iluminacja256
06.03.09, 08:52
Dość sceptycznie podchodziałam zazwyczaj do hurra optymistycznch
opowiesci o tym, jak to w innych miastach czyściej, piekniej,
mądrzej - bo jak wiadomo, wszedzie lepiej, gdzie nas nie ma.
Wrocław odwiedziałm po dwuletniej nieobecnosci i...i musze przyznać,
ze załamał mnie kontrast - nie inwestycji, zabytków, nie, nie - to
wszystko to drobiazgi w porównaniu z tym o czym chcę nadmeinić.
Załamał mnie kontrast BRUDU i BALAGANU , jelsi porównać Łódż i
Wrocław!
Ja wiem, z e na tym forum dziąła pręzna grupa zachwycacych sie
Łodzią, sama wiem, ile tu perełek - ale to temat o czymś zupelnie
innym. Jak miasto moze być w samym centrum tak zasyfione - sadza,
zasikanie, bohomazy, plakacidła , cudony rejon China Town ,
kartonowe pudła, reklamówki dyndające na drzewach itp, itd. I do
tego ta piękna, umierająca ulica...
Szczerze mówiąc zawsze wkurzłay mnie te zachwyty Wrocławskie, ale
teraz rozumiem o co chodzi - to miasto jest po prostu CZYSTE i
uporzadkowane -znalezienie ulicy w typie Kilinskiego jest ,
delikatnie mówiąc, trudne... Znaki z zakazem wstepu dla psów,
smietniki na klucz, zeby nei szczały tam całe tabuny narodu i brak
unioszącego sie z kazdej bramy odoru moczu - niby nic, a bardzo duzo.
Jest mi po prostu smutno, bo mozna Łódz promować, organizować tu
festiwale itp , ale co z tego, skoro smierdzi jak w chlewie?