Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

    • Gość: student34 Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: 188.72.236.* 04.06.10, 09:55
      zamknięty
      Tej dyskusji od początku przygląda się mój ojciec. To wykształcony pan, który
      komentuje mi te wypowiedzi i uczy, jak czytać intencje piszącego. Zachęcałem go,
      żeby napisał coś na ten temat. Wzdraga się, bo sytuacja jest niesprawiedliwa.
      Jothagie – mówi - jest na pozycji przegranej, bo jest stary. Takim ludziom w
      naszej sytuacji każdy gó...arz może zarzucić, że jest hipokrytą, kłamcą,
      oportunistą, bo przecież tym, co on mówi, broni własnego życiorysu. I coś
      takiego trudno jest odeprzeć. A gó...arzerii namnożyło się wszędzie tyle, co po
      wojnie aktywistów. Młodzi zawsze mają monopol na zaostrzanie sporu, nawet do
      sięgania po nieprzyzwoite argumenty. Tak było, jest i będzie, choć nikt z tego
      żadnych wniosków nie wyciąga. Ale ja u siebie czegoś takiego nie widzę. Może
      jestem bezkrytyczny?
      • Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 14:33
        zamknięty
        Ciekawy argument. Jothagie – mówi - jest na pozycji przegranej bo jest stary????
        Zawsze mi sie wydawalo ze nie istotny jest wiek ale stan umyslu.
    • Gość: Rom_man Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: 209.44.103.* 06.06.10, 13:09
      zamknięty
      Zdałem już wszystkie egzaminy i dopadła mnie biegunka myśli. Trochę sobie w tym
      cyklu popiszę, chyba że znajdę jakieś płatne zajęcie. Może fansld w liberalnym
      miłosierdziu podrzuci mi jakieś zajęcie. Wspomniałem tego politycznego pisarza,
      bo w tym cyklu musi być coś o elitach.
      Czy możliwe jest współistnienie kapitalizmu opartego na własności prywatnej
      wyrażonego przez wolny rynek i socjalizmu jako organizacji społecznej? Wygląda
      na to, że żaden kraj nie jest tak aż tak okrutny, żeby zrealizować pełny wariant
      kapitalizmu (liberalizm) ani na tyle bogaty, by zrealizować konsekwentny
      socjalizm. Współistnienie jest nieuchronne. To tylko kwestia doraźnych wyborów,
      co będzie przez wyborców bardziej oczekiwane. I jeszcze słowo o demokracji.
      Demokracja opiera się na dwóch podstawach: wolności i równości. To są
      nierozłączne elementy. Socjalizm pozbawia wolności. Kapitalizm pozbawia
      równości. Dlatego niech mi nikt nie pier..., że mamy demokrację. Kto ma, to
      ma... i zakończmy spór na ten temat. Niech też nikt nie opowiada, że możliwe
      jest zrealizowanie jakiegoś wydumanego ustroju w czystej postaci. Chyba że siłą.
      Po dwudziestu latach doświadczeń na żywym organizmie społecznym dostatecznie
      jasno wyrażamy chęć życia w dobrobycie, ale mamy już dosyć bycia ofiarami
      przyszłego dobrobytu (myśl zaczerpnięta od Otfrieda Höffe).
      • Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 16:02
        zamknięty
        A moze warto w koncu dorosnac i zrozumiec ze nie bedzie zadnego kapitalizmu i
        nie bedzie zadnego socjalizmu. Bedzie tylko rozpasane zlodziejstwo elit pod
        maska czego tam sobie chcesz, demokracji, wolnego rynku czy inej spolecznej
        sprawiedliwosci. Jedyne o co mozemy walczyc to ograniczanie roli tych tzw
        "elit" (czyt. bandytow.) i o nic wiecej.
    • Gość: Rom_man Mr. fansld, tear down this wall! IP: 209.44.103.* 07.06.10, 13:55
      zamknięty
      Nie miałem okazji poznać poprzedniego systemu, ale co nieco przeczytałem i
      rozumiem założenia. Demokracja socjalistyczna to była demokracja dla tych,
      którzy myślą tak samo socjalistycznie. Dla innych była to dyktatura. Nikt tego
      nie ukrywał, chociaż nikt też nie zgłębiał istoty definicji demokracji.
      „Dyktatura” (np. dyktatura klasy robotniczej) funkcjonowała w oficjalnym
      słownictwie. Czymże dziś jest demokracja bez przymiotników, jak w Atenach, czyli
      demokracja właścicieli niewolników? Możliwością dla tych, którzy z kimś
      słusznym, potężnym i spolegliwym sponsorem trzymają, czyli faktycznie są
      zniewoleni. Inni mają, jak mają, chociaż z wszystkich możliwości mają te
      nieistotne, że np. mogą sobie pogadać, wybrać prezydenta, czy, raz na jakiś
      czas, inną bandę – jak to wyraźnie nazywasz. W Grecji, nawet fryzjer mógł
      wykrzyczeć, że król Midas (cholernie bogaty przedsiębiorca) ma ośle uszy. A my
      możemy wykrzyczeć, że obecna demokracja jest dyktaturą ludzi bogatych?
      Teoretycznie tak, ale ci, co powinni to usłyszeć mają krzyczących w d...użym
      poważaniu. Ja to zrozumiałem i mimo że faktycznie mógłbym być tak durny (ideowy)
      jak Ty, to postanowiłem, że ideały odłożę na inny termin.
      Żeby tradycji stało się zadość, będzie i postscriptum. Bardziej wolę jak
      odpowiadasz z pracy, niż z domu. W pracy masz więcej wolnego czasu – to widać.
      • Gość: fansld Re: Mr. fansld, tear down this wall! IP: *.olsztyn.mm.pl 07.06.10, 15:15
        zamknięty
        Demokracja socjalistyczna to była demokracja dla tych, którzy myślą tak samo
        socjalistycznie????? A to ciekawa teza jest tym bardziej ze demokaacja
        socjalistyczna nie miala nic wspolnego ani z demokracja ani z tzw. socjalizmem.
        no chyba ze za socjalizm uwazasz terroryzm, morderstwa, permanentne falszowanie
        wyborow, złodziejstwo..itd. itd. oooo wowczas to pelna zgoda. Wtedy faktycznie
        można napisac ze dla zwolennikow bandytyzmu była to jakas tam forma demokracji :D:D
        Na szczescie nie ma już "DS-a" jest za to – jak napisałeś – zwykla „demorkacja.”
        czyli wybory wygrywa raz jeden złodziej raz inny.:D :D Super. Fajna ta
        demokracja, podatki ogółem ok. 80%, zadłużenie kraju 750 mld zlotych, rewelacja.
        Socjalizm i demokracja to jest to… dla zwolennikow bandytyzmu………………… sorki……….
        socjalizmu oczywiscie :D :D
        P.S. ja pracuje i w domu i we wlasnej firmie. Pisze wiec najczęściej w chwilach
        wolnych od pracy ot tak dla rekreacji żeby mi mozg nie wyparowal od nawalu roboty.
    • Gość: Rom_man Kamienie milowe ustanowione IP: 209.44.103.* 08.06.10, 13:41
      zamknięty
      Tak, fansld!
      „Kamienie milowe” (Sayid Qutb), „Manifest Komunistyczny” (Marks i Engels),
      „Wojna partyzancka” (Che Guevara) – ułożyłem w kolejności skutków. Wspólne dla
      nich jest to, że opresja i wyzysk rodzą opór, ten zaś teoretyków walki. To tylko
      kwestia czasu, a znajdują się również praktycy walki.
      Są również liczne prawicowe dzieła (nie wymienię, bo mi nie leżą, ale znam je),
      które w założeniu mają opresję i wyzysk. Tak antagonistycznie ułożono świat i
      możemy się tylko opowiedzieć po jednej ze stron, ale świat nigdy nie będzie oazą
      spokoju. Jest to grzech pierworodny tego świata, który rodzi różne postawy i
      żadna nie zasługuje na odstawienie do lamusa. Nawet, jeśli się nie sprawdziła,
      czy nie sprawdza.
      W świetle powyższego, państwo ma jedno zadanie – zapobiec rewolucji. Są różne
      metody: wywołać ją i na długo „przejąć” (ZSRR), ustanowić dyktaturę (Pinochet),
      Wywołać wojnę i ją przedłużać (USA), uchwycić ośrodki decyzyjne innych krajów
      (Izrael) i jeszcze inne. Przyznam, że bardziej odpowiada mi pełzająca (w dwie
      strony) rewolucja (UE). Przynajmniej pozwala „pełzającym” żyć, czasem nawet
      nieźle pełzać.
      • Gość: fansld Re: Kamienie milowe ustanowione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.10, 17:30
        zamknięty
        Nie zapomnij jeszcze postraszyc Bialorusia, Korea, o Rosji nie wspomne, tu
        jeszcze bardziej uwiarygodni Twoj "doskonaly" wybor. Bedziesz mial czyste
        sumienie glosujac na bandytow, bo przeciez do koryta moglby dojsc jeszcze
        wiekszy bandyta. Niesamowite jak mozna sparszywiec i jeszcze sie z tego cieszyc.
        Zawsze twierdzilem i dalej twierdze ze przecietny socjalista to albo umyslowy
        tepak albo zwyczajny zlodziej. Innej mozliwosci zwyczajnie nie ma.
        • Gość: mir28 Re: Kamienie milowe ustanowione IP: *.albrecht-edv.eu 08.06.10, 18:11
          zamknięty
          Zestawiłem wszystkie Twoje wypowiedzi i doszedłem do rozwiązania zagadki. Wiem
          mianowicie, jaki biznes uprawiasz zawodowo. Jest to Agencja Towarzyska, bo na
          pier...leniu to ty się znasz, jak mało kto. Możesz na okrągło i dookoła Wojtek
          oraz w kilku jeszcze pozycjach podstawowych. Wszystkie Twoje wywody powinny
          znaleźć się pod jednym tytułem „Móżdżek po polsku i jeszcze inaczej”. To jedyne
          danie, które serwujesz na tym forum, niezależnie od tego, jakiego nicka używasz.
          Twoja głupota jest charakterystyczna i jednocześnie porażająca. Zastanawiam się,
          jak długo można ubliżać własnemu rozumowi i zadawać się z Tobą? Podziwiam
          „jothagie”, że zechciał z Tobą gadać.
          Przemyśl to matole!
          • Gość: fansld Re: Kamienie milowe ustanowione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.10, 18:58
            zamknięty
            Spokojnie baranie bo Ci cisnienie skoczy. Wracaj czytac dziela Lenina to sie
            uspokoisz :D:D
            • Gość: przyg.czyt. Tęsknię za Tobą, fansledzie! IP: *.secured-server.eu 09.06.10, 09:54
              zamknięty
              Co Ty masz obsesje z tym ciśnieniem. Każdego tym uspokajasz? I co masz na myśli
              – ciśnienie śródczaszkowe, czy męskie na genitki? A może chodzi o krew, która
              Cie zalewa i innych chcesz uchronić?
              Nie zboczyłem się jeszcze, ale lubię Cię. Zawsze jakieś to urozmaicenie. W tym
              jest życia smaczek, że raz dziewczynka, raz głuptaczek.
              • Gość: fansld Re: Tęsknię za Tobą, fansledzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.10, 11:30
                zamknięty
                Pozwolisz ze ja przemilcze Twoje obsesje, zmienno_IP_owy buraku :D:D
                • Gość: przyg.czyt. Re: Tęsknię za Tobą, fansledzie! IP: *.secured-server.eu 09.06.10, 13:46
                  zamknięty
                  Moja prowokacja może i jest buraczana. Zastanów się jednak - 9 czerwca to w
                  Polsce Dzień Przyjaciela. Nie wiem dlaczego wyobrażam sobie Ciebie jako cycatą
                  blondynkę i chciałem Cie zachęcić do kumpelskiego seksu. Niestety zwyciężyła
                  opcja, że nie dosyć, że jesteś aseksualny, to nie da się z Tobą dzielić również
                  myśli. Ani łoże, ani myśli, to spotkajmy się może pod ZUSem – wspólnie
                  podzielimy odrazę. Może pod siedzibą SLD – porozmawiamy o kieszonkowcach. Może
                  pod Zakładem Karnym, to o bandytach znajdziemy jakiś temat. Pod katedrą to nawet
                  nie proponuję. Szanuję Twoje uczulenia. Szanuj również moje, bo walnę w ryj
                  takiego pracodawcę.
                  • Gość: fansld Re: Tęsknię za Tobą, fansledzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.10, 13:56
                    zamknięty
                    bez komentarza :))))
    • Gość: krystek Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: 67.159.44.* 11.06.10, 14:50
      zamknięty
      Sądzę, że w tym miejscu powinienem napisać, to co sobie pomyślałem.
      Wiele było sygnałów, świadczących o Twoich politycznych korzeniach. Po
      niestepującym wpisie:
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,111373274,112757513,fansld_na_prezesa_nbp_.html dokonałeś
      wystarczającej autoprezentacji:
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,111373274,112759631,Re_fansld_na_prezesa_nbp_.html
      Strony te znam, bo jestem zwolennikiem UPRu i wiele czasu poświęciłem, aby je
      przemyśleć. Nie zdarzyło mi się jednak myśleć o innych ode mnie tak, jak myśli
      fansld. Dlatego pofolguje sobie w tym sympatiach, żeby na wszelki wypadek nie
      spotkać gościa, który tymi metodami walczy o fikcję. Fikcję, bo tego nie ma z
      kim zrealizować, nie ma na to woli politycznej i klasy, i narodu, a nadto nie ma
      myślącego człowieka, który weźmie odpowiedzialność za kolosalny rozpiździaj,
      chociaż na pewno w dobrym kierunku. Nie mogę dopuścić do tego, żeby ze względu
      na sympatię do programu spotkać się gdzieś z człowiekiem typu fansld. I tyle!
      Goodbye!
      • Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.10, 16:00
        zamknięty
        Slyszalem rozne debilne argumenty ale ten mnie powala.
        "który weźmie odpowiedzialność za kolosalny rozpiździaj,
        chociaż na pewno w dobrym kierunku" Tzn co? lepiej isc prosto w przepasc z
        rosnacym deficytem i walaca sie sluzba zdrowia? Zadziwiajaca "logika"
        Jak jestes taki madry to moze powiedz co robic. Popierac PO albo PIS za totalny
        "rozpizdziaj" wiedzac dodatkowo ze zaden z tych bandytow nigdy nie poniesie
        odpowiedzialnosci za swoje zlodziejstwa?
        Podasz jakas konkretna recepte czy jak inni udasz idiote?
        To ze ludzie boja sie programu UPR nie znaczy ze mam popierac np. bandytow
        PiS????????
        napisales: "Nie mogę dopuścić do tego, żeby ze względu na sympatię do programu
        spotkać się gdzieś z człowiekiem typu fansld". Popieraj lepiej program PO to
        sie nie spotkamy :D Bedzie biednie ale sympatycznie. :D
    • Gość: jothagie To kolejna próba... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.06.10, 12:07
      zamknięty
      Drodzy Internauci! Przyszedłem na ten świat tuż po wejściu komuny do Polski.
      Obserwuję ją od momentu, kiedy zacząłem świadomie otwierać oczy na wszystko, co
      wokół mnie się działo. I jeśli mogę Wam streścić wszystkie moje wnioski w jednym
      zdaniu, to powiem, że to co zrobiła komuna przez cały okres swego funkcjonowania
      w naszych umysłach, jest niczym w porównaniu do tego, co zrobiły dzisiejsze media.
      Weźmy dla przykładu choćby kampanie wyborczą. Istnieje w niej dwóch kandydatów
      od początku. Resztę po swojemu przemieliły media. A wśród tych ośmiu są ludzie
      wyraziści co do swego politycznego planu. Nie będę na nich głosował, ale warto
      zauważyć medialne oszustwo. Dotyczy to, przykładowo JKM i Kornela Morawieckiego.
      Ten ostatni jest doktorem fizyki teoretycznej, byłym pracownikiem akademickim,
      założycielem „Solidarności Walczącej” na kanwie stwierdzenia, że „Wałęsa jest
      politycznym oszustem” (prawda!). Kiedy wszyscy wokół kłamią on na piedestale
      stawia wartość prawdy. Kiedy świadomie poszerza się biedę on wraca do
      solidarności. Kiedy wokół przewraca się jakikolwiek porządek on stawia
      przywrócenie proporcji, itd. Janusz Korwin – Mikke zagraża obecnemu porządkowi
      politycznemu. Jest to spójne, co mówi, ale niebezpieczne dla tych, co trzymają
      władzę. I nie jest ważne, że to ziścić się nie może – to dodatkowo, jest pożarte
      przez media i z fetorem wydalone. I jeszcze wiele takich przykładów mógłbym
      podać. Przerażające jest to, ze cała władza podlega temu procesowi, a
      sądownictwo płynie, jak zdechła ryba – głównym prądem rzeki.
      Drodzy internauci! Czytając kontrolujcie swój rozwój intelektualny, bo średnia
      zamierzona przez media jest bardzo niska, wręcz debilna.
      P.S. Podjąłem próbę umieszczenia tego wpisu, żeby sprawdzić, czy dalej jestem
      traktowany, jak SPAM.
    • Gość: jothagie Erich von Däniken a sprawa polska IP: *.olsztyn.mm.pl 16.06.10, 15:31
      zamknięty
      Powoli zbliża się dzień 20 czerwca. Szykuję się na to widowisko. Przez moment
      wygrana Kaczyńskiego stawać się będzie bardziej realna. Wtedy ruszy plan, który
      tak bardzo cieszy obserwatora a tak bardzo smuci patriotę. Przypomnijmy sobie
      jakich obrzydliwych kombinacji użyto, żeby zmusić Irlandczyków do podjęcia
      "właściwej" decyzji. Powróćmy do czasu, kiedy sukcesywnie zaszczuwano Austrię po
      wygranej Heidera. Nie odpowiada mi czołówka prezydencka, ale zapytajmy, co ma
      dobrego Komorowski? Sondaże, oczywiście... I tylko sondaże. Reszta rozmyje się w
      dyktaturze Tuska. Co ma dobrego Kaczyński? - Zapytam dla równowagi. Wprawdzie
      wycofał się z IV RP, ale u niego dowolna RP będzie Rzeczpospolitą Pospieszalską.
      To też nawet koło demokracji nie leżało.
      A teraz już do wszystkich w sprawie demokracji. Dotąd wydawało mi się, że
      demokracja po polsku to tyle samo, co „móżdżek po polsku”. Myliłem się – jest
      jeszcze gorzej. Inteligencja zaczyna podnosić problem, że zamiast demokracji
      mamy mediokrację. Mediokracja ma bardzo pejoratywne znaczenie. W języku
      francuskim wyrazem „médiocre" pejoratywnie określa się miernego i słabego
      ucznia. Jeśli przeniesiemy to na grunt polityki to oznacza to rządy miernoty z
      wszelkimi tego konsekwencjami. Tu już żadnej mowy być nie może o elicie, o
      ludziach mądrych i przyzwoitych. I niestety, nie jest to wypadek przy pracy – to
      mechanizm, który się utrwala i będzie dziedziczony. Od czasu wolnej polski z
      1989 roku utrwala się w narodzie pewien rodzaj cudu – ślepi zaczynają widzieć. A
      to co widzą zaczyna im się nie mieścić w głowach...Stosownie, do tego, co
      miernota robi z naszym organem myślenia, jako efekt po stronie społeczeństwa,
      nazwijmy społecznym wodogłowiem.
      Czekam z bojaźnią Kasandry, kiedy zemszczą się wszystkie i wszystkich kłamstwa
      ideologiczne. Tych zaś, którzy jeszcze teraz na świętym ogniu ideologii
      chcieliby upiec swoją pieczeń poinformuję, że będziemy cierpieć jak przystało na
      kraj dopiero co postkolonialny, a już zależny. Nie dorośliśmy do samodzielności.
      Odbierze nam się wszystkie uciechy dzieciństwa dziecka Traktatu Wersalskiego.
      Jaka więc rada dla obywateli, jeśli można. W życiu politycznym społeczeństwa
      polskiego jest wiele frakcji. Ważne, by umiały się identyfikować w potrzebach
      swoich i państwa: na lewicy wyżej od komunizmu i niżej od centrum oraz na
      prawicy niżej od faszyzmu i wyżej centrum. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że
      tzw. centrum nie istnieje. Centrum to zwykłe oszustwo polityczne. Strzeżcie się
      polityków centrowych! To są wilki w owczych skórach. Nie traktujcie ich
      lekceważąco, jako poważnych, ale przecież bajkopisarzy.
      I jeszcze słowo o UPR. Wybieram to ugrupowanie, bo nie ma żadnych szans a
      dodatkowo powoduje niepotrzebne nieporozumienia. UPR też tworzą ludzie, którzy
      mimo poglądów nie byli jeszcze przy władzy. Bałbym się, ale mógłbym zaryzykować,
      gdyby była jasna alternatywa socjalizm albo liberalizm. Tego nie ma i nie
      będzie. Tu wszystko jest jakąś postacią socjalizmu wspieraną nie wiadomo skąd.
      Mój problem polega na tym, że nie jest to mój socjalizm, a liberalizm jest nie
      wiadomo czym, przynajmniej jego zwolennicy robią takie wrażenie. Ja natomiast w
      d..ie mam takie autorytety, które w sprawach przekonań i ideologii chcą mnie
      zwolnić z myślenia.
      Zdajmy sobie sprawę z tego, że polityka nas dzieli i nie przenośmy podziałów
      dalej. Żyjemy w tej samej Polsce, ale w dwóch różnych światach – wygranych i
      przegranych. Wymagamy bolesnych reform. Wygrani nie mogą stać się technokratami
      społecznego bólu dla przegranych. Nie prowokujmy walki klas, bo ta jeszcze nie
      umarła. To, co jest potrzebne, niezależnie od tego, kto wygra, to pragmatyzm.
      Prezydent jest notariuszem, który humanizuje i uspołecznia. To w literaturze
      nazywa się „Strategia bogów”.
      P.S. Proszę mi wybaczyć te moje „Wspomnienia z przyszłości”. Przyzwyczaiłem się
      do zwyczaju: „Wstajesz rano i od razu misz masz”. A więc, to druga próba
      przełamania SPAMU.
    • Gość: jothagie Drodzy Wojownicy Internetowi! IP: *.olsztyn.mm.pl 17.06.10, 09:26
      zamknięty
      Pierwsza tura wyborcza, to jest walka o nasz honor. Większość z nas z kimś
      sympatyzuje, bo nie wierzę, że jakiś kandydat całkowicie pokrywa nasze
      zapotrzebowanie na poglądy polityczne. Gdyby tak faktycznie było, to znaczyłoby
      ni mniej, ni więcej, że uprawiamy jakąś ortodoksyjną religię polityczną. Pełna
      jedność, żadnych wątpliwości. Zawsze znajdzie się paru zakapiorów, którzy tak
      się zachowują, ale współcześnie da się to wytłumaczyć powiedzeniem, że jeśli nie
      wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o... I lepiej, żeby w tej turze nikt
      (poza kandydatami) nie obnażał się ze swoich poglądów, a tym bardziej z tego
      powodu nie zwalczał innych. Niech odda głos na swoją sympatie polityczną. Wyrazi
      w ten sposób siebie jako świadomego obywatela i udzieli komuś swojego kredytu
      zaufania. To nie jest głos stracony. Wszystko natomiast to, co propagandowo
      wyprawiają internauci i cała medialna propaganda jest zagrożeniem dla utrzymania
      się w samodzielności poglądów. Nikt mi jeszcze nigdy w niczym nie pomógł
      obrzydzając moje sympatie polityczne. Wręcz przeciwnie. Dodatkowo, z każdych
      wyborów wychodzę jako jakaś „szmata”, bo ktoś nie raczył się powstrzymać i
      powiedział wszystko, czego nawet nie przemyślał. Jest to tym dziwniejsze, że
      zawsze łączę się z poglądami, a nigdy z osobami. Moje wybory są
      odpersonifikowane. Kandydat jest tylko dodatkiem do poglądów. Przecież tu chodzi
      o państwo.
      W drugiej turze, jeśli ktoś zdecyduje się wziąć w niej udział (to w sytuacji,
      gdy jego sympatie nie zostały przez innych potwierdzone) powinien w sobie
      wytworzyć spór, albo posłuchać argumentów innych. I tu mają sens debaty, spory,
      ostra kampania propagandowa. Ma to sens nawet wówczas, gdy świadomość nam
      podpowiada wybór (wg nas) mniejszego zła. Taki wybór jest pełnoprawnym wyborem
      politycznym. Nie mylmy przy okazji wyboru (np. mniejszego zła) i zaniechania.
      Zaniechanie jest formą protestu, który w arytmetyce politycznej nie ma żadnego
      znaczenia. Druga tura jest więc walką o honor kandydata, w której możemy wziąć
      udział, albo i nie. Możemy pozostać w domu, bo bronimy honoru naszego kandydata,
      choć to bardzo dziwne, bo on swoje poparcie najczęściej „sprzedał”, czego bardzo
      nie lubię. Przegrany, który usiłuje moją kartkę sprzedać, jest przegranym na
      zawsze.
      Miarą propagandowego przerostu formy nad treścią jest nasze pragnienie: „Oby to
      wszystko już się skończyło”. Pamiętajmy jednak, że w tym szaleństwie też jest
      metoda. Umęczony, upodlony, zdezorientowany chętniej odda głos, na tego, kogo mu
      „doradzą”. Niedziela ma swoje prawa...
      • Gość: fansld Re: Drodzy Wojownicy Internetowi! IP: *.olsztyn.mm.pl 17.06.10, 11:54
        zamknięty
        Niedawno pisales ze nasza polityka to szambo a teraz namawiasz zeby sie w tym
        szambie taplac? Mozna sobie zadac pytanie po co? Namawiasz do ogladania debat w
        ktorej jeden gnoj bedzie sie przekomarzal z innym gnojem lzac do kamery jak
        najety pies? Jaki to ma sens? Nie wiem jak Ty ale ja odczowam dyskomfort
        psychiczny kiedy ogladam takiego jednego cwaniaka z drugim gdy obaj plata takie
        klamliwe bzdury jakby uwazali mnie za ostatniego glaba. Pozwole sobie wiec miec
        inne zdanie w tym temacie i bede goraco namawial do grillowania zamiast glosowania.
        • Gość: fansld Re: Drodzy Wojownicy Internetowi! IP: *.olsztyn.mm.pl 17.06.10, 11:55
          zamknięty
          Sorki za ortografy :D:D
          • Gość: xara Re: Drodzy Wojownicy Internetowi! IP: *.olsztyn.vectranet.pl 19.06.10, 16:58
            zamknięty
            Czas, byś przeprosił za swoje istnienie.
    • Gość: HAFT KOMPUTEROWY Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.10, 15:59
      zamknięty
      ZAPRASZAM WSZYSTKIE OSOBY ODWIEDZAJĄCE FORUM DO
      WYKONANIA U NAS W HAFCIARNI KOSZULKI LUB RĘCZNIKA Z INDYWIDULANYM
      HAFTEM - HAFT WG. PAŃSTWA POMYSŁU - REKLAMA FIRMY, ULUBIONY ZESPÓŁ
      LUB OKAZJONALNY NAPIS, HERB. WSZYSTKO CO KLIENT SOBIE WYMYSLI.
      ŚWIETNY POMYSŁ NA PREZENT NA URODZINY, IMIENINY, INNE OKAZJE.
      REALIZACJE JUŻ OD 1 SZTUKI - MOŻLIWOŚĆ HAFTU NA POWIEŻONYM MATERIALE
      LUB ZAMÓWIENIE U NAS
      INFORMACJE I WYCENY NA EMAIL jk295@wp.pl lub tel 696111045. STUDIO
      LOGO OLSZTYN
      • Gość: jothagie Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 19.06.10, 16:52
        zamknięty
        Jeśli już musisz mnie zaśmiecać, to nie rozstawaj się z „Zasadami pisowni
        polskiej...” Jodłowskiego i Taszyckiego, a jeśli jesteś leniwy, to pisz małymi
        literami, a edytor uświadomi Ci błędy. Jeśli już piszesz z dużych liter, to
        korzystaj z funkcji Format/Change Case/Lowercase. Pomijam drobiazgi, ale kto Ci
        powieży (sic! - przez „ż”) jakikolwiek materiał. Ja nie powierzyłbym Ci niczego.
        Mam nadzieję, że nie złamałeś ciszy wyborczej reklamując mądrość Twego ulubieńca...
        • Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.10, 17:15
          zamknięty
          Nie kazdy jest takim geniuszem jak Ty :P :D:D
    • Gość: gimnazjalistka Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: 62.149.141.* 20.06.10, 15:58
      zamknięty
      Ja do pana jothagie - współczuję panu.
      Jak pan może się obejść bez Boga? Nie mogę sobie tego wyobrazić. Czy pan nie udaje?
      • Gość: jothagie Odpowiadam z oporami IP: *.olsztyn.mm.pl 21.06.10, 10:39
        zamknięty
        Dziękuję za współczucie, ale nie potrzebuję go. Bycie takim, jakim jestem, to
        decyzja przemyślana. Jest mi trudno, bo nie jestem tolerowany przez wierzących,
        ale nie skarżę się na swój los.
        Moje poglądy na ten temat są zbliżone do Einsteina. Mam jakieś „odczucie
        kosmicznego porządku". Nie wiem, co to jest i czy wymaga to wprowadzenia
        nieracjonalnej siły, czy wystarczy matematyka. Gdybym poważnie miał użyć pojęcia
        „bóg” to zrobiłbym to tylko w tym sensie. Podziwiam, ale nie potrafię się od
        tego uzależnić. W najmniejszym też stopniu nie wpływa to na moje życie. Nie
        chciałbym rozwijać tematu... nie dysponuję żadnymi argumentami w dowolną stronę.
        Czytuję z równym zaciekawieniem i „Tygodnik Powszechny” i „Fakty i Mity”, ale
        żadne z nich nie poszerza mojej argumentacji. Przemyślałem to „wyfruwając„ z
        wieku młodzieńczego i nie wracam. Jestem człowiekiem wolnym i wcale nie cierpię
        bardziej, niż wierzący sceptycy. Nie dokonałem aktu apostazji, bo świadomie nie
        inkorporowałem się do religii. Nie mam też potrzeby przynależenia do jakiejś
        organizacji, typu „anty”, np. www.antykosciol.pl, czy należenia do grupy
        ideowej, np. www.ateista.pl/. Z pewnym zaciekawieniem odwiedzam
        www.racjonalista.pl/.
        I to wyjaśniałoby ramy, w których się utrzymuję. Nie mam potrzeby mówienia na
        ten temat i proszę nie „ciągnąć” zagadnienia.
        • Gość: fansld Re: Odpowiadam z oporami IP: *.olsztyn.mm.pl 21.06.10, 11:36
          zamknięty
          Tygodnik Powszechny w latach 90 tkwil korzeniami w srodowisku GW i podobnie jak
          GW glowne zlo upatrywal nie wsrod czerwonych zbrodniarzy ale w blizej
          nieokreslonym "polskim ciemnogrodzie". Straszenie zasciankowa ciemnota, stosami
          i komunistami wiszacymi na drzewach itd. to zupelna normalka dla tego
          srodowiska. O charakterze Faktow i Mitow - brukowca dla polinteligentow nie
          bede sie nawet wypowiadal.
          Trudno sie dziwic ze taki jhg napakowany taka antyklerykalna papka uwierzyl ze
          grozi nam dyktatura katolickich ajatolahow, ze Polska to jakis katolicki Iran a
          Watykan rzadzi w kraju niczym wielki sultan.
          Trudno mu sie dziwic wszak nie tylko on ulegl tej falszywej propagandzie.
          • Gość: jothagie Re: Odpowiadam z oporami IP: *.olsztyn.mm.pl 21.06.10, 13:18
            zamknięty
            Jesteś jak polski duchowny katolicki - wszystkich masz za durniów... Wolno Ci.
            • Gość: fansld Re: Odpowiadam z oporami IP: *.olsztyn.mm.pl 21.06.10, 13:24
              zamknięty
              Klamiesz polmadralo - co Ci sie zreszta czesto zdarza. Nie mam wszystkich za
              durniow :) Choc paru sie z pewnoscia znajdzie.
              Ty masz podobnie bo przeciez za durnia uwazasz np. mnie :)

              • Gość: mir28 Odpowiadam bez oporów IP: *.albrecht-edv.eu 21.06.10, 15:32
                zamknięty
                Koleś! Weź się za pouczanie Saby i Dorna, bo chyba idą złą drogą
    • Gość: jothagie Niech sczezną politycy IP: *.olsztyn.mm.pl 20.06.10, 20:20
      zamknięty
      Do dzielenia Polski nie będę się posługiwał żadnym ze znanych kryteriów (zasad
      podziału). Podzielę wg tego, o czym się nie mówi, a co funkcjonuje jak w
      szwajcarskim zegarku, podział na żyjących i żyjących inaczej. I mimo że nie
      wygląda to tak ostro, to stwierdzę, że jest to podział dychotomiczny, czyli, że
      w tym tkwi jakiś bardzo poważny problem. Nie ujawnił się on w kampanii
      wyborczej, mimo że urząd prezydencki mógłby pretendować do inspiracji w
      rozwiązywaniu głównych problemów, bo poza pilnowaniem żyrandola powinien coś
      robić dla tego państwa, a przynajmniej dla tego narodu.
      Jest mi szalenie przykro, że do drugiej tury weszła taka właśnie para
      kandydatów. Nie dosyć, że są byle jacy jako politycy, to za bylejakość życia
      tego narodu odpowiadają. O JK nie wypowiadam się, bo jaki jest ”kaczor” każdy
      widzi, albo dostatecznie się napatrzył. Ale jaki jest BK? Nieporadny, nijaki,
      bez wyczucia i samodzielności politycznej z mentalnością politycznego wasala
      (Sławomir Wróbel). Dokładnie: zamienił stryjek...myślę o LK. Czasem zastanawiam
      się, czy te dwie partie nie są w sekretnej zmowie przeciwko Polakom, ale to
      wygląda jak obsesja i nie będę tego wątku kontynuował.
      Politycy! Jak mogliście do tego dopuścić? Jesteście umarłą klasą, która tylko na
      wybory reprezentuje etos ludzi, którzy kiedyś byli razem. Jako żywi ludzie,
      jesteście sobowtórami manekinów. Jako politycy bierzecie udział korowodzie
      umarłych, powracających z okazji wyborów, żeby zasiąść ponownie w decyzyjnych
      ławkach. Politycy! Zrobiliście z nas "trupę Kloszardów, Podróżnych, Wiecznych
      Tułaczy, Wędrowców, która podejmowała role dekadenckich Hrabiów, Kardynałów,
      Bankierów, Zmanierowanych Artystów, Pederastów, Lokai, Ladys angielskich,
      Libertynów i Rozpustników". Zapamiętamy Wam to!
      Wyborco! Znów zrobili z Ciebie idiotę? Ale cóż, stało się, wybrałeś i teraz nie
      dziw się, chociaż przez najbliższych 5 lat raczej spokojnie nie zamkniesz oczu!
      Jeszcze nie raz będziesz miał pretensje do swego Boga, że Cie w porę nie oświecił.
      Do siebie! Niezależnie od tego, kto wygra II turę, to uznam go za hrabiego mego
      Wielopola – stróża miejsca mego wspomnienia i pamięci - Polski. Niestety, on
      mojej pamięci przywróci tylko gorzką widzialność... Przewidziałem to.
      P.S. Nie widzę tylko kardynała Richelieu, ale on gdzieś tam jest (pewnie
      chwilowo z wrogami sam sobie radzi), bo niezależnie, kto wygra, prezydentem
      zostanie ostentacyjny katolik, całkowicie uległy presji Kościoła. Oj, dożyłem ja
      czasów, dożyłem...
      A takiej sytuacji to tylko Kantora powspominać...
      • Gość: fansld Re: Niech sczezną politycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.10, 20:29
        zamknięty
        (..) bo niezależnie kto wygra, prezydentem zostanie ostentacyjny katolik,
        całkowicie uległy presji Kościoła. :D:D:D:D:D:D:D:D
    • Gość: jothagie Dwa tygodnie – czas na solidarność z nami IP: *.olsztyn.mm.pl 22.06.10, 08:35
      zamknięty
      Przez najbliższe dwa tygodnie będziemy w cenie. Cóż nam mogą proponować
      kandydaci wyrastający z jednego pnia? Pewnie jak najwięcej solidarności i
      państwa opiekuńczego. Dlatego wyjaśnijmy sobie, czym nie warto sobie głowy zawracać.
      Państwo solidarne, to wymysł bogatych, by ich (bogatych) wspierać, bo gdy będą
      mieć już wszystko to zajmą się biednymi. Taka była interpretacja LB, kiedy
      namawiał NSZZ „Solidarność” do odejścia od partykularnych interesów klasowych.
      „Nikomu nie pozwolimy zginąć, ale najpierw musimy zbudować gospodarkę”. Poczułem
      w tym jakiś fałsz w momencie usłyszenia tego w TV. Ludzie z wyobraźnią chwytali
      się za głowy, bo zbudowanie gospodarki w naszym punkcie wyjścia to proces 50-ciu
      lat. Czyli „państwo solidarne”, to było świadome oszukaństwo. Kłamstwo uświęcone
      machiaweliczną zasadą, że cel uświęca środki.
      Państwo opiekuńcze to wymysł biednych i w imieniu biednych. Wymysł miał dwa
      etapy realizacji. Komunistyczny jako postulat równego podziału biedy i
      socjalistyczny jako postulat, by w ramach wzrostu zamożności wszyscy odczuwali
      jej skutki. Pierwsza wersja ośmieszyła się bezideowością funkcjonariuszy partii,
      bo natychmiast wynaleźli podział na równych i równiejszych, czym ośmieszyli
      ideę. Druga budzi nadzieję, której nikt nikomu nie powinien odbierać, tym
      bardziej, że były i są kraje, gdzie to się realizuje. Co więc warto
      zadekretować? Gruszki na wierzbie czy możliwą realność? Niestety, na solidarność
      już za późno, na opiekuńczość ciut za wcześnie.
      P.S. Bez wątpienia jest to refleksja wyborcza, bo im dłużej trwa ten wyborczy
      cyrk, to tym bardziej jest się głodnym. Zaglądam do lodówki – światło. Zaglądam
      do portfela, a tu jak u przeterminowanej dziewicy – nędzne resztki. A przyznać
      się boję, że impreza w RPA bez jednego choćby piwa... Nic to, pożywię się
      programem kandydatów, popiję powodzianką, powspominam Gierka (koniak Grandial za
      jednego dolara).
      • Gość: fansld Re: Dwa tygodnie – czas na solidarność z na IP: *.olsztyn.mm.pl 22.06.10, 09:14
        zamknięty
        Niestety tak to jest ze polskie panstwo opiekuncze przyczynia się do wzrostu
        ubóstwa. Wszedzie tam gdzie swoje lapska wpycha panstwo jak za dotknieciem
        czarodziejskiej rozdzki robi się zle i biednie. Musi jeszcze masa wody uplynac w
        Lynie zanim ludzie zrozumieja ze będzie lepiej jak sami o siebie zadbaja, jak
        pojma ze żaden Kaczor, Napieralski ani inny Komorowski nigdy nikomu nie pomoze,
        ze te wybory to nie tylko cyrk ale zwykly teatr, kit, sciema. Liczy się tylko
        dorwanie do koryta, stan lodowki JHG – i obecny i przyszly - na tzw. gorze nie
        interesuje kompletnie nikogo.
        • Gość: student34 Pogratulować rozwoju! IP: 188.72.236.* 22.06.10, 13:57
          zamknięty
          @fansld
          Czytam Twoje wpisy i czasem mam niezły ubaw. Dziś akurat jesteś śmieszny, ale
          nic wyskokowego... Twoja pisanina sprowadza się do kilku centralnych kategorii.
          Wymienię: złodziej, bandyta, lewicowa szmata. Ostatnio dodałeś nową kategorię;
          kłamca. Gratuluję i czekam do dziesięciu. Powyżej zacznę Ci liczyć IQ.
          • Gość: fansld Re: Pogratulować rozwoju! IP: *.olsztyn.mm.pl 22.06.10, 14:16
            zamknięty
            Musze Cie zmartwic, przeceniasz mnie. Nie jestem az tak inteligennty zeby wzorem
            JHG doszukiwac sie czegos wiecej w postepowaniu naszych obecnych elit niz tylko
            nieulaczalnej checi dorwania sie do naszych pieniedzy. Poprostu przerasta to
            moje intelektualne mozliwosci.
            Jezeli ktos bedzie mowil ze urzednik panstwowy zaopiekuje sie mna jezeli bede
            placil 80% mojego dochodu zawsze i wszedzie bede uwazal go albo za bandyte albo
            za idiote. Tak wiec nie trac czasu i nie czekaj :D:D
            • Gość: Rom_man Na podatki narzekają dwie grupy: IP: 209.44.103.* 22.06.10, 17:04
              zamknięty
              kobiety i mężczyźni. Sprawdź wreszcie, ile w Tobie jest mężczyzny, jeśli jesteś
              mężczyzną lub ile w Tobie jest kobiety, jeśli jesteś kobietą i podejmij właściwą
              decyzję: Wyjedź do kraju idealnego dla Ciebie. I przestań pierlić ciągle o tym
              samym. Podaję Ci możliwości.
              Andora, Anquilla, Antigua i Barbuda, Antyle Niderlandzkie, Aruba, Bahamy,
              Bahrajn, Barbados, Belize, Bermudy, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Cooka Wyspy,
              Cypr, Delaware, Dominika, Gibraltar, Grenada, Guernsey / Sark / Alderney,
              Hongkong, Jersey, Kajmany, Kostaryka, Liberia, Liechtenstein, Luksemburg,
              Madera, Makau, Malediwy, Malta, Man Wyspa, Marshalla Wyspy, Mauritius, Monako,
              Montserrat, Nauru, Niue, Nowa Zelandia, Panama, Ras Al Khaimah (Zjednoczone
              Emiraty Arabskie), Samoa, Sant Christopher i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i
              Grenadyn, Seszele, Singapur, Szwajcaria, Tonga, Turks i Caicos, Wyoming, Wyspy
              Dziewicze Stanów Zjednoczonych, Vanuatu.
              Lista rajów podatkowych wg Skarbiec.Biz Corporation.
              Napisz jeszcze z raz, ale jak już dojedziesz.
              • Gość: fansld Re: Na podatki narzekają dwie grupy: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.10, 17:22
                zamknięty
                Nie mam zamiaru stad wyjezdzac bo jakkolwiek banalnie to zabrzmi jest to moja
                ojczyzna, mam tu dom i przyjaciol. Na szczescie nie mam az tak dramatycznej
                sytuacji zebym - jak masa mlodych Polakow - musial stad wyjechac za chlebem.
                I bede "perlic o tym samym" bo lubie. Skoro inni w kolko macieju wypisuja swoje
                bzdury nie widze powodu dla ktorych mialbym przestac pisac swoje?
                A Tobie radze - nie czytaj moich postow. Bedziesz mial problem z fanemsld
                rozwiazany :P
                • Gość: Rom_man Re: Na podatki narzekają dwie grupy: IP: 209.44.103.* 22.06.10, 21:48
                  zamknięty
                  <<A Tobie radze - nie czytaj moich postow. Bedziesz mial problem z fanemsld
                  rozwiazany :P >>
                  To czemu się wtryniasz do tekstów, które ja czytam?
    • Gość: jothagie Refleksje z bocznej nawy IP: *.olsztyn.mm.pl 23.06.10, 09:24
      zamknięty
      W dniu wyborów prezydenckich (I tury) wybrałem się do jednej z powiatowych
      świątyń Kk. Liczyłem na jakieś wskazówki wyborcze, a tak naprawdę interesowały
      mnie metody obejścia ciszy wyborczej. I doczekałem się reklamy „męża
      opatrznościowego”, którego tak indywidualizowano cechami, że mógł być tylko
      jeden egzemplarz w kraju nad Wisłą. Taki proces nazywa się determinowaniem
      (przeciwieństwo – abstrahowanie; w 2005 r. w ten sam sposób odkryłem metodę „na
      chama”). Teraz nie padło nazwisko, ale każdy wiedział, o kogo chodzi. Nazwisko
      padło ale przed kościołem, gdzie grupa spragnionych dokładnych wskazówek
      zgromadziła się dosyć licznie. Przy okazji parę myśli zaprzątało mi głowę na
      dłużej. Dlaczego JK a nie MJ. Przecież MJ politycznie reprezentuje doktrynę
      kościelną w możliwie najczystszej postaci. Dla Kościoła zrobiłby wszystko i
      nawet, jak za Suchockiej, więcej niż Kościół by sobie życzył. Zadziałała
      polityka – nawet swego „umiłowanego syna” sprzedano na rzecz człowieka
      bezwzględnego ale skutecznego.
      Do „Baranku Boży” jeszcze takie myśli mnie napadły: Istnieją trzy niezależne
      siły, w randze dyktatury, które rozbijają strukturę państwa „demokratycznego”. I
      ta droga prowadzi donikąd – demokracja, podobnie jak cisza wyborcza, staje się
      atrapą w procesie oszukiwania społeczeństwa. A są to: 1.Dyktatura
      międzynarodowych korporacji nie kontrolowanych przez żadne demokratyczne
      struktury; 2.Dyktatura Watykanu, również nie kontrolowana przez demokratyczne
      struktury; 3. Dyktatura partyjna, która unicestwia demokratyczne struktury i
      mechanizmy.
      Wszystkiego doświadczamy po trochu. Rozpasanie dopiero w drodze i niezależnie,
      kto z wielkich wygra, to będziemy wystawieni na odebranie nam czegoś istotnego.
      Czego? Będę wiedział dokładniej, jak się dowiem, kto ostatecznie wygra.
      Zaraz potem wyszedłem na świeże powietrze... Przemyślałem i do urny wyborczej.
      Wskazałem na narożnik, ale już pierwszego dnia zlikwidowali mi ring. Teraz, w
      dniu II tury, oddam się rozpamiętywaniu frazy: vanitas vanitatum, et omnia
      vanitas (Eklezjasta, 1, 2).
      • Gość: fansld Re: Refleksje z bocznej nawy IP: *.olsztyn.mm.pl 23.06.10, 12:28
        zamknięty
        Bardzo ciekawa diagnoza :) Ze tak powiem….. „inteligentna” bo JHG „inteligentem
        jest”.
        Otoz okazuje się ze istota zla jest dyktatura która „unicestwia demokratyczne
        struktury”. Czym sa owe demokratyczne struktury to co prawda nie wiadomo, ale
        za to wiadomo jak dziala wredna dyktatura Watykanu.:D
        A mianowicie perfidni ksieza robia wode z mozgu skretynialym wiernym. Reszta
        wyborcow zapewne dziala już w ramach „strukur demokratycznych” bo o nich w
        poscie JHG już nie wspomina. To ze największe media prezentuja tylko i wyłącznie
        jedynie sluszna socjalistyczna koncepcje panstwa, jak z uporem maniaka nazywaja
        bolszewikow z PIS prawica, socjalistow z PO "liberalami" a panujący u nas
        urzedniczy bandytyzm kapitalizmem to sa oczywiste „struktury demokratyczne”. Jak
        się powszechnie w mediach nabijano z Lecha Kaczyńskiego to były pewnie tez
        „strukutury demokratyczne”, jak za wszelka cene probowano rozwalic Radio Maryja
        to tez była „obrona demokracji”. Gdy najbardziej opiniotworcza GW przez 15 lat
        wmawiala nam ze zbrodniarz Kiszczak jest „człowiekiem honoru” i nie wolno się go
        czepiac to tez były „struktury demokratczne” itd. itd.
        Zły jest tylko ten Watykan co to nami „dyktuje”. Jak dyktuje to już tez nie
        wiadomo ale znając JHG to mozna się domyślać ze potajemnie pisze ustawy jak nie
        przymierzając Pan Rywin z Agora albo lobby hazardowe :D

        No ale może nie bede taki złośliwy i po cichu zasugeruje JHG, może najwieksza
        bolaczka „struktur demokratycznych” jest „lenistwo intelektualne wyborcow”?
        No nie… tak nie wolno. Przeciez ludzie sa kumaci.. Tepi sa tylko ci któryż daja
        się ogłupić Watykanowi. Reszta jest demokratycznie OK. Ci ktorzy wierza w
        brednie wypisywanie w „Faktach i Mitach” to sa ci inteligentni i
        niezmanipulowani. Tepi sa glosujacy na PiS a inteligentni popieraja PO choc
        program gospodarczy obu tych ugrupowan nie rozni się totalnie niczym.

        Od razu wiec widac ze zły jest Kościół, o czym doskonale wie JHG, i tak go ta
        wiedza zdusila ze musial biedny wyjsc i się przewietrzyc. Oby tylko wyszlo mu to
        na zdrowie, a jego szarym komorkom szczególnie. Czego mu jak zwykle serdecznie
        zyczy jego uniżony (co prawda głupi ale jednak) czytelnik - fanSLD.
        • Gość: jothagie Re: Refleksje z bocznej nawy IP: *.olsztyn.mm.pl 23.06.10, 12:35
          zamknięty
          Nikt nie ma możliwości, by Cię przekonać, ze czarne jest czarne, białe jest
          białe i że deszcz jest mokry. Po kilku Twoich postach nikt sobie nawet takiego
          zadania nie stawia. Tylko dlaczego Ty się „stawiasz” do innych? Wytrzymać nie
          możesz? Malutka hydroksyzynka... A inni Twoje głupoty znoszą i już nawet
          stracili nadzieję, że napiszesz coś na poziomie średniej internetowej.
          Ot po prostu: jesteś to jesteś, a jak Cie nie ma, to też niewielki kram –
          zaśpiewałaby Kasia Sobczyk.
          • Gość: fansld Re: Refleksje z bocznej nawy IP: *.olsztyn.mm.pl 23.06.10, 13:46
            zamknięty
            Bardzo Cie przepraszam. Jestem tepym idiota i nie docieraja do mnie menadry
            demokracji ze o "polityce naszych elit" nie wspomne . Ta tajemna wiedza dostepna
            jest tylko dla inteligentow Twojego pokroju ktorzy ciezka praca umyslowa
            wgryzaja sie w ten jakze pasjonujacy w swej zawilosci temat.
            Poza tym jestem przekonany ze Twoj poziom inteligencji juz samym swym blaskiem
            przycmiewa moje posty i skoro taki JHG pisze ze mamy dyktature Watykanu to jest
            to tak oczywiste jak upal w Afryce.
            Mozesz byc spokojny, fanSLD krytykujac Twoje posty sam sie osmiesza niczym golas
            galopujacy po pilkarskim stadionie. Upraszczjac blask Twojej madrosci broni sie
            sam, a nawet jak sie nie obroni to.... patrz pkt. 1. A poza tym to zawsze
            mozesz przypomniec ze jestem przeciez tlukiem :D:D
            • Gość: mir28 Re: Refleksje z bocznej nawy IP: *.albrecht-edv.eu 23.06.10, 14:17
              zamknięty
              @fansld
              No, nareszcie! I tak trzymaj.
              Przestań też swoimi komentarzami poszukiwać głupszych od siebie. Nie ma takich!
              Sam sobie pozostań wzorcem...
    • Gość: jothagie "Wypijmy" za polityczne błędy IP: *.olsztyn.mm.pl 24.06.10, 10:00
      zamknięty
      Podstawową i świadomie wkomponowaną w życie polityczne jest niejasność, a jak
      mówi przysłowie, w mętnej wodzie dobrze łowi się ryby. Brak ostrych kryteriów
      zupełnie zaciemnia scenę polityczną. Przykład: przewidziany obligatoryjnie
      przydział mandatów poselskich dla mniejszości. Trzeba było odważnie to określić,
      że dotyczy to Niemców, Ukraińców, Żydów, itp. oraz zakaz występowania ich z
      ramienia innych partii. Każdej zarejestrowanej mniejszości narodowej należało
      zagwarantować reprezentacje w sejmie. Teraz wychodzi na to, że mniejszości są
      wszędzie w nadmiarze. Są dobrze zorganizowane i wygrywają zmieniając kraj w pole
      nieuczciwej walki, nienawiści i wzajemnej pogardy. Rzecz staje się bardziej
      przykra w samorządach, a jeszcze bardziej kuriozalna, gdy linia podziału biegnie
      po tzw. światopoglądach. Nie mogę zrozumieć, po co np. poseł Gowin ma
      funkcjonować w PO, jeśli zupełnie udanie może reprezentować partię Marka Jurka.
      I wtedy jest wszystko jasne. Nie mogę też zaakceptować (choć to rozumiem)
      decyzji Kościoła, by mieszać się w wybory prezydenckie. Po prostu igrają, bo
      ktoś się zdenerwuje (w tym naród) i większością wypowiedzą wreszcie ten
      konkordat. Kościół nie szanuje ani państwa, ani demokracji, trudno więc, aby z
      nich czerpał swoje synekury. Sam sobie tego nie uświadomi, więc ktoś mu musi to
      przypomnieć. Głos wielu lewicowych wyborców mógłby teraz wesprzeć BK, gdyby PO
      publicznie oświadczyła, że właśnie to zrobi. Pośle do diabła ten konkordat. Ja
      również wziąłbym udział w drugiej turze wyborów.
      P.S. Mam ten sam objaw, co dwaj kandydaci na urząd prezydenta – w mocnym stresie
      czuję, że mam serce po lewej stronie.
      • ot48 Re: "Wypijmy" za polityczne błędy 24.06.10, 22:27
        zamknięty
        Co do kościoła to mam rozdwojenie jaźni, do niedawna podobnie myślałem. Ale wydaje mi się, że każdy z hierarchów kościelnych ma swoje zdanie na temat kandydatów i ma do tego prawo . Nikt im nie może zabronić informowania wiernych kto jest ich zdaniem "zły a kto dobry" i dlaczego. Oficjalnie kościół jako "instytucja" nie zajmuję stanowiska. Taki sam zarzut można postawić środkom masowego przekazu, że promują określonego kandydata. Chociaż oficjalnie nigdzie nie przeczytamy na kogo mamy głosować ale dobór dziennikarzy, publicystów, polityków którzy zabierają głos jednoznacznie na to wskazuje.
        • Gość: fansld Re: "Wypijmy" za polityczne błędy IP: *.olsztyn.mm.pl 25.06.10, 09:35
          zamknięty
          Kurcze wlasnie mialem to samo napisac ale ot48 mnie wyreczyl. Dziekuje.
    • Gość: jothagie Napieralski w przedszkolu IP: *.olsztyn.mm.pl 25.06.10, 08:32
      zamknięty
      zamiast na spotkaniu z Komorowskim. Wbrew pozorom, nie jest to takie głupie.
      Aluzja jest czytelna (statystycznie, oszustów i kłamców jest mniej w
      przedszkolach). A poza tym, to nie jest jedzenie ze wspólnej miski, żeby trzeba
      było się spieszyć. Napieralski ma do rozważenia kilka ważnych kwestii. Wymienię
      je tak, jak ja to rozumiem:
      1. Nie wolno kupczyć głosami wyborców bez ich zgody, bo więcej mogą nie
      zagłosować na SLD. Dlatego warto zapytać wyborców poprzez np. struktury
      partyjne, za co „oddadzą” swój głos na wskazanie „wodza”. Trzeba ustalić ileś
      celów i przedstawić je rozmówcom (moje dwa pierwsze, to wypowiedzenie
      konkordatu, karta praw podstawowych – parytety mogą poczekać). Warto też
      rozważyć, co PO chce i co może, w przedmiocie ewentualnej ugody, zrobić. Ważne,
      by Napieralski nie wyszedł na naiwniaka, który z jakichś powodów chce być
      oszukiwanym.
      2. Zdecydować, z kim rozmawiać. W zależności od postulatów, czy rozmawiać z
      prezydentem (in spe), czy z rządem. Prezydent w tych sprawach niewiele może.
      Trzeba rozmawiać z PO, nawet za cenę poparcia ich rządu mniejszościowego. W tym
      kontekście, z PiS nie ma co rozmawiać, choć w polityce nie ma takiej figury.
      3. To muszą być poważne rozmowy z gwarancjami, bo inaczej zemści się to przy
      wyborach parlamentarnych. W razie niedotrzymania umów SLD straci zdolność
      koalicyjną, czyli wyborcze 20% a PO zyska trwałych wrogów. I jeszcze jedno,
      zarówno PO jak i SLD ocierają się o miano oszustów, więc niech nie pogarszają
      swojej pozycji. Obie te partie muszą ryzykować mając świadomość, że do podziału
      jest tylko elektorat niekościelny.
      4. W ramach już tylko przestrogi dodam, że z PO nie wolno się spotykać na
      stacjach benzynowych, cmentarzach, salonach gier, na zaporach wodnych, terenach
      zalewowych, polach golfowych, hotelach... Przedszkole to dobre miejsce – niskie
      stołki przypominają, jak można d... wyrżnąć o twarde, jeśli wyborcy zawiodą.
      Jeśli natomiast, PO nie „pójdzie” na postulaty wyborców SLD, to trzeba sobie
      jasno powiedzieć, że w tej postaci grozi nam głosowanie na „mniejsze zło” i
      partia śmiało może w tym nie uczestniczyć. Już wystarczająco dużo złego narobiła
      w swojej demokratycznej przeszłości. Jeśli wygrałby J.K., to jest jeszcze sporo
      czasu, żeby się pozbierać do wyborów parlamentarnych, a poza tym straci na tym
      PO i dobrze jej za to. PO musi być przez kogoś trzymane za mordę - jeśli SLD nie
      nadaje się do tego, to dajcie szansę Kaczyńskiemu. Już odzyskali CBA, IPN, TVP w
      zasięgu ręki. I wcale nie mają nawyku promowania niezależnych umysłów. To oni
      teraz k... wszystko będą mogli. Myślicie, że to nie grozi faszyzmem? Mnie tam
      Kaczyński nie przeraża, mimo że mu absolutnie nie wierzę. Przecież wszyscy
      politycy robili, robią i będą robić mnie w konia...
      P.S. Powyższe napisałem to, bo Napieralski mimo, iż jest dobrze „prowadzony” (w
      sensie PR) to jednak jest w przedszkolu politycznym i musi uważać na swoje
      romantyczne pociągnięcia (np. rozmowa z małolatami w parku) jak i na podpowiedzi
      wyżeraczy politycznych, których ma wokół sporo. Musi pamiętać, że jest
      „wypadkiem” politycznym i dorobienie się naturalnej pozycji przywódcy to dopiero
      przed nim. A poza tym, jest mi to wszystko jedno... wszelkie bajki czytam już
      jednym okiem – drugie mi się automatycznie mruży.
      • ot48 Re: Napieralski w przedszkolu 25.06.10, 19:54
        zamknięty
        To całe przekazywanie głosów elektoratu Napieralskiego to jak wróżenie z fusów. Elektorat zagłosuje tak jak będzie uważał. Moim zdaniem Napieralski musi się liczyć z tym, że wszystkie "ustalenia" z PO będą nieważne z chwilą jak PO przejmie całą władzę. A w tych umizgach PO o to chodzi.
    • Gość: jothagie To może jako pomnik dwustronnej zgody? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.06.10, 10:50
      zamknięty
      olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,8060863,Ukraincy_proponuja__Zrobmy_sobie_szkole_w_Olsztynie.html
      Spotkałem się z twierdzeniem, że pojawiła się potrzeba kilku ciepłych posadek,
      ale ja nie pójdę tą drogą. Nawet jeśli...
      Trudno nawet dyskutować na ten temat. Szkoła należy im się, jeśli tylko taka
      potrzeba występuje. Biorąc zaś pod uwagę powiatowy desant na stanowiska w
      Olsztynie, potrzeba taka będzie „paląca”. Nie wątpię, że nie obejdzie się to bez
      podtekstów (siedziba Towarzystwa, lub inne), drobnych interesów (jakiś
      sklepik!), czy wielkich interesów typu „od pierwszego wbicia łopaty po
      sprzątaczkę” ale co do zasady, to zgoda. Czas pokaże, ale i czas odchodzić od
      „pomników” niezgody. Sądzę, że i indywidualna korzyść też się jakaś objawi, ale
      wszystkim rządzi rynek i wytrzymałość polskiego „materiału”. Nie unikniemy
      również „pomnika” na wzór kijowskiej „Wystawy Osiągnięć”, ale nauczmy się
      cieszyć z osiągnięć innych. I nie oglądajmy się na historię, ani wzajemność, bo
      to chodzi o młodzież, która niczemu nie jest winna. Mniejszość polska budowała
      tu szkoły w trudniejszych warunkach. Żal, że zaistniały takie warunki, w których
      Ukraińcy koniecznie chcą się odróżniać, a jednocześnie korzystać z praw ogółu,
      ale to tylko kwestia ich inteligencji. W takiej, tej konkretnej sytuacji, prawo
      jest z nimi. Czy będziemy po ich stronie, to też kwestia naszej inteligencji.
      Doradzałbym jednak jawność finansowania. Dla dobra wszystkich.
      Jeśli będzie zbiórka pieniędzy, to ja mogę dać grosiki, ale ostatecznie i na
      zawsze złożę swój „żal wołyński” (pomordowana rodzina ze strony Mamy), jako
      „kamień węgielny” i nie będę już nigdy do tego wracał.
      P.S. Obawiam się, że względu na czas inicjatywy, może to mieć wyborczy posmak.
      Albo teraz w związku z „Bronkiem”, albo samorządowymi i parlamentarnymi, dla
      podreperowania opinii wszelkim lokalnym Nygusom. Przywykłem do różnych oszustw i
      tanich prowokacji...
      I jeszcze jedno: podyskutować można, ale ideologii nie należy uprawiać.
      Większość dyskutujących na tym forum zna sprawy z historii, opowiadań, lub po
      prostu, nie lubi Ukraińców. Ja znam sprawę z historii, z opowiadań
      pokrzywdzonych ludzi i ze spacerów po cmentarzach na granicy Sanu. Wakacje
      spędzałem u rodziny, która dostała nakaz pracy na tych terenach. Nie jest to
      wszystko takie proste. Rozumiem wszystkie strony, choć ubolewam, że nie ma
      chętnych na wyciąganie wniosków z historii. Każde pokolenie musi na nowo pokazać
      swoją prowokacyjną buńczuczność...
    • Gość: jothagie Obywatelu! Wyślij los cyganos na numer 04072010 IP: *.olsztyn.mm.pl 28.06.10, 09:47
      zamknięty
      Bez większego echa minęła kolejna rocznica wyborów z 4 (18) czerwca 1989 roku.
      Przez wiele lat towarzyszyły nam peany rocznicowe, aż wreszcie fakt powoli
      przechodzi do historii. Moim zdaniem, w świadomości obywateli, fakt ten w pewnym
      sensie upodabnia się do edyktu okrutnego cesarza Karakalli, który w 212 roku
      wszystkim wolnym mieszkańcom cesarstwa nadał obywatelstwo. Taka znaczniejsza
      różnica polegała na tym, że rok 1989 dopiero zapoczątkował wolność obywateli a
      tam uszlachetniono wolność. Cóż, kiedy rok 1989 likwidując równość w biedzie,
      nie dał równości szans, a jak wiadomo, demokracja „przyniesiona głosowaniem”
      jest jak socjalizm „przyniesiony na bagnetach” - pustym gestem. Jeśli nie
      stworzy się równości szans i prawdziwej wolności, to o demokracji będziemy tylko
      „mielić” rocznicowo. Przed przełomem lepiej było ginąć dla ojczyzny niż dla niej
      żyć, a po przełomie, dla niektórych odwrotnie. Wielu nie opłaca się dziś żyć dla
      ojczyzny – budują prosperity innych. To najnowsze osiągnięcie demokratycznej
      pedagogiki i praktyki społecznej. Dziś problemy te są pod przykryciem, bo mącą
      obraz politykom, w odróżnieniu od Cesarstwa Rzymskiego, gdzie uznawano, że
      przyzwoitość jest sprawą publiczną. U nas najczęściej jesteśmy przed jakimiś
      wyborami i wtedy wolno wszystko zakłamać, przeinaczyć, naciągnąć i aż się
      wierzyć nie chce, że tu chodzi o Polskę... Mamy do wyboru: porządek lukrowany
      przez władzę, albo „my nie dla idiotów”; diabli wiedzą, co, albo Solidarnościowy
      Krajem Rad...; posłuszeństwo partyjne, albo wolność od tego kraju. Niestety,
      ''nieposłuszeństwo jest prawdziwą podstawą wolności” (David Thoreau), Posłuszni
      są niewolnicy, więc po co równość szans...?
      Mamy do wyboru demokrację wg dwóch maksym: „Ci, którzy sądzą, że pieniądz
      wszystko może, są zdolni wszystko zrobić, by go mieć” (Dante), albo "Kim są
      rządzący, jeśli władzę sprawuje lud?" (Madison). Czasem łapię się na tym, że mam
      umysł zniewolony demokracją. Martwię się, bo tego by nawet poeta nie wymyślił.
      P.S. Podobno szwajcarski parlament kosztuje pojedynczego obywatela około ośmiu
      franków na rok. Czy mógłbym poznać, jak to ma się u nas? I pytanie drugie, czy
      to prawda, że współczesny patriotyzm polityków opiera się wyłącznie na atrapach
      z Morąga? I czy to prawda, że aby powiedzieć coś krytycznego o politykach to
      trzeba mieć zaświadczenie od psychiatry, że jest się zdrowym?
      Podskórnie czuję, że jeszcze kilka odpowiedzi na nurtujące mnie pytania a
      napiszę „Manifest rezygnacji” na wzór Ko Una. Stałem w kolejce do Boga – była
      zbyt długa, więc zrezygnowałem. Czekałem na sprawiedliwość – spotkałem sądy
      powszechne. Marzyłem o demokracji – odebrano mi równość szans. Myślałem o
      perspektywach dla moich dzieci - nie ma u nas ludzi, którzy by mogli uratować
      nasz świat od upadku. Dałem się ponieść atmosferze wyborów - przemówienia były
      dłuższe i bardziej szkodliwe, niż kiełbasa wyborcza. Egzotyczny pejzaż ubóstwa
      wszelakiego. Do wyboru. Do koloru. I dodatkowo, do ustalenia w dniu 04072010.
      • Gość: fansld Re: Obywatelu! Wyślij los cyganos na numer 040720 IP: *.olsztyn.mm.pl 28.06.10, 10:20
        zamknięty
        Jak już wczesniej pisalem na forum, chciałem uściślić pokutujący od lat przesad
        ze wybory w 89 wygrala Solidarność. Otoz nie Solidarność tylko Komitet
        Obywatelski przy Lechu Walesie (czyt. Bolku) czyli zgraja osob wybranych
        arbitralnie którzy zdradzili idee Solidarnosci i dogadali się ze zbrodniarzami z
        PZPR.
        Zapowiedziano - zgodnie ze zdrada okrągłego stolu „gruba kreske” - a czerwoni
        przystapili do tzw. uwłaszczenia czyli rozkradzenia majatku pozostałego po PRL.
        Od tej pory każdy kto chciał rozliczyc złodziejstwo przeszłe i teraźniejsze
        czerwonych zostal okrzykniety prawicowcem, faszysta i ciemnogrodem. Ludziom
        takim jak Balcerowicz, Michnik, Walesa, Geremek, Kuron, itd. pozostalo
        przeprowadzic „reformy” a w dokładnym tłumaczeniu pokazac ze po 45 latach rządów
        komuchow Polacy zostali totalnymi golodupcami nie majacymi kompletnie nic.
      • Gość: podeba Re: Obywatelu! Wyślij los cyganos na numer 040720 IP: 67.159.44.* 28.06.10, 20:36
        zamknięty
        Jest nadzieja, że władza nie czyta tego, co się o niej pisze. Jeśli się mylę, to
        mam złą wiadomość dla Ciebie – jesteś pod lupą. Parę razy obnażyłeś ją okrutnie,
        czego może nie wybaczyć. A przecież ma możliwości niewybaczania. Systemowe
        nękania władzy zmieniły się co do formy, ale ich treść jest „odwieczna”.
        • Gość: jothagie Naruszyłeś moje dobra romantyczne IP: *.olsztyn.mm.pl 29.06.10, 09:39
          zamknięty
          Moim zamiarem nie jest obnażanie władzy, ale wyciągnięcie na światło dzienne
          moich doznań psychicznych – myśli, woli i uczuć. To cały ja, na ile mogę się w
          danej chwili „sprzedać” pod osłoną nicku. Otóż, mamy dziś konkretny dzień, który
          jakoś tam wynika z wczorajszego i poprzednich. Trend tej układanki nie jest mi
          obojętny. Nie jestem też wobec niego myślowo bezradny. Siłuje się więc z nim
          poprzez moje poglądy, które mam i które tworzę dla nowych tendencji (tego, co
          powtarza się i da się uogólnić).
          Rodzinnie mam wpojony szacunek do władzy, ale socjalizm podszył go strachem. I
          ten strach pozostaje do dziś, to fakt, ale nie paraliżuje mnie. Kariery już nie
          muszę robić. Życia mam już dosyć, a każde tzw. „nastraszenie mnie”, może je
          zakończyć, co już dziś uznam za szyderczy grymas wobec władzy. Przecież nie jest
          to życie dopiero co poczęte. Nie jest więc pod ochroną. I tylko takie mam
          wyjście: umrzeć z powodu niej (władzy), bo albo nie zapewni mi ochrony zdrowia,
          albo zapewni mi nadmiar emocji. Z przeprosinami na pewno nie zdąży... Darmowej
          pieczary w kolumbarium, jako przeproszenie za marzec 68, też mi nie zapewni.
          Jest jeszcze jedna bardzo ważna prawidłowość. Dochodzimy, a nawet
          przekroczyliśmy moment, że władza musi się chronić sama. Jej „produkty”
          zaczynają jej zagrażać. Dlatego z wielu zagadnień wycofuje swoją czujność i
          przesuwa ją na zasadniczy front – ochrony własnego interesu, żeby nie
          powiedzieć: własnej d... Mam nadzieję, że w ten sposób zostanę zwolniony z
          nadzoru, o którym mówisz, a który jest mi zupełnie obojętny. Może zauważyłeś, że
          żyję Mickiewiczem, Słowackim, Norwidem i ich „potomkami”, a ponieważ we wsi
          Moskal już nie stoi, to na strachy nie oglądam się już tak bojaźliwie, a żyć
          usiłuję z pomocą heglowskiej „chytrości rozumu”.
          P.S. Za własne uznaję powiedzenie Jonathana Swifta, że jesteśmy na tyle
          religijni, żeby się nawzajem nienawidzić, ale jesteśmy za mało religijni, żeby
          się nawzajem kochać. I póki co, samodzielnie myślącemu społeczeństwu, zapewnia
          to psychiczną równowagę „sił”, w której jakakolwiek draka nie opłaca się nikomu.
          Mnie też i na wszelki wypadek mam tylko poglądy...
          • Gość: fansld Re: Naruszyłeś moje dobra romantyczne IP: *.olsztyn.mm.pl 30.06.10, 10:10
            zamknięty
            bardzo watpie zeby kotkolwiek z wladz zajmowal sie bzdurami ktore wypisuje JHG
            albo ja. Nie wspomnne juz o tym ze doslownie jednostki czytaja te nasze wypociny :D
            A wogole to - jak uwaza wielu forumowiczow- mamy panstwo wyznaniowe i jezeli
            ktos nad nami czuwa to na 100% sa to ksieza :D :D
    • Gość: jothagie Polska S.A., czy Polska Sp. z o. o. IP: *.olsztyn.mm.pl 30.06.10, 11:03
      zamknięty
      Zaledwie tyle mamy do rozstrzygnięcia 4 lipca. I aż tyle... Obie propagandy
      nawiązują do „korzeni”, ale to nie jest uczciwe. Dziś to nie to samo. Swego
      czasu, wszyscy mieli kartki wyborcze w ręku. Zagłosowali na elitarny (versus
      egalitarny) porządek. Wielki „krzyk” ówczesnej biedy zagospodarowaliśmy będąc
      pod urokiem „Solidarności”. Teraz nie ma już dla kogo krzyczeć, chociaż wybory
      prezydenckie pokazują, że jest przeciwko komu. Wstydzimy się, że trzeba krzyczeć
      przeciwko naszym pupilom. A bieda to w dalszym ciągu produkt milczenia i wstydu
      narodu.
      Niby obie Spółki są kapitałowe, ale „niby” robi dużą różnicę. Jedno jest pewne –
      Zarządy, Rady Nadzorcze i trochę w dół – „same się wyżywią”, bo kapitału dla
      nich wystarczy. Przecież to nasze podatki, które są nieuchronne. Jeszcze dobrze
      będzie Związkom Zawodowym, które zadbają, by rozproszeni akcjonariusze nie mieli
      nic do powiedzenia. Reszta, czyli właśnie ci rozproszeni akcjonariusze - jak cię
      mogę... Zadaniem każdej Spółki jest zabieganie o zyski, a skąd je wziąć –
      obywatelu, trzymaj się za portfel. A złupią również Twoje wnuki.
      Każda spółka, jak to spółka, stara się mieć własny etos (w naszym wypadku -
      religię). Jedna organizuje się pod biretami hrabiów i książąt Kościoła, a druga
      pod beretami dyrektorów i dyrektora wyznawców. Są i religie wspólne, którym
      uchybić nie wypada. Jest to cześć dla kłamców poprzedniego systemu (przykładowo
      dobrze się mają kłamcy „katyńscy”). Uwielbienie dla wszelkich tematów żydowskich
      i potępienie poruszających je „nie tak”. Szacunek dla milczenia wobec negatywnej
      roli Kościoła. Pobłażliwość dla kłamstw bieżących. Rozumienie patriotyzmu jako
      atrapy na indywidualistycznych dążeniach „władców”. Każda z tych religii ma
      swoje sankcje. Jednym grożą one w bliżej nieokreślonym świecie a innych spotyka
      już tu na ziemi – odrzucenie i zamknięcie szans.
      Jakie więc są różnice między kandydatami II tury? Niby są, ale to zbyt mało,
      żeby zostać stróżem najważniejszego żyrandola... Ostatnio miałem taki sen..., że
      obaj, przed drugą turą, podali się do dymisji. Czasem polityk wart jest szacunku
      tylko dla jednego pustego gestu, np. gdy jako człowiek honoru podaje się do
      dymisji. Wtedy nie warto pamiętać jego całego, niezbyt chwalebnego życia.
      Wystarczy, że pozostanie bohaterem, jako wzór dla innych. Ma to sens w państwie,
      gdzie grubo ponad trzy czwarte urzędników i polityków, ponieważ nie odeszli we
      właściwym czasie, powinni odejść w hańbie.
      P.S. Mam galimatias w głowie, kto tym wszystkim steruje, bo że steruje, to nie
      ulega wątpliwości Jeszcze przy sterowaniu ręcznym było to do ustalenia -
      wszystkie drogi prowadziły do Moskwy, Rzymu, Brukseli, a teraz gdzie prowadzi
      ten polityczny GPS?
      • Gość: fansld Re: Polska S.A., czy Polska Sp. z o. o. IP: *.olsztyn.mm.pl 30.06.10, 11:55
        zamknięty
        Kosciol.. religia, ksieza, religia, kosciol, religa... gdzie nie spojrzysz
        Kosciol :D :D :D
        Czarna mafia steruje wszystkim, pisze ustawy, ustala podatki.. nieuchronne,
        politycy wlaza w d* czarnym, obecnosc na mszy obowiazkowa itd.itd. .... jednym
        slowem totalny Katolistan. :D:D:D
    • Gość: jothagie Kto mi w oczy spojrzy po wyborach? IP: *.olsztyn.mm.pl 01.07.10, 09:17
      zamknięty
      Na pewno nie czerwony kapturek, bo kluczył po lesie i na koniec nikogo nie
      poparł. Z pewnością nie będzie to gajowy, bo on ma komu patrzeć w oczy, a będzie
      zajęty czytaniem z ruchu warg. Wilk zaszyje się w norze i rany lizać będzie.
      Pewnie tylko na babcię liczyć mogę. Ona nie należała do żadnej partii, ale była
      prawa i sprawiedliwa.
      Mam wrażenie, że Polacy napompują się w Kościele, zanim jeszcze zaczną myśleć.
      Potem naczytają się Mickiewicza zanim nauczą się przeżywać. Dalej, zachwycą się
      Norwidem zanim nauczą się adekwatnie opisywać rzeczywistość. Następnie
      nafaszerują się ideami zanim zaczną działać. Wychodzą z tego drogowskazy, które
      nie chadzają drogami, które wskazują. I tak dzieli się ludzi na obozy, czego
      wynikiem jest walka wewnętrzna (walka o przywództwo) i walka zewnętrzna (walka o
      władzę).
      Walka jest prawem tego świata, dlatego zwycięstwo i klęskę polityczną również
      należy uznać za naturalne.
      Sensowna walka ma jednak miejsce tylko wtedy, gdy obejmuje jednostkowe prawo do
      stawiania pytań w zakresie spraw społecznych. Odpowiedzią na nią jest
      problematyzacja życia przez walczących o władzę. Ta indywidualna
      problematyzacja życia i próba odpowiedzi przez wiodące siły ukierunkowuje
      jednostki na aktywność niezależną od partii politycznych, a partie zmusza do
      wplecenia tej aktywności w tzw. interes społeczny.
      To tylko pewien model pasujący do demokracji. Niestety, demokracja jest
      zagrożona nie tylko ze względu na ograniczanie wolności i równości, ale przede
      wszystkim przez manipulowanie społeczeństwem. A manipulować można wszędzie,
      poczynając od sugerujących sondaży a na niedzielnym kazaniu wyborczym kończąc.
      Przyznam, że odwołując się do modelu, jestem naiwny. Taka demokracja może być
      prywatnie uważana za jedną zasad. Nie podziela tego władza i tu podstawowa
      słabość demokracji. Władza raczej traktuje demokrację jako Ogólną Teorią
      Wszystkiego. Tak wygodniej, mimo że słowo „demos” coś uszczegóławia. Szeroko
      natomiast otwieram oczy, gdy dla niektórych jest to skuteczne narzędzie do walki
      w niezbyt humanitarny sposób. Z takich akcji, przykładowo wybory, wychodzę
      bardziej niż posiniaczony, bez ochoty na spacer po głównych ulicach miasta.
      P.S. Poprzedni system, ex definitione, zapewniał mnie, że mogę się czuć źle i
      tak bywało. Obecny nie tylko namawia mnie do wiary, ale i zapewnia, że
      powinienem czuć się dobrze. Znudziła mi się i wiara i czekanie...
      • Gość: fansld Re: Kto mi w oczy spojrzy po wyborach? IP: *.olsztyn.mm.pl 01.07.10, 10:27
        zamknięty
        Zarowno przeszly jak i obecny ustroj czyli "czuly spoleczenie socjalizm" spycha
        ludzki indywidualizm na dalszy plan predescynujac do roli determinanta
        wszechmogaca role panstwa.
        Ludzkie kreatywni, samodzienie myslacy sa ustrojowo marginalizowani, a
        preferowani sa ludzie bierni, posluszni, bez umiejetnosci odrozniania prawdy od
        falszu jak sie przyznal JHG. To tacy "czekajacy i wierzacy".
        Trudno sie zreszta dziwic takiej postawie roszczeniowej, badz co badz dlatego sa
        tak ogromne podatki bo panstwo w zamian za to obecialo sie nami zajac. Czy sie
        zajmuje... wszyscy widza ze nie, nawet JHG znudzilo sie czekanie.
        Mam nadzieje ze wkrotce JHG dojdzie do wniosku ze caly ten ustroj to jeden
        wielki kant i nie ma na co czekac.
        • Gość: jothagie Re: Kto mi w oczy spojrzy po wyborach? IP: *.olsztyn.mm.pl 01.07.10, 15:02
          zamknięty
          Krytyki nikt nie lubi. Ja również, ale nie da się jej uniknąć. Zdradzę więc moje
          kryteria, jakie stosuję wobec krytykantów. Pierwsze to minimum tolerancji.
          Należy słuchać krytyki, bo coś słusznego może być w niej zawarte. Po drugie jest
          to maximum tolerancji, wynikające z zasady, iż należy cenić ludzi myślących.
          Myślenie, jeśli występuje, zapewnia jakiś stopień rzetelności krytyki. Łatwo
          jest sprawdzić cudzy proces myślowy i jakość argumentów. Dlatego czytam krytykę
          a otwieram buzię dopiero, gdy dopadnę jawne kretyństwo (np. ambicjonalne,
          szowinistyczne, totalitarne, faszystowskie, itp.). Tego wszystkiego doświadczam
          ze strony fansld'a, ale nie mam sił do dyskusji. On nie krytykuje, ale ustawia
          do bicia i obrażania... przy okazji „wpycha” mi poglądy, które łatwiej mu
          skrytykować, nie zachowując sensu całości. Taka średniowieczna metoda dyskusji
          przystosowana dla współczesnego hochsztaplera (nego minorem – ergo nego
          consequentiam, zamiast nego maiorem).
          I jeszcze jedno, załatwmy to za jednym zamachem. Ktoś (wiadomo, kto) tu forum
          posądził mnie o to, że za pieniądze piszę moje posty. Dałem wtedy ogłoszenie, że
          za marne grosze jestem w stanie pisać cokolwiek. No może przesada. Po czasie
          okazało się, że nikt mi nic nie zlecił. Po prostu, do trollowania wynajmuje się
          głupków – mądrzy nie są przydatni... mam nadzieję, że mój adwersarz robi to, co
          robi z tego powodu, że jest pożytecznym idiotą, a nie z powodu zleconego
          trollowania.
          I to byłoby na tyle...
          • Gość: fansld Re: Kto mi w oczy spojrzy po wyborach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.10, 18:12
            zamknięty
            No i znow zostalem faszysta. Ktory to juz raz. :)
            Ale mysle ze JHG tez mozna nazwac faszysta, bo moim zdaniem on wypisuje czasem
            takie kretynizmy ze i mi szczeka opada.
            • Gość: mir28 Re: Kto mi w oczy spojrzy po wyborach? IP: *.albrecht-edv.eu 02.07.10, 09:51
              zamknięty
              Uważaj, żebyś sobie tej szczęki nie przydeptał, bo Ci reszta oleju wykapie.
    • Gość: jothagie Do trzeciego pokolenia... IP: *.olsztyn.mm.pl 02.07.10, 09:39
      zamknięty
      Syn przyjaciela starał się o lepszą pracę (jakąś tam ma). W tym celu udał się na
      rozmowę do tego, który coś może w tej sprawie (chodzi o prace na rzecz
      samorządu). Odpowiedź była zaskakująco zwięzła: „ Coś Pan zgłupiał? Ja nie mam
      pracy dla sympatyków mojej partii, a mam znaleźć pracę dla politycznego wroga?”.
      Tym politycznym wrogiem, kiedyś w przeszłości, był ojciec petenta...
      Polska sama z siebie nie jest cywilizacją dorosłych ludzi. Zaczynam w Polsce
      podziwiać to, co w niej jest obce, przyniesione w walizkach emigranto -
      imigrantów. To jednak jest renowacja od dołu i nie ma pewności kiedy obejmie
      „górę”. Niestety praktyka pokazuje, że okres przejściowy między totalitaryzmem a
      demokracją wypełnia władza służb specjalnych, które trudno potem wycofać na
      przynależne im pozycje. A ci mają zupełnie inny model demokracji, jeśli w ogóle
      wiedzą, co to jest.
      A kraj nasz nie ma czasu, by wyczekiwać na socjalizm wizjonerów czy liberalizm
      awanturników. Wystarczy, że wpuszczono społeczeństwo w kanał rozliczeń i
      dyskusji, aby ci co tego bardzo pragną, mogli układać model życia społecznego
      pod swoje interesy.
      Od rana szykuję się do ciszy wyborczej. Wreszcie odpocznę. Ale zanim to nastąpi,
      namawiam do „stanów uczuciowych”? Powiedzmy sobie szczerze, że nasze
      społeczeństwo jest w sytuacji pacjenta wyniszczonego poprzednimi zabiegami
      operacyjnymi, że wypada zastanowić się czy przetrzyma następne położenie go na
      stół. A położyć go jeszcze trzeba. Walka wyborcza polega na przechwyceniu części
      decyzji, kto to zrobi i z jaka korzyścią dla swoich. Problem polega wszakże na
      tym, że pochylają się nad nim politycy, Dla polityka „pacjent” jest ulubieńcem
      tylko przed wyborami. Po wyborach rzadko podejmuje się decyzje w interesie
      „pacjenta”. A tu potrzebne jest całe konsylium, które wyważy między zastrzykiem
      zdrowego rozsądku a dawką sympatii do pacjenta. To jest niezwykle ważne w naszym
      społeczeństwie, bo na nowo zorganizowaliśmy się w oparciu o Solidarność, z czego
      wypływają niespójne wizje i obietnice.
      P.S. Szczerze przyznaję, że w dwóch kwestiach jestem bardzo oporny i nie
      dowierzam: Po pierwsze, nie mogę sobie wyobrazić normalności w naszym kraju. Mam
      liczne porównania, ale przerasta to moją zdolność widzenia moich współziomków
      jako zdolnych do normalności. Po drugie, jestem naiwnie oporny w kwestii
      rozszerzania się Wszechświata (zagadnienie naukowe). Mimo niezbitych dowodów,
      mam z tym kłopoty.
      • Gość: fansld Re: Do trzeciego pokolenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.10, 20:41
        zamknięty
        JHG nie bylby soba gdyby nie przemycil w swoich tekscie kilku znanych juz i
        czesto przez siebie powtarzanych lgastw ktorymi jego umysl zostal na trwale
        wytatuowany przez medialna papke - a ze to nam sie niby zmienil ustroj, a ze to
        niby cos zorganizowala Solidarnosc, a takze o dodaniu do "liberala" nieodzownego
        kolorytu w postaci niewinnego slowka - awanturnik. To tak zapewne zeby nikt
        przypadkiem nie pomyslal ze liberal moze byc dobry, uczciwy i sprawiedliwy :D :D
        Ale nie na to chcialem przede wszystkim zwrocic uwage.

        Cieszy mnie jedno, JHG sam zauwaza ze w panujacym u nas socjalizmie, ustroju
        ktorego zwolennikiem jest wszak JHG (sam to przeciez zaznaczal) o zdobyciu
        panstwowej posady nie decyduje bynajmniej wyksztalcenie czy fachowosc ale cos
        zgola innego.
        Wypada tylko zalowac ze JGH nie zauwaza zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy
        urzednicza latwoscia dostepu do naszych pieniadzy a doborem urzedniczym kadr ..
        Ale kto wie, moze z czasem jego mozg i to zalapie.

        P.S. A moze zauwaza i tylko specjalnie udaje jelopa?
        • Gość: mir28 Re: Do trzeciego pokolenia... IP: *.albrecht-edv.eu 02.07.10, 23:06
          zamknięty
          Niemożliwe, i ani słowa o ZUSie? Dydaktyczny marazm i odwracanie kota ogonem. A
          Ty jełopie nie zdajesz sobie sprawy, że „jedziesz” całymi frazami podkradzionymi
          od JHG. Czy tak od siebie, bez ZUSu i tych bandytów... to już nic nie potrafisz?
          Czasem to nawet mam radę, żebyś do pisania w internecie wylosował kogoś
          mądrzejszego w rodzinie.
          Cieślo! Jeszcze masz tego Belkę w oku?
          • Gość: fansld Re: Do trzeciego pokolenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.10, 16:34
            zamknięty
            Nie "jade" frazami podkradzonymi tylko po frazach klamliwy burku. Po drugie
            faktycznie masz racje uwazam ZUS za jedno z najwiekszych bandyctw w naszej III
            czy tam XXX RP.
            Reszty nie komentuje bo szkoda mi czasu. :)
    • Gość: jothagie Jak cisza, to cisza... IP: *.olsztyn.mm.pl 04.07.10, 10:14
      zamknięty
      Ale jak tu żyć bez polityki, kiedy zrobiono z tego chleb powszedni? Sięgnąłem do
      artykułów kiedyś wyciętych i odłożonych do przeczytania. Jednym z nich był opis
      podróży D. Tuska do Peru. Nic nie zrozumiałem z zakresu zasadności tej wizyty,
      ale przypomniały mi się słowa pewnej piosenki:
      „Czekajcie na mnie w Cuzco, na centralnym placu.
      Może do Machu Picchu i Huayna Picchu powędrujemy już razem”.
      Taż to „El Cóndor Pasa” (Przelatujący kondor) peruwiańska ballada skomponowana w
      1913 roku przez Daniela Alomía Roblesa. Wciągnęło mnie to. Zacząłem od wersji
      coverowej, nagranej w 1970 roku przez Simona i Garfunkela.
      www.youtube.com/watch?v=WuG35Tbrtbw. Potem następne i następne wersje.
      Wszyscy grali, śpiewali to samo, ale jakże inaczej. Okazuje się, że stan
      psychiczny opisany w tekście i uzupełniony doskonałą melodią jest rozumiany
      przez wszystkich. Morał jest prosty - nie należy oddalać się od bliskich, bo
      wśród obcych ogarnia tęsknota do rodziny i rodzinnych stron. Doświadczyłem tego
      wielokrotnie i opisałem ten stan. Teraz, gdy to czytam, dochodzę do wniosku, że
      nawet nie posądzałbym siebie o takie stany. Ale to się powtarza – Polacy na
      Wyspach tez piszą tego typu pamiętniki. I komu o tym na obczyźnie opowiedzieć?
      Może sposobem Indian - dumnemu kondorowi, który lata wysoko, ale z wolności
      korzysta ostrożnie. Życzę im, żeby wszyscy wrócili do gniazd i żeby niczego nie
      musieli...
      Przypomina mi to również lata młodzieńcze, kiedy często zdobywałem Giewont.
      Przez lornetkę widziałem bazę, ale bycie ptakiem załatwiałoby problem powrotu do
      Zakopanego. Uwielbiałem wchodzenie na szczyty, zdobywanie ich, nawet takich
      „zadeptanych”, jak Giewont, ale schodzenie z nich już takich emocji nie
      dostarczało. Odwlekałem moment decyzji, ale przecież kiedyś trzeba zejść...
      Piszę to w przekonaniu, że właśnie świadomie zaczynam schodzić z góry - „gdy
      jesz to miękkie od skórki, to masz już z górki” (Laskowik).
    • Gość: jothagie Habemus papam IP: *.olsztyn.mm.pl 05.07.10, 17:43
      zamknięty
      To też, ale ja mam prezydenta. Dziękuję tym, którzy mi go wybrali. Nie mam do
      Was pretensji. Tak się tylko zastanawiam, czy ten fakt wart jest chwili
      refleksji. Przed wyborami czułem przesyt polityki wyborczej i broniłem się
      poprzez własną refleksyjność. Teraz trochę się uspokoiło i może da się spokojnie
      żyć przez jakieś 2-3 miesiące. A tego nade wszystko pragnę - spokoju. Wiem, że
      sprawa nie jest prosta niezależnie od tego, kto byłby prezydentem, ale nie
      chciałbym czuć się zawiedziony przez kogokolwiek. Ja o żadne obietnice nie
      zabiegałem, ale... Bardzo proszę również, bez ortodoksji i syndromu
      nieomylności, jak to w większościowych religiach bywa.
      Na gorąco zgłaszam politykom jeden wniosek na przyszłość. Proponujcie swoich
      kandydatów z taką rozwagą, byśmy potem nie wstydzili się wyboru, nie musieli
      głosować na „mniejsze zło”, czy inne takie, niezbyt pochlebne rzeczy. Cóż z
      tego, że zagranica odetchnęła z ulgą, kiedy wielu Polaków czuje się, jak pies
      uwiązany w lesie, albo karp, który głosował za przyśpieszeniem wigilii. Wyszedł
      kolejny, z góry zaplanowany podział Polaków. Jak z tego zrobić francuski podział
      wg ulubionych serów, to nie wiem. A tylko taki służyłby rozwojowi tego kraju,
      Ja, mały robaczek, coś mógłbym doradzić. Więcej pokory i tolerancji wobec
      siebie, bo przecież każdy samolot może spaść. Urban Priol w telewizji publicznej
      (ZDF) zadworował sobie ze smoleńskiej katastrofy mówiąc, że gdyby w podobnym
      wypadku lotniczym zginęła cała niemiecka elita, to ludzie odetchnęliby z ulgą.
      Zostało to przyjęte ze zrozumieniem. Ja do dziś nie wiem, jak to skomentować.
      Doradzam więc jeszcze raz pokorę, tolerancję i służbę krajowi...żeby, w razie
      czego, naród był w żałobie, a nie był zmuszany do żałoby.
      P.S. Dotkliwie odczułem wyborczą wędrówkę kandydata do gierkowskiej przeszłości.
      Ja sobie ten okres jakoś cenię, ale we wszystkim warto zachować proporcje i
      widzieć sprawy we właściwym towarzystwie spraw wszelkich, tym bardziej, że
      oceniamy z dzisiejszego punktu widzenia. Ocena z punktu widzenia potrzeb
      wyborczych roku 2010 okazała się zamokłym kapiszonem. Historia albo jest
      kontynuacją, albo jest wybiórczym pamiętaniem. Subiektywnym i pragmatycznym
      pamiętaniem. A subiektywnie, to my różne rzeczy pamiętamy... Panu również, Panie
      Prezydencie!
      • Gość: fansld Re: Habemus papam IP: *.olsztyn.mm.pl 06.07.10, 08:15
        zamknięty
        JHG napisal: „Na gorąco zgłaszam politykom jeden wniosek na przyszłość.
        Proponujcie swoich kandydatów z taką rozwagą, byśmy potem nie wstydzili się
        wyboru, nie musieli
        głosować na „mniejsze zło’

        Obawiam się ze z takim podejściem do sprawy biedny JHG nie tylko nigdy nie
        zrozumie na czym polega polityka naszych elit ale już niedługo zacznie pisac
        epistoly ze swoja ulubiona barokowa skladnia domagajace się od poslow
        uczciwości, czy tez wzorem Marszalka Pilsudskiego wspomagania sierocińców
        całością swojej poselskiej pensji.
        A na zalosny koniec zacznie te niedorzeczne majaczenia wysyłać na Wiejska.

        JHG napisal cos ze Niemcy cieszyliby się gdyby ich elita rozbila się spadając z
        chmur. Być może ale nie sadze żeby Niemcy pozwoliliby sobie na nie wyjasnienie
        przyczyn takowej katastrofy, na oddanie całości sledztwa w obce rece, tak jak na
        to sobie pozwolil rzad bandytow z PO w imie fałszywej przyjazni polsko-ruskiej.
        To co dzieje się ze sledztwem w tej sprawie to już nie jest nawet kpina z
        ofiar to jest kpina z nas jako narodu.

        Na koniec JHG wspomina z sentymentem czasy Gierka. Rozumiem go, przeciez wówczas
        można bylo kupic nie tylko piwo czy cole w sklepie ale nawet daktyle. A potem
        można bylo zakupic sobie poniedziałkowy niebieski numer GO za jedyne 50gr
        bodajze i zachwycac się rosnącymi jak grzyby po deszczu fabrykami plyt
        betonowych, lokomotyw, sedesow czy tez rekordowymi plonami buraka cukrowego.
        Co prawda malo kto widział ze były to wszystko łgarstwa za dewizowy kredyt ale
        kogo to wówczas obchodzilo, było przeciez super.

        I teraz tez jest super co napewno ceni sobie JHG. Tez mamy takie gierkowskie
        czasy tylko ze do potęgi. Tez zyjemy sobie pieknie na kredyt tyle tylko ze
        znacznie wiekszy, zadłużenie kraju to już bowiem 750 mld zl. Ale kogo to
        obchodzi wszak tez mamy cudowny socjalizm , ponad 50% srodkow produkcji, należy
        do panstwa mamy darmowe leczenie i bezpieczne emeryturki a nad wszystkim
        czuwaja nasze kochane elity niczym najlepszy gospodarz.
        A nawet jak nie czuwaja tylko chleja, kradna i laza na dziwki i - odpukac -
        cos się zawali JHG zawsze będzie mogl napisac ze:„warto zachować proporcje i
        widzieć sprawy we właściwym towarzystwie spraw wszelkich”.
        • Gość: jothagie Re: Habemus papam IP: *.olsztyn.mm.pl 06.07.10, 09:28
          zamknięty
          Podejmę również starania, by zostać premierem. Powołam Ministerstwo Prawdy a Ty
          zostaniesz pierwszym jego ministrem. Wcześniej wyślę Cie na kurs czytania
          cudzych tekstów i niezłośliwej ich interpretacji...

          W uzupełnieniu do niedzielnego wpisu
          (forum.gazeta.pl/forum/w,64,97209648,113739697,Jak_cisza_to_cisza_.html)
          – podaję link do tekstu piosenki Laskowika, bo dosyć frywolnie ją potraktowałem:
          www.tekstowo.pl/piosenka,zenon_laskowik,z_gorki__piosenka_jubileuszowa_.html
          a tu można słuchać, patrzeć i podziwiać: www.youtube.com/watch?v=gY8PLcWnCeY
          • Gość: fansld Re: Habemus papam IP: *.olsztyn.mm.pl 06.07.10, 11:01
            zamknięty
            Tak sie zastnawiam czy slowa JHG: Powołam Ministerstwo Prawdy a Ty
            zostaniesz pierwszym jego ministrem. to nie jest przypadkiem zlosliwa
            interpretacja.
            No ale jak wiadomo JHG moze wypisywac co chce, fansld nie powinien :D


            • Gość: Rom_man Re: Habemus papam IP: 188.72.236.* 06.07.10, 14:48
              zamknięty
              A tego jeszcze Ci nie powiedzieli, że jak juhas mówi, to barany na ogonach
              siedzą i słuchają? Albo, co wolno wojewodzie...
              • Gość: fansld Re: Habemus papam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.10, 16:24
                zamknięty
                Jak juhas mowi to ok, sek w tym ze juhas bredzi :D :D
                • Gość: Rom_man Re: Habemus papam IP: 209.44.103.* 07.07.10, 12:40
                  zamknięty
                  Zapamiętaj sobie: nie ma takiej możliwości, żeby juhas bredził. I to jest punkt
                  pierwszy naszej umowy. Punkt drugi, jeśli odnosisz wrażenie, że juhas bredzi, to
                  nie poddawaj się złudnemu wrażeniu - patrz punkt pierwszy. To oczywiście żart.
                  A teraz powiem Ci, co jest właściwym Twoim problemem. Nie znosisz odmienności
                  innych. Zauważyłem, że żadnej odmienności nie tolerujesz. Dlatego nie żądaj dla
                  siebie demokracji, jeśli jej reguł nie potrafisz zachować. Ciągłe atakowanie
                  innych za odmienność w stosunku do Ciebie powoduje, że jesteś jałowy myślowo.
                  Kręcisz się w tematyczne kółko, a ponieważ horyzont masz niewielki, więc
                  praktycznie sam sobie depczesz po piętach. To jest jednak Twój problem, ale
                  warto, abyś o tym wiedział. Na pierwszy rzut oka, wyglądasz na frustrata, ale
                  głębiej kryje się poważniejszy problem. Obawiam się, że w Twoim przypadku nawet
                  Polka ma w poprzek...
                  Jest jeszcze jedna możliwość, mająca potwierdzenie w obserwacji i analizie, że
                  bredzisz na czyjeś zlecenie. Może ideologii, ale to byłbyś kompletnym idiotą.
                  Może pasji szkodzenia, ale konsekwencje choroby dałyby znać również inaczej.
                  Może tylko strzelasz a „Pan Bóg” kule nosi. Wobec tego rozumiem, choć nie
                  gratuluję. W każdym razie, analiza psychologiczna jest dosyć niepochlebna.
                  Wszyscy rozumiemy, że jest to cena demokracji, że „na zdjęcie” z Lechem też
                  można było być wybranym...
                  • Gość: fansld Re: Habemus papam IP: *.olsztyn.mm.pl 07.07.10, 13:02
                    zamknięty
                    Zaprezentuj swoje poglady zalosny cwaniaczku.
                    A wogole to po co czytasz moje posty? Czym sie kierujesz broniac tez JHG? Skoro
                    jestem frustratem , gadam wkolko i wogole bredze to z tego wynika prosty wniosek
                    ze posty "inteligente" JHG bronia sie same, nie jest tu potrzebny Twoj glos. Po
                    co wiec marudzisz?
                    A moze to Ty popierasz falszywe teorie JHG na czyjes zlecenie?

                    • Gość: Rom_man Re: Habemus papam IP: 209.44.103.* 07.07.10, 13:24
                      zamknięty
                      <<A moze to Ty popierasz falszywe teorie JHG na czyjes zlecenie?>>

                      Tak, na zlecenie Twojego szefa, niejakiego Adolfa – chce zapobiec, żebyś był
                      lepszy od niego.
    • Gość: jothagie Degenerację masz zapewnioną, jak w banku... IP: *.olsztyn.mm.pl 07.07.10, 09:28
      zamknięty
      Dziś regułą jest, że młodzi ludzie marzą o tym, by pracować. Przypadkowo
      znalazłem się w Gdańsku, w gronie młodych, którzy marzą o tym, by pracować w
      banku. I to mnie poraziło. Banki są ważne, ale nie najważniejsze. Porozmawiałem
      z młodymi, którzy już pracowali lub pracują w banku i zauważyłem, że przeszli
      proces totalnej dehumanizacji. Ci ludzie w krótkim czasie zalegalizowali w sobie
      podstęp, wyzysk, a wszystkie inne jego formy stają się im natychmiast dostępne.
      Ich już nie trzeba uczyć niczego w tej materii, a w razie potrzeby są również
      specjalistami oszustwa. Sami używają życia z piątku na sobotę i niedzielę. W
      niedzielę dochodzą do siebie i od poniedziałku, na nowo, zmienia się im cały
      kodeks moralny. To są inni ludzie. Nie potrafię publicznie tego ocenić, ale
      osobiście to odrzucam. Ja wolę człowieka nawet z resztkami, ale jednak
      Renesansu... Dla mnie człowiek to jest człowiek i nie uznaję podziału na
      oszukujących i oszukiwanych. Pewnie ten socjalizm, a najprawdopodobniej PPSowska
      tradycja w rodzinie zwichnęły mnie tak dalece, że nie wszystko w obecnej chwili
      jest dla mnie czytelne, na zasadzie: przyczyna – skutek, szczególnie w relacji
      do politycznie założonego skutku. Zdaję sobie sprawę, że z tego tortu, jakim
      jest życie, nie ukroję już ani kawałka, ale chciałbym je przynajmniej myślowo
      oswoić. A przecież nie jestem człowiekiem niesprawnym umysłowo – jeszcze przed
      ostatnią maturą rozwiązywałem młodym zadania matematyczne, a proste inżynierskie
      zadania liczę bez kalkulatora. Spędziłem tez sporo czasu w krajach rozwiniętych
      i to i owo widziałem, żeby teraz okazać się niedorozwiniętym w sprawach
      społecznych. Cóż, dochodzę do wniosku, że ktoś świadomie zapewnia nam degenerację.
      Przed wyborami sporo się mówiło, czy w Polsce istnieje podział na Polskę „A” i
      Polskę „B”. Żadna z odpowiedzi nie zyskała statusu tezy. Co do ludzkich
      możliwości i szans, na pewno tak, ale są jeszcze inne aspekty. Ja to się obawiam
      czegoś innego. Wbrew Europie a pod wpływem wczesnośredniowiecznej polityki
      Kościoła (nauczania) przyswoimy sobie późnorzymski podział społeczny. A tam
      dzielono obywateli na: Honestiores - bardziej godni czci, humiliores - ubożsi,
      pokorniejsi, tenuiores - biedni, słabi. Za tym szło nie tylko swoiste
      savoir-vivre, ale także właściwa „stanowi” etyka możliwości i szans – od dużych
      do żadnych. Wystarczy tylko dopowiedzieć, że właśnie taka jest wola boża...
      Czy zgłosi się ten, co to robi, czy znów trzeba wskazać po „imieniu”?
      • Gość: fansl Re: Degenerację masz zapewnioną, jak w banku... IP: *.olsztyn.mm.pl 07.07.10, 10:39
        zamknięty

        Osobiscie znam sporo ludzi pracujących w bankach i musze powiedziec ze bardzo
        daleko im do „odhumanizowania”. Jestem przekonany ze osoby spotkane przez JHG sa
        zjawiskiem marginalnym i wystepujacym wszedzie bez wzgledu na rodzaj wykonywanej
        pracy i charakter firmy. Pracownicy bankow sa takimi samymi ludzmi jak inni, co
        najwyżej można wyczuc w ich glosie nuty rozgoryczenia z powodu panującego w
        bankach wyzysku. Niestety taka jest cena wysokich kosztow pracy w naszym kraju
        które powoduja ze praca jest „towarem niezwykle drogim”, a to z kolei w sposób
        bezpośredni procentuje klasycznym wyzyskiem. Gdyby koszty pracy nie bylyby tak
        astronomicznie wysokie a w gospodarce panowalby wolny rynek żaden pracodawca nie
        moglby sobie pozwolic naniedocenianie(pod każdym względem) wykwalifikowanego
        pracownika. A takim bez watpienia sa pracownicy bankowosci.

        P.S. A co do podziałów społecznych to zapewne idealem JHG sa np.Indie gdzie nie
        było zadnego nauczania tez zlego i zakłamanego Kociola i dzieki temu wszyscy
        sa tam tak rowni jak te plyty na lotnisku. :P
    • Gość: jothagie Recepta na koniec czegokolwiek IP: *.olsztyn.mm.pl 08.07.10, 10:26
      zamknięty
      Mnożą nam się tak różne przepowiednie, że aż strach się bać. Mnie interesują te polityczne, bo recepta receptą, ale zawarte w niej „chcenia” pokazują stan ducha, tych, co mogą coś powiedzieć i mogą na to liczyć, że ktoś to usłyszy...
      PiS przefiutał prezydenturę z powodu zarozumialstwa. Przecież Komorowski wygrał dzięki fobii strachu przed Kaczyńskim. Gdyby PiS wystawił swego zaufanego kandydata spoza partii, który nie był umoczony w knajackiej robocie i reprezentowałby poziom europejskiej religijności, to wygrałby bez wątpienia. Przecież Komorowski nie okazał się żadnym programem w kampanii wyborczej. Nie mógł też powołać się na program swojej partii, bo taki program nie istnieje, jeśli nie liczyć zobowiązań (73) przedwyborczych kampanii parlamentarnej. Nie mógł odwołać się do solidarności grupowej, bo z kim? Z członkami partii – mało, z przedsiębiorcami – mało, itd. Nie uzbierałoby się tyle. A „Solidarność” poszła inną drogą. Nie mógł też odwołać się do żadnej wspólnoty ducha, bo sam kandydat w niczym takim nie uczestniczy. Kościół wyraźnie poszedł inną drogą. Odwołał się więc do lęków, które w ludziach istnieją. W tym względzie PiS dostarczył takich argumentów wyborcom, że wystarczy na wiele kampanii. I to jest recepta dla PO, ale recepta o krótkiej ważności. Wszystko cokolwiek zrobi PO będzie dezaktualizować ową receptę. Na gruzach PiSu też powinno powstać coś nowego, co pogrzebie PO na zawsze. Niestety, jest to naturalny proces przepoczwarzania się szkodników, którzy dla nowych wcieleń genetyki nie zmieniają...
      Recepta? Perpetuum mobile... że niby nie istnieje? Istnieje do czasu, aż ktoś wsadzi kijek w szprychy. Teraz więc ruszą mechanizmy wyzłośliwiania społeczeństwa, żeby już zaczęło ciosać osinowe kołki. I w szprychy, jeśli nie uda się wampira, społeczną krwią karmionego, dopaść inaczej.
      P.S. Refleksja piwna: Przyznam, że cenię sobie fakt, iż po dwóch Lechach żenada nie ma szans powtórzyć się. Czy będą jeszcze jakieś inne powody do dumy, to się zobaczy...
      • Gość: fansld Re: Recepta na koniec czegokolwiek IP: *.olsztyn.mm.pl 08.07.10, 11:37
        zamknięty
        Jakiez to pasjonujace. JHG bierze na tapete dwoch szkodnikow. Mysle ze mozemy
        sie zgodzic ze chodzi o typowe pasozyty. I co robi JHG?. Analizuje jak te
        pasozyty zywia sie na nas? zastanawia sie co zrobic zeby sie ich pozbyc wogole,
        jak sie przed nimi bronic? O nie. JHG wyteza swoj zabiedzony mozg zastanawiajc
        sie co z wyzej wymienionych pasozytow ma zrobic zeby sie dorwac do zywiciela
        czyli do nas. Czy jednemu starczy sil alby pic nasza krew a jak sie musi
        przepoczwarzyc inny zeby tez sie pozniej mogl dossac do zyciodajnej tkanki.
        Jak przeto nazwac te procesy myslowe JHG, intelektualnym masochizmem nawozonym
        permanentna nuda. Czy moze przymusem wykazania sie umiejetnoscia skladania
        wyrazow w obojetnie jakim temacie? Sam nie wiem :) I chyba nie chce wiedziec :D
        • Gość: student34 Re: Recepta na koniec czegokolwiek IP: 188.72.236.* 08.07.10, 18:17
          zamknięty
          Jestem studentem i nie wiem, czy mam już prawo kogokolwiek oceniać, ale przecież
          swoje zdanie mam, urobione zresztą podczas czytania Waszych postów. Fansledzie!
          Jest zasadnicza różnica między jothagie a Tobą. Jothagie jest erudytą, a Tobie
          słoma z butów wyłazi, niezależnie od tego, jakimi milionami obracasz w tekście.
          Weź to pod uwagę, tym pilniej, że nie znalazłem ani jednego wpisu jothagie typu
          „re” do Twego postu. Pewnie też Cię wycenia i omija.. jak to coś w trawie. Czemu
          przyssałeś się do niego. Załóż swój post-problem i napisz przynajmniej sto ujęć
          problemu. Udawać burka, to jest łatwo i żadnej chwały Ci to nie przynosi.
          Plasujesz się w rzędzie kecawów, książąt, o których wiadomo, kiedy i co napiszą.
          • Gość: fansld Re: Recepta na koniec czegokolwiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 19:16
            zamknięty
            Sek w tym ze ja nie uwazam JHG za erudyte. Wrecz przeciwnie uwazam ze JHG
            wypisuje czasem takie brednie ze rece opadaja. Dlatego wlasnie "przyssalem" sie
            do niego. :P
            • Gość: student34 Re: Recepta na koniec czegokolwiek IP: 188.72.236.* 08.07.10, 21:39
              zamknięty
              Coś nie tak, bo jeśli w tym tkwiłby prawdziwy powód Twego „,przyssania” się, to
              nawet na tym forum nie odessałbyś się do końca życia. Pamiętasz, co Lem
              powiedział o internecie... Powód musi być inny i to zajebisty. Świadczą o tym
              Twoje niekonsekwencje i „uczulenia”. Ukrywasz je, ale tego nie można ukryć.
              Usiłujesz być kłamcą na swój temat, ale kiepskim jesteś również kłamcą. Niech ja
              czegoś tylko dotknę. Twój start w wożeniu się na JHG (jak Ty to mówisz) wiąże
              się z dwoma tematami: narodowościowe i religijne. A przecież główne ciosy
              wyprowadzasz z liberalizmu. Czyli socjalizm JHG (jaki socjalizm, jeśli nie jest
              zdyscyplinowany ani intelektualnie, ani organizacyjnie) jest tylko przykrywką.
              Pozostają problemy narodowościowe i religijne. Religijne pozostawię, bo trudno
              spotkać tak jebniętego cywila. Jeśli jesteś duchownym, to sprawa jest prosta i
              co tu komentować. Pozostaje problem narodowościowy. Jeśli tak, to JHG nadepnął
              na Twoją ukraińskość, bo inne narodowości nie są takie mściwe. I w zasadzie
              tyle, bo co tu więcej mówić. Jak obronię dyplom, to może coś więcej napiszę, bo
              spotkałem człowieka (to może być kobieta), który wie, kim jesteś.
              • Gość: fansld Re: Recepta na koniec czegokolwiek IP: *.olsztyn.mm.pl 09.07.10, 07:24
                zamknięty
                Gdybys wiedzial jak bardzo mylna jest Twoja "diagnoza" smialbys sie ze swojej
                glupoty rowno tydzien. Sugerowanie, ze jestem jakoby koscielnym albo jakims
                narodowcem jest tak samo zalosne jak nazwanie grafomana erudyta.
                P.S. Poza tym nikt nie wie poza mna kim jestem chlopczyku.
    • Gość: jothagie "Znajdzie się kij na liberała ryj..." IP: *.olsztyn.mm.pl 09.07.10, 09:08
      zamknięty
      A co, nie było tak na manifestacjach w początkach naszej wolności?
      Z tej racji, że przyznaję się do związku z jakąś postacią lewicowości i
      jednocześnie nie przyznaję się do sympatii z żadną polską partią, nazywającą
      siebie lewicową, wielokrotnie miałem okazję podyskutować o fundamentach
      dzisiejszej lewicowości. Przeważnie kończyło się to taką moją radą:
      „Weź ty wreszcie raz porządnie przeczytaj „Kapitał” Marksa i zrób projekcję na
      obecne warunki, co jest możliwe, a co nie i zdecyduj, czy naprawiać teorię czy
      rzeczywistość (heglowskie – tym gorzej dla rzeczywistości) ”. I wtedy zaczynają
      się schody, bo ludzie sobie uświadamiają, dlaczego są lewicowcami, a nie, jakimi
      są lewicowcami. To przeważnie są ludzie, którzy nie mogą się zdecydować czy są
      socjalistami utopijnymi czy zwykłymi społecznymi technokratami.
      Podobny problem zachodzi po drugiej stronie, gdy liberał pieprzy dyrdymały w
      stylu fansld:
      „Weź ty wreszcie raz porządnie przeczytaj „Badania nad naturą i przyczynami
      bogactwa narodów” Adama Smitha (dostępna wersja skrócona „Bogactwo narodów”) i
      zrób projekcję na obecne warunki, co jest możliwe, a co nie i zdecyduj, czy
      naprawiać teorię czy rzeczywistość (heglowskie – tym gorzej dla
      rzeczywistości)”. Chyba, że wierzysz w cuda, np. „niewidzialną rękę rynku”, to
      możesz nic nie robić... Nasi liberałowie też mają problem czy chcą być
      merkantylistami czy fizjokratami. A osobniki typu fansld jednoznacznie
      kwalifikują się do „klasy jałowej” (przemysłowcy, rzemieślnicy, kupcy). No może
      18wieczne określenie jest nieco krzywdzące... Porządek naturalny, "Tableau
      économique", klasy, François Quesnay, i fansld – coś tu rzeczywiście nie gra,
      ale to chyba u fansleda...
      Tak! wiem, ZUS... Dorzucę KRUS.
      • Gość: fansld Re: "Znajdzie się kij na liberała ryj..." IP: *.olsztyn.mm.pl 09.07.10, 10:24
        zamknięty
        Biedny JHG teraz sie uczepil liberalow. No coz ma troche racji, kapitalizm nie
        jest ustrojem idealnym. Masa w nim zla, nierownosci szans, zlodziejstwa,
        machlojek a teorie Smitha odbiegaja od "obecnych warunkow" itd.
        Malo tego.. w obecnej dobie wprowadzenie w naszym kraju wolnego rynku jest
        doskonale nierealne. Ludzie maja tak urobiona papke w mozgu (np. JHG) ze predzej
        powiesza liberala na galezi niz dopuszcza go do wladzy.
        Ale fansld woli pieprzyc dyrdymaly niz wierzyc wzorem JHG ze znajda sie ludzie u
        wladzy ktorzy beda uczciwie troszczyc sie o innych.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka