Dodaj do ulubionych

Szkolne toalety, problem.

25.11.24, 06:14
Cześć, jestem tu nowa, piszę, bo byc moze wśród Was znajdzie się osoba która spotkała się z takim problemem: męska toaleta w podstawowce, wieczny bajzel, papier wrzucany do ustepu, sikanie po ścianach, zerwany pisuar, a teraz... moda na plucie, ubrudzone ściany i sufit. Do tego plucie do zbiornika na mydło, a ostatnio oddany do niego mocz... nie wiem jak oni to zrobili, ale nasikali do pojemnika na mydło.
Sprzątaczki załamane. Starają się, ale jak walczyć z takim zachowaniem?
Ręce opadają. Przed toaleta dyżuruje nauczycielka, ale do środka nie wchodzi.
Mała szkola, jedna lazienka dla chłopaków, czasem skorzystać trzeba, acz młodsze dzieci po prostu się boją..
Mnie aż trzęsie ze złości.. prymitywne, ohydne zachowania. Nie wiem jak tak można.. przecież w domach to pewnie słodkie dziubdziusie.. ogólne rozmowy na wywiadowce były, ale oczywiście nikt się nie poczuwa do odpowiedzialności..
Wiem, ze meskie wc w szkołach często jest ...kiepskie, ale czy nie da się jakoś z tym walczyć? Szkoda, że sprzątania w toaletach nie można przerzucić na uczniow..
Co robić??
Obserwuj wątek
    • jowita771 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 07:21
      Aż sobie wyobraziłam takie rozwiązanie: bierzemy od rodziców zgody na sprzątanie toalet przez uczniów złapanych na brudzeniu. Potem montujemy kamerę w pomieszczeniu z umywalkami (tam chyba można?). Ewentualnie jedna osoba sprawdza łazienkę po każdym uczniu. Przylapanemu zabieramy telefon, żeby się nie zdążył poskarżyć rodzicom i od razu zaganiamy do sprzątania, wiadro i ściera w łapę i do roboty. W czasie lekcji, a najlepiej przerw, żeby koledzy widzieli.
      • ga-ti Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 07:27
        Myślę, że to by była jedyna opcja, która momentalnie podziałałaby na nagły przypływ kultury, ogłady i porządnego zachowania.
        Cóż, pomarzyć dobra rzecz.
      • zerlinda Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 07:57
        Nie można zabrać uczniowi telefonu.
        • bluea.nna1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:26
          No i w tym cały problem, że już nic nie można mu zrobić
          • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:29
            Można zaproponować pogadankę z psycholog, hehehe.
        • jowita771 Re: Szkolne toalety, problem. 27.11.24, 18:58
          Ale chyba można kazać wyłączyć na czas pobytu w szkole i w razie przyłapania zwyczajnie nie dać mu sposobności zadzwonić do rodziców do czasu posprzątania toalet.
        • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 17.08.25, 21:44
          Że jak???
          A można zabronic korzystac z telefonu?
    • ga-ti Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 07:31
      Dopytałam dziecko, są dwie dla chłopców, młodszych i starszych. Do młodszych nauczycielki wchodzą, do starszych są otwarte drzwi i zaglądają, pilnują ilu wchodzi na raz.
      Jak jest nie wiem, ale aż mi niedobrze po Twoim opisie. Współczuję.
    • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 07:34
      No ale to chyba szkoła powinna szukać rozwiązania? W szkole mojego dziecka drzwi toalety (do części z umywalkami) są otwarte. Papier toaletowy jest na zewnątrz poza kabinami, co osobiście uważam za uwłaczające (stanie w kolejce po papier, kulanie sobie porcji papieru na oczach wszystkich i ryzyko, że już w kabinie zabraknie), ale szkoła twierdzi, że działa na topienie całych rolek w ustępie.

      Daj dzieciakowi mały pojemniczek z mydłem lub żelem dezynfekującym.
      • kocynder Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 08:01
        No i tu mamy konflikt. Z jednej strony to szkoła ma szukać rozwiązania, a z drugiej ma szanować intymność i prawo do jej zachowania... Czyli nie może montować kamer w łazienkach, nie może sprawdzać toalety po każdym uczniu (bo po pierwsze musiałby być osobny etat sprawdzacza WC, a po drugie byłoby to uwłaczające dla uczniów "w porządku", a równocześnie ma "znaleźć rozwiązanie"? Może podpowiedz jakie? Ale tak konkretnie... I w miarę możliwości nie za miliony, bo szkoły są permanentnie niedofinansowane i jest mnóstwo serio co najmniej równie ważnych wydatków.
        • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:34
          >Może podpowiedz jakie? Ale tak konkretnie... I w miarę możliwości nie za miliony,
          No przecież napisałam powyzej jakie rozwiązania można wprowadzić… 🤦🏼‍♀️
          • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:54
            U starszej wmontowali drzwi przeszklone (te głowne do części umywalkowej). Nauczyciel stoi przed.
            Młodej to nie przeszkadza bo były akcje, że dzewczyny ze starszej klasy podglądały młodsze.
            U młodszej w szkole drzwi do części umywalkowej są stale otwarte ale ona w klasie 1. Tu dolne łazienki są dla dzieci klas 1-3, z tego co wiem problemy są w górnych łazienkach
        • cegehana Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:35
          Tu nie ma konfliktu, konflikt jest co najwyżej finansowy bo trzeba zatrudnić i opłacić osobę, która się nad problemem pochyli. Kamerę też musi ktoś obsługiwać, oglądać i archiwizować nagrania, aktualizować, serwisować itd. To jest właśnie to "konkretne" rozwiązanie, bo za darmo nikt nie będzie czyjejś pracy odwalał.
      • ichi51e Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:04
        a wystarczałoby zamontować w toaletach podajniki papieru toaletowego
        • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:20
          Ja dałam mojemu paczkę papieru nawilżającego, żeby nie musiał odbębniać tego cyrku ani obawiać się, że mu zabraknie i będzie musiał z brudną d… i spodniami w kostkach kicać z kabiny do zasobnika… To ostatnie kilka m-cy w tej szkole, ja już nie mam siły ani ochoty na walkę z durnymi pomysłami dyrekcji. Niemniej jednak jest to jakiś pomysł i podobno zdaje egzamin, więc podaję jako opcję.
        • arthwen Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 00:06
          Nie, akurat podajniki by nie wystarczyły, ewidentnie nie znasz możliwości młodzieży i jej inwencji, jeśli chodzi o psucie czegoś.
        • biala_ladecka Re: Szkolne toalety, problem. 27.11.24, 19:13
          No nie, nie wystarczyłoby. Wandalizm jest dzialaniem celowym i zaplanowanym, nie ma znaczenia w czym bedzie papier. Zapewniam cie ze oni wiedza jak go uzywac.
        • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 17.08.25, 21:50
          Wow, serio w to wierzysz?
          A jaki to problem opróżnić cały podajnik z papieru i wrzucić papier do kibla? Zajmie trochę więcej czasu, ale uczniom się nie spieszy, zapewniam Cię 🙈
    • imponderabilia20 [...] 25.11.24, 09:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • bei Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:03
      Trzeba do bólu na każdej lekcji wychowawczej tłumaczyć niestosowność takich zachowań, że to poniżej kultury człowieczej, jak bardzo głupie i żenujące są to występki. Może kiedyś do nich dotrze.
      • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:28
        Nie, trzeba zaprosić kogoś, kto jest ich autorytetem i powie to samo.
    • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:09
      >Co robić??
      Napisać na forum. To pomoże i rozwiąże problemy w szkole 🤦‍♀️
    • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:18
      Szczerze? Pogadabkami, które generalnie tyle dają co umarłem kadzidło, szkoła niewiele może. Kontrole w toaletach i owszem, a i tak po absolutnie każdym nie da się wejść a jak się złapie delikwenta nad brudnym sedesem, posuarem, przy oplutej ścianie to on się zaprze że to NIE ON i koniec pieśni. Nie udowodnisz mi nicxefo, a zgodnie z prawem, nie wolno obciążyć winą jak się nie da udowodnić. Ba, nawet jak nauczycielka złapie delikwenta, co do którego jest niemal pewność że to on, a on będzie łgać to też mu niewiele można zrobić. A nawet jak się przyzna, zdaje się że nawet do sprzątania po sobie samym nie wolno biedactwa zagonić.
      • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:19
        Cholera, znów mi głupie literówki weszły. Miało być "poza pogadankami"
      • jowita771 Re: Szkolne toalety, problem. 27.11.24, 19:07
        Dobrze, że moim miejscu pracy nie ma takich zasad i dzieci, które zabrudzą toaletę, to po sobie sprzątają. Ale to dzieci z niepełnosprawnością, to wchodzi w trening umiejętności społecznych. Te dzieci będą pod tym względem mądrzejsze od swoich pełnosprawnych rówieśników - chamów.
        • ponis1990 Re: Szkolne toalety, problem. 22.08.25, 03:57
          Tu się zgodzę. Pracowałam kiedyś w miejscu gdzie przewijały się grupy dzieci. Po nieneurotypowych zawsze były czyste ubikacje. Po standardowej wycieczke szkolnej - dramat, raz chłopcy powyciągali te takie kwiatki żelowe z pisuaru i rzucali tym o białe ściany. Nauczycielka zrobiła awanturę, no ale cóż.
    • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:19
      To są małe dzieci. Mają jeszcze prawo do takich niewinnych dziecięcych zabaw. Szkoła musi z tym żyć.
      • homohominilupus Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:54
        Aż spojrzałam z przerażeniem kto pisze 😬
        • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:03
          W którymś wątku toaletowym, na informację, że uczniowie niszczą wyposażenie toalet, przeczytałam z niejakim zdumieniem, że to dzieci i to przecież normalne, że psocą i się bawią gdyż jest to właściwe dla ich wieku.
          Ja jako bezdzietna wiele się na ematce uczę i następnie stosuję to w innych wątkach. Jak normalne to normalne. Bawią się to się bawią 💁‍♀️
          • szarmszejk123 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:19
            "Ja jako bezdzietna wiele się na ematce uczę i.."
            ...się cieszysz, że jesteś bezdzietna?:p
            • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:27
              Jak czytam o moczu w dozowniku mydła to szalenie się cieszę.
              Stykałam się w życiu co najwyżej z problemem nieopuszczonej deski lub niedomytej toalety (to na ogół kiedy przyszedł ktoś z zewnątrz) ale nie muszę rozwiązywać problemu sikania do mydła 😀
              • szarmszejk123 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:32
                Tak sobie właśnie myślałam, że za moich szkolnych czasów też panowała dzicz, ale do mydła nikt nie sikał .. i zaraz sobie przypomniałam dlaczego - bo było w kostce i wisiało w takiej siatce, w jakiej sprzedają np. czosnek:p
                Możnaby do tego wrócić, to chociaż jeden problem z głowy... Ale teraz to by nie przeszło, nikt nie będzie dotykał mydła z kowidem poprzednika 😅
                • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:35
                  No zasadniczo te mydła w płynie są używane właśnie jako bardziej higieniczne. Myślę że w najgorszych koszmarach dyrekcja szkoły nie przewidziałaby takiego scenariusza jak nasikanie do dozownika na mydło. Ja w sumie też bym na to nie wpadła, a wydawało mi się że już mnie z pomysłów uczniów nic nie zdziwi. A jednak...
                • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:39
                  Phi, w mojej szkolnej łazience nie było ani papieru ani mydła czy ręczników/ suszarki. W podstawówce nie było też ciepłej wody oraz światła, oświetlenie było wyłącznie oknami, a po południu zimą strach był tam wejść. Tak więc postęp jest.
                  • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:41
                    Ja znam gminę, której wójt do czasów covidu wymuszal na rodzicach kupowanie papieru toaletowego do szkół.
                  • szarmszejk123 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:41
                    Papieru ani ręczników też nie było, tylko to mydło w siatce:p
                • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:39
                  Moja przyjaciółka pracuje w szkole podstawowej. Jak zaczął się covid (luty/początek marca 2020) to jeszcze się wydawało, że szkoły zostaną otwarte. Ponieważ już wiadomo było, że kluczowe będzie mycie rąk, rodzice podnieśli problem braku mydła w łazienkach. Na co panie sprzątające oświadczyły, że one owszem, uzupełniają. I prawie natychmiast całe mydło ląduje na podłodze tworząc dodatkowo ślizgawkę. No ale tak jak piszesz - kostki już nie wrócą.
                  • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:45
                    No i oczywiście winnych tych slizgawek nie można było ustalić prawda? A nawet jak się ustaliło to też nie można zmusić do sprzątania.
                    • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:47
                      Nie można było.
                      Jedyny przypadek kiedy można było ustalić winnego tego co się działo w toaletach (a działo się dość grubo) to wówczas kiedy dzieci same osobiście nagrały filmik z tego co robiły w toalecie i następnie osobiście wrzuciły do sieci.
                      No ale wtedy to już wjechała policja cała na...niebiesko
                      • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:50
                        Rozwiązaniem byłyby kamery w części przed kabinami (dyskusyjne) albo powrót do instytucji babci klozetowej. O! Papier mogłaby też wydzielać, pytając tonem Anny Dymnej: caca czy pipi
                • asia_i_p Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 19:58
                  Bo za naszych czasów były w kostce, ciężko nasikać. Tym niemniej już w "Wojnie domowej" wywalili muszlę klozetową przez okno.
                  • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:09
                    No mowie - maleństwa się bawią. Szkoła musi to zaakceptować 💁‍♀️
          • homohominilupus Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:41
            No klasyk...
    • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:23
      Szkoda że w ogóle nie można uczniów zagonić do sprzątania. Choćby i raz w tygodniu. Może to by ich nauczyło czegokolwiek. Zawsze rozbrajają mnie uczniowie, którzy odkrywszy pod blatem ławki gum do żucia oznajmiają mi to odkruwczym "proszę pani, a tu są gumy do żucia". Odpowiadałam że i owszem, są. I na pewno nie nauczyciele ano panie woźne je tam umieściły 😃
      • laura.palmer Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:29
        Jeszcze by tego brakowało, żeby uczniowie którzy nie syfią musieli usuwać cudze gumy do żucia spod blatów lub ścierać cudzą ślinę ze ścian.
        Chciałabyś żeby ciebie w pracy zagoniono do obowiązkowego czyszczenia kibli, bo ktoś zostawia na widoku brudne podpaski albo brązowe kleksy w sedesie?
        • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:41
          Tak, generalnie w szkole brudzą wszyscy tylko NIE uczniowie.
          Cóż, jeśliby mieli sprzątać WSZYSCY to jakoś bym to zniosła. A może wtedy ci syfiarze coś by zrozumieli. Nie twierdzę, że dorośli są tacy niewinni jak lelije. Ogólnie stwierdzam tragiczny poziom dbania o jakieś wspólne przestrzenie czy rzeczy. Wspólne znaczy się niczyje, zanaczy się można rozwalić. A jak się rozwali to wołamy głośno "to nie ja". To nie ja rozwaliłem, to nie ja rzuciłam papierek, to nie moja guma. Cóż, moja tym bardziej nie bo gumy nie żuję.
          • laura.palmer Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:46
            Sprzątać powinni albo sprawcy albo zatrudniony do tego celu personel, który ma za to płacone i ma to w zakresie obowiązków. W żadnym wypadku nie powinno dochodzić do sytuacji, że Jaś napluł, Kasia przykleiła gumę, a do sprzątania zagoniono również Krysię i Zdzisię, choć żadna nie pluje i żadna nie przykleja gum pod blaty.
            • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:52
              Cóż, odwieczny problem - uczymy dzieci szacunku dla wspólnego dobra czy mogą robić co chcą. Jak widać nauki w domu albo nie działają albo ich wcale nie ma.
              Jeśli wchodzę do sali, w której nie ma ani jednego papierka na podłodze, zabawki są poukładane na półkach, ławki są czyste a po godzinie od wejścia do tej sali dzieci mamy porozpieprzane klocki na podłodze, porozkładane gry na stolikach, naruszone jedzeniem, papierki, ścinki ja podłodze to KTO to zrobił? Nauczycielka? Jak mówię proszę pozbierać papierki to zapewniam cię że NIKT się do rzucenia papierka nie przyzna i nie podniesie. To jest zawsze absolutnie bezpański papierek. Proszę poskładać gry - też nikt ich nie brał. Klocki? To samo, SAME się rozłożyły na podłodze.
              Wskazujesz delikwenta który ostatni bawił się daną zabawką, "ale on też się bawił".
              Cóż, staram się jak mogę egzekwować porządek w sali a i tak często gęsto sama muszę część posprzątać. Chociaż zapewniam Cię że NIE MAM za to akurat płacone.
              • laura.palmer Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:02
                Wiesz jest spora różnica między zagonieniem klasy do sprzątania papierków porozrzucanych po klasie po lekcji plastyki, a zmuszaniem dzieci do sprzątania cudzych wydzielin. Jeszcze jak sobie przypomnę własną podstawówkę i patologię, która tam chodziła, to jestem przekonana że zmuszanie do sprzątania łazienek nic by nie dało, patusy i tak by palcem nie ruszyły, za to kręciłoby ich że dziewczynki albo spokojni chłopcy muszą sprzątać ich ślinę ze ścian i na kolejny dzień byłoby pewnie nasrane albo nalane na środku. Takie metody to nic innego jak gnębienie dzieci, nauczyciele nie radzą sobie z łobuzerią, a dzieci mają na nich jakoś wpłynąć?
                • primula.alpicola Re: Szkolne toalety, problem. 27.11.24, 12:10
                  laura.palmer napisała:

                  nauczyciele nie radzą sobie z łobuzerią

                  Bardzo przepraszamy.

                  No, tak samo jak społeczeństwo nie radzi sobie z dorosłymi patusami, syfiarzami, wandalami i przestępcami. Się edukuje, tłumaczy, sadzi, wsadza, resocjalizuje, i jak krew w piach, nadal są.

                  Co do reszty, oczywiscie zgoda. Sprząta po sobie patus.
                • pierwszykot Re: Szkolne toalety, problem. 01.09.25, 22:32
                  No niestety dopóki nauka jest przymisowa to do szkoły chodza tez tacy, którzy w dawnych czasach by do niej nie chodzili tylko pomagali w polu czy co tam rodzice by im zlecili. No ale jest jak jest i trzeba sie użerać z patologia.
              • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:29
                Ja rozumiem, ze po plastyce są ścinki, taka specyfika zajęć. Jak robię coś w domu,to również mam ścinki tego i owego, a przecież nie biegam po salonie rzucając się radośnie i celowo śmieciami. Pytanie brzmi jednak - czy to taki straszliwy problem zakupić do pracowni plastycznej 2-3 zmiotki i szufelki na patyku, zamiast oczekiwać, że dzieci będą na klęczkach rękami „zamiatać” ścinki papieru po zajęciach, na których nakazano im ciąć ten papier…? Też bym nie chciała czyścić podłogi w miejscu publicznym golymi rękami, więc albo niech szkola zapewni możliwość sprzątnięcia po zajęciach albo niech woźna wejdzie w przerwie i zamiecie, przecież plastyka nie odbywa się codziennie od 8 do 16.
                • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:48
                  Nie, to nie jest na plastyce, to jest w świetlicy szkolnej.
                  • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:37
                    Ok, czy to taki problem kupić zmiotkę i szufelkę na patyku do świetlicy… (reszta bez zmian do samego końca).
                • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 17.08.25, 21:57
                  Gdzie wyczytałaś, że oni to gołymi rękami sprzątają z podłogi? W mojej szkole jest w każdej klasie miotła, szufelka i mała zmiotka, podejrzewam, ze w innych też.
                  Nie zliczę ile razy sprzątałam po uczniach, bo nie miałam ochoty cały dzień pracować w syfie, a przecież nikt z uczniów papierków nie rzucał…
              • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:00
                >Jak mówię proszę pozbierać papierki to zapewniam cię że NIKT się do rzucenia papierka nie przyzna i nie podniesie. To jest zawsze absolutnie bezpański papierek. Proszę poskładać gry - też nikt ich nie brał. Klocki? To samo, SAME się rozłożyły na podłodze.

                Siłaczki jak zwykle bezradne. Może weźcie przykład że służb ratunkowych i szkoleń, które prowadzą. Nie bez kozery: "Niech ktoś zadzwoni po pogotowie" jest mało skuteczne.

                Wydajesz idiotyczne komunikaty i taki sam odzew dostajesz. Zajrzyj może do źródeł NAUKOWYCH i poczytaj trochę, jak mówić do uczniów.
                • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:24
                  skumbrie napisała:

                  > >Jak mówię proszę pozbierać papierki to zapewniam cię że NIKT się do rzucen
                  > ia papierka nie przyzna i nie podniesie. To jest zawsze absolutnie bezpański pa
                  > pierek. Proszę poskładać gry - też nikt ich nie brał. Klocki? To samo, SAME się
                  > rozłożyły na podłodze.
                  >
                  > Siłaczki jak zwykle bezradne. Może weźcie przykład że służb ratunkowych i szkol
                  > eń, które prowadzą. Nie bez kozery: "Niech ktoś zadzwoni po pogotowie" jest mał
                  > o skuteczne.
                  >
                  > Wydajesz idiotyczne komunikaty i taki sam odzew dostajesz. Zajrzyj może do źród
                  > eł NAUKOWYCH i poczytaj trochę, jak mówić do uczniów.

                  Ależ jak wskazuję bezpośrednio to oczywiste jest że słyszę odpowiedź "to nie moje". Kotku, ono potrafią to powiedzieć nawet chwilę po tym jak rzucili papierek i ja to doskonale widziałam. Daruj więc sobie te żałosne przytyki bo doskonale wiem, że masz ze mną ogromny problem.
                  • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:52
                    >Daruj więc sobie te żałosne przytyki bo doskonale wiem, że masz ze mną ogromny problem.

                    Jedyny problem, który jest w tym wątku, to twój z egzekwowaniem czegokolwiek od uczniów 😉
              • arwena_111 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:03
                A nie można wprowadzić, że kto wziął grę - ten musi ją oddać złożoną, albo pokazać palcem, kto przejmuje i tamten musi złożyć? To samo z klockami, zabawkami itd. Art plastyczne tylko pod okiem nauczyciela. I nie ma, rodzic przyszedł - dziecko rzuca wszystko i wychodzi. Najpierw musi posprzątać.
                U moich dzieci to działało.
                • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:13
                  arwena_111 napisała:

                  > A nie można wprowadzić, że kto wziął grę - ten musi ją oddać złożoną, albo poka
                  > zać palcem, kto przejmuje i tamten musi złożyć? To samo z klockami, zabawkami i
                  > td. Art plastyczne tylko pod okiem nauczyciela. I nie ma, rodzic przyszedł - dz
                  > iecko rzuca wszystko i wychodzi. Najpierw musi posprzątać.
                  > U moich dzieci to działało.

                  Ależ można. Zapraszam Arwenko, będziesz mogła przetestować takie działania 🤣🤣
                  • arwena_111 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:15
                    W szkole moich dzieci działało. Ciekawe dlaczego nie zadziała w twojej?
                    • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:19
                      arwena_111 napisała:

                      > W szkole moich dzieci działało. Ciekawe dlaczego nie zadziała w twojej?

                      A jesteś absolutnie pewna że działało zawsze? Bo wiesz, zasadniczo te zasady obowiązują i u nas. Tyle że nie zawsze i nie na wszystkich działają. Ale nie wątpię że TY byś sobie dała lepiej radę. Z drugiej strony, z tego co pamiętam o szkole twoich dzieci, to pracowali tam niezbyt dobrzy nauczyciele a teraz nagle wszystko działało? Ciekawostka 😃.
                      • arwena_111 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:33
                        Ale w podstawówce? Bo mówimy o podstawówce. I tak, działało. Jakby nie działało - to cóż, szkoła zawsze mogła się z uczniem rozstać.
                        • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 17:13
                          arwena_111 napisała:

                          > Ale w podstawówce? Bo mówimy o podstawówce. I tak, działało. Jakby nie działało
                          > - to cóż, szkoła zawsze mogła się z uczniem rozstać.

                          AA, mówimy o prywatnej placówce tak? No cóż, ja pracuję w takiej dla plebsu publicznej. Z niej się nie da wyrzucić ucznia za dużo gorsze rzeczy niż tylko nie sprzątanie zabawek na świetlicy 😃
                      • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 18:16
                        paskudek1 napisała:

                        > arwena_111 napisała:
                        >
                        > > W szkole moich dzieci działało. Ciekawe dlaczego nie zadziała w twojej?
                        >
                        > A jesteś absolutnie pewna że działało zawsze? Bo wiesz, zasadniczo te zasady ob
                        > owiązują i u nas. Tyle że nie zawsze i nie na wszystkich działają.

                        No a jednak! Zasadniczo to dziala, a piszesz caly czas, jakby nikt nigdy nie zachowal sie wlasciwie, nikt nie sluchal poleceń nauczyciela, nikt nie nabral lepszych nawyków niż miał na starcie.
                        • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 18:57
                          Ależ słuchają. Co, których rodzice dobrze wychowali reagują dobrze. Ci, którzy w domu słyszą raczej teksty "nauczyciel nie jest od wychowywania cię", "czemu, masz sprzątać za kogoś" itp itd, ci są mocno oporni. Przecież nie piszę że ABSOLUTNIE NIKT nie zachowuje się ok. Mówię że szkoła w zasadzie nie ma mechanizmów, którymi mogłaby zmusić uczniów do czegokolwoek w zakresie dbania o wspolne dobro, sprzątania po sobie i ogolnie zachowywania się w granicach normy. Jak się zdarzy akt dewastacji, a nie udawajmy, takie nasikanie do dozownik na mudlo to dewastacja, to możemy co najwyżej pogadankę strzelić. I tyle.
                          • laura.palmer Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 19:19
                            paskudek1 napisała:

                            > Ależ słuchają. Co, których rodzice dobrze wychowali reagują dobrze. Ci, którzy w domu słyszą raczej teksty "nauczyciel nie jest od wychowywania cię", "czemu, masz sprzątać za kogoś" itp itd, ci są mocno oporni. Przecież nie piszę że ABSOLUTNIE NIKT nie zachowuje się ok.

                            I uważasz, że zmuszenie tych dobrze wychowanych i zachowujących się ok do sprzątania ze ściany śliny zostawionej przez tych mocno opornych czegokolwiek tych opornych nauczy i problem się rozwiąże, tak?
                            • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:06
                              laura.palmer napisała:

                              > paskudek1 napisała:
                              >
                              > > Ależ słuchają. Co, których rodzice dobrze wychowali reagują dobrze. Ci, k
                              > tórzy w domu słyszą raczej teksty "nauczyciel nie jest od wychowywania cię", "c
                              > zemu, masz sprzątać za kogoś" itp itd, ci są mocno oporni. Przecież nie piszę ż
                              > e ABSOLUTNIE NIKT nie zachowuje się ok.
                              >
                              > I uważasz, że zmuszenie tych dobrze wychowanych i zachowujących się ok do sprzą
                              > tania ze ściany śliny zostawionej przez tych mocno opornych czegokolwiek tych o
                              > pornych nauczy i problem się rozwiąże, tak?

                              Nie, po, prostu gdyby, sprzątali WSZYSCY rotacyjne to w końcu trafiłaby ta "cudowna robota" na tych najgorszych. Może ich by to czegoś nauczyło. A ci lepsi nie umrą od tego. Ale wiem, że nie można. Cóż, taki system. Nie jest to jedyne, ani nawet nie pierwsze co mi się w tym systemów nie podoba.
                              • cegehana Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:33
                                A może sfrustrowani "lepsi" zaczęliby z zemsty brudzić w dzień dyżuru nielubianej osoby, albo ci "gorsi" wpadliby na pomysł, że to świetna metoda bullyingu.
                                • laura.palmer Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:47
                                  O tym samym pomyślałam. Jak żyję nie przykleiłam gumy pod ławkę, ale gdyby mi nauczyciel kazał zeskrobywac cudze poprzyklejane gumy w ramach jakiejś idiotycznej odpowiedzialności zbiorowej czy metody na klasowych syfuarzy, to następnego dnia przykleiłabym dziesięć. Nawet nie na złość, bardziej jako wyraz frustracji i bezsilności. I z pewnością wyszłabym z takiej "lekcji" przekonana, że nie warto się starać i nie warto być tym porządnym, bo i tak cię ukarzą za czyjś syf.
                                  • laura.palmer Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:50
                                    Ew. specjalnie przykleiłabym dziesięć swoich gum, żeby kolejnego dnia nie musieć sprzątać cudzych, bleee. Odkleję swoje, powiem że coś przecież sprzątnęłam i niech się odwalą. Też mi metoda.
                                  • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:00
                                    No to wychodzi, że w męskim klo należy ustawić kontrolera.
                      • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:42
                        >A jesteś absolutnie pewna że działało zawsze?
                        W szkole moich dzieci świetlica na 2 przerwach zamieniała się w stołówkę, a użytkownicy świetlicy robili grupowy wypad na korytarz z całym dobytkiem, więc system sprzątania działał idealnie. Mniej wiecej tak „słuchacie, za 10 minut przerwa, Kasia i Asia chowacie grę, Jędrek i Piotrek, książki i zeszyty do plecaka, Tosia i Gosia klocki z powrotem do pudła”. I oni to robili,inaczej w zeszycie lądował im talerz z zupą.
                    • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 17.08.25, 22:00
                      Dlatego, że szkoły są różne i dzieci w nich też.
                  • elenelda Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:50
                    paskudek1 napisała:


                    >
                    > Ależ można. Zapraszam Arwenko, będziesz mogła przetestować takie działania 🤣🤣
                    >
                    Paskudku, to się akurat sprawdza, chociaż przy setce dzieci w świetlicy bywa problematyczne i wymaga zaangażowania ze strony nauczyciela. Dzieci bardzo przyzwoicie funkcjonują, gdy wyznaczy się im granice.
                    • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:53
                      OT: "To był wariat, dziś zdiagnozowanoby go jako Aspergera" - Arwena.
          • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:56
            JUż widzę larum jakby szkołę mieli sprzątać nauczyciele....łoooooooooooo
            • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:46
              Kochana, bardzo często sprzątam. Także po dzieciach.
          • obrus_w_paski Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:32
            Tak, i wg kalendarza we wtorek sprząta Wojtek, więc tego samego dnia rano Karol zrobi mega syf bo Wojtka nie lubi
            • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:45
              obrus_w_paski napisała:

              > Tak, i wg kalendarza we wtorek sprząta Wojtek, więc tego samego dnia rano Karo
              > l zrobi mega syf bo Wojtka nie lubi

              No tak, wiadomo że nie wolno nijak zmusić dzieci ani do sprzątania po wszystkich, sprzarsnia po sobie, ba, nie sposób ich nawet nauczyć żeby nie syfili ogólnie.
              Mnie rybka, w razie czego posprzątam. W przeciwieństwie do bąbelków ja korony nie mam. Ale muszę przyznać że świetlica to jest doskonałe miejsce obserwacji gdzie jakie stosunku w domu panują i czego są uczone dzieci.
              • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:58
                Świetlica to akurat jest najprostsze do kontrolowania porządku miejsce - dzieci przebywaja tam, gdy nie mają obowiązkowych zajęć lekcyjnych i mozna im zlecić drobne prace porządkowe, czy to w ramach dyżurów, czy po prostu po zajeciach "z wycinania" powiedzieć "a teraz Jas i Kasia niech pozbieraja papierki do tego kosza, Zosia odlozy wszystkie nożyczki do tego pudelka, Krzyś pouklada prace w stos na birku, Maciek przetrze stoliki itd. No ale w tym celu, jak ktos napisał, dzieci powinny miec dostep do odpowiednich narzedzi (kosz na papiery zmiotka, szmatka do wycierania stolików), a po drugie sprzatanie nie ma im byc zlecane jako kara, bo "zawinili", tylko jako obowiazkowy algorytm konczenia pracy. Nie każdego w domu uczą, ze nie porzucamy niczego rozgrzebanego bez zwracania uwavi na to, vo sie wokół dzieje - i od uswiadomienia tego takze jest szkoła
                • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:02
                  Taaak, a Jaś powie że on wcale nie wycinał, Zosia w międzyczasie wyjdzie do domu bo ją właśnie zabrali a Krzysio powie że NIE i bujaj się Fela. Moja droga, ja już miałam dzieci które mówiły że "nie" na polecenie posrpzatanja SWOICH PRZYBORÓW szkolnych i książek. I były wielce zdziwione że jednak musiały to zrobić.
                  • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:15
                    No jeżeli wchodzisz w dialogi nt tego czy ktos wycinał i w ogole dopuszczasz narrację, ze to ma zwiazek z wykonaniem polecenia "weź Zdzisiu miotłe i zamieć pod tablicą", to gratuluję. 🤦‍♀️
                    • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:20
                      iwoniaw napisała:

                      > No jeżeli wchodzisz w dialogi nt tego czy ktos wycinał i w ogole dopuszczasz na
                      > rrację, ze to ma zwiazek z wykonaniem polecenia "weź Zdzisiu miotłe i zamieć po
                      > d tablicą", to gratuluję. 🤦‍♀️

                      Nie rozumiesz. Wydaję jasne polecenie "pozbieraj papierki z podłogi" i w 9 przypadkach na 10 słyszę "to nie moje". Jeśli myślisz że w sali od plastyki, po lekcji na której WSZYSTKIE dzieci coś wycinały, łatwiej wyegzekwować sprzątanie to się myślisz. TEŻ padnie to zdanie "to nie moje".
                      • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:28
                        No ale co z tego, ze to zdanie padnie? Ty sie skupiasz na "udowadnianiu", że to "jednak jego/jej", a przeciez nie w tym rzecz, żeby się tu wdawac w dyskusję, tylko żeby bylo poskładane. Przeciez widzisz, z kim masz do czynienia, kto jest w stanie sie skupic na 5 minut a kto na 5 sekund - od tego tez zalezy, jak precyzyjne i częste polecenia musisz wydawać zeby delikwent "zaskoczył". Nawet jak za pierwszym razem wyjdzie nie do konca porzadnie, to za setnym dadza radę. Swoje dzieci w domu przyuczalas do nawykow róznych niby jak?
                        • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:06
                          Dlatego nie skupiam się na udowdnianiu uczniowi że to on. Przestałam. Wydaję polecenie i czekam na kego wykonanie. Czasem się udaje, czasem nie. Trudno. Przestałam walczyć z wiatrakami. Jak WIEM że nic nie wskóram to sobie odpuszczam. Szkoda moich nerwów. Najwyżej posprzątam ja. Wbrew temu, co tu niektóre mówią, nauczyciel też sprząta. Po dzieciach także
                          • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 17.08.25, 22:04
                            Widać w tym wątku, kto jest nauczycielem, a kto tylko udziela dobrych, teoretycznych rad. Ja jako bezdzietna śmiało mogłabym napisać doskonaly poradnik o wychowywaniu dzieci 😂😂😂
                  • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:19
                    Moja droga, ja
                    > już miałam dzieci które mówiły że "nie" na polecenie posrpzatanja SWOICH PRZYB
                    > ORÓW szkolnych i książek. I były wielce zdziwione że jednak musiały to zrobić.
                    >

                    Mnie zasadniczo nie przeszkadza, ze ktos robi to, co powinien, bedąc zdziwinym - dlaczego Ciebie to w ogole rusza? Nowości zawsze ludzi zaskakują, z czasem przywykają a nawet zaczynaja widziec plusy, jesli one istnieją 🤷‍♀️
                    • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:21
                      Nie rusza, po prostu stwierdzam fakty. Niektóre dzieci są wielce zdziwione że muszą po sobie posprzątać.
                      • 152kk Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:14
                        A ja jestem wielce zdziwiona, że w wątku, w którym mowa jest o problemach z zanieczyszczaniem toalet ODCHODAMI ty narzekasz, że NIEKTÓRE małe dzieci wykręcają się od sprzątania papierków czy klocków na świetlicy. I nie widzisz różnicy - że jak najbardziej te małe dzieci możesz uczyć sprzątania na świetlicy jako wychowawca, możesz wymagać, żeby nie brudziły w toalecie lub sprzatnęly tam PO SOBIE. Natomiast nie możesz od dzieci wymagać sprzątania CUDZYCH WYDZIELIN w toalecie.
                        To, czego wymagają czy nie wymagają (bo są patologiczni, niewydolni itd) rodzice nie ma tu nic do rzeczy.
                        • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:18
                          Cóż, widzę po prostu ogólny problem z nauczeniem dzieci sprzątania po, sobie, pozostawiania wokół siebie porządku. Jeśli więc problemem wielkim jest papierek, tym bardziej trudno od nich wyegzekwować sprzątanie czegoś innego. Z największą przyjemnością sprawiłabym, żeby WINNY zapaskudzenia toalet musiał po sobie posprzątać. Najchętniej po prostu nakazalabym sprzątanie WSZYSTKICH toalet w szkole. Ale wiem że nie wolno
                • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:15
                  A to jest akurat słuszny wniosek - no są rodziny w jakiś sposób dysfunkcyjne, z różnych powodów, niekoniecznie stoi za tym alkohol czy inne używki. I w sumie to, żeby szkoła w podstawowym zakresie uczyła uczniów sprzątania przestrzeni wokół siebie (z zapewnieniem tego podstawowego sprzętu, takiego jak zmiotki) nie byłoby złym pomysłem. W tej chwili mam na tapecie przypadek dziecka z takiej rodziny (i właśnie nie ma tam ani narkotyków, ani alkoholu ani nawet papierosów) i kurczę, naprawdę mam wrażenie, że dzieciak (duży już) nie sprząta, bo nikt go tego nie nauczył, ani w sumie nie dał przykładu. Rodzina jest idealną kandydatką do pomocy asystenta. No ale asystenta ni ma. I na razie nie będzie. Może w przyszłym roku.
              • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:32
                Jesteś nauczycielką powiedz mi jaka to będzie nauka dla dzieci, że Wojtek nasikał na ścianę a cała klasa ma to myć?
                • jakornelia12345 Re: Szkolne toalety, problem. 17.08.25, 23:10
                  No nie wiem, może taka, że będą naciskać na Wojtka, aby nie szczał na ścianę, a nie chronić go? Podobnoż grupa rówieśnicza to spore centrum odniesienia.

                  Skoro Wojtek jest chroniony przez rówieśników, bo nikt nie "zakabluje", kto naszczał, to niech solidarnie myją.
      • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 10:56
        Ale ze odpowiedzialność zbiorowa? W sensie ze wszyscy mają sprzatać osikaną przez Kazia ścianę?
        Twoja odpowiedź wyjątkowo dowcipna, zapewne wszyscy pękają ze śmiechu
      • izabela1976 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:53
        A u mojej córki (obecnie 10 klasa, Niemcy) to dzieci sprzątają klasy, po sobie. Są do tego dyżury, po 2 osoby. Nie da się tego wprowadzić w polskich szkołach?
        • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 17:12
          izabela1976 napisała:

          > A u mojej córki (obecnie 10 klasa, Niemcy) to dzieci sprzątają klasy, po sobie.
          > Są do tego dyżury, po 2 osoby. Nie da się tego wprowadzić w polskich szkołach?
          >
          No, jak, widzisz nie da się. Bo jak to tak, czyjś bombelek miałby sprzątać po innych? A kto to widział? A nauczyciele sprzątają po sobie? Nie. A w biurze sprzątasz po sobie? Nie. No to w szkole też nie można.
          • izabela1976 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 19:50
            Mało tego, że sprzątają klasy po sobie to nawet w ramach kary sprzątają też teren. Kazdy delikwent, który przekroczy jakiś tam limit spóźnień na lekcje w danym miesiącu, dostaje karne godziny (zazwyczaj jedną, chyba że ktoś dużoo się spóźnia) do odpracowania. Zgłasza się do dozorcy szkoły i on takim uczniom znajduje coś do pracy, typu zbieranie śmieci itp.

            Jakoś traumy dzieciaki nie mają. Mojej córce raz to się przydarzyło. Przeżyła. Termin odrobienia można negocjować z nauczycielem.
            • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 09:36
              W PL dzieci też sprzatają klasy i etż są dyżurni...Ale tu mowa o obcikanych ścianach w toalecie. NO chyba tego u was dyżurni nie robią...
          • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:50
            >No, jak, widzisz nie da się. Bo jak to tak, czyjś bombelek miałby sprzątać po innych
            Ale to przecież tylko Ty wkładasz innym w usta takie słowa… Nikt poza Tobą nie napisał czegoś takiego w tym wątku…🤔 Natomiast szczerze wątpię, żeby wspomniane dzieci w De myły ściany z plwociny i moczu lub szorowały sedesy - a tego dotyczy dyskusja.
          • elenelda Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:54
            paskudek1 napisała:

            > izabela1976 napisała:
            >
            > > A nauczyciele sprzątają po sobie? Nie. A w biurze sprz
            > ątasz po sobie? Nie.


            Zawsze pozostawiam po sobie porządek w miejscu pracy. Ty nie?
          • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 09:35
            Mówimy o sprzątaniu po kimś obsikanych ścian. Specjalnie czytasz co chcesz przeczytać?
            W szkole tez tak wybiórczo słuchasz dzieci?
            • elenelda Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 18:50
              hanusinamama napisała:

              > Mówimy o sprzątaniu po kimś obsikanych ścian. Specjalnie czytasz co chcesz prze
              > czytać?
              > W szkole tez tak wybiórczo słuchasz dzieci?
              >
              Hanusina, strasznie agresywna z Ciebie kobieta. Wyluzuj trochę, bo stres Cię zabije.
          • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 18.08.25, 17:35
            Ale nauczyciele raczej nie sikają do pojemnika na mydło.
            Szkoła pełni też rolę wychowawczą, nie tylko edukacyjną.
      • engine8t Re: Szkolne toalety, problem. 01.09.25, 23:32
        paskudek1 napisała:

        > Szkoda że w ogóle nie można uczniów zagonić do sprzątania. Choćby i raz w tygod
        > niu. Może to by ich nauczyło czegokolwiek. Zawsze rozbrajają mnie uczniowie, kt
        > órzy odkrywszy pod blatem ławki gum do żucia oznajmiają mi to odkruwczym "prosz
        > ę pani, a tu są gumy do żucia". Odpowiadałam że i owszem, są. I na pewno nie na
        > uczyciele ano panie woźne je tam umieściły 😃
        >

        Japonczycy jakos sobie radza
        www.indiatoday.in/education-today/featurephilia/story/students-in-japan-clean-their-own-classrooms-and-school-toilets-and-the-reason-is-incredible-1227619-2018-05-06
    • ichi51e Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:01
      Ja bym powiedziała że jeżeli tak to będzie wyglądać to zostaną wyznaczone dyżury w toaletach i po lekcjach po dwie osoby będą zostawać i myć kible jeśli to się powtórzy. Zaczniemy od klasy najstarszej a potem pojedziemy w dół jak przejdziemy przez wyszystkich uczniów klas wyższych. Sami będą pilnować
      • laura.palmer Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:05
        Jak u ciebie w biurze ktoś zacznie zostawiać osrany kibel, to też koniecznie wprowadźcie dyżury. Zaczęłabym od ciebie, co godzinę pójdziesz sprawdzić stan toalet, a jeśli będzie goowno, to szczotka w garść i czyścisz. Następnego dnia kolejny pracownik, aż zaczniecie się sami pilnować i problem brudnych toalet się rozwiąże. 🤷‍♀️
      • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 11:47
        No to już widzisz wpisy że nie wolno. Jak to, to uderza w godność osobistą.
        • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:51
          paskudek1 napisała:

          > No to już widzisz wpisy że nie wolno. Jak to, to uderza w godność osobistą.
          >

          No ale serio - jak coś takiego chcesz wyegzekwować? Zwlaszcza bez zgody rodziców? Godność osobista nie ma tu nic do rzeczy, szkola musi sie poruszać w ramach prawa. Dopóki jest jakie jest, nie ma opcji, zeby zmusic dowolnego ucznia do zostania po lekcjach i sprzątania toalety 🤷‍♀️
          • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:58
            Nie wiem. Ja ogólnie jestem słaba w te klocki. Wiadomo, tylko bibliotekarką jestem. Naukowych opracowań znaleźć nie umiem więc nie pomogę. Nawet jak widzę ucznia rzucającego papier na podłogę, też czasem nie jestem w stanie zmusić go do podniesienia. Nie widzę sensu przerzucać sie4z bombelkiem tekstami "podnieś papierek" "to nie ja rzuciłem" "widziałam że ty" itd. Serio.
            • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:23
              Twoim blędem jest udowadnianie "widzialam, ze ty", zamiast powiedzieć "Jasiu, ja nie mówię nic o tym, skad ten papier sie wziął, proszę, zebys go wrzucil do kosza, dziekuje ci bardzo" Sprobuj choc iśc w te stronę 😉
              • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:27
                iwoniaw napisała:

                > Twoim blędem jest udowadnianie "widzialam, ze ty", zamiast powiedzieć "Jasiu,
                > ja nie mówię nic o tym, skad ten papier sie wziął, proszę, zebys go wrzucil do
                > kosza, dziekuje ci bardzo" Sprobuj choc iśc w te stronę 😉


                No i tak właśnie mówię. Po czym jest foch ogólny a na forum czytam że zmuszanie do, posprzątania śmieci, których uczeń nie rzucił, jest niezgodne z prawem. To może się na coś zdecydujcie. Bo co ja robię, to ja wiem. Tylko emamy by uznały że łamię prawa ucznia i, Konwencję Genewską też
              • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:17
                iwoniaw napisała:

                > Twoim blędem jest udowadnianie "widzialam, ze ty", zamiast powiedzieć "Jasiu,
                > ja nie mówię nic o tym, skad ten papier sie wziął, proszę, zebys go wrzucil do
                > kosza, dziekuje ci bardzo" Sprobuj choc iśc w te stronę 😉
                Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprzątał, więc nie wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?
                • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:32
                  runny.babbit napisał(a):

                  > iwoniaw napisała:
                  >
                  > > Twoim blędem jest udowadnianie "widzialam, ze ty", zamiast powiedzieć "J
                  > asiu,
                  > > ja nie mówię nic o tym, skad ten papier sie wziął, proszę, zebys go wrzuc
                  > il do
                  > > kosza, dziekuje ci bardzo" Sprobuj choc iśc w te stronę 😉
                  > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprzątał, więc nie
                  > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?

                  To znaczy że pani sobie nie radzi i jest do dupy. 😃. Przecież ogólnie wiadomo że wystarczy podjeść do dzieci spokojnie, stanowczo i ze zrozumieniem. Prawda?
                  W sumie to sama jestem ciekawa czemu te wspaniałe dzieci, które w domu, są wręcz aniołami, w szkole okazują się takimi wandalami.
                  • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:56
                    >W sumie to sama jestem ciekawa czemu te wspaniałe dzieci, które w domu, są wręcz aniołami, w szkole okazują się takimi wandalami.

                    Bo w szkole trafiają na taką doskonale wykształcona i przygotowana do pracy z nimi osobę 🤦‍♀️
                    • szarmszejk123 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:00
                      Serio skumbrie? Tak wychowujesz dzieci, że skoro ktoś nie jest wystarczająco wg ciebie stanowczy, to można mu nasrać na łeb i sam sobie winny?
                      • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:10
                        Mówimy o moich dzieciach? Nie zauważyłam.

                        • szarmszejk123 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:11
                          Z takim podejściem nie sądzę żebyś własne wychowywała lepiej 🤷
                          • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:12
                            A sądź sobie, co tylko chcesz 😉
                            • szarmszejk123 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:12
                              A sądzę sobie wink
                • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:40

                  > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprzątał, więc nie
                  > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?


                  No ja bym powiedziała "no przykro mi bardzo, że masz takie podejscie do mojej prośby" i bym sama ten papier wywaliła.
                  • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:45
                    iwoniaw napisała:

                    >
                    > > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprzątał, wię
                    > c nie
                    > > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?
                    >
                    >
                    > No ja bym powiedziała "no przykro mi bardzo, że masz takie podejscie do mojej p
                    > rośby" i bym sama ten papier wywaliła.
                    >
                    Czyli de facto, nauczyciel ma posprzątać. Bardzo sprawiedliwe i jakie wychowawcze. Bo chyba nie sądzisz, że Jaś się zmartwi, że pani przykro? Raczej parsknie, że znalazł frajerke...
                    • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:49
                      runny.babbit napisał(a):

                      > iwoniaw napisała:
                      >
                      > >
                      > > > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprząta
                      > ł, wię
                      > > c nie
                      > > > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?
                      > >
                      > >
                      > > No ja bym powiedziała "no przykro mi bardzo, że masz takie podejscie do m
                      > ojej p
                      > > rośby" i bym sama ten papier wywaliła.
                      > >
                      > Czyli de facto, nauczyciel ma posprzątać. Bardzo sprawiedliwe i jakie wychowawc
                      > ze. Bo chyba nie sądzisz, że Jaś się zmartwi, że pani przykro? Raczej parsknie,
                      > że znalazł frajerke...

                      Ależ oczywiście że tak jest. Myślisz że nie jestem tego świadoma? Ależ jestem. Doskonale to wiem. Raz robię za frajerkę, która po nich sprząta a raz za wredną parszywą raszple, która się nad nimi, znęca i zmusza do katorżniczej pracy pt pobieranie papierków po sobie. Albo, OO ZROZO po kimś innym. Cóż, JA NA PEWNO tego papierka nje rzuciłam, a często to ja go podnoszę. Ale wiadomo - NIE WOLNO zmuszać dzieci do sprzątania nie po sobie bo to jest niewychowawcze.
                    • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:04

                      > Czyli de facto, nauczyciel ma posprzątać. Bardzo sprawiedliwe i jakie wychowawc
                      > ze. Bo chyba nie sądzisz, że Jaś się zmartwi, że pani przykro? Raczej parsknie,
                      > że znalazł frajerke...

                      No zasadniczo chyba nikt przytomny nie uważa, że Jaś się zmartwi i to od pierwszej proby naprostowania jego podejscia. "Problem" z ludźmi jest taki, że na pewno nie będą szanowac czegoś, czego nikt nie szanuje, a w systemie, w którym hierarchia jest Bogiem, bronienie się przed zepchnieciem na jej dół jest odruchem zdrowym. Dlatego nie wróżę powodzenia nauczycielowi, który sam podniesienie papierka uważa za "frajerstwo", a każda czynność "nieobowiazkową" za karę (sprawiedliwą lub nie). Jaś jest jeszcze "w obróbce" i - niestety lub "stety" - nie jest dla nauczyciela równorzędnym partnerem do udowadniania sobie "win". Pogadanki mają sens, jeśli się samemu wierzy w to, co się mówi. Przykładem też można świecic sto razy i nadal sto pierwszy moze być konieczny. No takie życie. Nie mowmy jednak, ze 100% Jasiów zareaguje źle i to za każdym kolejnym razem, bo to jest nieprawda.
                      • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:11
                        Nie wymagaj od paskudka takich rzeczy, jak systematyczna praca z uczniami 😉
                        • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 17:21
                          Otegocjsk ja pracuję z uczniami to ty się kotku nie dowiesz. Nie widzę najmniejszego sensu ci niczego udowadniać. Już dawno z tego zrezygnowałam.
                          • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:12
                            Luzik, opisałaś to w tym i innych wątkach wiele razy. Możesz teraz zachować swoje cudowne narodu w tajemnicy 😉
                  • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:46
                    iwoniaw napisała:

                    >
                    > > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprzątał, wię
                    > c nie
                    > > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?
                    >
                    >
                    > No ja bym powiedziała "no przykro mi bardzo, że masz takie podejscie do mojej p
                    > rośby" i bym sama ten papier wywaliła.
                    >

                    No widzisz, tak właśnie robię. Przy czym nie bawię się w takie dywagacje. Oni i tak moje zachowanie uznają za słabość. Uczeń wygrał, nie wyrzucił papierka. Głupia pani posprzątała.
                    • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:12
                      paskudek1 napisała:

                      > iwoniaw napisała:
                      >
                      > >
                      > > > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprząta
                      > ł, wię
                      > > c nie
                      > > > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?
                      > >
                      > >
                      > > No ja bym powiedziała "no przykro mi bardzo, że masz takie podejscie do m
                      > ojej p
                      > > rośby" i bym sama ten papier wywaliła.
                      > >
                      >
                      > No widzisz, tak właśnie robię. Przy czym nie bawię się w takie dywagacje. Oni i
                      > tak moje zachowanie uznają za słabość. Uczeń wygrał, nie wyrzucił papierka. Gł
                      > upia pani posprzątała.
                      >
                      >


                      Wiesz, w to, że oni tak myślą, to uwierzę. Ale szokuje mnie nieco, że ty też tak to widzisz i się frustrujesz, bo "Jaś mysli, ze wygrał". Jaś jest jeszcze mlody i glupi i niejedną durnotę będzie robił/mowił/myslał. To, ze on sobie z tobą pogrywa, to nie znaczy, że ty z nim w coś musisz grać. To nie jest twój kolega, trochę dystansu.
                      • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:20
                        iwoniaw napisała:

                        > To, ze on sobie z tobą
                        > pogrywa, to nie znaczy, że ty z nim w coś musisz grać. To nie jest twój kolega
                        > , trochę dystansu.
                        >
                        Czyli gdyby kolega z klasy miał posprzątać po Jasiu to byłaby niewychowawcza niesprawiedliwość, w imię czego niewinne dziecko miało by po kimś sprzątać, a nie daj borze jak specjalnie Jaś zabrudził, by Wojtek musiał się utrudzic...Jakby się Wojtek poczuł w takiej sytuacji! Ale jak nauczyciel sprząta po uczniu raz po raz, to nic takiego, trochę dystansu, przecież sprzątanie po kims to nie kara. Ciekawy dysonans, choć mało zaskakujący.
                        Czyli autorko wątku, nie tragizujcie w tej szkole, trochę dystansu.
                        • iwoniaw Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:39
                          Ty na serio nie widzisz różnicy między nauczycielem a uczniem?

                          (Pomijam, że już któryś raz piszę: z podejściem "szukamy winnych i wymierzamy karę - o ile mamy dośc na to siły" raczej nie wdrukujemy nikomu przekonania "ważne, by nie żyć w śmietniku, wiec podniose ten papier njr prowadzśc krucjaty udowadniajacrj, xe to ktos inny jest frajerem" Na litość, dyskutujemy tu o takiej pierdole jak papierek - jeśli już na tym etapie pojawia się podejście "nie ma miejsca na łagodny przykład, a tym bardziej prośbę, bo to obniża moją pozycję w oczach Jasia", to w sumie od razu lepeij kupic bazookę, bo że to nie jest szczyt mozliwosci Jasia, to raczej pewne. Co ciekawe, te same osoby, które się tak bardzo obrażone czują tym papierkiem, koniecznoscia jego podniesienia etc. w sytuavjach rzeczywiscie "grubych", wrecz kryminalnych, nagle nie widza pptrzeby "eskalowania" i np. wniosek do sądu rodzinnego to już dla nich "przesada" i "niepotrzebne angażowanie zewnetrznych instytucji" 🤷‍♀️)
                          • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:46
                            iwoniaw napisała:

                            > . Co ciekawe, te same osoby, które się tak b
                            > ardzo obrażone czują tym papierkiem, koniecznoscia jego podniesienia etc. w syt
                            > uavjach rzeczywiscie "grubych", wrecz kryminalnych, nagle nie widza pptrzeby "e
                            > skalowania" i np. wniosek do sądu rodzinnego to już dla nich "przesada" i "niep
                            > otrzebne angażowanie zewnetrznych instytucji" 🤷‍♀️
                            Oho, zaczynamy tworzyć chochoła bo argumentów w temacie brak? Skup się, tematem było jak skłonić uczniow by sprzątali po sobie. Póki co, nie dałaś żadnej sensownej porady, poza tym wygłoszeniem opinii, że jak nauczyciel sam posprząta to mu korona z głowy nie spadnie.
                          • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 17:24
                            Ja się NIE CZUJĘ obrażona koniecznością podniesienia papierka. I owszem, WIDZĘ różnicę między uczniami i nauczycielami. Ale wiesz co, ja widzę także różnicę między mną a durektorem szkoły, on stoi wyżej w hierarchii ode mnie. Uczniowie nie dość że nie widzą między mną a sobą żadnej różnicy, to jeszcze często im się wydaje że są na równi ze mną w hierarchii albo, i wyżej. A to jak się zachowują bardzo wiele mówi o ich domu rodzinnym.
                            • 152kk Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:06
                              Właśnie uhawnilas, co jest rzeczywistym Twoim problemem. Dla ciebie podstawowa różnica między Tobą a uczniem jest taka, że Ty jesteś wyżej w hierarchii. I złościsz się, że uczniowie tego nie respektują. Robisz typowy błąd w załozeniach bo wydaje ci się, że formalna hierarchia cokolwiek powinna zalatwiać. A to nigdy nie działa.. Żeby uczniowie Cię szanowali i respektowali Twoje polecenia to musiałabyś umieć być dla nich autorytetem i prawdziwym wychowawcą-przewodnikiem nie z racji pozycji zawodowej, tylko z racji doświadczenia i madrości życiowej oraz osobistego przykładu. Niestety w wielu rodzinach rodzice również nie potrafią być takimi autorytetami dla dzieci, czasami - bo są nieporadni i sami ze swoim życiem sobie nie radzą, a czasami - właśnie dlatego, że wydaje im się że posłuch im się należy z racji hierarchii.
                            • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:14
                              >Uczniowie nie dość że nie widzą między mną a sobą żadnej różnicy, to jeszcze często im się wydaje że są na równi ze mną w hierarchii albo, i wyżej.

                              Och, nie szanujoooo nas - dawno tego nie było 😉
                        • memphis90 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:58
                          > Ale jak nauczyciel sprząta po uczniu raz po raz, to nic takiego, trochę dystansu, >przecież sprzątanie po kims to nie kara.
                          No otóż… Nauczyciel ma właśnie nauczyć Wojtka takiego podejścia, że podniesienie papierka to nie kara, tylko dbałość o wspólne dobro. Od kogo Wojtek i Jaś mają się tego nauczyć, jeśli nie od dorosłych, najlepiej służących przykładem? 🤔 W końcu dzieci uczą się patrząc co robimy, a nie słuchając tego, co mówimy (że niby robimy)…. Różnica poza uczniem i nauczycielem jest też taka, że to nauczyciel wydaje polecenie Wojtkowi, więc co to za nauka, że Wojtek ma podnieść śmiecia bo tak, a nauczyciel jest ponad to i podnosić nie będzie, choć to właśnie jego papier na podłodze kłuje w oczy…?
                          • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:13
                            memphis90 napisała:

                            > > Ale jak nauczyciel sprząta po uczniu raz po raz, to nic takiego, trochę d
                            > ystansu, >przecież sprzątanie po kims to nie kara.
                            > No otóż… Nauczyciel ma właśnie nauczyć Wojtka takiego podejścia, że podniesien
                            > ie papierka to nie kara, tylko dbałość o wspólne dobro. Od kogo Wojtek i Jaś ma
                            > ją się tego nauczyć, jeśli nie od dorosłych, najlepiej służących przykładem? 🤔
                            >
                            Przecież już się nauczyli od dorosłych, że od sprzątania jest sprzątaczka albo nauczycielka. Od dorosłych których znają najlepiej, czyli rodziców.
                            • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:15
                              Podnieść papierek to ja mogę po sobie. Podnoszenie papierka po Zdzichu to frajerstwo i uczenie Zdzicha, że może śmiecić.
                • elenelda Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:03
                  runny.babbit napisał(a):


                  > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprzątał, więc nie
                  > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?

                  Ja zawsze mówię: Jasiu, bądź tak miły/uprzejmy i wyrzuć ten papier do kosza, proszę.
                  Jeszcze nigdy żaden Jaś nie chciał być niemiły.

                  • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:07
                    To działa, dopóki nie będziesz Jasia podchodzić "jak Jasiu nie sprzątniesz, to będziesz niemiły".

                    Ja zawsze sprzątam po sobie. Nigdy po innych. Dlatego też nie biorę udziału w sprzątaniu świata. Uważam, że śmiecących uczy się w ten sposób, że mogą śmiecić, bo zawsze znajdą się frajerzy, którzy po nich posprzątają.
                    • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:08
                      *dopóki będziesz Jasia podchodzić
                  • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:08
                    elenelda napisała:

                    > runny.babbit napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Tak z ciekawości, a jeśli Jaś na to " ja nie będę po nikim sprzątał, wię
                    > c nie
                    > > wyrzucę, nie ma za co", to co wtedy?
                    >
                    > Ja zawsze mówię: Jasiu, bądź tak miły/uprzejmy i wyrzuć ten papier do kosza, pr
                    > oszę.
                    > Jeszcze nigdy żaden Jaś nie chciał być niemiły.
                    >
                    W jakim wieku są Jasiowie?

                    No i zależy jakim tonem to mówisz.
                    • elenelda Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 18:54
                      taki-sobie-nick napisała:


                      > >
                      > W jakim wieku są Jasiowie?
                      >
                      > No i zależy jakim tonem to mówisz.

                      Podstawówka, Jasiowie są starsi i młodsi. Zdarza mi się wpisywać do dziennika Jasiom pochwały za pomoc i zaangażowanie, dlatego pewnie nigdy mi nie odmawiają.
                      • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 21:55
                        elenelda napisała:

                        > taki-sobie-nick napisała:
                        >
                        >
                        > > >
                        > > W jakim wieku są Jasiowie?
                        > >
                        > > No i zależy jakim tonem to mówisz.
                        >
                        > Podstawówka, Jasiowie są starsi i młodsi. Zdarza mi się wpisywać do dziennika
                        > Jasiom pochwały za pomoc i zaangażowanie

                        Bardzo dobrze, ale jeżeli również za te papierki po Zdzichu, to Jasiowie mogą w tym widzieć swój interes. "Posprzątam po tym chamie Zdzichu, to dostanę fajny wpis".
                        • elenelda Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 22:13
                          taki-sobie-nick
                          >
                          > Bardzo dobrze, ale jeżeli również za te papierki po Zdzichu, to Jasiowie mogą w
                          > tym widzieć swój interes. "Posprzątam po tym chamie Zdzichu, to dostanę fajny
                          > wpis".

                          To nie jest tak, że Jasiowie na mój widok rzucają się do sprzątania. Sytuacje, gdy proszę kogoś o sprzątnięcie lub pomoc w sprzątnięciu nie zdarzają się często, ale zawsze doceniam zaangażowanie. Wystarczy „dziękuję”, żeby nie czuli się wykorzystywani. Mnie też korona z głowy nie spada, gdy podniosę papierek z podłogi.
                          • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 22:22
                            elenelda napisała:

                            > taki-sobie-nick
                            > >
                            > > Bardzo dobrze, ale jeżeli również za te papierki po Zdzichu, to Jasiowie
                            > mogą w
                            > > tym widzieć swój interes. "Posprzątam po tym chamie Zdzichu, to dostanę
                            > fajny
                            > > wpis".
                            >
                            > To nie jest tak, że Jasiowie na mój widok rzucają się do sprzątania. Sytuacje,
                            > gdy proszę kogoś o sprzątnięcie lub pomoc w sprzątnięciu nie zdarzają się częst
                            > o, ale zawsze doceniam zaangażowanie.

                            Mnie nie chodziło o to, czy Jasio rzuca się spontanicznie do sprzątania, czy nie, tylko O TO, że jeśli doceniasz zaangażowanie Jasiów wpisami do dziennika, to Jasiowie mogą wykombinować "podniosę papierek, a dostanę fajny wpis".

                            Tylko ja się pytam, gdzie to ma się kończyć, bo jak wchodzę do obsikanego damskiego wc (ogólnodostępne wc na jednej ze śródmiejskiej stacji metra), to też mam je sprzątać?
                            • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 22:31

                              > Tylko ja się pytam, gdzie to ma się kończyć, bo jak wchodzę do obsikanego damsk
                              > iego wc (ogólnodostępne wc na jednej ze śródmiejskiej stacji metra)*, to też mam
                              > je sprzątać?

                              *Informacja dla ewentualnych pytających, po jakich ja się melinach pętam.
        • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:30
          NO ale wiesz nie bardzo wiem jaką naukę dostaną uczniowie którzy nie paskudzą kibli...myjąc czyjeś siuśki ze ściany
          Wyjaśnisz?
          • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:47
            Niczego. Dlatego nie ma mechanizmów, które mogłyby w jakikolwiek sposób wpłynąć na dzieciątka, żeby nie robiły syfu wokół siebie.
            Taka reeolucyjna myśl, żeby to RODZICE W DOMU nauczyli dzieci szacunku do cudzej pracy, przestrzeni wspólnej, nawet mi przez głowę nie przeszła. W szkole możemy co najwyżej strzelić kolejną pogadankę na ten temat.
            • cegehana Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:00
              Jak rodzice mogą ich czegoś nauczyć skoro nie ma mechanizmów?
              • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:01
                cegehana napisał(a):

                > Jak rodzice mogą ich czegoś nauczyć skoro nie ma mechanizmów?

                W domu nie mają możliwości? Serio? Ciekawa teza, ciekawa... Ja, mówię że nie mam mechanizmów w szkole.
                • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:58
                  Ciekawe, że są szkoły, które mają mechanizmy i w których problem z pierwszego postu nie występuje.
                  Może idźcie do nich na szkolenie. Będzie miało to więcej sensu niż kolejna podyplomowa w szkole gotowania na gazie.
                • cegehana Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 16:29
                  A w domu jakie są mechanizmy?
                  • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 17:26
                    cegehana napisał(a):

                    > A w domu jakie są mechanizmy?

                    No nie wiem, widocznie nie ma. Ja swojego jakoś pewnych podstaw zaxhiwania nauczyłam ale wobec własnego dziecka mam szerszy zakres działań dozwolonych. Widocznie rodzice omawianych tu dzieci nie mają takowych mechanizmów. Bo ja wiem, może w ich domach wrzuca się całą rolkę papieru do sedesu? Albo sika do dozownika na mydło. Skąd mam wiedzieć? W SZKOLE ich tego NIE uczymy, to pewne. 😃
                    • cegehana Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 18:09
                      No i w domu też - bo nie ma mechanizmów.
                      • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 18:59
                        cegehana napisał(a):

                        > No i w domu też - bo nie ma mechanizmów.

                        JA, nie wiem czego uczą rodzice. Sądząc po zachowaniu niektórych uczniów uczą sensownych zasad, wpajają sensowne wartości. A niektórzy zachowują się poniżej wszelkiej krytyki. Tylko jeśli RODZICE ich nie są w stanie niczego nauczyć to my tym bardziej nie damy rady.
                        • cegehana Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 19:13
                          Czyli pozostaje siąść i płakać nad moczem w dozowniku mydła.
                          • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 19:32
                            Cbdu. Bo jak widać nikt nie ma pomysłu co z tym zrobić 🤷‍♂️.
                    • 152kk Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:09
                      No to jakie mechanizmy cudowne zastosowałaś wobec swojego i dlaczego absolutnie niemożliwe jest ich zastosowanie w szkole? Nasikałaś na ścianę i kazałaś mu sprzątać?
            • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:31
              Ja się zgadzam z tobą, że tego powonni uczyć rodzice w domu. Natomiast dałaś pomysł aby sprzątali wszyscy, w sensie cała klasa i że to ma czegoś nauczyć. Nadal nie wiem czego.
              • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 19:36
                Zapewne chodzi o pomysł, że jak wiesz, że będziesz musiała to posprzątać to nie będziesz śmiecić. Tyle że to po prostu nie działa, bo każdy wie że szkoła nic nie może. Przecież to samo jest z dorosłymi, gdy wiadomo że wszystko ujdzie na sucho, to znajdzie się sporo takich co będą łamać przepisy i zasady.
                A zaczyna się właśnie od takich pierdół, które nikogo nie obchodzą.
                • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:29
                  Cóż, mnie obchodzą ale z postawy dzirxi, ich wypowiedzi jasno widać jaki przekaz dostają w doju. Uczeń klasy pierwszej potrafi powiedzieć że od sprzątania jest pani woźna. Jak myślisz, gdzie to usłyszał?
                  • 152kk Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 21:14
                    Ale przecież szkoła nie musi respektować braku zasad panującego w domu ucznia. Co z tego, że uczeń tak powie? Jak nie posprząta po sobie to nauczyciel (a dalej dyrektor)powinien stosować środki wychowawcze przewidziane w statucie szkoły. Nie macie nic takiego u siebie, że nie wiesz co możesz zrobić?
                • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 09:37
                  Ale my tu mówimy o myciu obsikanej ściany. Co ma nauczyć dzieci, ze wszyscy myją jak jeden Staś obsikał?
      • sarah_black38 Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 17:33
        ichi51e napisała:

        > Ja bym powiedziała że jeżeli tak to będzie wyglądać to zostaną wyznaczone dyżur
        > y w toaletach i po lekcjach po dwie osoby będą zostawać i myć kible jeśli to si
        > ę powtórzy. Zaczniemy od klasy najstarszej a potem pojedziemy w dół jak przejdz
        > iemy przez wyszystkich uczniów klas wyższych. Sami będą pilnować
        >

        Hahahahahaha ... już widzę mamuśki w różowych dresach, tlenionych włosach i pazach na pół metra ( o kaczych dziubkach nie wspominając) jak podnoszą larum, że ich bombelek musi cokolwiek po innych sprzątać big_grin . Ty raczej nie pracujesz w szkole.Zabawne są pomysły ematek nienauczycielek. Powinny spróbować się sprawdzić w takich okolicznościach swoje pedagogiczne talenty. Hahahahahahaha...
    • miaumia Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:40
      W niektórych państwach azjatyckich uczniowie po sobie sprzątają.
      • skumbrie Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 15:59
        Zdradzę ci, że są polskie szkoły, w których uczniowie też sprzątają 😉
    • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 13:53
      Tak w ogóle to przypominam, że jakaś możliwość nałożenia na ucznia obowiązku posprzątania jednak istnieje.
      Wymaga to jednak ustalenia sprawcy oraz tego, by bombelek nie zrealizował znamion typu czynu zabronionego jako przestępstwo. Wówczas - za zgodą rodziców - dyrektor może nałożyć na ucznia obowiązek przywrócenia stanu poprzedniego (umycie poplamionej ściany) bądź wykonania prac (w tym porządkowych) na rzecz szkoły.
      Niestety w ostatnim wątku na ten temat ematki w liczbie co najmniej dwóch wyraziły oburzenie, że w ten sposób szkoła będzie oszczędzać na sprzątających. Wprawdzie nie wiem, jak miałoby się to odbywać, czy jak Jaś Malinowski nasika do dozownika z mydłem, to dyrektor wręcza wypowiedzenie pani sprzątającej Janinie Porządnickiej, bo już jej nie potrzebuje, albowiem Malinowski do końca roku szkolnego będzie sprzątał całą szkołę, ale tak przeczytałam, więc się tą złotą myślą dzielę smile
      • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:29
        Z ciekawości. Po zmianach Ziobry nie jest tak, że szkoda wyrządzona w szkole powyżej jakiejś tam kwoty ( nie pamietam ) jest przestępstwem? Wcześniej była wykroczeniem a teraz jest przestępstwem.
        Mieliśmy w szkole młodej spotaknie z Anną Marią Wesołowską i przestrzegała, że zdecydowanie lepiej posrzątać, odmalować ścianę czy tam dokupić szybę...bo inaczej Bąbelek może trafić do ośrodka wychowawczego.
        • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:35
          Zawsze istniało tzw.kryterium kontrawercjonalizacji i w zależności od wysokości wyrządzonej szkody było to albo przestępstwo albo wykroczenie. Podobnie jak kradzież, zniszczenie cudzej rzeczy jest tzw. czynem przepołowionym. Obecnie jeśli wartość szkody nie przekroczy 800 zł to jest wykroczenie. Powyżej 800 zł - przestępstwo.
          • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:37
            I jeszcze - oczywiście, że w wielu przypadkach, jeśli faktycznie nasz bombelek zniszczył, zepsuł, uszkodził, lepiej "brać" to co dyrektor szkoły proponuje. Inaczej, jeśli rodzice się nie zgodzą, sprawa - nawet jeśli jest to wartość "wykroczeniowa" trafia do sądu, a w sądzie już różnie bywa. Sąd też może nakazać naprawienie szkody a do tego dorzucić coś jeszcze w gratisie - od dozoru kuratora po ośrodek, zależy co bombel nawywijał.
          • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:45
            I nie została ta kwota obniżona? Bo jestem pewna ze własnie o tym babka mówiła.
            • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 14:57
              Odwrotnie. Od 1.10 2023 kwota "przepołowienia" została podniesiona z 500 do 800 zł.
              • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 19:17
                To widać jak słuchałam smile
    • akn82 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 20:09
      U nas też jest problem. Nawet gorzej, bo ostatnio syn mówił, że i kupa na ścianie się zdarza lub obok kibelka.

      Mój młody trzyma cały dzień i załatwia się dopiero w domu lub na lekcji chodzi do damskiej, bo tam czyściej …

      Chyba jedyny sensowny pomysł to kontrolę po każdym skorzystaniu z toalety i nakazać czyszczenie jeśli brudno. Nie wiem jednak jak to za to wykonać.
      Być może trzeba zrobić naradę w klasach i z samorządem w celu wspólnego rozwiązania problemu. Może dzieci coś wspólnie wymyślą?
    • nangaparbat3 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:04
      Moim zdaniem powinni jednak nauczyciele dyżurujący zaglądać, wchodzić, rozmawiać z dziećmi, przypominać, że się rączki myje po skorzystaniu, jeśli kazać sprzątać to na bieżąco, kiedy zauważy, że konkretny uczeń coś zmalował, i to kazać spokojnie, bez złości, uporządkować czy wyczyścić, bo w toalecie powinno być czysto. W czasie lekcji powinna zaglądać pani woźna, pan konserwator, a nawet pan dyrektor - ot, kto przechodzi. Przecież pisuarów tam chyba nie ma (mam nadzieję).
      Do tego króciutkie pogadanki o toalecie, która świadczy o nas - o domu, o państwie, o szkole też - o toalecie jako o czymś wspólnym. Że wstyd, jak jest brud i syf. Ale to tylko ci nauczyciele, co mają jakiś autorytet, ten prawdziwy, co się wiąże z zaufaniem, no, wewnętrzny. Inni niech lepiej milczą.
      Czasem można też zrobić awanturę, jak coś wyjątkowo drastycznego się trafi i będzie pewność, że to z wyrachowaniem zrobione. Bo czasem to przypadek.
      Awantura powinna być malownicza, ale jak najkrótsza.
      Poza tym rozwiązania siłowe budzą tylko złość, agresję i jeszcze większą skłonność do wandalizmu.
      • daniela34 Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:23
        Tak dumam jak się mocz do dozownika mydła dostaje przypadkiem. I myślę, że to musiało być tak: Jasiu akurat sobie sikał spokojnie w kabinie, a za drzwiami pani woźna Leokadia Porządnicka uzupełniała mydło. Aż tu wtem doszło do tąpnięcia, wytworzyła się niecka artezyjska i właśnie kiedy Pani Porządnicka odtworzyła całkiem pusty dozownik, to mocz Jasia wytrysnąl gejzerem i trafił wprost do dozownika. A że pani Porządnicka niedowidzi a po ostrym kowidzie straciła węch, to po prostu spokojnie zakręciła ten pojemnik i poszła do damskiej toalety.
        Tak było, nie kłamię!
        • runny.babbit Re: Szkolne toalety, problem. 25.11.24, 22:27
          Niech pierwszy rzuci kamieniem komu nigdy przypadkiem nie nasikalo się do pojemnika na mydło...
      • hanusinamama Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 09:39
        Ja sobie tego nie bardzo mogę wyobrazić w sposób prosty. Jasiu podchodzi do dozownika, wyciąga co wyciąga i sika do środka...
      • berdebul Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 09:44
        Wystarczy zdjąć drzwi zewnętrzne od toalet. Umywalki i dozowniki mydła będą na widoku.

        Natomiast wprowadzenie regularnego obowiązku sprzątania, oznacza że bardzo szybko oduczą się sikania, bo może trafić na nich. Należy tylko randomowo wybierać klasy, żeby nie dało się przewidzieć i np. nasikać nielubiane,u koledze z 5c.
    • lena.morgenstern Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 22:44
      U nas - male miasto w pd. Niemczech toalety w podstawówkach (klasa 1 do 4) sa w dobudówce. Tzn. trzeba wyjść z budynku gdzie są klasy, przejść przez dziedziniec i wejść do osobnego budyneczku. Tak jest w każdej podstawówce, w mojej okolicy. Nauczycielki pilnują dzieci, jest raczej czysto.
      Nie ma cieplej wody - no ale tu w żadnej szkole nie ma cieplej wody w toalecie. Najczęściej jest tak też w domach - w toaletach podłącza się tylko zimną wodę.

      Gdy wystąpił podobny problem do tego tu opisywanego w gimnazjum (5 do 12 klasy), dyrektor po prostu zamknął toalety na kilka miesięcy. Później były otwarte „na próbę”. Znowu demolka, a więc znowu je na jakiś czas zamknięto. To było 2 lata temu. Odkąd je ponownie otworzyli - jest znośnie. Uczniowie nie chcą, żeby im te ubikacje znowu zamknięto, więc sami pilnują tych, który mają jakieś dziwne pomysły.
      • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 22:48
        lena.morgenstern napisała:

        > U nas - male miasto w pd. Niemczech toalety w podstawówkach (klasa 1 do 4) sa w
        > dobudówce. Tzn. trzeba wyjść z budynku gdzie są klasy, przejść przez dziedzini
        > ec i wejść do osobnego budyneczku. Tak jest w każdej podstawówce, w mojej okoli
        > cy. Nauczycielki pilnują dzieci, jest raczej czysto.
        > Nie ma cieplej wody - no ale tu w żadnej szkole nie ma cieplej wody w toalecie.
        > Najczęściej jest tak też w domach - w toaletach podłącza się tylko zimną wodę.

        Nie ma ciepłej wody w kranie?
        • lena.morgenstern Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 22:56
          Nie. Tu twierdzą, że jest to bardziej ekologiczne i ekonomiczne, a zimna woda tak samo zmyje brud i zarazki jak i ciepła. W domach też najczęściej nie mają. Ja się do dziś nie mogę przyzwyczaić i szkoda mi tych maluchów, które nie dość, że muszą przejść przez szkolne podwórko do toalety (zimą oczywiście nikt nie bierze kurtki) to jescze myją te małe rączki w lodowatej wodzie. No ale tak już tu jest. Ktoś, kto się tak wychował, nie widzi problemu.
          • lena.morgenstern Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 22:57
            Chodzi mi o osobne toalety w domach. W łazience, przy umywalce, jest oczywiście i ciepła woda.
          • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 23:01
            a zimna woda t
            > ak samo zmyje brud i zarazki jak i ciepła.

            A to akurat jest nieprawda.
            • lena.morgenstern Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 23:05
              Prawda, prawda - robiono tu w Niemczech specjalistyczne badania. I nimi się właśnie popierają.
              Inna sprawa, że to nieprzyjemne.
              • taki-sobie-nick Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 23:06
                lena.morgenstern napisała:

                > Prawda, prawda - robiono tu w Niemczech specjalistyczne badania.

                To niech sobie Niemcy piorą i zmywają tudzież kąpią się w zimnej wodzie. Piszę z doświadczenia.
                • lena.morgenstern Re: Szkolne toalety, problem. 26.11.24, 23:11
                  No cóż zrobisz - co kraj to obyczaj. 🤷‍♀️
                  I czasem są to zwyczaje, które wydają się co najmniej dziwne dla kogoś, kto wychował się gdzie indziej.
    • mava12 Re: Szkolne toalety, problem. 27.11.24, 09:24
      postawić chłopakom toi toja gdzieś na zapleczu szkoły. Pod byle pretekstem (jesli będzie "święte oburzenie") np. remont zniszczonych toalet.
      Toi toje są zabierane przez firme i stawiane nowe (czyste).
      W toi toju nie da się narobic tylu szkód.
      Jak chłopcy (z piekła rodem) będą musieli targać dudę na podwórko, w zimę, to im się odechce. A jak nie odechce od razu to do skutku.
      • paskudek1 Re: Szkolne toalety, problem. 27.11.24, 10:43
        mava12 napisała:
        "W toi toju nie da się narobic tylu szkód."

        A dzieci na to "pani nam potrzyma plecak"
        • mava12 Re: Szkolne toalety, problem. 28.11.24, 12:38
          jak moje dzieci chodziły do szkół (o sobie nie wspomnę), i pewnie do kibelka , to uczeń nie targał plecaka wszędzie ze sobą. Plecak zostawał w klasie, także na przerwie. A więc i do kibelka mógł iść bez plecaka (który miałaby mu potrzymać nauczycielka)
          • mava12 Re: Szkolne toalety, problem. 28.11.24, 12:53
            dodam tylko, że mój starszy syn załapał się na reformę gimnazjalną, gdzie szkoły dzieliły się i łączyły, przekształcały. On był w podstawówce "wygaszanej" a potem skończył gimnazjum, w tej samej szkole.
            No i niestety, do dobrej (normalnej) podstawówki mojego syna, szkoła przekształciła się w gimnazjum i trafiły tam dzieciaki z piekła rodem, z sąsiedniej podstawówki, słynącej z patologii (mieszkającej obok a ich dzieci w tej szkole).
            Szkoła przekształciła się gimnazjum, głównie dzieki aspiracjom pani dyrektor. Szkoła przeprowadziła remont, żeby dostosowac się do wymagań itp itd. Czyli świeżutka szkoła, błyszcząca, nowe wyposażenie, wszystko gotowe na przyjecie gimnazjalistów.
            No i trafiły do niej dzieciaki patologii, gdzie np. wyrywanie pisuarów ze ścian, wyrywanie sedesów, zabieranie baterii, niszczenie płytek, było normą. O narkotykach nie wspomnę.
            Pierwsze co zrobiła dyrektor to zatrudniła ochronę (raczej nie leciwych emerytów). Panowie jakos okiełznali towarzystwo, trochę sie uspokoiło.
            Na szczęście mojego syna (i jemu podobnych) patologia nie ruszała bo uważali ich za "starych" bywalców. Na początku znecali się tylko nad młodymi. Ale zatrudnienie ochroniarzy, panów w sile wieku i bez skrupułów wobec patologicznych nastolatków, było jedynym rozsądnym posunieciem p. dyrektor.
    • laurielle Re: Szkolne toalety, problem. 27.11.24, 19:47
      "Drodzy uczniowie, z przyjemnością zawiadamiamy, że mocz omyłkowo umieszczony w pojemniku z mydłem został odzyskany, oczyszczony i zwrócony jego właścicielowi w posiłku, aby umożliwić jego ponowne oddanie w należyte miejsce. Możecie na mnie liczyć. Pozdrawiam - Niewidzialna Ręka."

      Ech, rozmarzyłam się...
      • trampki-w-kwiatki Re: Szkolne toalety, problem. 28.11.24, 07:07
        Piękne 😂
    • 71tosia Re: Szkolne toalety, problem. 17.08.25, 22:31
      Zapewne robią to w jakimś celu, sprawdzic trzeba media społecznościowe pewnie tam z łatwością znajdziecie popisy tych „bohaterów”. Nie ma panów nauczycieli w tej szkole? Chyba oni moga wejść do takiej toalety bez problemu?
    • novembre Re: Szkolne toalety, problem. 18.08.25, 18:22
      Wpuszczac pojedynczo i sprawdzac stan przed i po. I kazac po sobie posprzatac. Innego wyjscia nie widze.
    • katie3001 Re: Szkolne toalety, problem. 22.08.25, 09:41
      Problem można rozwiąząc likwidacją oddzielnych toalet dla uczniów i nauczycieli.
      • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 22.08.25, 13:43
        W jaki sposób rozwiązuje to problem?
    • smietankowa33 Re: Szkolne toalety, problem. 22.08.25, 13:43
      Jaką drugą strona tak robi? Nauczyciele?
      • slawek20gold Re: Szkolne toalety, problem. 01.09.25, 21:30
        Y nas w szkole też jest problem brak zamków w drzwiach po przerwie na podłodze leżą paski po podpaskach pełno papieru w muszli itp.Na przerwie trzeba uważać żeby nikt ci nie wszedl do kabiny.
    • engine8t Re: Szkolne toalety, problem. 01.09.25, 23:30
      Zasady zachowania wynosi sie z wychowania (w domu)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka