miejskie_narty 23.04.09, 12:51 czy to coś dla Was znaczy? :-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kotbert Re: dziś dzień książki 23.04.09, 13:07 Niespecjalnie. Dzień książki jest codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Ostatnio musiałam przeczytać książkę. 23.04.09, 13:45 Uważam, że mam odfajkowane na kwartał. Odpowiedz Link Zgłoś
miejskie_narty odpowiadam po kolei 23.04.09, 13:50 Big: życzeń i zażaleń Przysłowie: nie wiem KotBert: Acha Aaa: Hmm Od siebie: ja się chyba nawet wybiorę do empiku i strzelę sobie 3 w cenie 2 (jeśli mają coś takiego, jak w zeszłym roku), żeby stały na półce:-) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Na półkach masz książki 23.04.09, 14:09 które już przeczytałeś, czy które masz zamiar przeczytać? Bo ja literaturę piękną kupuję wyłącznie na prezenty, dla siebie już nie. Kiedy chcę coś przeczytać, pożyczam i oddaję. Kiedyś myślałam, że nie mogę żyć bez swojego zbiorku książek i że mam obowiązek nieustannie go powiększać. Wyprowadziłam się od rodziców, zostawiając u nich niemal wszystko (poza lit. branżową i słownikami), co latami z takim poświęceniem ściągałam do domu. I co? I nic. Wcale mi tych książek nie brakuje. Łapią tylko kurz i matka się piekli, żeby w końcu to zabrała, to ona pokój będzie miała. Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Gwoli sprawiedliwości 23.04.09, 14:14 podobny los, co książki, spotkał szafę ciuchów. Też umiem się bez nich obejść. Lżej się żyje, nie ciągnąc za sobą, niczym ogon komety, ciężarówek klamotów i szmat. Przeprowadzka to dwie walizki. I chyba pojemność tych dwóch walizek wyznacza optymalną ilość rzeczy ruchomych, koniecznych do życia. Odpowiedz Link Zgłoś
miejskie_narty Re: Gwoli sprawiedliwości 23.04.09, 16:30 Na półkach mam sporo książek i trudno mi powiedzieć, ile z nich przeczytałem. Tzn, ze swoich, bo mam na przykład cały regał książek odziedziczony po poprzedniej właścicielce mieszkania, który nie dość, że u niej przez 40 lat zbierał kurz, to u mnie już 5 lat będzie. I nie przypominam sobie, bym do którejś zajrzał (nie licząc kartkowania po przeprowadzce w celu sprawdzenia, czy nie ma ta pokitranych dolarów). Często jest tak, że kupuję książkę i leży. Leży i czeka. Czasem tak, że wiem, że nie przeczytam, ale chciałbym mieć na wypadek, gdybym kiedyś jednak zmienił zdanie i zechciał przeczytać. A przeczytach też się nie pozbywam, bo przecież w przysżłości może będę chciał do nich wrócić:-) No więc kupuję co jakiś czas książki, zwłaszcza nowści - tylko tu jest problem, że niezmiernie ciężko trafić na coś świeżego, co nie dość, że daje trochę przyjemności, to jeszcze ma coś interesująco do przekazania. A im dłużej człowiek żyje, tym trudniej go zaskoczyć. Więc mam wrażenie, że z roku na rok mniej kupuję:-) U mnie akurat większym są różnej maści kserówki i kserówki kserówek. Zalegają tonami. Ale na jesieni planuję zakup piecyka węglowego, więc jest nadzieja, że się trochę miejsca zrobi:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: Gwoli sprawiedliwości IP: *.toya.net.pl 23.04.09, 18:04 To wy na allegro nie handlujecie swoimi zbytecznymi ksiazkami? Co jakis czas robie przeglad i wystawiam te, bez ktorych dalsze zycie moge wybrazic. Akcja w empiku trwa, wiec smialo mozesz sie udac. Ja dzis nic nie kupilam, ale dwie wyslalam w swiat. Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 W ogóle nie handluję, nie tylko książkami, 23.04.09, 18:30 i żadnej książki nie uważam za zbyteczną. Wyszło mi tylko po latach, że nie muszę książek mieć, żeby je czytać. Ale wyprzedawać się??? Zresztą ciągle liczę na to, że uda mi się zamieszkać w takim lokum, że poświęcenie jednego pokoju na biblioteczkę nie będzie odbywało się kosztem przestrzeni życiowej. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Gwoli sprawiedliwości 23.04.09, 19:14 I chyba > pojemność tych dwóch walizek wyznacza optymalną ilość rzeczy > ruchomych, koniecznych do życia. Mozna i tak, ale to jest do zycia na walizkach i w rozjazdach:) Jak człowiek prowadzi osiadły tryb zycia to obrasta - nie mogłabym sie wyprowadzać z dwiema walizkami , bo mam za duzo butów :) Tzn. jedna walizke zajełyby buty, a druga kiecki:) Przykro mi, ale nie jestem typem baby tenisówkowej , chociaz bez problemu mogę łazić po lesie , górach itp przez tydzień bez mycia. Ale w miescie, ani nie jestem spodniowa, ani tenisówkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 I naprawdę 23.04.09, 19:42 wszystkie te buty i kiecki nosisz? Dla mnie konieczność dobierania ciuchów, ich kupowania, to prawdziwa mordęga. Chodziłam wczoraj po Pietrynie, po Galerii, bo muszę się jakoś zaopatrzyć (święto rodzinne) i myślałam, że jeśli szykuje się dla mnie jakieś piekło, jakieś wieczne potępienie, to będzie to dom towarowy, wszędzie ciuchy, a ja będę musiała je kupować. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: I naprawdę 23.04.09, 23:46 No, nosze:) A jak nie nosze, albo raz załozę i sie jednak okazuje, ze lezy 3 m- ce i jakos przeszła mi chęc ( wiesz, czasem sie człowiek na cos napali, a potem sie okazuje, ze mu nie lezy) to sprzedaję na allegro. Lubie po prostu ciuchy i lubie je dobierać. Długo, zyłam tak, z emiałam dwie pary spodni, dwa swetry i dwie bluzy - jak mi swisneli pranie z balkonu, to nei miałam w czym na ulice wyjsc. No i chyba dlatego, kiedy zaczełam miec jakieś własne pieniadze, a nie uciułane z trudem grosze, od razu zaczełam kompletować ciuchy. Dla mnie to przyjemnosc, chociaz galerie handlowe staram sie odwiedzac tylko przed południem i nie idę tam nigdy w weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Zdradzę ci tajemnicę zakupową 23.04.09, 23:50 Aha, zdradzę Ci pewną tajemnice zakupową, moze Ci trochę pomoże :) Najgorsze co moze byc to zakupy celowe - czyli chodzisz iles godzin w poszukiwaniu czegoś - wtedy na pewno tego nie znajdziesz, a zdenerwowana bedziesz maksymalnie. Najlepiej kupuje się przypadkowo - cyzli idziesz po dzinsy, a tu widzisz np. fajne buty. Przymierzasz, pasują, kupujesz . I olewasz te dzinsy, znajdziesz je jak pojdziesz kupowac torebkę :) Odpowiedz Link Zgłoś
calor Re: dziś dzień książki 23.04.09, 16:41 Owszem...zwłaszcza książka Zyzaka o Bolku Odpowiedz Link Zgłoś