Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

    • Gość: jothagie Aktualna trójca tematów męczących... IP: *.olsztyn.mm.pl 11.08.10, 08:54
      zamknięty
      Kłamcy kiejkutcy,
      na wzór kłamców oświęcimskich – pod sąd. Byłby to mały, od dawna oczekiwany
      symbol końca bezkarności elit. To byłoby naprawdę piękne. Aż tak piękne, że
      niemożliwe. Taki naiwny to ja nie jestem, żeby w to wierzyć. Zapewniam, że mogą
      panowie spać spokojnie. Decyzja musi być rezultatem prawomocnej decyzji
      sejmowej. A tam większości jakiś kryminał się należy – nie będą więc karpiami
      które głosują za przyśpieszeniem wigilii. Poza tym świat czuwa... A powinni ich
      jeszcze osądzić za napaść, bez wypowiedzenia wojny, czyli za Jugosławię i Irak.
      To też są zbrodnie wojenne.
      Pomysł Palikota,
      by postawić pomnik Kaczyńskiego obok Okulickiego w Muzeum Powstania
      Warszawskiego jest frapujący. Z jednej strony, łącząca te wydarzenia bezsensowna
      śmierć. Nie mogę się nadziwić, jak do tego doszło, że zadziałano tak
      bezrozumnie. Z drugiej strony sprawcy już ponieśli karę, więc po co ich
      ośmieszać. Powoli dochodzimy jednak do sytuacji, że trzeba będzie dostatecznie
      rozliczyć te fakty, byśmy wreszcie bez obciążeń mogli pójść dalej. Racjonalna
      refleksja pokazuje jak dużo „negatywów” ciągniemy z tymi zdarzeniami. To
      „dzięki” nim nie możemy się pogodzić ani sami z sobą, ani z sąsiadami. To nie
      może być choroba dziedziczna, która tak wielu czyni kalekami.
      Jeszcze jeden pomnik dzisiaj,
      boć już kryzys świta. Nadchodzą ciężkie czasy dla rządzących Światem. Toteż Pan
      może nam zabrać wielkiego specjalistę PR – w tym okresie powinien go mieć blisko
      siebie, bo wizerunek upada na twarz. Mowa o ojcu dyrektorze, który skutecznie
      pracuje w dwóch tematach: Chwalmy Pana i Ogłupiajmy Społeczeństwo. Dwa tematy
      wiodące na tyle, że za każdy pomnik się należy. Kuj więc rzeźbiarzu w marmurze,
      granicie brązie, kamieniu – nie możemy być zaskoczeni przez decyzję Pana.
      Zachowaj przy tym zasady Henry Moore'a, że ważna jest kreacja, a nie
      naśladownictwo oraz, że rzeźba w kamieniu powinna wyglądać jak kamień, a nie jak
      święte ciało (abstrakcja organiczna). Jakoś musisz oddać tą toruńską prowokację...
      • Gość: fansld Re: Aktualna trójca tematów męczących... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.10, 11:40
        zamknięty
        Jak zwykle piekna i dokladna analiza sytuacji w Polsce. Precyzyjne wskazanie zagrozen i jasno uksztaltowana polska rzeczywistosc ktora zrozumie nawet tepol fansld.
        Mimo jednak ze jestem tepolem pozwole sobie zwrocic uwaga na jeszcze drobniutki fakt o ktorym jhg nie wspomina. Ale ja go rozumiem. Sprawa dwoch dech w stolicy jest kluczowa dla dobra rodakow dla ich terazniejszosci i przyszlosci to co ja chce przedstawic jest kompletnie ale to absolutnie kompletnie nie istotne i nieporownywalnie mniej wazne niz dwie dechy w stolicy.
        azawa.bblog.pl/wpis,rzad;zapowiada;lepiej;juz;bylo,44789.html
    • Gość: jothagie Kreuz mit uns - Gott mit uns IP: *.olsztyn.mm.pl 12.08.10, 10:19
      zamknięty
      Czyli warszawskiej drogi krzyżowej ciąg dalszy. Stacja kolejna – Krzyk. Za
      dziecięcych lat dokonałem pewnego odkrycia. W pobliżu domu rodziców corocznie
      gniazdowała para srok. Co roku rozbierały stare gniazdo i przenosiły w inne
      miejsce. Nie było to sąsiedztwo kłopotliwe do czasu wylegania małych, zarówno
      srok, jak i innego ptactwa (szczególnie gołębi). Wtedy przylatywała w pobliże
      gniazd innych ptaków i strasznie skrzeczała. W którymś momencie ptaki nie
      wytrzymywały nerwowo i uciekały pozostawiając jaja i młode. Sroka miała wskazaną
      drogę... do „zabójstwa”. Kiedyś napaliła się na młode jaskółki i wparowała do
      naszego zabudowania gospodarczego, Ja to widziałem i zablokowałem jej wylot. Co
      się wtedy działo. Takiego krzyku, złapanej in flagranti, to ja nigdy w życiu nie
      słyszałem. Samo wspomnienie dostatecznie mnie przeraża i dziś.
      Wygląda na to, że doczekaliśmy tego samego. Kościół i PiS uwięzione za swoje
      podstępne działania. Podniósł się krzyk. Krzyk jest jednak spóźniony. Czy
      znajdzie się ktoś taki, jak mój ojciec, który przekonał mnie, że srokę należy
      wypuścić, bo natura reguluje się sama? Niestety, to pogłębi chęć zemsty ze
      wszystkich stron i nie liczyłbym na jakąś formę wzajemnego darowania sobie uraz.
      To już nie ten etap. Przez sprawę krzyża smoleńskiego codziennie budzimy się w
      innej Polsce. Niestety, codziennie w gorszej Polsce.
      Teraz widzę, że zanosi się na wielki krzyk z powodu ukrzyżowania – Kościół, jak
      Piłat umyje ręce, a PiS sam się ukrzyżuje, bo rola męczennika jest lepsza niż
      rola przegranego. Na razie zarówno PiS jak i Kościół eskalują. PiS zwiera
      szeregi i mocno patrzy, „kto nasz, a kto niepewny”, co świadczy, że szykuje się
      do ostatecznej akcji. Kościół natomiast (dokładnie RM) wypuszcza jaczejki do
      boju – szykuje się poprzez prężenie pod moherowych „muskułów” i dokładnie wie,
      że ten ruch może zostać przejęty przez PiS, by sam mógł się wszystkiego wyprzeć.
      Sytuacja skrajnie niezręczna, niesmaczna i nieprzewidywalna... Nie znamy planów
      Stwórcy, który podobno idiotami również zarządza, ale nadchodzi dobry czas, by
      wzmocnić ten krzyk, np. poprzez zapowiedź wypowiedzenia konkordatu. Wyborca ma
      tego dosyć i pozytywnie zapamięta to siłom, które do tego się przyczynią. Na
      pewno nikt z „wypowiadających” na tym nie straci wyborczo, a wszelkie odcienie
      inteligencji opowiedzą się „za”.
      Chciałbym jeszcze usłyszeć ten krzyk, który się podniesie po takiej zapowiedzi.
      Będę Stwórcę prosił o zdrowie, żeby tego jeszcze doczekać. Wreszcie czymś
      mocniejszym wymażę z pamięci ten syndrom „przyłapanej sroki”.
      P.S.wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8237829,Bedzie_pozew__Niech_sad_zdecyduje__co_zrobic_z_krzyzem.html
      To dobry krok, ale wstyd dla wszystkich. Sąd nakaże wyegzekwowanie
      obowiązującego prawa. Może jeszcze pieczęć od teściowej...?

      Słownik wyrażeń niezbędnych dla wojennego okrzyku „Bóg z nami”:
      Nobiscum Deus (Izajasz, 8, 10)
      Juppiter hac stat (Wergiliusz, Eneida, 12, 565)
      Gott mit uns – zaczerpnięta ze Starego Testamentu dewiza Orderu Łabędzia.

      Beznamiętnemu komentatorowi pozostaje tylko:
      crux interpretum - krzyż komentatora, coś trudnego do zrozumienia i wyjaśnienia.
      • Gość: fansld Re: Kreuz mit uns - Gott mit uns IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 11:51
        zamknięty
        Obsesje masz z tym krzyzem :) i to spora :D
        Uwazaj bo nie predko sie temat skonczy, bedziesz mogl sie jeszcze wielkorotnie
        zabrac za ten pasjonujacy i jakze wazny dla naszych losow temat. Mam wrazenie ze
        im wieksze beda klopoty z budzetem tym takich "istotnych" problemow bedzie coraz
        wiecej.
        P.S. A tak przy okazji - demotywatory.pl/1979700/Mysl-niestandardowo
    • Gość: jothagie Goździkowa i krzyż w tabletce IP: *.olsztyn.mm.pl 13.08.10, 08:54
      zamknięty
      wiadomosci.wp.pl/kat,8771,title,Tablica-odslonieta---obroncy-krzyza-wstyd-i-hanba!-,wid,12563294,wiadomosc.html?ticaid=1ab0d
      To jest nowa stacja warszawskiej drogi krzyżowej – Ból Głowy! Chwilowo przestał
      być dolegliwością rządu i prezydenta, a stał się dolegliwością PiSu. Bardzo
      uwiera, bo lament jest niemożebny. „Przyjaciele nie o to nam szło”. Zaglądnij
      do śpiewnika: watra.zhr.pl/spiewnik/rozm32.htm żeby rozpacz zrozumieć.
      Wreszcie Kościół wymusił z siebie oficjalne stanowisko:
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kosciol-zajal-oficjalne-stanowisko-ws.-krzyza,wid,12564977,wiadomosc.html?ticaid=1ab10
      Nie byłby sobą, gdyby nie namieszał przy okazji. I rzeczywiście umył ręce.
      Okazał się łaskawy przyjąć na siebie krzyż, zostawiając problemy innym. Gotów
      jest, jak zwykle, pośredniczyć w rozmowach (czytaj: upiec własny interes). Krzyż
      u św. Anny, ale pomnik to sprawa porozumienia. Czyli droga krzyżowa nabiera
      kształtu figuratywnego, a pomnik przed Pałacem Prezydenckim to dopiero stacja
      pierwsza – Lech Kaczyński, prezydent IVRP, na śmierć skazany. (W rozważaniu
      zamach PO i Putina). Do stacji czternastej – Lech Kaczyński do grobu na Wawelu
      złożony (w rozważaniu: czemu się Dziwisz – wiara, to wiara – rozumu do tego nie
      mieszaj), trochę czasu minie. Przy okazji dostaniemy szkołę religijności
      patriotycznej. Nie jest tylko pewne czy Rosjanie wyrażą zgodę na stację
      trzynastą na wysypisku śmieci pod Smoleńskiem – pt. „Ląduj Dziadu!” (w
      rozważaniu: j.e.b.a.n.e ruskie!), ale nie jest wykluczone, bo naród rosyjski z
      ideologicznego staje się pragmatyczny. Ja osobiście jestem za stacją piętnastą –
      Zmartwychwstanie (w rozważaniu: ci co ukradli Panu Bogu nieśmiertelność).
      Wszystko to dopiero nada sens tym represjom religijno – politycznym, jakim
      poddani jesteśmy i dalej będziemy. Zmartwychwstanie byłoby właściwą nagrodą dla
      ukrzyżowanego narodu. W tej sprawie to Stwórca nie musi się nawet kontaktować z
      żadnym Komitetem, urzędującym czy to na Placu czy w siedzibie PiS. Tacy
      przywódcy są nam potrzebni, bo PO to tchórze, którzy potrafią robić tylko
      aksamitne rewolucje.
      P.S. Na mój gust trochę przyduża ta tabletka. Trzeba będzie połykać drugą
      stroną, ale dzięki Pani Goździkowa! A co społeczeństwo z tego będzie miało?
      Niezapomniane wrażenia z meczu Polska – Górna Wolta, potem, Polska – Dolny
      Mozambik i wybór między „gwardią” albo „legią”. Już lecę do sklepu kupić plazmę.
      Sklep w pobliżu miejsca, gdzie kiedyś stało ZOMO. I tak proces hołocenia
      społeczeństwa przedłużony. Ponieważ trochę uległem temu zhołoceniu, więc
      ogłaszam początek akcji zbierania pieniędzy na budowę pomnika. Komu? Jarkowi za
      skuteczne zeszmacenie Kościoła. Akcja obejmuje racjonalistów, agnostyków i
      ateistów. Nie przyjmujemy od innych wyznań, typu schizmy...
      Społeczeństwo, trzymaj się! Do zobaczenia w lepszym świecie.
      • Gość: fansld Re: Goździkowa i krzyż w tabletce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 12:13
        zamknięty
        I prosze, klika dni i ciagle ten sam temat. Jakze prosto mozna robic ludziom
        wodke z mozgu. Wystarczy wymyslec sztuczny problem rzekomego zamachu katoli na
        wolnosc Polakow.
        a w tym czasie np. dzieje sie cos takiego:
        www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=812
        ale kto bytam sobie tym zawracal glowe, wazniejsze sa 2 dechy w stolicy.
        Ogladajac media odnosi sie wrazenie ze nie ma nic wazniejszego. Te klotnie o
        krzyz, grozby, prosby itd.
        A slyszal ktos kiedykolwiek debate w mediach o czyms takim?:
        "Natomiast w jednej dziedzinie rząd premiera Tuska może pochwalić się
        prawdziwymi osiągnięciami. Nawet nie uwzględniając praktykowanej przez ministra
        Rostowskiego tzw. „kreatywnej księgowości”, rząd premiera Tuska w sposób istotny
        powiększył dług publiczny. W grudniu 2007 roku, a więc w miesiąc po objęciu
        przez ten rząd zewnętrznych znamion władzy, dług publiczny wynosił około 520
        miliardów złotych. 10 sierpnia br., a więc po tysiącu dniach rządu premiera
        Tuska, dług publiczny wynosi już 714 miliardów i – uwaga, uwaga! - powiększa się
        już z szybkością co najmniej 6 tysięcy złotych na sekundę! Wynika z tego, że
        rząd premiera Donalda Tuska powiększał dług publiczny mniej więcej o 200
        milionów złotych każdego dnia! A przecież oprócz tego każdego dnia wydawał ponad
        200 milionów złotych z podatków! 400 milionów złotych każdego dnia – i „gó...
        zrobione”? Nic dziwnego, że generał Dukaczewski odgrażał się iż po wygranej
        Bronisława Komorowskiego otworzy sobie szampana. W trakcie uroczystości
        krzywoprzysięstwa musiał chyba z tej uciechy w szampanie się wykąpać! A przecież
        na tym nie koniec, bo prezydent Komorowski zaapelował o 500 dni spokoju. Ile
        można w spokoju ukraść przez 500 dni? "
        heh to tak znowu sie zapomnialem sa oczywiscie wazniejsze sprawy przeciez. JHG
        poswieca im praktycznie kazdy dzien - nazwijmy to umownie "przemyslen", swojego
        zalosnego grafomanstwa itd. a w tym czasie gola go jak prymitywna malpe.

        W niedawnej sondzie Onetu 40% internautow zadeklarowalo ze wogole nie chodzi do
        Kosciola. I to kolejny dowod na to jak ogromny wplyw na nas maja agenci Watykanu
        :D jak grozna jest ta katolicka sekta. :D
        Strach sie bac :D Na szczescie JHG jak przystalo na kochajacego wolnosc
        "ynteligenta" czuwa i ostrzega nas przez zamachem na nasza suwerennosc. :D


        P.S. Cytat za: www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1727
    • Gość: jothagie Jest krzyż, jest impreza... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.08.10, 11:01
      zamknięty
      Dobre! Powiem więcej: bardzo dobre!
      Jest parę rzeczy pewnych, w warunkach określonych dla tej pewności, przykładowo,
      trzecie prawo Newtona – upraszczając nieco – akcja równa się reakcji. Nic
      dziwnego, że udawana powaga doprowadza do śmieszności i ta z pewnością się
      pojawi. Już ją nawet mamy. A społeczeństwu dalej sprytnie podsuwa się problem,
      co było pierwsze: krzyż czy impreza. Żałuję bardzo, że ze względu na
      niedojrzałość owocu i jego cenę, spór ten nie może być rozstrzygnięty w wojnie
      pomidorowej (La Tomatina! - pomysł p. Kopffa). Może lewica, jeśli już nie
      wstydzi się koloru, wysupła jakieś pieniążki na miękkie, dojrzałe, czerwone
      pomidory. Niech przejdzie na wyższy etap – zamiast jabłek niech rozdaje pomidory.
      Chwilowo problem jest rozwiązany, bo dziś jakiś porządek został wprowadzony. Ale
      jak „rozwiązany” jeśli krzyż stoi a „obrońcy” kilkadziesiąt metrów dalej. Krzyż
      pewnie harcerze przeniosą, ale pozostaje „to” miejsce, gdzie on stał. Tego
      przenieść się nie da, bo „to” obowiązuje do samego jądra ziemi. I „to” podnieca
      ten gatunek ludzi. Stąd, jak ze żłobka betlejemskiego rozejdzie się nowy mit. Z
      czasem będziemy żałować, że jak Herod, nie wycięliśmy w pień tego „początku”.
      Jak się tak dobrze zastanowić, to nihil novi sub sole. Cofnijmy się więc do
      początków naszej ery. Galilea – powstaje ruch zelotów (gorliwców). Religijnie
      nie różnią się od faryzeuszy, ale zajmują się terrorem wobec kolaborujących z
      Rzymem (są to czasy Jezusa – Watykanu w sensie Sancta Sedes jeszcze nie było).
      Ruch z czasem radykalizuje się (sikarii – nożownicy) a potem degeneruje się w
      stronę zawodowych morderców do wynajęcia. Przy okazji, warto pamiętać, gdzie i
      na jakim tle powstał terroryzm. Teraz dzieciom w Izraelu czyta się o tym
      czytanki, więc trudno użyć słowa terroryzm... Wydawało by się, że ostatni
      zginęli podczas słynnej obrony Masady (73 r.), ale nie. Idea jest żywa i
      bezwzględnie dobrze czuje się na podłożu religijnym. Historia zna tylko jednego
      „nawróconego” terrorystę: Szymon Kananejczyk, "zwany zelotą" (Łk 6,15).
      „Po krzyżem” smoleńskim trwa ewidentne zgromadzenie zelotów. Trwać będzie także
      „pod samym jego wspomnieniem”, bo jest „to” podbijane przez usiłujących
      zarządzać strachem. „Nawróceń” tam raczej nie będzie, a na „Masadę” zbyt dużo
      tchórzy. Zresztą, jacy my Rzymianie – bez kultury greckiej i bez rzymskiego
      szacunku dla prawa. A po drugiej stronie jest mur, za którym już nic nie ma. Nic
      więc dziwnego, że powstaje społeczna samoobrona przed terroryzmem. Na razie pod
      hasłem „jest krzyż, jest impreza”, może la tomatina, może rozpustna alternatywa,
      ale wszystkie hipotezy należy wziąć pod rozwagę. Dobrze więc, że byle jak, ale
      przerwano ten proceder. To „byle jak” jeszcze się zemści.
      Co ważne dla wyciągania wniosków: Podobnie jak tortura Waterboarding powoduje
      lęk nawet przed prysznicem, tak terroryści spod znaku krzyża powodują lęk przed
      religią i polityką. Pobieżnie opanowany strach rodzi lekceważenie wraz z
      obojętnością jako pozostałością po zaburzeniu psychicznym. Władze nie mogą
      zachowywać się pretensjonalnie jak G.W. Bush "możecie być z nami albo z
      fanatykami, innej drogi nie ma", bo nie mogą wzmacniać chorobliwej obojętności w
      miejsce krzewienia społecznej racjonalności. Muszą ową racjonalność zdefiniować
      i wprowadzić w czyn. Szczególnie na podłożu prawa.

      „Słownik...” Władysława Kopalińskiego: zelota - fanatyczny, zagorzały, namiętny
      entuzjasta jakiejś idei, religii itd.
    • Gość: jothagie Nowe badania nad Opium des Volkes IP: *.olsztyn.mm.pl 15.08.10, 11:28
      zamknięty
      Ktoś, kto był na miejscu opowiadał mi mi o duchowych rozterkach „obrońców
      krzyża”. W którymś momencie krzyże mnożyły się jak przysłowiowe króliki. Było
      ich tyle, że wymagało to podzielności pobożności tak dalece, że zaczynało jej
      brakować nawet na pokaz. Problem zaś polegał na tym, że przy jednym krzyżu nie
      da się wypromować takiej ilości „obrońców”. Zastanawiam się tylko, gdzie ten
      wizerunek zostanie wykorzystany. Czyżby za jego plecami wyrastała jakaś nowa
      partia polityczna? Moim zdaniem to raczej jakiś nowotwór, bo stary otwór już się
      zaśmierdział...
      Nie wiem, czy to nie jest zaimportowane z kraju, który pisze się „iran” a czyta
      „irak”. Bo niemożliwe, żeby to tkwiło w naszych genach. A może racje mają ci, co
      to biały bolszewizm wykryli w narodzie (A.Małachowski). Może to potrzeba
      konkwisty a pod jej skrzydłem powszechnego zaprowadzenia Prawa i Sprawiedliwości?
      P.S. W Ameryce buduje się meczet w strefie 0. Nikt nie jest w stanie zakazać, bo
      to prywatny plac, a u nas na nieswojej własności uszczęśliwia się kogoś krzyżem,
      pomnikiem, tablicą. Czy nasz kraj koniecznie musi się inaczej pisać, inaczej
      czytać, a także inaczej rozumieć - „głupolandia”? Czy Kościół może dopuścić do
      tego, ze religia upowszechnia się w formie opium dla ludu, szczególnie zaś
      partyjnego laudanum? Czy „ćpuny” muszą zapełniać przestrzeń publiczną?
      Zgodziliśmy się, żeby ich tolerować, bo to ich osobisty wybór, ale żeby oni
      robili za nasz system myślowy...?
      Nie może tak być!
      • Gość: fansld Re: Nowe badania nad Opium des Volkes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.10, 19:01
        zamknięty
        Zaczynam sie obawiac ze jhg zacznie cierpiec na bezsennosc z powodu dwoch dech w
        stolicy :D :D
        • Gość: Jolanta Re: Nowe badania nad Opium des Volkes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.10, 19:12
          zamknięty
          Ale to się stało nudne.
          A ten przydupas fansld to jak nowotwór mimo, że złośliwy to
          niegroźny. Wyjątkowy przypadek medyczny.
    • Gość: jothagie Są powody do zakłopotania IP: *.olsztyn.mm.pl 16.08.10, 10:17
      zamknięty
      Na tzw. „okres komuny” przypada czas mojej aktywności intelektualnej. Szkoła
      średnia – bardzo ważny okres dojrzewania światopoglądowego i politycznego.
      Studia – świadome gromadzenie wiedzy. Praca - obserwacja środowisk i własna
      analiza. To był okres bardzo trudny dla takiej aktywności, ze względu na to, że
      dosyć ściśle było zakreślone, co jest „słuszne” i co lub kogo można krytykować.
      Dla dobrego samopoczucia i podstawowej przyzwoitości trzeba było przekraczać te
      ustalenia, co dla niektórych kończyło się przykro. Szczególnie „boleśnie”
      odczuwałem to spoglądając na różne uczelnie i ich problemy z wolnością słowa.
      Nie współczułem prasie, bo mogła być tylko szmatława, a ludzie mieli wybór, czy
      w ogóle czytać, ale uczelniom tak - współczułem. W mojej ocenie jest to główny
      blamaż tamtych czasów, a niektóre uczelnie (np. olsztyńskie) nie mogą do dziś
      wyjść z tego skarłowacenia.
      Niby przekroczyliśmy próg innego systemu, a sprawy dawne przypominają o sobie.
      Niby wolno głosić wszystkie poglądy, ale z powodu niektórych ma się kłopoty –
      potępienia, więzienia a nawet utrata życia. To jak to jest do jasnej...?
      Pomijam sytuacje, kiedy ktoś obala teorię ewolucji lub inne znane ustalenia.
      Nauka poradzi sobie z takimi tezami - gromadzi je, a w swoim czasie wyda opinię.
      Ale niepokoją mnie inne przypadki, np. Ratajczak czy Zyzak. Te sprawy znam, a
      ilu takich i podobnych nie znam?
      Dr Dariusz Ratajczak, napisał książkę („Tematy niebezpieczne”), w której
      zgromadził poglądy historyków negujących holocaust. Jego winą stało się to, że
      nie poddał ich krytyce. Sprawa stała się medialna (nagonka), uczelniana
      (wyrzucono go z opolskiej uczelni – zadziałał „wilczy bilet”) i ogólnopolska
      (śmierć w niewyjaśnionych warunkach). I wszyscy zareagowali zgodnie z dawnym
      uczuleniem świętej inkwizycji – dziś mają krew na rękach, ale któż by się tym
      przejmował.
      Paweł Zyzak popełnił biografię Lecha Wałęsy (pt. Lech Wałęsa – idea i historia.
      ...”) odbrązawiająca głównego bohatera. Sprawa potoczyła się, jak w przypadku
      pierwszym, poza śmiercią autora. W przeciwieństwie do Ratajczaka Zyzak był
      „umoczony politycznie” (Liga Republikańska, FM PiS, PiS) i pod tym względem
      książka miała „przesłanie polityczne” - był to błąd, ale mieściła się w „murach
      uczelnianych”. Osobiście uważam, że do historii trzeba mieć dystans czasowy i
      umysł wybiórczy (wszystkie fakty należą do historii, ale tylko niektóre ją
      tworzą), bo łatwo popaść w politykę, ale dla uczelni, która odpowiada za
      wszystkie ograniczenia metodologiczne, nie może być tematów zakazanych.
      Przeczytałem obie prace i wiem o czym mówię. Dlatego sądzę, że żaden autor nie
      powinien ponieść takich konsekwencji, jakie poniósł. Zyzakowi można to
      wynagrodzić (staż naukowy w Institute of World Politics w Waszyngtonie) ale od
      historii Ratajczaka nie ma odwrotu. Żadne państwo nie powinno dopuszczać do
      nietolerancji w murach uczelni i poza nią. Szczególnie za poglądy. Takie
      uczelnie powinny tracić słuchaczy.
      Państwo Elity! Komuna ante (ad) portas!
      P.S. Na tym forum też są tacy, którzy uważają, że tylko oni mają rację, a inni
      bredzą, opowiadają bzdury, szmacą się lewicowo, itp. To są marne półinteligentów
      próbki tego, co mogą inteligenci i elity... Kierunek utrwala się ten sam.
      Niestety, wszędzie tam, gdzie jest władza i panuje głupota, tam jest jakaś forma
      przemocy. Próba panowania nad umysłami. Per fas et nefas.
      • Gość: fansld Re: Są powody do zakłopotania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 10:27
        zamknięty
        A klasycznym przykladem takie przemadrzalego osobnika jest JHG ktory jako
        wyksztalcony za komuny , przekonany o swojej intelektualnej wysokiej pozycji
        wie lepiej kto bredzi kto nie.
        Wystarczy sobie poczytac jego posty aby przekonac sie jak bezdowodowo formuje
        tezy ktore przecietnego polinteligenta musza doprowadzic do sporego ataku smiechu.
        Dowcip jego wywodow polega na tym, ze JHG czesto pisze ze pewne zagadniania sa
        zlozone, niedefiniowalne, sprzeczne czy tez zlozone zaraz jednak sam JHG
        dokonuje jednoznaczej oceny udowadniajac tym samym on wie lepiej, a jak ktos ma
        zdanie przeciwne do jego opinii z miejsca staje sie idiota i bredzi.
        Ot taka stara jak swiat hipokryzja.


        • Gość: eki Re: Są powody do zakłopotania IP: *.ipmgr.net 16.08.10, 11:36
          zamknięty
          Jothagie! Powiem ci to, co już na pewno wiesz. Tą wesz na kołnierzu to masz w
          ramach chrześcijańskiego miłosierdzia i ukraińskiej przyjaźni. Ale nie zrażaj
          się, bo jesteś na to zdany – zaszedłeś im za skórę, a oni nie przebaczają.
          • Gość: fansld Re: Są powody do zakłopotania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 11:45
            zamknięty
            Wpisalismy proxy i komentujemy? :D :D No coz Władimir Iljicz Uljanow (zapewne
            idol JHG) znany jako Lenin tez sam recenzowal swoje "publikacje" :D :D
    • Gość: jothagie Cieniutka ta nasza demokracja IP: *.olsztyn.mm.pl 17.08.10, 08:36
      zamknięty
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Posel-PiS-zadnego-pomnika-wylacznie-tablica,wid,12575723,wiadomosc.html?ticaid=1ab73
      Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zaapelował o zmianę koncepcji architektonicznej
      mogiły na Polakówej Górce w Ossowie. A pomnik (o ironio, też krzyż tylko
      prawosławny) już stoi. I to może być jeden z setek przykładów, gdzie nie należy
      się opierać na działaniu Ducha św. który szepcze posłom i władzy do ucha bądź
      wprost do rozumu, tylko na woli narodu. Powinien być łatwiejszy mechanizm
      odbywania referendum na ważne tematy. Ale wtedy nie ma tematów tabu – aborcja,
      eutanazja, in vitro, na Wawelu czy na Powązkach i wiele innych. Ale który z
      „wybrańców” lubi jakąś władze nad sobą? Ledwie znosi to, że co cztery lata los
      jego jest w rękach wyborców, a cóż dopiero, że ma wykonywać wolę narodu...Ustawy
      powinny być tak pisane, że związane z nimi referenda powinny sprawę ustalać na
      wiele lat, do następnego referendum, bez możliwości zmiany przez posłów. Wtedy
      można wymagać od mniejszości respektowania takich przepisów, które ustala naród.
      Ale co mnie się marzy? Szwajcaria pewnie... Nie jestem zadowolony z tego, że
      cała władza zgromadzona jest w rękach posłów, a jak przyjdzie co do czego, to
      nie ma ani posłów, ani państwa. Tylko harcownicy i prowokatorzy, którzy próbują
      demokracje własnymi zębami – prawdziwa czy podrabiana. Oczywista, że
      podrabiana...Krzyż też nie jest prawdziwy, ani ten katolicki na Krakowskim
      Przedmieściu, ani ten w Ossowie.
      Polityka, to również próba przewidzenia skutków. Partia rządząca: O wiele
      wcześniej zapowiada – planujemy to a to (np. pomnik w Ossowie). Opozycja – nie
      zgadzamy się. Trwają ustalenia, a gdy nic z nich nie wychodzi prezydent (jako
      uprawnienie) oddaje temat pod referendum. I morda w kubeł... szanujemy wolę
      narodu. Za złamanie takich ustaleń kodeks karny, a w nim do obowiązkowego
      pozbawienia wolności. I tak z wielu innymi sprawami.
      Ale w takiej sytuacji, jak obce państwa mogłyby u nas rządzić? Jak wyglądałby
      Watykan? Z czego posłowie czerpaliby zasadnicze dochody? To burzy całą
      koncepcję. Tak, ale osłabia demokrację... To po co nam taka demokracja? Niech
      sobie rządzą, jak chcą, niech się wybijają w kolejnych rewolucjach, niech ich
      namaszcza Berlin, Moskwa, Watykan, ale niech już nie powołują się na wolę narodu.
      • Gość: fansld Re: Cieniutka ta nasza demokracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 16:22
        zamknięty
        A pamietacie jak inny "wybraniec" sp. Geremek nie chcial podac sie lustracji?
        Tez uznawal ze prawo sobie a on sobie. Takich przykladow lekcewazenia prawa
        przez "elity" sa setki. Wypada wiec zadac pytanie dlaczego JHG jest zwolennikiem
        ustroju w ktorym te kanalie zajmuja sie zabieraniem naszych pieniadzy a potem
        ich redystrybucja. Kim trzeba byc zeby popierac ustrojw ktorych zlodzieje
        zajmuja sie rozdawnictwem? :D
    • Gość: jothagie Bolszewika goń, goń, goń IP: *.olsztyn.mm.pl 18.08.10, 08:50
      zamknięty
      Osiemnasty spod Libawy/Przywiózł panny dla zabawy.
      Lance do boju, szable w dłoń/Bolszewika goń, goń, goń/Żuraw, żuraw,
      żurawia/Żurawiejka ty maja!
      Za twórcę “Zurawiejek” uchodzi Michaił Lermontow (z okresu jego służby w
      rosyjskiej armii).
      I do rzeczy:
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,115409086,115409086,O_pomniu_ku_czci_bolszewikow.html
      I aż strach pomyśleć, że taki jeden baran wprowadza Was w błąd. W życiu
      politycznym ZSRR brały udział przynajmniej dwie partie (chociaż właściwie dwa
      odłamy): bolszewików i mienszewików. Ci drudzy od 1905 roku tracili większość. W
      1920 roku bolszewicy uzyskali taką przewagę, że rozwiązali (zdelegalizowali)
      partię mienszewików. Zaczęło się brutalne ich wyprowadzanie z życia publicznego.
      Najpierw ze związków zawodowych i rad delegatów robotniczych i na końcu z
      wojska. Właściwa czystka z mienszewików zaczęła się dopiero w 1931 roku w
      procesie zapoczątkowanym przez Stalina. Jest pewne, że w wojnie z 1920 roku
      mienszewicy brali udział (zapewnił mnie o tym historyk radziecki), zmuszeni do
      tego, bo przecież byli neutralni wobec wojen (np. domowej po rewolucji
      październikowej). Czy tym można krzyż postawić na grobie? Czy koniecznie trzeba
      ich sponiewierać pejoratywnym określeniem „bolszewik”? Jakim trzeba być durniem,
      żeby ślepo wierzyć ideologii nienawiści.
      I coś, co doprowadza mnie do desperacji. Stoimy przed problemem śmierci, której
      nikt porządnie nie rozwiązał – ani żadna religia, ani filozofia. Czy nie warto
      wobec tego faktu okazać pokorę? Z dzieciństwa pamiętam taki kretynizm. W mojej
      miejscowości zginęło sporo czerwonoarmistów w bitwie z Niemcami. Trzech z nich
      było w przeddzień bitwy w kościele na mszy. Moja społeczność tak to zapamiętała,
      że po bitwie „wykradziono” ich i pochowano przy kaplicy przydrożnej. To byli
      gorsi nasi, którzy na katolicki cmentarz nie zasłużyli. Pozostali legli we
      wspólnej mogile, potem przeniesiono ich na cmentarz żołnierzy radzieckich w
      województwie, bo nikt im żadnego szacunku nie okazywał. Bywało, że jako
      ministrant odwiedzałem z księdzem tych „trzech” przejeżdżając obok cmentarza
      pomordowanych Żydów i grobu wspólnego czerwonoarmistów. Jechaliśmy w dwa koniki
      a proboszcz zawsze odwracał głowę przy tych cmentarzach. Dziś oceniam to jako
      kretynizm. A przecież ci żołnierze przynieśli nam wolność, bo tam AK było zbyt
      słabe, by jakąkolwiek walkę podjąć. AK tępiło dziewczyny, które Niemcom „dawały”
      za pieniądze, a gdy czerwonoarmiści „brali” je za darmo to tak byli zaskoczeni,
      że dopiero w 80 roku publicznie to wykrzyczeli.
      Jeśli wierzyć famie, a niektórzy spotykają się famą dobrze poinformowaną, to
      plany były różne. Było planowane pojednanie (Smoleńsk to zburzył) polsko –
      rosyjskie (katolicko – prawosławne) i była akceptacja wszystkich uczestników.
      Jest taki trend, by wyprowadzić z propagandy rok 1612 i 1920. Z historii nie da
      się, więc trzeba to ucywilizować, żeby nie dzieliło ludzi. W którymś momencie
      strona katolicka, która miała ponieść odpowiedzialność za propagandę lokalną i
      krajową, zapragnęła wziąć całe konfitury na siebie, coś w rodzaju „przebaczamy i
      prosimy o przebaczenie” - oczywiście „my biskupi”. Nikt poza polskimi
      raskolnikami (duchowni i partyjni) nie podzielili tego punktu widzenia. Rząd
      wziął to całkowicie na siebie a pomysł stał się sierotą, wystawioną na ataki,
      żeby odwrócić uwagę od krzyża przed Pałacem Prezydenckim.
      Daj nam Panie Boże zdrowie, żebyśmy klęski tych matołów doczekali. Ale póki co,
      to jeszcze tych gówien się nałykamy:
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,71-latek-zbezczescil-fekaliami-tablice-na-Palacu-Prezydenckim,wid,12578846,wiadomosc.html?ticaid=1ab87.
      • Gość: fansld Re: Bolszewika goń, goń, goń IP: *.olsztyn.mm.pl 18.08.10, 09:14
        zamknięty
        Prosze jaki skrupulatny historyk z tego JHG. Taki rzetelny ze az wyzwal od
        baranow tego co "wprowadza nas w blad".
        Tylko ze potem ten sam historyk twierdzi ze "czerwonoarmisci przyniesli nam
        wolnosc"???????
        Ciekawa ta "wolnosc" w ktorej wladze zdobywa sie przy pomocy sfalszowanych
        wyborow a na czele panstwa staje agent NKWD. No coz ale widocznie historyk JHG
        zna sie lepiej. Badz co badz jego poglady podziela wielu osob zza wschodniej
        granicy gdzie uwaza sie ze bolszewikow trzeba czcic bo chcieli wygonic z polski
        zlych obszarnikow i kapitalistwo a co nie udalo sie w 1920 udalo sie w 1945. I
        stad zapewne ta "wolnosc". Zaczynam rozumiec dlaczego JHG tak teksni za PRL i za
        "wolnoscia" dziwie sie tylko czemu ten "historyk" nie pisze w swoim ukochanym
        jezyku tylko wali do nas te klamliwe bzdury po polsku.


    • Gość: jothagie Substancja a sprawa Polski IP: *.olsztyn.mm.pl 19.08.10, 07:52
      zamknięty
      Kontynuuję wątek cmentarny, bo czuje się połamany przez naszą rzeczywistość
      wobec zmarłych. Jest mi to wprawdzie wszystko jedno, ale chciałbym, by moja
      rodzina nie była narażona na to, że jakiś tam fansld wstawi mi do kolumbarium
      słoik... z warszawską zawartością. Cóż, jeszcze nie tak dawno odprawialiśmy
      „Dziady”, żeby lekko przejść do cywilizowanych zachowań, ale usilnie o to
      zabiegajmy.
      A propos tradycji. W mitologii germańskiej jest taki motyw. Po śmierci idzie się
      do raju – przepiękna polana, na której codziennie toczy się bitwy. Jeśli
      zostanie się zabitym, to poranna rosa i słońce przywracają do życia i bitwa
      (największa przyjemność) trwa nadal.
      Mam wrażenie, że Słowianie niepotrzebnie porzucili swoja spokojną mitologię na
      rzecz mitologii sąsiadów. Chrześcijaństwo przykryło wprawdzie wszystkie
      mitologie, ale pewne rzeczy ostały się w „genach”. Również my, co rano wstajemy
      do jakiejś wojny: polsko – polskiej, polsko – ruskiej, polsko – niemieckiej,
      polsko – ukraińskiej, polsko – izraelskiej, że o wojnie z lewackimi szmatami już
      tylko wspomnę. Jak się dobrze przyjrzeć to tylko z filozoficznym pojęciem
      substancji i z Eskimosami nie jesteśmy w stanie wojny. Nic dziwnego, że ofiary
      są po obu stronach. I co robić z obcymi trupami? Odsyłać pocztą kurierską? Nie!
      Grzebać i modlić się za spokój ich duszy... Nie wydziwiać, że kolor nie taki, że
      obca religia, że seks obrzydliwy, że dzieci wyskrobują, a starców ze skały zrzucają.
      Na terenie całego kraju, gdzie toczyły się walki, znajdują się cmentarze
      żołnierzy niemieckich, będących wg umów międzynarodowych pod szczególna opieką
      rządu polskiego. Najpierw widziałem taki cmentarz koło Duisburga i zrobił na
      mnie kolosalne wrażenie – wpisałem się do księgi. Pochowani zostali tam między
      innymi piloci z RAFu, w tym Polacy. Na naszym terenie w Mławce (pow.
      działdowski) znajduje się cmentarz wojenny założony w latach 1940-1944 przez
      armię niemiecką dla poległych w I i II wojnie światowej. Liczba pochowanych
      żołnierzy różnych formacji z okresu II wojny światowej wynosi 11 684.
      I taki sam obowiązek mamy wobec cmentarzy poległych żołnierzy radzieckich.
      Przynajmniej uszanujmy ich spokój... jeśli na krzyż sobie nie zasłużyli.
      • Gość: fansld Re: Substancja a sprawa Polski IP: *.olsztyn.mm.pl 19.08.10, 08:32
        zamknięty
        Watpie zeby ktokolwiek, nawet fansld byl przeciwko poszanowaniu smierci
        zolnierzy obojetnie czy sa rosjanami, niemcami, czy polakami
        Pomijam juz fakt ze obecnie omawiani radzieccy zwykli zolnierze maja bardzo
        watpliwy zwiazek np. z bandycka ideolgia bolszewicka.
        Nikt im nie odmawia przeciez szacunku. Chodzi tylko i wylacznie o zachowanie
        proporcji. Powinny byc groby zolnierzy radzieckich poleglych w 1920 roku,
        powinny byc one ladne i zadbane ale nie powinno sie ich czcic pomnikiem z super
        marmuru. Bardzo watpie zeby Rosjanie wystawili podobny pomnik np. Polakom ktorzy
        zdobywali w 1620 roku Moskwe i gwalcili tam moskiewskie kobiety.

        P.S. A tu jeszcze maly cytacik dla zakochanego w Moskwie czerwonego komunisty i
        klamcy JHG:

        ... Piotr Zychowicz „Zapomniani polscy jeńcy 1920 roku”

        urywek z ksiązki

        „Oprawcy na ogół rozrąbywali schwytanych szablami: puszczali ich w pole i
        urządzali „polowanie na ludzi”. Czasami nabijali oficerów na pal lub, gdy było
        nieco więcej czasu, stosowali wymyślne tortury. Raport z 8 czerwca 1920 roku
        spod wsi Zamosze i Zawidno, gdzie walczył 32. Pułk Piechoty: „Po odparciu wroga
        i przywróceniu starych pozycji znaleziono [jeńców] z rozprutymi brzuchami,
        powyrywanymi wnętrznościami, porąbanymi czaszkami, pokłutymi pachwinami,
        poprzestrzeliwanych kulami dum-dum. (…) Mózg porąbany leżał obok trupa”.

        „Porucznik Pasternacki zginął, gdy dostał się do niewoli pod Śniadowem. Przed
        egzekucją bolszewicy obcięli mu język, uszy i nos. Podobne opisy przypominają
        to, co bolszewicy robili na frontach rosyjskiej wojny domowej. Okaleczanie
        genitaliów, ściąganie „rękawiczek” (zdzieranie skóry z dłoni po uprzednim
        oblaniu ich wrzątkiem), wbijanie gwoździ w ramiona w miejscu pagonów. (…)”

        „Ogniomistrz Włodzimierz Garbowiak, który powrócił z sowieckiej niewoli w
        październiku 1920 roku, zeznawał: „[Z grupy jeńców] wywołali por. Grabowskiego.
        (…) zapytali się »ej, ty oficer?«. Na co por. Grabowski odpowiedział, że jest
        studentem (…) Komisarz wydał rozkaz skinieniem głowy, poczem dwaj kozacy stający
        z tyłu z obnażonymi szablami poczęli rąbać go. Po pierwszym uderzeniu szablami
        głowa została rozpołowiona na dwie części i po upływie kilku sekund por.
        Grabowskiego [po]rąbali na drobne części”. Tak zginęli niemal wszyscy oficerowie
        i podoficerowie oddziału ogniomistrza Garbowiaka. (…)” ..."
    • Gość: jothagie Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: *.olsztyn.mm.pl 20.08.10, 08:40
      zamknięty
      Kiedyś prasa krakowska z lubością zajmowała się pewnym kioskarzem, który w
      ramach wyznawanej przez siebie religii, prezerwatywy nakłuwał szpilką i takie
      sprzedawał klientom. Napisałem wówczas pismo do katolickiego pisma, z
      zapytaniem, czy użycie takiej, dziurawej prezerwatywy jest grzechem, czy nie.
      Okazuje się, że był to chyba niebywały casus, bo do dziś odpowiedzi nie dostałem.
      Ostatnio zobaczyłem, coś równie zadziwiającego. W pewnym znanym sklepie, starsza
      pani oglądała kawy mielone i pakowane próżniowo, nakłuwając każdą jakimś
      szpikulcem. Spłoszyłem ją, bo się temu dosyć ostentacyjnie przyglądałem. Później
      wróciłem do stoiska i sprawdziłem – trzy miękkie paczki. Taki gest można łączyć
      z głupotą, ale to niczego nie wyjaśnia. Może jej nie było na to stać, chociaż to
      w granicach 5ciu złotych? A może to taka polska bezinteresowna nienawiść. I przy
      tym raczej pozostańmy, bo to pasuje mi do obrazu publicznej dyskusji, jaki
      zaczyna panować wszędzie, w tym również na tym forum. Czasem wydaje się, że
      wiemy, o co chodzi, że to partyjny trolling, ale wydaje się, że i to ma swoje
      granice. Czasem posądzamy dość powszechną głupotę, ale i ta nie ośmieszałaby
      samej siebie. Przeanalizowałem również inne motywy, ale wydaje się, że nie
      jesteśmy aż tak inteligentnie porąbani. Wychodzi na to, że pozostaje tylko ta
      polska bezinteresowna nienawiść, która tym się odróżnia od nienawiści innych
      nacji, że wcale nie jest przeciwieństwem miłości. Coś kompletnie niezrozumiałego
      w kategoriach etyki, polityki, choroby...
      I w tym kontekście rozumiem powiedzenie Alberta Einsteina, że „jedynym dowodem
      na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja, jest to, że się z nami nie
      kontaktują”. Oczywiście, z nami, bo inne kraje dostępują odwiedzin...
      P.S. Polecam wiersz Wisławy Szymborskiej “Nienawiść”
      www.dialog.org/art_pl/szymb.html
      I mam taką refleksję, że wspominając, cytując okrucieństwa wojny, mądrzy ludzie
      robią wszystko, żeby wojny nie miały miejsca. Wszystko jedno, jaką stosuje się
      przy tym utopię – religijną, czy świecką. Wybaczajmy sobie nawzajem, jeśli
      następują okoliczności upoważniające do tego. Nie nadstawiajmy drugiego
      policzka, ale wybaczajmy. Żadne wojny. Trzeba dążyć do porozumienia, jeśli taka
      szansa się pojawia. Po co podsycać nienawiść? Po co prowokować kataklizmy?
      Dziwię się, że ludzie którzy nie są politykami koniecznie chcą być Clausewitzami
      i traktują wojnę jako kontynuację polityki innymi środkami. Porzućcie te zamiary
      – zajmijcie się pracą, rodzinami, dziećmi. Nie dołączajmy do ludzi zepsutych,
      którzy bez ukrywania dążą do zwarć, wojen, konfliktów. Miejmy jasność w tematach
      moralnych na terenie polityki, bo to dla nas jest moralność lub zepsucie, a dla
      „nich” tylko skuteczność.
      A propos cytatów i opisów. Mój ojciec przeszedł cały wschodni szlak z
      Piłsudskim. Niech mi więc nikt nie mówi o okrucieństwie tylko jednej ze stron.
      Człowiek znający te czasy raczej milczy. Zemsta jest rozkoszą wszystkich bogów...
      • Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: *.olsztyn.mm.pl 20.08.10, 09:35
        zamknięty
        Czytajac posty jhg mozna dosjc do wniosku ze facet ma jakas powazna fobie na
        punkcie polskosci. Warto zdawac sobie sprawe ze Polacy nie sa zadnym narodem
        wyjatkowym, sadze ze procentowo w naszym spoleczenstwie jest podobna ilosc
        idiotow, madrali itd. co w innych narodowosciach. Nie warto ulegec stereoptypom
        i wierzyc w takie falszywe i jakze dziecinne uogolnienia jakie z luboscia
        stosuje komunista JHG.

        P.S. Moj dziadek tez walczyl z sowietami i tez co nieco sie nasluchalem co w
        niczym nie zmienia tego o czym pisalem wczesniej tj. szacunek dla poleglych ale
        bez przesadnej czci dla agresora.
        • Gość: ela Re: Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: 89.18.180.* 20.08.10, 10:38
          zamknięty
          fansld pisze:
          „Czytajac posty jhg mozna dosjc do wniosku ze facet ma jakas powazna fobie na
          punkcie polskosci”.
          A spróbuj ze trzy dni nie czytać tekstów jhg i sprawdź siebie, czy potrafisz
          powstrzymać się od przemocy, gwałtu i samogwałtu...
          • Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: *.olsztyn.mm.pl 20.08.10, 11:41
            zamknięty
            A niby czemu. JHG codziennie pisze bzdury to ja bede je codzien komentowac. Jak
            Ci to przeszkadza to nie czytaj.
    • Gość: jothagie Nie mamy jasności w tematach ważnych IP: *.olsztyn.mm.pl 23.08.10, 08:36
      zamknięty
      Jeszcze w dawnym Związku Radzieckim miałem okazję zobaczyć dom “kadłubków”.
      Kadłubek, to żołnierz radziecki, który walczył w Afganistanie, został złapany
      przez talibów, a ponieważ nie był muzułmaninem, więc obcięto mu ręce i nogi i
      pozostawiono „do znalezienia” przez kolegów. „Zabieg” fachowo zrobiony przez
      chirurga. Jeden „egzemplarz” może zrobić wrażenie, a cóż dopiero czterdziestu w
      jednym miejscu... W ramach zapoznania się poiłem takiego jednego piwem i
      zapytałem, czy ma żal do Afgańczyków. Oczywiście żałował, że trafił do armii,
      ale nie miał na to wpływu. Do talibów specjalnego żalu nie miał, bo „oni
      wiedzieli za co nas nienawidzili”. Po latach rozmawiałem z Afgańczykiem, który
      czynnie brał udział w tej wojnie i na podobne pytanie odpowiedział, że „przecież
      wygraliśmy tą wojnę - my zawsze walczymy – odrzucamy się nawzajem”. Obie rozmowy
      po latach spięły się w moim umyśle, a dokonała tego lektura: „Odrzucenie, jak
      mówi Hannah Arendt, wytwarza kulturę pariasa, która w ostateczności staje się
      siłą przetrwania”. Byliśmy odrzucani i odrzucaliśmy – stworzyliśmy specyficzną
      kulturę. Moim zdaniem to zbyt słaby motyw dla historii. Sądzę, że stać nas na
      więcej; przetrwajmy, z powodu siły, która tkwi w naszej humanistycznej motywacji.
      Nie namawiam nikogo do miłości do Moskwy, bolszewików i komunizmu. Podobnie, jak
      z Berlinem, faszystami i faszyzmem. Nawet mi w głowie coś takiego nie błysnęło.
      Dalej więc namawiam do humanistycznej postawy wobec ludzi. Nic tu po teologii,
      jeśli nie działa. Nic tu po nienawiści, jeśli cofa nas w rozwoju. Może odrobina
      solidarności z innym człowiekiem, chociaż to mamy tylko na wynos i na rocznice
      sierpniowe. A solidarność ze zmarłym? Przecież nas to też czeka. Czy tam również
      są bolszewicy i my skrzywdzeni Polacy, czy Bóg już oddzielił ziarno od plew?
      Gdzie będziemy? Namawiam do refleksyjności, bo w takim stanie człowiek wcale nie
      musi mieć w pobliżu sąsiadów, bolszewików, wrogów, itp., żeby się przekonać, czy
      jest się kanalią, czy nie.
      wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Czy-Polakow-stac-na-gest-pojednania-wobec-wrogow,wid,12589384,wiadomosc.html?ticaid=1abcb&_ticrsn=5
      P.S. Moi Drodzy! Przepraszam! Przecież żartowałem... Musiałem to powiedzieć,
      żebyście nie uznali mnie za nienormalnego, odrzuconego i chorego. A więc, mamy
      jasność we wszystkim, szczególnie w tematach ważnych. Wodzu prowadź, choćby i na
      Kowno!
      • Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w tematach ważnych IP: *.olsztyn.mm.pl 23.08.10, 09:17
        zamknięty
        Pojednac to sie mozna z kims na poziomie a nie z kims kto nami pomiatal, pomiata
        i bedzie pomiatac. Polacy doskonale rozumieja ze nie chodzi tu o zadne "gesty
        pojednania" ale o gesty wasalnego poddanstwa i na to sie nie godza. I bardzo dobrze.
        • Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w tematach ważnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.10, 20:23
          zamknięty
          pozwole sobie zapodac ten link bo moim zdaniem precyzyjnie, wrecz idealnie
          pokazuje on charakterystyke "tworczosci" jhg.

          blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/08/22/bolszewika-bron/
    • Gość: jothagie Danie narodowe – flaki z olejem IP: *.olsztyn.mm.pl 24.08.10, 09:11
      zamknięty
      Na zmianę z móżdżkiem po staropolsku (serwowanym w słoiku lub granacie, albo
      jako alarm bombowy). Tak spełnia się ostatnia wola Lecha: dalsza kompromitacja
      Polski na arenie międzynarodowej. Hasła pomocne: „Tak trzymać”; „Nie oddamy ani
      guzika”; „Spieprzaj Dziadu” (do prezydenta, prymasa, druha Borucha).
      Temat powoli staje się nudny, ale to nie jest jeszcze właściwy czas na
      ostateczne wyciągnięcie wniosków. Sprawa jako taka, nie mówmy o krzyżu, może się
      różnie potoczyć. Na razie można dopatrzeć się jednego, co było do przewidzenia
      jeszcze przed wyborami. JK przegrał, choć w dobrym stylu. To jednak mogło mieć
      fatalne skutki, bo tzw, miękkie podbrzusze wyborcze (zdecydowani w ostatniej
      chwili, złapani na „zmianę” frontu i wątpiący) mogli odejść, zwyczajnie
      pociągając innych. Elektorat po takim zabiegu przypomina „ślepy keks”, z
      utraconymi bakaliami. To byłoby naturalne, bo PO zwyciężyła i ma zwycięstwa
      przed sobą, czemu podobno sam Stwórca się dziwi. PiS musiała wykopać rowy,
      dookreślić pozycję i zatrzymać ten twardy elektorat. Do wyborów parlamentarnych
      utrzyma ten stan (przy pomocy sił zapewne wyższych), a ponadto przyciągnie
      (liczy na to) niezadowolonych z polityki PO. PiS poszła więc w dwóch kierunkach:
      polaryzacji postaw wyborców, co udało się „pod tym znakiem osiągnąć” i
      maksymalnie utrudnić PO, co udaje się skutecznie. Obie partie poniosą straty,
      choć chwilowo PO większe. Największe straty poniesie jednak Kościół. Wobec niego
      też spolaryzowały się stanowiska i część będzie fundamentem ostrych żądań
      laickich. a miękkie podbrzusze zwątpiło. Przeraziło to hierarchów, ale tracą, bo
      zamiast zaatakować swoich oszołomów i przyznać się do błędu poparcia JK,
      zaatakowali lewicę
      (wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Abp-Glodz-narod-che-pomnika.-Dosc-neurozy-antyreligijnej,wid,12571217,wiadomosc.html?ticaid=1ab5c).
      To pchnie w ramiona lewicy tych, co przejrzeli przy pomocy krzyża. Już
      nieświadomie wzmocnia się te tendencje, bo odwrotu nie ma. Najważniejsi
      hierarchowie już się wypowiedzieli, a RM nie przestanie jątrzyć. Ono też musi
      zewrzeć szeregi, bo jego istnienie nie uzasadnia się inaczej. Biję na alarm, bo
      ci nieobliczalni ludzie publicznie gotowi są skorumpować nam Stwórcę. Gorzej
      jeśli za naszymi plecami zrobią z Niego zwykłego dewota. Wszystko to idzie w
      niedobrym kierunku, choć jeszcze sporo przyjdzie poczekać na fetor rozkładu. I
      dopiero wtedy wnioski będą „smakowite”, jak ten zgliwiały ser. Na dzień
      dzisiejszy Norwid powiedziałby, że „poezja polska znajduje się w krytycznej
      chwili”. Cóż za eufemizm!
      • fan_sld Re: Danie narodowe – flaki z olejem 24.08.10, 09:38
        zamknięty
        www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1739
        • Gość: mir28 Kaczyński czy co? IP: *.albrecht-edv.eu 24.08.10, 11:58
          zamknięty
          Zmiana nicka i zmiana sposobu argumentacji? Ciekawe... Przyznam, że cudze
          poglądy i argumenty są ciekawsze, niż Twoje. O wiele! Jednak gdy obrałeś taki
          zabieg (w Twoim przypadku – słusznie), to musisz się liczyć z pewnymi faktami.
          Primo trafiasz na ludzi, którzy co nieco czytają w tym Twoich guru również.
          Secundo to jest tylko pogląd a od rodzaju argumentacji i kierunku (wspólnego lub
          nie) przyjmujemy je lub nie. Nie sądzisz chyba, że wszystkich to przekonuje, co
          do wierzenia podajesz. Ja, przykładowo nie mam zamiaru dyskutować z JKM,
          Ziemkiewiczem czy nawet Michalkiewiczem, mimo że czytam ich prawie z obowiązku.
          Z Tobą jednak mógłbym dyskutować, gdybyś nie był taki...
          • fan_sld Re: Kaczyński czy co? 24.08.10, 12:16
            zamknięty
            Tylko ze ja nie mam zamiaru dyskutowac z taka osoba jak Ty. Wolalbym juz gadac
            do slupa.
    • Gość: jothagie Nie o pomniku, ale o tym...właśnie IP: *.olsztyn.mm.pl 25.08.10, 10:35
      zamknięty
      Na swój sposób odczuwam satysfakcję z katastrofy smoleńskiej. I nie chodzi o to,
      jakobym był tak zepsuty, ze cieszą mnie spadające samoloty. Wprost przeciwnie.
      Cieszę się tylko z tego, że nie uległem pokusie napisania czegoś, czy
      podejmowania dyskusji na ten temat (wstawek na tym forum nie liczę i niech mi
      policzone nie będą). Dla mnie jest to zagadnienie przykładowe, w którym tylko
      fachowcy powinni się wypowiadać i niezależnie jak długo, ale na ich opinię
      trzeba poczekać.
      Gdy się to stało, to przeleciał mnie dreszcz z takimi myślami, a raczej
      wątpliwościami:
      1.Do tej pory wszystkie samoloty, jakimi latali nasi reprezentanci nazywały się
      "rządowe", a 10 kwietnia rozbił się "prezydencki". Jak słowa mogą dużo znaczyć.
      Od początku się z tym nie liczono – celowo wprowadzano wieloznaczność i nowe
      definiowanie.
      2.Specjaliści utrzymują, że samoloty rozbijają się we mgle, ale nigdy z powodu
      mgły. Był to sygnał, że do tego skutku trzeba szukać wśród wielu przyczyn.
      Martwiło mnie, że są tacy, co już wiedzą, że to była ta i tylko ta przyczyna,
      mimo że sprawa musi do końca pozostać otwarta. Tak jest uczciwie z punktu
      widzenia tego, co pod czaszką mamy najcenniejszego.
      3.Od pierwszego dnia dosyć pilnie obserwowałem dziennikarzy, których poglądy
      znałem od dawna. Byłem zdziwiony tworzeniem przez nich dziennikarskiej nowomowy,
      która jakoś dziwnie współgrała z polityczną wieloznacznością. W takiej sytuacji
      trudno jest dobrze myśleć o metamorfozach ludzi opiniotwórczych.
      4.Od początku odniosłem wrażenie, że piloci wbrew logice podchodzili do
      lądowania, ale zacząłem powątpiewać, czy nie był to efekt naczytania się
      niefachowych opinii, które pojawiły się niemal natychmiast. W którymś momencie
      straciłem pewność, jak całe społeczeństwo, i w przeciwieństwie do niego
      zostawiłem temat.
      Do załamania się mojej „metodologii” doszło z chwilą powstania sejmowego zespołu
      Macierewicza. To uświadomiło mi, jak śmieszna staje się polityka na tym tle. I
      to trudno mi wybaczyć politykom, że nadużywają różnych świętości, w tym również
      metodologicznych. Jest to powód dla którego w żaden sposób nie zwiążę się z
      opcją, w której tak właśnie się sądzi. Gdyby wziąć to na poważnie, to „my k...
      możemy wszystko” od tej chwili.
      P.S. I teraz, co z pomnikiem. Zanim poznamy przyczyny a już musielibyśmy pomnik
      stawiać, to postawmy całemu społeczeństwu jako lustro: dwie lewe ręce, które nic
      nie potrafią, dwie lewe półkule, które są odpowiedzialne za ten prawicowy burdel
      myślowy, itd. Sądzę, że około 96 negatywów dałoby się symbolicznie przedstawić,
      w tym przynajmniej ze dwa krzyże, które dzielą zamiast łączyć. A na klasyczne
      pytanie byle jakiego chochoła: „Co tam panie słychać w polityce” odpowiadamy –
      Golgota, Panie! Golgota trzyma się mocno!?
      • fan_sld Re: Nie o pomniku, ale o tym...właśnie 25.08.10, 12:18
        zamknięty
        Tak jak pisalem juz wielokrotnie podstawa rzadzenia sa igrzyska i chleb. A ze
        sytuacja z chlebem za rzadow PO staje sie coraz bardziej dramatyczna tym wiecej
        bedzie igrzysk zeby lud mogl sie pasjonowac "polityka naszych elit".
        A elity ciesza sie jak dzieci kiedy mozna bez konca popieprzyc o krzyzach,
        pomnikach itd. Ide o zaklad ze nikt nie jest zainteresowany ujawnieniem przyczyn
        katastrofy ani mohery bo wyjdzie ze Kaczor uparl sie aby ladowac we mgle, ani
        rzad ktory mial burdel we sluzbach ani ruskie ktorzy mieli burdel na lotnisku.
        Im dluzej bedzie "ciemno" tym dluzej beda igrzyska i "inteligent" pokroju JHG
        bedzie mogl bredzic bez sensu o du* maryni.
        Jedyne co jest pewne to nasz dlug ktory w ciagu 2 lat wzrosl z 500 do 700 mld zl
        ale nad tym nie warto sie zastnawiac.

    • Gość: jothagie Tak czy owak, na psy zejdziemy IP: *.olsztyn.mm.pl 26.08.10, 09:47
      zamknięty
      Nie jest tak (w sensie, że tego chcemy lub nie), że mamy do wyboru totalne
      skurw...stwo, czyli politykę, albo totalną utopię, czyli religię. Niestety, tych
      rzeczy nie da się ani rozdzielić, ani połączyć na trwałe. I w czymś takim, za
      zrządzeniem Opatrzności, aktualnie żyć musimy. Czyli ochrzczone demokratyczne
      niewolnictwo. Jeśli już mamy tego dosyć, to musimy działać w tym kierunku, by to
      pierwsze się cywilizowało(polityka), a drugie urealniało (religia). Jeśli
      natomiast obie części będą dochodziły swoich racji nawet po „trupach”, to
      pozostaniemy w tym piekiełku, gdzie tylko beton dozna zadowolenia. Zadowolenie
      to jednak będzie pochodziło tylko z sukcesów walki, co w sumie okaże się
      pyrrusowym zwycięstwem.
      Dziś pyrrusowe zwycięstwo, polega przede wszystkim na tym, że taki problem,
      niezależnie od tego, czy jest realny czy urojony jest odsunięciem na plan dalszy
      spraw gospodarki. W praktyce: igrzyska, zamiast chleba. Z tych względów, nie
      mogę oprzeć się wrażeniu, że obie strony są pieczeniarzami u naszego wroga,
      który opłaca za niszczenie szans temu krajowi. Sytuacja jest o tyle trudna, ze
      po stronie polityki nie ma żadnego mocnego punktu do zaczepienia. Miną lata
      zanim lewica zrozumie, że kłamać można tylko w granicach przyzwoitości. PSL
      wyżarł już wszystkie konfitury i w odstawkę. Co do innych nieznaczących partii
      niezbadane są wyroki Opatrzności. Jaki jest PiS to wiemy dostatecznie dobrze,
      ale jest to jeszcze siła, bo pewnym osobowościom to odpowiada i nie ma na to
      rady w demokracji. Jakie jest PO, to zaczynamy się przekonywać – służby nasze i
      obce, GW i jej obrzezane interesy – to nie wygląda najlepiej i to jest do
      odrzucenia. Kościół, po odrzuceniu żydowskiej gęby, jaką mu się dorabia, mimo
      wszystko jest taki, jakiego nie chcielibyśmy. I co, drogi homo politicus? No
      może dam spokój temu tematowi, bo mnie i mojemu psu (od 10ciu lat żyje już tylko
      w mojej wyobraźni) jest już raczej wszystko jedno.
      I w ten oto sposób jesteśmy przy problemie – kierunku schodzenia...
      P.S. Wspomnienie o moim psie. Mam duże obciążenie z tego powodu, że go w ogóle
      wziąłem. Wieżowiec, to żadne warunki dla psa. Była to raczej zabawka
      podtrzymująca kondycję serca właściciela. Trzy długie spacery dziennie to chyba
      jedyne dobrodziejstwo z posiadania psa. Na wesoło wspominam wszystkie
      czempionaty w oblizywaniu się po zjedzeniu jednego kawałka czekolady. Dochodziło
      do 160 razy. Wygrywał z wszystkimi...
      I to przypomina mi wczorajsze wystąpienie biskupów w Częstochowie – takie
      oblizywanie się po czymś „bardzo dobrym”. Pełne samozadowolenie. Brakowało tylko
      o. dyrektora w trakcie szczytowania i pieśni „Abba ojcze!” - „Ty wyzwoliłeś nas
      Panie z kajdan i samych siebie”. Szczególnie z samych siebie... i niech nam
      teraz ktoś podskoczy. Esencja duchowych muskuł, ćwiczonych przez dwa tysiąclecia.
      • fan_sld Re: Tak czy owak, na psy zejdziemy 26.08.10, 10:45
        zamknięty
        Zastanawiam się jak dlugo jeszcze JHG będzie wypisywal posty w których tak
        jaskrowo sam sobie przeczyl.
        Zauważcie co pisze.
        „totalne skurw...stwo, czyli politykę” mysle ze każdy się z tym zgadza ze taka
        wlasnie jest polityka i to od wiekow. . Po czym JHG pisze – „Miną lata zanim
        lewica zrozumie, że kłamać można tylko w granicach przyzwoitości” Otoz szanowny
        panie JHG uprzejmie Pana informuje ze lewica nigdy tego nie zrozumie ba nie ma
        nawet takiego zamiaru bo lewica to sa przeciez „totalni sk.syni” Żadna lewica –
        ani ta bezbozna jak SLD czy ta pobozna jak PIS nie ma zamiaru przestac lgac bo
        po prostu oni z tego zyja. Im wiecej nawciskaja nam kitu ze bez opieki panstwa
        bez podatkow, zdechniemy jak psy tym wiecej kasy od nas wyciąga. Na tym polega
        istota lewicowość. Jedynym ratunkiem dla nas jest placenie tym „totalnym
        sk*synom” jak najmniej pieniędzy. Przypominam ze to JHG jest zwolennikiem
        ustroju który opiera się na placeniu i oddawaniu się w opieke ww. „totalnym
        skur*nom”. Doprawdy nie wiem co trzeba mieć w mozgu żeby mieć tak
        schizofreniczne poglady i jeszcze się nimi chwalic na forum publicznym.
        • Gość: * Niezapomniana partia IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.08.10, 11:20
          zamknięty
          www.youtube.com/watch?v=A7c9aXB7Ne4&feature=related
      • Gość: * Re: Tak czy owak, na psy zejdziemy IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.08.10, 11:15
        zamknięty
        "ochrzczone demokratyczne niewolnictwo" jako efekt mariażu ołtarza z
        tronem. Też tak to oceniam. Nie wiem, czy nie z tego powodu ok. 30% absolwentów
        szkół co roku mówi adieu takiej konstrukcji politycznej społeczeństwa
        bezpowrotnie emigrując z tego kraju.
        • fan_sld Re: Tak czy owak, na psy zejdziemy 26.08.10, 16:06
          zamknięty
          www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=818
          A tu jest akurat fajny artykulik jak jestesmy na bezczelnego okradani. Jak
          wspomniani przez "inteligenta" jhg "totalni S" doja nas na ogromna kase. I JHG
          smie pisac ze "totalni s* kiedystam zrozumieja ze nie wolno klamac?
          Lubie czytac posty JHG i sie smiec z jego "umiejetnosci myslenia" :D :D
    • Gość: jothagie Uroczyście o kant d... rozbić IP: *.olsztyn.mm.pl 27.08.10, 08:49
      zamknięty
      Z okazji rocznic sierpniowych mam raczej smutne odczucia. To fakt, że wtedy
      miałem jakieś marzenia na poziomie możliwości mojej wyobraźni. W rzeczywistości
      wydarzyło się oczywiście coś więcej, niż marzyłem. Coś, co pchnęło rozwój mojej
      wyobraźni na nowe tory. Rozwijałem się nie w nurcie, ale z boku, co pozwoliło mi
      zachować niezależność i inny obraz rozwoju kraju. Tą niezależność, której tak
      oczekiwałem od momentu powstania NSZZ. Niestety, ta oczekiwana niezależność
      wykoślawiła się. Z historii natomiast wyłania się ponury obraz impotencji
      politycznej – zawsze ktoś coś blokuje, żeby przypadkowo nie poszło w dobrym
      kierunku. Takie odnoszę wrażenie. Można by powiedzieć, że ciąży na nas syndrom
      Grunwaldu. Zwyciężyliśmy, ale nie zdecydowaliśmy się na więcej. Dalszą walkę
      toczyliśmy świadomie nieskutecznie i na raty, co mówię z całą
      odpowiedzialnością. Najpierw do pokonania była lewica: PZPR (jako duch), SdRP,
      SLD – a przecież wystarczyła dobra ustawa lustracyjno - dekomunizacyjna.
      Odnosiłem wrażenie, że decydenci zachowują się bądź jak służby, bądź jak PSL
      (kiepsko widzę rolę tej partii w najnowszej historii Polski). Nie trzeba było
      ratować lewej nogi. Nie trzeba było wyciągać gorszących posądzeń. Sprawę
      ostatecznie załatwiono – została idea, która bezwzględnie jest Polsce potrzebna.
      Powoli powstaje europejska lewica, raz po raz ciągnięta w przeszłość, czego na
      stałe już nie da się zrobić. Niestety, nie odradza się z popiołów, ale z
      koślawego nasienia. Teraz mamy drugi etap – pokonać PiS, a przecież wystarczyło,
      żeby Kościół nie mieszał się do polityki. Teraz trudno zatrzymać pisowską
      demolkę państwa a zatrzymać koniecznie trzeba. To jest walka nie tylko o władzę
      i rząd dusz, ale o standardy myślowe, które przez dziesięciolecia mogą być z
      nami i przeszkadzać lub pomagać. Kościół mógłby sprawie pomóc robiąc krok do
      tyłu, ale pewnie tego nie zrobi, czym to starcie przeciągnie na lata. A przecież
      przed nami stoi jeszcze problem pokonania PO. Musimy tego dokonać, bo jeśli nie,
      to nasze dzieci mogą być tylko żołnierzami w mafii, a czytania i pisania będą
      się uczyć na GW. To jest partia założona przez służby – nasze i obce. Widzę
      światełko w tunelu – poseł Palikot i jego konkurencyjna partia. To może być
      zalążek obalenia „wiecznych” rządów PO, ale jeszcze nie wiemy, co lub kto za nią
      stoi. Jeśli to jest inicjatywa czysto polska, to już może nie mieć szans. Sprawy
      zaszły zbyt daleko.
      Czyli co po hucznych obchodach rocznicowych? Mizerna perspektywa... z małym
      światełkiem nadziei.
      P.S. Do tej pory starałem się być ocourant z publikacjami ważnymi dla
      teraźniejszości. Czytałem je jako trzeci, czwarty w kolejności, co pomniejszało
      koszty ich zakupu. Wczoraj odmówiłem uczestniczenia w zakupie książki Sławomira
      Cenckiewicza, pt. „Anna Solidarność”, uważając, że od samego mieszania herbata
      nie staje się słodsza. Swego czasu przeczytałem wypowiedź Zbigniewa Herberta o
      Annie Walentynowicz i to powinno mi wystarczyć, Świadomie więc zadecydowałem, że
      dosyć tworzenia historii na moich oczach. Dzianie się rzeczywistości zaczyna mi
      być obojętne. Chyba już czas zainteresować się wiewiórkami w jakimś parku...
      I coś z życia elit. Piotr Ikonowicz (były poseł) zatrudnił się u prezydenta
      Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza (popieranego przez PO) kosząc trawę i sprzątając
      po psach w jego ogródku. Zarobione pieniądze chciał przeznaczyć na spłacenie
      czynszu tym mieszkańcom Nowej Soli, którzy nie mają z czego zapłacić. Został
      przez prezydenta publicznie wyśmiany... Za dwie godziny pracy zarobił 15 zł
      netto. Może z okazji rocznic rzeczywiście czas te g**na posprzątać...
      • Gość: fansld Re: Uroczyście o kant d... rozbić IP: *.olsztyn.mm.pl 27.08.10, 09:28
        zamknięty
        www.kapitalizm.org/?action=show_article&art_id=6641
        Tak to jest jak socjalista (czyt. kompletny idiota albo bezczelny zlodziej)
        mysli o ekonomii czyli o czyms o czym komletnie nie ma pojecia.
    • Gość: jothagie Sprawy źle załatwione wyostrzy życie IP: *.olsztyn.mm.pl 28.08.10, 09:44
      zamknięty
      Nikt nie potrafi dać gwarancji, że po aferze wobec bolszewickich mogił zacznie
      się coś dziać z polskimi grobami na obczyźnie. Chodzi o związek przyczynowo –
      skutkowy. Coś już wiemy na ten temat, a resztę postaramy się ukryć przed opinia
      publiczną. A przecież polskie mogiły są w różnych stronach świata. Kultura
      pewnych narodów nie pozwala na wandalizm, ale polityka przekracza granice i nie
      ma żadnych skrępowań. Sporo odwiedziłem grobów polskich na terenie dawnego ZSRR
      – nasi zmarli rodacy byli tolerowani. Ktoś więc może spuścić psa z łańcucha...
      Czy potrafimy uzasadnić, że nasze groby są lepsze od ich mogił?
      wiadomosci.onet.pl/2214663,12,zdewastowano_polski_cmentarz_w_brzesciu,item.html
      Nie jestem pewien, czy po zaangażowaniu wszystkich stron w sprawy smoleńskiego
      krzyża nie pojawi się ogień w jakiejś świątyni i czy będzie to powiązanie
      przyczynowo – skutkowe. Kościół prowokująco przekracza granice cierpliwości
      ludzi niewierzących. Ludzie prymitywni korzystają z tego w Azji, palą
      chrześcijańskie świątynie, a przecież tu w Polsce nie jesteśmy jakąś
      wyodrębnioną świątynią kultury osobistej. Co na walce i polityce wychowujemy, to
      i mamy. Uczymy skuteczności i psychoterapii zemsty, to i mieć ją będziemy.
      Drożdżami niezadowolenia jest tu rozmijanie się słów Kościoła z czynami sług P.B.
      I ku przestrodze: Do manetki gazu przykładaj głowę a nie rękę, bo Cie nawet
      krzyż nie uratuje:
      wiadomosci.wp.pl/kat,1025859,title,Motocyklista-wjechal-w-krzyz---zginal-na-miejscu,wid,12605000,wiadomosc.html?ticaid=1ac5c
      Zawsze tak było, ale pewne rzeczy dopiero ostatnio wychodzą na światło dzienne.
      Za przysługę wyświadczoną Kościołowi otrzymuje się sowite nagrody. Przykładowo:
      Kwaśniewski - stanowisko profesora w jezuickim Georgetown University. Im to nie
      przeszkadza, że szemrany magister. Rokita wykłada u jezuitów w Krakowie (filia
      Gregorianum). A „parafianka”, jak to mówił Urban, Suchocka długowiecznym
      ambasadorem przy samym Panu Bogu – konkordat poszedł widocznie w smak.
      Zastanawiam się tylko gdzie i jaką synekurę otrzymają „obrońcy krzyża”. A może
      tylko prezes – odpust zupełny... dla niego i dla kota.
      P.S. A teraz praesens optativus (czas teraźniejszy życzeniowy) w wydaniu
      religijnym. Może bez wdawania się w szczegóły (rozmowy, doświadczenia, lektury)
      kolejny raz potwierdzę swój domysł na temat JPII. Mianowicie, autorytet papieża
      utrzymuje się jeszcze wśród niewierzących. Wśród wierzących rośnie zwyczajne
      bałwochwalstwo. Krzyż był szanowany przez niewierzących, ale nie jest, bo sami
      wierzący go nie szanują. Rośnie bałwochwalstwo nawet w stosunku do dwóch
      poprzecznie zbitych desek. I jest to świadomie śrubowane przez tych, którzy
      uważają, że posiedli wiedzę dobrego i złego. Złego, może rzeczywiście...
    • Gość: jothagie Czy to koniecznie ksenofobia IP: *.olsztyn.mm.pl 29.08.10, 09:18
      zamknięty
      jeśli o tym mówi się co raz częściej i od pewnego czasu regularnie. Ostatnio
      ktoś tu na forum narzekał, że PO jest opanowana przez Ukraińców
      (forum.gazeta.pl/forum/w,64,115172832,115172832,Ukrainska_twarz_Platformy_Obywatelskiej.html,
      również:forum.gazeta.pl/forum/w,64,93518055,93518055,Czu_Ukraincy_wykoncza_PO_w_Olsztynie_.html)
      To fakt, ale to nic nowego.
      Miałem kiedyś okazję przyjrzeć się dokładnie historii PPS i pobieżnie historii
      innych partii w okresie międzywojnia. Partie były opanowane przez Żydów, wg
      zasady: na lewicy bardziej, na prawicy mniej. Stąd pojęcie żydokomuny
      funkcjonujące w oparciu o statutowy zapis z 1892 roku („poszanowanie praw
      każdego obywatela bez względu na jego pochodzenie, rasę, narodowość i
      wyznanie”). Notabene, po roku 1987, gdy PPS uzyskała niezależność, sytuacja
      powtórzyła się, jednak już tylko jako farsa.
      Wynikało to z dwóch zasad:
      1.Trzeba być wszędzie, żeby zachować wpływy na wszelki wypadek. I to jest jasne,
      bo jest to marzenie każdej mniejszości w innym kraju. „Jeśli uda się przetrwać,
      to uda się zapanować”.
      2.Sytuacja mniejszości żydowskiej była specyficzna. W okresie międzywojnia Żydzi
      mieli problem, komu zaufać. Bogaci uwierzyli kulturze niemieckiej (protestancki
      kult pomnażania bogactwa - Mt 25, 14-30), ale robili to wbrew logice i bardzo
      się zawiedli. Spora część bogatych uwierzyła Trockiemu, ale tylko dlatego, że
      był Żydem. Przetrwali jeśli w porę emigrowali do i z ZSRR. Biedni Żydzi mogli
      uwierzyć tylko Leninowi, bo był on częścią żydowskiego planu. Ci osiągnęli
      najwięcej z możliwości w ZSRR i krajach satelickich. I tych trzecich
      otrzymaliśmy w spadku repatriacyjnym i z nakazem budowy socjalizmu. Przez lata
      ćwiczyliśmy ich wersję socjalizmu. W istocie nadal obowiązuje ten sam plan –
      wspólnota. Nie ma znaczenia, jaka, byleby tylko być przy sterach. Może to być
      RWPG ale równie dobrze UE. W tym celu szuka się możliwości, sojuszników, itp.
      I jak patrze na Zachodnią Europę i społeczeństwo postrzegam jako zbiór Turków,
      Marokańczyków, Afrykańczyków, Hindusów, to w zasadzie jest mi wszystko jedno.
      Może być tylko jedno zastrzeżenie, że w innego Boga wierzą, ale przecież te
      sprawy tracą na wartości. Mogę należeć do mniejszości pozbawionej praw przez
      większość. Jakoś tak miałem zorganizowane życie, że nigdy do większości nie
      należałem, a w „demokracji” szczególnie...
      Ukraińcy podobnie – otrzymaliśmy po zabiegu korekty granic. Są wszędzie. Są przy
      sterach w paru województwach, a wiadomo, że jest to droga do centrali. Znaleźli
      sprzymierzeńców w innych mniejszościach. Sprytnie wyznają naszą wiarę w wersji
      Piotra Skargi i mają w d... to wszystko, co o nich sądzimy. A jeśli wierzyć
      ewolucji, to mają większe szanse, niż my, bo się przystosowali do konieczności
      podboju. Mam wrażenie, że tego nie da się powstrzymać, tym bardziej, ze sami
      mamy ochotę na emigrację... Władza celowo obrzydza nam życie, żebyśmy przestali
      być patriotami. Nie udaje się namówić do kupowania tego, co polskie, a cóż
      dopiero do wyznawania i szanowania tego, co polskie (Juszczenko, Bandera). No
      cóż, po jakimś dziejowym kataklizmie, jak feniks, odrodzimy się w oparciu o tych
      z USA i Wielkiej Brytanii. Tylko czy Bóg przeniesie nas do starożytnego Egiptu
      (kabaret „Neonówka”)...
      Ja też tylko zauważam fakt, ale daleki jestem od oceny – mnie i mojemu psu...
      P.S. Przed oczyma mam fakt, jak to w 1968 r. A. Rapacki otrzymał rozkaz
      zwolnienia wszystkich Żydów z MSZ. Wyszedł ostatni kładąc również swoja
      rezygnację. Nikt nie został... Czy ktoś zastanawiał się, co by było, gdyby do
      naszego województwa dotarł rozkaz zwolnienia wszystkich Ukraińców? Bez obaw, nie
      dotrze, bo wszędzie oni są (lub ich sojusznicy), w tym również tam, gdzie taki
      głupi pomysł mógłby się narodzić.
      Ale tak poważnie mówiąc, gdzie tkwi problem? Źle zaplanowano polityczne prawa
      mniejszości. Tu demokracja powinna mieć ograniczenia. Mniejszość niemiecka ma
      ustawowo zagwarantowane mandaty do sejmu? Ma! Dlaczego inne nie zostały pod to
      podciągnięte? I ostra kontrola. Poczuwasz się, to się dostosuj. Ale to już
      przerabialiśmy, gdy prawica podniosła problem dlaczego reprezentacja żydowska w
      rządzie i sejmie nie oddaje stosunku tej narodowości do narodowości polskiej.
      Problem przykryto „czapkami”. Niestety, już od Reagana wiadomo, że na prawa
      człowieka krzykliwie powołują się ci, co je nagminnie łamią.
      • fan_sld Re: Czy to koniecznie ksenofobia 29.08.10, 13:38
        zamknięty
        Od Reagana? Slusznie :D :D wczesniej jak np. Lenin mowil o prawach czlowieka to
        nie tylko mowil ale i dzialal nawet w ramach tych "praw" zorganizowal wycieczki
        krajoznawcze polaczone z nauka wycinania drzew na Syberii. Ale po co uciekac za
        granice. Wystarczy przypomniec sobie "obrone praw czlowieka" w PRL-u. Te
        wielkie "niekrzykliwe" hasla na kazdym pochodzie "Partia z narodem narod z
        partia" czy "socjalizm to lepsze jutro" itd. Wtedy to byla najprawdziwsza
        prawda. Dopiero ten zly Raegan i zla prawica .... itd itd.... bla bla bla.
        A wogole najgorszy to ten kosciol. Jak harcerze postawili dwie dechy w stolicy
        to znaczy ze Kosciol maci, jak jakis urzedas z poparciem komorowskiego wymyslil
        sobie postawic pomnik dla sowieckiego agresora to tez znaczy ze Kosciol maci.
        Wiadomo Kosciol wszechmocny jest i zapewne odpowiada nawet za deficyt finansow
        publicznych, "gradobicie i koklusz".
        Tylko czekam kiedy komunista JHG napisze ze najlepiej byloby gdyby, wzorem
        bolszewikow, zdelegalizowac ten Kosciol jak w Wilnie w 1919 a zlym obszarnikom
        podrzynac gardla jak w 1920. a wtedy nastanie komuszy raj.
        • Gość: KatLa Re: Czy to koniecznie ksenofobia IP: *.lh.pl 29.08.10, 15:50
          zamknięty
          Fan_sld! Mam pytanie, czy Ty ustosunkowałeś się do tematu, czy
          rozmawiasz z własnym chorym umysłem? We wszystkich już widzisz wrogów
          i bandytów – SLD, PiS, PO, PSL, ZUS, KRUS. Przeszkadza Ci każdy, kto
          na tym forum napisze, co myśli. Masz na niego przygotowane szambo,
          które wylewasz o dowolnej godzinie dnia i nocy. Nie wystarczy Ci to?
          Musisz jeszcze z kogoś zrobić komunistę? Skończyłam politologię Na UW
          gdzie mnie przestrzegano, żeby nie okazywać zainteresowania takim
          chorym umysłom jak Ty, ale nie wytrzymałam. Przekraczasz wszelkie
          miary uzjadliwiania się. Chory człowieku, nie tarzaj się z taka
          przyjemnością w tym rynsztoku. Polityka, to nie jest zabawa chorych
          umysłów, nawet jeśli to tak wygląda w oryginale.
          • fan_sld Re: Czy to koniecznie ksenofobia 29.08.10, 17:34
            zamknięty
            Po pierwsze gdybys rozumial(ala) moje posty wiedzial(ala)bys ze nie krytykuje
            wszystkiego, po drugie nie przeszkadza mi kazdy kto mysli a bawi ten kto nie
            mysli i do tego wypisuje takie brednie jak JHG. Po trzecie msiu z proxy mowilem
            Ci juz tyle razy nie czytaj moich postow. Widzisz moj nick to go omijaj. Nie ma
            przymsu na szczescie na forum. Nie musisz czytac moich wypocin ale ja niestety
            moge je pisac i bede to robil. Jednym slowem do widzenia.. bez zalu z mojej
            strony. :P
    • Gość: jothagie Czarno to widzę...ale niech przemyśli IP: *.olsztyn.mm.pl 30.08.10, 08:08
      zamknięty
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,113663594,113663594,poprzyj_Staron_na_prezydenta_Olsztyna.html
      Głosy na tak i na nie, jak tego można się spodziewać. Ważne, jaki to procent.
      Chodzi o posłankę L.S. ewentualnego kandydata na prezydenta. Z poglądów nie znam
      Jej. Faktem jest, że cudzy ogląd mnie nie zraził – wyczuwałem coś fałszywego w
      struganiu Jej „posągu”. Z czynów co nieco, ale zupełnie nie wiem, co było
      interesem własnym, a co społecznym. Mógłbym zaufać i stanąć po Jej stronie, ale
      musiałbym spotkać parę racjonalnych gestów z Jej strony. Najpierw trzeba
      stworzyć mapę Jej możliwości, czyli odpowiedzieć na kilka pytań.
      Czy zdaje sobie sprawę, że jeśli stanie do boju o prezydenturę, to stanie do
      konfrontacji z wielu osobami, znanymi z nazwiska i imienia? Dlatego dobrze
      byłoby wiedzieć, a Ona powinna zdawać sobie sprawę, kto za nią stoi – gdzieś na
      górze i tu na miejscu. Na takim poziomie konfrontacji liczy się siła – siła
      wyborcza, to mało, bo na prowincji wszystko można zmontować. Dalej, z kim
      faktycznie stanie (musi) do konfrontacji i musi wygrać, a z kim będzie rozmawiać
      i zawrze najmniej kosztowny rozejm? Nie może oddać żadnego elementu decyzyjnego.
      Czy posiada rozeznanie (wie, prowadziła rozmowy, zorganizowała sobie wywiad) w
      stylu Dzierżyńskiego: „Kto tu jest nasz, a kto wróg”? To bardzo ważne. Posłanka
      i prezydent to dwie różne optyki i nie wolno niczego ślepo przenosić. Czy
      potrafi być niezależna od nacisku propagandy? Czy potrafi być zależna od swoich
      zaufanych doradców? Niech ktoś z zaufanych powie jej szczerze, czy potrafi
      zmienić „buty” polityczne na „buty” administracyjne. To wbrew pozorom nie jest
      takie proste. Niech zaufani powiedzą, jaką ma szybkość obrastania w Ducha św –
      nie ma nic gorszego, jak szybkie obrastanie w nieomylność. A ci mniej życzliwi,
      nie wrogowie, będą ją spychać w tym kierunku. Będą chwalić, kadzić i podbijać
      wszystkie bębenki. Czy w związku z tym gotowa jest otaczać się szorstkimi
      fachowcami zamiast miłymi miernotami?
      Są jeszcze inne pytania, których nie mogę zadać publicznie, bo stanowią
      osobowość władcy i wiadomość wyniesiona mogłaby być wykorzystana przeciw. Ale
      chyba ktoś fachowy znajdzie się w pobliżu i weźmie odpowiedzialność za
      tajemnice, jak również za kreowanie władcy. My to nieźle robimy do wyborów, a
      potem „jakiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz” - to w wydaniu
      delikatnym. Brutalna rzeczywistość raczej objawia się powiedzeniem „a teraz k..
      to my wszystko możemy”.
      Pani Poseł! Proponuję rekolekcje w cieniu obojętnej kalkulacji, najbardziej
      odrażających fachowców i zimnego draństwa. I niech to Pani wystarczy na więcej,
      niż jedną kadencję...
      P.S. Zimne piwo to na razie ja mogę wypić...
    • Gość: jothagie Z wolnością stosunek pośredni... IP: *.olsztyn.mm.pl 31.08.10, 09:20
      zamknięty
      jako rozważanie przypadku historii, trendu teraźniejszości i obłudy rocznicy.
      Dlatego zanim o tym, to:
      Popularne staje się korzystanie z bramek proxy i krycie pod nimi odrobiny
      swobody wypowiedzi. Nie mam negatywnego zdania na ten temat, chociaż usiłuję
      zrozumieć sam mechanizm. Dlaczego ludzie boją się posługiwania swoim IP.
      Widocznie jakieś obawy tkwią a jakieś potrzeby podsuwają taki sposób. Obawiam
      się, że to niedostatki demokracji, choć dopuszczam bardziej przyziemne motywy.
      Znajomy dziennikarz posługuje się tym zawsze, gdy korzysta z cudzego komputera,
      w tym także służbowego w celach prywatnych. Dziwne, że nie korzysta z tych
      ogólnie dostępnych a ma jakiś swój spis, niepolskich możliwości. Nawet spore
      (jak na moje wyobrażenie) płaci za to pieniądze. Podobno w umowie ma
      zagwarantowaną anonimowość, ale do końca nie jest tego pewien. (Operator GSM też
      jest zobowiązany do tajemnicy, a pęka prawie w każdej sytuacji, za którą kryje
      się prokurator.) I tak wyciekają nasze pieniądze z powodu niedostatków naszej
      demokracji. I tak wycieka nasze pragnienie wolności podobno zrealizowane wraz z
      powstaniem „Solidarności”.
      I tu ważna rzecz. Otóż tenże dziennikarz twierdzi, że to złudne jest korzystanie
      z podpowiedzi – rozpowszechnianej listy bramek proxy. Często jest to własność
      służb różnego rodzaju, którym wystarczy informacja „na wejściu”. Owszem są
      możliwości tzw. wolnościowe, które mają jedną centralę a poszukiwania zarządza
      się tylko w sprawach niezwykle ważnych. To amerykańskie programy wojskowe
      udostępnione cywilom, ale łudzi się ten, kto sądzi, ze nikt tego nie kontroluje.
      Po prostu, wycenia się skalę zagrożenia. Na tym forum zagrożenie wycenia
      Redakcja (widać, że obiektywna nie jest, że jest częścią „strony” sporu),
      wyceniają to sami internauci ośmieszając się zapalczywością i brakiem
      otwartości, wyceniają to czytelnicy optując wg własnych ocen. W każdym bądź
      razie, jest to dosyć prymitywny poziom wyceny, pozbawiony demokratycznego luzu.
      Niestety, kształcimy się w chamstwie, zamiast w tolerancji.
      Owszem, internet jest medium wolnym, ale żadna władza tego na żywioł nie puści i
      nie może tego zrobić, a przy okazji może również płotkę złowić. Doradzam więc
      odwagę i powściągliwość, bo anonimowość w sieci jest tylko dla naiwnych. A mieć
      poglądy swoje, własne, to wielka sprawa w demokracji i tylko dureń i niedorozwój
      może je oceniać jako bzdury. Prawdziwa demokracja (jeśli da się to zdefiniować)
      jest obojętna na cudze poglądy, jeśli tylko jej samej nie zagrażają. „Dmuchana
      demokracja” w tym wszelkie „izmy” są agresywne wobec poglądów nie takich, jak
      nasze. To rozpowszechniło się wraz z dogmatyzmem religijnym – wojny z poglądami,
      ludźmi i ta zaciekłość, że tylko my mamy rację... Zawsze to trąci dyktaturą
      jeśli jakaś idea jest przechwytywana przez Urząd Nauczycielski (ludzi, którzy z
      tego nieźle żyją)... i modyfikują. Jeśli więc zależy nam na postępie, to odwaga
      jest elementem rozwoju nas samych i postępu cywilizacyjnego. Ale niech nikt nie
      pretenduje do Urzędu Nauczycielskiego...
      P.S. Wczoraj obejrzałem uroczystości z Gdańska. Było to bardzo pouczające, bo
      jeśli cały rok Polska nie-rządem stoi to w okolicach końca sierpnia należy nam
      się kabaret. Jak psu buda...
      Zawiódł plan A: „Gdy nas wybierzecie, to bułki z szynką jeść będziecie” -
      egzekucji dokonali Lewandowski, Balcerowicz i doradcy. Zawiódł plan B: „My
      zrobimy Wam trochę lepiej a wy zostawicie nam władzę”. Była tak pociągająca, że
      nawet żaden POPiS nie mógł powstać. Tylko plan C trzyma się w najlepsze: „Teraz
      jak my i nasi kolesie uwłaszczyliśmy się na majątku państwowym, to możecie nas w
      d... pocałować”. Czas na S2, ale kto nowej Solidarności da wiarę? Gdyby jeszcze
      choć trochę przejawiali tej ideowości sprzed trzydziestu lat. I o to przecież
      chodzi... żeby się nie pojawiła. Bawię się jak cholera, ale dobija mnie ta
      bohema (po polsku: cyganeria polityczna).
    • Gość: jothagie Śmieszy mnie taka lewica IP: *.olsztyn.mm.pl 01.09.10, 10:09
      zamknięty
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,To-najlepszy-moment-na-rozpoczecie-walki-z-Kosciolem,wid,12614496,wiadomosc_prasa.html
      To fakt, że pewne posunięcia w stosunku do Kościoła trzeba rozpocząć, ale
      wolałbym gdyby zrobiła to laicka prawica, która jeszcze żadnym oszustwem
      ideologicznym się nie wsławiła. Pewnie dlatego, ze jej nie ma. Musi powstać i
      ustanowić twarde zasady, bo lewica pogrywa przedwyborczo. Obecna lewica jest
      potomkiem różnych idei, a w tej akurat sprawie, spadkobiercą Bernsteina – że
      ruch jest wszystkim, a cel niczym. Po wyborach zapomni, ale przecież nie na
      zawsze. Kiedyś znów są wybory. Po tym, co zrobili P.T. Kwaśniewski i Miller w
      skali kraju i diler różańcowy w Olsztynie nie dam się nabrać na tego typu gadki.
      Podobnie jak Wałęsa przyprawiał polityce „lewą nogę”, tak ja wnioskuję o laicką
      prawą nogę. Zarówno obecna „antyklerykalna” lewica jak i obecna religijna
      prawica są pożałowania godne. To urąga myśleniu człowieka opanowanego, który
      wprawdzie nie angażuje się w bieżące walki, ale jakiś postęp społeczny chciałby
      obserwować. Należy dążyć do ustanowienia laickiego prawa a nie do gromadzenia
      wyborców wg kryterium antyklerykalnego.
      Od święta widzę taki radziecki schemat: „My wam wybierzemy prezydenta, a wy nam
      w zamian oddacie przedszkola i szkoły”. „My Wam podrzucimy krzyż, a Wy nas w
      zamian dopuścicie do zespołu negocjacyjnego mającego ustalić stałe miejsce jego
      przebywania lub formę godnego(!) upamiętnienia”. „My” to oczywiście biskupi.
      Polska nie jest li tylko moją własnością, ale nikt mnie o nic nie pyta w żadnym
      referendum. Podejmują decyzje, które stoją w sprzeczności z moimi zasadami. Co
      gorsza nie sposób tego ominąć. Ja się więc pytam, czy to jest demokracja, czy
      ktoś z nami leci w ciula (że gwary śląskiej użyję). Bo to, że leci z nami pilot,
      to nie mam wątpliwości – widzę tą małpę w czerwonym..., że do wspomnień się cofnę.
      A może ktoś ustaliłby parę podstawowych norm:
      Ustanowić przykładowo taką normę: „Każde postawienie symbolu religijnego musi
      uzyskać zgodę administracyjnej i wyznaniowej jednostki terytorialnej, żeby ta,
      na życzenie jednostki administracji państwowej dowolnego szczebla, mogła ów
      symbol przenieść na działkę wspólnoty religijnej. Nie dotyczy własności
      prywatnej, jeśli ta nie sąsiaduje z terenami publicznymi (prawnik musiałby to
      przeformułować).
      Albo inną, że wszyscy płacą podatki a każdy obrót pieniądza jest opodatkowany.
      Albo, że wspólnota wyznaniowa jest na własnym utrzymaniu (Church tax i nic
      więcej). Albo, jeśli Caritas korzysta z pieniędzy innych niż kościelne, to
      powinien mieć w zarządzie przedstawicieli MF.
      I wiele podobnych tym, żeby to towarzystwo wesołych krasnali wziąć w karby, bo
      inaczej każde wystąpienie dowolnego purpurata rodzi w części społeczeństwa
      chorobowy Zespół Tourette'a – po prostu, kląć się chce.
      P.S. Dziś rozpoczyna się nowy rok szkolny, w którym znów nie będzie możliwości
      zastąpienia religii lekcjami etyki. A Śniadek w Gdańsku pierniczy, że religia
      jest podstawą solidarności. Nie ważne czy jest praca. Ważne, że jest religia
      („nie ważne czy Polska bogata czy biedna, ważne żeby była katolicka” – H.
      Goryszewski). To niech przynajmniej dla głodnych wynegocjują komunę pod dwiema
      postaciami... To bardzo ciekawe, jak niedaleka droga dzieli nas od PZPR – KOR –
      SOLIDARNOŚĆ - KLD - UD - UW - PO – SLD – Solidarność – PZPR. I może jeszcze
      jedno: Podobno męską, okazjonalną impotencje mierzy się w blondszczypach, od
      1-10. 30 sierpnia, podczas uroczystości w stoczni Gdańskiej zobaczyłem i
      przeżyłem 9 stopień. „Zabrałeś Panie możliwości, dobrze, że odebrałeś również
      chęci” – pomyślałem.
      Wiem, wiem... jeśli pragnę autentycznej dyskusji, to muszę zapisać się na jakiś
      renomowany uniwersytet, a nie żalić się na gazetowym forum...
    • Gość: jothagie Zrozumieć politykę Redakcji IP: *.olsztyn.mm.pl 02.09.10, 10:13
      zamknięty
      Redakcjo! To nie jest Spam. Czemu mnie flekujesz?
    • Gość: jothagie Reviendront a nous moutons IP: *.olsztyn.mm.pl 02.09.10, 16:04
      zamknięty
      • Gość: jothagie Reviendront a nous moutons IP: *.olsztyn.mm.pl 02.09.10, 17:22
        zamknięty
        Proszę mi powiedzieć, co się dzieje. Nie przyjmuje tekstu i kwalifikuje go jako SPAM. Nie jest to kwestia nicku, ani IP, ani kontynuacji postu. W tekście nie ma słów z tzw. „słownika”. Nic nie tyczy pkt 7 czy 11 Regulaminu. Jakie więc wyczulenie redakcja zaprogramowała? Proszę ogłosić, czego nie przełkniecie...
        • Gość: jothagie Spam na raty: (szukam „zakazanego” tekstu) IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:40
          zamknięty
          Cz I
          Niczego wczoraj nie przeczytałem. Dziś niczego nie wysłuchałem. Jestem
          pozbawiony tej kłamliwej „świeżynki”. Dlatego wracam, jak to Francuzi mówią, do
          naszych owiec, czyli do tematów samo powracających. Nurtuje mnie pewien kierunek
          daleko na Wschód. Jeśli odrzucić politykę, to i tak wiele pozostanie do
          przemyślenia. Tym bardziej, że uporczywie ktoś robi ze mnie komunistę. Na
          przekór właśnie temu, raz jeszcze wykorzystam tą oto wiadomość:
          wiadomosci.onet.pl/2173392,12,wyznanie_dalajlamy_pozostaje_marksista,item.html
          “Marksizm posiada swój wymiar etyczny, a kapitalizm to tylko dążenie do
          osiągania zysków”. Ale tylko w Chinach „standard życia dla milionów uległ
          znacznej poprawie”. Czy na świecie komuś to przeszkadza, że w Chinach rządzą
          komuniści? Nie słyszałem... Nawet Dalajlama to akceptuje. Nie jestem miłośnikiem
          komunizmu, ale jestem z tymi ludźmi, którym tak się poprawiło. Po ludzku,
          gratuluję im.
        • Gość: jothagie Spam na raty - szukam „zakazanego” tekstu IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:44
          zamknięty
          Cz III
          I na koniec to, co odegrało rolę spiritus movens tego postu: „Ludzie chcą innej
          polityki, mniej prawicowej, mniej konserwatywnej” - Janusz Palikot.
          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kosciol-wkurzyl-ludzi,wid,12612504,wiadomosc.html
          Zapewniam Was, że liberałowie mogą dalej zaklinać rzeczywistość – nie stworzyli
          realnego planu wyjścia z biedy, więc do biedy będą ściągani. To proste.
          Niepotrzebnie oszukiwano naród. Dodam jeszcze truizm: Gdyby na świecie było 99%
          ludzi zadowolonych z kapitalizmu, to nie byłoby żadnych partii lewicowych.
          Nikomu by to do głowy nie wpadło.
          P.S. Odwiedził mnie mój młodszy kolega po fachu. Przywiózł mi słowackie
          alkohole, co wyjaśnia, dlaczego nic wczoraj nie przeczytałem...Od niedawna jest
          na emeryturze i pracuje na Słowacji. Zarabia 3 tysiące euro. Za mieszkanie płaci
          400 euro. Żyje za 600 a za resztę wie, że żyje. Porozmawialiśmy o powodzi, bo
          przejeżdżał przez zalane tereny...
        • Gość: jothagie Spam na raty: szukam „zakazanego” tekstu IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:49
          zamknięty
          Cz II
          Nie ulega wątpliwości, że trzeba od siebie oddzielić dwa porządki: jednostkowy –
          etyczny i społeczny – polityczny. Ta granica nie powinna być naruszana w żadną
          ze stron i przez żadną ze stron. Jednostka może wybrać wiarę czy agnostycyzm,
          personalizm chrześcijański czy marksizm, itp. Nie ma nic gorszego jak człowiek
          „pusty”, szczególnie na styku społecznym (pracodawca, polityk). W wymiarze
          społecznym ważne jest to, co jest odpowiedzialne wobec i użyteczne dla całej
          zbiorowości. Ze społecznego wyboru może to być kapitalizm (bo jest on
          sprawniejszy) z zasadą pełnego czy ograniczonego liberalizmu, socjalizm z zasadą
          gospodarki rynkowej, Ważne, by system wprowadzić demokratycznie i profesjonalnie
          nim zarządzać.
          Z bardzo osobistego wymiaru, mogę opowiedzieć swoje doświadczenie z pracodawcą
          (Zarząd), który nie wykazywał żadnych elementów osobistego życia duchowego
          (pieniądze, korek i rozporek, czasem niebieska tabletka) i nie miał też żadnych
          kwalifikacji w zakresie prawa i gospodarki wolnorynkowej. Owszem, byli
          skuteczni, ale wszystko poza granicami prawa. Pieniędzy było na tyle, że mogli
          wziąć specjalistów, ale i tak ich nie słuchali. Mówię Wam – żałośnie taka zbitka
          wygląda. Długą mamy drogę, aż „społecznicy”, jak się nazywali, będą wzorem w
          sensie indywidualnym i społecznym. Może jak ten protestancki kapitalizm –
          dopiero w trzecim pokoleniu...
          • fan_sld Re: Spam na raty: szukam „zakazanego” 03.09.10, 19:58
            zamknięty
            Przeciez Ty nie masz bladego pojecia o ekonomi. Nie jestes wstanie odroznic
            gospodarki wolnrynkowej od sterowanej perfidnie zza biurka. A co do Chin moze w
            koncu warto aby poczytal co sie dzieje daleko w Azji bo nagle moze sie okazac
            ze jest tam znacznie wiecej wolnego rynku czyli znienawidznego przez Ciebie
            kapitalizmu niz w USA czy w niektorych krajach Europy mimo ze w Chinach rzadza
            tzw. komunisci. Pamietaj tez ze paradoksalnie u nas najwiecej wolnorynowch
            mechanizmow wprowadzili Rakowski z Wilczkiem czyli klasyczni czewoni.
            To ze Ciebie nazywam komunista jest z mojej strony czysta ironia, poprostu
            nabijam sie z Twojej ekonomicznej tepoty i bawi mnie gdy piszesz o kapitalizmie,
            liberalach nie majac kompletnie zielonego pojecia kto to jest co to jest i jak
            dziala.

            • Gość: badziewiak Re: Spam na raty: szukam „zakazanego” IP: *.vectro.com 04.09.10, 16:25
              zamknięty
              Gdy w głowie pustki, to kroczem do kapitalizmu – to twoje hasło wynikające z tekstów. Bardzo mi się
              podoba, szczególnie gdy obok mnie stoi dobre piwo. Po pracy, a mam taką pracę, że wszystkie głupoty
              mogę czytać w czasie wolnym.
              Wreszcie znalazłem to brakujące ogniwo – jak moja partia zwycięży, to zrobię cie ministrem finansów,
              Masz NIP, czy dopiero trzeba ci nadać, ty Znawco Skośnej Ekonomii.
        • Gość: jothagie Znalazłem SPAM IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:57
          zamknięty
          Eureka: „zakazanym” słowem, które trzymało cały tekst jako SPAM okazała się
          medyczna nazwa niebieskiej tabletki, znanego afrodyzjaka. Mam nadzieję, że to
          tylko to. Gratulacje składam Redakcji! Czekam na gratulacje od Redakcji.
    • Gość: jothagie Móżdżek po polsku online IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 10:05
      zamknięty
      Temat ten specjalnie opóźniłem, żeby nabrać dystansu. Staram się z Wami nie
      spierać z wielu powodów.
      Po pierwsze, jestem tu chyba najstarszy i mam opór w przekonywaniu młodych. Nie
      odpowiada mi bycie nauczycielem w przedmiocie niedookreślonym. Owszem, ja mogę
      Was uczyć matematyki, rysunku technicznego, programowania, ale nie udziału w
      publicznej dyskusji, czy dziennikarstwie obywatelskim. Taką alergie wyniosłem z
      czasów, kiedy mnie usiłowano „przemówić do rozsądku”, a ja wolno dochodziłem do
      wniosku, że nie mają racji.
      Po drugie, młodzi mają w sobie coś „THC” - syndrom a motywacyjny. Jest to wręcz
      żenujące, że można działanie zastąpić słowami, obelgami, etykietami. Dla wielu z
      nich liczy się przede wszystkim, kto zgłosił pomysł, kto dopieprzył komuś w
      polemice, kto kogo zgnoił, itp. Na pracę już nie ma ani sił, ani motywacji. To
      jest bolączka życia politycznego w Polsce. I to przenosi się na dyskusję. Może
      jednak czas, by sobie to uświadomić. Mnie to było obce – teraz już tylko
      przyglądam się.
      Po trzecie, młodzi ludzie ulegli licznym podziałom, naturalnym i sztucznym.
      Bywa, że po całości i bezkrytycznie opowiadają się za jakąś „racją”. Mają do
      tego prawo i nie chciałbym psuć im samopoczucia, że można to wszystko olewać.
      Żal mi tych podzielonych dychotomicznie – życie takie nie jest i nie da się do
      tego sprowadzić. W swoim dojrzałym życiu też popełniałem taki błąd, że na zbyt
      wiele spraw miałem swój własny pogląd. Zupełnie niepotrzebnie. To przed niczym
      mnie nie uchroniło i w niczym nie pomogło. Wprost przeciwnie. Gdybym w to
      miejsce wstawił rozmówki polsko – hiszpańskie, to miałbym przynajmniej
      satysfakcję, bo znajomości tego języka zabrakło mi wielokrotnie. To dopiero
      dziś mogę mieć więcej poglądów bez jakichkolwiek konsekwencji. Nikomu nie muszę
      się przypodobać. O niczyją przychylność nie zabiegam. Nic też nie zależy od
      moich poglądów. Na szczęście! Po trzecie, usiłuję cenić sobie Wasze poglądy,
      jeśli tylko zauważam, że się rozwijacie, że coś czytacie, że przybywa Wam
      poglądów nowych. Wyobraźcie sobie, że nie potrafię dwa razy obejrzeć tego samego
      filmu, a cóż dopiero wielokrotnie czytać o tym samym ZUSie, o bandytach, o
      głupkach, szmatach lewicowych, itp. (znacie przecież tą mantrę). Znacie
      powiedzenie, że nawet zepsuty zegar, dwa razy na dobę wskazuje prawidłowy czas.
      Umiejętność znalezienia realizacji tego poglądu jest elementem doceniania
      interlokutora. Jeśli natomiast ktoś podejmuje ze mną dyskusję a odpowiada tylko
      swoim fobiom, to trudno, żebym go cenił, wspierał i promował. Głupotę trzeba
      czasem zobaczyć bez otoczki metodologicznej. Tu żadna naukowa aparatura nie jest
      potrzebna – to śmierdzi na odległość. A poza tym, jest to demokracja w której
      „widowisko musi trwać”, bo nie można odkryć wszystkiego...
      P.S. Coś pozytywnego o tym forum. Dobrym wzorem jest tu edico, który w jakiś
      sposób czuje się odpowiedzialny za post początkowy - reguluje dyskusję, broni
      swoich dyskutantów i usiłuje utrzymać zasadniczy nurt dyskusji. Gdzieś niezłą
      szkolę otrzymał, albo ma wrodzone poczucie ładu i składu...
      • fan_sld Re: Móżdżek po polsku online 03.09.10, 11:46
        zamknięty
        Proszę jakie mile… Jak fansld ciagle pisze o ZUS o bandytach i lewakach to jest
        to mantra idioty. Ale jak edico wypisuje codziennie lekko licząc 1000 postow
        lejących pomyje na Kościół i swoich przeciwnikow w dyskusji to jest to „dobry
        wzor utrzymany w zasadniczym nurcie dyskusji”. :D :D
        No coz już dawno przyzwyczaiłem się ze JHG jest bardzo elastyczny w swoich
        pogladach, ceni odmienne zdanie, nikogo nie obraza, nikogo nie ocenia, stara się
        cenic poglady innych… pod warunkiem ze sa one zgodne z podstawowa teza –
        kapitalizm to zlo prawica to zlo, Kościół to zlo.
        O taka sobie "konsekwentna tolerancja inteligenta" który jak sam "skromnie
        zauwazyl" z racji wieku z pewnością jest inteligentny i z pewnością nie bredzi
        jak skończony matol. Wiadomo wiek zobowiazuje a mlodzi ulegli "podzialom" itd.
        itd. :D :D Ostal sie jeno dziadek JHG, niezalezny mysliciel na pustyni
        bezmozgowia i katolickiej ciemnoty, latarnia morska wsrod oceanu ludzkiej glupoty.
        :D :D :D
        Ale rodza sie perelki jak Edico... :D :D :D :D Nastepcy JHG jak mniemam :D

    • Gość: jothagie Każdy bawi się tak, jak potrafi IP: *.olsztyn.mm.pl 04.09.10, 10:39
      zamknięty
      Nie powodujcie tylko mylnego wrażenia, że soczysty, krwisty i kwiecisty „yadol”
      jest kimś gorszym od, na przykład, fansld'a. Yadol w niczym nie jest zakłamany.
      Nie jest też opętany jakąś ideą fixe. W nieokiełznany sposób wyraża tylko
      konsekwentnie swoje poglądy – co na sercu, to w myśli i w internecie. Nie jest
      to wzór języka polskiego dla uczniów podstawówki, ale wolę to niż obłęd
      ideologiczny wyrażany przez rozlicznych „kecawów”. A poza tym, jaki dureń bierze
      to na poważnie... To jest rodzaj zabawy, w której również czegoś się uczymy.
      Najpierw wchodzicie w jakąś partyjną ideologię, doprowadzacie ją do absurdu na
      forum, a potem dziwicie się, że ktoś totalnie z czegoś kpi. Nie ma co się
      obrażać. Prosicie się o to z powodu swej nadgorliwości. Poklasku dla swoich
      poglądów poszukujcie na tematycznych forach „Gościa Niedzielnego”, „Gazety
      Polskiej”, forum PiS czy PO. Wyczuwanie granic absurdu to sprawa indywidualna i
      krytykę też wiążemy z osobą. Dzięki temu ja wiem, kto to jest „yadol”, „edico”,
      „stara baba” i parę innych, a o wielu nie mam nawet negatywnego zdania – nie
      warto. Po kilkunastu „spotkaniach” tych nijakich, nie czytam, bo to i zabawa
      żadna i czasu szkoda. Nie widzę powodów do obrażania się na krytykę, jeśli z
      lubością się na nią wystawiamy. Yadol odbiera Wam tylko dobre samopoczucie
      wynikające z przekonania o posiadaniu jedynie słusznej racji. Wyłączenie jednego
      niewygodnego robi miejsce dla kilku jeszcze bardziej porąbanych, bo przecież Wy
      się nie zmienicie a odruch wymiotny z Waszego powodu, przeniesie się na innych.
      Przecież głównymi aktorami życia nie będziecie, bo żadna ścieżka kariery nie
      wiedzie przez forum, dlatego dajcie sobie na luz, szczególnie w krytyce innych,
      jeśli już nie potraficie zapanować nad swoim obłędem popierania czegoś. Z tych
      powodów nie bierzcie krytyki wsobnie. Nikt tu nie mówi o Waszych matkach,
      żonach, Waszych nazwiskach – tylko Wasze poglądy są wartością publiczną.
      Ujawniając je na forum trzeba się z tym liczyć. Do tego służy nick, żeby to nie
      zaważyło na Waszym życiu. Można zmienić nick i porzucić te poglądy – zmienić je,
      przyjąć inne.
      Pod nickiem definiujemy się przez problemy, poglądy i sposób ich wyrażania.
      Definiujmy je, ale nie definiujmy ludzi, albo stosujmy do nich definicję „masło
      maślane”. Przykład: Kto to jest „yadol”? „Yadol” to jest „yadol”. I my
      (zainteresowani) wiemy. A po co naszą wiedzą gnębić innych. Każdy niech sobie
      urabia definicję – sami wychodźmy z kretynizmu centralnych i jedynie słusznych
      definicji...
      Jako człowiek doświadczony, który niejedno w życiu przemyślał, powiem Wam
      wprost: żaden pogląd natury politycznej nie jest wart więcej, niż kartka
      papieru, na której został zapisany. Tym bardziej, jeśli nie ma się wpływu na
      jego urzeczywistnienie. Czy warto więc dla niego robić problem? Jeśli więc po
      mnie „jeździ” fansld, to uważam, że złapał swoją szansę, ale jej nie
      wykorzystuje mądrze. A to, że jest złośliwy, upierdliwy, a czasem
      niedorozwinięty, to już zupełnie inna sprawa. To jego i jego czytelników
      problem. A może kiedyś będzie miał rację... A wystarczyłoby powiedzieć: J.,
      kretynie, przestań się tak brzydko bawić...
      • fan_sld Re: Każdy bawi się tak, jak potrafi 04.09.10, 14:50
        zamknięty
        Ja opisany przez "doswiadczonego i bogatego w przemyslenia JHG" jako niedorozwoj
        pozwole sobie jak zwykle na komenatrzyk do uczonych wywodow forumowego
        komunisty-gaduly.
        Oto oswiecony inteligent raczyl po raz kolejny zauwazyc ze:
        "żaden pogląd natury politycznej nie jest wart więcej, niż kartka papieru"
        ...no tak, poglad - co juz wielokrotnie tu pisalem - oczywisty kazdego z nas.
        Jako wiec ww. niedorozwoj zastanawiam sie - po co JHG tyle pisze o polityce. Po
        co dokonuje tak dlugich i czestych analiz skoro jest to wszystko "nic" warte?
        Czyzby JHG mial podobne poglady do moich ktore mowia ze trzeba politykom odebrac
        nasze pienaidze i niech sami sie klócą a od nas im wara? O nie!! JHG jako
        komunista-gadula uwaza ze mimo iz politycy sa do bani to jednak ich psim
        obowiazkiem jest stanowienie prawa i redystrybucja naszych pieniedzy w taki
        sposob aby nam sie zylo lepiej.. hehehe
        Nie widzicie w tym oczywistej sprzecznosci?
        aa, sorki widze tylko ja.. bo jestem przeciez niedorozwojem :D
        Dlatego pewnie jeszcze raz pozwole sobie na krotki komentarz wzgledem "uczonych"
        wywodow oswieconego i bogatego przemysleniami Sz. P. JHG. ktory z ogromny
        doswiadczeniem i znawstwem bedzie nam objasnial i klarowal skomplikowane
        zawilosci "polityki naszych elit" :D :D :P
        Milego weekendu zycze :)
    • Gość: jothagie Praca magisterska do napisania IP: *.olsztyn.mm.pl 05.09.10, 10:01
      zamknięty
      Każdy, kto przeżył swoje życie świadomie ma pewien bagaż doświadczeń, z których
      ktoś mógłby sformułować jakieś prawidłowości. Nie każdy jednak przywiązuje wagę
      do swoich doświadczeń i nie każdego stać na łączenie ich w watki i
      generalizowanie prawidłowości. Taką umiejętność ja posiadam, a ponadto mam
      niezły pomysł i aparaturę myślową, wspomaganą techniką, by utrwalić swoje
      doświadczenia. I to mogłoby zostać bez echa, gdyby nie inne doświadczenia a
      konkretnie moje potyczki z fansledem na tym forum. Rzecz z pozoru mało poważna i
      nie mająca żadnego znaczenia, gdyby nie była wynikiem zamierzonych działań. Nikt
      nie uwierzy, że to tylko pech nadziać się na kogoś takiego, którego nie wiadomo,
      jak ominąć w tej trawie. Próbowałem wszystkiego, w tym również dyskusji
      merytorycznych, ale w tej dziedzinie, to on jest „cienki bolek”. Natomiast ma
      sporą determinację upierdliwości. Rzecz zrozumiała, że to z czegoś wynika i że
      fansld jest w sprawie tylko pionkiem. Jest człowiekiem wynajętym do sprawy i
      wcale nie chodzi o szkodzenie mi, bo takiej możliwości już nie ma, ale o
      wywołanie poczucia zemsty, za konflikty, które miałem w przedstawicielami
      mniejszości i w których pozwoliłem sobie nie polec. Mam więc całą dokumentację
      (pisma, nagrania, opisy). Żyją „bohaterowie”- możliwe są wywiady i sprawdzenia.
      Jest tego tak dużo, że znając co nieco zasady metodologii naukowej odważę się
      zaproponować komuś napisanie pracy magisterskiej, pt: „Zemsta jak element obrony
      interesów mniejszości”. Promotor mógłby być socjologiem, etykiem społecznym,
      historykiem lub politologiem. Materiału jest tyle, że każdy z wymienionych
      mógłby być usatysfakcjonowany. Problem tylko, gdzie to obronić, bo w naszym
      Liceum Ukraińskim to nie przejdzie. Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że w tle
      jest również lewica, do której ścieki prowadzą i z której ciosy wychodzą.
      Ośrodkiem natomiast potrzeby zemsty są ludzie z mniejszości.
      I tyle. Jeśli nie, tzn., jeśli się mylę, to podniesioną sprawę można traktować
      jako materiał do przemyślenia.
      Do obowiązku „badacza” należałoby ustalenie tożsamości „fansleda” i ustalenie
      motywów. Są wersje. Ustalenia prowadzą do IP w dwóch miejscach. Jest i ustalenie
      dokonane przez dociekliwą kobietę, które ośmiesza sprawę, że „temu menelowi
      poświęca się tyle czasu a z armaty strzela się do wróbelka”. Z tego wynika, że
      przyszły magister może okazać się dociekliwością.
      P.S. Bardzo proszę, by w dyskusjach z fansledem nie uwzględniać mnie. Proszę nie
      występować w mojej obronie. Sprawę rozumiem i nie mam do niego żalu. W niczym mi
      też nie przeszkadza. Niech tylko pisze bez błędów, bo ktoś to czyta i wzrokowo
      przyswaja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka