bartoszcze
13.06.06, 12:31
Wspominki mazurskie:
"Moi rodzice przyjechali pod Kętrzyn ostatnim transportem repatriacyjnym, w
1957. Wcześniej mieszkaliśmy na Wileńszczyźnie. Ojciec czekał, że coś się
zmieni. Aż przyjechali kołchoźnicy i wszystko zabrali. Nawet draskę z dachu
pozdzierali. To przyjechaliśmy do Polski. Niemcy chodzili wtedy wściekli na
rząd, że nie mogą wyjechać. Nikt ich nie wyganiał. Jak kto dostał dokumenty,
to było wielkie święto."
"- Przed wojną rozmawiało się na rynku po mazursku. A w domach trochę po
polsku, trochę po niemiecku i trochę słów innych."
"- Niemka, jak się zakochała w Polaku, to ją ogolili na łyso.
- A jak Niemiec w Polce - od razu na ruski front. Mój ojciec był przeciwnikiem
Hitlera. Jak dostał powołanie, nie poszedł. Nas do Hitlerjugend też nie
puścił. Trafił potem do obozu w Stutthofie."
Więcej na różne tematy:
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3407137.html?as=1&ias=3