Dodaj do ulubionych

Cechy Ślązaków

14.11.04, 16:34
W ostatnim felietonie Kazimierz Kutz pisze o śląskiej skłonności do
konformizmu i uległości. Nazywa to naszym śląskim "pypciem"
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,2387733.html
Może podyskutujemy na forum jakie cechy można jeszcze u Ślązaków wyodrębnić?
Które z cech nas różnią, a które upodobniają od/do innych nacji?

Ja dodam trzy pozytywy: pracowitość (trochę chyba wyższa niż u pracowitych,
wg ostatnich badań Eurostatu, Polaków gdyż na Śląsku zawsze istniał kult
pracy), umiłowanie porządku (podobnie jak u Niemców) i uczciwość
(zdecydowanie wyższa niż u Polaków) oraz jeden (bo więcej nie przychodzi mi
do głowy - mam nadzieję, że mnie poratujecie) negatyw - dużą naiwność (Polacy
zdecydowanie nieufniej podchodzą do obcych i chyba wychodzą na tym lepiej).

Co możecie do tego dorzucić?
Obserwuj wątek
    • Gość: bo bo Re: Cechy Ślązaków IP: *.dip.t-dialin.net 16.11.04, 12:01
      rasizm, zaklamanie i nietolerancja.
      Humor, zamiatanie przed domem i Zur w Sobote
    • jens11 Re: Cechy Ślązaków 19.11.04, 13:04
      O ile pamiętam, lata temu (jeszcze w DZ) Smolorz poświęcił temu osobny
      felieton. Z naszych cech negatywnych szczególnie utkwiło mi wtedy w pamięci
      tzw. hochsztaplerstwo, rozumiane jednak w znaczeniu dosłownym (wysoko
      sztaplować, czyli mierzyć). Ponoć to własnie ma być jedną z naszych bolączek.
      Przyznam się, że nie zrozumiałem tego wówczas i nie rozumiem również dziś.
      Gdzie, jak? Podobne ambicje wykazywać mają ludzie spychani notorycznie od lat
      już na dno? Byłoby to raczej cechą godną sąsiadów zza Brynicy. Co zaś do cech
      (negatywnych), które ja osobiście uważam za szczególnie dokuczliwe - jest nią
      bez wątpienia nasza (wybaczcie określenie, ale inaczej tego nie oddam)
      dupowatość. Pozwalanie na pomiatanie sobą byle komu, potulność i tylko bierny w
      najlepszym razie opór. Dodałbym tu jeszcze *ale nie będę odkrywczy) swoistą
      niechęć do edukacji - dlaczego na "Śląskim" uniwersytecie, szczególnie na
      kierunkach humanistycznych, słychać najczęściej sosnowieckie "ja ide, ja
      zrobe"? Ślązaków tam jak na lekarstwo, a może się maskują? Choć w ostatnich
      latach pono sytuacja się odmienia. I tak zresztą zbyt wolno...
      Pozdrowienia
      Jens11
      P.S.
      Czy to tłumaczenie Szymika? Ponoć nie najlepsze...
      • eichendorff Re: Cechy Ślązaków 19.11.04, 16:00
        jens11 napisał:

        > O ile pamiętam, lata temu (jeszcze w DZ) Smolorz poświęcił temu osobny
        > felieton. Z naszych cech negatywnych szczególnie utkwiło mi wtedy w pamięci
        > tzw. hochsztaplerstwo, rozumiane jednak w znaczeniu dosłownym (wysoko
        > sztaplować, czyli mierzyć). Ponoć to własnie ma być jedną z naszych bolączek.
        > Przyznam się, że nie zrozumiałem tego wówczas i nie rozumiem również dziś.
        > Gdzie, jak? Podobne ambicje wykazywać mają ludzie spychani notorycznie od lat
        > już na dno? Byłoby to raczej cechą godną sąsiadów zza Brynicy. Co zaś do cech
        > (negatywnych), które ja osobiście uważam za szczególnie dokuczliwe - jest nią
        > bez wątpienia nasza (wybaczcie określenie, ale inaczej tego nie oddam)
        > dupowatość. Pozwalanie na pomiatanie sobą byle komu, potulność i tylko bierny
        w najlepszym razie opór.

        Dupowatość to chyba jednak dobre słowo. Jesteśmy tą sytuacją przesiąknięci do
        szpiku kości - do tego stopnia, że gdy ktoś próbuje tu na forum przedstawić
        swoje racje to napotyka (nie zawsze choć dosyć często) na twardy mur oporu z
        wymalowanym graffiti: Ślązacy i ryby głosu nie mają! I dupowatość nie pozwala
        mu walczyć o "swoje". Jeśli jednak zawalczy to zostanie uznany
        za "ekstremistyczny element".

        > Dodałbym tu jeszcze *ale nie będę odkrywczy) swoistą
        > niechęć do edukacji - dlaczego na "Śląskim" uniwersytecie, szczególnie na
        > kierunkach humanistycznych, słychać najczęściej sosnowieckie "ja ide, ja
        > zrobe"? Ślązaków tam jak na lekarstwo, a może się maskują? Choć w ostatnich
        > latach pono sytuacja się odmienia. I tak zresztą zbyt wolno...

        Maskują się to prawda!
        Ale tu ujawnia się kolejna negatywna cecha (chyba jeszcze gorsza niż te
        wszystkie wcześniejsze razem wzięte): uczucie wstydu spowodowane własnym
        pochodzeniem. Jedynym usprawiedliwieniem jest to, że nie jest to cecha wrodzona
        lecz nabyta w wyniku działań pewnych grup interesów przez ostatnie
        kilkadziesiąt lat. Mam nadzieję, że aby wymazać tę cechę będzie potrzebne
        trochę mniej niż te kilkadziesiąt lat.

        > P.S.
        > Czy to tłumaczenie Szymika? Ponoć nie najlepsze...

        Prawdę powiedziawszy nie wiem czyje to tłumaczenie. Ale czy to ważne...? Ktoś
        mądry powiedział kiedyś: "Z przekładami literatury pięknej jest jak z
        kobietami - albo są piękne albo są wierne".
        Chociaż moja pani jest wierna :-) Przynajmniej tak twierdzi. O ja naiwny!!!

        Pozdrawiam!
        • rico-chorzow Re: Cechy Ślązaków 19.11.04, 21:51
          Dołączam się do powyższych wypowiedzi,

          cwaniactwo połączone z egoizmem i butą,tech złych przywar brakuje dobremu
          Slązakowi,na nie mają już inni abonament,mam nadzieję,że zmieni się to z czasem
          na bardzo dobre.
        • bartoszcze Re: Cechy Ślązaków 19.11.04, 22:27
          eichendorff napisał:
          > Prawdę powiedziawszy nie wiem czyje to tłumaczenie. Ale czy to ważne...? Ktoś
          > mądry powiedział kiedyś: "Z przekładami literatury pięknej jest jak z
          > kobietami - albo są piękne albo są wierne".
          Dotyczy to WSZYSTKICH przekładów, nie tylko z literatury pięknej.

          > Chociaż moja pani jest wierna :-) Przynajmniej tak twierdzi. O ja naiwny!!!
          Lepiej się nie zastanawiaj:)))
        • albrecht1 Re: Cechy Ślązaków 19.11.04, 23:14
          eichendorff napisał:

          >
          > Dupowatość to chyba jednak dobre słowo. Jesteśmy tą sytuacją przesiąknięci do
          > szpiku kości - do tego stopnia, że gdy ktoś próbuje tu na forum przedstawić
          > swoje racje to napotyka (nie zawsze choć dosyć często) na twardy mur oporu z
          > wymalowanym graffiti: Ślązacy i ryby głosu nie mają! I dupowatość nie pozwala
          > mu walczyć o "swoje". Jeśli jednak zawalczy to zostanie uznany
          > za "ekstremistyczny element".

          Zatem najwyzsza pora to zmienić. Zresztą przejawem dumy z bycia Ślązakiem był
          Spis Powszechny sprzed dwóch lat. Jest więc nadzieja, ze zmieni się to szybciej
          niż później. Jest to o tyle konieczne, że skoro zaczęly obowiązywać w Polsce
          (lepiej lub gorzej) reguły demokratyczne, to należy to wykorzystać. Tracą zaś
          ci co siedzą cicho.
        • rico-chorzow Re: Cechy Ślązaków 20.11.04, 19:22

          > > P.S.
          > > Czy to tłumaczenie Szymika? Ponoć nie najlepsze...
          >
          > Prawdę powiedziawszy nie wiem czyje to tłumaczenie. Ale czy to ważne...? Ktoś
          > mądry powiedział kiedyś: "Z przekładami literatury pięknej jest jak z
          > kobietami - albo są piękne albo są wierne".
          > Chociaż moja pani jest wierna :-) Przynajmniej tak twierdzi. O ja naiwny!


          Hm... naiwny?,"ciacho w grudniu" też dobrze smakuje.

          Pozdor Rico.
          • eichendorff Re: Cechy Ślązaków 21.11.04, 16:22
            rico-chorzow napisał:

            > Hm... naiwny?,"ciacho w grudniu" też dobrze smakuje.

            A cóż ciacho ma wspólnego z naiwością? ;-)
            • rico-chorzow Re: Cechy Ślązaków 21.11.04, 23:47
              eichendorff napisał:

              > rico-chorzow napisał:
              >
              > > Hm... naiwny?,"ciacho w grudniu" też dobrze smakuje.
              >
              > A cóż ciacho ma wspólnego z naiwością? ;-)

              Hm..?
    • gorol_mietek Re: Cechy Ślązaków 19.11.04, 23:01
      Cechy Schlązoków: uczciwość, pracowitość, otwartość, tolerancja, punktualność,
      serdeczność, ojropejskość, kultywowanie tradycji, odwaga, poczucie humoru,
      wytrwałość, duma narodowa, szacunek dlo starschych, koleżeńskość. Jest tych
      cech wincyj ale wyminiom te nojważniejsche.
      • rico-chorzow Re: Cechy Ślązaków 19.11.04, 23:15
        gorol_mietek napisał:

        > Cechy Schlązoków: uczciwość, pracowitość, otwartość, tolerancja,
        punktualność,
        > serdeczność, ojropejskość, kultywowanie tradycji, odwaga, poczucie humoru,
        > wytrwałość, duma narodowa, szacunek dlo starschych, koleżeńskość. Jest tych
        > cech wincyj ale wyminiom te nojważniejsche.


        "Wiyncy" by stykło.
    • jens11 Re: Cechy Ślązaków 20.11.04, 13:01
      I cóż, tyle na ten temat? Na forum jestem od niedawna, wczesniej jedynie
      śledziłem tutejsze dyskusje. Jakoś opada ostatnio temperatura i tu, i za
      oknami. Może to jakaś współzależność? Hej, nie jesteśmy przecież
      niedźwiedziami, nie prześpijmy tej zimy.
      No, może tylko Arni już chrapie w objęciach swej Pani:)
      Pozdrawiam
      Jens11
      • albrecht1 Re: Cechy Ślązaków 20.11.04, 14:03
        Widać wstrzeliłeś się w tendencję spadkową forum. Stąd wniosek o kolejnej cesze
        Ślązaków- nie lubiom godać kiedy zimno :-).
    • Gość: Schlesier Re: Cechy Ślązaków IP: 207.44.180.* 22.11.04, 00:05
      Artykl pana KazimierzA Kutza porusza interesujacy aspekt "Slaskiej Natury", ale
      rozczarowywuje mnie swoim schematyzmem. Coz tosie takiego dowiadujemy nowego -
      niczego nowego! Znowu prubuje sie sugerowac, ze Slask i Slazacy to "podbity
      narod", "cierpiacy" pod "obca wladza " - i tu haslo dnia: OTTO VON BISMARCK!!!
      Wazylinujac sie Slazakom mzonka o wlasnej narofdowosci zapomina, ze ponad 700
      lat historii Slaska to NIE historia Polski! W ciagu tych 700 lat to wlasnie
      Niemcy i kultura niemiecka ksztaltowyly tozsamosci tej ziemi! ten
      slaski "pypec" maja tylko ci slazacy, kturzy chetnie pracowali za Reichsmark,
      Deutschmark albo teraz za Euro, ale o sobie mowia "my sum Poloki" - czego znowu
      nigdy nie zakceptuja "prawdziwi Polacy". Tak wiec problem tego "pypcia" dotyczy
      tych tzw Slazakow obcji polskiej. Dla nas Niemcow zyjacych na Slaku nigdy nie
      bylo to problemem. My bylismi zawsze wierni jednej dewizie: "Treue dem
      Vaterland und Liebe der Heimat"!
      Interesujaca bylaby debata o postaciach historycznych Slaska.
      Pan Kutz (nazwisko jakby niemieckie) przytoczy w swym artykule postac
      najbardziej kontrowersyjna - Wojciecha Korfantego. Dla Polakow zyjacych na
      Slasku byl i jest do dzisiaj bóhaterem, Dla Niemcow - "Ziegenbockreiter",
      bandyta i wywrotowiec i separatysta. Jego postac i czyny moznaby porownac z
      przywodcymi bosnianskich serbow z okresu wojny baukanskiej w bylej jugoslawi w
      latach 90-tych. Tak wiec juz przy ocenie faktow historycznych nie ma jednosci
      wsrod zyjacych dzis Slazakow (tych polskich i niemieckich).
      • Gość: Pit Re: Cechy Ślązaków IP: 150.254.85.* 22.11.04, 09:51
        A skad pan wie co akceptuja "prawdziwi" Polacy ? Zapewniam ze bardziej cenia
        Polaka Slazaka, ktory mowi "muy som Poloki" niz "ojropejczyka" z Gdanska ,
        Poznania lub Warszawy, mowiacych literacka polszczyzna, bardzo czesto
        przeplatanej zwrotami zapozyczonymi z angielskiego.
        • bebckk Re: Cechy Ślązaków 23.11.04, 21:47
          czy som slonzoli co o sie godajom ze som puloki? sorry poloki?
      • eichendorff Re: Cechy Ślązaków 22.11.04, 11:21
        Gość portalu: Schlesier napisał(a):

        > Artykl pana KazimierzA Kutza porusza interesujacy aspekt "Slaskiej Natury",
        ale
        > rozczarowywuje mnie swoim schematyzmem. Coz tosie takiego dowiadujemy nowego -
        > niczego nowego! Znowu prubuje sie sugerowac, ze Slask i Slazacy to "podbity
        > narod", "cierpiacy" pod "obca wladza " - i tu haslo dnia: OTTO VON BISMARCK!!!
        > Wazylinujac sie Slazakom mzonka o wlasnej narofdowosci zapomina, ze ponad 700
        > lat historii Slaska to NIE historia Polski! W ciagu tych 700 lat to wlasnie
        > Niemcy i kultura niemiecka ksztaltowyly tozsamosci tej ziemi! ten
        > slaski "pypec" maja tylko ci slazacy, kturzy chetnie pracowali za Reichsmark,
        > Deutschmark albo teraz za Euro, ale o sobie mowia "my sum Poloki" - czego
        znowu
        > nigdy nie zakceptuja "prawdziwi Polacy". Tak wiec problem tego "pypcia"
        dotyczy
        > tych tzw Slazakow obcji polskiej. Dla nas Niemcow zyjacych na Slaku nigdy nie
        > bylo to problemem. My bylismi zawsze wierni jednej dewizie: "Treue dem
        > Vaterland und Liebe der Heimat"!

        Interesująca wypowiedź.
        Mnie jednak zastanowiła jedna kwestia. Po raz wtóry - tym razem głosem
        śląskiego Niemca - dzieli się mieszkańców tej ukochanej przez wielu krainy na
        dwie kategorie: Polaków i Niemców. Znów zapomina się o tej trzeciej. Zapomina
        się o tych, którzy od niedawna zaczęli wreszcie domagać się uznania przez
        polskie władze i współobywateli (może robią to niezbyt głośno i dobitnie?).
        Nigdy nie kwestionowałem poczucia dumy narodowej Niemców czy Polaków. Oczekuję
        jednak od nich tego samego wobec mojej osoby.
        Do tej pory - czytając wypowiedzi różnych osób na forum - można było odnieść
        wrażenie, że śląscy Niemcy i Ślązacy (Ślązacy czyli osoby deklarujące
        narodowość śląską) są w pewnym sensie sojusznikami w walce o lepszą sprawę.
        Obie nacje mają interes w tym by "sławetna" ustawa o mniejszościach dawała im
        jak największe uprawnienia. Obu nacjom leży z pewnością na sercu dobro naszej -
        wspólnej przecież - śląskiej ziemi. Zdaje się jednak, że Niemcom nie zależy
        specjalnie na uznaniu faktu istnienia narodowości śląskiej.
        Czy sojusz śląsko-niemiecki ma w tej sytuacji jakikolwiek sens? Czy można
        poszukać sojuszników gdzie indziej? Jeśli tak to gdzie? A jeśli nie to czy
        będziemy/jesteśmy skazani na SAMOTNĄ walkę o oficjalne uznanie faktu, że
        istniejemy?


        P.S. Wydaje mi się jednak, że Kutz pisząc o śląskim "pypciu" miał na myśli
        cechę Ślązaków a nie śląskich Polaków. Ci drudzy doskonale dają sobie radę w
        każdej sytuacji niezależnie od ustroju i uwarunkowań geopolityczncyh. O
        poglądach Kutza - choć, przyznaję, podsuwanych czytelnikowi BARDZO delikatnie -
        przekonuje mnie kolejny jego felieton
        miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,2398583.html
        a w szczególności jedno zdanie: "Zaczęła się polonizacja Ślązaków: mogli być
        albo Niemcami, albo Polakami."
    • jens11 Pod dyskusję 22.11.04, 15:55
      Może to was rozrusza: co powiecie na pogląd, że immanentną cechą Ślązaków,
      najłatwiej zauważalną przez obcych jest tzw. soroństwo? Głośne i krzykliwe
      zachowanie się, postępowanie, jakby mamulka nie wyuczyli, co można, a czego
      nie. Zanim się na mnie rzucicie, zaznaczam, że i o tym pisał Smolorz (biorąc za
      przykład naszych rodaków na wczasach "gdzieś w Polsce"). Moim zdaniem, "pomógł"
      nam tu niestety durny film o przygodach niejakiego Bercika. Polak zobaczy
      gdzieś potem Ślązaka i spodziewa się ubawu po pachy, rodem ze "Świętej wojny".
      ale kij ma dwa końce - sami też nie jesteśmy chyba bez grzechu?
      Czekam na opinie
      Pozdrawiam
      Jens11
      • eichendorff Re: Pod dyskusję 23.11.04, 16:34
        jens11 napisał:

        > Może to was rozrusza: co powiecie na pogląd, że immanentną cechą Ślązaków,
        > najłatwiej zauważalną przez obcych jest tzw. soroństwo? Głośne i krzykliwe
        > zachowanie się, postępowanie, jakby mamulka nie wyuczyli, co można, a czego
        > nie. Zanim się na mnie rzucicie, zaznaczam, że i o tym pisał Smolorz (biorąc
        za
        > przykład naszych rodaków na wczasach "gdzieś w Polsce"). Moim
        zdaniem, "pomógł"
        >
        > nam tu niestety durny film o przygodach niejakiego Bercika. Polak zobaczy
        > gdzieś potem Ślązaka i spodziewa się ubawu po pachy, rodem ze "Świętej
        wojny".
        > ale kij ma dwa końce - sami też nie jesteśmy chyba bez grzechu?

        Zgadzam się co do tego krzykliwego zachowania. Zwrócę jednak uwagę, że jest to
        mały margines śląskiej społeczności (jak zwykle bywa ten najbardziej głośny i
        rzucający sie w oczy). Większość osób (nawet zdeklarowanych Ślązaków jak ja)
        siedzi cicho. W miejscach publicznych starają się rozmawiać "czystą
        polszczyzną" (choć nie zawsze to wychodzi ze względu na akcent). Nie rzucają
        się w oczy więc wygląda na to, że po śląsku mówią (a więc są Ślązakami) tylko
        osoby niewykształcone, na bakier z "qlturą" etc. Stąd bierze się stereotyp
        głupkowatego Ślązaka-gbura - jak mawia moja mama: "Ślązak jest mocny a głupi,
        za to Gorol cwany i nic się nie narobi a zarobi!". W jednym zdaniu ujęła
        najważniejsze śląskie stereotypowe cechy: pracowitość, ale też brak
        wykształcenia i ciche zezwolenie na pomiatanie sobą.
        Wielu moich znajomych zdobyło porządne wykształcenie, ale swoje śląskie
        korzenie wnikliwie skrywają. Nie dlatego, że nie czują się Ślązakami, ale, że
        boją się, że zostaną od razu zaszufladkowani jako niewyuczoni i niekulturalni.
        W taki sposób ten stereotyp jest swego rodzaju samospełniającą się
        przepowiednią: słychać tylko tych niewykształconych bo ci wykształceni siedzą
        cicho by ich nie zaliczyć do tej drugiej grupy.
        Dopóki nie będziemy głośno wołać, że większość Ślązaków jest inna niż ten
        stereotyp, to nikt nie odważy się w publicznym miejscu "czynnie uprawiając
        śląską mowę" zmieniać ten stereotyp.

        P.S. A co do Bercika to mam pretensje do pana Hanke, że dał się wciągnąć w
        TAKIE g...o i zrobił Ślązakom TAKĄ niedźwiedzią przysługę.
        • Gość: Pit Re: Pod dyskusję IP: 150.254.85.* 23.11.04, 18:31
          Taki stereotyp Bercika bawi ludzi o takim samym poziomie jak i ten film.

          Tak samo mozna powiedziec ze film o Ferdku Kiepskim pokazuje typowa polska
          rodzine. Nikt z kulturalnych ludzi nie smieje sie z akcentu slaskiego jak i
          goralskiej lub kaszubskiej mowy. Smieja sie cwoki, ktorym sie wydaje ze sa
          lepsi od innych ludzi, ktorzy trwaja przy swoich tradycjach. Na wczasach nie ma
          rolnika z pod Siedlec czy Gostynia Wlkp. I wcale nie mowia oni literacka
          polszczyzna. A gdyby sprobowal sie taki cwok smiac z ich mowy to dostalby w
          dziob. O reakcjach prawdziwych gorali to juz nie wspomne.
          I nie ma co sie patrzec na cwokow, trzeba byc soba i tyle. Mimo tego syfu
          madrych jest wiecej.
      • olaaprilka Re: Pod dyskusję 24.11.04, 10:26
        Witam
        Nie zauważyłam tutaj żadnej kobiety, a przecież cechy ślązaków to również cechy
        ślązaczek. Otóż, ktoś kiedyś powiedział mi, że ślązaczki są grube,
        niewykształcone, mało inteligentne. Posiadają również cechy, które można nazwać
        pozytywnymi, a mianowicie: prorodzinne, bezgranicznie i bezkrytyczne słuchają
        tego co mówią ich mężowie. Hmm, sama nie wiem chociaż jestem ślązaczką
        właściwie bez domieszki "kropli z zewnątrz" to nie moje cechy!!! W takim razie
        czy stereotypy i uogólnienia są prawdziwe?
        Pozdrawiam
        • eichendorff Re: Pod dyskusję 24.11.04, 13:55
          olaaprilka napisała:

          > Witam
          > Nie zauważyłam tutaj żadnej kobiety, a przecież cechy ślązaków to również
          > cechy
          > ślązaczek. Otóż, ktoś kiedyś powiedział mi, że ślązaczki są grube,
          > niewykształcone, mało inteligentne.

          Co do wyglądu zewnętrznego Ślązaczek i Ślązaków to wykształcił się następujący
          stereotyp "normalnej" śląskiej rodziny:
          ona - tęga kobieta, bardzo energiczna, wypowiada się podniesionym i donośnym
          głosem, typowa "baba-Herod", nigdy nie pracowała zawodowo;
          on - szczuplutki, niski, często łysawy, przed pięćdziesiątką, ale już dość
          długo na górniczej emeryturze, boi się w domu odezwać by od żony "nie dostać po
          pysku".
          W mojej rodzinie jest jeden taki przykład (chociaż ciotka akurat pracowała
          zawodowo, a "onkel" z racji swojego wieku jest na emeryturze już od kilkunastu
          lat), ale słyszałem od znajomych, że tego typu małżeństwa zdarzają się częściej.
          Nawet jeśli istnienie takich związków może uzasadniać ten stereotyp to wydaje
          mi się, że z racji zmian gospodarczych na Śląsku (zamykanie kopalń i hut oraz
          podejmowanie pracy zawodowej przez kobiety) ten model rodziny przejdzie
          bezpowrotnie do historii.
          Co o tym sądzicie?
          • olaaprilka Re: Pod dyskusję 25.11.04, 09:41
            Ma pan rację, nie chciałam zaprzeczyć, że tak w ogóle nie jest jak pan napisał.
            Takich rodzin jest naprawdę wiele, ale Śląsk to nie tylko tzw. "familoki" z
            ławeczki na podwórku na których całymi dniami przesiadują niepracujące kobiety.
            Tak było często przed II wojną światową i po niej, teraz również, lecz to nie
            jedyny obraz charakteryzujący ten region. Poza tym o ile znam historię Śląska,
            wydaje mi się, że mentalność Ślązaków trochę się jednak zmieniła. Poszanowanie
            rodziny i wszystkie wartości o których tutaj pisano być może pozostały, jednak
            zachowanie niektórych grup społecznych uległo zmianie. Znam z historii jak
            również pamiętam z opowiadań starszych ludzi między innymi mojej babci, jak
            wyglądało zwykłe życie tutejszych mieszkańców. To nie tylko alkohol, chamstwo,
            brak zainteresowaia światem zewnętrznym i tzw. "kulturą w ogóle" cechowało
            ślązaków. Przyznam się, że kiedyś drażnił mnie i zasmucał obraz jakim
            przedstawiano Ślązaka. Teraz już coraz mniej mnie to boli. W każdej części
            Polski można znaleźć kogoś kto nie potrafi wybronić swoich racji jak tylko
            krzykiem. Tacy ludzie są wszędzie, ale Mazowsze kojarzy się z Warszawą,
            Wielkopolskę z Poznaniem, a Małopolskę z Krakowem. A co z mieszkańcami małych
            miasteczek i wiosek? A Śląsk to tylko obraz górnika mówiącego gwarą z ubrudzoną
            twarzą. Z całym szacunkiem dla górników, to tylko jedno z ich obliczy.
            Pozdrawiam ślązaczka.
            • eichendorff Re: Pod dyskusję 25.11.04, 12:53
              Droga Ślązaczko!

              Twoje przemyślenia są jak najbardziej trafne.
              Zaintrygwało mnie jednak jedno zdanie, które napisałaś: "To nie tylko alkohol,
              chamstwo, brak zainteresowaia światem zewnętrznym i tzw. "kulturą w ogóle"
              cechowało ślązaków". Powiem szczerze, że to jest jeden ze stereotypów (chodzi
              mi o ALKOHOL), który przyległ do Ślązaków, ale - ten akurat - jak najbardziej
              niesłusznie. Uważam, że alkohol i chamstwo trafiły do naszej ziemi wraz z
              rzeszą poszukujący tutaj pracy mieszkańców Polski, którzy do tej pory (a czasem
              i w czasie pobytu na - dla wielu - obcej ziemi) nie mieli nic wspólnego ze
              Śląskiem.
              Jeśli chodzi o tzw. "kulturę picia" (jeśli można w ogóle mówić w tym kontekście
              o jakiejś kulturze) to na Śląsku - w przeciwieństwie do Polski - nigdy nie było
              tradycji picia czystej wódki. Silne, wielowiekowe związki kulturowe z Czechami
              i Niemcami, wykształciły w Ślązakach zwyczaj picia piwa. Tylko częściowo
              zostało to zmienione pod rządami polskimi w okresie międzywojennym i - przede
              wszystkim - w czasie komunistycznej dyktatury. Wprawdzie pod wpływem ludności
              napływej wielu Ślązaków zaczęło popijać mocniejsze trunki (i stąd wziął się
              stereotyp o pijanym Ślązaku), ale znaczna część nadal hołdowała narodowemu
              piwnemu napojowi. Jak daleko sięgam pamięcią wstecz to w moim rodzinnym mieście
              istniały całe zastępy piwiarń. Wprawdzie w czasach głębokiej komuny były to
              najczęściej knajpy typu "mordownia", ale piwo lało się strumieniami. Z racji
              mojego wieku ja sam zacząłem delektować się piwkiem już w okresie panowania w
              RP ustroju demokratycznego. Na początku lat dziewięćdziesiątych wiele z
              tych "mordowni" upadło. Na ich gruzach powstały prawdziwe - przepraszam za to
              anglojęzyczne słowo - puby, w których można było z KULTURĄ popijając zimne
              piwko spotkać się z przyjaciółmi i znajomymi. Z ciekawości policzyliśmy ze
              znajomymi kiedyś (ok. połowy lat dziewięćdziesiątych) ile w naszej dzielnicy
              istnieje lokali (zarówno o wyższym jak i niższym standardzie) gdzie można napić
              się piwa. Przeliczenie całej dzielnicy były raczej nierealne, ale w "naszym
              rejonie" w kwadracie o boku ok. 1 km (czyli na obszarze 1 km kwadratowego)
              naliczyliśmy ich ...40! Całkiem niezła cyfra... Tym bardziej, że w olbrzymiej
              większości z nich można było spotkać wiele kobiet (które za "komuny" nie zwykły
              odwiedzać takich miejsc). Jakież więc było moje zdziwienie gdy przebywając w
              roku 1994 w Gdańsku (w centrum miasta w środku sezonu turystycznego!!!)
              szukałem porządnego lokalu (z dobrym, lanym piwem) przez ponad godzinę! Lokali
              było wszędzie pełno, ale można było zamówić jakiegoś drinka, czystą wódkę
              (której nie znoszę) lub ...piwo (niestety butelkowe, a prawdziwym piwoszom nie
              muszę tłumaczyć różnicy pomiędzy bulelką a beczką).
              Tamto zdarzenie uzmysłowiło mi różnicę kulturową (w kwestii alkoholowej)
              pomiędzy Polską a Śląskiem). Obecnie zdarza mi się słyszeć w rozmowach ze
              znajomymi Gorolami opinie, że oni wprawdzie napiją się piwa, ale jeśli mieliby
              wybierać to zdecydowanie preferują czysty alkohol. Żaden Ślązak - przynajmniej
              z grona moich znajomych - czegoś takiego nie powie.

              Dlatego z czystym sumieniem stwierdzam, że jeśli można w ogóle mówić o śląskim
              pijaństwie to tylko w odniesieniu do osób, które zbyt często przebywały w
              towarzystwie "napływowych" kolegów z pracy i przejęły ich zwyczaje.

              Pozdrawiam!

              P.S. Zdaję sobie sprawę, że picie piwa również może doprowadzić do uzależnienia
              alkoholowego. Jednak nikogo nie muszę chyba przekonywać o ile łatwiejsze jest
              to w przypadku Wyborowej ;-)
              • olaaprilka Re: Pod dyskusję 25.11.04, 14:59
                Przyznaję Ci rację jeżeli chodzi o picie piwa i alkoholu na Śląsku. Właściwie
                od niedawna wróciła znów tutaj "tradycja picia piwa". Różnica między piciem, a
                piciem jest ogromna. Wszystko jest dla ludzi łącznie z alkoholem, ale sam wiesz
                różnie to bywa. Dla tzw. statystycznego Polaka sam wiesz jak wygląda
                mieszkaniec Górnego Śląska. A jak wygląda Polak dla statystycznego
                Europejczyka? Niestety pojedyńcze przypadki zachowań a czasami podwójne i
                potrójne potwierdzają często tę regułę. Sama byłam świadkiem kiedy w centrum
                Wiednia wiele lat temu ktoś pił alkohol z butelk. Nie wiem kto to był ale mówił
                po Polsku. A w tym roku jedna z moim znajomych będąc w Słowacji na jednej z
                górskich tras spotkała jedynego pijanego człowieka i też mówił po polsku.
                Mniejsza już o ten alkohol. Piję się go w niemal każdej polskiej wiosce i
                niekoniecznie z oryginalnej wytwórni. Pojęcie "Haimat" może nie jest dla
                każdego takie ważne jeżeli stale się ktoś przemieszcza z miasta do miasta nic w
                nim nie pozostawiając od siebie. Stąd rdzenna ludność rzadko emigrowała i
                starała się zrobić coś dla tej ziemi dlatego teraz może boli Ślązaków wytykani
                ich słabości. Może zróbmy ankietę: Ilu mieszkańców przybyłych do innych dużych
                miast zrobiło najpierw cokolwiek dla miejscowości z których sami się wywodzą?
                Można być kosmopolitą ale nie należy zapominać o swoich korzeniach i wyśmiewać
                korzenie innych, którzy przyznają się do nich. Trochę to patetycznie zabrzmiało
                ale to widocznie jedna z cech polskich "boso ale w ostrogach" pozdrawiam ola.
                • eichendorff Re: Pod dyskusję 25.11.04, 16:39
                  Droga Olu!

                  To nie zabrzmiało patetycznie. Poprostu jesteś Ślązaczką i pewne kwestie są dla
                  Ciebie oczywiste (umiłowanie ziemi przodków). Osoby, które tu zamieszkały w
                  ostatnich kilkudziesiąt nawet latach, są postrzegane przez nas, autochtonów, w
                  trochę innych kategoriach. Skoro wyjechali ze swojej ziemi to pewnie jej nie
                  kochali... A skoro nie kochali swej ziemi to nie pokochają i tej. A jeśli nie
                  pokochają tej to nie mamy z nimi wspólnego celu jakim jest dobro śląskiej ziemi.

                  Wyjechało ze Śląska do Reichu wiele osób, których możnaby posądzić o to samo.
                  Jakoś tak się jednak składa, że wszyscy moi znajomi i rodzina, wracają w
                  rodzinne strony bardzo często (stąd te niemieckie tablice rejestracyjne na
                  ulicach). Z mojej rodziny nikt kto TAM mieszka nie twierdzi, że jest tam
                  szczęśliwy i gdyby przyszło mu się cofnąć do lat siedemdziesiątych czy
                  osiemdziesiątych - gdy stąd wyjeżdżali - prawdopodobnie nie podjęliby takiej
                  samej decyzji. Teraz z racji braku mieszkania i - przede wszystkim - pracy na
                  rodzinnej ziemi, musza pozostać tam.

                  W końcu jednak wracają tu... Tyle, że w trumnach. Nikt nie chce być tam
                  pochowany. To chyba o czymś świadczy, nieprawdaż?

                  Pozdrawiam!
      • jens11 Dzięki za odzew 29.11.04, 12:39
        Dziekuję za opinie. Pisząc o "soroństwie", miałem przed oczami obrazek z Wawelu
        sprzed kilku lat. W lecie funkcjonuje tam pod gołym niebem kawiarenka. I cóż,
        przy sąsiednim stoliku siedział jeden z moich rodaków. Niestety, nie zadowalał
        się samym siedzeniem - ostentacyjnie i wrzaskliwie posługiwał się "godką",
        rozmawiając z jakimiś przygodnymi znajomymi, a gdy zabrakło mu tematu -
        wygrywał melodyjki na komórce. No, negatywny stereotyp po prostu...
        Ucieleśniony. Fakt, że gdyby to samo robił Polak (albo ktoś posługujący się
        polszczyzną) nie ściągnąłby na siebie aż takiej uwagi. Żałuję, że nie
        przemówiłem wtedy do niego. Może "swojego" posłuchałby. I oby podobnych typów
        jak najmniej.
        Pozdrawiam
        Jens11
        • eichendorff Re: Dzięki za odzew 29.11.04, 13:14
          My za takich wstydzimy się pod Wawelem. Polacy za takich (którzy też pozostają
          w mniejszości) wstydzą się w całej Europie (może nawet i za Ślązaków bo któż we
          Francji czy w Anglii rozróżni Ślązaka od Polaka?).

          Niestety takie jest życie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka