Dodaj do ulubionych

Zmarnowany milion

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 23:58
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/973783.html
I krótki cytat:

"To, co przez dziewięć miesięcy wymyślała Lufthansa Consulting za milion
złotych, za darmo mówili od dawna młodzi ludzie ze stowarzyszenia Lotnisko dla
Łodzi. Leszek Krawczyk, prezes portu lotniczego im. Reymonta, po prezentacji
raportu przyznał, że wszystko, czego lotnisko potrzebuje, wiadome jest od
dawna, ale nadal nikt nie powiedział, jak ściągnąć przewoźników."

Dodam, że jak ściągnąć przewoźników też mówiliśmy, ale łysoń nie potrafi.

Pozdrawiam, MarcinK
Obserwuj wątek
    • Gość: Pati Re: Zmarnowany milion IP: *.astral.lodz.pl 15.03.09, 11:23
      Może jakby to była Lufthansa Consulting a nie Lufthanza toby coś się zmieniło.
    • maxxman Re: Zmarnowany milion 15.03.09, 12:42
      Na raport Lufthansa Consulting można spojrzeć z wielu stron.

      Z jednej strony - nic więcej ponad to, co mówimy tutaj na forum, i co zawiera raport, powiedzieć o łódzkim lotnisku nie można. Po prostu jest to tak śmiesznie mały i łatwy do zarządzania port, że można się obyć bez doradcy. W takim przypadku nie można mieć większych zastrzeżeń do LC. Zauważcie, że LC opracowuje strategie dla całych sojuszy lotniczych latających do poszczególnych hubów, np. dla Star Alliance w Atlancie czy Singapurze. Tam rzeczywiście jest do czego zaprząc mózgi LC, jest co badać i żadne lokalne stowarzyszenia czy grupy fanów nie są w stanie samodzielnie wypracować pełnego materiału. Ale na takim pipidówkowym Lublinku? Wszystko dawno pokazano na dłoni.

      Z drugiej strony - należy spojrzeć na wymagania zawarte w ofercie przetargowej na usługę doradczą, oraz na sam proces współpracy zarządu portu z doradcą. Jeżeli wymagania w przetargu umieszczone są na niskim pułapie a współpraca między zarządem a doradcą jest luźna (lub prawie nie mam jej wcale) - sorry, nikt nie będzie się przemęczał. Jeśli chcieliśmy dostać od doradcy więcej - powinniśmy byli mieć do niego inne podejście, zadawać więcej pytań, dokładniej przyciskać.

      Wreszcie, sam consulting jest usługą wielce specyficzną. Moje doświadczenie pokazuje, że w dużej ilości przypadków liczy się bardziej wsparcie płatnika (czyli potwierdzenie przez 'niezależnego' doradcę głosu właściciela czy zarządu) niż dostawa merytorycznego opracowania. Nie uważam, aby takie myślenie dominowało w przypadku przez nas omawianym, ale na pewno nie zostało ono wykluczone całkowicie. Dużym minusem usług doradczych jest także wynoszenie wiedzy z podmiotu, któremu się doradza. Biały wywiad. Lufthansa - wraz ze swoim Austrian czy Swiss - ma prześwietlony Lublinek na wylot i bezprecedensowo najlepszą w historii tego portu pozycję negocjacyjną przewoźnika. Lufthansa - lub jej spółki - wejdą na Lublinek wtedy, kiedy będą chciały i na warunkach, na jakich będą chciały. Dlatego właśnie należało wybrać jako doradcę firmę nie mającą bliskich powiązań ze światem lotniczym (moimi ulubionymi są mali doradcy amerykańscy). Wtedy po prostu wady portu zostają między nim a doradcą, nie są tak bezpardonowo prezentowane światu lotniczemu. W naszym przypadku do przewoźnika przedostało się wszystko, plusy i minusy razem wzięte.

      I niestety wszystko znoooowu sprowadza się do kiepskiego zarządzania. Obserwuje się wzajemną spychologię obowiązków - raz z zarządu portu na Biuro Rozwoju Przedsiębiorczości UMŁ, drugi raz - w kierunku odwrotnym. Trzeba wreszcie jasno powiedzieć, kto odpowiada za ofertę połączeń oferowanych z łódzkiego portu, kto ma prawo do rozdysponowania środków finansowych służących pozyskiwaniu i utrzymywaniu połączeń, kto zarządza zespołem marketingowców, kto jedzie na bezpośrednie rozmowy. Musi za to wszystko być odpowiedzialna jedna osoba mająca do dyspozycji pracowników średniego i niskiego szczebla. W chwili obecnej mamy spychologię odpowiedzialności.

      Bardzo ładnie sytuację Lublinka określił mój kolega: 'Jak nie wiatr w oczy, to ch.j w du.ę'. Wulgarne ale prawdziwe.

      I tyle.

      Pozdrawiam bardzo serdecznie Panią Monikę z Dziennika Łódzkiego. :-)

      mx
    • Gość: Jeżyk Re: Zmarnowany milion IP: *.toya.net.pl 20.03.09, 10:28
      Milion poszedł w diabły więc trzeba zabrać się za pracowników z obsługi i obciąć
      im pensję,zabrać stażowe,premie których nie ma!!!
      Weźcie się za pracowników w biurowcu T1. Tam jest możliwość
      oszczędności!!Zarządzanie portem to jeden WIELKI dramat!!!
      Klika w fotelikach!!
      PIP wita.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka