Dodaj do ulubionych

Robcie plac!

18.12.04, 04:22
rzypadki ożywienia
przedsiębiorczego, a co za tym idzie, i wiele nowych miejsc pracy, które są
dziełem powrotu Ślązaków z kapitałem w ręku. Wracają, by potwierdzić swoją
tożsamość i w swoich Szopienicach robić interesy.

Toteż z prawdziwą radością powitałem książkę wydaną przez Towarzystwo
Przyjaciół Śląska w Warszawie pt. "Nadciągają Ślązacy, czy istnieje narodowość
śląska?" pod redakcją Lecha M. Nijakowskiego. Są to eseje Jerzego Gorzelika,
Tadeusza Kijonki, Krzysztofa Kwaśniewskiego, Marka S. Szczepańskiego, Jacka
Wodza i Kazimiery Wódz, Lecha M. Nijakowskiego, Doroty Simonides, Mariana
Grzegorza Gerlicha, Bogusława Wyderki i Henryka Wańka. Praca ta, jak czytam na
tylnej okładce, "oświetla wywołany przez Ruch Autonomii Śląska i gorąco
dyskutowany problem "narodowości śląskiej", związany z próbą rejestracji
Związku Ludności Narodowości Śląskiej".

To bardzo ważna i cenna książka. Po tym, co wokół ustawy o mniejszościach
narodowych i etnicznych działo się ostatnio w Sejmie i Senacie, książka ta
ukazuje się w najwłaściwszym momencie i ma bardzo dobrze brzmiący tytuł. Dla
wszystkich zainteresowanych współczesną problematyką Śląska, w tym także niżej
podpisanego, książka ta stać się może rodzajem solidnego "podpiwniczenia"
świadomości regionalnej. Zwłaszcza że zestaw autorów nie jest chórem, który
śpiewa tę samą melodię. Zapewniają to choćby odmienne temperamenty i
właściwości umysłowe Jerzego Gorzelika i Tadeusza Kijonki. Dlatego czyta się
tę książkę chwacko, bo każdy z autorów zachowuje swój tembr głosu, swoją
intelektualną odmienność i wiedzę. I choć jest monotematyczna - bo jakże mogło
być inaczej - nie zanudza ani nie kleci prowincjonalnie. Nie jest też wąsko
zaadresowana do samych Ślązaków. Powiem więcej: może być bardzo ważnym
kompendium wiedzy o Śląsku zwłaszcza dla ludzi spoza Śląska, którzy mają
potrzebę albo nawet głód dowiedzenia się czegoś o nim z ust osób
kompetentnych. Niejako z pierwszej ręki. Bo dzisiejsza sprzeczność pomiędzy
uchwalonym ostatnio martwym prawem państwowym a gulgocącym życiem społecznym
na Górnym Śląsku sprawia, że jest w kraju wiele osób, które będą chciały
zgłębić ów tajemniczy dysonans. I dowiedzieć się prawdy. Bo idzie śląski top;
"nadciągają Ślązacy" ze swoimi odmiennymi sprawami, wolą etniczną. Wyłażą spod
starej miotły i domagają się swego.

Ślązak antyniemiecki?

Choć na światło dzienne wychyną kompleksy ukryte głębiej, ale i te trzeba
wpisywać w dobrodziejstwo ozdrowieńczych procesów poakcesyjnych. Dla przykładu
podaję anonim, który przyszedł na adres mojego biura marszałkowskiego: "Naród
Niemiecki nie zapomni Ci antyniemieckich filmów i tego, że jesteś teraz
orędownikiem tzw. narodu śląskiego. My tu w Prusach Wschodnich jesteśmy dalej
Niemcami i takich jak ty "ślązaków" gdy przyjdzie czas wdepczemy w gó..!
Śląsk zawsze był i pozostanie Niemiecki".


Obserwuj wątek
    • laband Re: Robcie plac! 18.12.04, 04:22
      Pielgrzymowanie


      Kazimierz Kutz 16-12-2004 , ostatnia aktualizacja 16-12-2004 23:16

      Powiedzieć by można, że jeszcze nie wysechł mi atrament na piórze, a
      rzeczywistość potwierdziła moje intuicyjne przypuszczenia.

      Oto "Gazeta Wyborcza" z 13 grudnia na drugiej stronie wybija tytuł tłustym
      drukiem: "Mazury i Warmiacy wracają nad jeziora", jakby na Mazurach zjawić się
      mieli kosmici, jak ci od Leppera w Klewkach.

      Przeciąg kultur

      Zaiste, jest to jednak informacja sensacyjna i pokrzepiająca. Pokrzepiająca
      dlatego, że stanowi zwiastun najnowszych przemian na naszym kontynencie, czyli
      wejścia Polski do Unii Europejskiej. To nowy, choć wtórny proces demograficzny
      powrotu do Edenu. Jeszcze kilka lat temu trudny do wyobrażenia. Podobny do
      tego, który ma ostatnio miejsce na niemieckim przygraniczu, gdzie Niemcy
      zaczynają gwałtownie uczyć się języka polskiego już nawet na poziomie
      przedszkoli. Zaczyna się przeciąganie interesów, edukacji i kultur w obydwie
      strony. Podobnie dzieje się na terenie byłych Prus Wschodnich, na terenie
      Warmii i Mazur.

      Z końcem wojny nie była to najszczęśliwsza ziemia dla tamtejszej ludności
      autochtonicznej. Oblicza się, że pomiędzy latami 1963 a 1980 wyjechało z
      tamtych terenów około 130 tys. osób. Nie wytrzymywali upokorzeń. Wyjeżdżali
      przez szykany, wskutek ignorancji władzy politycznej i administracyjnej,
      prymitywnego polonocentryzmu wynikającego z niskiego ilorazu inteligencji w
      głowach obywateli byłego zaboru rosyjskiego, a także komunistycznej edukacji
      nakazującej mieć wroga i go niszczyć. Mazurzy, Warmiacy, Ślązacy (zwłaszcza ci
      z Opolszczyzny), od wieków przypisani do Rzeszy Niemieckiej, stali się
      idealnym materiałem na odreagowanie wszystkich krzywd przede wszystkim
      polskiego przepędzenia. Pięć milionów ludzi przepchano z rubieży wschodnich na
      Ziemie Odzyskane, z innego pejzażu geograficznego w inną cywilizację. W tej
      największej wędrówce ludu w XX wieku natykali się na tubylców, którzy nie
      opuścili swoich stron. Wygnańcom ze wschodu zdawało się, że nie powinni ich
      spotykać. Nie będę przypominał co wtedy się działo, bo było to brzydkie i
      niegodne polskiej społeczności ochrzczonej. Z biegiem lat ci krzywdzeni
      Warmiacy i Mazurzy umykali na Zachód, przeważnie do Niemiec. Pustoszały całe
      połacie Prus Wschodnich.

      Wtórne domy rodowe

      Polskę opuściło wtedy prawie 1,5 miliona ludzi. 10 procent to byli Kaszubi i
      Warmiacy. I teraz - przez ostatnie dwa lata - wracają. Powroty te są czymś
      nowym. Wróciło ich już kilkaset. Ci wypędzeni ludzie, Kaszubi czy Warmiacy,
      nie stracili polskiego obywatelstwa i teraz wyciągają stare dokumenty bądź
      zwracają się do swoich dawnych gmin, by potwierdzić swoją narodowość,
      wyrabiają nowe dowody osobiste, przyjeżdżają, starają się o swoje domy, ale
      raczej kupują ziemię blisko jezior i osiadają u siebie od nowa. W odzyskanej
      ciszy i spokoju. Oczywiście są to ludzie urodzeni na Warmii i Mazurach; w
      Niemczech się dorobili lub mają wysokie emerytury. A przecież tam zostawili
      swoje potomstwo i swoje wnuki, więc w perspektywie domy w Polsce to będą domy
      rodowe. Wtórne domy rodowe, z wieloma polsko-niemieckimi małżeństwami. Tak
      więc ten kontrexodus będzie się z roku na rok powiększał. Oto jedna z jaskółek
      - wprawdzie demograficznych - poświadczających nasz powrót do Europy. Bo nowi
      Warmiacy i Kaszubi będą powiększać swoje grupy etniczne, asymilować się
      pomiędzy nowymi sąsiadami i w ten sposób wzbogacą barwy Mazur i Warmii. I
      resztę kraju. Ta reemigracja prędzej czy później i jej następstwa wymuszać
      będą remonty umysłowych pustostanów naszego ksenofobicznego zaścianka i
      uszlachetnią polskie praktyki umiłowania do bliźniego, choćby były mieszkaniec
      Prus Wschodnich przyjechał z Pernambuco.

      Nadciągają Ślązacy

      Jestem pewien, że na Śląsku podobnych powrotów jest też wiele, choć nie mam
      pod ręką dokładnych danych na ten temat, ale trzeba będzie przyjrzeć się tej
      sprawie bliżej. Bo godna jest rozpoznania. Ale znane mi są przypadki ożywienia
      przedsiębiorczego, a co za tym idzie, i wiele nowych miejsc pracy, które są
      dziełem powrotu Ślązaków z kapitałem w ręku. Wracają, by potwierdzić swoją
      tożsamość i w swoich Szopienicach robić interesy.

      Toteż z prawdziwą radością powitałem książkę wydaną przez Towarzystwo
      Przyjaciół Śląska w Warszawie pt. "Nadciągają Ślązacy, czy istnieje narodowość
      śląska?" pod redakcją Lecha M. Nijakowskiego. Są to eseje Jerzego Gorzelika,
      Tadeusza Kijonki, Krzysztofa Kwaśniewskiego, Marka S. Szczepańskiego, Jacka
      Wodza i Kazimiery Wódz, Lecha M. Nijakowskiego, Doroty Simonides, Mariana
      Grzegorza Gerlicha, Bogusława Wyderki i Henryka Wańka. Praca ta, jak czytam na
      tylnej okładce, "oświetla wywołany przez Ruch Autonomii Śląska i gorąco
      dyskutowany problem "narodowości śląskiej", związany z próbą rejestracji
      Związku Ludności Narodowości Śląskiej".

      To bardzo ważna i cenna książka. Po tym, co wokół ustawy o mniejszościach
      narodowych i etnicznych działo się ostatnio w Sejmie i Senacie, książka ta
      ukazuje się w najwłaściwszym momencie i ma bardzo dobrze brzmiący tytuł. Dla
      wszystkich zainteresowanych współczesną problematyką Śląska, w tym także niżej
      podpisanego, książka ta stać się może rodzajem solidnego "podpiwniczenia"
      świadomości regionalnej. Zwłaszcza że zestaw autorów nie jest chórem, który
      śpiewa tę samą melodię. Zapewniają to choćby odmienne temperamenty i
      właściwości umysłowe Jerzego Gorzelika i Tadeusza Kijonki. Dlatego czyta się
      tę książkę chwacko, bo każdy z autorów zachowuje swój tembr głosu, swoją
      intelektualną odmienność i wiedzę. I choć jest monotematyczna - bo jakże mogło
      być inaczej - nie zanudza ani nie kleci prowincjonalnie. Nie jest też wąsko
      zaadresowana do samych Ślązaków. Powiem więcej: może być bardzo ważnym
      kompendium wiedzy o Śląsku zwłaszcza dla ludzi spoza Śląska, którzy mają
      potrzebę albo nawet głód dowiedzenia się czegoś o nim z ust osób
      kompetentnych. Niejako z pierwszej ręki. Bo dzisiejsza sprzeczność pomiędzy
      uchwalonym ostatnio martwym prawem państwowym a gulgocącym życiem społecznym
      na Górnym Śląsku sprawia, że jest w kraju wiele osób, które będą chciały
      zgłębić ów tajemniczy dysonans. I dowiedzieć się prawdy. Bo idzie śląski top;
      "nadciągają Ślązacy" ze swoimi odmiennymi sprawami, wolą etniczną. Wyłażą spod
      starej miotły i domagają się swego.

      Ślązak antyniemiecki?

      Choć na światło dzienne wychyną kompleksy ukryte głębiej, ale i te trzeba
      wpisywać w dobrodziejstwo ozdrowieńczych procesów poakcesyjnych. Dla przykładu
      podaję anonim, który przyszedł na adres mojego biura marszałkowskiego: "Naród
      Niemiecki nie zapomni Ci antyniemieckich filmów i tego, że jesteś teraz
      orędownikiem tzw. narodu śląskiego. My tu w Prusach Wschodnich jesteśmy dalej
      Niemcami i takich jak ty "ślązaków" gdy przyjdzie czas wdepczemy w gó..!
      Śląsk zawsze był i pozostanie Niemiecki".



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka