Gość: jothagie Przyzwolenie biduje IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 12:13 zamknięty Są hasła wybieranych (przykładowo: Zgoda buduje, Polska jest najważniejsza) i hasła wybierających (Przyzwolenie biduje). Uważa się, że bieda jest wynikiem milczenia (przyzwolenia) narodu. Miało się kartkę wyborczą w ręku? Trzeba było z niej skorzystać, każdy wg swojego znawstwa w zakresie polityki i gospodarki. (Refleksja powyższa dotyczy bardziej wyborów parlamentarnych). Śledziłem internet w okresie przedwyborczym i dochodzę do wniosku, że rozegrała się tam pierwsza wojna światowa (toutes proportions gardées) - ilość trolli wysłana na ten front jest zatrważająca. Na przyszłość pozostanie tylko sfora kalek intelektualnych. A nam zostają się nawyki jak np. długie dyskusje z "mądrymi" trollami i pyskówki z trollami chamskimi. Nie brońmy cudzych racji, ale brońmy samych siebie zachowując jakąś własną godność. Dlatego nie podejmujmy ani dyskusji ani pyskówek. Jemu płacą za zupełnie coś innego niż to, do czego chcielibyście ich „przekonać”. A oni wcale nie chcą być przekonani - mają przecież inne cele. Nie lepiej jest także po wyborach, ale tu daje o sobie znać zajadłość przegranych. Nie umiemy przegrywać. Widać to na przykładzie właśnie internetu. Powstają różnorakie figury myślowe, które oprócz zwykłej słuszności wystawiają nas na śmieszność. Ot choćby analiza wyników wyborów na tle wszystkich uprawnionych do głosowania. demotywatory.pl/1869854/Prawdziwe-wyniki Należę do grupy tych, co „wygrali” dlatego, że nie przegrałem. Nie znaczy to wcale, że mam wszystko w d... Wyraziłem swój pogląd w pierwszej turze. W drugiej nie mogłem zabrać głosu. Zgodziłem się, że wygra ten, kto wygra, a żadnego zła (nawet mniejszego) nie będę popierał. I wyszedł z tego mój prezydent, którego obdarzę szacunkiem stosownie do tego, co będzie robił. A demokracja, jeśli choć trochę cenimy ją sobie, ma wmontowany moduł arytmetyczny – jeden głos przeważa. Nie tych, co mieli to wszystko w d..., ale tych, co poszli głosować. Demokracji nie da się wmontować modułu „serca”, „romantyzmu” czy jakichś irracjonalizmów. Umówmy się, że nie ma takich, co mają wszystko w d... Są tacy, co stracili wiarę w demokrację. Przypomnę, ze zmiany w naszym kraju były możliwe nie z powodu tych, co walczyli, ale dzięki tym, co wiarę w socjalizm stracili. Tę grupę 45,35% ktoś wreszcie zmobilizuje. Historia zna takie brutalne przypadki. Przeważnie źle się to kończy. Czasem tylko wychodzą długotrwałe konsekwencje typu, biednyś, boś głupi. A dlaczegoś głupi? Boś biedny. Dlatego ceń sobie kartkę do wyborów samorządowych i parlamentarnych. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Przyzwolenie biduje IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 13:15 zamknięty Jak jak zwykle pozwole sobie nie zgodzic się z JHG. Osobiście uwazam ze dla sporej czesci spoleczenstwa nie ma znaczenia kto wygra. Ich znawstwo zarówno polityki jak i gospodarki pozwala im (wg. mnie calkowicie słusznie) mniemac ze obojętnie czy wygra jeden czy drugi nie zmieni to nic zarówno w polityce jak w ekonomii. Malo tego nawet taki JHG mimo chorobliwie wylewnego słowotoku nie jest w stanie wykazac, szczegolnie wgospodarce, znaczących roznic miedzy kandydatami. W tym kontekście mowienie cos o wyborczym przyzwoleniu lub jego praku zakrawa na kpine. Jak już wielokrotnie pisalem wbrew temu w co naiwnie wierzy JHG nie ma zadnych demokratycznych wyborow. Jest plebiscyt w którym możemy sobie zakreślić tego albo innego złodzieja a którego celem nie jest dobro kraju ale nasze pieniadze. Nazwanie czegos takiego co się dzieje w naszym kraju demokracja wynika albo z totalnego zidiocenia albo ze zwyklej zlej woli. . Smiesza mnie tez tezy ze nie umiemy przegrywac? Kto nie umie? 45% tych co nie glosowali? Naczytal się JHG Wyborczej i dziecinnie uogolnia. I jeszcze jedno. Ludzie nie stracili (niestety) wiary socjalizm, PRL upadl bo (o czym niewielu pamieta) nie było co włożyć do gara!!! Szanowny Pan JHG jak ślepiec nie widzi ze ludzie dalej chca mieć „darmowa” oświatę i „darmowe leczenie” i cala ta tzw „opieke panstwa” czyli typowe socjalistyczne wynalazki. Socjalizm w ich umysłach trwa sobie w najlepsze, tyle ze ludzie nie zdaja sobie sprawy ze to wlasnie socjalizm generuje biede. I to jest wlasnie nasza narodowa tragedia. Link Zgłoś
Gość: przyg.czyt. Fansld! Podpadłeś mi! IP: *.bootnetworks.com 12.07.10, 13:40 zamknięty Po dłuższej nieobecności odrobiłem zaległości w czytaniu postów na forum i zauważyłem, że wyśmiewałeś się z lektury JHG. Co to są za gazety, które on czyta... Robisz to dalej. Rozbrajają mnie coroczne badania na temat czytelnictwa w naszym kulturalnym kraju. I co roku okazuje się, że ponad 40% Polaków nie przeczytało w ubiegłym roku żadnej książki. W konsekwencji życiem ideowym, o które winniśmy zabiegać w interesie spraw publicznych, objęta jest tylko garstka. Na szczęście, myślenie jest dostępne wszystkim, niezależnie od miejsca, w którym są, lub z którego wyruszą. Ale myślenia też ktoś powinien uczyć. Najlepiej w oparciu o fakty i niezakłamane ich opisanie. Myślenie zostało wyprowadzone ze szkoły i wymuszają je inni, niekoniecznie właściwie. Oprzeć się konsumpcji „przetrawionej” wiedzy i jej bylejakości to zadanie bardzo ważne. Ale czytanie jest najważniejsze, bo bez niego niemożliwe jest powstanie umysłu krytycznego. I w tym kontekście, jako kretyńskie oceniam wyśmiewanie się z tego, kto jaką lekturę czyta. Cudownie, że cokolwiek czyta. Dlatego niech sobie fansld nie rości prawa do naprowadzania myślenia na „właściwe” tory. Nigdzie i na żaden temat nie dowiódł, że ma rację. Niech trochę sam pomyśli – może mu się to spodoba. Może chociaż raz ten pieprzony narcyz nie zgodzi się z sobą. Widzę, że ma poglądy, ale on nie widzi, że inni też mają poglądy. I może jeszcze problem pisania. Pisaninę JHG oceniasz, jako grafomaństwo. Nie znam się – może i tak jest, ale w sytuacji, gdy całej klatce piszę głupowate podania, a nawet list zakochanemu, to umiejętność takiego pisania, jaką prezentuje JHG, jest godna podziwu. Wiem, że Wam zależy na tym, co powiedział kiedyś Wiesław Chrzanowski (ZCHN, swego czasu chyba nawet minister jakiejś edukacji); 4 klasy podstawówki - czytać, pisać i rachować. Takiego można i wystrychnąć na dudka i wydudkać na strychu, co Wam bardzo odpowiada... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Fansld! Podpadłeś mi! IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 14:02 zamknięty JHG chwalic socjalizm - dobrze, JHG miec poglady i byc tolerancyjnym Fansld krytykowac socjalizm - fansld byc tempym i nie dostrzegac pogladow innych :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Fansld! Mnie nie podpadłeś, ale IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 14:23 zamknięty Po tej argumentacji, jaka się na tym forum okazałeś, wcale nie zabiegam, żeby w zestawieniu z Tobą mieć w czymkolwiek rację. Nawet by mi to ubliżało. Nie musisz się więc wysilać... W założeniu piszemy dla inteligentnych ludzi, dlatego nie będę im podsuwał żadnych wniosków końcowych. Niech się trochę pomęczą. Nie jesteś wart wysiłku, ale gdzieś tam w metodologii funkcjonuje „dowód negatywny” (I.Kant), wykorzystany przez Kwaśniewskiego: „L. Dorn, Sabo! Nie idźcie tą drogą” Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Fansld! Mnie nie podpadłeś, ale IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 15:21 zamknięty JHG nie zabiega, bo mu to ublizy, bo fansld jest idiota a ludzie sa inteligentni. Rodzi sie wiec pytanie - Po co to ludziom tlumaczyc. Po co im pisac ze fansld gada glupoty? Przeciez kazdy inteligent widzi ze fansld bredzi a JHG wypisuje same "madrosci". Hmm, cholera a jak jednak ktos uwierzy w te brednie fanasld. To na wszelki wypadek trzeba cos napisac o jego tepocie a na koniec podeprzec sie takim "autorytetem" jak np. Kwachu. Bo przeciez tylko "autorytety" moga oceniac i doradzac, bo autorytety sa dobre, inteligentne i autorytety - a to najwazniejsze - maja zawsze racje choc cierpia na np. chora golen. Wlasnie, z autorytetami sie nie dyskutuje. Wystarczy strzelic jakis cytacik i juz mozna pisac "co slina na jezyk przyniesie". Kto zarzuci JHG ze on bredzi na kolach, ze tak naprawde niczego nie udowadnia tylko kopiuje bezmyslnie zaslyszana w mediach bzdure za bzdura. Przeciez JHG to inteligent, on cytuje Kartezjusza, Arystotelesa, znaczy jest "myslacy" a z "myslacym" sie nie dyskutuje. Albo mu sie przytakuje albo z miejsca czlowiek staje sie idiota :D Skoro wiec JHG pisze ze ludzie stracili wiare w socjalizm to stracili i koniec, jak pisze ze nie umiemy przegrywac to nie umiemy i tez koniec. itd.itd.itd.itd.itd. Link Zgłoś
Gość: jothagie Czy wampiry muszą korzystać z toalety? IP: *.olsztyn.mm.pl 13.07.10, 09:48 zamknięty Dokładna odpowiedz w „Krwiopijcach”, a my zastanówmy się, czy fansld może traktować forum jak publiczną toaletę. Nie ma rady, jeśli jego myśleniem rządzi ZUS KRUS i MUS... I na razie koniec metafizyki. Teraz zapytam, czy twardzi faceci potrzebują chusteczki do otarcia łez? Znałem takiego faceta. Stary piłsudczyk, płakał w życiu kilka razy. Osobiście to widziałem. Pierwszy raz (wydaje się, ze to około roku 1956), gdy oficjalnie w Polskim Radiu usłyszał o poranku piosenkę „Czerwone maki” - może uwierzył w wolność. Drugi raz, czego do dziś nie rozumiem u człowieka trzech wojen, kiedy jego koń złamał nogę – pojął to jako koniec jego świata. Na koniu, broni i torbie lekarskiej opierał się ten jego świat. Broń mu odebrali, w więzieniu ręce uczynili niesprawnymi, a teraz koń... I jeszcze, gdy pierwszy raz usłyszał piosenkę Jacka Kaczmarskiego „Mury”. „W nic już nie wierzę – mury będą rosły, a łańcuch będzie kołysał się u nóg”. „Teraz tylko Nabuchodonozor będzie obywatelem tego kraju”. (Przypomnę, że w „Nabucco” Verdiego Żydzi są w niewoli – Va pensiero www.youtube.com/watch?v=MYhxfq8HoxY , choć ja osobiście wolę to: www.youtube.com/watch?v=cdAERH_XkCQ&feature=related ) i koniecznie po francusku: „Je Chante Avec Toi Liberté”. Też uroniłem łzę, gdy słuchałem tego pierwszy raz. Ten problem wraca do mnie często. Najpierw jako odpowiedź L.B. na jego powiedzenie, że idziemy na Wschód - w stronę Białorusi. Nie było to prawdą. To Białoruś szła na Zachód i zbliżała się do nas. Nie jest więc tak, że nie zrobiliśmy postępu. Ogromny, ale jakim kosztem, zważywszy, że przedstawiano sprawę jako interes społeczny. Czy warto było? Owszem, ale jak spotykam takich, którzy chcieliby dorżnąć watahy biednych w interesie dalszego rozwoju korporacji, mafii i małych interesów, to szlag mnie trafia... niezależnie od poglądów politycznych. Jesteśmy obywatelami tego samego państwa a nie najeźdźcami na tubylczą ludność. Czy musimy stawiać mury nieporozumień oraz kłamstwa i biedą skuwać ludziom możliwości? Problem, moim zdaniem, polega na tym, że nie widać żadnego szlachectwa po stronie ludzi mądrych, bogatych i trzymających władzę. Nauczyli się myśleć własnym interesem. Nie widzę też po ich stronie wiedzy, jak traktować interes społeczny – zastępują ją syndromem nieomylności w interesie „naszych”. Ludzie bogaci, dorobieni przez nasza pracę, wyprowadzają biznesy do rajów podatkowych. Twierdzą, że w tym kraju muszą korzystać tylko z toalety (sic). W stosunkach społeczno – politycznych wychodzi na to, że podstawową winą społeczeństwa jest to, że w całości nie popiera partii rządzącej lub nie jest jej członkiem. Teraz martwię się, że po wyborach prezydenckich, to już nie jest problemem. I to wszystko razem wzięte powoduje, że niczego po nich oczekiwać nie można, oprócz tego, że mury będą rosły... P.S. Po 10ciu latach przerwy w znajomości, odwiedziłem znajomego w małym miasteczku. Od 20tu lat nic się tam nie zmieniło. Tylko ciszej i spokojniej. Połowa miasteczka mieszka na Wyspach - jakoś żyją. Znajomy zarabia więcej o 500 złotych niż 10 lat temu. Po godzinach pracy wykopał koparką duży zbiornik wodny, postawił ławeczkę i spędza tam czas zamiast kontaktu z prasą radiem, telewizją i ludźmi. Pomnaża swój kapitał w ten sposób, że co złowi karasia, to go z powrotem wpuszcza. Podstawowa zmiana u niego polega na tym, że za socjalizmu nie chodził do kościoła, a teraz mus... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Czy wampiry muszą korzystać z toalety? IP: *.olsztyn.mm.pl 13.07.10, 10:58 zamknięty Biedny JHG jak zwykle nie wiele rozumie z ekonomii. Jego światopogląd nie wykracza poza utarty falszywy socjalistycznych schemat którym nasiakal od urodzenia w „cudownych rekach ludowej ojczyzny”. Wydaje mu się ze fansld to tylko o ZUS albo Krus. Jakiez to smutne. Szlag go trafia gdy watahy bogatych chca dorznac biedakow….. niezależnie od poglądów politycznych…hehehe Facet niestety nie zdaje sobie sprawy ze podstawowa przyczyna tego „wkurzającego” wyzysku jest ustroj który JHG tak radosnie popiera. Ten człowiek nigdy nie pojmie ze ogromne dysproporcje w zamożności istnieja dlatego ze poprzez ucisk fiskalny i prawny niszczy się motor każdego społeczeństwa czyli klase srednia. W tym parszywym ustroju istnieje grupka bogatych którzy bogaca się dzieki swojej ogromnej przewadze nad innymi tzn dzieki bezgranicznemu wpływowi na wladze. To się nazywa mafia panie JHG.. W socjalizmie rzadzi kasta uprzywilejowanych którzy nigdy nie oddadza swoich przywlejow. Ta kasta doskonale sobie zdaje sprawe ze w warunkach kapitalizmu czyli wolnego rynku zostalaby szybko wyparta z rynku przez ludzi zaradnych i madrych. JHG jak dziecko uwierzyl ze jak będzie placil wysokie podatki na panstwo to panstwo się nim zaopiekuje i placi.. ale mafii. Zadziwiające ze dorosły człowiek znajacy tysiące lat ludzkiej histori nie zdaje sobie sprawy jaka jest ludzka natura i jej nigdy niezaspokojona rzadza władzy i pienaidza. Jak zapewne wiecie uwazam socjalistow albo za skończonych idiotow albo złodziei dlatego posłużę się przykładem żeby JHG zaskoczyl (w co niestety powaznie watpie) jak dziala socjalistyczny mechanizm w którym o gospodarce decyduja państwowi urzednicy a nie wolny rynek Posłużę się przy tym cytatem bo nie chce mi sie tego pisac: (…) „Drugi to Jan Kulczyk. Przyjaciel Aleksandra Kwaśniewskiego i innych komunistycznych prominentów, pierwszy milion dostał od ojca, który za peerelu robił legalnie interesy w Niemczech, a takich interesów nie dało się wtedy robić bez błogosławieństwa władzy, czyli, konkretnie, komunistycznego wywiadu. Kulczyk szybko stał się najbogatszym człowiekiem w Polsce, jako właściciel całego mnóstwa firm, które wszystkie robiły kokosowe interesy z państwem, reprezentowanym przez ludzi prywatnie będących jego przyjaciółmi. Jeden z bardzo wielu przykładów - prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej SA. Pomińmy już dyskusję nad tym, czy była ona potrzebna, i krzyczący z ekonomicznego punktu widzenia nonsens, że sprzedano nie tyle firmę, co monopol na świadczenie w Polsce usług telekomunikacyjnych, na dodatek, co czyni kpiną stosowanie w tym konkretnym wypadku określenia „prywatyzacja", firmie państwowej; tyle że francuskiej. Pomińmy to. Ale jaki miała sens polityczna decyzja, że jednocześnie ze sprzedażą mniejszościowego pakietu udziałów Francuzom, co najmniej 15 proc. musi objąć na warunkach preferencyjnych „partner krajowy"? Taki, że owym partnerem krajowym, decyzją stosownych władz, stał się właśnie Kulczyk. Objął udziały po cenie znacznie niższej niż France Telekom. A skądinąd wiadomo, że nie wyłożył na ten zakup ani grosza, bo wziął kredyt. Ponieważ ustawa mówiła, że musi być partner krajowy, ale nic nie wspominała, że ten partner krajowy nie może swych udziałów sprzedać, więc niedługo potem Kulczyk swe 15 procent odsprzedał tym, którzy mieli je kupić od razu. Tyle, że różnica między preferencyjnym kursem, po jakim dostał akcje on, a ceną, jaką mieli zapłacić Francuzi, poszła do jego kieszeni, zamiast do skarbu państwa. A, nawiasem mówiąc - kredyt Kulczyka też spłacili Francuzi. Nie musiał więc wykładać na całą operację ani grosza, wyjąwszy oczywiście ewentualne koszta pozyskiwania życzliwości decydentów. Czysty zysk, bez kiwnięcia palcem - tylko dzięki decyzjom ministrów i ich podwładnych. Takim biznesmenem mógłbym być i ja, i każdy z Państwa, gdyby akurat na nas, a nie na Kulczyka, spłynęła łaska rządzących. W III RP były dziesiątki takich, których spotkał los Kluski, a może setki, jeśli policzyć tych, którzy postawieni na jego miejscu uznali, że „na układy nie ma rady" i zapłacili haracz. Takich Kulczyków też były dziesiątki. Nadal są.” Link Zgłoś
Gość: jothagie Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 08:39 zamknięty A związki zawodowo walczą o podwyżki dla siebie. W czym rzecz. Hipermarkety sieci Carrefour wprowadziły usprawnienie typu “czerwona kropka”. Pracownik, który chce siku, musi stanąć na niej I czekać, aż kierownik da mu znać I pozwoli na opróżnienie pęcherza. To jest duże ulepszenie w stosunku do pieluchomajtek, które w innej sieci dawali kasjerkom. A ponadto mogli owa kropkę kazać nosić na ramieniu razem z literką “P”. Upokarzające, prawda? Cóż, niezależnie od tego, kto zechce mnie pożreć po tym wpisie, mam ochotę powiedzieć, że taki jest kapitalizm – obrzydliwie niemoralny. Ale chcieliśmy tego. O ile sobie przypominam, kandydatem na prezydenta był również Ziętek z PPP, który tępi takie przypadki, a my dokładnie tępimy jego. Mogliśmy chociaż dać znać, że opowiadamy się za prawami pracowniczymi. Tak więc dobrze nam, że nam tak dobrze... Nie da się ukryć. Taka jest istota kapitalizmu. Zacytuję tu cudzą myśl na zasadzie wytnij/wklej: „l tymi czerwonymi kropkami właściciel zwiększa swój zysk, za który pewnie kupi dla siebie i swych pociech apartamentowiec na 301 kondygnacji z basenem i kortem tenisowym. A ci, którzy na czerwonej kropce nie będą chcieli stawać, muszą przygotowywać się do rywalizacji ze szczurami o kawałek chleba w okolicach śmietnika pod tym drapaczem. I żadna PIP tego wykluczyć nie zdoła. Siła, wynikająca z własności, zawsze będzie mocniejsza i skuteczniejsza”. I pomyśleć, że Reagan wypowiedział światu walkę na prawa człowieka. I podobno wygrał z komunizmem... Ja, jak przystało na emeryta, korzystam z dyskontu z owadem w herbie, ale ostatnio dowiedziałem się, że jedna z dróg kapitałowych prowadzi do Watykanu – zadławiłem się źródlaną za 57 groszy... Z tego powodu zrezygnowałem z usług banku na „M”, mogę i z dyskontu zrezygnować. Teraz rozumiem, dlaczego ta sieć jest taka popularna w Polsce i dlaczego wszędzie dostanie pozwolenie, nawet 20 metrów od świątyni (alkohol!). Jest i pozytyw pedagogiczny: jeśli nie będziesz się uczyć, to będziesz stać na czerwonej kropce w Carrefourze. W porę przyzwyczajajmy się do mentalności niewolnika. Godność osobistą, to sobie możecie do d... wsadzić. Czasem mam wrażenie, że Polska to jedna wielka czerwona kropka. Czekamy kiedy kierownik na coś zezwoli Tuskowi. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 09:11 zamknięty No i jak zwykle JHG albo perfidnie klamie albo (co bardziej prawdopodobne) nic nie rozumie. Po pierwsze i jak zwykle najważniejsze nie ma w Polsce kapitalizmu!!!!!!!! Istota kapitalizmu jest wolny rynek. A to oznacza ze kazdy ma rowne szanse w gospodarce a panstwo zajmuje się jedynie ochrona granic i prawa nie prowadzi ubezpieczen, oswiaty itd. za ogromne podatki. A popatrzmy co jest u nas. Przykładowo koszty pracy w związku z panujaca u nas „opieka panstwa” sa niewyobrazalnie wysokie. Wysokie koszty pracy powoduja oczywista oczywistość - pracy jest malo. Fiskalizm i biurokracja, koncesje ulgi dla wybranych itd. powoduja ze na rynku automatycznie i bezwglednie panem i wladca staje się pracodawca. Pracodawcow jest poprostu malo wiec robia sobie co chca a przede wszystkim mogą sobie pozwolic na totalne olewanie pracownikow. Nie istnieje (wbrew temu co dziecinnie naiwnie mysli JHG) administracyjny sposób na zmuszenie pracodawcy do szanowania pracownika. Jedynym sposobem jest grozba wiszaca nad pracodawca ze może utracic pracownika. Nie ma innego sposobu. Jak pracodawca nie będzie szanowal pracownika tez sobie zwyczajnie pojdzie do innej roboty. Ale nie w socjalistycznej republice bananowej panuajcej u nas. Tu pracownik nie pojdzie bo nie ma dokad. Koszty pracy sa po prostu straszne. Niestety dla JHG jest to zbyt skomplikowane i sprzeczne z jego wyrytym w mozgu lewackim schematem w mysl którego kapitalista to złodziej a nie człowiek który daje innym zarobic wiec im mniej kapitalistow tym lepiej dla pracownikow. Sic! Wiec otumaniony JHG zamiat dazyc aby „kapitalistow” było jak najwięcej zawsze będzie dazyl żeby było ich malutko czyli upraszczając żeby pracownik nie miał dokad pojsc i zostal niewolnikiem. Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 11:51 zamknięty Ośmieszaj się raczej na swój rachunek i nie mieszaj do tego mojego nicka, nawet w formie skróconej. Internauci dali wyraz temu, co o Tobie sądzą, więc dlaczego prężysz muskuły (jak żonaty wróbel). Poglądy są jak płeć - można ich nie używać, ale trzeba mieć. Odnotowaliśmy, że je masz, że od pewnego czasu nie zmieniają się. Ale rozwijaj się, udoskonalaj swoje poglądy, np. na wszelki wypadek gdyby udało Ci się je zrealizować. Czemu nas męczysz utopią? Nudzisz się, ale jednocześnie jesteś leniwy, prawda? Chcę Ci powiedzieć, że zakładanie majtek przez głowę to super racjonalna metoda wobec Twojego spędzania czasu pracy. Po prostu go dobijasz, jeśli w ogóle pracujesz... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 13:24 zamknięty Nawet nie skomentuje tego wywodu..... inteligenta. Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 14:10 zamknięty Dziękuję Łaskawco! Uratowałeś mój honor! Link Zgłoś
Gość: jothagie Wyprawa na grubego zwierza... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.07.10, 09:44 zamknięty Inna przyszłość polityczna jest bez wątpienia naszym celem, ale w osiąganiu tego, co możliwe, kluczymy wg tego, co ktoś tam wykreśla. Bo czyż wybory prezydenckie nie są tego dowodem? Nasze zdumienie, gdy zostało dwóch takich, co to mogą wszystko zrobić, oprócz tego, co jest w interesie społecznym. Ale nic to! Zwyciężyło „mniejsze zło” i zyskaliśmy czas na przegrupowanie sił. Sukcesywnie ta linia „mniejszego zła” będzie się kompromitować, choć zawsze istnieć będzie pokusa do jej następnego wykorzystania. PiS jest nie do przyjęcia i nawet nie wiem, czy sprowadzony do „kloców” nadaje się do zbudowania czegokolwiek. Widzę jednak, że nie śpi ktoś i utwierdza PiS w słuszności drogi, a nawet podpuszcza do aktywnej walki o „pałacowy” krzyż. To jest wybitna strategia na przegraną, bo włodarz terenu jednym zleceniem może sprawę załatwić godnie lub mniej godnie. Zbliżają się wybory samorządowe w których PO powinna ponieść klęską. Ale... Nie byłoby dobrze, gdyby do władzy w terenie doszła lewica, bo tam bojówkarze dawnego SdRP jeszcze nie porzucili zamiaru zmiany dobrych foteli na dobre kanapy. Na lewicy dalej istnieje walka między wersją socjalizmu z przewagą ideologii (L.Miller) i socjaldemokracji z przewagą wolnego rynku (A.Kwaśniewski). Obie zresztą skompromitowały się dokumentnie, a najbardziej druga, gdy okazało się, że była to droga dla 100 najbogatszych. Nie ma drogi między latyfundystami a społeczeństwem. Jest droga między klasą średnią a społeczeństwem. PiS również nie wykształcił kadr zmienników. W działaniu są ci, co „siedzieli” za bukiet kwiatów podrzucony pod siedzibę „Solidarności” - różni menadżerzy sentymentów. PO uchwyciła przyczółki biznesu i dostępu do pieniędzy. Nie jest zainteresowana poszerzaniem klasy średniej na „innych”. Kto więc przyjdzie nowy i na takim poletku da sobie radę? I tu zaczynam wątpić, czy ten czas dany nam po wyborze „mniejszego zła” zostanie właściwie spożytkowany. A w samorządzie można by zbudować podwaliny interesu lokalnych społeczności. Samorząd już dosyć ma cwaniaków! Czeka na służbę obywatelską – bezpartyjną, bezwyznaniową, nienarodowościową, bez koneksji i uprzedzeń. Fikcja, czy Mission Impossible? Jeszcze gorzej rzecz ma się w przypadku wyborów parlamentarnych. Będziemy mieć jeszcze mniejsze rozpoznanie, a partie tak wydelegują „wybrańców”, żebyśmy mieli jeszcze mniejszy wybór. Tu chyba potrzebny jest kryzys grecki, żeby było do końca jasne, które kukły trzeba w tym teatrze lalek odwiesić na stałe. Rzecz w tym, że interes ponadnarodowy wciśnie nam pożyczkę, żeby tylko uratować „swoich”. A kto będzie słuchał tych, co kasandrycznie będą mówić prawdę. Nie pora na rozumowanie – zmobilizuje się wg starych prawideł: kogoś przeciwko komuś, normalnych przeciwko wynaturzonym, wierzących przeciwko Adwentystom Rozdziału Kościoła od Państwa, itp. To nic, że z żadnego podziału nie wynika ani kawałek Polski. Ważne, by dostarczyć społeczeństwu kaca, typu: „Waluś, coś mi się wydaje, żeśmy za darmo te g...a żarli” P.S. Jako reakcję na upał podczytuję sobie (chwilami przysypiam) „Anioły i Demony” Dana Browna. Akurat jestem przy fragmencie jak to "W 1857 roku papież Pius IX uznał, że dokładne odzwierciedlenie męskiej budowy w rzeźbach może pobudzić żądzę, toteż wziął dłuto i młotek i osobiście pozbawił genitaliów wszystkie męskie posągi w obrębie Watykanu”. Może tak na Wiejską... Tylko co odbijać, jeśli „Politycy – puszące się dziwki retoryki” (z: „Brudna robota” Christophera Moore'a). To może chociaż głosu pozbawić... jakąś klozetową szczotką? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Wyprawa na grubego zwierza... IP: 94.75.251.* 15.07.10, 09:53 zamknięty I jak zwykle JHG niczego nie rozumie. Szczotka kiblówka jest narzędziem ekonomii i rynku. To jak kropidło w Kościele. Jeśli wszystkie ZUSy, KRUSy i socjalistyczne przedsiębiorstwa je kupią, to wzbogacą się właściciele i gdyby tak jeszcze obniżyły się koszty pracy, to przedsiębiorcy daliby podwyżki swoim ukochanym pracownikom. I jakoś ten inteligent JHG tego nie może zrozumieć. Już ja nie mam sił tego tłumaczyć. I jeszcze raz i jeszcze raz... ileż razy można? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Wyprawa na grubego zwierza... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.07.10, 10:58 zamknięty Mozesz nie podszywac sie podemne? Masz klopotyz wymysleniem nicka zastosuj xyz. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Wyprawa na grubego zwierza... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.07.10, 10:24 zamknięty Za każdym razem fascynuje mnie jak można napisac setki slow w temacie roznic miedzy czyms co w zasadzie roznic nie ma. Przypomina mi to dawne quizy z gazetek dla młodzieży gdzie trzebabylo odszkuac np. czym się rozni obrazek z lewej strony od tego z prawej. Na obu obrazkach np. facet lowi rybki ale na lewym obrazku brakuje a to śrubeczki, a to chmurka nie ma jednego brzuszka a to haczyk jest zaokrąglony w inna strone. itd. Dokladnie tej samej fascynującej sztuki dokonuje JHG piszac np. ze: Na lewicy dalej istnieje walka między wersją socjalizmu z przewagą ideologii (L.Miller) i socjaldemokracji z przewagą wolnego rynku (A.Kwaśniewski). „Geniusz” JHG pozwolil mu ujrzec te brakujaca śrubeczkę miedzy programem jednych czerwonych bandytow a drugich i na tej podstawie nazwal ich tak jak ich nazwal. Doprawdy fascynujaca sprawa szczegolnie ze na obu obrazkach (czytaj programach) facet lowi rybki. Zaiste niesamowite. Mialem natomiast maly problem ze zrozumieniem podejścia JHG do PiS. Przeciez liderzy tego ugrupowania caly czas i nieustannie opowiadaja się za tzw. polityka prospoleczna. Czyli czyms co jest dla JHG ponoc najważniejsze a co ja osobiscie uwazam za wyrafinowana forme złodziejstwa przedstawiana kiedys znanym wszystkim skrotem - TKM.. Tu na szczescie z pomoca w analizie przychodzi Kościół. PiS jest prokościelne a jak wiadomo JHG Kościoła nie lubi. A skoro tak logicznym następstwem jest teza ze dla JHG ważniejszy jest stosunek do Kościoła niż uwielbiane przez niego kwestie społeczne :D Nie no nie sadze żeby JHG był az tak schizofrenicznie zakłamany, on poprostu wie ze program złodziei z Pis nie rozni się niczym istotnym od programu złodziei zSLD czy PO dlatego może sobie spokojnie pozwolic na sugerowanie się innymi pozaekonomicznymi kryteriami w stylu wyzej wymienionej śrubeczki czy tez chmurki bez jednego brzuszka. Link Zgłoś
Gość: jothagie Przełkniemy i to... IP: *.olsztyn.mm.pl 16.07.10, 11:48 zamknięty Nie zdążyliśmy ochłonąć a już nowe zadania wyborcze zaczynają wwiercać nam się w mózg. Wybory samorządowe – kto prezydentem, burmistrzem... a kto tylko radnym. Czyli, kto kogo wybiera, a kto jest wybierany? I znów, w powodzi słów, pewnych spraw będziemy musieli się domyślać. Może więc „warto rozmawiać” o tym. Wg mnie istnieją dwa składniki potencjału lokalnej władzy: w każdym wypadku lokalna sitwa – to pierwszy i nieodzowny składnik władzy. Drugi to aktualnie obowiązująca w skali kraju ideologia. Może to być ideologia lewicowa, lewicowo – neoliberalna, prawicowo - lewicowa i prawicowa, choć ta ostatnia nie była jeszcze w samodzielnym użyciu. Lokalne sitwy mają to do siebie, że akomodują się do każdego przypadku. Skutkiem ubocznym tego stanu nie jest ruch intelektualny na rzecz rozwoju pomysłu na państwo, samorząd, ale sposoby znalezienia się w sitwie. Sądzę nawet, że tego mafijnego trendu nie da się powstrzymać. Obserwując (z literatury) rozwój takiego ruchu we Włoszech widzę cel, ku któremu zmierzamy. Na tym etapie, kiedy marzeniem „porządnego” człowieka jest dostać się do sitwy, trzeba sitwie oddać władzę, bo inaczej ją wymusi z ofiarami. Sitwa przejmie dochody, ale w którymś momencie zacznie się nimi dzielić. Mafia, wbrew pozorom, jest niezłą organizacją życia gospodarczego. Jest amoralna, ale jest skuteczna. To jest ideał każdej „porządnej” władzy – być skuteczną. W tym czasie do społeczeństwa dotrze świadomość, czym jest sitwa i zdąży wykształcić paru komisarzy, którzy skutecznie będą sitwę osłabiać. Proces żmudny, ale nie ma innego wyjścia. Dziś podjąć taką walkę, to, po pierwsze, trzeba by zadać retoryczne pytanie: kto ma podjąć taką walkę – sitwa z sitwą? Jeśli władza paktuje z sitwą na cmentarzach, stacjach benzynowych i dworcach kolejowych, to nie zachęca do czynienia tego samego? A po drugie, grozi ryzyko walki ze sporą częścią społeczeństwa, które jest uzależnione od sitwy. Dla „dobra” swego i swoich dzieci nawet myśli kategoriami sitwy. I później jest tak, że mamy wybór z dwóch sitw a społeczeństwo z moralnym przyzwoleniem na „mniejsze zło” wali na wybory w liczbie 55%. Czy się obudzi? Nie, bo kładło się spać w nadziei, że jutro się załapie... P.S. Ja już nie muszę korzystać z władzy. Problem w tym, że niczego z prasy nie da się czytać, z mediów – słuchać i oglądać.. wyroków sądowych przetrawić. Mam przed sobą plik prasy i co? Bronisławowi Komorowskiemu za życia robi się podobnie naprawiającą propagandę, jak Lechowi Kaczyńskiemu po śmierci. Tak więc jeden dopiero na urzędzie jest „hero”, mimo że wcześniej nie był, a drugi dopiero po śmieci, mimo że wcześniej również nie był. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Przełkniemy i to... IP: *.olsztyn.mm.pl 16.07.10, 12:39 zamknięty No i proszę poczytac co wypisuje JHG. Stwierdza to co wszyscy myślący wiedza od dawna. Ze rzadza nami „lokalne sitwy”. Zapewnie niewiele się pomyle jeżeli napisze ze tam w „centrali” tez siedza sitwy. Jestem przekonany ze potwierdzi to również i sam JHG. Wówczas proszę zwrocic uwaga na to o czym starałem się pisac od początku mojej „polemiki” z JHG. Tematyka jaka zajmuje się JHG a która zatytuowal jakze problemowo „zrozumiec polityke naszych elit” w kontekscie wyzej wspomnianych sitw brzmi jak myślowy rechot balwana nad istota deszczu. Wystarczy zajrzec do pierwszego lepszego słownika zobaczyc co oznacza slowo sitwa aby pojac ze wszystkie te wywody JHG, te szerokie analizy te rozpatywania który to liberal a który to socjalista sa po prostu i zwyczajnie zalosnie glupie i kompletnie nie na temat. Sitwa to grupa ludzi wspoldzialajaca w celu osiągnięcia wlasnych korzyści. Podkreslmy to slowo „wlasnych”. Upraszczając sa to zwyczajni złodzieje a celem ich polityki jest tylko i wylacznie dorwanie się do naszej kasy z podatkow. Po co wiec JHG wypisuje te kilometry tekstu w sprawie tak jednoznacznej i oczywistej? Po co wykazuje ze jedna sitwa to np. prawicowa a druga lewicowa? Po co dzieli sitwy na klerykalne czy nieklerykalne? itd. Moim zdaniem JHG nie zdaje sobie sprawy z jednej podstawowej rzeczy, nazywając złodziei liberalami, lewicowcami, klerykałami itd. itd. ukrywa ich zlodziejstwo i legitymizuje ich w oczach swoich i swoich „czytelnikow”. Złodziej powinien być nazwany złodziejem i tylko złodziejem. Nie wolno go klasyfikowac jako prospołecznego, watykańskiego, komunistycznego czy jakiegokolwiek innego bo jest to zwyczajne oszustwo. Mam nadzieje ze JHG robi to wyłącznie z głupoty i obym się nie mylil. Link Zgłoś
Gość: mir28 Re: Przełkniemy i to... IP: *.albrecht-edv.eu 16.07.10, 13:54 zamknięty A to dopiero afera! Jeśli się okaże, że JHG popełnia plagiat poglądów fanslda, to klękajcie narody! Fansld! Nie jesteś kretynem, o co Cie podejrzewałem na początku. Jest chyba jeszcze gorzej... Niczego ta diagnoza nie zmienia, ale warto pamiętać, ze grasuje tu taki. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Przełkniemy i to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 14:55 zamknięty Niewiele z tego zrozumiales. JHG nie popelnia zadnego plagiatu. JHG sam sobie przeczy. Kumasz? Nie sadze. Link Zgłoś
Gość: mir28 Re: Przełkniemy i to... IP: *.albrecht-edv.eu 16.07.10, 16:02 zamknięty Też nie sądzę, żebym kumał. Jestem pewien, że moja matka była kobietą, a nie żabą. Twój przypadek „kumania” specjalnie mnie nie interesuje... szanuję Twoją odmienność. Omijaj tylko Francję, bo jak zakumasz, to zrobią z ciebie ślimaka. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Przełkniemy i to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 19:23 zamknięty To szanuj dalej moja odmiennosc i wczytuj sie z zachwytem w schizofreniczne brednie JHG :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Niewłaściwe skreślić IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.10, 08:37 zamknięty Niejednokrotnie „mistrz” pióra i „kaznodzieja” tego forum czynił mi zarzut, że język mam barokowy, że przydługawe piszę te wypracowania, że mam schizofreniczne wypowiedzi, itd. bo nie staram się wszystkich zarzucanych mi głupot pamiętać. Właśnie dlatego, pisząc cokolwiek na tym forum staram się wypośrodkować między dwiema skrajnościami: "Pisze człowiek ambitnie, a tu przychodzi prostak i wszystko rozumie. To jest ewidentna bezczelność!" S. Friedmann /J. Kofta/. I stanowisko drugie, "mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało" /Sofronow/. A po ostatniej jego odpowiedzi udzielonej „mir28” muszę dołożyć i trzeci wymiar: „Uma hija humba gaga Manga haja gamba haha!". No i koniecznie wymiar kosmologiczny: „Pusz się, draniu, pusz się, pusz - Potem hycniesz w grób i kusz." Chłopczyku! Nieuku jeden! (jeśli jesteś starszy). Pofolguj z tą schizofrenią, która innym przypisujesz, bo pojęcia o tym nie masz. W chorobie tej chodzi o „zespół dezorganizacji” (urojenia i omamy, zubożenie psychomotoryczne), których ustalenie jest wynikiem obserwacji znawców. Postawić diagnozę społeczną, że jesteś głupi, to każdy czytelnik tego forum może, bo może przytoczyć przynajmniej 51% argumentów na tak. Natomiast, żeby postawić taką diagnozę, inna rzecz, że nie jest to diagnoza, jak Ty stawiasz, to trzeba przynajmniej już tak być zdiagnozowanym. Poczytaj trochę Witkacego a do problemu podejdziesz na kolanach i z szacunkiem dla tych, którzy mają uprawnienia do wypowiadania się na ten temat. Mów raczej o tym, „jakie dziwne formy może przybierać szaleństwo ludzi zdrowych”. I szanuj je... pro...ku, choćby jako wyraz solidarności gatunkowej. P.S. Adwersarzowi swemu dedykuję: "Nie jesteśmy tacy, jacy w lustrze się widzimy... W nim nie widać naszej głupoty”. A o niej dowiadujesz się najczęściej od innych. Komplementy miła rzecz, ale praw je sobie sam. O prawdę poproś innych. Zdecyduj się kiedyś na taki odważny krok. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Niewłaściwe skreślić IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.10, 10:32 zamknięty No prosze zgadzam się z JHG, ktory napisal ze schizofrenia to „zespół dezorganizacji” (urojenia i omamy, zubożenie psychomotoryczne), czyli upraszczając opatrzne postrzeganie rzeczywistosci. Teraz tylko wystarczy sobie przypomniec co takiego najczesciej wytyka glupek fansld szanownemu „inteligentowi”. Mianowicie to ze stosuje „semantyczne kłamstwa” czyli falszuje rzeczywistość. Przede wzystkim, wg. glupka fanasld, semantyczne oszustwo JHG dotyczylo slowa kapitalizm. Wg. JHG przyczyna zla w kraju jest zły i wstrętny kapitalizm o czym ww. „inteligent” wielokrotnie dawal wyraz. Popatrzny wiec sobie na raport Centrum A.S.: „Przez ręce administracji państwowej przechodzi, podlegając różnym formom redystrybucji, 55 proc. Produktu Krajowego Brutto. Stopa opodatkowania wynosi, (zależnie od sposobu obliczenia, 35 proc. (brutto) albo 80 proc. (netto). Oprócz podatków istnieje 8 rodzajów przymusowych składek, ściąganych od pracowników i pracodawców. Państwo jest właścicielem ponad 50 proc. środków produkcji oraz 3 milionów hektarów ziemi uprawnej. Działalność gospodarcza reglamentowana jest przez 216 rodzajów koncesji i licencji ( u zarania III RP koncesjonowanych było tylko 7 rodzajów działalności gospodarczej, takich jak handel bronią czy wydobycie bogactw mineralnych). W kilkunastu zawodach obowiązują kodeksy limitujące dostęp do nich. Ponad 40 instytucji kontrolnych może w każdej chwili wkroczyć do firmy, aby przeprowadzać nieograniczone w czasie kontrole. Państwo ustala minimalną płacę, maksymalne odsetki i minimalne ceny skupu w rolnictwie oraz chroni ustawowo liczne monopole i oligopole (na czele z kluczową dla rozwoju technologicznego telekomunikacją - dzięki czemu Polak jest w Europie na trzecim miejscu od końca pod względem dostępu do Internetu). Rejestracja firmy trwa średnio 60 dni, a średni czas dochodzenia sprawiedliwości w procesie sądowym - 1000 dni. Wystarczy przypomniec jeszcze ze mamy obowiązek ubezpieczenia, przymus państwowej oswiaty itp. socjalistyczne wynalazki. Pytam się wiec kim trzeba być aby pisac z mamy w kraju wolny rynek? Czy JHG ma wobec tego urojenia czy jest idiota a może lze specjalnie? Nie on nie lze, on jest inteligentem a każdy inteligent wie ze kapitalizm jest zły a krajem rzadzi Kościół (zapewne piszacy w Watykanie akty prawne dla ciemnego polactwa). Proste, zdrowe i logiczne, a fansld to tuman który tego nie widzi. Ot taki prostaczek który na dodatek smie krytykowac inteligenta JHG i jeszcze mu sie wydaje ze cos wie. Skandal. :P Link Zgłoś
Gość: Rom_man Re: Niewłaściwe skreślić IP: *.by.irc.net.in 19.07.10, 11:07 zamknięty Nic bardziej trafnego nie spotkałem: forum.gazeta.pl/forum/w,64,114305511,114322308,Re_Nullum_crimen_sine_lege_.html Link Zgłoś
Gość: alfred Re: Niewłaściwe skreślić IP: 121.12.249.* 19.07.10, 12:26 zamknięty Rom_an siła Twoich argumentów jest powalająca, podobnie jak jothagie. Link Zgłoś
Gość: student34 Re: Niewłaściwe skreślić IP: 62.149.141.* 19.07.10, 12:43 zamknięty Powitać w nowym wcieleniu... Jest tu tu miejsce dla adolfa, to znajdzie się i dla alfreda i dla alfonsa także... Alfabet ma wiele możliwości na kolejne litery. Link Zgłoś
Gość: mir28 Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.albrecht-edv.eu 19.07.10, 13:50 zamknięty jothagie: „Z głupim człowiekiem nie warto gadać”. fansled: „Więc stulcie pyski i proszę siadać!" chór do jothagie: „Wielkość jest tylko w perwersji”. chór do fansld: „Nawet w seksie tylko złoty deszczyk”. chór do alfreda:„Już wszystko tak zbrzydło na tym świecie, że więcej o niczym gadać nie warto”. Chór do następnego ch...:”Już nic gadać nie trzeba. Wszystko je wygadane do cna” mir28: "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!" Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 20:03 zamknięty forum.gazeta.pl/forum/w,64,114351073,114351073,cholota_niezle_sie_bawila.html a ot taki fajny zyciowy i jakze wymowny poscik ukazujacy jak debilne i pozbawione totalnie sensu jest zastanawianie sie nad "polityka naszych elit". Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.10, 20:12 zamknięty Załóżmy, że zostałem debilnie sprowokowany, albo choćby dla „jaj” dodam z „Szewców”: „Takim was kocham, śmierdzącego wszarza, ze słońcem wszechmiłości gadziej w sercu starego szewca naszej planety”. Dedykacja wiadoma... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 21:41 zamknięty No to doloze jeszcze to: olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,8155253,Grunwald__VIP_w_Litwinow_rzucil_butelka_piwa.html moze wowczas JHG pojmie co to sa elity i gdzie ona maja... fanaSLD i JHG i jego analizy. Link Zgłoś
Gość: jothagie „Szewcy” są w literaturze a wulgaryzmy na forach IP: *.olsztyn.mm.pl 20.07.10, 09:28 zamknięty „Zaglądali do kufrów, zaglądali do waliz/Nie zajrzeli do dupy - tam miałem socjalizm”. (Cz. Miłosz, o MO). To taki wymowny wulgaryzm, którego nie znalazłem u yadola, ale który padł z równie kulturalnych ust. Bardzo mnie rozśmieszyło to, że w walce „na argumenty” na tym forum pojawiły się posty dyskryminujące kogoś tam tylko dlatego, że użył ciętych, wulgarnych słów. Forum nie jest lekcją dawnej epistolografii (miałem to w szkole), ale wymianą poglądów, przy użyciu języka powszechnie zrozumiałego. Wulgaryzmy stały się częścią naszej kultury i zagościły w niej na stałe, wyrażają emocje, przynależność do jakiejś grupy itp. Są w książkach, filmach, sztukach teatralnych i odgrywają w nich takie samo znaczenie jak inne słowa. Są na równi z gołą dupą Joanny Szczepkowskiej w Teatrze Dramatycznym na spektaklu Krystiana Lupy (i jak tu nie rymować). Przeczytałem ich w życiu tyle, że mi nie przeszkadzają, szczerze mówiąc, jakoś specjalnie ich nie zauważam. Ważne jest znaczenie słowa, które wynika z niego samego i ze sposobu użycia go. Problem pojawiał się zawsze wtedy, gdy takie frazy trzeba było tłumaczyć na inne języki. Z tym miałem kłopoty, bo wulgaryzmów uczyłem się na Salwatorze w Krakowie (wtedy nie znano jeszcze maczet) i nigdzie indziej. A to trzeba wyssać...żeby użyć prawidłowo (15 minut nie powtarzając ani jednego słowa). Nie uważam polityki za rynsztok mimo, że posługuje się szeroką gamą znaczeniową języka, ale pisanie o tym fakcie w adekwatnym języku, jest opisem ze zmienną wielu znaczeń. Czasem mam wrażenie, że język polityki zbliża się do opisanej przez Frederica Beigbedera "29.99", czyli, że bagienko jest głównym bohaterem. Nie jest zaś żadnym uchybieniem jeśli jest tłem chyba, że na forum zaplątała się jakaś dziewica, która ma kłopoty ze zrozumieniem. Dziewica? Proszę bardzo, w moim wieku korepetycje tylko płatne! Poczytamy Ferdydurke, albo Trans-Atlantyk... Ludzie którzy zwracają uwagę na wulgaryzmy, poza ich nikczemnym środowiskiem - bagienka, dają znać, ze niczego z literatury nie przeczytali. Ani starej, ani tej najnowszej... że nie są potomkami szewców, którzy podobno klęli, jak... Oczywiście, nie mam żadnych pretensji do Balzaka, Dickensa czy Zoli, że w sposób grzeczny opisywali niegrzeczne życie. Link Zgłoś
Gość: jothagie Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetnie szybki IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 10:54 zamknięty to PiS znaczy okrutnie naiwny. Naiwność wynika z błędu polityki na podstawach religijnych. Tego tak się nie da robić. Bezwzględnie trzeba oddzielać politykę od religii i religijności. Jeśli PiS chce być skuteczna, to musi mieć do dyspozycji wszystkie środki, w tym również te pozareligijne. Inaczej sama religia będzie tylko narzędziem. To może pół biedy, bo tak robi od wieków Kościół, ale jako narzędzie spłyca to, czemu służyć miało. Społeczność religijna staje się postreligijną masą naporu. I nic więcej. Dlatego PiS nie może ustawiać przeciwnika pod ewangeliczne „tak, tak”; „nie, nie”, czyli ograniczać przeciwnika do religijnego zachowywania się w polityce. I to jest naiwne, choć, jak widać, ma jeszcze jakąś skuteczność w sympatiach elektoratu. I nikt nie mówi, że to nie jest ważne, ale jest to żenujące. I taki jest PiS, ma swój elektorat, ma swoją do nich nowomowę, ma swoje cele, ale to wszystko jest nieprawdziwe. Taki typ partyjności i polityki zostanie w końcu poniechany. Był taki okres w moim życiu, że zaczytywałem się w orwellowskim Roku 1984. Teraz stoi na półce i boję się do niego sięgnąć. I im dalej w czas naszej demokracji, tym większy strach towarzyszy prostemu gestowi sięgnięcia po niezbyt okazałą książkę. Boje się spotkać twierdzenie, że jeżeli ktoś chce rządzić, rządzić nieprzerwanie, musi umieć burzyć w poddanych poczucie rzeczywistości... I jeszcze tylko grzybny podział Polaków na prawdziwych i trujących a odczuję satysfakcję z najbardziej wyszukanych manier intelektualnych. Ale nie...! Odczekam jeszcze trochę – może zaktualizuje się więcej... Dlatego wracam do refleksji po pierwszym czytaniu książki, że główną drogą rozwoju społeczeństwa pozostanie przyrost rozumności elit władzy, a każda „wpadka” tylko ową prawdę potwierdza. Musimy widzieć, że elity się rozwijają. Nie może być tak, że Kościół jest co raz ciemniejszy a politycy co raz bardziej obrzydliwi. Jesteśmy uczestnikami przedziwnego procesu - na naszych oczach obala się ważną zasadę demokracji. Istnienie Kościoła, organizacji społecznych, partii nie jest już gwarantem pokoju społecznego. Niestety! W sumie jest jak w ludowym powiedzeniu: „myśleliśmy, że ch... go strzelił, a teraz wiemy że g... go uwiodło”. Inteligentom powiem to słowami Slavoja Żiżka (zaczerpnął od Marksa): "Wiedzą, że w tym co czynią, kierują się iluzją, a mimo to nadal to robią". I dziwicie się, że jestem rozczarowany? I jeszcze coś o samym Mistrzu Ceremoniału. J. K. staje się symbolem człowieka walki z wszystkimi i wszystkich z nim („Kampfbegriff). Staje się więc więc postacią tragiczną. W dodatku zapotrzebowanie na niego, odsuwa się w nieznaną przyszłość. Powoli pada pod ciężarem demokracji, którą chciał nafaszerować wodzostwem ideologicznym. P.S. Grzebałem w archiwum i co znalazłem? Ano, śmieszną informację z tejże Gazety: IPN wydał "Twarze olsztyńskiej bezpieki". I co z tego - zapytałem. Kiedyś jeśli doktor wydał dwóch kolegów to zostawał docentem, a teraz? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 11:31 zamknięty No znowu „znawca elyt” udziela bezcennych rad jak powinna wygladac skuteczna polityka. „Znafca elyt” zauwaza słusznie, ze nie da się jej obecnie skutecznie zrobic na religii. Można się zastanowic na czym wiec mozna „zrobic” polityke. Wystarczy spojrzec kto od lat „siedzi” u koryta i kto czerpie z tego największe korzyści. Oczywiście tzw. komuna. To ludzie nie dosc ze się uwłaszczyli na Polakach to do tej pory trzesa cala scena polityczna. Zdrajcy „okrągłego stołu” do spolki z renegatami Kiszczakami posiadaja przede wszystkim ogromny kapital i media dzieki którym dowolnie kształtują polityczne poglady polmozgow podobnych do”znafcy elyt”. We współczesnej „demokracji” licza się wyłącznie 3 podstawowe kwestie: pieniadze, pieniadze a przede wszystkim pieniadze. logiczne wiec jest ze opieranie się na religijności oznacza narazanie się na śmieszność. Podobnie odwoływanie się do hasel wolnorynkowych momentalnie sciaga na siebie pietno „oszolomstwa”. Teraz każdy „znawca elyt” wie ze trzeba zniszczyc kościół a kapitalizm to samo zlo o czym codziennie „znawca elyt” dowiaduje się z gazet czy telewizji w których właścicielami sa albo byli Sb-cy albo ich współpracownicy czy tez kolesie od kieliszka. Malo tego sasiedzi Polski tez wiedza lepiej która sila polityczna jest madra a ktora glupia, zla i mowiaca jezykiem nienawiści . Jak sięgnąć pamięcią zawsze w historii sasiedzi popierali nie tych madrych i zdolnych ale tych głupich i zdradliwych. Teraz widocznie polityka się zmienila i taka Rosja np. zrobi wszystko żeby tylko Polska rosla w sile. O czym z pewnoscia wie doskonale poinformowany „znafca elyt”. Link Zgłoś
Gość: jhg Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 11:50 zamknięty „Uma hija humba gaga Manga haja gamba haha!". I to byłoby na tyle w ramach kompletnej odpowiedzi. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 12:38 zamknięty Zawsze miales gadane chlopczyku tylko z reguly nie na temat i kompletnie bez sensu :D Link Zgłoś
Gość: jhg Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 13:13 zamknięty Nie przesadzaj! Nie nadwyrężaj mózgu! Murzyn zrobił swoje rano i Murzyn ma wolne do jutra... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 13:18 zamknięty Przeciez ja nie mam mozgu. Mozg ma tylko "znafca elyt". Konsekwencji troszke hipokryto :P Link Zgłoś
Gość: klara zet Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.xantron.fastwebserver.de 21.07.10, 13:42 zamknięty A swoją drogą, demokracja to cudowny wynalazek. Widać, że jhg to oczytany facet i nieźle zorientowany w wielu dziedzinach. A tu przychodzi taki prymityw, co to już po trzecim poście można rozpoznać, i jest górą, bo „wali” receptami, które dla większości ciemnogrodu są zrozumiałe: ZUS, KRUS, LEWACTWO, SZMACIARSTWO, ZŁODZIEJSTWO, OMNIBANDYTYZM, ITP. Jeszcze tylko krawat w kolorach granicznych i łamigłówka do rozwiązania, czy prostytutkę można zgwałcić... „Kocham Cię Polsko” i te całoroczne ogórki, które dla nas porzuconych rozwódek organizujesz. Mimo wakacji. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.10, 11:48 zamknięty To ze JHG udaje oczytanego wcale nie znaczy ze wolno mu pisac ze biale jest czarne i odwrotnie. :) Link Zgłoś
Gość: jothagie Katolik, katolikowi nie równy... IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.10, 10:21 zamknięty Moja siostra jest katoliczką, przynajmniej sama za taką się uważa. Ja ją również za taką uważam, bo przeżyła życie wg tego kodeksu moralnego. Z PZPR wystąpiła na znak protestu wobec nagonki na biskupów za „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Pracy nie straciła, bo była znanym bankowcem. Fakt, że stołków już nie piastowała, ale zarabiała b. dobrze. Jeden z jej synów kontynuuje tradycję katolicka i dobry biznes. Drugi wyrodził się i są to chyba ostatnie jego dni jako bezdomnego i bezrobotnego w jednym z francuskich miast. Brałem udział w poszukiwaniu go, ale bezskutecznie, choć na ślad trafiłem w trzech miastach. Ale nie o tym... Otóż moja wspaniała siostra, zażyczyła sobie ostatnio, żebym ją odprowadził do autokaru, którym ona udaje się na pielgrzymkę do sanktuarium maryjnego, gdzieś na terenie dawnej Jugosławii. Byłem w Warszawie mimo że sam mam kłopoty z podróżowaniem. Miała ze sobą drobny bagaż, kartę kredytową i zapas pieluchomajtek na drogę. Twierdzi, że nie dowierza dwóm: o. Rydzykowi i własnym zwieraczom. Ale, że 75 lat nie przekonało jej do o. Dyrektora? Otóż ona lubi mi zrobić swoją wykładnię bieżącej polityki, bo wiedzę ma dalej „z pierwszej ręki” i w ramach tego wykładu dowiedziałem się, że krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego powinien być usunięty. Strasznie przy tym denerwowała się, że władze kościelne zezwalają na ten gorszący spektakl. „Nie dosyć, że skompromitował się „naleganiem” - „na Kaczyńskiego”, by reprezentował wierzących w wyborach, to PiS staje się śmierdzącą kupą tego kościelnego niedorozwoju”. Kościół wyraźnie zapomniał, że to nie są wybory prymasa Polski! P.S. Znam swoją siostrę i kocham ją bardzo, ale trudno pojąć, że w jednym Kościele są takie skrajności... Mam zaproszenie na obiad po jej powrocie. Zdjęcia prześle mi mailem, gdy już będę w drodze do Warszawy, zawsze tak robi, więc obejrzę je dwa razy. Na obiedzie będzie zaprzyjaźniony z rodziną kanonik – kumple z liceum. Wreszcie posłucham ich łaciny w doskonałym wydaniu. Gdybym się modlił, to wyglądałoby to tak: „Panie, dałeś mojej siostrze olśniewającą urodę,wspaniałą pamięć i zdolności malarskie, olbrzymią (matematyczną) inteligencję, daj jej jeszcze nowe zwieracze... Koniecznie popraw swoje dzieło”. Wiem, że przynajmniej jeden problem jest nieaktualny – zmierzam w niedzielę podejść do św. Anny i obejrzeć samo miejsce „spoczynku” krzyża. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Katolik, katolikowi nie równy... IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.10, 12:05 zamknięty Obsesja koscielna wychodzi. Jakiz to strach powoduje ze ludzie maja az taka antyklerykalna manie? Przeciez Kosciol ma stosunkowo niskie prawa w stosunku np. do urzedu skarbowego czy poslow na Sejm. Kosciol nie jest organizacja przymusowa. Jestem przekonany ze np. wiekszosc Polakow ma zdecydowanie negatywny stosunek do Rydzyka, zreszta ten gosc osmiesza sie sam. Skad wiec taki paniczny lek przd nim. Ta nieustanna potrzeba opisywania jego "bledow i wypaczen". Nie sadze zeby JHG bal sie Rydzyka, moim zdaniem dla niego Rydzyk to tylko pretekst do uogolnien, do wykazania ze skoro w Kosciele sa klamcy oszusci to caly Kosciol jest zly. Jakos nie moge sobie przypomniec zeby JHG wychwalal gdziekolwiek jakiegos ksiedza, za to wielokrotnie krytykowal on Watykanska instytucje. Po co? Czyzby czarni zajmowali sie edukacja mlodziezy? Nie przeciez nad tym czuwa panstwowy urzednik, wiec o co chodzi? O kase. Wydatki na KK sa sladowe (pomijam wywody pani prof. pieknej ktorej kwot nikt nie udowodnil bo nie bylw stanie), wiec co jeszcze? Pranie mozgow rodakow? Przeciez pod to mozna podciagnac mase innych skladnikow szeroko pojetego zycia spolecznego. Stad taka antykoscielna selekcja. Gdzies cos JHG kiedys pisal co go upowaznia do krytykowania kk ale nie chce mi sie tego szukac. Moze pozniej. Link Zgłoś
Gość: jothagie Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 10:02 zamknięty W zasadzie, to ja już nie protestuję, no może poza jednym wyjątkiem, gdy w TVP Olsztyn pokazuje się napis, że „Ten program zrealizowano dzięki twojemu abonamentowi”. O nie – myślę sobie. Na taką bzdurę, to moje pieniądze iść nie mogą... Poza tym daje sobie na luz. Przełykam więc reklamy, daję sobie wmówić zbawienne recepty różnym uzdrawiaczom: samorządowym, parlamentarnym, prezydenckim, ale to przede wszystkim dlatego, że jestem niedowiarkiem. „Ty se mów, a ja se zdrów”. Chcę Wam powiedzieć, że za komuny straciłem wiele ze swej „kariery” tylko dlatego, że byłem krytyczny, a wynikało to z tego, że byłem człowiekiem zaangażowanym. Może naiwnym, ale gdy dziś to śledzę, to widzę, że to ja miałem rację. Te 20 lat kapitalizmu (czy czegoś, czego dosadniej nazwać nie potrafię) wypaliło mnie zupełnie. Nawet wobec oszustów nie protestuję – więcej się z nimi nie zadaję. Intelektualnych również... I w ten sposób przed wielu laty moja lewicowość rozstała się z wszystkimi partiami lewicowymi. Na temat torii i spójnej koncepcji państwa, nie ma z kim rozmawiać. Jeśli chodzi o praktykę, to aż tak zepsuty nie jestem... Rozstałem się z wieloma instytucjami, które mnie oszukały – w pobliżu ich siedzib przechodzę na drugą stronę ulicy. Porzuciłem wielu znajomych, gdy zorientowałem się, że kierował nimi powód czysto materialny – moja wiedza i umiejętności przysparzały im dochód. Zarzuciłem solidarność z pokrzywdzonymi, bo gdy ja byłem w takiej sytuacji, to nikt nie wyraził nawet swego zdania. Ostatnio robię porządek z aptekami. Okazuje się, że różnice w różnych aptekach wynoszą nawet do połowy ceny leku. Zrobiłem sobie komputerowy spis aptek, w których mogę kupić taniej dany specyfik. Odbiło się to na moim rachunku telefonicznym, ale już wiem. Warto to robić, bo zawyżają, jak w klasycznym kapitalizmie. I chcecie mi powiedzieć, że państwo chroni emerytów i rencistów w przypadku, gdy ta sama apteka (przynajmniej w nazwie) na Żurawskiego w stosunku do tej na Prostej orżnęła mnie o 40 złotych? I odbyło się to w świetle prawa... To ja pier... nie protestuję, ale wiarę wykreślam z mego życia jako narzędzie zupełnie nieprzydatne. I chcecie mi powiedzieć, że państwo chroni emerytów i rencistów i studentów w przypadku, gdy zlikwidowano bary mleczne. Przecież lepsze jest dopłacanie do taniego karmienia biednych, niż pasienie Caritasu. Ale zdania uczonych są podzielone, bo przecież jest do wyboru: boski Caritas albo komunistyczne „Społem”. Jak ja Was durnie kocham... P.S. Czasem drgnie mi powieka na widok czegoś na kształt amerykańskiej błazenady wyssanej razem z coca colą, ale też już nie protestuję. Wielu to bawi, wielu widzi w tym nowy sens, więc dlaczego protestować. Link Zgłoś
Gość: glab :) Re: Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 11:37 zamknięty Zaczynam powoli rozumiec dlaczego JHG z uporem maniaka nazywa ustroj ktory u nas panuje kapitalizmem czy czyms tam, takim. :) Wyobrazcie sobie faceta, ktory caly czas byl lewicowcem. Jego opiekuncza koncepcja panstwa legla w PRL-owskich gruzach, zawalila sie z wielkim smordem jak stara drewniana wiejska toaleta. Nastaly nowe czasy, tyle ze rowniez z cala gama socjalistycznych wynalazkow i te nowe czasy tez okazaly sie klapa. Kazdy myslacy czlowiek umiejacy krytycznie analizowac takze swoje poglady doszedlby do wniosku ze cala ta opiekunczosc panstwa to jedna wielka bzdura i lepiej samemu wydawac swoje pieniadze niz przekazywac je panstwu ktore potem i tak je zmarnotrawi. Niestety nie dotyczy to JHG, on dalej wierzy, wbrew wszystkiemu w socjalizm. Aby urealnic swoje poglady wystarczy zastosowac mu prosty trik, mozna nazwac te nowe czasy, wbrew oczywistym faktom, kapitalizmem aby dalej mozna bylo plawic sie w swojej kochanej "lewicowosci", wierzyc ze panstwo bedzie sie dobrze troszczyc o emerytow, robotnikow itd. A przeszkoda sa tylko jak zwykle zle elity i kapitalisci. Gdyby nie oni to byloby super a tak to dupa. Bieda i syf. Nie chce przekonywac JHG do wolnego rynku bowiem rozumiem istote jego tesknoty za socjalizmem. Tym czyms jest STRACH. Socjalizm daje zludne poczucie bezpieczenstwa, daje falszywe przekonanie ze jak cos pojdzie zle w zyciu to panstwo pomoze i czlowiek nie zginie pod mostem. Wolny rynek z definicji wymaga wysilku, umiejetnosci stad ludziom wydaje sie ze jakos sie stanie zgina jak te marne chlopy w XIXw. JHG byl przeciez wychowywany w takim przekonaniu od dziecka, zreszta nie tylko on ja rowniez. Wiec sam juz nie wiem czy nie lepiej zeby dalej wierzyl w ten swoj socjalizm, podobnie jak ludzie wierza w Boga i chodza do nieustatnnie krytykowanego przez JHG Kosciola. Badz co badz motywacja jest ta sama. Chodzi o psychiczne przytlumienie strachu porzed zlem tego swiata. Rodzi sie tylko pytanie czy sztuczne tlumienie strachu rozgrzesza przyzwolenie na ekonomiczny i spoleczny upadek calego narodu. JA glupek FanSLD mowie nie a JHG ma to chyba gdzies. Link Zgłoś
Gość: jhg Re: Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 11:48 zamknięty „Uma hija humba gaga Manga haja gamba haha!". Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 13:40 zamknięty Mozesz byc pewny ze za kazdym razem gdy bedziesz lgal ze mamy kaptalizm albo pisal podobne bzdury bede dopisywal swoje 3 zdania. Link Zgłoś
Gość: jothagie Czy wszystko musi mieć tytuł? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.10, 09:39 zamknięty Gdzieś jest bariera obciachu i z czegoś trzeba przyszłość wypracować. Z PO, PiSu, SLD, PSLu nie da się tego zrobić. Może kiedyś powstanie jakaś mądra lewica. Może mądra prawica, niezależna od religii i religijności... Po lewej stronie sceny politycznej jest wiele możliwości. Wymienię dwie, możliwe dla tego układu własności środków produkcji – idea państwa socjalistycznego z akcentem na sprawiedliwy podział dochodu narodowego i socjaldemokratyczny z akcentem na rozwój wolnego rynku i klasy średniej, z zachowaniem możliwej opiekuńczości w jednym i drugim przypadku. Opiekuńczości wobec ludzi zdeklasowanych przez obecne zmiany, wydziedziczonych z wszelkich możliwości – takie niestety jest życie większości tego społeczeństwa. To oczywiście, co w naszym kraju funkcjonuje ma się nijak do tego, o czym myślę. To jest moja twarda pozycja, nie mająca żadnego znaczenia dla kraju – jestem emerytem. Zmianę przekonań przewiduję tylko w jednym przypadku, kiedy ludzie aktywni mając klarowną inną wizję państwa zdobędą 51% głosów w wyborach parlamentarnych. Może to być nawet pani „Thatcher “. Szanuję demokrację a nie bredzenie o niej przy 2% poparcia. Szanuję poglądy partii politycznych. One mogą głosić wszystko, bo „świadectwo moralności” ostatecznie wystawiają im wyborcy. Szanuję jednostki z tytułami naukowymi, ale i tych muszą zaakceptować partie i społeczeństwo. Inaczej mogą sobie głosić swoje poglądy wg pewnej metodologii, czyli licząc się z siłą argumentów – swoich i przeciwników. Na tym polega demokracja – jest zorganizowana politycznie czyli wokół partii politycznych, lub zadaniowo (np. samorządy) poprzez grupy nacisku. Inaczej możemy sobie głosić nawet to, że Słońce krąży wokół Ziemi... pod warunkiem, że nie jesteśmy niepełnosprawni i potrafimy ruszyć to Słońce. Do tej grupy ja się nie zaliczam, ale nie znaczy to, że jakiś zwariowany zwolennik heliocentryzmu będzie mi na głowie kołki ciosał tylko dlatego, że nie potrafi świecić inaczej, jak tylko światłem odbitym. I jeszcze coś z „ostatniej chwili w nawiązaniu do aktualnego zapisu: forum.gazeta.pl/forum/w,64,114461115,114558607,Re_Antyfansld_tylko_u_nas_8211_tylko_u_nas_be.html I tu widzę zasadniczy problem, bo partyjna choroba ma jeszcze trzecią odmianę: ateistów, wyznawców politycznej ekonomii socjalizmu, marksistów o wizji komunizmu, członków PZPR (i sojuszników) a potem SdRP – ostatecznie wypalonych doszczętnie; następnie napalonych i przesuniętych o 180 stopni. Widziałem takich tuż przed balaskami w Kościele, w Kortowie na budowie kościoła, w procesji Bożego Ciała niosących baldachim, występujących ze „Słowem Bożym” w kościele, piszących pedofilskie donosy na tych, co do kościoła nie chodzą, spowiadających się z adresów ginekologów, itp. przykładów wiele. Ogólnie jest to kategoria „neofitów”, którzy w historii wyrządzili naprawdę wiele złego. A neofici są wszędzie – nic więc dziwnego, że i na forum tacy bywają. Nie uwierzylibyście Państwo, co dziś robią dawni absolwenci WUMLu, czy WSNS, jeśli oczywista nie zrozumieli wniosków wynikających z marksizmu i nie załapali się na jakieś draństwo w stylu solidarnościowego dwudziestolecia. Przykłady „ustawionych” macie przed oczyma – sprywatyzować mienie komunalne, a potem zostać prezesem tej spółki..., czy urządzić tam rodzinę lub znajomych – dola leci, jak w mafii. Nie załapaliście się na to? To macie dwie możliwości: fansledzić, czyli naprawiać przez rozpierdzielanie, lub być cichymi, pokornymi i szczęśliwymi, że jeszcze nikt Wam się do d... nie dobrał. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.10, 10:56 zamknięty Socjalizm to niewatpliwie piekny ustroj, niestety kompletnie utopijny (szczegolnie w polskich warunkach). Warunkiem koniecznym jest to aby ludzie zajmujacy sie tak wychwalana przez JHG "opieka" byli uczciwi. Niestety jest to zalozenie moim zdaniem niewykonalne. Natura ludzka jest niezmienna od wiekow i latwa kasa u koryta zawsze bedzie kusic zlodziei, nierobow i cwaniakow. Niestety (albo stety) tak to juz jest ze czlowiek dba tylko o swoje i najlepiej troszczy sie o wlasne. Opiekunczosc - szczegolnie w polskich warunkach - zawsze bedzie produkowac swinie u koryta, mase nierobow cwaniakow zyjacych na koszt innych i urzedasow decydujacych komu i ile dac a przede wszystkim komu zabrac. Pamietajcie bowiem ze ( JHG o tym nigdy nie wspomni) OPIEKA NIE JEST ZA DARMO, DO TEGO POTRZEBNE SA NASZE PIENIADZE. P.S. Nie komentuje fantazyjnych hybryd w stylu wolnorynkowa opiekunczosc bo to takie samo semantyczne oszustwo jak pizza wegeterianska z kielbasa. Link Zgłoś
Gość: jothagie Biednym wiatr w oczy... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.07.10, 10:21 zamknięty Z soboty na niedzielę pragnąłem tylko jednego – dobrze się wyspać, bo wcześnie rano udawałem się do Warszawy. Nie udało się. Najpierw zrywał mnie jakiś czuły alarm samochodowy – normalnie nie reaguję, ale pożyczyłem samochód i wydawało mi się, że to on staje się łupem złodziei. Następnie dwóch młodych sąsiadów poderwało dziewczynę i usiłowali zaciągnąć ja na chatę, ale ta działała dosyć wymijająco. A ja to wszystko słyszę przez okno, którego nie sposób zamknąć w taki upał. Otóż oni próbowali zachęcić ją tym, co jej zrobią, jak pójdzie z nimi (przy czym obietnic nie powstydziłby się wprawny kochanek) a ona usiłowała im wytłumaczyć, że bluzka i spodenki, które jej się ostatnio spodobały kosztują 250 złotych. Nie wiem jak to się ma do uśrednionej wartości usług tego typu, ale ja powiedziałbym pass. I to przekomarzanie się pod blokiem trwało od 23.30 do 1.30. motyw kosztów był przez dziewczynę postawiony 6 razy i chyba wreszcie dotarło do chłopaków, bo przyznali, że nie mają takich pieniędzy. Ostatnie pieniądze zainwestowali w piwo i niestety, inwestycja nietrafiona. Zmarnowali dziewczynie wieczór biznesowy, sami niepotrzebnie wykosztowali się na piwo, a ja zasnąłem późno i tylko na dwie godziny. O ileż życie byłoby prostsze, gdyby chłopcy dysponowali gotówką, którą obrót jest korzystny dla państwa w kryzysie. A i alegoria, że słowo staje się ciałem, (lub staje wraz z ciałem) zyskałaby na znaczeniu. I ja byłbym wyspany. P.S. Z rozrzewnieniem wspominam moje młode lata, kiedy takie sprawy były przedmiotem gry, a nie targu końskiego, chociaż przyznać muszę, że qrewstwo ma większe szanse w kapitalizmie, niż w socjalizmie. Ale tylko qrewstwo... Ktoś zapyta, a gdzie tu są elity? Ukrywają się, bo obok mieszka taka jedna elita i mogła otworzyć okno i uspokoić rynek... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Biednym wiatr w oczy... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.07.10, 10:37 zamknięty W kapitalizmie szanse ma każdy kto jest pracowity. A jak ktos jest jeszcze do tego inteligentny to powinien miec już bardzo dobrze. W socjalizmie szanse maja tylko „elyty” wyludacze i cwaniacy. Uczciwi i pracowici maja przerabane. To jest wlasnie sprawiedliwosc spoleczna która tak lubi JHG. Link Zgłoś
Gość: jothagie „Biedronka” cud natury IP: *.olsztyn.mm.pl 28.07.10, 09:41 zamknięty Za dziecięcych lat, ktoś z bliskich ateistów na długo pogrążył mnie w myśleniu pytaniem: „Czy Bóg może stworzyć taki kamień którego sam by nie podźwignął?”. Mocowałem się z tym długo, bo wstydziłem się zapytać teologa. Nie powiem, że udało mi się go porządnie rozwiązać, ale problem przestał mnie interesować w miarę wcześnie, tak że nie zmarnowałem cennego czasu. W tym tygodniu dręczy mnie podobny problem, choć niesie wymiar o wiele mniej teologiczny: „Czy dobry supermarket może stworzyć swoim pracownikom takie warunki, by dokonywali zakupów na jego terenie”? Coś w tym musi być istotnego, bo zauważyłem, że pracownicy pewnego marketu robią zakupy w Biedronce. Początkowo myślałem, że podglądają w ramach konkurencji, ale nie ma to sensu, bo wniosków nie widać po cenach. Po prostu, pracowników nie stać na zakupy w swojej firmie, w której pracują. Żenujące. Przecież można to rozwiązać w ranach bonusów. Czy pracownika nie wystarczy wykorzystać raz? I czy trzeba wyciągać wszystkie możliwe wnioski, czy one nie nasuwają się same? Jeśli Państwo sami nie wpadniecie na nie, to za chwile odezwie się mój antagonista i Państwu wytłumaczy wszystkie dobrodziejstwa tej sytuacji i kapitalizmu w ogóle. Wy zaś możecie uwierzyć lub nie. P.S. Osobiście przepraszam Dyrekcję tego zacnego dyskontu (w moim przypadku musowego dyskomfortu) za nadmierne zainteresowanie ich firmą. Antagoniście natomiast potwierdzam: wiem, że gdybym nie płacił na ZUS i nie dawał się okradać bandytom, to stać by mnie było na Carrefour, a może nawet na Aldiego. Wiem,a gdzie elity? Dziś mam je gdzieś... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: „Biedronka” cud natury IP: *.olsztyn.mm.pl 28.07.10, 10:49 zamknięty Ciekawe co. JHG zastnawial sie nad "polityka naszych elit" teraz ma to gdzies. Czyzby pojal wreszcie ze celem polityki elit jest wlasnie dbanie o to zeby czlowiek nie mial za duzo kasy i ciulal sie po biedronkach. Czyzbyzrozumial ze im mniej elity beda mialy wplywu na nasze zycie tym lepiej dla nas? Watpie. A teraz "elity" mysla zeby nam podwyzszyc podatek VAT do 25%. Ile osob pojdzie wowczas po zakupy do Biednejrąki? Co go to obchodzi? JHG wie ze to nie jest wina elit ale "zlych kapitalistwo ktorzy wykorzystuja pracownikow" :D :D Zalosne. Link Zgłoś
Gość: Spowiednik Re: „Biedronka” cud natury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 19:00 zamknięty Fansld ale z Ciebie pijawka. Jesteś wyjątkowo złośliwym człowiekiem. Chyba masz problemy, proponuję odwidź psychologa jak nie pomoże to psychiatrę. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: „Biedronka” cud natury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 20:29 zamknięty Pijawka? O nie, ja tylko usiluje zwrocic uwage na fakt ze Jhg wypisuje bzdury absolutnie nic wiecej. :P Link Zgłoś
Gość: jothagie Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.olsztyn.mm.pl 29.07.10, 10:12 zamknięty Gdy w 1989 roku pojawiła się realna szansa zmiany ustroju, to przeraziła mnie wizja ekonomiczna Balcerowicza, szczególnie w sprawie prywatyzacji majątku narodowego. W naiwności swojej zacząłem słać listy do mego guru z lat 60tych, mianowicie Karola Modzelewskiego. Do dziś nie dostałem odpowiedzi. Istotą mego pomysłu było inne podejście do prywatyzacji. Uważałem po pierwsze, że pewien zasób (wyliczony, wymieniony), po restrukturyzacji, powinien zostać jako Spółka Skarbu Państwa. Po drugie, część majątku sprzedać na zasadzie giełdy, firmom międzynarodowym, zostawiając sobie duży, ale mniejszościowy pakiet. To jako rezerwa na rozwiązywanie problemów socjalnych. I, po trzecie, resztę majątku przeznaczyć na stworzenie klasy średniej. Niezależnie od koloru partyjnego „mianować” przyszłego właściciela (możliwość darowania lub wykupu przez trzecie pokolenie), ustalić zarobki (proponowałem możliwość do 10 najniższych pensji), proporcjonalnie na inwestycje własne lub fundusz społeczny (rezerwa polityki społecznej, bez możliwości użycia w innym celu). Dla cwaniaków i złodziei sankcje w postaci utraty prawa do własności, niemożności otwarcia własnej firmy i otrzymania pracy „państwowej”. (Trudno omówić w takim tekście 8 elaboratów – dziś jestem z nich zadowolony, bo były inną propozycja dla Polski). Owszem byłem naiwny, ale wiedziałem o co mi chodzi. Koncepcja nierealna ze względu na słabość ludzi. Teraz szarpiemy się między niewyobrażalnym bogactwem (przykład z ostatnich dni – pensja miesięczna 600 najniższych pensji, a niewyobrażalną biedą. I znam tego człowieka (600 najniższych pensji) – na studiach zostawałem z nim po zajęciach i uczyłem go ręcznego programowania pierwszej Odry. Możliwości ludzkie ludzi bogatych są takie, że lokują się między Zhang Xin a Romanem Abramowiczem. O Zhang Xin mówi się, że ją stać na wiele rzeczy, jej sumienia – już nie. Żyje skromnie, część dochodu przeznacza na wspomaganie biednych. Szczególnie troszczy się o ludzi przesuniętych z tych terenów, na których prowadzi swoją działalność deweloperską. Po drugiej stronie wzorem w tej sprawie raczej nie jest, chyba, że negatywnym, rosyjski utracjusz Roman Abramowicz, który ma jeden cel – przyjemne życie, niezależnie od sposobu zdobywania pieniędzy. I wobec takich musi istnieć aparat ucisku, który zatroszczy się, by jego pieniądze miały również charakter społeczny, by służyły również tym, którzy zostali pozbawieni dostępu do nich. P.S. Powyższy tekst za chwilę komentarzem opatrzy mój antagonista, co nie zmieni ani jednego z moich poglądów. Dla porządku tylko, zapowiadam hucpę... Potem ewentualnie zapytam, czy się dobrze Państwo bawicie. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.olsztyn.mm.pl 29.07.10, 12:30 zamknięty JHG zupełnie niepotrzebnie się martwil bo okazalo się ze nie było zadnej zmiany ustroju. Jego kochany socjalizm jak był tak pozostal. Nie było zadnej prywatyzacji tylko przejecie majatku tzw. panstwowgo przez komuchow i ich agentow. (czytaj zwykle złodziejstwo). Jedyne co nam teraz pozostalo to niewolnictwo i coraz wieksza bieda bo klasy średniej tez już prawie nie ma. Link Zgłoś
Gość: Spowiednik Re: Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 23:26 zamknięty Fansld powiedz kogo reprezentujesz i ile średnich krajowych dostajesz za te wpisy. A może ty chcesz sprywatyzować to forum? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 07:52 zamknięty Nikogo nie reprezentuje i nie mam zamiaru niczego prywatyzowac. Liczba moich postow i tak odbiega znacznie od co niektorych forumowiczow. Poza tym moje posty sa z reguly krotkie i pisane z reki na szybko nie to co epistoly co niektorych. Zwroc uwage ze to nie ja wypisuje prawie codziennie mase slow jak JHG. Ja tylko komentuje te bzdury ktore JHG wytwarza. Czyzby bylo to zakazane? Ja wychodze z zalozenia ze skoro JHG wolno wypisywac brednie to mi wolno je komentowac. Daleki jestem od tego zeby czegokolwiek JHG zabraniac albo mu wypominac ze ciage pisze, wrecz przeciwnie im wiecej on bedzie pisal tym ja wiecej beda mial smiechu. Pozdrawiam. Link Zgłoś
banaczek102 Re: Zrozumieć politykę naszych elit 29.07.10, 10:15 zamknięty niemożliwe !!!!!!!!!!!!!! Link Zgłoś
Gość: jothagie Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 09:52 zamknięty Historia lubi zataczać koła a jej uczniowie lubią nie brać wynikających z niej nauk na poważnie. Na własną rękę zgrywają bohaterów i fansledzą na każdym kroku. Na porządku dziennym jest zapominanie, skąd się wyszło i jakie zobowiązania wypadałoby mieć. Gdzie interes, a gdzie przyzwoitość. To przypomnijmy, bo Hannibal ante portas... wiadomosci.onet.pl/2203241,12,terrorysci_chca_obrocic_kraj_ue_w_strefe_wojny,item.html Uważam to za bardzo naturalne i możliwe w każdym kraju, gdzie bieda i wyzysk zradykalizują społeczeństwo. I co będziemy bronić się sami, czy wystąpimy o pomoc do tych bandytów, którzy łupią nas podatkami, zmuszają do ZUSu KRUSu i MUSu? Czy może wyjedziemy przed ślepą zemstą i przeczekamy, aż radykalna bieda wyrżnie się sama. Może być tak, jak w Rosji, że ci co wyjechali z kraju właśnie z takimi rachubami, nigdy do niego nie wrócili... Ale pamiętajmy, że wśród ludzi mądrych jest również sporo cwaniaków, którzy okrakiem siądą na każdych barykadach. Ci cwaniacy działają poprzez pranie mózgów, wojsko oraz kryzysy finansowe. Oni także zechcą mieć krew na rękach, żeby potem przejąć władzę i urządzić tam innych swoich. Was tam już może nie być – mędrcy i piewcy liberalizmu... Dziś nic nie daje, że przypisujemy Leninowi czy Che krew na rękach. Im to wszystko jedno, a myślenie ludzi biednych na zawsze zyskało na wyobraźni i dlatego nie należy prowokować demonów. Nie wystarczy kiboli, chuliganów i blokobijców, którzy mszczą się za własne bezrobocie? Tym, którzy pilnie szukają, komu by zaufać podpowiadam, że dziś przeważnie mamy do czynienia z ludźmi słabymi, dla których walka kończy się z chwilą osiągnięcia korzyści indywidualnych. Nie dowierzajcie obiecującym gruszki w dowolnym miejscu. Gruszki rosną na gruszy i dlatego „sadź, Dafnisie, grusze: twe wnuki rwać będą owoce” (Wergiliusz). Pamiętajmy również, że żyjemy tu i teraz i że pięknego „początku” już nie da się zaprogramować... Był na to czas. Tak więc, bez fanśledzenia pokochajmy ewolucję, nie przyśpieszajmy wigilii, bo rewolucja nie musi uwzględnić naszych interesów. P.S. Jestem emerytem, ale czuje się udupiony przez kapitalizm. Ten światowy - niby cywilizowany i ten polski - łupany. Widzę wyzysk pracownika, widzę przedmiotowe traktowanie go. Nie mogę zrozumieć, że pieniądz zastępuje większą część kultury jako systemu zachowań i systemu świadomości. Żaden system wartości poza pieniądzem praktycznie nie istnieje. Nie jest prawdą, ze pisząc krytycznie o sytuacji w której żyję czerpię ze swoich przeżyć jako ofiary. Nie! Ja wyszedłem na tym całym przewrocie stosunkowo nieźle. Zrestrukturyzowany, ostatecznie znalazłem pracę i dopracowałem do pierwszej możliwości pójścia na emeryturę. Ze względu na stan zdrowia nie poszukuję dalszych zajęć, bo to nie ma sensu przybliżać sobie końca. Nie jestem miłośnikiem życia, ale samobójcą również nie. Skromne emeryckie życie należy mi się za pracę, a z wykształcenia i umiejętności dalej czerpię hedonistyczne korzyści. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 11:02 zamknięty Czytanie postow JHG jest naprawde kształcące. Można analizowac jak dlugo człowiek pijac sfermentowany stary jogurt może wmawiac sobie ze to co pije nie jest jogurtem tylko piwem i wygłaszać przy tym niekończące się elaboraty o szkodliwości picia piwa i cudownych zaletach starego jogurtu. Zadziwiające jest jak propaganda może zakorzenic w mozgu poglad ze stary sfermentowany jogurt jest dobry a piwo wstrętne. Już wielokrotnie pisalem i starałem się udowodnic ze to co u nas panuje to czystej wody socjalizm. Niestety srawy ekonomiczne dla JHG sa kompletnie abstrakcyjne. Dla JHG definicja kapitalizmu nie znaczy nic. Skoro w kraju jest bieda i wyzysk to JHG automatycznie nazwie panujący ustroj kapitalizmem cokolwiek to by bylo. Tak wlasnie dziala mozg ogłupiony przez propagande, mozg pozbawiony umiejętności przyswajania i analizowania faktow. Wystarczy przeciez zajrzec do pierwszej lepszej encyklopedii i przeczytac co to jest kapitalizm a potem spojrzec co się dzieje np. w Polsce żeby pojac ze wolnego rynku w tym kraju nie ma. Po co jednak to robic, latwiej jest napisac ze Fansld to jakis uparty pajac naslany przez kogos który uwziął się na inteligenta JHG. Takie tłumaczenie załatwię sprawe. Nie trzeba myśleć, nie trzeba sobie zadac pytania, a może faktycznie u nas nie ma wolnego rynku? A moze faktycznie zyjemy w tzw. panstwie opiekunczym. Ale po co. Można przeciez dalej wieszac psy na mitycznym kapitalizmie albo na jeszcze bardziej mitycznych liberalach. P.S. Pamiętacie jak nazywano mediach PO partia liberalna? I co teraz robi PO. Podnosi podatki bo panstwo nie ma kasy żeby się wywiązać ze swoich socjalnych powinności. Wiec ja się pytam co to za liberalowie? Semantyczne oszustwa – to jest to z czego socjaliści zawsze slyneli a JHG jest wrecz podręcznikowym przykładem bezmyślnego przyswajacza tych bredni. Link Zgłoś
Gość: Grzesznik Dalej myślisz że nie ma problemu? IP: 62.149.141.* 30.07.10, 11:43 zamknięty Jesteś zwykłą świnią..., bo już wiadomo, na czyje zlecenie piszesz i komu chcesz się przypodobać. Ale spojrzeć na sprawę okiem Samuela Johnsona, to w odróżnieniu od jothagie jesteś mądrym facetem, bo „tylko dureń nie pisze dla pieniędzy”. Tylko nie przepuszczaj tej forsy byle jak, bo co będzie, jak odezwie się sumienie, choć tacy jak Ty pewnie sumienia nie mają... Wybacz! Skoro za nic masz prawa innych to i Tobie żadne przysługiwać nie powinny... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dalej myślisz że nie ma problemu? IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 11:58 zamknięty To za takie wypisywanie mozna cos zarobic? Chetnie sobie dorobie :) Bede robil przyjemne z pozytecznym :D Czekam na oferty :D Link Zgłoś
Gość: Spowiednik Re: Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:04 zamknięty Jeżeli cię obraziłem to przepraszam. Ale tym razem nie dotrzymałeś słowa i rozpisałeś się. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:20 zamknięty Dawalem slowo ze bede pisal krotko czy pisalem ze moje posty sa "z reguly krotkie"? To chyba jednak subtelna roznica, nie sadzisz? Link Zgłoś
Gość: Sylvek Zaglądam na forum i co widzę? IP: 213.251.189.* 31.07.10, 17:49 zamknięty Widzę, że sytuacja jak na „Przystanku Woodstock” i próbie nieudanej konkurencji „Przystanku Jezus”. A poza tym „miłość, przyjaźń, muzyka”... „Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami”. Stefan Kisielewski Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziś o wszystkim i o ... nikim IP: *.olsztyn.mm.pl 02.08.10, 09:45 zamknięty Drogi Internauto! Za chwilę, przez mego antagonistę, zostaniesz uraczony zdaniem odmiennym i będziesz musiał rozważyć, co warte są teksty. Chcę, żebyś zwrócił uwagę na specyfikę sporu i czy on w ogóle ma miejsce, bo może jest chorym sposobem na obrzucanie się argumentami, które do siebie nie pasują. Może opiera się na braku szacunku stron. Pewnie tak jest, ale chciałbym, żeby wniosek był Twój. Czytuję „Debatę”, bo tak lokalnie wypada. Czytuje też internetową dyskusję, która przypomina mi metodę niemerytorycznego wzmacniana argumentacji aż do momentu, kiedy to staje się intelektualnie nieprzyzwoite. Znam to. Przez lata przerabiałem to w KIKu. Jak wchodziliśmy do pomieszczenia, tak i wychodziliśmy różnymi drzwiami. To nigdy nie był czas stracony, ale zawsze towarzyszyło mi przekonanie, że to do niczego nie prowadzi. Unikam takich dyskusji, gdzie jedna strona skrywa absolutną pewność swoich poglądów i tylko kwestia czasu, kiedy ją wypuści. W takiej sytuacji żadna dyskusja nie może się udać. Winna jest specyficzna metoda dyskutowania, którą przez wieki udoskonalało duchowieństwo. Występują tu dwa elementy składowe. Po pierwsze, teologiczne zaciemnienie. Elbert Hubbard: „Teologia to próba wyjaśnienia problemu przez ludzi, którzy go nie rozumieją. W zamierzeniu nie służy wyjawieniu prawdy, lecz usatysfakcjonowanie pytającego”. Podpisuje się pod tym – tej szkoły doświadczyłem autentycznie poszukując wiedzy. Po drugie, to metoda Kk wypracowana przez lata służąca wzmocnieniu swego autorytetu. To wybijanie wokół siebie autorytetów obcych (innych). Proste, jak konstrukcja cepa. Chcesz być zrobionym na głupka, to bierz udział w takiej dyskusji, szczególnie gdy masz inne zdanie. Nie chodzę już na takie dyskusje, ale czasem nie da się tego ominąć. Choćby ze zwykłej ciekawości. Czasem ma się nieoperacyjną fansledową narośl i trzeba to tolerować. Cóż, jak mówił G. Ch. Lichtenberg „dowcipny człowiek zawdzięcza najczęściej więcej niż połowę swego pomysłu durniowi, na którego trafił”. Może tak właśnie jest... Jest to tak charakterystyczne, że właśnie w KIKu na tyle zrozumiałem II RP, żeby sądzić, że III RP też będzie się opierać na nieporozumieniu. I sprawdziło się. III RP od momentu powstania jest totalnym nieporozumieniem, co rozumiem tak, że suma elementów złych (nieporozumienia, niezrozumienia, celowego zagmatwania) jest większa, niż dobrych. P.S. Młodym przypomnę, że po 1956 roku funkcjonowały KIK (Klub Inteligencji Katolickiej) w których można było poznać nowości z zakresu, np. nauk społecznych. Do roku 1980 bardzo interesujące (Warszawa, Kraków, Wrocław). Po tym czasie, albo wdały się w politykę (przysłowiowy Mazowiecki, ale i 20 innych przy Okrągłym Stole), albo zyskały kapelanów tracąc przy tym ducha (jeśli nie liczyć rozwodnionego „spiritus”). Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dziś o wszystkim i o ... nikim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 12:40 zamknięty Ciekawe jest to ze nigdy i nigdzie nie twierdzilem ze jestem nieomylny. Ja tylko krytykuje to co nazywac mozna "semantycznym oszustwem" a ktore z tak wielka przyjemnoscia stosuje JHG. No ale to typowe dla "zaangazowanych" lewicowcow. Oni namietnie krytykuja "kapitalizm" ktorego nie ma, "wszechwladny kk" ktory sie wali, czy tez "sprawiedliwosc spoleczna" ktora ma tyle wspolnego ze sprawiedliwoscia co woda z ogniem. Link Zgłoś
Gość: jothagie Jest gorąco, nieznośnie i zastanawiająco IP: *.olsztyn.mm.pl 03.08.10, 09:46 zamknięty Wszędzie robi się gorąco. I na zewnątrz (33 stopnie). I wewnątrz (28 stopni C). Ciało 36,6. Gorąco w rządzie, w polityce, przed Pałacem Prezydenckim, podobno również w wojsku – Gromy gdzieś biją, a w lasach ogień... Płonie Rosja. I tu leży problem, który mnie zastanawia – fetysz ognia (magiczna moc oczyszczania). Nie całe zagadnienie, ale jego aspekt społeczny. Wiadomo, że upał czyni zjawisko bardziej spektakularnym, ale ogień przeważnie zaczyna się od człowieka. Jedne kraje przyznają się do tego, inne nie. Grecja, Hiszpania, Francja, USA i inne przyznały się do tego, ze przyczyną wielkich pożarów były podpalenia. Rosja ma z tym kłopoty, bo niezadowolenie ludu ostatni raz wystąpiło tam 1917 roku. Nie może więc teraz wystąpić bez jakichkolwiek przyczyn. Ciekawe, czy ktoś przeprowadził odpowiednie badania, które wyjaśniałyby przyczyny ludzkiego zachowania. Interesuje mnie, czy wśród podpalaczy złapano, przykładowo Paris Hilton, albo inną bogatą celebrytkę. Chciałbym ostatecznie ustalić, czy to bogactwo, dobra praca, powodzenie, tak dogłębnie przewraca w głowach, czy są inne przyczyny takich zachowań. I czy ktoś na pewno stwierdził, że to są ludzie chorzy, czy tylko zdesperowani. Może to od początku świata działa syndrom „Ziemi Obiecanej”, czyli każdy ma takiego mściciela, na jakiego sobie zasłużył. Podobno tylko ogień wypala dwie strony – skrzywdzonego i mściciela. A może to tylko liberalna bajka, sfilmowana przez Janusza Majewskiego, o właścicielu pewnego burdelu, który za karę siedzi w piekle i płonie. I pokrzykuje: Panie Pogorzelski, Pan sobie dziewki chędożysz... a ja gorę! No! No! No!!! P.S. A Pan tu Panie Fansld internautom duby smalone pleciesz a ja płonę ze wstydu za Waszmość! Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jest gorąco, nieznośnie i zastanawiająco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.10, 10:02 zamknięty Ja mysle ze przyczyna ludzkich wybuchow w obecnych czasach jest kapitalizm. On powoduje ze ludzie sa biedni jak te myszy w kosciele. Na szczescie od wojny mamy socjalizm i bogatych zadowolonych ludzi, oni nigdy nie beda narzekac bo jak wiadomo proletariusze wszystkich krajow lacza sie. Link Zgłoś
Gość: jothagie Moja relacja intymna ze zdarzeń publicznych IP: *.olsztyn.mm.pl 04.08.10, 09:41 zamknięty Jesteśmy krajem bardzo religijnym, gdzie religią jest albo religia, albo polityka, albo jakaś inna wymyślona głupota. Składamy się nie ze społeczeństwa (grup), ale z jednostek, które na własną rękę odkrywają swój związek z czymś historycznie lub aktualnie wydumanym. Przy czym interesuje nas żywioł dziania się a nie głębsza refleksja. Uwielbiamy żyć pozorami i dla pozoru - jedność na poziomie instynktu. Prawda, jak i inne wartości, w takim społeczeństwie są nie do ustalenia, a cóż dopiero do zobowiązywania wszystkich. A ponieważ na głupocie i zamęcie, celowo rozniecanych, można zrobić dobry interes, więc znajdują się tacy i tłuką pieniądze wprost (duchowni) lub pośrednio (politycy). Jesteśmy wydani na ich łup tylko ze względu na naszą głupotę, ale nie ma obrony – potrzebę bycia głupim mamy w genach. Tylko niektórzy „faraonowie” są tego świadomi i dlatego pełnią ważną rolę – my ich słuchamy, głosujemy na nich, potem się oburzamy i ostatecznie „mamy własną rację”. Ostatecznie przychodzi inny faraon i też nas przekona. W ten sposób stworzyliśmy „osiągnięcia” ze światowym certyfikatem: polski katolicyzm i polska polityka. Polski katolicyzm to mieszania mrehera z czarnym betonem. Występuje w już w formie kopaliny jako warstwa hardkorowych fanów modlitwy na przemian z warstwą hardkorowych fanów wódki. Polska polityka to całkiem realna choć obrzydliwa, ze względu na swą galaretowatość i oślizłość, warstwa bigbitowych posiadaczy możliwości kłamstwa, korupcji i egoistycznych interesów, zmieszana z bigbitowym pragnieniem rozwiązywania wszystkich spraw wg jedynie słusznych, czyli najmojszych racji. Ideologia występuje tu jako wydzielina animalnego mózgu. Odsłoną tego obrzydliwego spektaklu były wybory prezydenckie, jeśli nie zgubi się niczego z tego „przed, w trakcie i po”. I w każdym momencie dzieje się coś takiego, co tylko wymaga znalezienia odpowiedniej cezury czasowej i jądra tego „id quod volo”. Obraz będzie pełniejszy, gdy uzupełnimy, że nasz polski obyczaj wyborczy w ramach wszelkich kanonów wolności proponuje nam wybór między „legią” a „gwardią”... Jestem pod wpływem kolejnej „wyprawy krzyżowej”, i dochodzę do wniosku, że w tym kraju nie można się umówić, co do czegokolwiek. Można rządzić Francuzami, którzy mają tyle gatunków sera, ale nie można żyć w kraju, w którym istnieje obowiązek bycia lepszym w głupocie, lepszym od swego sąsiada z dowolnego boku. Autentycznie źle się w tym czuję i wymagam pobytu w sanatorium z lepszym porządkiem społecznym. Przy okazji pobytu w Warszawie byłem przed Pałacem Prezydenckim. Zaręczam, że nie jest to piknik bezdomnych. Może w jakiejś części bezrobotnych. Siostra spotkała tam, jako widza, koleżankę ze swej parafii, ale oprócz sekciarstwa, ja tam religijności nie widziałem. Czuje się politykę w najgorszym wydaniu. W przeważającej części byli to emeryci poprzedniego systemu pracy i ZUSu, którym źle się żyje i nie kontrolują swoich odruchów z tego powodu. To jest potrzeba społecznej psychoterapii biedy, którą ktoś musi zaspokoić metodą szokową. Ale jeśli dobrze ustaliłem przyczynę (w porządku społecznym) to zabraknie nam paralizatorów do powodowania tylu szoków. Raz, że przyczyn dużo, dwa, to miliony chętnych na „poczęstunek”. Na „polityków” rozgrywających na Placu i zapełniających Plac, pomysłu nie mam – nie nadaje się na żadne stanowisko w dowolnym obozie. Cieszę się, że sam uwolniłem się od wszelkich zasieków. Ale faktem jest, że obecna władza, to manekin. W żadnym temacie, poza sprywatyzowaniem czegokolwiek dla swoich, nie ma pomysłu. A ponieważ nie występuje tu żaden interes, ani niemiecki, ani rosyjski, ani nawet amerykański, więc nikt za sznureczki nie pociąga. Watykan i Jerozolima są „za”...a nawet „za”, ale nacisk wywierają niewidocznie - „duchowo”. Żal półdupki ściska... P.S. No i nie wiem tylko, jak fansld zrobi z tego tramwaj... bo ZUSu to już nie da rady. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Moja relacja intymna ze zdarzeń publicznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.10, 18:34 zamknięty No i prosze jak mamy ladnie opisana istote lewicowosci. Jej ideologiczny fundament mamy podany jak na tacy. Esencja lewicowosci jest nastepujaca teza - narod jest glupi. JHG w swej przejmujacej madrosci wie takze dlaczego narod jest glupi. Ano dlatego ze zostal oglupiony przez Watykan. Stad wynika bezposrednio program kazdego porzadnego lewaka - glupkami musi sie opiekowac panstwo. Dodatkowo w przypadku socjalistow bezboznych dochodzi drugi aspekt - tzn Watykan to dranie. Prawda ze piekne :D :D a jakie logiczne :D Ale jest drobny problem. Panstwowi urzednicy to tez dranie. No i co tu robic? :D :D No ale z dwojga zlego JHG woli juz zapewne panstwowych urzednikow bo im placimy????? posrednio a czarnym.... bezposrednio. Nie wiem o co mu chodzi bo jestem idiota ale moze o wielkosc kwot. Bo jak wiadomo na tace glupi narod daje zlotowki a panstwu placi tysiace. :D :D Jakie to szczescie ze JHG jest inteligentem i oparl sie naszej wrodzonej narodowej tepocie :D Nie wiem tylko jak inteligent JHG wytlumaczy fakt ze narod skladajacy sie z glupkow caly czas popiera najlepszy z ustrojow czyli socjalizm :D :D Skoro Watykan ma taki oglupiajacy wplyw na Polakow ktorzy co 4 lata wybieraja socjalistycznych zlodziei to moze jednak JHG powinen calowac ksiezy w nozki? :D Wychodzi bowiem na to ze dzieki Watykanowi mamy panstwo opiekuncze a wiec ulubiony ustroj JHG :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.olsztyn.mm.pl 05.08.10, 08:43 zamknięty Krzyż przed Pałacem Prezydenckim to nie jest sprawka Kościoła (piwo wg homilii). Rzeczywiście, idąc po śladach dochodzimy do pewnej partii politycznej, ale Kościół, w odpowiednim czasie, chętnie włączy się do sprawy z dwóch powodów: Po pierwsze, musi czymś zredukować niesmak powstały po tym, że namawiał do głosowania na przegranego, który w dodatku okazał się politycznym łobuzem, bo zmienił ustalony kierunek. Czyli w ramach aktywności na zasadzie, jak pokazać, że nie byli przeciwko Komorowskiemu. Uda się, bo Kościół nie takie gafy potrafił przykryć. Po drugie, w państwie teoretycznie świeckim, Kościół ma okazję pokazać jaki rząd jest słaby i że tylko on jest mocny.(Co prawda, to prawda!). Kościół ostatecznie może to załatwić, bo ktoś wezwie JK na purpurowy dywanik i nakaże zmianę w sprawie, ale będzie to celebra w której z dnia na dzień władze będą mniejsze. I sprawa zakończy się, jak zwykle, Kościół wygra chociaż znieważono mu ważny symbol. On to przekalkulował i dobrze obliczył zyski i straty. Brak w tym było tylko zaćmienia Słońca... W końcu okaże się, że jedni nie wiedzieli, do czego służy głowa, a drudzy wykorzystali krzyk do udawania orgazmu. No może ekstazy. Trudno jest precyzyjnie zaklasyfikować to, co starszym paniom zdarza się w okolicach krzyża. Niemniej jednak, kapelusze z głów...powiedzmy zagadkowo: przed tymi, co obnażyli słabość państwa. Ta nauka jest niezwykle wymowna i żaden rządowy baran nie będzie mógł powiedzieć, że nie miał pojęcia w jakim to idzie kierunku. Zacznijcie od porządku na placu a potem od konkordatu... Czarni muszą dostać po niezdrowych ambicjach... Ktoś też musi im wskazać ich miejsce, jeśli Bóg zapomniał to zrobić w ewangeliach. Jakie ma wyjście władza świecka? Przywrócić porządek prawny siłą a potem ogłosić, jak Piłsudski, że nie będzie pomnika w miejscu, gdzie Polak strzelał do Polaka... To salomonowe rozwiązanie jest pewnie niemożliwe, bo rząd, jak go czuję, będzie się bał oskarżenia o plagiat... P.S. I niech mi nikt nie p...rzy, że krzyż nie jest narzędziem (znakiem) politycznym. Od snu Konstantyna: "Pod tym znakiem zwyciężysz" (rok 313 edykt mediolański), po wieszany nocą krzyż sejmowy, a jest to przecież przybytek polityczny. I coś extra, po prostu konfitury: wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bp-Pieronek-ci-ktorzy-bronia-krzyza-to-fanatyczna-sekta,wid,12538531,wiadomosc_prasa.html Czasem to i biskup prawdę Ci powie. Trzeba tylko abstrahować od przypadku warszawskiego i rozciągnąć na cały problem, orzeczenie ze Strasburga i konkordat. Krzyże w szkołach i urzędach. Brawo księże Biskupie! Tylko czy ekscelencja rozważał problem, że jest jednym z naczelnych sekciarzy? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 10:21 zamknięty Zgadzam sie z JHG. Nie ma wiekszego problemu w kraju niz dwie dechy w stolicy. Zapatrujac sie na media mozna odniesc wrazenie ze problem jest wazniejszy niz wszystkie ustawy podatkowe w ostatnim XX-leciu razem wziete. Podobno juz nawet "uczciwi inaczej" z SLD szykuja sie na wiec w tzw. "obronie" :D :D Bylem niedawno nad morzem gdzie moglem naocznie przekonac sie jak ta palaca kwestia wspomnianych dwoch dech dzieli narod (wedle teorii PiS, PO czy SLD i rzetelnych mediow). Opalacze na plazy podzielili sie na dwa nienawidzace sie obozy, po prawej byli zwolennicy krzyza po lewej przeciwnicy. Tlum nieustatnie obrzucal sie wyzwiskami ze o kamieniach nie wspomne :D :D. Taaa to "palacy" problem, ktory ponadto od razu zwraca uwage ze wszystkim trzesie ten zly kosciol. Jestem przekonany ze w nastepnych wyborach do wladzy dojda bandyci z SLD i wreszcie jak obiecuja odstawia czarnych od panstwowej kasy co automatycznie spowoduje upadek czarnej mafii i narodowe pojednanie. Tylko co wowczas zrobi "inteligent" JHG jak Kosciol zniknie, na kogo bedzie zwalal winy za biede i glupote w narodzie? Czyzby na fanasld? :D Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 11:55 zamknięty tu mam jeszcze cos co "bogaczach" w warunkach panstwa opiekunczego :D www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=809 choc mam powazne watpliwosci zeby "inteligent" JHG cokolwiek zrozumial :D Link Zgłoś
Gość: Rom_man Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: 209.44.103.* 05.08.10, 12:20 zamknięty Regularnie bierz te tabletki, bo masz zbyt częste okresy remisji. Zmiłuj się! Raz dziennie Cię spotkać, to wystarczy! Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 12:25 zamknięty przeciez pisalem Ci juz, nie czytaj moich postow. :) Dzieki mojej bajecznie prostej radzie mozesz nie spotkac mnie juz nigdy, bez zalu z mojej strony :D Link Zgłoś
Gość: jothagie He's Not my President? IP: *.olsztyn.mm.pl 06.08.10, 10:08 zamknięty To nie był mój prezydent, nawet po uwzględnieniu wyniku demokratycznych wyborów, ale od momentu zaprzysiężenia, jest to prezydent mego kraju i ma u mnie zapewniony szacunek. Warunkowy, bo nie powinien mnie kompromitować, jak poprzedni prezydent - nemo, czy paplający Wałęsa, czy choćby pijący Kwaśniewski. Najbardziej usatysfakcjonowany jestem prezydenturą Jaruzelskiego, choć do tej bajki nie wracam, bo dworski ceremoniał jest oparty na marnym podłożu. Mimo wszystko symbolizuje on okres, o którym warto pomilczeć, bo nic mądrego, co nie uwłaczałoby naszej godności, nie da się powiedzieć. Inna rzecz, że wszyscy inni, byli prezydenci, też reprezentują okres, który nie powinien określać świadomości obywatelskiej. Takie jest nasze przekleństwo, że zaczynamy wszystko od nowa... I ta naiwna wiara, że może chociaż tym razem się uda. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: He's Not my President? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 11:32 zamknięty Mozna i tak. Jak sie traktuje prezydenta jak marionetke, lalke na pokaz to faktycznie kryterium wstydu jest jak najbardziej na miejscu. Wszak nie jest istotne kim jest prezydent co robi, co mowi, wazne jak mowi i jak robi. :D :D "He is not my president". W sumie moj tez nie podobnie - jak jego poprzednicy - tyle tylko ze zupelnie z innego powodu. Link Zgłoś
edico Re: He's Not my President? 06.08.10, 13:12 zamknięty To, co się stało po 10 kwietnia, do złudzenia przypomina bardzo nieustabilizowaną sytuację polityczną przed sierpniem 1980 r., tylko do roli Wałęsy przymierza się kto inny. Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: He's not my President? IP: *.olsztyn.mm.pl 06.08.10, 14:00 zamknięty Nie widziałem tego tak, ale to ma jakiś swój gorzki sens. Istota problemu tkwi jednak w tym, że Wałęsa był pod jakąś kontrolą (pod jaką – różni różnie mówią) i miał wytyczony cel i wszystko jedno, kto mu ten cel wytyczył, bo zaakceptowaliśmy jego realizację, nawet jeśli to dziś mija się z nasza wyobraźnią. Ten natomiast, o którym Ty myślisz wydaje się być czymś napędzany, czymś czego jako celu nie akceptujemy (IV RP) i bez wątpienia jest poza kontrolą. Powtórzenie buntu społecznego z tamtego okresu jest niemożliwe. Możemy sobie natomiast sprawić krwawą łaźnię. Sytuacja rzeczywiście dojrzewa w wielu sprawach, a przekierowanie jej nie jest trudne, jeśli ma się za sobą ruch od delikatności działania zwany moherowym. Czy więc to nie jest bardziej niebezpieczne? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: He's not my President? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 14:12 zamknięty Jezeli wyjdziemy z zalozenia ze Walesa byl Bolkiem, i ze jego celem bylo skanalizowanie gniewu narodu i pozostawienie komunistow przy wladzy przy uzyciu blefu ze zmiana ustroju to oczywiscie sytuacja moze wydawac sie podobna bo przeciez tzw. IV RP nie rozni sie niczym od III RP. Tylko medialnie roznica jest ponoc nie do opisania:) Link Zgłoś
edico Re: He's not my President? 06.08.10, 15:06 zamknięty Niepokoi mnie przede wszystkim to, że zarówno w jednym wypadku jak i drugim wcale nie poślednią rolę odgrywają te same siły, które nie jednokrotnie groziły wyprowadzenium ludzi na ulicę, nie określając się formalnie po żadnej ze stron. Jaką rolę odgrywa tu Rydzyk formalnie ułudnie krytykowany bez wyciągania żadnych konsekwencji? Jaką rolę odgrywa i odgrywał mariaż Kaczyńskich z Rydzykiem? Dla czego kosciół wziął na siebie propagandowe wspieranie Kaczyńskich i robienie z nich na siłę legendy bohaterów męczenników? Dla czego hierarchia kościelna w wypadku konieczności zajęcia stanowiska w sprawach fatalnych efektów działań swoich desygnatariuszy zawsze chowa głowę w piasek? Odpowiedzi na te pytania zaczynają budzić we mnie coraz większe wątpliwości nie tylko ze względu na zastosowane metody "terapii" socjologicznej. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: He's not my President? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 18:52 zamknięty Mysle ze nie ma sensu demonizowac roli Kosciola i moherow. Ich liczebnosc tak naprawde jest znikoma, stanowia jedynie margines aczkolwiek niewatpliwie glosny. Bardzo watpie zeby ta "sila" zdolna byla np. do strajkow chcoby z tego powodu ze wiekszosc moherow to zwyczajnie nie pracujace dziadki. Uwazam ze cala ta heca to tylko medialna nagonka aby odwrocic uwage spoleczenstwa od naprawde waznych problemow ktore predzej czy pozniej spowoduja prawdziwy i powazny konflikt. P.S. demotywatory.pl/1957248/Hipokryzja :D :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Czy „tu chodzi o coś więcej...”? IP: *.olsztyn.mm.pl 09.08.10, 09:39 zamknięty Czyli próba „Debaty” z głupotami... "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. " (Księga Wyjścia 20,4-5, Biblia Tysiąclecia, III wydanie). Na tym opierał się ruch ikonoklastów, w chrześcijaństwie widoczny w 8 i 9 wieku naszej ery. Byli przeciwni przedstawianiu Boga w jakiejkolwiek zmysłowej postaci. Religia w takim wydaniu uaktywniała rozum w miejsce wyobraźni i gdyby on się zindywidualizował (w przeciwieństwie do Kk, który przejął zarząd nad rozumem i wyobraźnią), to mielibyśmy bardzo głęboką religię, być może nawet bardziej filozoficzną niż buddyzm. Błąd bizantyjskich obrazoburców polegał jednak na tym, że nie dostrzegli, iż religia (wiara) to nie kwestia rozumu, ale uczuć i woli. Te zaś można wzmocnić i utrwalić tylko przez obraz i wyobraźnię. Ostatecznie Kościół obrał kurs na prymitywizm religijny. W ten sposób produkujemy wierzących, którzy nie mogą sobie wyobrazić tragedii smoleńskiej inaczej i gdzie indziej jak tylko pod krzyżem i przed Pałacem Prezydenckim. Traktuję to jako inwalidztwo umysłowych doznań, bo trudno mi od razu przyjąć, że w tym jest polityczne dno. Dotyczy to również inwalidów maryjnych, którzy nie potrafią przemyśleć swego życia w innym miejscu, jak tylko w Częstochowie. Potem w Ostrej Bramie, Lourdes, Fatimie. Aż chciałoby się zapytać, czy te MB to kuzynki, bo jeśli nie, to chwila refleksji w dowolnym miejscu może przywrócić człowiekowi równowagę ducha. Może nie chodzi o religię tylko genius loci, genius obecności o. Dyrektora, genius tego który trudził się i Maybachem przyjechał przemówić do mnie, który pieszo przeszedł taki szmat drogi. Jeśli więc ktoś, rokujący jakiś znaczący udział w życiu społecznym pisze, że „wszyscy ci, którzy nie rozumieją dlaczego jeszcze ten krzyż stać powinien przed pałacem, nie rozumieją czym jest polskość, i co obecnie na naszych oczach się dokonuje”, to mam wrażenie, że lada moment otrzymam od A. Dantego propozycję przechadzki po jego Piekle. W naszej sytuacji, gdzie religia jest na takim poziomie intelektualnym, na jakim jest, krzyż bardzo rzadko występuje jako znak treści religijnych. Przeważnie ma takie znaczenie, jakie mu się nada przez definicję albo przez kontekst w jakim go się umieszcza. I ten kontekst przeważa. Jest więc symbolem śmierci ludzi, którzy zginęli za wolność ojczyzny, konkretnej wojny, bitwy, w tym bitwy osobistej (cmentarz), symbolem nadziei w związku z kierunkiem zmian (Pomnik Stoczniowców), symbolem wygranej potyczki (szkoły, urzędy), itp. Niestety, bywa tak, że kontekst stwarza symbol wymuszenia (krzyż przed Pałacem Prezydenckim). Właściwy jednak kontekst krzyż zyskuje w świątyni i u człowieka, który świadomie tam wszedł. Krzyż nie jest więc symbolem uniwersalnym mimo że jest powszechnie rozumiany. Jest więc prośba: nie definiujcie nam życia pod wasz brak wyobraźni a tym bardziej pod chora wyobraźnię. P.S. Byłem kiedyś w Lourdes i mogę zaryzykować twierdzenie, że więcej tam wychodzi ateistów, niż wchodzi. Właśnie wtedy, wśród religijnego biznesu, figurek, figureczek, jak na kaukaskim targu w Moskwie, jak to zresztą w takich miejscach bywa wszędzie na świecie, pomyślałem sobie czy nie lepiej byłoby przyjąć propozycję bizantyjską - monogram Chrystusa w postaci dwóch pierwszych liter jego imienia: X i P (Khi i Rho). Napiszesz sobie na kartce w domu i już jesteś w domu bożym. W takiej jednak sytuacji Twoje pieniądze są z Tobą, a powinny być ofiarą dla Twego Boga... Link Zgłoś
Gość: zenKRT Re: Czy „tu chodzi o coś więcej...”? IP: *.flatbooster.com 09.08.10, 15:39 zamknięty Zapomniałeś jeszcze o jednym symbolu krzyża – symbolu ludzkiej głupoty. Proszę wybaczyć, ale gdy przemierzam samochodem Polskę i widzę te przydrożne krzyże, to nie mogę pozbyć się wrażenia, że nadmiaru ludzkiej głupoty nie przykryje się żadnym krzyżem, kapliczką ani świątynią. Gdy na bieżąco oglądam sytuacje, gdzie za kilka dni będzie stał krzyż, to mam pretensje do Boga, że rozsadek tak nierówno dzieli. Właśnie ten bodajże najsławniejszy z polskich krzyży (przed Pałacem) jest symbolem konieczności podjęcia walki z głupotą we wszystkich jej wymiarach. W ramach sprawdzenia, czy potrafią, niech najpierw zaczną od siebie, potem noga z gazu i odstawić alkohol. I właśnie „taki ktoś” skasował mi samochód pod Gdańskiem. W jego samochodzie dyskoteka religijności: Św. Krzysztof, różaniec, szkaplerz na szyi, a w wydychanym powietrzu 1,2. Na szczęście jedyna strata to mój samochód. Wyszedłem na tym źle również materialnie, ale... Ale jest i wniosek ze zdarzenia: Nie prowokować śmierci, kalectwa, cudzych emocji, obojętności, normalności i wszystkiego, co utrudnia wspólne życie. I gdy „pod tym znakiem...” będziemy pozytywnie odróżniać się od innych z Europy, to powiemy, że krzyż jest symbolem czegoś wzniosłego. Póki co, z zakłopotaniem przyjmuję tą smoleńsko – warszawską wyprawę krzyżową. Owszem, uznaję, że istnieją jakieś świętości, i mam ich kilka, ale nie róbmy z przysłowiowej d...y sakramentu, jeśli nie nadaje się na „wynos”. Krzyż również, poza pielgrzymką, procesją, nie nadaje się na wynos. Albo jest sprawą osobistą, albo jest zbyt trudny dla nas do zrozumienia. Link Zgłoś
Gość: jothagie Warszawski przystanek drogi krzyżowej IP: *.olsztyn.mm.pl 10.08.10, 09:44 zamknięty Stacja kolejna – Cyrk. Sprawa nadal nie jest rozwiązana. Napawa to smutnymi refleksjami, chociaż, jak to mówią: „nie mój cyrk, nie moje małpy”. Coś jednak zaczyna świtać... Dopóki była to „wojna na górze” w wydaniu polsko - polskim, to można było to olać. Gdy natomiast grozi to przeniesieniem wojny na społeczeństwo, to władza nie może ryzykować. Musi problem rozwiązać, zanim będzie zmuszona opowiedzieć się po jakiejś stronie. A to już byłaby kompromitacja. Obawiam się jednak czegoś innego - demokracja jest w Polsce bardzo słaba, społecznie powierzchowna i ktoś może zechcieć zaryzykować dla pełnej totalitarnej władzy. I może się to udać... I wcale nie jest pewne, kto to wykorzysta. Jeśli natomiast, władza (miejska, właściciel terenu) nie śpieszą się z rozwiązaniem skandalicznego incydentu, to znaczy, że i w tym ma jakiś interes. Po pierwsze, uchwycono w potrzasku JK i PiS. Pis to już nie ta sama partia. I tam są ludzie zdolni napełnić się wstydem. To będzie działać odśrodkowo. Po drugie, powiało zapateryzmem. Europa ma problem z Polską i jej Kościołem. Wyraźnie idzie na kompromitację Kościoła i laicyzację życia. W tym względzie jest to punkt milowy, który będzie początkiem zaczynu wewnętrznego buntu i odwagi laickiej młodzieży. Teraz pójdzie „z górki”. Także Kościołowi sprawa wymyka się z rąk. Na razie o tym się nie mówi, ale ktoś na pewno zwrócił uwagę na fakt, że krzyż z symbolu wiary staje się przedmiotem kultu. To niepozorna różnica, ale spycha Kościół na manowce. Bałwochwalstwo tępione w Starym i Nowym Testamencie wg nauk Św. Pawła jest przeszkodą w osiągnięciu zbawienia. Idolatria to termin, który coraz bardziej ściąga polskich wyznawców przeróżnych kultów do poziomu bajecznego. Psuje też duchownych na tle bożkowatej chciwości pieniądza. Kościół „połyka” różne odchyły swoich sług i swoich wyznawców, ale sytuacje powiązane (np. z polityką) uwidaczniają te problemy i ośmieszają go, odsuwając wielu wyznawców. Wniosek: polska droga krzyżowa ma szansę wyjść na prostą... która, niestety, prowadzi donikąd. I tego pewnie dotyczy kolejna tajemnica fatimska, że to będzie początek końca. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Warszawski przystanek drogi krzyżowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.10, 21:51 zamknięty Garstka idiotow, albo podstawionych cwaniakow, broni dwoch desek - to bez watpienia dowod na rzady Watykanu w Polsce :D :D :D Link Zgłoś