Dodaj do ulubionych

Wszędzie dobrze...

06.03.09, 15:36
Dziecię wyskoczyło z krótkich spodenek.
Całe dotąd życie jadło maminą pomidorową z makaronem. Albo z ryżem, na przemian.
Któregoś razu zostało zaproszone na obiad do kolegi. Mama tegoż podała na stół
zupę. Też pomidorową, ale różniła się ona nieco smakiem od tej dobrze znanej
naszemu bohaterowi, bo wzbogacona była listkami bazylii. Chłopak po powrocie
do domu stwierdził, że już w życiu nie tknie maminej zupy, o ile nie zacznie
ona pichcić z przepisu matki kolegi.
Któregoś dnia pojechał na jednodniową wycieczkę do oddalonego o 200 km miasta.
Zachwyciło go tam dosłownie wszystko. Na dzień dobry przedstawił mu się
tamtejszy, jakże różny od własnego dworzec kolejowy. Po wyjściu z niego
natychmiast uderzyła go jakże inna od tej, którą znał naście lat,
architektura. Zauroczony krętymi uliczkami, przytulnym ryneczkiem,
rozświetlonymi wystawami, tłumem, w którym nie rozpoznawał żadnej twarzy
skonstatował ze smutkiem, że kudy tam jego miastu rodzinnemu do tego grodu.
Minęło kilka lat. Facet skończył uczelnię, zaczął żyć na własny rachunek.
Urlopy na razie spędzał w kraju, wszędzie gdzie był, wszystko co widział,
otwierało mu oczy na nędzę miasta, w którym mieszkał. W rodzinnym gnieździe
trzymało go tylko to, że wciąż nie mógł zdecydować gdzie osiąść na stałe. Bo
co już pakował walizki i chciał zmienić meldunek, to wyruszał w nowe miejsce,
po której to eskapadzie rewidował wcześniejsze postanowienie.
Mijały lata. Coraz zamożniejszy facet zaczął wypuszczać się za granice kraju.
Wpierw odwiedził sąsiednią stolicę. Przeżył szok. To, co dotąd postrzegał jako
niedoścignione piękno od razu zbladło, zszarzało, stało się zaściankowe, wręcz
wewnętrznie się wstydził, że mógł tak naiwnie odbierać te swojskie klimaty.
Ale, że wiodło mu się coraz lepiej, nie poprzestał na wizycie w B. Następnego
roku zawitał do P., potem do R., w kolejce czekały M., S., i reszta. Czas
mijał, facet poznawał coraz dalsze zakamarki swojego kontynentu, zaczęło mu
być na nim ciaśniej i ciaśniej, ciekawy już był reszty świata. Ruszył na jego
podbój.
Szybko zapomniał o starej E. Jej przewidywalności, wręcz panującej tam nudy.
Zachłysnął się Nowym Światem. Wpierw tym odkrytym wcześniej, później przyszedł
czas na Antypody. Fruwał w tę i nazad, po drodze zatrzymywał się w najbardziej
egzotycznych miejscach. Posiwiał, ale trzymał się krzepko. Nigdy nie zaniechał
dbałości o tężyznę fizyczną, odżywiał się zdrowo, chociaż wciąż próbował
nowych potraw. Miał farta. Jego kariera zawodowa niezmiennie rozkwitała, forsy
jak lodu. Nieustannie szukał nowych przeżyć i wrażeń. Któregoś dnia doszedł
do wniosku, że jego Planeta to za mało. Tę już zna, pora spojrzeć na nią z
góry. Zapłacił ile trzeba, po zrobieniu wymaganych badań czekał już tylko na
miejsce w Statku.
Zawiadomienie przyszło szybciej, niż mógł się tego spodziewać. W ciągu trzech
dni był na miejscu. Wszystkie procedury przeszedł pomyślnie, dni mijały
błyskawicznie, Dzień Startu zbliżał się wielkimi krokami. Wreszcie ruszył!
Z zachwytem wpatrywał się w oddalającą Kulę. Jej barwy zaczęły się zlewać, po
niedługim czasie nie różniła się niczym od migoczących wszędzie wokół Statku
światełek. Był szczęśliwy. Pojazd płynął swobodnie. Zgłodniał. Wyjął z
zasobnika tubkę, na której był obcojęzyczny napis. Papka, którą z trudem
łykał, nie miała żadnego smaku. Wtem, zupełnie znienacka, przypomniał sobie
smak zupy, którą gotowała mu mama. Ślina zaczęła wypełniać jego gardło, chęć
skosztowania potrawy matki stawała się coraz bardziej natrętna. W jednej
chwili postanowił: wraca!
Wykonał kilka poleceń. Pokładowy komputer nie odpowiadał. Stwierdził, że stery
są zablokowane. Rzucił okiem w okienko. Błękitna Planeta nikła w oddali. Za
chwilę miał już jej nigdy nie zobaczyć...
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 15:46
      Ender, prawdaprawdaprawda?




      ps. fajny tekst:)
      • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 15:49
        Dzięki.
        Tuszę, że kto chce ten dostrzeże, iż on (ten tekst) nie tylko o kulinariach
        traktuje;)
        • yavorius Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 15:54
          Nie?

          No chyba nie powiesz mi, że o poli... poty... potli... Nie przejdzie
          mi przez klawiaturę!
          • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 15:59
            Nie.
            Akurat tego nie chcę powiedzieć;)
    • iluminacja256 Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 15:54
      Tak, tak. Najpierw zobaczyła chłopaka, zakochała sie w nim i
      kupiła w aptece prezerwtywę . Uprawiała bezpieczny seks. Nastepnego
      dnia uprawiała dwa razy. Tydzień pózniej cztery.
      A potem, a potem stało sie to co stac sie musiało - aborcja , dwie,
      szesc, dwanascie ,miliony aborcji, holokaust dzieciątek , biliardy
      zamordowanych aniołeczków, homoseksualisci, pedofilia,
      zoofilia,nekrofilia, warzywofilia i owocolubia, lesbijki,SLD, LSD,
      morderstwa, wojny , a wszystko przez te prezerwtywe . Permisywna
      kultura smierci. ach, gdyby prezerwtywy miały dziury na swiecie nie
      byłoby wojen i morderstw.

      Brave new word - welcome to Czechołowacka, Odział dzienny
      zamkniety. I zadnych newsów. Tylko big bed.
      • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 15:58
        Nie chcę być niegrzeczny, ale muszę powiedzieć, że po tym tekście prawie nie mam
        wątpliwości, z myślą o kim tyle lat budowano szpital na Czechosłowackiej. A w
        każdym razie jeden z tamtejszych oddziałów...
        • iluminacja256 Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:02
          Ja również :) Mam nadzieję, ze łozka są dla ciebie wystarczająco
          obrszerne i przytulne:)
          • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:07
            Jeżeli liczysz na to, że będziesz mogła z tego obszernego łóżka korzystać
            wspólnie ze mną, to muszę Cię rozczarować.
            Po pierwsze:
            mój stan zdrowia, w odróżnieniu od Twojego, nie budzi zastrzeżeń.
            Po drugie:
            ja już od sporego czasu Kogoś mam.
            A po trzecie:
            nie lubię Bab-Jag:)
            • iluminacja256 Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:10
              Bardzo sie cieszę, ze postanowiłeś podzielić się swoim zyciem
              prywatnym na forum :)

              Niestety, oddziały nie sa koedukacyjne, a poza tym - to fakt
              męzczyzn zazwyczaj dotycza urojenia erotyczno-seksualne, a jak widzę
              z ciebie prawdziwy męzczyzna :)
              • yavorius no już już, wystarczy 06.03.09, 16:15
                • iluminacja256 psze bardzo :) 06.03.09, 16:17
              • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:19
                A ja się cieszę, że tyle wiesz o specyfice Tych oddziałów.
                W końcu to nieco więcej, niż tylko posiadanie wiedzy o przewagach Wrocka nad Łodzią.
                A facetem jestem z krwi i kości, czego zresztą nigdy nie kryłem. Co nie oznacza,
                chyba, automatycznego kwalifikowania się do zamykania w celu "leczenia"? Chociaż...
                Jak wziąć pod uwagę postrzeganie takich jak ja facetów przez niektóre
                środowiska, to ich chętka na łapanie i pakowanie w kaftany podobnych mnie gości,
                już wcale taka zadziwiająca nie jest...
                • iluminacja256 Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:25
                  >Jak wziąć pod uwagę postrzeganie takich jak ja facetów przez
                  >niektóre
                  > środowiska to ich chętka na łapanie i pakowanie w kaftany

                  Hmmm...z punktu widzenia niektórych środowisk raczej nie stanowisz
                  zbyt interesującego celu do złapania i wpakowania w kaftan, chyba,ze
                  masz na mysli kaftan ochronny przed zalewająca ŁOdz czystoscia i
                  schludnoscią oraz zapachami kwiatów i perfum.

                  Powyzej mówią, zeby sie nie unosić , wiec pozwolę sobie tak
                  zakońcyzć.
                  • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:36
                    Najwyraźniej chodziło mi o _inne_niektóre_środowiska_.
                    Natomiast domniemanie, jakobym wzdrygał się przed czystością, jest tylko
                    zalatującą insynuacją. Brzydko się bawisz.
                    Bywaj.
      • Gość: egzystencjalista Re: Wszędzie dobrze... IP: *.toya.net.pl 06.03.09, 21:22
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-
        obcasy/1,96856,6309701,Najmlodsze_matki_Europy.html socjalizm i
        rozwiazlosc w jednym. Idziesz w slepy zaulek.
        • Gość: egzystencjalista Re: Wszędzie dobrze... IP: *.toya.net.pl 06.03.09, 21:23
          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,96856,6309701,Najmlodsze_matki_Europy.html
    • brite Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 15:54
      Bazylia to podstawa!
      Stary biggs się obudził.
      • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:00
        Stary niedźwiedź mocno śpi.
        Stary niedźwiedź mocno śpi!
        My się go...



        No dobra. Uważajcie, bo wiosna za oknem;)
        • przyslowie Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 16:58
          A o co Ci chodzi? Jezu.
          Czasem wolę krótszą piłkę. Muszę już iść.
          Bigi, zainteresuj się lepiej biednym byłym ministrem edukacji, który
          nie pochodził przecież od małpy.
          • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 17:01
            Jak idziesz, bo musisz, a wolisz krócej, to pozdrów go. Niekoniecznie ode mnie.
            Tego co się nim trapisz.
    • iszkariota A nie można prościej, jak min. Kamiński? 06.03.09, 16:31
      "Czy chcesz rezygnacji ze złotówki, rezygnacji z suwerennej polityki monetarnej
      państwa polskiego i przejścia do strefy euro?"

      Po co tu filozofować o oddalającej się planecie?
      • big_news Re: A nie można prościej, jak min. Kamiński? 06.03.09, 16:39
        Mam propozycję:
        swoje frustracje wylewaj w odpowiednich ku takiemu celowi wątkach.
        Wyskakując z podobnymi mundrościami w takich wątkach, których kontekstu nawet
        nie próbujesz skapować, zwyczajnie wypadasz jak taki jeden Jasiu. Ze wsi. Albo i
        ze WSI.
        • iszkariota Re: A nie można prościej, jak min. Kamiński? 06.03.09, 16:49
          Literaci zwykle nie bywają tak agresywni.
          Chciałem grzecznie skomentować Twój przepiękny, głęboki, wizjonerski utwór, a tu
          nagły atak autora!
          Zresztą kolejny, na komentującego tekst.
          Musisz koniecznie przywołać longetę lub colora. Oni w sposób absolutnie
          obiektywny napiszą strzelistą recenzję...
          Pozdrawiam
          • big_news Re: A nie można prościej, jak min. Kamiński? 06.03.09, 16:54
            Hm.
            Chciałeś, ale jakby Ci nie wyszło.
            Tzn. rzecz nie w tym, że mi nie posłodziłeś jak należy, bo tego akurat od Ciebie
            najmniej mogłem się spodziewać, tylko, że wyskoczyłeś jak Filip z konopi, a
            właściwie to jak ten Jasiu, o którym już nadmieniłem.
            Ślę wyrazy.
        • yavorius Re: A nie można prościej, jak min. Kamiński? 06.03.09, 18:14
          Pan Jan wytrzaskał świnię dziobem, a ona odrzekła, że Bigi ma rację.
          • calor czepiam się ale 06.03.09, 19:20
            kaftany wyszły z mody,teraz są pasy
      • Gość: leslaw_m Re: A nie można prościej, jak min. Kamiński? IP: 212.191.172.* 07.03.09, 14:33
        pojdziesz na referendum i postawisz krzyzyk przy odpowiedniej
        rubryce, dopisz przy tym jeszcze, ze nie chcesz inwestycji w polsce,
        nie chcesz, aby kraje oscienne zaopatrywaly sie u nas w niemal
        wszystko, nie chcesz rentowności przemysłu itp.

        a wszystko po to aby czuc sie europejczykiem i latać na rzekomo
        tanie wczasy w cieplych nadmorskich kurortach-blokowiskach.

        mam propozycję,skieruj się na słowację i poproś o azyl, albo lepiejj
        na łotwę- ci już swietnie rozumieją jakie to ich szczęscie spotyka-
        wkrótce będą w euro strefie-na dzien dzisiejszy jakieś 15%
        biedniejsi, a wkrótce przypuszczam o połowę- bez szans na inwestycje
        i rozwój
    • przyslowie Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 22:40
      Bigusiu, i po cóż ta baśń-przypowieść o synu marnotrawnym?
      Wydaje mi się to zabiegiem niepotrzebnym.
      • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 22:54
        Rzeczywiście, wydaje Ci się.
        Nic ponadto.
        • przyslowie Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 23:04
          Właśnie przestało mi się wydawać. Przekonałeś mnie, że to było
          całkiem zbyteczne.
          To ma znaczyć, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, ale
          najlepiej....
          • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 23:10
            Równie dobrze mogło to znaczyć:
            wszędzie dobrze, lecz w domu najlepiej.
            Albo:
            cudze chwalicie, swego nie znacie.
            W grę wchodzi jeszcze sporo innych skojarzeń (np. Iszkariota miał, hm, ciekawe),
            ale skoro Tobie to i tak glanc pomada, to o czym tu deliberować? I tak wiesz
            swoje. I to lepiej, przecież.
            • przyslowie Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 23:18
              To tylko Ty twierdzisz, że wiem lepiej.

              A mnie nie wszędzie jest dobrze.
              • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 23:26
                Nie masz pod ręką jakiegoś przytulacza?
              • przyslowie Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 23:40
                Przytulacz nie ma tu nic do rzeczy. Nie chodzi tu bowiem, w tym
                wątku o przytulanie.
                • big_news Re: Wszędzie dobrze... 06.03.09, 23:45
                  Ano tak.
                  Wszak tu o nic, Twoim zdaniem, nie chodzi..
                  Spokojnej nocy.
                  • iluminacja256 Twój wariant jest nastepujący 07.03.09, 09:09
                    Bo tu o nic nie chodzi, a ta opowiesc w Twoim wykonaniu wygląda
                    następująco:

                    Dziecię wyskoczyło z krótkich spodenek.
                    Całe dotąd życie jadło maminą pomidorową z makaronem. Albo z ryżem,
                    na przemian.
                    Któregoś razu zostało zaproszone na obiad do kolegi. Mama tegoż
                    podała na stół
                    zupę. Też pomidorową, ale różniła się ona nieco smakiem od tej
                    dobrze znanej
                    naszemu bohaterowi, bo wzbogacona była listkami bazylii.

                    Chłopak spróbował nieufnie, skrzywił się i stwierdził arogancko, że
                    jego mama gotuje o wiele lepszą zupę i jest to najlepsza pomidorowa
                    w okolicy, a w ogóle to kraju, a nawet na świecie i w dzienniku o
                    niej mówili. Na nic się zdały zachęty do spróbowania odmiennych
                    smaków, na nic łzy i prośby o pozostanie na obiedzie wychlipane
                    przez kolegę. Dziecię porwało talerz, wylało jego zawartość na dywan
                    i wyszło z mieszkania przyjaciela trzaskając drzwiami . W korytarzu
                    rozbrzmiewał jeszcze odgłos trzaśnięcia o futrynę, gdy nasz bohater
                    poprzysiągł sobie, że w życiu nie tknie pomidorowej z bazylią,
                    pomidorowa to zupa wg przepisu jego mamy. Bo tylko ta pomidorówka to
                    wystarczająco pomidorowa, polska, tubylcza pomidorówka . Phi,
                    bazylia też cos, to dobre dla makaroniarzy i ciemniaków!

                    Mijały lata, dziecię rosło, co kilka dni gryzmoląc na fasadzie
                    kolejnego baru mlecznego napis spray'em - wasza zupa pomidorowa
                    jest obrzydliwa!!! Czasem napis był bardziej ekspresyjny, ale o tym
                    lepiej milczeć, bo to o jakimś klubie sportowym ...
                    W I klasie liceum bohater nasz napotkał na swej drodze nowego
                    ucznia - był czarnoskóry, nosił czerwoną bandamkę i dostawał
                    najlepsze oceny z polskiego i angielskiego w szkole. Na dodatek
                    czarnoskóry chłopiec nigdy nie lubił pomidorowej, nie jadł
                    staropolskiego bigosu,o którym to już Mickiewicz pisał, lubił za to
                    humus i baraninę w ostrym curry i banany, które jego czarna mama
                    podawała z dziwnym , ciemnym cukrem na szkolnej zabawie.

                    Dorastający Józio, bo tak na chrzcie dała pomidorowa mama naszemu
                    bohaterowi, nie mógł na to patrzeć spokojnie. Ale jak to tak - nie
                    lubi pomidorówki i czarny i Polak i same szóstki - o nie, nie, tak
                    nie może być ! Następnego dnia Józio wymazał wielbicielowi bananów
                    plecak pastą do zębów, a do plecaka wrzucił kartkę – „Czarni i
                    innoskurzy do Afryki jeść banany!”
                    Mimo szkolnego skandalu, sprawca tego występku pozostał anonimowy ,
                    choć zdradzał Józia byk ortograficzny jak ta lala, bo z tym ó Józio
                    nigdy nie mógł dojść do porozumienia.
                    Od tego dnia Józio rozpoczął wraz z dwoma kolegami z podwórka
                    prawdziwą krucjatę . Już nie tylko pomidorówka była jego ideałem,
                    ale polskość i białoskórość ponad wszystko. Chłopcy rośli w siłę, a
                    ciężkie podkute buty zapewniały dodatkową atrakcję - głuchy odgłos w
                    trakcie kopnięcia w drzwi lub w szybę sąsiadów. Podczas gdy ich
                    szkolni koledzy uczyli się języków, zdawali na studia,
                    przygotowywali się sesji egzaminacyjnej, zwiedzali obce miasta, ba -
                    nawet kraje odległe jak Hiszpania czy Francja , gdzie dorabiali w
                    wakacje - Jasio głosił polskość, białość i tubylczość ponad
                    wszystko. Wraz z kolegami siedział na ławce, spoglądał groźnym
                    wzrokiem, palił Sporty, a czasem pił tubylcze wino "Mamrot
                    poranny" lub nalewkę "Czar procentów". Oczywiście tępił zawzięcie
                    czarnych i innoskórych, długowłosych i zbyt kolorowych, wiedział,
                    kto chodzi do kościoła , a kto do podłego baru z napisem gej
                    frjendli czy podobnym. To była jego codzienna, ciężka praca. Uważnie
                    przyglądał się tym, co wracali z dalekiego świata i zaprowadzali
                    jakieś głupie obyczaje, jak sprzątanie kup po psach czy piaskownice
                    dla dzieci i huśtawki – Jasio zawsze pozwalał swojemu rotwajlerowi
                    siusiać na korytarzu, a piaskownica służyła za popielniczkę do
                    petów. I tak było dobrze, bez żadnych głupich zmian, jak człowiek
                    wychyli 8 piwek, to przecież też mocz musi oddać gdzieś
                    kulturalnie, prawda – a od czego garaże ? A tamci z dalekiego
                    świata chcieli mandaty za to dawać, paradne!
                    I tak żył Jasio czasem kogoś tłukąc, zaczem strasząc, czasem
                    pożyczając czyjąś komórkę na dłużej, a czasem jakiś samochód – bo
                    jak Boga kocham , dobry z Jasia chłop był i swoje zasady miał , a
                    wiedział, że tak tu na jego ulicy zawsze wielu żyło od dziada
                    pradziada to i on tradycje kontynuować musi. Bo tradycja święta –
                    swojska, nieobca, nie z tego świata podłego, dalekiego, innego.
                    Syna spłodził też Jasio kiedyś lekko upojonej koleżance, ale uczuć
                    ojcowskich nigdy w nadmiarze nie miał to i go ze dwa razy widział, a
                    ponoć gdzieś na takich synów zasiłki dawali, to i problemu nie było
                    i w bramie stać można było nadal spokojnie.
                    Najgorsze jednak , ze kiedy z kolegami jednego czarnego studencinę
                    chcieli nauczyć moresu w w tejże bramie, podjechała kiedyś policja(
                    psiarnia, tfu!) i Józia niesłusznie zabrała. Dwa lata dostał...Ech,
                    a naczelnik więzienia postępowy, dofinansowanie z Unii ( tfu!) wziął
                    i zioła do zup kucharkom każe dodawać...Co tydzień pomidorowa z
                    bazylią ...Ech, te zmiany, a tak się człowiekowi dobrze żyło bez
                    nich...Tradycyjnie!
                    • Gość: egzystencjalista Re: Twój wariant jest nastepujący IP: *.toya.net.pl 07.03.09, 09:15
                      A czytalo dziewcze Malego Ksiecia? No, no, zeby tak we wszystkich
                      facetach widziec skinow, szownistow itp. ech.
                      • iluminacja256 Re: Twój wariant jest nastepujący 07.03.09, 09:18
                        Owszem, wielu facetów to szownisci, prosze chłopięcia.
                        Fajny szow dają, zwalaszcza na parkiecie.
                        Ale takich w Łodzi niewielu, bo i fajnych parkietów niewiele.
                        • Gość: egzystencjalista Re: Twój wariant jest nastepujący IP: *.toya.net.pl 07.03.09, 09:24
                          > Owszem, wielu facetów to szownisci, prosze chłopięcia.

                          Samospelniająca się przepowiednia;(

                          No, a jak tam, wyrwalas juz w gory na slodkie tete-a-tete swój
                          obiekt westchnień, czy tez na koniec świata czekasz? Mam nadzieję,
                          że ON to jest ten wyjątek od reguły, łódziej reguły.
                          • iluminacja256 Re: Twój wariant jest nastepujący 07.03.09, 09:31
                            Parę wyjątków od łódzkiej reguły spotkałam, ku twemu zdziwieniu,
                            ale jedna jaskółka wiosny nie czyni :) No i parkietów fajnych
                            zdecydowanie brak.

                            A na koniec swiata czekać nie musze, jadę w czerwcu, bo teraz to
                            jeszcze zima, prosze chłopięcia.
                            • Gość: egzystencjalista Re: Twój wariant jest nastepujący IP: *.toya.net.pl 07.03.09, 09:34
                              Ale w niedziele do Warszawy?
                              Wszystkiego najlepszego, a co do Bigosa, to raczej kierujesz sie
                              uprzedzeniami i skrzywioną perspektywą. Nie każdy prawak, to
                              lprowiec.
                              • iluminacja256 Re: Twój wariant jest nastepujący 07.03.09, 09:40
                                Dziekuj , również najlepszego:) Nie chce mi sie do Warszawy , jest
                                fajny spektakl w Łodzi, to co ja sie będę do stolycy tłuc:)

                                >Nie każdy prawak, to
                                > lprowiec.


                                E nie, musze Cie naprowadzić o co chodzi - ten wątek to jest riposta
                                do mojego wątku nizej na forum pt. Brud i bdud. Znów o Wrocławiu -
                                dlatego ten post nr 1 tak wygląda i daltego taka moja riposta.
                                • Gość: egzystencjalista Re: Twój wariant jest nastepujący IP: *.toya.net.pl 07.03.09, 09:45
                                  Ale jaki trud sobie zadał pisząc to opowiadanko! Nie doceniasz tego?
                                  Wprowadzil klimat Malego Ksiecia czy chcesz, czy nie :-))
                                  • iluminacja256 Re: Twój wariant jest nastepujący 07.03.09, 09:56
                                    Ok, niech bedzie , mogę mu dac gożdzik na dzień kobiet:)
                    • big_news Mój wariant, powiadasz. 07.03.09, 09:50
                      Bazylia mi nie odpowiada, twierdzisz.
                      Hm.
                      Co Ty... wiesz o moich preferencjach?
                      Kulinarnych, żeby nie było;)

                      A ogólnie doceniam starania.
                      I miło mi, że mogłem kogoś aż tak natchnąć.
                      hehehehe
                      • iluminacja256 Re: Mój wariant, powiadasz. 07.03.09, 10:05
                        Również sie cieszę niepomiernie :)))))

                        PS. Ale i tak we Wroclawiu są przystojniejsi faceci :P
                        • big_news Re: Mój wariant, powiadasz. 07.03.09, 10:13
                          Tak tak.
                          To oczywista oczywistość.
                          Tam wszystko jest lepsze.
                          Chociaż..., jednak nie.
                          Nie wszystko.
                          A w każdym razie nie... wszystkie.
                          Bo niektóre przyjezdne mocno zaniżają im średnią:P
                          • iluminacja256 Re: Mój wariant, powiadasz. 07.03.09, 10:28
                            Przykro mi, ale nie ma w tobie nawet grama klasy - tego zresztą
                            mogłam sie spodziewać .

                            Ani razu w zadnym moim poscie cię nie obraziłam personalnie - ty
                            robisz to juz po raz trzeci, a tym samym dajesz tylko swiadectwo o
                            sobie. Umiejetnosc prowadzenia tzw. konnwersacji lekkiej jest ci
                            dogłebnie obca.



                            • big_news Re: Mój wariant, powiadasz. 07.03.09, 10:41
                              Ojej!
                              Ależ jesteś wrażliwa!
                              Tak...
                              Rzeczywiście, Twoje zagrywki są z gatunku tych wysublimowanych, moje - to zwykłe
                              machanie cepem.
                              I to ja, rzecz jasna, wyskoczyłem z tymi fajniejszymi (ponoć) wrockowymi
                              chłopakami, że już o niedwuznacznym sugerowaniu mojego rasizmu i zaściankowości
                              nie wspomnę.
                              Te nasze świadectwa niech ocenią inni. O ile komukolwiek będzie się chciało. Ja
                              w każdym razie własnych ograniczeń jestem świadom, Ty, wygląda na to, że
                              absolutnie nie. Nie masz nawet cienia rezerwy w sobie, ani krzyny
                              samokrytycyzmu. Za to swoim ego mogłabyś obdzielić sporą grupkę osób, które w
                              drodze rewanżu mogłyby Ci ująć nieco kompleksów, bo tych też masz w nadmiarze.
                              Miłej soboty, miła Pani.
                              • iluminacja256 Re: Mój wariant, powiadasz. 07.03.09, 14:12
                                Nawet gdyby wstawić ci tydsiąc dwiescie takich
                                znaczków :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                To i tak będziesz wypisywał umoralnienia, pouczenia, oceny i
                                oczywiste oczywistosci - jak kazdy prawicowiec.

                                o niedwuznacznym sugerowaniu mojego rasizmu i zaściankowości
                                > nie wspomnę.

                                a jesli jeszcze do tego uwazasz, ze to opowiadanie jest o tobie - to
                                masz ze soba naprawde spory
                                problem :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                )))))))))))))))))))))))))nie mowiąc o kompleksach i
                                ego :))))))))))))))))))))))))))))))))) Ja jakos nie uznałam, ze
                                twoje opowiadanie jest o mnie, miły panie, bo słowo METAFORA nie
                                ejst mi obce, a przystojniejszy facet od fajniejszego chłopaka równi
                                się diametralnie, bo NIE JEST DRESEM ŁÓDZKIM. :)

                                • big_news Re: Mój wariant, powiadasz. 07.03.09, 14:37
                                  Ok, wyjaśniłaś mi.
                                  Że wstawiłaś emotikonek (tak jak ja bym tego nie zrobił) i już jesteś
                                  usprawiedliwiona.
                                  Że nie mam prawa umoralniać, bo owo przecież należy wyłącznie do Ciebie.
                                  Że opowiadanko nie jest o mnie, czemu przeczy nawet jego wymowny tytuł, przecież
                                  tylko ciężki idiota może "Twój wariant jest następujący" przyjąć za post
                                  skierowany do niego.
                                  Ja wiem, że Ty niczego nie wzięłaś do siebie i właśnie dlatego nie napisałaś
                                  niczego w rodzaju pamfletu.
                                  I po raz kolejny mam przyjemność odkryć, iż dyskusja z Tobą to wyłącznie
                                  rozkosz, gdyż określenie _dres_łódzki_ okraszone szerokim uśmiechem jest de
                                  facto mega komplementem, którego użycie znamionuje NAJWYŻSZĄ KLASĘ jego autorki.
                                  Padam do nóżek.
                                  Żebyś uwierzyła, iż moja dla Ciebie sympatia jest tak szczera, jak tylko można
                                  sobie wyobrazić, kończę ten post następująco:
                                  :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka