do placu. Żartujesz, prawda?
            Raz, że za Centralem (no, niech będzie za Radwańską) na Pietrynie już prawie nic
            dla potencjalnych kupujących nie ma, dwa, że z jednej strony Manufaktura, a z
            drugiej Galeria wygoniły kupców z Bigla. Czasy, kiedy Łodzianie biegali od pl.
            Wolności do Uniwersalu skończyły się wcześniej, niż wraz z otwarciem centrum
            handlowego na Ogrodowej, a i wycieczki autokarowe z innych miast, pielgrzymujące
            do nas na zakupy, to zamierzchła przeszłość. Zresztą ten drugi problem
            "rozwiązał" kiedyś Tuszyn. Łódź od dawien dawna postrzegana jest jako miasto
            robotnicze, amatorów lukania na naszą secesję trochę się znajdzie, ale w końcu
            ludzie wolą przemierzać stare zamczyska, kręcić się po klimatycznych rynkach,
            skorzystać z przystani wodnej, a ci z głębokiej prowincji wolą wytężać wzrok na
            ciekawą, nowoczesną architekturę, niż zadzierać nos na urokliwe co prawda, ale w
            końcu podobne do siebie kamienice. No i ile czasu potrzeba, żeby "poznać"
            Piotrkowską? Dzień, dwa, no może trzy. Nic na to nie poradzisz, że wskutek
            takiej, a nie innej polityki zagospodarowania miasta nasze "centrum" zdycha. I
            raczej nie zanosi się na to, że da się jeszcze tego trupa ożywić.
            • iluminacja256 Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 11:12
              >Powiedz to wszystko ludziom, którzy łukiem Piotrkowską obchodzą

              Którędy ją obchodzą ? Kilińskiego? sienkiewicza? A moze Gdańską ?
              I to oczywiscie też nie sa reprezentacyjne ulice, tylko jakos tam
              prowdzą do centrum jakim jest MANUFAKTURA - nowe centrum zafundowane
              Łodzi przez sklep - Centrum to obejmuje kawałek brukowanego placu z
              fontannami - jedyny przypadek maista na swiecie, które zdecydowało,
              ze woli mieć centrum w tym styklu, szkoda, z e nie na Olechowie -
              tam tez by to centrum mogło być.


              Raz, że za Centralem (no, niech będzie za Radwańską) na Pietrynie
              już prawie ni
              > c
              > dla potencjalnych kupujących
              wycieczki autokarowe z innych miast, pielgrzymując
              > e
              > do nas na zakupy, to zamierzchła przeszłość

              Nie wiedziaałm, ze wg Cibie centrum maista to miejsce do którego
              wszyscy pielgrzymuja na zakupy...nie wiem jakim cudem , ale akurat w
              tym scisłym Centrum Wrocławia, bo będe sie go uparcia trzymac jako
              przykładu - centrum miasta nie tworzą sklepy z butami, ciuchami,
              meblami i cholera wie czym jeszcze - scisłe centrum nastawione jest
              na rozrywkę, kulturę , trochę sztuki, TURYSTYKE oraz handel, a
              nie na odwrót. Centrum Lodzi to lumpeksy i telefonia komórkowa oraz
              sklepy Rossman.


              >Łódź od dawien dawna postrzegana jest jako miasto
              > robotnicze, amatorów lukania na naszą secesję trochę się znajdzie


              To, ze ktoś jest postrzegany jako wariat,bo maluje dziwne obrazy,
              nie znaczy, z e jest wariatem. Taki własnie ciagf logiczny
              proponujesz - kto nie chce byc robotnikiem, niech stąd spada, nei ma
              miejsca dla amatorów lukania na coś innego niż Dell i brud.
              • big_news Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 11:30
                Nie rozumiemy się.
                Może dlatego, że napisałem o Łodzi jako o mieście robotniczym, a powinienem -
                fabrycznym. Taki jest wizerunek naszego miasta i nic na to nie poradzisz.
                Piotrkowska BYŁA takim naszym Centrum. Wszystko (no, prawie) co się u nas
                Działo, było nierozerwalnie z nią związane. A, że Łódź była miastem tekstylnym,
                była w miarę dobrze zaopatrzona, a multum sklepów leżała przy centralnej ulicy,
                to ściągali na nią ludzie z miasta i całej Polski. Co innego, poza tymi
                zakupami, było wabikiem, atrakcją, która mogła zapewnić famę Łodzi? Czy odbywały
                się tu rewelacyjne koncerty? Czy mieliśmy renomowany festiwal filmowy? A może
                nasz teatry biły na głowę te stołeczne? Tu działał Grotowski? My mieliśmy
                Piwnicę pod Baranami? To na naszych deskach wystawiał Kantor, grali Łomnicki,
                Zapasiewicz czy Holoubek? A może mamy rewelacyjne ZOO, niepowtarzalny Ogród
                Botaniczny, na naszym Ratuszu co godzinę pokazują się Koziołki, nasi Królowie
                tutaj mieli swój Zamek, mamy Maltę, Stalinowski Pałac albo inne niż domowe
                Łazienki? Czym chcesz przyciągnąć turystów, no czym się pytam? Jeszcze raz:
                secesją? Bez żartów. Świat się zmienił. Też ubolewam, że "zafundowano" nam same
                centra handlowe. Ale jeżeli już są, to nie ma się co obrażać na ludzi, że wolą w
                nich zostawić swoje własne pieniądze, bo na głowy im tam nie cieknie, w gówna
                raczej nie wdeptują, od czasu do czasu zagra przaśna (albo i wręcz odwrotnie)
                kapela, a i dzieciaków nie trzeba gnać 3 kilometry, bo jest je gdzie
                "podrzucić". Mówię Ci, kochaj Łódź taką jaka jest, nie zrobisz z niej drugiego
                Las Vegas, nawet drugiego Wrocławia u nas nie będzie. I... bardzo dobrze! Bo
                gdybym chciał w czymś takim mieszkać, już dawno by mnie tu nie było.
                • iluminacja256 Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 12:00
                  Masz najwieszy zachowany cmentarz zydowski w Europie. Do niedawna w
                  ruinie. Nie obchodzi cię to?

                  Masz najwiekszy,w pełni zachowany, nieremontowany i sypiacy się w
                  gruzy komlpeks fabryczno - mieszkalny w Eurpie. Nie obchodzi cię to?

                  Masz pałace i wille fabrykanckie, ktore walą sie w gruzy - nie
                  secesyjne kamienice na Piotrkowskiej, jak upracie insynuujesz, ale
                  eklektyczne PALACE i PALACYKI - nie obchodzi cię to?

                  Ogromne zbiory najnopwszej sztuki wsppolczsnej - do neidawna
                  upchnięte w magazynie w walacym sie gmachu - nie obchodzi cię to?

                  >Czy mieliśmy renomowany festiwal filmowy?

                  A czy to nie nieudolnosc nieudaczników i chichiot historii, z e go
                  nie mieslismy, bo go nie zorganizowalismy , choc mamy najsłynniejszą
                  szkołe filmową w Polsce i stad wywodzą sie SLAWY? To jest dopiero
                  załosne. Dlaczego Camerimage jest w Lodzi festiwalem na tyle
                  branzowym i zamkniętym, ze miasto go olewa?
                  Dlaczego Dialog Czterech Kultur nie ejst reklamowany na miarę
                  wydarzenia?
                  Dlaczego O Venei prawie sie nie słsyzy?
                  Dlaczego koncerty w studiach Toi ( pofilmowych) sa tak sąłbo
                  rozreklamowane?
                  Dlaczego Fabryka Sztuki na Tymienieckiego jest tak kiepsko znana?
                  Dlaczego w kosciele Ewangelickim Sw Mateusza , w którym zawsze
                  gromdzą sie tłumy , jelsi ejst kioncerty, te koncerty odbywaja sie
                  tak rzadko, a filharmonia jezdzi po regionie ?

                  Dlaczego, dlaczego, dlaczego?

                  Z tym swoim "Kochaj Łódz jaka jest" dajesz dowód temu, ze nawet jej
                  dobrze nie znasz...




                  • big_news Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 12:42
                    Nie znam jej, bo... Tobie się tak zdaje?
                    Bo nie wypunktowałem tych paru "atutów"?
                    Kto, prócz zainteresowanych, będzie się tłukł przez pół świata czy kraju na
                    cmentarz? Sądzisz, że każdy turysta odwiedza w Paryżu grób Szopena albo Morrisona?
                    Wille fabrykanckie, hm, w ruinach.
                    Kogo chcesz tym ściągnąć, złomiarzy? Oni w ogóle podróżują?
                    Pałacyki. Rozsiane po mieście, prywatne rezydencje lub umieszczone tam
                    instytucje państwowe. A dasz głowę, że nie znajdzie się więcej chętnych do
                    oglądania dziwacznych, "wypasionych" Cygańskich (wiem, zaraz pojedziesz po moim
                    rasizmie, powinienem przecież napisać - Romskich, co nie?) domostw w okolicznych
                    Pabianicach czy innej Białej lub Zgierzu? Wyobraź sobie, że więcej ludzi woli
                    (nad czym ubolewam zresztą) oglądać Dodę niż Domingo. I co, wieszać się z tego
                    powodu?
                    Muzeum ok. Ale w czym ono może konkurować z Wawelem? Że już o Luwrze czy Prado
                    nie wspomnę.
                    Do kogo masz pretensje o brak festiwalu filmowego z prawdziwego zdarzenia? Do
                    władz dzisiejszych, poprzedników, komunistycznych kacyków, czy może do...
                    twórców, których tylu wyszło z Filmówki, a którzy gdy tylko zobaczyli tablicę z
                    przekreśloną nazwą Łódź zapominali o tym mieście? A przypominali sobie o nim
                    tylko wtedy, jak trzeba było odkryć swoją Gwiazdę na Biglu, albo chwilkę, z
                    Okazji, posiedzieć na słynnych Schodach...
                    Resztę pytań skierowałaś nie pod ten adres co należy. Nie ode mnie cokolwiek tu
                    bowiem zależy. Ale powiem więcej: gdybym to ja był szefem naszego łódzkiego
                    interesu, to też za specjalnie nie głaskałbym tych wszystkich co to mają
                    pretensje, a sami, we własnym dobrze pojętym interesie, nawet palcem nie kiwną,
                    żeby było o nich głośno nie tylko w naszych opłotkach. Ja wiem, państwo Twórcy
                    są ponad przynależne zwykłym śmiertelnikom prozaiczne zajęcia. Ich trzeba
                    głaskać, tulić, kadzić im i nosić ich w lektykach. No, ale wyobraź sobie, że to
                    nie te czasy, że mecenat państwa nie oznacza już 100% troski o natchnione
                    towarzystwo. Trzeba ruszyć własne, najczęściej mocno zasiedziałe dupsko i zrobić
                    troszkę pozytywnego szumu wokół własnego projektu czy pomysłu. Że filharmonia
                    jeździ? A co, ma się nigdzie nie ruszać, nawet jak do nich pies z kulawą nogą
                    nie przyjdzie? A może oni mają kiepski repertuar albo pitolą jak cię mogę i
                    dlatego nie ma runu na bilety?
                    I ponownie wyrzut, że kocham Łódź i jeszcze raz zarzut, że jej nie znam.
                    No dobra, uznajmy, że Ty wiesz o tym mieście więcej, że lepiej niż przeciętny
                    forumowicz orientujesz się w jego zaletach.
                    Tylko co z tego, pytam, skoro wystarczy, że raz powąchasz obcy rynek, nie
                    zapuszczając się nawet w okalające go uliczki i już stękasz, mantryczysz,
                    obrzydzasz, fałszywie ubolewasz nad niedoskonałościami własnego miasta? Wiesz
                    co? Sto razy bardziej wolę mało rozgarniętego, ale lojalnego tubylca, od
                    przemądrzałych utyskujących paniuś. Jak bony dyny.
                    • iluminacja256 Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 12:54
                      >Bo nie wypunktowałem tych paru "atutów"

                      Bo te atuty sa dla ciebie BARDZO niewygodne, gdyż wskazują, z e
                      moze być inaczej i lepiej, o ile coś sie robi, a nie bredzi o
                      robotnikach i handl w kólko.
                      Zadne miasto nie ma takiego odpływu studentów po ukończonych
                      studiach jak Łódz - to też PRZYPADEK?


                      >Sto razy bardziej wolę mało rozgarniętego, ale lojalnego tubylca, od
                      > przemądrzałych utyskujących paniuś

                      Nie wątpie, ze wolisz. Większosc zaślepionych woli kogoś, kto
                      chwali coś co sie wali, sypie i rozlatuje od tych, którzy wskazują,
                      ze się rozlatuje, wali i trzeba to zatrzymac, o ile nie chce sie
                      katastrofy.

                      Dlatego kiepsy władcy woleli lojalnych, mało rozgarniętych
                      pochlebów , którzy chwalili nowe szaty króla niż szczerych,
                      krytycznych doradców, którzy otwarcie mówili - król jest nagi.

                      Swoja droga to zabawne, z e nie potrafisz nawet tzrech postów
                      wymienić bez personalnych ataków - tak to bywa bez solidnych
                      argumentów , niestety.
                      • big_news Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 13:24
                        Przeczytaj ostatnie, Twoje własne zdanie. Ze trzy razy. Tak, żeby Ci utkwiło w
                        pamięci. A następnie wróć do do poprzednich, _własnych_ postów, przynajmniej
                        tych, w których polemizowałaś ze mną. Być może ze zdumieniem odkryjesz, że od ad
                        personam... nie jesteś wolna. No, ale to w/g mnie małe miki. Nie nowina to, że
                        osoby Twojego pokroju wyrzucają innym własne ograniczenia.
                        I zapewniam Cię, że ŻADEN z tych rzekomych atutów nie jest dla mnie niewygodny.
                        To tylko Ty zdajesz się nie dostrzegać CAŁEJ złożoności problemu, różnych
                        zapóźnień, zaniechań, całej tej polityki, wskutek której Łódź jest w tym
                        miejscu, w którym jest. Że już ok. 20 lat temu postawiono na nią krzyżyk.
                        Twój wniosek, jakoby bliżej jest mi do takiej czy innej grupy społecznej jest o
                        tyle nietrafiony, że zupełnie bezpodstawnie (moim skromnym zdaniem) lokujesz się
                        wśród inteligencji. Nie wystarczy bowiem legitymować się świstkiem
                        zaświadczającym ukończenie jakiejś uczelni, żeby być postrzeganym jako
                        intelektualista. Nie mówiąc już o tym, że takich najczęściej wyróżnia kultura
                        osobista, o czym w Twoim przypadku w ogóle nie możne być mowy.
                        Co do tych, którzy brykają stąd gdzie pieprz rośnie zaraz po ukończeniu
                        edukacji. Cóż. Albo się w sobie ma lokalny patriotyzm i chęć ruszenia (umownego
                        w tym wypadku, bo łódzkiego) świata z posad albo się wykręca nos, chwali cudze i
                        pyszczy na tych, którzy tu trwają mimo wielu niedogodności oraz świadomości
                        niedoskonałości ich heimatu.
                        Ja tam nie wiem, czy Ty psioczysz na Łódź "od zawsze", czy dostrzegłaś jej
                        mankamenty raptem po wizycie we Wrocku. Nie mam pojęcia czy toczyłaś podobne do
                        dzisiejszych armat za panowania np. Czekalskiego czy Jagiełły. Skąd mi wiedzieć,
                        że jesteś tak bystrą (choć wybiórczo przecież) obserwatorką naszego i obcych
                        miast od zawsze, ale mój z kolei nos podpowiada mi, że to święte oburzenie na
                        wygląd Łodzi jest jakieś takie nienaturalne. Ale co mi tam, jak znam życie to
                        już i tak nie odpowiesz, nad czym zresztą ubolewać nie zamierzam. Życzę Ci, byś
                        jak najwięcej czasu spędzała na krajowej i zagranicznej emigracji, tyle, by
                        czasu nie starczało Ci już na kamienowanie własnego miasta.
            • przyslowie Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 11:52
              Bigusiu, Ty Gaboniu jeden! Ja uważam, że tego trupa da się ożywić.
              To tylko Kropie się nie udaje, bo z niego taki ekonomista.
              • big_news Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 11:57
                To teraz ekonomiści są od odnawiania elewacji i mycia trotuarów?
                Aha.
                I nie krępuj się.
                Pisz to słowo z wielkiej litery poprawnie. Nie "b" w środku, tylko "m". Skoro
                już tak uważasz i musisz.
                Zgłoś się także wkrótce jako kandydatka na Urząd. Dmij w martwe usta
                nieboszczyka ile wlezie, reanimuj to, co już dawno zostało skazane. A nuż Ci się
                uda.
                • przyslowie Re: Już nie muszę odpowiadać 06.03.09, 12:18
                  Wolę Gabonia.
                  Tak piękna ulica nie może umierać.
    • aaa202 Trudno jest żyć z tą prawdą 06.03.09, 09:37
      dlatego zaprzeczamy ile wlezie. Zaś patriotycznym obowiązkiem
      każdego łodzianina powinno być zapaskudzenie choć maleńkiego
      kawalątka innego miasta, czy to Szadek, czy Poznań. Jeśli się
      zbierzemy, to damy radę! Razom nas bahato!
      • iluminacja256 Re: Trudno jest żyć z tą prawdą 06.03.09, 09:55
        A moze tak baner: " Łodzianinie, bądż patriotą, s.r.aj na terenie
        miast obcych!"

        Poza tym zaraz ktoś napisze, ze we Wrocawiu sprzątają krasnale, to
        nie ma roboty :)

        www.krasnale.pl/artykuly/podkategoria/3/Krasnal-tygodnia/
        • vazz Re: Trudno jest żyć z tą prawdą 06.03.09, 12:19
          Brakuje krasnali przy UCS ;) na pl. JP II
    • aaa202 Opowieść o Łodzi 06.03.09, 10:29
      przypomina mi wszystkie reportaże o rodzinach żyjących w nędzy.
      Dobra, mają 360 zasiłku na dzieci. Nie odżywiają się, nie mają
      ubrań, sprzętów, o fryzjerze matka może najwyżej pomarzyć. Potem
      kamera robi najazd na zlew, w którym piętrzy się sterta zasyfionych
      do niemożliwości statków, nad zlewem zaś pyszni się czarna
      tajemnicza plecha. Dzieciarnia ma dziurawe swetry. Stołek ma nogi
      związane sznurkiem. A wystarczyłoby wziąć ten druciak, oskrobać
      gary, wyszorować ścianę, pocerować swetry, dobić nogi stołka,
      przeciągnąć włosy grzebieniem i wszystko wyglądałoby o niebo lepiej.
      Nędza nędzą, ale większości syfu winni jesteśmy my. Nie z nędzy
      materialnej, tylko nędzy woli.
      • miejskie_narty Re: Opowieść o Łodzi 06.03.09, 10:34
        W tym obrazku brakuje jeszcze nędznej, trzydziestocalowej, ale jednak plazmy, kupionej na lichwiarskiej raty w 30 X 0% w Euro AGD RTV.

        Czyli po prostu kłania się kwestia hierachii wartości. Coś innego okazauje się ważniejsze, niż pocerowane swetry, czy czysty chodnik przed domem. Najlepiej widać to oglądając samochody przed ruderami.
        • miejskie_narty Re: Opowieść o Łodzi 06.03.09, 10:41
          Tylko że taka a nie inna hierachia ważności z czegoś zawsze wynika. Może z alkoholizmu, może ze obserwacji "przeciętnych" zachowań (nikt nie sprząta, to czemu ja mam sprzątać?), może z braku kija i marchewki. Myślę, że bieda bardzo żadno utrzymuje się w postaci czystej. Częściej idzie w parze z różnymi patologiami, które jak wiadomo, nie wpływają dobrze na poczucie estetyki - zwłaszcza publicznej, wspólnej.
          • dziad_borowy Re: Opowieść o Łodzi 06.03.09, 10:54
            Czy bieda łodzian jest wieksza niz bieda takich chocby rzeszowian?
            Nie sadze, a jedno miasto uchodzi powszechnie za najczystsze w
            Polsce, a drugie, juz moja miara, za najbrudniejsze. Roznica jest
            pewnie taka, ze tam wladze doprowadzily do tego, ze brud jest
            wstydliwy, a w Łodzi ciagle albo ludziom to zwisa albo absurdalnie
            zaprzeczaja i wskazuja, ze gdzies tam u innych tez mozna znalezc
            syf, a Łódź piekna jest i basta. No i co z tego, ze jest piekna?
            Brudu to nie zakryje, co najwyzej ten brud przysloni piekno i opinia
            zostanie taka jaka jest.
            Dzierżż!!!
            • miejskie_narty Re: Opowieść o Łodzi 06.03.09, 11:03
              To się mieście w kategorii braku kija i marchewki:-)

              Nikt nie egzekwuje zakazów, a marne pensje powodują frusrację. Ponadto, ci którzy akurat dbają w jakikolwiek sposób o własne otoczenia, w żaden sposób nie są motywowani (nie mówię tu już o orderach za najładnieszy ogródek, lecz choćby o tym, że nawet jak starasz się i pilnujesz, by ci żule nie szczały do śmietnika, to jesteś zdany wyłącznie na siebie. Żadna instytucji ci w tym nie pomoże.
          • aaa202 Idę zaraz 06.03.09, 10:57
            w miasto w poszukiwaniu sześćdziesięciu tulipanów, to przeprowadzę
            poszerzone studium moralnego i estetycznego skarlenia mieszkańców
            przestrzeni zurbanizowanej.
            • miejskie_narty Też lecę. 06.03.09, 11:06
              Do zaadaptowanych przestrzeni pofabrycznych.
              • brite Re: Też lecę. 06.03.09, 11:51
                A ja właśnie wykorzystując fakt, że jestem na ostatnim dniu zwolnienia
                lekarskiego, umyłem podłogę przed drzwiami na korytarzu.
    • Gość: wrogocław Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. IP: *.wsinf.edu.pl 06.03.09, 11:13
      iluminacja256 napisał:
      > Załamał mnie kontrast BRUDU i BALAGANU , jelsi porównać Łódż i
      > Wrocław!
      > Szczerze mówiąc zawsze wkurzłay mnie te zachwyty Wrocławskie, ale
      > teraz rozumiem o co chodzi - to miasto jest po prostu CZYSTE i
      > uporzadkowane -znalezienie ulicy w typie Kilinskiego jest ,
      > delikatnie mówiąc, trudne...

      NO BARDZO CIEKAWE RZECZY OPOWIADASZ!
      wrogoclaw.blogspot.com/search/label/brud
      • iluminacja256 Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. 06.03.09, 11:24

        A ty ablo nie rozumiesz, co opowiadam, albo nie chcesz zrozumieć.

        Sugeruję znależć w Lodzi POZA MANUFAKTURA 100 metrów absolutnej
        czystosci w centrum. Posprzatane, odnowione, bez smieci, zuli, odoru
        moczu, liszajów wilgoci, grzyba, odpadajacego tynku i piktogramu an
        tematr pochodzenia rasowego klubu RTS Widzew. - tylko 100 metrów
        wraz z bramami w srodku. NIE MA.
        Wlasnie na tym polega róznica , a nie na wskazywaniu , ze inni
        tez maja miejsca brudna.

        To Łódz nie ma praktycznie w ogóle miejsc czystych i zadbanych poza
        wysepkami w centrum i zadne opowiesci nic nei dadza - nie ma
        drugiego miasta w Polsce z tak zapuszczonym centrum.
        • Gość: dawidny Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. IP: *.retsat1.com.pl 08.03.09, 10:59
          Ostatnio jechałem 76 przez Teofilów jestem pod wrażeniem czystości tylko żeby
          tak o nią dbano codziennie. Konkretnie ulica Traktorowa bo przecież nie cały
          Teofilów. Skoro na Teofilowie się sprząta i przede wszystkim ktoś to jednak robi
          to jaki jest problem by kogoś nająć żeby zrobił porządki dajmy na to na Starym
          Polesiu??
          • Gość: no name Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. IP: *.4web.pl 10.03.09, 09:15
            Ja własnie tez nie wiem, dlaczego to jest problem. Mam takie
            wrazenie, z e powoli osiedla ( oczywiście nie wszystie, ale
            niektóre, te z rozsądną administracją ) robią sie czystsze niż samo
            centrum rozumiane szeroko - jako Sródmieście, Polesie kawałki
            Górnej.
    • Gość: siawiak Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 11:36
      Myślę, że brakuje nam prostej akcji.
      Nie tylko wytykania brudu, o tym wiemy wszyscy , widzimy go na
      codzień .
      Proponuję prostą akcję skierowaną do naszych sasiadów (do nas
      samych ) uświadamiającą, że brud w Łodzi to nie sprawka marsjan, czy
      przyjezdnych z innych regionów miasta może kraju - ale nas
      samych.Po prostu taka mamy kulturę.
      • Gość: gość Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. IP: 212.95.49.* 06.03.09, 12:10
        Gość portalu: siawiak napisał(a):
        > Proponuję prostą akcję skierowaną do naszych sasiadów (do nas
        > samych ) uświadamiającą, że brud w Łodzi to nie sprawka marsjan, czy
        > przyjezdnych z innych regionów miasta może kraju - ale nas
        > samych.Po prostu taka mamy kulturę.

        Dokładnie! Żądasz c czystości - zachowaj ją sam!
    • vazz Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. 06.03.09, 11:56
      No dobra, byłaś na rynku...i co? Zgadzam się, wrocławski rynek jest bardzo ładny
      :). Chyba nie chcesz mi wmówić, że idąc z dworca pkp (okaz zapachu i czystości)
      np. Piłsudskiego jest czyściutko? Pod arkadami to czystość jest wprost
      powalająca, przejścia podziemne to także oazy zapachu i czystości. Mówisz o
      Kilińskiego...cóż, brzydka ulica, podobnie jak np.Rydygiera oraz wiele innych w
      centrum Wrocławia (zależy w którą stronę pójdziesz). Wiesz...pomieszkaj trochę w
      jakimś mieście to poznasz jego oblicze, a nie tylko pierwsze wrażenie.
      Zgodzę się natomiast z bohomazami na murach, Łódź w tym temacie przoduje w Polsce.
      Nie twierdze, ze Łódź jest czyściutka bo nie jest, jest brudna, ale nikt mi nie
      wmówi, że Wrocław to wzór i czyściutkie miasto.

      Centrum miasta to kilka % powierzchni, poznaj prawdziwy Wrocław Nowy Dwór,
      Karłowice, Różankę, Gaj, Krzyki itp. itd. tam jest tak samo jak w Łodzi. Szare
      bloki, kupy i śmieci na trawnikach, brudne tramwaje i pijaki szczający po
      śmietnikach.

      Pozdrawiam ;)
      • iluminacja256 Aha, wiedziałam , ze tak to będzie wyglądało. 06.03.09, 12:44
        Nie , nie byłam, jak sugerujesz, tylko na rynku - wtedy
        załozyłabym watek pt - rynek we Wroclawiu. Wystarczyło przeczytać
        moje pierwsze dwa posty, zeby nie pisac tego co napisałeś.

        Zlazłam całe centrum. Również i dworzec - dworzec jak dworzec, nie
        lsni od czystosci, ale dzielą go lata swietlne od wspaniałego dworca
        Łódż Fabryczna i jego okolic. I to z CAŁA swiadomoscią podkreslam.

        Wiesz...pomieszkaj trochę
        > w
        > jakimś mieście to poznasz jego oblicze, a nie tylko pierwsze
        wrażenie

        to tez już zostało napisane - kazde miasto ma takie oblicze. Londyn
        rózniez i Paryz również . Problem w tym, ze Łódz ma takie oblicze w
        całym centrum, z oaza pt. Manufaktura i cmentarz na Ogrodowej w
        maju. Trochę to zmienia obraz - pt. kazde miasto ma nieciekawe
        miejsca, jak w nim pomieszkac. W Lodzi nie trzeba pomieszkac, zeby
        widzieć to na dzien dobry.

        poznaj prawdziwy Wrocław Nowy Dwór,
        > Karłowice, Różankę, Gaj, Krzyki itp. itd. tam jest tak samo jak w
        Łodzi

        Akurat zarówno Krzyki i Fabryczna widziałam - tez nie sa to takie
        osiedla jak w Łodzi, bo sa czyściejsze. Problem jednak w tym, ze w
        Łodzi taki Stary Widzew jest czysciejszy i lepiej utrzymany niz
        Gdanska w Sródmiesciu - taki drobiazg.

        • vazz Re: Aha, wiedziałam , ze tak to będzie wyglądało. 06.03.09, 13:37
          iluminacja256 napisał:

          > Nie , nie byłam, jak sugerujesz, tylko na rynku - wtedy
          > załozyłabym watek pt - rynek we Wroclawiu. Wystarczyło przeczytać
          > moje pierwsze dwa posty, zeby nie pisac tego co napisałeś.
          >
          > Zlazłam całe centrum.

          I co? Doszłaś do ul. Rydygiera czy św.Wincentego? O Traugutta i Puławskiego nie
          wspominam. Widziałaś chociaż jedno nieobsikane przejście podziemne? Nawet na
          świdnickiej śmierdzi moczem o przejściu pod pl. JP II nawet nie wspominam. To
          wszyscy wiedzą, więc po co tworzyć jakiś sztuczny kontrast ;)


          >Również i dworzec - dworzec jak dworzec, nie
          > lsni od czystosci, ale dzielą go lata swietlne od wspaniałego >dworca Łódż
          Fabryczna i jego okolic. I to z CAŁA swiadomoscią >podkreslam.

          Wybierając twoją metodę porównawczą zacząłbym porównywać dworzec nadodrze z
          dworcem łódź kaliska ;).

          > Akurat zarówno Krzyki i Fabryczna widziałam - tez nie sa to takie
          > osiedla jak w Łodzi, bo są czyściejsze. Problem jednak w tym, ze w
          > Łodzi taki Stary Widzew jest czyściejszy i lepiej utrzymany niz
          > Gdanska w Sródmiesciu - taki drobiazg.

          Hmm to zwiedziłaś całe centrum krzyki i fabryczny? W ile dni? ;) Uważasz, że
          jesteś obiektywna? Wiem jak działa magia Wrocławia na przybyłych ludzi ;).

          Wrocław to moje ukochane miasto, ale bez przesady klapek na oczach nie mam ;) i
          nie akceptuje takiego wciskania kitu.

          • iluminacja256 Re: Aha, wiedziałam , ze tak to będzie wyglądało. 06.03.09, 14:05
            >To
            > wszyscy wiedzą, więc po co tworzyć jakiś sztuczny kontrast ;)

            To nie jest sztuczny kontrast, ale fakt. Nie o mocz tu chodzi li
            tylko, a cąły konglomerat burdelu, który wyraznie opisałam w
            wypadku Łodzi. Wrocław ma go w ilosci o 60 % mniejszej - a nie - nie
            ma w ogóle. To też stoi jasno napisane w pierwszych postach.
            Wystarczy czytać.


            > Wybierając twoją metodę porównawczą zacząłbym porównywać dworzec
            nadodrze z
            > dworcem łódź kaliska ;)

            Dworzec Łódz Fabryczna jest GŁÓWNYM łodzkim dworcem, chyba
            raczyłeś o tym zapominieć - wybrałam zatem jedyną mozliwą metodę
            porównanwczą.


            > Hmm to zwiedziłaś całe centrum krzyki i fabryczny? W ile dni? ;)
            Uważasz, że
            > jesteś obiektywna? Wiem jak działa magia Wrocławia na przybyłych
            ludzi ;).
            >


            Czy ty uwazasz, ze widziałam to miasto pierwszy raz w zyciu?

            Moze wystarczyłoby dokładnie przeczytać ten pierwszy post , a nie
            musiałbyś pisać kolejnych w tym stylu?

            Wyraznie stoi tam coś jasno napisane - sugeruję PRZECZYTAC.

            Magię posiada Kraków , Wrocław po prostu w siebie inwestyjuje-
            równiez sprzatajac. Zdecydowanie juz wiecej Magii dojrzysz w
            Gdańsku.

            • ww_lodz Kolejny głupi wątek 06.03.09, 15:41
              Ile można gadać o łódzkim brudzie dla samego gadania? Łódź jest brudna i tyle. Mamy Kropiwnickiego i on już do końca swojej kadencji nic w tej sprawie nie zrobi, nie to myślenie.

              I co najbardziej mnie irytuje to przejaskrawianie rzeczywistości. Nie chodzi mi o to, że Wrocław jest tak na prawdę brudniejszy niż komuś się wydaje, bo nie wiem tego, a też nie bardzo mnie to obchodzi. Ale na Boga, może komuś nie pasować, że na Piotrkowskiej nie ma ławek/koszy/są lumpeksy i china town. Ale co ma na celu pisanie, że centrum Wrocławia jest nastawione na rozrywkę i kulturę, a centrum Łodzi na komisy z komórkami, lumpeksy i Rossmanny skoro taknie jest? :/
            • vazz Re: Aha, wiedziałam , ze tak to będzie wyglądało. 06.03.09, 15:43
              iluminacja256 napisał:

              > Dworzec Łódz Fabryczna jest GŁÓWNYM łodzkim dworcem, chyba
              > raczyłeś o tym zapominieć - wybrałam zatem jedyną mozliwą metodę
              > porównanwczą.

              ...a przepraszam o jakim dworcu mówimy? PKP czy PKS? Bo jeżeli o PKP to głównym
              dworcem PKP w Łodzi jest dworzec łódź kaliska. Jeżeli o PKS to fakt, dworzec PKS
              we Wrocku na zewnątrz jest ładniejszy.

              > Czy ty uwazasz, ze widziałam to miasto pierwszy raz w zyciu?

              Napisałaś, że od 2 lat..tak? Czyli masz albo informacje sprzed 2 lat gdzie czas
              zatarł złe wspomnienia lub przeleciałaś "po łebkach" centrum i inne dzielnice.

              >
              > Moze wystarczyłoby dokładnie przeczytać ten pierwszy post , a nie
              > musiałbyś pisać kolejnych w tym stylu?

              > Wystarczy czytać.

              > Wyraznie stoi tam coś jasno napisane - sugeruję PRZECZYTAC.


              Radze dokładnie czytać swoje wypowiedzi lub bardziej je przemyśleć, wtedy nie
              będzie problemu ze zrozumieniem odpowiedzi na nie ;)


          • Gość: daw Re: Aha, wiedziałam , ze tak to będzie wyglądało. IP: *.retsat1.com.pl 08.03.09, 11:02

            Nie ma za co ;)

            wroclaw.fotolog.pl/1708362,komentarze.html
    • nett1980 Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. 08.03.09, 17:22
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6353843,Tylko_zlotowka
      _czynszu__Mozliwe_.html A moze by tak w Lodzi?
      • Gość: no name Re: BRUD i brud. Znów o Wrocławiu. IP: *.4web.pl 10.03.09, 09:12
        nie wiadomo jednak o ile ten czynsz wzrosnie po roku - boję sie
        polskich rozwiazań, bo moze sie okazać , ze za wyremontowany na swój
        koszt lokal, maisto dorypie taki czynsz, ze najemca sie nie
        pozbiera, bo lokal przecież " wyremontowany i zrobiony" ;/
        Inna sprawa, ze miaąłm okazje szukac lokalu przez Urząd Miasta i to
        jest jakaś porazka - zadnej skomputeryzowanej bazy danych, idzie sie
        do pokoju w urzedzie, wyciaga wielką ksiaęgę i szuka lokali - to
        wszystko jest juz zazwyczaj nieaktualne, nikt tego nie wykresla,
        okazuje sie, ze np. spalony lokal po piekarni figuruje jako
        pomieszczenie zaadaptowane na mozliwy lokal biurowy , nie am nr
        telefonów, a tylko dopiski, gdzie znajduje sieklucz ( zazwyczaj u
        administratora posiadłosci , bytującego w zupełnie innej częsci
        miasta) Nie, wiem, zgłupiałm troche, jak to zobaczylam - to są dane
        z sierpnia 2008 roku, moze do tego czasu coś sie zmieniło, ale
        wątpię...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka