Dodaj do ulubionych

Brazylijczyk na testach w Widzewie

IP: *.toya.net.pl 16.07.09, 20:32
Widzew to jedyny w pełni profesjonalny klub z Łodzi! Klub doskonale
zarządzany, z wielką tradycją i świetlaną przyszłością! Widzew to także klub
za którym stoją tysiące wiernych kibiców!
Dziękuję Ci TATO, że jestem WIDZEWIAKIEM!!!
Pozdrowienia dla całej Czerwonej Armii i do zobaczenia za dwa tygodnie na
meczu 1.-ej kolejki ekstraklasy: WIDZEW - Polonia W-wa! :-)

Obserwuj wątek
    • Gość: ebola Re: Brazylijczyk na testach w Widzewie IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.09, 22:32
      tatuś cie woła do łazienki!!!!
      • Gość: trader Re: Brazylijczyk na testach w Widzewie IP: *.chello.pl 17.07.09, 18:04
        A tobie mamcia przyniosła nocnik:)))))
    • Gość: aler wlascieciel widzewa ma racje!!! IP: *.toya.net.pl 17.07.09, 19:00
      wlascieciel widzewa ma racje!!!Cacek: "W PZPN brakuje przejrzystości działania"

      Piątek, 17 lipca 2009, godz. 00:52

      Właściciel Widzewa ma prawo czuć się zawiedziony. Mimo, że jego zespół wywalczył
      awans do piłkarskiej Ekstraklasy, to przez decyzje PZPN, może w niej nie zagrać.
      Sylwester Cacek wydaje się już coraz bardziej znudzony ciągłym szarpaniem się z
      piłkarską centralą.

      - Był pan zaskoczony decyzją Komisji ds. Nagłych?
      Sylwester Cacek: - W PZPN mało co już może mnie jeszcze zaskoczyć. O tyle się
      dziwię, że można było poczekać chociaż do poniedziałku, bo jak Trybunał
      Arbitrażowy wyda decyzję o zawieszeniu wykonania kary, to PZPN będzie musiał
      swoją ostateczną decyzję zmienić. Pomijam już, że w PZPN nikt nawet nie
      pomyślał, że gdybyśmy się spotkali w sądzie, w procesie odszkodowawczym, to nie
      wiem, komu sąd dałby wiarę, jeśli chodzi o kwestię możliwości wykonania kary
      degradacji. Profesorowi prawa, znanemu autorytetowi, czy też panu Malinowskiemu,
      jakiemuś adwokatowi, który do tego ma konflikt interesów?

      - Widzi pan jeszcze możliwość wygrania w Trybunale Arbitrażowym przed startem ligi?
      - Oczywiście, ja od początku mówiłem, że my musimy wygrać w Trybunale. Mówiłem o
      tym jeszcze przed zjazdem PZPN, gdy twierdzono, że uchwała abolicyjna jest
      szykowana pod Widzew. Tak nie było, bo ona mogłaby nam pomóc tylko wówczas,
      gdybyśmy wygrali właśnie w Trybunale. Nie wiem, dlaczego niektóre kluby tak
      bardzo nas się boją. A może po prostu chcą tak bardzo uratować klub, w którym
      jest już kilkunastu skazanych za korupcję, a kilkudziesięciu następnych czeka na
      wyrok. Zresztą nie jestem pewien, czy ten klub, mimo karnej degradacji, jest już
      zupełnie wolny od zjawisk korupcjogennych, skoro z publikacji prasowych można
      było się dowiedzieć, że o decyzji Komisji ds. Nagłych dowiedział się już w
      trakcie jej obrad od pana Malinowskiego. To mi się wydaje co najmniej dziwne.

      - Co jeśli PZPN nie przyjmie do wiadomości korzystnego dla Widzewa wyroku
      Trybunału Arbitrażowego?
      - PZPN musi wziąć pod uwagę decyzję Trybunału Arbitrażowego. Tym bardziej wydaje
      mi się, że oświadczenie Komisji ds. Nagłych było przedwczesne. Odbieram to jako
      zabieg medialny, obliczony na taki efekt: my mamy czyste ręce, walczymy z
      korupcją, a Trybunał nie walczy. Zobaczymy, może sędziowie Trybunału zdenerwują
      się na taką postawę PZPN i zadziałają zdecydowanie, uniemożliwiając wykonanie
      kary, która wykonana być nie może. Przy okazji daliby sobie czas na
      zastanowienie się nad naszymi argumentami, które są bardzo mocne. A do tego
      uzupełniliśmy je o te, które przesądzają niewykonalność kary. Druga możliwość
      jest taka, że Trybunał ulegnie presji mediów i nie zrobi niczego, umywając tym
      samym ręce...

      - Może Trybunał nie zawiesi wykonania kary, tylko postara się sprawę rozpatrzyć
      merytorycznie jeszcze w lipcu?
      - Najlepszym wyjściem dla Trybunału byłoby zawieszenie wykonania kary i
      spokojne, rzeczowe rozpatrzenie sprawy. Nie widzę powodu, dla którego trzeba by
      było się tak spieszyć. Skoro kara nie została wykonana w sezonie 2008/09, to nie
      stanie się nic strasznego, jeśli nie zostanie wykonana również w sezonie
      2009/10. Czekaliśmy rok, możemy poczekać drugi. Jeśli degradacja będzie musiała
      nastąpić to równie dobrze może nastąpić w sezonie 2010/11. To lepsze
      rozwiązanie, niż rozpatrywanie sprawy na szybko.

      - Nie ma pan już dosyć ciągłego szarpania się z PZPN?
      - Problem polega na tym, że w PZPN nie ma zbyt wielu ludzi, z którymi można
      rzeczowo rozmawiać. Brakuje przejrzystości działania. Mam dosyć tego, że słabe
      kluby decydują o obliczu polskiej piłki. Powiem wprost. Nie tylko ŁKS, ale także
      kilku innym klubom nie powinna być przyznana licencja. Tylko, że wielu członków
      zarządu PZPN chce być jak Janosik: woli zabrać temu, kto ma pieniądze, dobrą
      organizację i jakoś sobie poradzi, a dać temu, który jest nieudolny i bez
      pieniędzy z Canal+ nie przetrwa. W tym kontekście, Canal+ robi krzywdę polskiej
      piłce i sobie, bo gdyby wymusił na PZPN przejrzystość i jasne decyzje, to by
      miał znacznie lepszy produkt. Inny przykład - Korona Kielce. Radni nie chcą
      wyłożyć kolejnych 8 milionów na grę w pierwszej lidze, więc trzeba Koronę
      awansować do Ekstraklasy i zapewnić jej pieniądze z Canal+, bo inaczej klubu w
      ogóle może nie być. Jednocześnie można spuścić Górnika czy Cracovię, bo te kluby
      mają bogatych właścicieli i nic im nie grozi.

      - Co zrobić, żeby to się zmieniło?
      - Proszę zwrócić uwagę, że o ile kluby w świetle kamer były degradowane za
      korupcję, o tyle nie ukarany został żaden z działaczy, który dopuszczał się
      czynów zakazanych. Mało tego, skorumpowani działacze często nadal działają w
      strukturach związku. Inny przykład to reprezentacje Polski, nawet juniorskie,
      które często służą do promowania słabych piłkarzy i transferowania ich. Albo
      licencje trenerskie i starsi wiekiem szkoleniowcy, którzy za jakąś stawkę
      użyczają swojej licencji młodym trenerom, którzy jej jeszcze nie mają, a chcą
      pracować. W Hiszpanii jest dwa tysiące trenerów PRO, a u nas około
      dziewięćdziesięciu. Jak z nich wybrać jakiegoś, który ma wiedzę, chce mu się
      pracować, nie jest zamieszany w korupcję i do tego jest akurat wolny? Wybór jest
      żaden. Każdy system licencjonowania, który nie jest poparty bardzo przejrzystymi
      przepisami, jest korupcjogenny. Po prostu trzeba działalność związku uczynić
      bardziej przejrzystą. Wiele zmian na dobre mogliby zrobić politycy poprzez
      uchwalenie przejrzystych przepisów, ale jakoś tego nie robią...

      - Dlaczego?
      - W Polsce politycy kierują się tylko rankingami poparcia. A u nas niestety jest
      taka mentalność, że oszukać kogoś czy ukraść coś jest niemalże honorem, uczono
      nas tego od zaborów i to zostało. Politycy mogliby zacząć zmieniać taką
      mentalność właśnie od sportu, bo to stosunkowo łatwe, 80% ludzi by to poparło,
      ale jakoś nikomu się nie chce. Minister Drzewiecki nie zrobił niczego w sprawie
      bezprawnego przyznania licencji Polonii Bytom rok temu. Nie zareagował, choć
      miał takie prawo. Widzew wytoczył mu za to proces w Wojewódzkim Sądzie
      Administracyjnym. Wyrok powinien być w sierpniu, zobaczymy, czy minister miał
      rację czy nie. Charakterystyczne, że minister Drzewiecki zupełnie inaczej
      zachowuje się w sprawie ŁKS, niż rok temu w sprawie Widzewa. Teraz przyciska
      PZPN i ostro się wypowiada, a gdy my się zwróciliśmy do niego o pomoc, to
      odpisał, że nie może ingerować. A może zadziałał ten sam mechanizm, co u
      działaczy PZPN: są bogaci, poradzą sobie? Może Widzew powinien być znowu biedny,
      żeby mógł liczyć na przychylność...?

      - Czyżby myślał pan o wycofaniu się?
      - Nie muszę wycofywać się, żeby Widzew był znowu biedny. Wystarczy, że ograniczę
      mocno budżet klubu. Wtedy niech się martwią politycy i miasto.

      - Rozważa pan na poważnie taki scenariusz?
      - Oczywiście, a dlaczego ja mam wykładać prywatne pieniądze na piłkę w Łodzi,
      skoro tracę je przez bałagan w Państwie i w PZPN. Zresztą nawet nie mogę liczyć
      na żadną poważną pomoc władz Łodzi. Prosty przykład: dzielenie budżetu
      marketingowego. Łódź na promocję wydaje 28 milionów złotych rocznie, to widać?
      Na sport trafia mały ułamek tej kwoty. Taka Korona dostała od miasta 8 milionów
      złotych, Podbeskidzie 5 milionów złotych. Widzew ma dostać 400 tysięcy złotych.
      Nawet nie wiem, czy warto taką kwotę przyjmować. Czwarty co do popularności klub
      sportowy w Polsce dostaje od miasta tyle samo pieniędzy, co drużyna waterpolo.
      Poza tym, inne miasta budują stadiony, w Łodzi nie ma na to widoków. Podjęliśmy
      trud, żeby stadion wybudować samemu, ale ciągle są jakieś problemy. Podpisanie
      umowy na dzierżawę gruntów zajęło ponad rok. Jesteśmy traktowani na zasadzie:
      przyszedł Cacek - niech płaci. Ale Cacek może zaraz przestać płacić.
      • Gość: Dorota Cycek Daj daj daj IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.09, 21:05



        daj daj daj daj - dzierżawe

        daj daj daj daj - kase na wstydzew

        Daj daj daj daj daj daj daj daj daj daj !!!!!!!!!!!



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka