kropka.
01.02.02, 22:53
Pomyślicie, że zwariowałam, bo cóż ciekawego może być w mydle.
Otóż błąd. Mydło ma zbawienny wpływ na dobre samopoczucie.
Zacznę od tego, że w naszym domu każdy ma swoje ukochane mydło i innego nie
używa. W związku z tym w każdej łazience wala się tego co niemiara, a zakupy
tzw. środków czystości kupujemy wyłącznie w opakowaniach hurtowych i dostajemy
dodatkową zniżkę.
W/g wzrostu: Maciek używa tabakowego "visage", bo na inne jest uczulony.
Piotrek uwielbia "for you", ale ponieważ trudno je dostać, więc czasem zadowoli
się brązowym imperial leather. Inne śmierdzą.
Mężczyźnie Życia "w zasadzie obojętne, ale jakby można, to chętnie białą Nivea.
Oczywiście, można kochanie.
Dla mnie miodowe Palmolive w płynie i glicerynowe cytrusowe.
Z Karoliną i Marysią nie ma wielkiego kłopotu. Zadowoli je Palmolive morskie
lub migdałowe, w ostateczności dla Karoliny zielone LUX, a dla Maryśki malinowe
glicerynowe. Niania też glicerynowe, tylko zielone.
Z Jaśkiem nie ma żadnego problemu, bo albo się nie myje, albo łapie pierwsze
lepsze. To znaczy - problem jest, bo jak właściciel mydła dorwie Jaśka
używającego jego własność, uszy puchną! Ponieważ jednak sytuacje,
w których Jasio używa mydło zdarzają się sporadycznie - można wytrzymać.
Podobnie jest z szamponami i odżywkami do włosów: Palmolive dla dziewczyn (dla
Karoliny - biały, dla Marysi ciemniejszy), Elseve do suchych dla Maćka,
pokrzywowy dla Piotrka, Vitale żółty dla mnie, Nivea granatowy dla Ukochanego
Mężczyzny, dla Niani Elseve z odżywką.
Jaśkowi wszystko jedno z wiadomych już powodów.
Z oliwkami - prosto: Johnson-baby dla wszystkich, tylko dla mnie żółta, dla
Marysi i Maćka aloesowa, dla reszty niebieska.
Jaśkowi wszystko jedno.
Ostatnio zaczepiła mnie sprzedawczyni:
- Już dawno chciałam zapytać, dlaczego pani nie bierze faktury? Wszystkie
sklepy biorą.
- Ja nie mam sklepu, powiedziałam niepewnie. Mam dużą rodzinę i każdy ma swoje
ulubione kosmetyki.
- Jezus Maria! krzyknęła. I pani to wszystko spamięta??? Ale pani ma pamięć!
Nic sklerozy! Podziwiam. A tu tacy młodzi po trzy razy przychodzą, bo ciagle
czegoś zapomną!
No i proszę. Nie mam sklerozy. Młodzi mają, a ja nie mam! Do domu wracałam na
skrzydłach. Po drodze miałam wstąpić na pocztę, do apteki i po chleb.
Zapomniałam. Z wrażenia oczywiście, bo przecież nie mam żadnej sklerozy!!!
Macie swoje ukochane kosmetyki?