Gość: jothagie Aktualna trójca tematów męczących... IP: *.olsztyn.mm.pl 11.08.10, 08:54 zamknięty Kłamcy kiejkutcy, na wzór kłamców oświęcimskich – pod sąd. Byłby to mały, od dawna oczekiwany symbol końca bezkarności elit. To byłoby naprawdę piękne. Aż tak piękne, że niemożliwe. Taki naiwny to ja nie jestem, żeby w to wierzyć. Zapewniam, że mogą panowie spać spokojnie. Decyzja musi być rezultatem prawomocnej decyzji sejmowej. A tam większości jakiś kryminał się należy – nie będą więc karpiami które głosują za przyśpieszeniem wigilii. Poza tym świat czuwa... A powinni ich jeszcze osądzić za napaść, bez wypowiedzenia wojny, czyli za Jugosławię i Irak. To też są zbrodnie wojenne. Pomysł Palikota, by postawić pomnik Kaczyńskiego obok Okulickiego w Muzeum Powstania Warszawskiego jest frapujący. Z jednej strony, łącząca te wydarzenia bezsensowna śmierć. Nie mogę się nadziwić, jak do tego doszło, że zadziałano tak bezrozumnie. Z drugiej strony sprawcy już ponieśli karę, więc po co ich ośmieszać. Powoli dochodzimy jednak do sytuacji, że trzeba będzie dostatecznie rozliczyć te fakty, byśmy wreszcie bez obciążeń mogli pójść dalej. Racjonalna refleksja pokazuje jak dużo „negatywów” ciągniemy z tymi zdarzeniami. To „dzięki” nim nie możemy się pogodzić ani sami z sobą, ani z sąsiadami. To nie może być choroba dziedziczna, która tak wielu czyni kalekami. Jeszcze jeden pomnik dzisiaj, boć już kryzys świta. Nadchodzą ciężkie czasy dla rządzących Światem. Toteż Pan może nam zabrać wielkiego specjalistę PR – w tym okresie powinien go mieć blisko siebie, bo wizerunek upada na twarz. Mowa o ojcu dyrektorze, który skutecznie pracuje w dwóch tematach: Chwalmy Pana i Ogłupiajmy Społeczeństwo. Dwa tematy wiodące na tyle, że za każdy pomnik się należy. Kuj więc rzeźbiarzu w marmurze, granicie brązie, kamieniu – nie możemy być zaskoczeni przez decyzję Pana. Zachowaj przy tym zasady Henry Moore'a, że ważna jest kreacja, a nie naśladownictwo oraz, że rzeźba w kamieniu powinna wyglądać jak kamień, a nie jak święte ciało (abstrakcja organiczna). Jakoś musisz oddać tą toruńską prowokację... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Aktualna trójca tematów męczących... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.10, 11:40 zamknięty Jak zwykle piekna i dokladna analiza sytuacji w Polsce. Precyzyjne wskazanie zagrozen i jasno uksztaltowana polska rzeczywistosc ktora zrozumie nawet tepol fansld. Mimo jednak ze jestem tepolem pozwole sobie zwrocic uwaga na jeszcze drobniutki fakt o ktorym jhg nie wspomina. Ale ja go rozumiem. Sprawa dwoch dech w stolicy jest kluczowa dla dobra rodakow dla ich terazniejszosci i przyszlosci to co ja chce przedstawic jest kompletnie ale to absolutnie kompletnie nie istotne i nieporownywalnie mniej wazne niz dwie dechy w stolicy. azawa.bblog.pl/wpis,rzad;zapowiada;lepiej;juz;bylo,44789.html Link Zgłoś
Gość: jothagie Kreuz mit uns - Gott mit uns IP: *.olsztyn.mm.pl 12.08.10, 10:19 zamknięty Czyli warszawskiej drogi krzyżowej ciąg dalszy. Stacja kolejna – Krzyk. Za dziecięcych lat dokonałem pewnego odkrycia. W pobliżu domu rodziców corocznie gniazdowała para srok. Co roku rozbierały stare gniazdo i przenosiły w inne miejsce. Nie było to sąsiedztwo kłopotliwe do czasu wylegania małych, zarówno srok, jak i innego ptactwa (szczególnie gołębi). Wtedy przylatywała w pobliże gniazd innych ptaków i strasznie skrzeczała. W którymś momencie ptaki nie wytrzymywały nerwowo i uciekały pozostawiając jaja i młode. Sroka miała wskazaną drogę... do „zabójstwa”. Kiedyś napaliła się na młode jaskółki i wparowała do naszego zabudowania gospodarczego, Ja to widziałem i zablokowałem jej wylot. Co się wtedy działo. Takiego krzyku, złapanej in flagranti, to ja nigdy w życiu nie słyszałem. Samo wspomnienie dostatecznie mnie przeraża i dziś. Wygląda na to, że doczekaliśmy tego samego. Kościół i PiS uwięzione za swoje podstępne działania. Podniósł się krzyk. Krzyk jest jednak spóźniony. Czy znajdzie się ktoś taki, jak mój ojciec, który przekonał mnie, że srokę należy wypuścić, bo natura reguluje się sama? Niestety, to pogłębi chęć zemsty ze wszystkich stron i nie liczyłbym na jakąś formę wzajemnego darowania sobie uraz. To już nie ten etap. Przez sprawę krzyża smoleńskiego codziennie budzimy się w innej Polsce. Niestety, codziennie w gorszej Polsce. Teraz widzę, że zanosi się na wielki krzyk z powodu ukrzyżowania – Kościół, jak Piłat umyje ręce, a PiS sam się ukrzyżuje, bo rola męczennika jest lepsza niż rola przegranego. Na razie zarówno PiS jak i Kościół eskalują. PiS zwiera szeregi i mocno patrzy, „kto nasz, a kto niepewny”, co świadczy, że szykuje się do ostatecznej akcji. Kościół natomiast (dokładnie RM) wypuszcza jaczejki do boju – szykuje się poprzez prężenie pod moherowych „muskułów” i dokładnie wie, że ten ruch może zostać przejęty przez PiS, by sam mógł się wszystkiego wyprzeć. Sytuacja skrajnie niezręczna, niesmaczna i nieprzewidywalna... Nie znamy planów Stwórcy, który podobno idiotami również zarządza, ale nadchodzi dobry czas, by wzmocnić ten krzyk, np. poprzez zapowiedź wypowiedzenia konkordatu. Wyborca ma tego dosyć i pozytywnie zapamięta to siłom, które do tego się przyczynią. Na pewno nikt z „wypowiadających” na tym nie straci wyborczo, a wszelkie odcienie inteligencji opowiedzą się „za”. Chciałbym jeszcze usłyszeć ten krzyk, który się podniesie po takiej zapowiedzi. Będę Stwórcę prosił o zdrowie, żeby tego jeszcze doczekać. Wreszcie czymś mocniejszym wymażę z pamięci ten syndrom „przyłapanej sroki”. P.S.wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8237829,Bedzie_pozew__Niech_sad_zdecyduje__co_zrobic_z_krzyzem.html To dobry krok, ale wstyd dla wszystkich. Sąd nakaże wyegzekwowanie obowiązującego prawa. Może jeszcze pieczęć od teściowej...? Słownik wyrażeń niezbędnych dla wojennego okrzyku „Bóg z nami”: Nobiscum Deus (Izajasz, 8, 10) Juppiter hac stat (Wergiliusz, Eneida, 12, 565) Gott mit uns – zaczerpnięta ze Starego Testamentu dewiza Orderu Łabędzia. Beznamiętnemu komentatorowi pozostaje tylko: crux interpretum - krzyż komentatora, coś trudnego do zrozumienia i wyjaśnienia. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Kreuz mit uns - Gott mit uns IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 11:51 zamknięty Obsesje masz z tym krzyzem :) i to spora :D Uwazaj bo nie predko sie temat skonczy, bedziesz mogl sie jeszcze wielkorotnie zabrac za ten pasjonujacy i jakze wazny dla naszych losow temat. Mam wrazenie ze im wieksze beda klopoty z budzetem tym takich "istotnych" problemow bedzie coraz wiecej. P.S. A tak przy okazji - demotywatory.pl/1979700/Mysl-niestandardowo Link Zgłoś
Gość: jothagie Goździkowa i krzyż w tabletce IP: *.olsztyn.mm.pl 13.08.10, 08:54 zamknięty wiadomosci.wp.pl/kat,8771,title,Tablica-odslonieta---obroncy-krzyza-wstyd-i-hanba!-,wid,12563294,wiadomosc.html?ticaid=1ab0d To jest nowa stacja warszawskiej drogi krzyżowej – Ból Głowy! Chwilowo przestał być dolegliwością rządu i prezydenta, a stał się dolegliwością PiSu. Bardzo uwiera, bo lament jest niemożebny. „Przyjaciele nie o to nam szło”. Zaglądnij do śpiewnika: watra.zhr.pl/spiewnik/rozm32.htm żeby rozpacz zrozumieć. Wreszcie Kościół wymusił z siebie oficjalne stanowisko: wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kosciol-zajal-oficjalne-stanowisko-ws.-krzyza,wid,12564977,wiadomosc.html?ticaid=1ab10 Nie byłby sobą, gdyby nie namieszał przy okazji. I rzeczywiście umył ręce. Okazał się łaskawy przyjąć na siebie krzyż, zostawiając problemy innym. Gotów jest, jak zwykle, pośredniczyć w rozmowach (czytaj: upiec własny interes). Krzyż u św. Anny, ale pomnik to sprawa porozumienia. Czyli droga krzyżowa nabiera kształtu figuratywnego, a pomnik przed Pałacem Prezydenckim to dopiero stacja pierwsza – Lech Kaczyński, prezydent IVRP, na śmierć skazany. (W rozważaniu zamach PO i Putina). Do stacji czternastej – Lech Kaczyński do grobu na Wawelu złożony (w rozważaniu: czemu się Dziwisz – wiara, to wiara – rozumu do tego nie mieszaj), trochę czasu minie. Przy okazji dostaniemy szkołę religijności patriotycznej. Nie jest tylko pewne czy Rosjanie wyrażą zgodę na stację trzynastą na wysypisku śmieci pod Smoleńskiem – pt. „Ląduj Dziadu!” (w rozważaniu: j.e.b.a.n.e ruskie!), ale nie jest wykluczone, bo naród rosyjski z ideologicznego staje się pragmatyczny. Ja osobiście jestem za stacją piętnastą – Zmartwychwstanie (w rozważaniu: ci co ukradli Panu Bogu nieśmiertelność). Wszystko to dopiero nada sens tym represjom religijno – politycznym, jakim poddani jesteśmy i dalej będziemy. Zmartwychwstanie byłoby właściwą nagrodą dla ukrzyżowanego narodu. W tej sprawie to Stwórca nie musi się nawet kontaktować z żadnym Komitetem, urzędującym czy to na Placu czy w siedzibie PiS. Tacy przywódcy są nam potrzebni, bo PO to tchórze, którzy potrafią robić tylko aksamitne rewolucje. P.S. Na mój gust trochę przyduża ta tabletka. Trzeba będzie połykać drugą stroną, ale dzięki Pani Goździkowa! A co społeczeństwo z tego będzie miało? Niezapomniane wrażenia z meczu Polska – Górna Wolta, potem, Polska – Dolny Mozambik i wybór między „gwardią” albo „legią”. Już lecę do sklepu kupić plazmę. Sklep w pobliżu miejsca, gdzie kiedyś stało ZOMO. I tak proces hołocenia społeczeństwa przedłużony. Ponieważ trochę uległem temu zhołoceniu, więc ogłaszam początek akcji zbierania pieniędzy na budowę pomnika. Komu? Jarkowi za skuteczne zeszmacenie Kościoła. Akcja obejmuje racjonalistów, agnostyków i ateistów. Nie przyjmujemy od innych wyznań, typu schizmy... Społeczeństwo, trzymaj się! Do zobaczenia w lepszym świecie. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Goździkowa i krzyż w tabletce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 12:13 zamknięty I prosze, klika dni i ciagle ten sam temat. Jakze prosto mozna robic ludziom wodke z mozgu. Wystarczy wymyslec sztuczny problem rzekomego zamachu katoli na wolnosc Polakow. a w tym czasie np. dzieje sie cos takiego: www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=812 ale kto bytam sobie tym zawracal glowe, wazniejsze sa 2 dechy w stolicy. Ogladajac media odnosi sie wrazenie ze nie ma nic wazniejszego. Te klotnie o krzyz, grozby, prosby itd. A slyszal ktos kiedykolwiek debate w mediach o czyms takim?: "Natomiast w jednej dziedzinie rząd premiera Tuska może pochwalić się prawdziwymi osiągnięciami. Nawet nie uwzględniając praktykowanej przez ministra Rostowskiego tzw. „kreatywnej księgowości”, rząd premiera Tuska w sposób istotny powiększył dług publiczny. W grudniu 2007 roku, a więc w miesiąc po objęciu przez ten rząd zewnętrznych znamion władzy, dług publiczny wynosił około 520 miliardów złotych. 10 sierpnia br., a więc po tysiącu dniach rządu premiera Tuska, dług publiczny wynosi już 714 miliardów i – uwaga, uwaga! - powiększa się już z szybkością co najmniej 6 tysięcy złotych na sekundę! Wynika z tego, że rząd premiera Donalda Tuska powiększał dług publiczny mniej więcej o 200 milionów złotych każdego dnia! A przecież oprócz tego każdego dnia wydawał ponad 200 milionów złotych z podatków! 400 milionów złotych każdego dnia – i „gó... zrobione”? Nic dziwnego, że generał Dukaczewski odgrażał się iż po wygranej Bronisława Komorowskiego otworzy sobie szampana. W trakcie uroczystości krzywoprzysięstwa musiał chyba z tej uciechy w szampanie się wykąpać! A przecież na tym nie koniec, bo prezydent Komorowski zaapelował o 500 dni spokoju. Ile można w spokoju ukraść przez 500 dni? " heh to tak znowu sie zapomnialem sa oczywiscie wazniejsze sprawy przeciez. JHG poswieca im praktycznie kazdy dzien - nazwijmy to umownie "przemyslen", swojego zalosnego grafomanstwa itd. a w tym czasie gola go jak prymitywna malpe. W niedawnej sondzie Onetu 40% internautow zadeklarowalo ze wogole nie chodzi do Kosciola. I to kolejny dowod na to jak ogromny wplyw na nas maja agenci Watykanu :D jak grozna jest ta katolicka sekta. :D Strach sie bac :D Na szczescie JHG jak przystalo na kochajacego wolnosc "ynteligenta" czuwa i ostrzega nas przez zamachem na nasza suwerennosc. :D P.S. Cytat za: www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1727 Link Zgłoś
Gość: jothagie Jest krzyż, jest impreza... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.08.10, 11:01 zamknięty Dobre! Powiem więcej: bardzo dobre! Jest parę rzeczy pewnych, w warunkach określonych dla tej pewności, przykładowo, trzecie prawo Newtona – upraszczając nieco – akcja równa się reakcji. Nic dziwnego, że udawana powaga doprowadza do śmieszności i ta z pewnością się pojawi. Już ją nawet mamy. A społeczeństwu dalej sprytnie podsuwa się problem, co było pierwsze: krzyż czy impreza. Żałuję bardzo, że ze względu na niedojrzałość owocu i jego cenę, spór ten nie może być rozstrzygnięty w wojnie pomidorowej (La Tomatina! - pomysł p. Kopffa). Może lewica, jeśli już nie wstydzi się koloru, wysupła jakieś pieniążki na miękkie, dojrzałe, czerwone pomidory. Niech przejdzie na wyższy etap – zamiast jabłek niech rozdaje pomidory. Chwilowo problem jest rozwiązany, bo dziś jakiś porządek został wprowadzony. Ale jak „rozwiązany” jeśli krzyż stoi a „obrońcy” kilkadziesiąt metrów dalej. Krzyż pewnie harcerze przeniosą, ale pozostaje „to” miejsce, gdzie on stał. Tego przenieść się nie da, bo „to” obowiązuje do samego jądra ziemi. I „to” podnieca ten gatunek ludzi. Stąd, jak ze żłobka betlejemskiego rozejdzie się nowy mit. Z czasem będziemy żałować, że jak Herod, nie wycięliśmy w pień tego „początku”. Jak się tak dobrze zastanowić, to nihil novi sub sole. Cofnijmy się więc do początków naszej ery. Galilea – powstaje ruch zelotów (gorliwców). Religijnie nie różnią się od faryzeuszy, ale zajmują się terrorem wobec kolaborujących z Rzymem (są to czasy Jezusa – Watykanu w sensie Sancta Sedes jeszcze nie było). Ruch z czasem radykalizuje się (sikarii – nożownicy) a potem degeneruje się w stronę zawodowych morderców do wynajęcia. Przy okazji, warto pamiętać, gdzie i na jakim tle powstał terroryzm. Teraz dzieciom w Izraelu czyta się o tym czytanki, więc trudno użyć słowa terroryzm... Wydawało by się, że ostatni zginęli podczas słynnej obrony Masady (73 r.), ale nie. Idea jest żywa i bezwzględnie dobrze czuje się na podłożu religijnym. Historia zna tylko jednego „nawróconego” terrorystę: Szymon Kananejczyk, "zwany zelotą" (Łk 6,15). „Po krzyżem” smoleńskim trwa ewidentne zgromadzenie zelotów. Trwać będzie także „pod samym jego wspomnieniem”, bo jest „to” podbijane przez usiłujących zarządzać strachem. „Nawróceń” tam raczej nie będzie, a na „Masadę” zbyt dużo tchórzy. Zresztą, jacy my Rzymianie – bez kultury greckiej i bez rzymskiego szacunku dla prawa. A po drugiej stronie jest mur, za którym już nic nie ma. Nic więc dziwnego, że powstaje społeczna samoobrona przed terroryzmem. Na razie pod hasłem „jest krzyż, jest impreza”, może la tomatina, może rozpustna alternatywa, ale wszystkie hipotezy należy wziąć pod rozwagę. Dobrze więc, że byle jak, ale przerwano ten proceder. To „byle jak” jeszcze się zemści. Co ważne dla wyciągania wniosków: Podobnie jak tortura Waterboarding powoduje lęk nawet przed prysznicem, tak terroryści spod znaku krzyża powodują lęk przed religią i polityką. Pobieżnie opanowany strach rodzi lekceważenie wraz z obojętnością jako pozostałością po zaburzeniu psychicznym. Władze nie mogą zachowywać się pretensjonalnie jak G.W. Bush "możecie być z nami albo z fanatykami, innej drogi nie ma", bo nie mogą wzmacniać chorobliwej obojętności w miejsce krzewienia społecznej racjonalności. Muszą ową racjonalność zdefiniować i wprowadzić w czyn. Szczególnie na podłożu prawa. „Słownik...” Władysława Kopalińskiego: zelota - fanatyczny, zagorzały, namiętny entuzjasta jakiejś idei, religii itd. Link Zgłoś
Gość: jothagie Nowe badania nad Opium des Volkes IP: *.olsztyn.mm.pl 15.08.10, 11:28 zamknięty Ktoś, kto był na miejscu opowiadał mi mi o duchowych rozterkach „obrońców krzyża”. W którymś momencie krzyże mnożyły się jak przysłowiowe króliki. Było ich tyle, że wymagało to podzielności pobożności tak dalece, że zaczynało jej brakować nawet na pokaz. Problem zaś polegał na tym, że przy jednym krzyżu nie da się wypromować takiej ilości „obrońców”. Zastanawiam się tylko, gdzie ten wizerunek zostanie wykorzystany. Czyżby za jego plecami wyrastała jakaś nowa partia polityczna? Moim zdaniem to raczej jakiś nowotwór, bo stary otwór już się zaśmierdział... Nie wiem, czy to nie jest zaimportowane z kraju, który pisze się „iran” a czyta „irak”. Bo niemożliwe, żeby to tkwiło w naszych genach. A może racje mają ci, co to biały bolszewizm wykryli w narodzie (A.Małachowski). Może to potrzeba konkwisty a pod jej skrzydłem powszechnego zaprowadzenia Prawa i Sprawiedliwości? P.S. W Ameryce buduje się meczet w strefie 0. Nikt nie jest w stanie zakazać, bo to prywatny plac, a u nas na nieswojej własności uszczęśliwia się kogoś krzyżem, pomnikiem, tablicą. Czy nasz kraj koniecznie musi się inaczej pisać, inaczej czytać, a także inaczej rozumieć - „głupolandia”? Czy Kościół może dopuścić do tego, ze religia upowszechnia się w formie opium dla ludu, szczególnie zaś partyjnego laudanum? Czy „ćpuny” muszą zapełniać przestrzeń publiczną? Zgodziliśmy się, żeby ich tolerować, bo to ich osobisty wybór, ale żeby oni robili za nasz system myślowy...? Nie może tak być! Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nowe badania nad Opium des Volkes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.10, 19:01 zamknięty Zaczynam sie obawiac ze jhg zacznie cierpiec na bezsennosc z powodu dwoch dech w stolicy :D :D Link Zgłoś
Gość: Jolanta Re: Nowe badania nad Opium des Volkes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.10, 19:12 zamknięty Ale to się stało nudne. A ten przydupas fansld to jak nowotwór mimo, że złośliwy to niegroźny. Wyjątkowy przypadek medyczny. Link Zgłoś
Gość: jothagie Są powody do zakłopotania IP: *.olsztyn.mm.pl 16.08.10, 10:17 zamknięty Na tzw. „okres komuny” przypada czas mojej aktywności intelektualnej. Szkoła średnia – bardzo ważny okres dojrzewania światopoglądowego i politycznego. Studia – świadome gromadzenie wiedzy. Praca - obserwacja środowisk i własna analiza. To był okres bardzo trudny dla takiej aktywności, ze względu na to, że dosyć ściśle było zakreślone, co jest „słuszne” i co lub kogo można krytykować. Dla dobrego samopoczucia i podstawowej przyzwoitości trzeba było przekraczać te ustalenia, co dla niektórych kończyło się przykro. Szczególnie „boleśnie” odczuwałem to spoglądając na różne uczelnie i ich problemy z wolnością słowa. Nie współczułem prasie, bo mogła być tylko szmatława, a ludzie mieli wybór, czy w ogóle czytać, ale uczelniom tak - współczułem. W mojej ocenie jest to główny blamaż tamtych czasów, a niektóre uczelnie (np. olsztyńskie) nie mogą do dziś wyjść z tego skarłowacenia. Niby przekroczyliśmy próg innego systemu, a sprawy dawne przypominają o sobie. Niby wolno głosić wszystkie poglądy, ale z powodu niektórych ma się kłopoty – potępienia, więzienia a nawet utrata życia. To jak to jest do jasnej...? Pomijam sytuacje, kiedy ktoś obala teorię ewolucji lub inne znane ustalenia. Nauka poradzi sobie z takimi tezami - gromadzi je, a w swoim czasie wyda opinię. Ale niepokoją mnie inne przypadki, np. Ratajczak czy Zyzak. Te sprawy znam, a ilu takich i podobnych nie znam? Dr Dariusz Ratajczak, napisał książkę („Tematy niebezpieczne”), w której zgromadził poglądy historyków negujących holocaust. Jego winą stało się to, że nie poddał ich krytyce. Sprawa stała się medialna (nagonka), uczelniana (wyrzucono go z opolskiej uczelni – zadziałał „wilczy bilet”) i ogólnopolska (śmierć w niewyjaśnionych warunkach). I wszyscy zareagowali zgodnie z dawnym uczuleniem świętej inkwizycji – dziś mają krew na rękach, ale któż by się tym przejmował. Paweł Zyzak popełnił biografię Lecha Wałęsy (pt. Lech Wałęsa – idea i historia. ...”) odbrązawiająca głównego bohatera. Sprawa potoczyła się, jak w przypadku pierwszym, poza śmiercią autora. W przeciwieństwie do Ratajczaka Zyzak był „umoczony politycznie” (Liga Republikańska, FM PiS, PiS) i pod tym względem książka miała „przesłanie polityczne” - był to błąd, ale mieściła się w „murach uczelnianych”. Osobiście uważam, że do historii trzeba mieć dystans czasowy i umysł wybiórczy (wszystkie fakty należą do historii, ale tylko niektóre ją tworzą), bo łatwo popaść w politykę, ale dla uczelni, która odpowiada za wszystkie ograniczenia metodologiczne, nie może być tematów zakazanych. Przeczytałem obie prace i wiem o czym mówię. Dlatego sądzę, że żaden autor nie powinien ponieść takich konsekwencji, jakie poniósł. Zyzakowi można to wynagrodzić (staż naukowy w Institute of World Politics w Waszyngtonie) ale od historii Ratajczaka nie ma odwrotu. Żadne państwo nie powinno dopuszczać do nietolerancji w murach uczelni i poza nią. Szczególnie za poglądy. Takie uczelnie powinny tracić słuchaczy. Państwo Elity! Komuna ante (ad) portas! P.S. Na tym forum też są tacy, którzy uważają, że tylko oni mają rację, a inni bredzą, opowiadają bzdury, szmacą się lewicowo, itp. To są marne półinteligentów próbki tego, co mogą inteligenci i elity... Kierunek utrwala się ten sam. Niestety, wszędzie tam, gdzie jest władza i panuje głupota, tam jest jakaś forma przemocy. Próba panowania nad umysłami. Per fas et nefas. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Są powody do zakłopotania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 10:27 zamknięty A klasycznym przykladem takie przemadrzalego osobnika jest JHG ktory jako wyksztalcony za komuny , przekonany o swojej intelektualnej wysokiej pozycji wie lepiej kto bredzi kto nie. Wystarczy sobie poczytac jego posty aby przekonac sie jak bezdowodowo formuje tezy ktore przecietnego polinteligenta musza doprowadzic do sporego ataku smiechu. Dowcip jego wywodow polega na tym, ze JHG czesto pisze ze pewne zagadniania sa zlozone, niedefiniowalne, sprzeczne czy tez zlozone zaraz jednak sam JHG dokonuje jednoznaczej oceny udowadniajac tym samym on wie lepiej, a jak ktos ma zdanie przeciwne do jego opinii z miejsca staje sie idiota i bredzi. Ot taka stara jak swiat hipokryzja. Link Zgłoś
Gość: eki Re: Są powody do zakłopotania IP: *.ipmgr.net 16.08.10, 11:36 zamknięty Jothagie! Powiem ci to, co już na pewno wiesz. Tą wesz na kołnierzu to masz w ramach chrześcijańskiego miłosierdzia i ukraińskiej przyjaźni. Ale nie zrażaj się, bo jesteś na to zdany – zaszedłeś im za skórę, a oni nie przebaczają. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Są powody do zakłopotania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 11:45 zamknięty Wpisalismy proxy i komentujemy? :D :D No coz Władimir Iljicz Uljanow (zapewne idol JHG) znany jako Lenin tez sam recenzowal swoje "publikacje" :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Cieniutka ta nasza demokracja IP: *.olsztyn.mm.pl 17.08.10, 08:36 zamknięty wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Posel-PiS-zadnego-pomnika-wylacznie-tablica,wid,12575723,wiadomosc.html?ticaid=1ab73 Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zaapelował o zmianę koncepcji architektonicznej mogiły na Polakówej Górce w Ossowie. A pomnik (o ironio, też krzyż tylko prawosławny) już stoi. I to może być jeden z setek przykładów, gdzie nie należy się opierać na działaniu Ducha św. który szepcze posłom i władzy do ucha bądź wprost do rozumu, tylko na woli narodu. Powinien być łatwiejszy mechanizm odbywania referendum na ważne tematy. Ale wtedy nie ma tematów tabu – aborcja, eutanazja, in vitro, na Wawelu czy na Powązkach i wiele innych. Ale który z „wybrańców” lubi jakąś władze nad sobą? Ledwie znosi to, że co cztery lata los jego jest w rękach wyborców, a cóż dopiero, że ma wykonywać wolę narodu...Ustawy powinny być tak pisane, że związane z nimi referenda powinny sprawę ustalać na wiele lat, do następnego referendum, bez możliwości zmiany przez posłów. Wtedy można wymagać od mniejszości respektowania takich przepisów, które ustala naród. Ale co mnie się marzy? Szwajcaria pewnie... Nie jestem zadowolony z tego, że cała władza zgromadzona jest w rękach posłów, a jak przyjdzie co do czego, to nie ma ani posłów, ani państwa. Tylko harcownicy i prowokatorzy, którzy próbują demokracje własnymi zębami – prawdziwa czy podrabiana. Oczywista, że podrabiana...Krzyż też nie jest prawdziwy, ani ten katolicki na Krakowskim Przedmieściu, ani ten w Ossowie. Polityka, to również próba przewidzenia skutków. Partia rządząca: O wiele wcześniej zapowiada – planujemy to a to (np. pomnik w Ossowie). Opozycja – nie zgadzamy się. Trwają ustalenia, a gdy nic z nich nie wychodzi prezydent (jako uprawnienie) oddaje temat pod referendum. I morda w kubeł... szanujemy wolę narodu. Za złamanie takich ustaleń kodeks karny, a w nim do obowiązkowego pozbawienia wolności. I tak z wielu innymi sprawami. Ale w takiej sytuacji, jak obce państwa mogłyby u nas rządzić? Jak wyglądałby Watykan? Z czego posłowie czerpaliby zasadnicze dochody? To burzy całą koncepcję. Tak, ale osłabia demokrację... To po co nam taka demokracja? Niech sobie rządzą, jak chcą, niech się wybijają w kolejnych rewolucjach, niech ich namaszcza Berlin, Moskwa, Watykan, ale niech już nie powołują się na wolę narodu. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Cieniutka ta nasza demokracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 16:22 zamknięty A pamietacie jak inny "wybraniec" sp. Geremek nie chcial podac sie lustracji? Tez uznawal ze prawo sobie a on sobie. Takich przykladow lekcewazenia prawa przez "elity" sa setki. Wypada wiec zadac pytanie dlaczego JHG jest zwolennikiem ustroju w ktorym te kanalie zajmuja sie zabieraniem naszych pieniadzy a potem ich redystrybucja. Kim trzeba byc zeby popierac ustrojw ktorych zlodzieje zajmuja sie rozdawnictwem? :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Bolszewika goń, goń, goń IP: *.olsztyn.mm.pl 18.08.10, 08:50 zamknięty Osiemnasty spod Libawy/Przywiózł panny dla zabawy. Lance do boju, szable w dłoń/Bolszewika goń, goń, goń/Żuraw, żuraw, żurawia/Żurawiejka ty maja! Za twórcę “Zurawiejek” uchodzi Michaił Lermontow (z okresu jego służby w rosyjskiej armii). I do rzeczy: forum.gazeta.pl/forum/w,64,115409086,115409086,O_pomniu_ku_czci_bolszewikow.html I aż strach pomyśleć, że taki jeden baran wprowadza Was w błąd. W życiu politycznym ZSRR brały udział przynajmniej dwie partie (chociaż właściwie dwa odłamy): bolszewików i mienszewików. Ci drudzy od 1905 roku tracili większość. W 1920 roku bolszewicy uzyskali taką przewagę, że rozwiązali (zdelegalizowali) partię mienszewików. Zaczęło się brutalne ich wyprowadzanie z życia publicznego. Najpierw ze związków zawodowych i rad delegatów robotniczych i na końcu z wojska. Właściwa czystka z mienszewików zaczęła się dopiero w 1931 roku w procesie zapoczątkowanym przez Stalina. Jest pewne, że w wojnie z 1920 roku mienszewicy brali udział (zapewnił mnie o tym historyk radziecki), zmuszeni do tego, bo przecież byli neutralni wobec wojen (np. domowej po rewolucji październikowej). Czy tym można krzyż postawić na grobie? Czy koniecznie trzeba ich sponiewierać pejoratywnym określeniem „bolszewik”? Jakim trzeba być durniem, żeby ślepo wierzyć ideologii nienawiści. I coś, co doprowadza mnie do desperacji. Stoimy przed problemem śmierci, której nikt porządnie nie rozwiązał – ani żadna religia, ani filozofia. Czy nie warto wobec tego faktu okazać pokorę? Z dzieciństwa pamiętam taki kretynizm. W mojej miejscowości zginęło sporo czerwonoarmistów w bitwie z Niemcami. Trzech z nich było w przeddzień bitwy w kościele na mszy. Moja społeczność tak to zapamiętała, że po bitwie „wykradziono” ich i pochowano przy kaplicy przydrożnej. To byli gorsi nasi, którzy na katolicki cmentarz nie zasłużyli. Pozostali legli we wspólnej mogile, potem przeniesiono ich na cmentarz żołnierzy radzieckich w województwie, bo nikt im żadnego szacunku nie okazywał. Bywało, że jako ministrant odwiedzałem z księdzem tych „trzech” przejeżdżając obok cmentarza pomordowanych Żydów i grobu wspólnego czerwonoarmistów. Jechaliśmy w dwa koniki a proboszcz zawsze odwracał głowę przy tych cmentarzach. Dziś oceniam to jako kretynizm. A przecież ci żołnierze przynieśli nam wolność, bo tam AK było zbyt słabe, by jakąkolwiek walkę podjąć. AK tępiło dziewczyny, które Niemcom „dawały” za pieniądze, a gdy czerwonoarmiści „brali” je za darmo to tak byli zaskoczeni, że dopiero w 80 roku publicznie to wykrzyczeli. Jeśli wierzyć famie, a niektórzy spotykają się famą dobrze poinformowaną, to plany były różne. Było planowane pojednanie (Smoleńsk to zburzył) polsko – rosyjskie (katolicko – prawosławne) i była akceptacja wszystkich uczestników. Jest taki trend, by wyprowadzić z propagandy rok 1612 i 1920. Z historii nie da się, więc trzeba to ucywilizować, żeby nie dzieliło ludzi. W którymś momencie strona katolicka, która miała ponieść odpowiedzialność za propagandę lokalną i krajową, zapragnęła wziąć całe konfitury na siebie, coś w rodzaju „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” - oczywiście „my biskupi”. Nikt poza polskimi raskolnikami (duchowni i partyjni) nie podzielili tego punktu widzenia. Rząd wziął to całkowicie na siebie a pomysł stał się sierotą, wystawioną na ataki, żeby odwrócić uwagę od krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Daj nam Panie Boże zdrowie, żebyśmy klęski tych matołów doczekali. Ale póki co, to jeszcze tych gówien się nałykamy: wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,71-latek-zbezczescil-fekaliami-tablice-na-Palacu-Prezydenckim,wid,12578846,wiadomosc.html?ticaid=1ab87. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Bolszewika goń, goń, goń IP: *.olsztyn.mm.pl 18.08.10, 09:14 zamknięty Prosze jaki skrupulatny historyk z tego JHG. Taki rzetelny ze az wyzwal od baranow tego co "wprowadza nas w blad". Tylko ze potem ten sam historyk twierdzi ze "czerwonoarmisci przyniesli nam wolnosc"??????? Ciekawa ta "wolnosc" w ktorej wladze zdobywa sie przy pomocy sfalszowanych wyborow a na czele panstwa staje agent NKWD. No coz ale widocznie historyk JHG zna sie lepiej. Badz co badz jego poglady podziela wielu osob zza wschodniej granicy gdzie uwaza sie ze bolszewikow trzeba czcic bo chcieli wygonic z polski zlych obszarnikow i kapitalistwo a co nie udalo sie w 1920 udalo sie w 1945. I stad zapewne ta "wolnosc". Zaczynam rozumiec dlaczego JHG tak teksni za PRL i za "wolnoscia" dziwie sie tylko czemu ten "historyk" nie pisze w swoim ukochanym jezyku tylko wali do nas te klamliwe bzdury po polsku. Link Zgłoś
Gość: jothagie Substancja a sprawa Polski IP: *.olsztyn.mm.pl 19.08.10, 07:52 zamknięty Kontynuuję wątek cmentarny, bo czuje się połamany przez naszą rzeczywistość wobec zmarłych. Jest mi to wprawdzie wszystko jedno, ale chciałbym, by moja rodzina nie była narażona na to, że jakiś tam fansld wstawi mi do kolumbarium słoik... z warszawską zawartością. Cóż, jeszcze nie tak dawno odprawialiśmy „Dziady”, żeby lekko przejść do cywilizowanych zachowań, ale usilnie o to zabiegajmy. A propos tradycji. W mitologii germańskiej jest taki motyw. Po śmierci idzie się do raju – przepiękna polana, na której codziennie toczy się bitwy. Jeśli zostanie się zabitym, to poranna rosa i słońce przywracają do życia i bitwa (największa przyjemność) trwa nadal. Mam wrażenie, że Słowianie niepotrzebnie porzucili swoja spokojną mitologię na rzecz mitologii sąsiadów. Chrześcijaństwo przykryło wprawdzie wszystkie mitologie, ale pewne rzeczy ostały się w „genach”. Również my, co rano wstajemy do jakiejś wojny: polsko – polskiej, polsko – ruskiej, polsko – niemieckiej, polsko – ukraińskiej, polsko – izraelskiej, że o wojnie z lewackimi szmatami już tylko wspomnę. Jak się dobrze przyjrzeć to tylko z filozoficznym pojęciem substancji i z Eskimosami nie jesteśmy w stanie wojny. Nic dziwnego, że ofiary są po obu stronach. I co robić z obcymi trupami? Odsyłać pocztą kurierską? Nie! Grzebać i modlić się za spokój ich duszy... Nie wydziwiać, że kolor nie taki, że obca religia, że seks obrzydliwy, że dzieci wyskrobują, a starców ze skały zrzucają. Na terenie całego kraju, gdzie toczyły się walki, znajdują się cmentarze żołnierzy niemieckich, będących wg umów międzynarodowych pod szczególna opieką rządu polskiego. Najpierw widziałem taki cmentarz koło Duisburga i zrobił na mnie kolosalne wrażenie – wpisałem się do księgi. Pochowani zostali tam między innymi piloci z RAFu, w tym Polacy. Na naszym terenie w Mławce (pow. działdowski) znajduje się cmentarz wojenny założony w latach 1940-1944 przez armię niemiecką dla poległych w I i II wojnie światowej. Liczba pochowanych żołnierzy różnych formacji z okresu II wojny światowej wynosi 11 684. I taki sam obowiązek mamy wobec cmentarzy poległych żołnierzy radzieckich. Przynajmniej uszanujmy ich spokój... jeśli na krzyż sobie nie zasłużyli. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Substancja a sprawa Polski IP: *.olsztyn.mm.pl 19.08.10, 08:32 zamknięty Watpie zeby ktokolwiek, nawet fansld byl przeciwko poszanowaniu smierci zolnierzy obojetnie czy sa rosjanami, niemcami, czy polakami Pomijam juz fakt ze obecnie omawiani radzieccy zwykli zolnierze maja bardzo watpliwy zwiazek np. z bandycka ideolgia bolszewicka. Nikt im nie odmawia przeciez szacunku. Chodzi tylko i wylacznie o zachowanie proporcji. Powinny byc groby zolnierzy radzieckich poleglych w 1920 roku, powinny byc one ladne i zadbane ale nie powinno sie ich czcic pomnikiem z super marmuru. Bardzo watpie zeby Rosjanie wystawili podobny pomnik np. Polakom ktorzy zdobywali w 1620 roku Moskwe i gwalcili tam moskiewskie kobiety. P.S. A tu jeszcze maly cytacik dla zakochanego w Moskwie czerwonego komunisty i klamcy JHG: ... Piotr Zychowicz „Zapomniani polscy jeńcy 1920 roku” urywek z ksiązki „Oprawcy na ogół rozrąbywali schwytanych szablami: puszczali ich w pole i urządzali „polowanie na ludzi”. Czasami nabijali oficerów na pal lub, gdy było nieco więcej czasu, stosowali wymyślne tortury. Raport z 8 czerwca 1920 roku spod wsi Zamosze i Zawidno, gdzie walczył 32. Pułk Piechoty: „Po odparciu wroga i przywróceniu starych pozycji znaleziono [jeńców] z rozprutymi brzuchami, powyrywanymi wnętrznościami, porąbanymi czaszkami, pokłutymi pachwinami, poprzestrzeliwanych kulami dum-dum. (…) Mózg porąbany leżał obok trupa”. „Porucznik Pasternacki zginął, gdy dostał się do niewoli pod Śniadowem. Przed egzekucją bolszewicy obcięli mu język, uszy i nos. Podobne opisy przypominają to, co bolszewicy robili na frontach rosyjskiej wojny domowej. Okaleczanie genitaliów, ściąganie „rękawiczek” (zdzieranie skóry z dłoni po uprzednim oblaniu ich wrzątkiem), wbijanie gwoździ w ramiona w miejscu pagonów. (…)” „Ogniomistrz Włodzimierz Garbowiak, który powrócił z sowieckiej niewoli w październiku 1920 roku, zeznawał: „[Z grupy jeńców] wywołali por. Grabowskiego. (…) zapytali się »ej, ty oficer?«. Na co por. Grabowski odpowiedział, że jest studentem (…) Komisarz wydał rozkaz skinieniem głowy, poczem dwaj kozacy stający z tyłu z obnażonymi szablami poczęli rąbać go. Po pierwszym uderzeniu szablami głowa została rozpołowiona na dwie części i po upływie kilku sekund por. Grabowskiego [po]rąbali na drobne części”. Tak zginęli niemal wszyscy oficerowie i podoficerowie oddziału ogniomistrza Garbowiaka. (…)” ..." Link Zgłoś
Gość: jothagie Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: *.olsztyn.mm.pl 20.08.10, 08:40 zamknięty Kiedyś prasa krakowska z lubością zajmowała się pewnym kioskarzem, który w ramach wyznawanej przez siebie religii, prezerwatywy nakłuwał szpilką i takie sprzedawał klientom. Napisałem wówczas pismo do katolickiego pisma, z zapytaniem, czy użycie takiej, dziurawej prezerwatywy jest grzechem, czy nie. Okazuje się, że był to chyba niebywały casus, bo do dziś odpowiedzi nie dostałem. Ostatnio zobaczyłem, coś równie zadziwiającego. W pewnym znanym sklepie, starsza pani oglądała kawy mielone i pakowane próżniowo, nakłuwając każdą jakimś szpikulcem. Spłoszyłem ją, bo się temu dosyć ostentacyjnie przyglądałem. Później wróciłem do stoiska i sprawdziłem – trzy miękkie paczki. Taki gest można łączyć z głupotą, ale to niczego nie wyjaśnia. Może jej nie było na to stać, chociaż to w granicach 5ciu złotych? A może to taka polska bezinteresowna nienawiść. I przy tym raczej pozostańmy, bo to pasuje mi do obrazu publicznej dyskusji, jaki zaczyna panować wszędzie, w tym również na tym forum. Czasem wydaje się, że wiemy, o co chodzi, że to partyjny trolling, ale wydaje się, że i to ma swoje granice. Czasem posądzamy dość powszechną głupotę, ale i ta nie ośmieszałaby samej siebie. Przeanalizowałem również inne motywy, ale wydaje się, że nie jesteśmy aż tak inteligentnie porąbani. Wychodzi na to, że pozostaje tylko ta polska bezinteresowna nienawiść, która tym się odróżnia od nienawiści innych nacji, że wcale nie jest przeciwieństwem miłości. Coś kompletnie niezrozumiałego w kategoriach etyki, polityki, choroby... I w tym kontekście rozumiem powiedzenie Alberta Einsteina, że „jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują”. Oczywiście, z nami, bo inne kraje dostępują odwiedzin... P.S. Polecam wiersz Wisławy Szymborskiej “Nienawiść” www.dialog.org/art_pl/szymb.html I mam taką refleksję, że wspominając, cytując okrucieństwa wojny, mądrzy ludzie robią wszystko, żeby wojny nie miały miejsca. Wszystko jedno, jaką stosuje się przy tym utopię – religijną, czy świecką. Wybaczajmy sobie nawzajem, jeśli następują okoliczności upoważniające do tego. Nie nadstawiajmy drugiego policzka, ale wybaczajmy. Żadne wojny. Trzeba dążyć do porozumienia, jeśli taka szansa się pojawia. Po co podsycać nienawiść? Po co prowokować kataklizmy? Dziwię się, że ludzie którzy nie są politykami koniecznie chcą być Clausewitzami i traktują wojnę jako kontynuację polityki innymi środkami. Porzućcie te zamiary – zajmijcie się pracą, rodzinami, dziećmi. Nie dołączajmy do ludzi zepsutych, którzy bez ukrywania dążą do zwarć, wojen, konfliktów. Miejmy jasność w tematach moralnych na terenie polityki, bo to dla nas jest moralność lub zepsucie, a dla „nich” tylko skuteczność. A propos cytatów i opisów. Mój ojciec przeszedł cały wschodni szlak z Piłsudskim. Niech mi więc nikt nie mówi o okrucieństwie tylko jednej ze stron. Człowiek znający te czasy raczej milczy. Zemsta jest rozkoszą wszystkich bogów... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: *.olsztyn.mm.pl 20.08.10, 09:35 zamknięty Czytajac posty jhg mozna dosjc do wniosku ze facet ma jakas powazna fobie na punkcie polskosci. Warto zdawac sobie sprawe ze Polacy nie sa zadnym narodem wyjatkowym, sadze ze procentowo w naszym spoleczenstwie jest podobna ilosc idiotow, madrali itd. co w innych narodowosciach. Nie warto ulegec stereoptypom i wierzyc w takie falszywe i jakze dziecinne uogolnienia jakie z luboscia stosuje komunista JHG. P.S. Moj dziadek tez walczyl z sowietami i tez co nieco sie nasluchalem co w niczym nie zmienia tego o czym pisalem wczesniej tj. szacunek dla poleglych ale bez przesadnej czci dla agresora. Link Zgłoś
Gość: ela Re: Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: 89.18.180.* 20.08.10, 10:38 zamknięty fansld pisze: „Czytajac posty jhg mozna dosjc do wniosku ze facet ma jakas powazna fobie na punkcie polskosci”. A spróbuj ze trzy dni nie czytać tekstów jhg i sprawdź siebie, czy potrafisz powstrzymać się od przemocy, gwałtu i samogwałtu... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w temacie Marioli? IP: *.olsztyn.mm.pl 20.08.10, 11:41 zamknięty A niby czemu. JHG codziennie pisze bzdury to ja bede je codzien komentowac. Jak Ci to przeszkadza to nie czytaj. Link Zgłoś
Gość: jothagie Nie mamy jasności w tematach ważnych IP: *.olsztyn.mm.pl 23.08.10, 08:36 zamknięty Jeszcze w dawnym Związku Radzieckim miałem okazję zobaczyć dom “kadłubków”. Kadłubek, to żołnierz radziecki, który walczył w Afganistanie, został złapany przez talibów, a ponieważ nie był muzułmaninem, więc obcięto mu ręce i nogi i pozostawiono „do znalezienia” przez kolegów. „Zabieg” fachowo zrobiony przez chirurga. Jeden „egzemplarz” może zrobić wrażenie, a cóż dopiero czterdziestu w jednym miejscu... W ramach zapoznania się poiłem takiego jednego piwem i zapytałem, czy ma żal do Afgańczyków. Oczywiście żałował, że trafił do armii, ale nie miał na to wpływu. Do talibów specjalnego żalu nie miał, bo „oni wiedzieli za co nas nienawidzili”. Po latach rozmawiałem z Afgańczykiem, który czynnie brał udział w tej wojnie i na podobne pytanie odpowiedział, że „przecież wygraliśmy tą wojnę - my zawsze walczymy – odrzucamy się nawzajem”. Obie rozmowy po latach spięły się w moim umyśle, a dokonała tego lektura: „Odrzucenie, jak mówi Hannah Arendt, wytwarza kulturę pariasa, która w ostateczności staje się siłą przetrwania”. Byliśmy odrzucani i odrzucaliśmy – stworzyliśmy specyficzną kulturę. Moim zdaniem to zbyt słaby motyw dla historii. Sądzę, że stać nas na więcej; przetrwajmy, z powodu siły, która tkwi w naszej humanistycznej motywacji. Nie namawiam nikogo do miłości do Moskwy, bolszewików i komunizmu. Podobnie, jak z Berlinem, faszystami i faszyzmem. Nawet mi w głowie coś takiego nie błysnęło. Dalej więc namawiam do humanistycznej postawy wobec ludzi. Nic tu po teologii, jeśli nie działa. Nic tu po nienawiści, jeśli cofa nas w rozwoju. Może odrobina solidarności z innym człowiekiem, chociaż to mamy tylko na wynos i na rocznice sierpniowe. A solidarność ze zmarłym? Przecież nas to też czeka. Czy tam również są bolszewicy i my skrzywdzeni Polacy, czy Bóg już oddzielił ziarno od plew? Gdzie będziemy? Namawiam do refleksyjności, bo w takim stanie człowiek wcale nie musi mieć w pobliżu sąsiadów, bolszewików, wrogów, itp., żeby się przekonać, czy jest się kanalią, czy nie. wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Czy-Polakow-stac-na-gest-pojednania-wobec-wrogow,wid,12589384,wiadomosc.html?ticaid=1abcb&_ticrsn=5 P.S. Moi Drodzy! Przepraszam! Przecież żartowałem... Musiałem to powiedzieć, żebyście nie uznali mnie za nienormalnego, odrzuconego i chorego. A więc, mamy jasność we wszystkim, szczególnie w tematach ważnych. Wodzu prowadź, choćby i na Kowno! Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w tematach ważnych IP: *.olsztyn.mm.pl 23.08.10, 09:17 zamknięty Pojednac to sie mozna z kims na poziomie a nie z kims kto nami pomiatal, pomiata i bedzie pomiatac. Polacy doskonale rozumieja ze nie chodzi tu o zadne "gesty pojednania" ale o gesty wasalnego poddanstwa i na to sie nie godza. I bardzo dobrze. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nie mamy jasności w tematach ważnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.10, 20:23 zamknięty pozwole sobie zapodac ten link bo moim zdaniem precyzyjnie, wrecz idealnie pokazuje on charakterystyke "tworczosci" jhg. blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/08/22/bolszewika-bron/ Link Zgłoś
Gość: jothagie Danie narodowe – flaki z olejem IP: *.olsztyn.mm.pl 24.08.10, 09:11 zamknięty Na zmianę z móżdżkiem po staropolsku (serwowanym w słoiku lub granacie, albo jako alarm bombowy). Tak spełnia się ostatnia wola Lecha: dalsza kompromitacja Polski na arenie międzynarodowej. Hasła pomocne: „Tak trzymać”; „Nie oddamy ani guzika”; „Spieprzaj Dziadu” (do prezydenta, prymasa, druha Borucha). Temat powoli staje się nudny, ale to nie jest jeszcze właściwy czas na ostateczne wyciągnięcie wniosków. Sprawa jako taka, nie mówmy o krzyżu, może się różnie potoczyć. Na razie można dopatrzeć się jednego, co było do przewidzenia jeszcze przed wyborami. JK przegrał, choć w dobrym stylu. To jednak mogło mieć fatalne skutki, bo tzw, miękkie podbrzusze wyborcze (zdecydowani w ostatniej chwili, złapani na „zmianę” frontu i wątpiący) mogli odejść, zwyczajnie pociągając innych. Elektorat po takim zabiegu przypomina „ślepy keks”, z utraconymi bakaliami. To byłoby naturalne, bo PO zwyciężyła i ma zwycięstwa przed sobą, czemu podobno sam Stwórca się dziwi. PiS musiała wykopać rowy, dookreślić pozycję i zatrzymać ten twardy elektorat. Do wyborów parlamentarnych utrzyma ten stan (przy pomocy sił zapewne wyższych), a ponadto przyciągnie (liczy na to) niezadowolonych z polityki PO. PiS poszła więc w dwóch kierunkach: polaryzacji postaw wyborców, co udało się „pod tym znakiem osiągnąć” i maksymalnie utrudnić PO, co udaje się skutecznie. Obie partie poniosą straty, choć chwilowo PO większe. Największe straty poniesie jednak Kościół. Wobec niego też spolaryzowały się stanowiska i część będzie fundamentem ostrych żądań laickich. a miękkie podbrzusze zwątpiło. Przeraziło to hierarchów, ale tracą, bo zamiast zaatakować swoich oszołomów i przyznać się do błędu poparcia JK, zaatakowali lewicę (wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Abp-Glodz-narod-che-pomnika.-Dosc-neurozy-antyreligijnej,wid,12571217,wiadomosc.html?ticaid=1ab5c). To pchnie w ramiona lewicy tych, co przejrzeli przy pomocy krzyża. Już nieświadomie wzmocnia się te tendencje, bo odwrotu nie ma. Najważniejsi hierarchowie już się wypowiedzieli, a RM nie przestanie jątrzyć. Ono też musi zewrzeć szeregi, bo jego istnienie nie uzasadnia się inaczej. Biję na alarm, bo ci nieobliczalni ludzie publicznie gotowi są skorumpować nam Stwórcę. Gorzej jeśli za naszymi plecami zrobią z Niego zwykłego dewota. Wszystko to idzie w niedobrym kierunku, choć jeszcze sporo przyjdzie poczekać na fetor rozkładu. I dopiero wtedy wnioski będą „smakowite”, jak ten zgliwiały ser. Na dzień dzisiejszy Norwid powiedziałby, że „poezja polska znajduje się w krytycznej chwili”. Cóż za eufemizm! Link Zgłoś
fan_sld Re: Danie narodowe – flaki z olejem 24.08.10, 09:38 zamknięty www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1739 Link Zgłoś
Gość: mir28 Kaczyński czy co? IP: *.albrecht-edv.eu 24.08.10, 11:58 zamknięty Zmiana nicka i zmiana sposobu argumentacji? Ciekawe... Przyznam, że cudze poglądy i argumenty są ciekawsze, niż Twoje. O wiele! Jednak gdy obrałeś taki zabieg (w Twoim przypadku – słusznie), to musisz się liczyć z pewnymi faktami. Primo trafiasz na ludzi, którzy co nieco czytają w tym Twoich guru również. Secundo to jest tylko pogląd a od rodzaju argumentacji i kierunku (wspólnego lub nie) przyjmujemy je lub nie. Nie sądzisz chyba, że wszystkich to przekonuje, co do wierzenia podajesz. Ja, przykładowo nie mam zamiaru dyskutować z JKM, Ziemkiewiczem czy nawet Michalkiewiczem, mimo że czytam ich prawie z obowiązku. Z Tobą jednak mógłbym dyskutować, gdybyś nie był taki... Link Zgłoś
fan_sld Re: Kaczyński czy co? 24.08.10, 12:16 zamknięty Tylko ze ja nie mam zamiaru dyskutowac z taka osoba jak Ty. Wolalbym juz gadac do slupa. Link Zgłoś
Gość: jothagie Nie o pomniku, ale o tym...właśnie IP: *.olsztyn.mm.pl 25.08.10, 10:35 zamknięty Na swój sposób odczuwam satysfakcję z katastrofy smoleńskiej. I nie chodzi o to, jakobym był tak zepsuty, ze cieszą mnie spadające samoloty. Wprost przeciwnie. Cieszę się tylko z tego, że nie uległem pokusie napisania czegoś, czy podejmowania dyskusji na ten temat (wstawek na tym forum nie liczę i niech mi policzone nie będą). Dla mnie jest to zagadnienie przykładowe, w którym tylko fachowcy powinni się wypowiadać i niezależnie jak długo, ale na ich opinię trzeba poczekać. Gdy się to stało, to przeleciał mnie dreszcz z takimi myślami, a raczej wątpliwościami: 1.Do tej pory wszystkie samoloty, jakimi latali nasi reprezentanci nazywały się "rządowe", a 10 kwietnia rozbił się "prezydencki". Jak słowa mogą dużo znaczyć. Od początku się z tym nie liczono – celowo wprowadzano wieloznaczność i nowe definiowanie. 2.Specjaliści utrzymują, że samoloty rozbijają się we mgle, ale nigdy z powodu mgły. Był to sygnał, że do tego skutku trzeba szukać wśród wielu przyczyn. Martwiło mnie, że są tacy, co już wiedzą, że to była ta i tylko ta przyczyna, mimo że sprawa musi do końca pozostać otwarta. Tak jest uczciwie z punktu widzenia tego, co pod czaszką mamy najcenniejszego. 3.Od pierwszego dnia dosyć pilnie obserwowałem dziennikarzy, których poglądy znałem od dawna. Byłem zdziwiony tworzeniem przez nich dziennikarskiej nowomowy, która jakoś dziwnie współgrała z polityczną wieloznacznością. W takiej sytuacji trudno jest dobrze myśleć o metamorfozach ludzi opiniotwórczych. 4.Od początku odniosłem wrażenie, że piloci wbrew logice podchodzili do lądowania, ale zacząłem powątpiewać, czy nie był to efekt naczytania się niefachowych opinii, które pojawiły się niemal natychmiast. W którymś momencie straciłem pewność, jak całe społeczeństwo, i w przeciwieństwie do niego zostawiłem temat. Do załamania się mojej „metodologii” doszło z chwilą powstania sejmowego zespołu Macierewicza. To uświadomiło mi, jak śmieszna staje się polityka na tym tle. I to trudno mi wybaczyć politykom, że nadużywają różnych świętości, w tym również metodologicznych. Jest to powód dla którego w żaden sposób nie zwiążę się z opcją, w której tak właśnie się sądzi. Gdyby wziąć to na poważnie, to „my k... możemy wszystko” od tej chwili. P.S. I teraz, co z pomnikiem. Zanim poznamy przyczyny a już musielibyśmy pomnik stawiać, to postawmy całemu społeczeństwu jako lustro: dwie lewe ręce, które nic nie potrafią, dwie lewe półkule, które są odpowiedzialne za ten prawicowy burdel myślowy, itd. Sądzę, że około 96 negatywów dałoby się symbolicznie przedstawić, w tym przynajmniej ze dwa krzyże, które dzielą zamiast łączyć. A na klasyczne pytanie byle jakiego chochoła: „Co tam panie słychać w polityce” odpowiadamy – Golgota, Panie! Golgota trzyma się mocno!? Link Zgłoś
fan_sld Re: Nie o pomniku, ale o tym...właśnie 25.08.10, 12:18 zamknięty Tak jak pisalem juz wielokrotnie podstawa rzadzenia sa igrzyska i chleb. A ze sytuacja z chlebem za rzadow PO staje sie coraz bardziej dramatyczna tym wiecej bedzie igrzysk zeby lud mogl sie pasjonowac "polityka naszych elit". A elity ciesza sie jak dzieci kiedy mozna bez konca popieprzyc o krzyzach, pomnikach itd. Ide o zaklad ze nikt nie jest zainteresowany ujawnieniem przyczyn katastrofy ani mohery bo wyjdzie ze Kaczor uparl sie aby ladowac we mgle, ani rzad ktory mial burdel we sluzbach ani ruskie ktorzy mieli burdel na lotnisku. Im dluzej bedzie "ciemno" tym dluzej beda igrzyska i "inteligent" pokroju JHG bedzie mogl bredzic bez sensu o du* maryni. Jedyne co jest pewne to nasz dlug ktory w ciagu 2 lat wzrosl z 500 do 700 mld zl ale nad tym nie warto sie zastnawiac. Link Zgłoś
Gość: jothagie Tak czy owak, na psy zejdziemy IP: *.olsztyn.mm.pl 26.08.10, 09:47 zamknięty Nie jest tak (w sensie, że tego chcemy lub nie), że mamy do wyboru totalne skurw...stwo, czyli politykę, albo totalną utopię, czyli religię. Niestety, tych rzeczy nie da się ani rozdzielić, ani połączyć na trwałe. I w czymś takim, za zrządzeniem Opatrzności, aktualnie żyć musimy. Czyli ochrzczone demokratyczne niewolnictwo. Jeśli już mamy tego dosyć, to musimy działać w tym kierunku, by to pierwsze się cywilizowało(polityka), a drugie urealniało (religia). Jeśli natomiast obie części będą dochodziły swoich racji nawet po „trupach”, to pozostaniemy w tym piekiełku, gdzie tylko beton dozna zadowolenia. Zadowolenie to jednak będzie pochodziło tylko z sukcesów walki, co w sumie okaże się pyrrusowym zwycięstwem. Dziś pyrrusowe zwycięstwo, polega przede wszystkim na tym, że taki problem, niezależnie od tego, czy jest realny czy urojony jest odsunięciem na plan dalszy spraw gospodarki. W praktyce: igrzyska, zamiast chleba. Z tych względów, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obie strony są pieczeniarzami u naszego wroga, który opłaca za niszczenie szans temu krajowi. Sytuacja jest o tyle trudna, ze po stronie polityki nie ma żadnego mocnego punktu do zaczepienia. Miną lata zanim lewica zrozumie, że kłamać można tylko w granicach przyzwoitości. PSL wyżarł już wszystkie konfitury i w odstawkę. Co do innych nieznaczących partii niezbadane są wyroki Opatrzności. Jaki jest PiS to wiemy dostatecznie dobrze, ale jest to jeszcze siła, bo pewnym osobowościom to odpowiada i nie ma na to rady w demokracji. Jakie jest PO, to zaczynamy się przekonywać – służby nasze i obce, GW i jej obrzezane interesy – to nie wygląda najlepiej i to jest do odrzucenia. Kościół, po odrzuceniu żydowskiej gęby, jaką mu się dorabia, mimo wszystko jest taki, jakiego nie chcielibyśmy. I co, drogi homo politicus? No może dam spokój temu tematowi, bo mnie i mojemu psu (od 10ciu lat żyje już tylko w mojej wyobraźni) jest już raczej wszystko jedno. I w ten oto sposób jesteśmy przy problemie – kierunku schodzenia... P.S. Wspomnienie o moim psie. Mam duże obciążenie z tego powodu, że go w ogóle wziąłem. Wieżowiec, to żadne warunki dla psa. Była to raczej zabawka podtrzymująca kondycję serca właściciela. Trzy długie spacery dziennie to chyba jedyne dobrodziejstwo z posiadania psa. Na wesoło wspominam wszystkie czempionaty w oblizywaniu się po zjedzeniu jednego kawałka czekolady. Dochodziło do 160 razy. Wygrywał z wszystkimi... I to przypomina mi wczorajsze wystąpienie biskupów w Częstochowie – takie oblizywanie się po czymś „bardzo dobrym”. Pełne samozadowolenie. Brakowało tylko o. dyrektora w trakcie szczytowania i pieśni „Abba ojcze!” - „Ty wyzwoliłeś nas Panie z kajdan i samych siebie”. Szczególnie z samych siebie... i niech nam teraz ktoś podskoczy. Esencja duchowych muskuł, ćwiczonych przez dwa tysiąclecia. Link Zgłoś
fan_sld Re: Tak czy owak, na psy zejdziemy 26.08.10, 10:45 zamknięty Zastanawiam się jak dlugo jeszcze JHG będzie wypisywal posty w których tak jaskrowo sam sobie przeczyl. Zauważcie co pisze. „totalne skurw...stwo, czyli politykę” mysle ze każdy się z tym zgadza ze taka wlasnie jest polityka i to od wiekow. . Po czym JHG pisze – „Miną lata zanim lewica zrozumie, że kłamać można tylko w granicach przyzwoitości” Otoz szanowny panie JHG uprzejmie Pana informuje ze lewica nigdy tego nie zrozumie ba nie ma nawet takiego zamiaru bo lewica to sa przeciez „totalni sk.syni” Żadna lewica – ani ta bezbozna jak SLD czy ta pobozna jak PIS nie ma zamiaru przestac lgac bo po prostu oni z tego zyja. Im wiecej nawciskaja nam kitu ze bez opieki panstwa bez podatkow, zdechniemy jak psy tym wiecej kasy od nas wyciąga. Na tym polega istota lewicowość. Jedynym ratunkiem dla nas jest placenie tym „totalnym sk*synom” jak najmniej pieniędzy. Przypominam ze to JHG jest zwolennikiem ustroju który opiera się na placeniu i oddawaniu się w opieke ww. „totalnym skur*nom”. Doprawdy nie wiem co trzeba mieć w mozgu żeby mieć tak schizofreniczne poglady i jeszcze się nimi chwalic na forum publicznym. Link Zgłoś
Gość: * Niezapomniana partia IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.08.10, 11:20 zamknięty www.youtube.com/watch?v=A7c9aXB7Ne4&feature=related Link Zgłoś
Gość: * Re: Tak czy owak, na psy zejdziemy IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.08.10, 11:15 zamknięty "ochrzczone demokratyczne niewolnictwo" jako efekt mariażu ołtarza z tronem. Też tak to oceniam. Nie wiem, czy nie z tego powodu ok. 30% absolwentów szkół co roku mówi adieu takiej konstrukcji politycznej społeczeństwa bezpowrotnie emigrując z tego kraju. Link Zgłoś
fan_sld Re: Tak czy owak, na psy zejdziemy 26.08.10, 16:06 zamknięty www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=818 A tu jest akurat fajny artykulik jak jestesmy na bezczelnego okradani. Jak wspomniani przez "inteligenta" jhg "totalni S" doja nas na ogromna kase. I JHG smie pisac ze "totalni s* kiedystam zrozumieja ze nie wolno klamac? Lubie czytac posty JHG i sie smiec z jego "umiejetnosci myslenia" :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Uroczyście o kant d... rozbić IP: *.olsztyn.mm.pl 27.08.10, 08:49 zamknięty Z okazji rocznic sierpniowych mam raczej smutne odczucia. To fakt, że wtedy miałem jakieś marzenia na poziomie możliwości mojej wyobraźni. W rzeczywistości wydarzyło się oczywiście coś więcej, niż marzyłem. Coś, co pchnęło rozwój mojej wyobraźni na nowe tory. Rozwijałem się nie w nurcie, ale z boku, co pozwoliło mi zachować niezależność i inny obraz rozwoju kraju. Tą niezależność, której tak oczekiwałem od momentu powstania NSZZ. Niestety, ta oczekiwana niezależność wykoślawiła się. Z historii natomiast wyłania się ponury obraz impotencji politycznej – zawsze ktoś coś blokuje, żeby przypadkowo nie poszło w dobrym kierunku. Takie odnoszę wrażenie. Można by powiedzieć, że ciąży na nas syndrom Grunwaldu. Zwyciężyliśmy, ale nie zdecydowaliśmy się na więcej. Dalszą walkę toczyliśmy świadomie nieskutecznie i na raty, co mówię z całą odpowiedzialnością. Najpierw do pokonania była lewica: PZPR (jako duch), SdRP, SLD – a przecież wystarczyła dobra ustawa lustracyjno - dekomunizacyjna. Odnosiłem wrażenie, że decydenci zachowują się bądź jak służby, bądź jak PSL (kiepsko widzę rolę tej partii w najnowszej historii Polski). Nie trzeba było ratować lewej nogi. Nie trzeba było wyciągać gorszących posądzeń. Sprawę ostatecznie załatwiono – została idea, która bezwzględnie jest Polsce potrzebna. Powoli powstaje europejska lewica, raz po raz ciągnięta w przeszłość, czego na stałe już nie da się zrobić. Niestety, nie odradza się z popiołów, ale z koślawego nasienia. Teraz mamy drugi etap – pokonać PiS, a przecież wystarczyło, żeby Kościół nie mieszał się do polityki. Teraz trudno zatrzymać pisowską demolkę państwa a zatrzymać koniecznie trzeba. To jest walka nie tylko o władzę i rząd dusz, ale o standardy myślowe, które przez dziesięciolecia mogą być z nami i przeszkadzać lub pomagać. Kościół mógłby sprawie pomóc robiąc krok do tyłu, ale pewnie tego nie zrobi, czym to starcie przeciągnie na lata. A przecież przed nami stoi jeszcze problem pokonania PO. Musimy tego dokonać, bo jeśli nie, to nasze dzieci mogą być tylko żołnierzami w mafii, a czytania i pisania będą się uczyć na GW. To jest partia założona przez służby – nasze i obce. Widzę światełko w tunelu – poseł Palikot i jego konkurencyjna partia. To może być zalążek obalenia „wiecznych” rządów PO, ale jeszcze nie wiemy, co lub kto za nią stoi. Jeśli to jest inicjatywa czysto polska, to już może nie mieć szans. Sprawy zaszły zbyt daleko. Czyli co po hucznych obchodach rocznicowych? Mizerna perspektywa... z małym światełkiem nadziei. P.S. Do tej pory starałem się być ocourant z publikacjami ważnymi dla teraźniejszości. Czytałem je jako trzeci, czwarty w kolejności, co pomniejszało koszty ich zakupu. Wczoraj odmówiłem uczestniczenia w zakupie książki Sławomira Cenckiewicza, pt. „Anna Solidarność”, uważając, że od samego mieszania herbata nie staje się słodsza. Swego czasu przeczytałem wypowiedź Zbigniewa Herberta o Annie Walentynowicz i to powinno mi wystarczyć, Świadomie więc zadecydowałem, że dosyć tworzenia historii na moich oczach. Dzianie się rzeczywistości zaczyna mi być obojętne. Chyba już czas zainteresować się wiewiórkami w jakimś parku... I coś z życia elit. Piotr Ikonowicz (były poseł) zatrudnił się u prezydenta Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza (popieranego przez PO) kosząc trawę i sprzątając po psach w jego ogródku. Zarobione pieniądze chciał przeznaczyć na spłacenie czynszu tym mieszkańcom Nowej Soli, którzy nie mają z czego zapłacić. Został przez prezydenta publicznie wyśmiany... Za dwie godziny pracy zarobił 15 zł netto. Może z okazji rocznic rzeczywiście czas te g**na posprzątać... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Uroczyście o kant d... rozbić IP: *.olsztyn.mm.pl 27.08.10, 09:28 zamknięty www.kapitalizm.org/?action=show_article&art_id=6641 Tak to jest jak socjalista (czyt. kompletny idiota albo bezczelny zlodziej) mysli o ekonomii czyli o czyms o czym komletnie nie ma pojecia. Link Zgłoś
Gość: jothagie Sprawy źle załatwione wyostrzy życie IP: *.olsztyn.mm.pl 28.08.10, 09:44 zamknięty Nikt nie potrafi dać gwarancji, że po aferze wobec bolszewickich mogił zacznie się coś dziać z polskimi grobami na obczyźnie. Chodzi o związek przyczynowo – skutkowy. Coś już wiemy na ten temat, a resztę postaramy się ukryć przed opinia publiczną. A przecież polskie mogiły są w różnych stronach świata. Kultura pewnych narodów nie pozwala na wandalizm, ale polityka przekracza granice i nie ma żadnych skrępowań. Sporo odwiedziłem grobów polskich na terenie dawnego ZSRR – nasi zmarli rodacy byli tolerowani. Ktoś więc może spuścić psa z łańcucha... Czy potrafimy uzasadnić, że nasze groby są lepsze od ich mogił? wiadomosci.onet.pl/2214663,12,zdewastowano_polski_cmentarz_w_brzesciu,item.html Nie jestem pewien, czy po zaangażowaniu wszystkich stron w sprawy smoleńskiego krzyża nie pojawi się ogień w jakiejś świątyni i czy będzie to powiązanie przyczynowo – skutkowe. Kościół prowokująco przekracza granice cierpliwości ludzi niewierzących. Ludzie prymitywni korzystają z tego w Azji, palą chrześcijańskie świątynie, a przecież tu w Polsce nie jesteśmy jakąś wyodrębnioną świątynią kultury osobistej. Co na walce i polityce wychowujemy, to i mamy. Uczymy skuteczności i psychoterapii zemsty, to i mieć ją będziemy. Drożdżami niezadowolenia jest tu rozmijanie się słów Kościoła z czynami sług P.B. I ku przestrodze: Do manetki gazu przykładaj głowę a nie rękę, bo Cie nawet krzyż nie uratuje: wiadomosci.wp.pl/kat,1025859,title,Motocyklista-wjechal-w-krzyz---zginal-na-miejscu,wid,12605000,wiadomosc.html?ticaid=1ac5c Zawsze tak było, ale pewne rzeczy dopiero ostatnio wychodzą na światło dzienne. Za przysługę wyświadczoną Kościołowi otrzymuje się sowite nagrody. Przykładowo: Kwaśniewski - stanowisko profesora w jezuickim Georgetown University. Im to nie przeszkadza, że szemrany magister. Rokita wykłada u jezuitów w Krakowie (filia Gregorianum). A „parafianka”, jak to mówił Urban, Suchocka długowiecznym ambasadorem przy samym Panu Bogu – konkordat poszedł widocznie w smak. Zastanawiam się tylko gdzie i jaką synekurę otrzymają „obrońcy krzyża”. A może tylko prezes – odpust zupełny... dla niego i dla kota. P.S. A teraz praesens optativus (czas teraźniejszy życzeniowy) w wydaniu religijnym. Może bez wdawania się w szczegóły (rozmowy, doświadczenia, lektury) kolejny raz potwierdzę swój domysł na temat JPII. Mianowicie, autorytet papieża utrzymuje się jeszcze wśród niewierzących. Wśród wierzących rośnie zwyczajne bałwochwalstwo. Krzyż był szanowany przez niewierzących, ale nie jest, bo sami wierzący go nie szanują. Rośnie bałwochwalstwo nawet w stosunku do dwóch poprzecznie zbitych desek. I jest to świadomie śrubowane przez tych, którzy uważają, że posiedli wiedzę dobrego i złego. Złego, może rzeczywiście... Link Zgłoś
Gość: jothagie Czy to koniecznie ksenofobia IP: *.olsztyn.mm.pl 29.08.10, 09:18 zamknięty jeśli o tym mówi się co raz częściej i od pewnego czasu regularnie. Ostatnio ktoś tu na forum narzekał, że PO jest opanowana przez Ukraińców (forum.gazeta.pl/forum/w,64,115172832,115172832,Ukrainska_twarz_Platformy_Obywatelskiej.html, również:forum.gazeta.pl/forum/w,64,93518055,93518055,Czu_Ukraincy_wykoncza_PO_w_Olsztynie_.html) To fakt, ale to nic nowego. Miałem kiedyś okazję przyjrzeć się dokładnie historii PPS i pobieżnie historii innych partii w okresie międzywojnia. Partie były opanowane przez Żydów, wg zasady: na lewicy bardziej, na prawicy mniej. Stąd pojęcie żydokomuny funkcjonujące w oparciu o statutowy zapis z 1892 roku („poszanowanie praw każdego obywatela bez względu na jego pochodzenie, rasę, narodowość i wyznanie”). Notabene, po roku 1987, gdy PPS uzyskała niezależność, sytuacja powtórzyła się, jednak już tylko jako farsa. Wynikało to z dwóch zasad: 1.Trzeba być wszędzie, żeby zachować wpływy na wszelki wypadek. I to jest jasne, bo jest to marzenie każdej mniejszości w innym kraju. „Jeśli uda się przetrwać, to uda się zapanować”. 2.Sytuacja mniejszości żydowskiej była specyficzna. W okresie międzywojnia Żydzi mieli problem, komu zaufać. Bogaci uwierzyli kulturze niemieckiej (protestancki kult pomnażania bogactwa - Mt 25, 14-30), ale robili to wbrew logice i bardzo się zawiedli. Spora część bogatych uwierzyła Trockiemu, ale tylko dlatego, że był Żydem. Przetrwali jeśli w porę emigrowali do i z ZSRR. Biedni Żydzi mogli uwierzyć tylko Leninowi, bo był on częścią żydowskiego planu. Ci osiągnęli najwięcej z możliwości w ZSRR i krajach satelickich. I tych trzecich otrzymaliśmy w spadku repatriacyjnym i z nakazem budowy socjalizmu. Przez lata ćwiczyliśmy ich wersję socjalizmu. W istocie nadal obowiązuje ten sam plan – wspólnota. Nie ma znaczenia, jaka, byleby tylko być przy sterach. Może to być RWPG ale równie dobrze UE. W tym celu szuka się możliwości, sojuszników, itp. I jak patrze na Zachodnią Europę i społeczeństwo postrzegam jako zbiór Turków, Marokańczyków, Afrykańczyków, Hindusów, to w zasadzie jest mi wszystko jedno. Może być tylko jedno zastrzeżenie, że w innego Boga wierzą, ale przecież te sprawy tracą na wartości. Mogę należeć do mniejszości pozbawionej praw przez większość. Jakoś tak miałem zorganizowane życie, że nigdy do większości nie należałem, a w „demokracji” szczególnie... Ukraińcy podobnie – otrzymaliśmy po zabiegu korekty granic. Są wszędzie. Są przy sterach w paru województwach, a wiadomo, że jest to droga do centrali. Znaleźli sprzymierzeńców w innych mniejszościach. Sprytnie wyznają naszą wiarę w wersji Piotra Skargi i mają w d... to wszystko, co o nich sądzimy. A jeśli wierzyć ewolucji, to mają większe szanse, niż my, bo się przystosowali do konieczności podboju. Mam wrażenie, że tego nie da się powstrzymać, tym bardziej, ze sami mamy ochotę na emigrację... Władza celowo obrzydza nam życie, żebyśmy przestali być patriotami. Nie udaje się namówić do kupowania tego, co polskie, a cóż dopiero do wyznawania i szanowania tego, co polskie (Juszczenko, Bandera). No cóż, po jakimś dziejowym kataklizmie, jak feniks, odrodzimy się w oparciu o tych z USA i Wielkiej Brytanii. Tylko czy Bóg przeniesie nas do starożytnego Egiptu (kabaret „Neonówka”)... Ja też tylko zauważam fakt, ale daleki jestem od oceny – mnie i mojemu psu... P.S. Przed oczyma mam fakt, jak to w 1968 r. A. Rapacki otrzymał rozkaz zwolnienia wszystkich Żydów z MSZ. Wyszedł ostatni kładąc również swoja rezygnację. Nikt nie został... Czy ktoś zastanawiał się, co by było, gdyby do naszego województwa dotarł rozkaz zwolnienia wszystkich Ukraińców? Bez obaw, nie dotrze, bo wszędzie oni są (lub ich sojusznicy), w tym również tam, gdzie taki głupi pomysł mógłby się narodzić. Ale tak poważnie mówiąc, gdzie tkwi problem? Źle zaplanowano polityczne prawa mniejszości. Tu demokracja powinna mieć ograniczenia. Mniejszość niemiecka ma ustawowo zagwarantowane mandaty do sejmu? Ma! Dlaczego inne nie zostały pod to podciągnięte? I ostra kontrola. Poczuwasz się, to się dostosuj. Ale to już przerabialiśmy, gdy prawica podniosła problem dlaczego reprezentacja żydowska w rządzie i sejmie nie oddaje stosunku tej narodowości do narodowości polskiej. Problem przykryto „czapkami”. Niestety, już od Reagana wiadomo, że na prawa człowieka krzykliwie powołują się ci, co je nagminnie łamią. Link Zgłoś
fan_sld Re: Czy to koniecznie ksenofobia 29.08.10, 13:38 zamknięty Od Reagana? Slusznie :D :D wczesniej jak np. Lenin mowil o prawach czlowieka to nie tylko mowil ale i dzialal nawet w ramach tych "praw" zorganizowal wycieczki krajoznawcze polaczone z nauka wycinania drzew na Syberii. Ale po co uciekac za granice. Wystarczy przypomniec sobie "obrone praw czlowieka" w PRL-u. Te wielkie "niekrzykliwe" hasla na kazdym pochodzie "Partia z narodem narod z partia" czy "socjalizm to lepsze jutro" itd. Wtedy to byla najprawdziwsza prawda. Dopiero ten zly Raegan i zla prawica .... itd itd.... bla bla bla. A wogole najgorszy to ten kosciol. Jak harcerze postawili dwie dechy w stolicy to znaczy ze Kosciol maci, jak jakis urzedas z poparciem komorowskiego wymyslil sobie postawic pomnik dla sowieckiego agresora to tez znaczy ze Kosciol maci. Wiadomo Kosciol wszechmocny jest i zapewne odpowiada nawet za deficyt finansow publicznych, "gradobicie i koklusz". Tylko czekam kiedy komunista JHG napisze ze najlepiej byloby gdyby, wzorem bolszewikow, zdelegalizowac ten Kosciol jak w Wilnie w 1919 a zlym obszarnikom podrzynac gardla jak w 1920. a wtedy nastanie komuszy raj. Link Zgłoś
Gość: KatLa Re: Czy to koniecznie ksenofobia IP: *.lh.pl 29.08.10, 15:50 zamknięty Fan_sld! Mam pytanie, czy Ty ustosunkowałeś się do tematu, czy rozmawiasz z własnym chorym umysłem? We wszystkich już widzisz wrogów i bandytów – SLD, PiS, PO, PSL, ZUS, KRUS. Przeszkadza Ci każdy, kto na tym forum napisze, co myśli. Masz na niego przygotowane szambo, które wylewasz o dowolnej godzinie dnia i nocy. Nie wystarczy Ci to? Musisz jeszcze z kogoś zrobić komunistę? Skończyłam politologię Na UW gdzie mnie przestrzegano, żeby nie okazywać zainteresowania takim chorym umysłom jak Ty, ale nie wytrzymałam. Przekraczasz wszelkie miary uzjadliwiania się. Chory człowieku, nie tarzaj się z taka przyjemnością w tym rynsztoku. Polityka, to nie jest zabawa chorych umysłów, nawet jeśli to tak wygląda w oryginale. Link Zgłoś
fan_sld Re: Czy to koniecznie ksenofobia 29.08.10, 17:34 zamknięty Po pierwsze gdybys rozumial(ala) moje posty wiedzial(ala)bys ze nie krytykuje wszystkiego, po drugie nie przeszkadza mi kazdy kto mysli a bawi ten kto nie mysli i do tego wypisuje takie brednie jak JHG. Po trzecie msiu z proxy mowilem Ci juz tyle razy nie czytaj moich postow. Widzisz moj nick to go omijaj. Nie ma przymsu na szczescie na forum. Nie musisz czytac moich wypocin ale ja niestety moge je pisac i bede to robil. Jednym slowem do widzenia.. bez zalu z mojej strony. :P Link Zgłoś
Gość: jothagie Czarno to widzę...ale niech przemyśli IP: *.olsztyn.mm.pl 30.08.10, 08:08 zamknięty forum.gazeta.pl/forum/w,64,113663594,113663594,poprzyj_Staron_na_prezydenta_Olsztyna.html Głosy na tak i na nie, jak tego można się spodziewać. Ważne, jaki to procent. Chodzi o posłankę L.S. ewentualnego kandydata na prezydenta. Z poglądów nie znam Jej. Faktem jest, że cudzy ogląd mnie nie zraził – wyczuwałem coś fałszywego w struganiu Jej „posągu”. Z czynów co nieco, ale zupełnie nie wiem, co było interesem własnym, a co społecznym. Mógłbym zaufać i stanąć po Jej stronie, ale musiałbym spotkać parę racjonalnych gestów z Jej strony. Najpierw trzeba stworzyć mapę Jej możliwości, czyli odpowiedzieć na kilka pytań. Czy zdaje sobie sprawę, że jeśli stanie do boju o prezydenturę, to stanie do konfrontacji z wielu osobami, znanymi z nazwiska i imienia? Dlatego dobrze byłoby wiedzieć, a Ona powinna zdawać sobie sprawę, kto za nią stoi – gdzieś na górze i tu na miejscu. Na takim poziomie konfrontacji liczy się siła – siła wyborcza, to mało, bo na prowincji wszystko można zmontować. Dalej, z kim faktycznie stanie (musi) do konfrontacji i musi wygrać, a z kim będzie rozmawiać i zawrze najmniej kosztowny rozejm? Nie może oddać żadnego elementu decyzyjnego. Czy posiada rozeznanie (wie, prowadziła rozmowy, zorganizowała sobie wywiad) w stylu Dzierżyńskiego: „Kto tu jest nasz, a kto wróg”? To bardzo ważne. Posłanka i prezydent to dwie różne optyki i nie wolno niczego ślepo przenosić. Czy potrafi być niezależna od nacisku propagandy? Czy potrafi być zależna od swoich zaufanych doradców? Niech ktoś z zaufanych powie jej szczerze, czy potrafi zmienić „buty” polityczne na „buty” administracyjne. To wbrew pozorom nie jest takie proste. Niech zaufani powiedzą, jaką ma szybkość obrastania w Ducha św – nie ma nic gorszego, jak szybkie obrastanie w nieomylność. A ci mniej życzliwi, nie wrogowie, będą ją spychać w tym kierunku. Będą chwalić, kadzić i podbijać wszystkie bębenki. Czy w związku z tym gotowa jest otaczać się szorstkimi fachowcami zamiast miłymi miernotami? Są jeszcze inne pytania, których nie mogę zadać publicznie, bo stanowią osobowość władcy i wiadomość wyniesiona mogłaby być wykorzystana przeciw. Ale chyba ktoś fachowy znajdzie się w pobliżu i weźmie odpowiedzialność za tajemnice, jak również za kreowanie władcy. My to nieźle robimy do wyborów, a potem „jakiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz” - to w wydaniu delikatnym. Brutalna rzeczywistość raczej objawia się powiedzeniem „a teraz k.. to my wszystko możemy”. Pani Poseł! Proponuję rekolekcje w cieniu obojętnej kalkulacji, najbardziej odrażających fachowców i zimnego draństwa. I niech to Pani wystarczy na więcej, niż jedną kadencję... P.S. Zimne piwo to na razie ja mogę wypić... Link Zgłoś
Gość: jothagie Z wolnością stosunek pośredni... IP: *.olsztyn.mm.pl 31.08.10, 09:20 zamknięty jako rozważanie przypadku historii, trendu teraźniejszości i obłudy rocznicy. Dlatego zanim o tym, to: Popularne staje się korzystanie z bramek proxy i krycie pod nimi odrobiny swobody wypowiedzi. Nie mam negatywnego zdania na ten temat, chociaż usiłuję zrozumieć sam mechanizm. Dlaczego ludzie boją się posługiwania swoim IP. Widocznie jakieś obawy tkwią a jakieś potrzeby podsuwają taki sposób. Obawiam się, że to niedostatki demokracji, choć dopuszczam bardziej przyziemne motywy. Znajomy dziennikarz posługuje się tym zawsze, gdy korzysta z cudzego komputera, w tym także służbowego w celach prywatnych. Dziwne, że nie korzysta z tych ogólnie dostępnych a ma jakiś swój spis, niepolskich możliwości. Nawet spore (jak na moje wyobrażenie) płaci za to pieniądze. Podobno w umowie ma zagwarantowaną anonimowość, ale do końca nie jest tego pewien. (Operator GSM też jest zobowiązany do tajemnicy, a pęka prawie w każdej sytuacji, za którą kryje się prokurator.) I tak wyciekają nasze pieniądze z powodu niedostatków naszej demokracji. I tak wycieka nasze pragnienie wolności podobno zrealizowane wraz z powstaniem „Solidarności”. I tu ważna rzecz. Otóż tenże dziennikarz twierdzi, że to złudne jest korzystanie z podpowiedzi – rozpowszechnianej listy bramek proxy. Często jest to własność służb różnego rodzaju, którym wystarczy informacja „na wejściu”. Owszem są możliwości tzw. wolnościowe, które mają jedną centralę a poszukiwania zarządza się tylko w sprawach niezwykle ważnych. To amerykańskie programy wojskowe udostępnione cywilom, ale łudzi się ten, kto sądzi, ze nikt tego nie kontroluje. Po prostu, wycenia się skalę zagrożenia. Na tym forum zagrożenie wycenia Redakcja (widać, że obiektywna nie jest, że jest częścią „strony” sporu), wyceniają to sami internauci ośmieszając się zapalczywością i brakiem otwartości, wyceniają to czytelnicy optując wg własnych ocen. W każdym bądź razie, jest to dosyć prymitywny poziom wyceny, pozbawiony demokratycznego luzu. Niestety, kształcimy się w chamstwie, zamiast w tolerancji. Owszem, internet jest medium wolnym, ale żadna władza tego na żywioł nie puści i nie może tego zrobić, a przy okazji może również płotkę złowić. Doradzam więc odwagę i powściągliwość, bo anonimowość w sieci jest tylko dla naiwnych. A mieć poglądy swoje, własne, to wielka sprawa w demokracji i tylko dureń i niedorozwój może je oceniać jako bzdury. Prawdziwa demokracja (jeśli da się to zdefiniować) jest obojętna na cudze poglądy, jeśli tylko jej samej nie zagrażają. „Dmuchana demokracja” w tym wszelkie „izmy” są agresywne wobec poglądów nie takich, jak nasze. To rozpowszechniło się wraz z dogmatyzmem religijnym – wojny z poglądami, ludźmi i ta zaciekłość, że tylko my mamy rację... Zawsze to trąci dyktaturą jeśli jakaś idea jest przechwytywana przez Urząd Nauczycielski (ludzi, którzy z tego nieźle żyją)... i modyfikują. Jeśli więc zależy nam na postępie, to odwaga jest elementem rozwoju nas samych i postępu cywilizacyjnego. Ale niech nikt nie pretenduje do Urzędu Nauczycielskiego... P.S. Wczoraj obejrzałem uroczystości z Gdańska. Było to bardzo pouczające, bo jeśli cały rok Polska nie-rządem stoi to w okolicach końca sierpnia należy nam się kabaret. Jak psu buda... Zawiódł plan A: „Gdy nas wybierzecie, to bułki z szynką jeść będziecie” - egzekucji dokonali Lewandowski, Balcerowicz i doradcy. Zawiódł plan B: „My zrobimy Wam trochę lepiej a wy zostawicie nam władzę”. Była tak pociągająca, że nawet żaden POPiS nie mógł powstać. Tylko plan C trzyma się w najlepsze: „Teraz jak my i nasi kolesie uwłaszczyliśmy się na majątku państwowym, to możecie nas w d... pocałować”. Czas na S2, ale kto nowej Solidarności da wiarę? Gdyby jeszcze choć trochę przejawiali tej ideowości sprzed trzydziestu lat. I o to przecież chodzi... żeby się nie pojawiła. Bawię się jak cholera, ale dobija mnie ta bohema (po polsku: cyganeria polityczna). Link Zgłoś
Gość: jothagie Śmieszy mnie taka lewica IP: *.olsztyn.mm.pl 01.09.10, 10:09 zamknięty wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,To-najlepszy-moment-na-rozpoczecie-walki-z-Kosciolem,wid,12614496,wiadomosc_prasa.html To fakt, że pewne posunięcia w stosunku do Kościoła trzeba rozpocząć, ale wolałbym gdyby zrobiła to laicka prawica, która jeszcze żadnym oszustwem ideologicznym się nie wsławiła. Pewnie dlatego, ze jej nie ma. Musi powstać i ustanowić twarde zasady, bo lewica pogrywa przedwyborczo. Obecna lewica jest potomkiem różnych idei, a w tej akurat sprawie, spadkobiercą Bernsteina – że ruch jest wszystkim, a cel niczym. Po wyborach zapomni, ale przecież nie na zawsze. Kiedyś znów są wybory. Po tym, co zrobili P.T. Kwaśniewski i Miller w skali kraju i diler różańcowy w Olsztynie nie dam się nabrać na tego typu gadki. Podobnie jak Wałęsa przyprawiał polityce „lewą nogę”, tak ja wnioskuję o laicką prawą nogę. Zarówno obecna „antyklerykalna” lewica jak i obecna religijna prawica są pożałowania godne. To urąga myśleniu człowieka opanowanego, który wprawdzie nie angażuje się w bieżące walki, ale jakiś postęp społeczny chciałby obserwować. Należy dążyć do ustanowienia laickiego prawa a nie do gromadzenia wyborców wg kryterium antyklerykalnego. Od święta widzę taki radziecki schemat: „My wam wybierzemy prezydenta, a wy nam w zamian oddacie przedszkola i szkoły”. „My Wam podrzucimy krzyż, a Wy nas w zamian dopuścicie do zespołu negocjacyjnego mającego ustalić stałe miejsce jego przebywania lub formę godnego(!) upamiętnienia”. „My” to oczywiście biskupi. Polska nie jest li tylko moją własnością, ale nikt mnie o nic nie pyta w żadnym referendum. Podejmują decyzje, które stoją w sprzeczności z moimi zasadami. Co gorsza nie sposób tego ominąć. Ja się więc pytam, czy to jest demokracja, czy ktoś z nami leci w ciula (że gwary śląskiej użyję). Bo to, że leci z nami pilot, to nie mam wątpliwości – widzę tą małpę w czerwonym..., że do wspomnień się cofnę. A może ktoś ustaliłby parę podstawowych norm: Ustanowić przykładowo taką normę: „Każde postawienie symbolu religijnego musi uzyskać zgodę administracyjnej i wyznaniowej jednostki terytorialnej, żeby ta, na życzenie jednostki administracji państwowej dowolnego szczebla, mogła ów symbol przenieść na działkę wspólnoty religijnej. Nie dotyczy własności prywatnej, jeśli ta nie sąsiaduje z terenami publicznymi (prawnik musiałby to przeformułować). Albo inną, że wszyscy płacą podatki a każdy obrót pieniądza jest opodatkowany. Albo, że wspólnota wyznaniowa jest na własnym utrzymaniu (Church tax i nic więcej). Albo, jeśli Caritas korzysta z pieniędzy innych niż kościelne, to powinien mieć w zarządzie przedstawicieli MF. I wiele podobnych tym, żeby to towarzystwo wesołych krasnali wziąć w karby, bo inaczej każde wystąpienie dowolnego purpurata rodzi w części społeczeństwa chorobowy Zespół Tourette'a – po prostu, kląć się chce. P.S. Dziś rozpoczyna się nowy rok szkolny, w którym znów nie będzie możliwości zastąpienia religii lekcjami etyki. A Śniadek w Gdańsku pierniczy, że religia jest podstawą solidarności. Nie ważne czy jest praca. Ważne, że jest religia („nie ważne czy Polska bogata czy biedna, ważne żeby była katolicka” – H. Goryszewski). To niech przynajmniej dla głodnych wynegocjują komunę pod dwiema postaciami... To bardzo ciekawe, jak niedaleka droga dzieli nas od PZPR – KOR – SOLIDARNOŚĆ - KLD - UD - UW - PO – SLD – Solidarność – PZPR. I może jeszcze jedno: Podobno męską, okazjonalną impotencje mierzy się w blondszczypach, od 1-10. 30 sierpnia, podczas uroczystości w stoczni Gdańskiej zobaczyłem i przeżyłem 9 stopień. „Zabrałeś Panie możliwości, dobrze, że odebrałeś również chęci” – pomyślałem. Wiem, wiem... jeśli pragnę autentycznej dyskusji, to muszę zapisać się na jakiś renomowany uniwersytet, a nie żalić się na gazetowym forum... Link Zgłoś
Gość: jothagie Zrozumieć politykę Redakcji IP: *.olsztyn.mm.pl 02.09.10, 10:13 zamknięty Redakcjo! To nie jest Spam. Czemu mnie flekujesz? Link Zgłoś
Gość: jothagie Reviendront a nous moutons IP: *.olsztyn.mm.pl 02.09.10, 17:22 zamknięty Proszę mi powiedzieć, co się dzieje. Nie przyjmuje tekstu i kwalifikuje go jako SPAM. Nie jest to kwestia nicku, ani IP, ani kontynuacji postu. W tekście nie ma słów z tzw. „słownika”. Nic nie tyczy pkt 7 czy 11 Regulaminu. Jakie więc wyczulenie redakcja zaprogramowała? Proszę ogłosić, czego nie przełkniecie... Link Zgłoś
Gość: jothagie Spam na raty: (szukam „zakazanego” tekstu) IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:40 zamknięty Cz I Niczego wczoraj nie przeczytałem. Dziś niczego nie wysłuchałem. Jestem pozbawiony tej kłamliwej „świeżynki”. Dlatego wracam, jak to Francuzi mówią, do naszych owiec, czyli do tematów samo powracających. Nurtuje mnie pewien kierunek daleko na Wschód. Jeśli odrzucić politykę, to i tak wiele pozostanie do przemyślenia. Tym bardziej, że uporczywie ktoś robi ze mnie komunistę. Na przekór właśnie temu, raz jeszcze wykorzystam tą oto wiadomość: wiadomosci.onet.pl/2173392,12,wyznanie_dalajlamy_pozostaje_marksista,item.html “Marksizm posiada swój wymiar etyczny, a kapitalizm to tylko dążenie do osiągania zysków”. Ale tylko w Chinach „standard życia dla milionów uległ znacznej poprawie”. Czy na świecie komuś to przeszkadza, że w Chinach rządzą komuniści? Nie słyszałem... Nawet Dalajlama to akceptuje. Nie jestem miłośnikiem komunizmu, ale jestem z tymi ludźmi, którym tak się poprawiło. Po ludzku, gratuluję im. Link Zgłoś
Gość: jothagie Spam na raty - szukam „zakazanego” tekstu IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:44 zamknięty Cz III I na koniec to, co odegrało rolę spiritus movens tego postu: „Ludzie chcą innej polityki, mniej prawicowej, mniej konserwatywnej” - Janusz Palikot. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kosciol-wkurzyl-ludzi,wid,12612504,wiadomosc.html Zapewniam Was, że liberałowie mogą dalej zaklinać rzeczywistość – nie stworzyli realnego planu wyjścia z biedy, więc do biedy będą ściągani. To proste. Niepotrzebnie oszukiwano naród. Dodam jeszcze truizm: Gdyby na świecie było 99% ludzi zadowolonych z kapitalizmu, to nie byłoby żadnych partii lewicowych. Nikomu by to do głowy nie wpadło. P.S. Odwiedził mnie mój młodszy kolega po fachu. Przywiózł mi słowackie alkohole, co wyjaśnia, dlaczego nic wczoraj nie przeczytałem...Od niedawna jest na emeryturze i pracuje na Słowacji. Zarabia 3 tysiące euro. Za mieszkanie płaci 400 euro. Żyje za 600 a za resztę wie, że żyje. Porozmawialiśmy o powodzi, bo przejeżdżał przez zalane tereny... Link Zgłoś
Gość: jothagie Spam na raty: szukam „zakazanego” tekstu IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:49 zamknięty Cz II Nie ulega wątpliwości, że trzeba od siebie oddzielić dwa porządki: jednostkowy – etyczny i społeczny – polityczny. Ta granica nie powinna być naruszana w żadną ze stron i przez żadną ze stron. Jednostka może wybrać wiarę czy agnostycyzm, personalizm chrześcijański czy marksizm, itp. Nie ma nic gorszego jak człowiek „pusty”, szczególnie na styku społecznym (pracodawca, polityk). W wymiarze społecznym ważne jest to, co jest odpowiedzialne wobec i użyteczne dla całej zbiorowości. Ze społecznego wyboru może to być kapitalizm (bo jest on sprawniejszy) z zasadą pełnego czy ograniczonego liberalizmu, socjalizm z zasadą gospodarki rynkowej, Ważne, by system wprowadzić demokratycznie i profesjonalnie nim zarządzać. Z bardzo osobistego wymiaru, mogę opowiedzieć swoje doświadczenie z pracodawcą (Zarząd), który nie wykazywał żadnych elementów osobistego życia duchowego (pieniądze, korek i rozporek, czasem niebieska tabletka) i nie miał też żadnych kwalifikacji w zakresie prawa i gospodarki wolnorynkowej. Owszem, byli skuteczni, ale wszystko poza granicami prawa. Pieniędzy było na tyle, że mogli wziąć specjalistów, ale i tak ich nie słuchali. Mówię Wam – żałośnie taka zbitka wygląda. Długą mamy drogę, aż „społecznicy”, jak się nazywali, będą wzorem w sensie indywidualnym i społecznym. Może jak ten protestancki kapitalizm – dopiero w trzecim pokoleniu... Link Zgłoś
fan_sld Re: Spam na raty: szukam „zakazanego” 03.09.10, 19:58 zamknięty Przeciez Ty nie masz bladego pojecia o ekonomi. Nie jestes wstanie odroznic gospodarki wolnrynkowej od sterowanej perfidnie zza biurka. A co do Chin moze w koncu warto aby poczytal co sie dzieje daleko w Azji bo nagle moze sie okazac ze jest tam znacznie wiecej wolnego rynku czyli znienawidznego przez Ciebie kapitalizmu niz w USA czy w niektorych krajach Europy mimo ze w Chinach rzadza tzw. komunisci. Pamietaj tez ze paradoksalnie u nas najwiecej wolnorynowch mechanizmow wprowadzili Rakowski z Wilczkiem czyli klasyczni czewoni. To ze Ciebie nazywam komunista jest z mojej strony czysta ironia, poprostu nabijam sie z Twojej ekonomicznej tepoty i bawi mnie gdy piszesz o kapitalizmie, liberalach nie majac kompletnie zielonego pojecia kto to jest co to jest i jak dziala. Link Zgłoś
Gość: badziewiak Re: Spam na raty: szukam „zakazanego” IP: *.vectro.com 04.09.10, 16:25 zamknięty Gdy w głowie pustki, to kroczem do kapitalizmu – to twoje hasło wynikające z tekstów. Bardzo mi się podoba, szczególnie gdy obok mnie stoi dobre piwo. Po pracy, a mam taką pracę, że wszystkie głupoty mogę czytać w czasie wolnym. Wreszcie znalazłem to brakujące ogniwo – jak moja partia zwycięży, to zrobię cie ministrem finansów, Masz NIP, czy dopiero trzeba ci nadać, ty Znawco Skośnej Ekonomii. Link Zgłoś
Gość: jothagie Znalazłem SPAM IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 17:57 zamknięty Eureka: „zakazanym” słowem, które trzymało cały tekst jako SPAM okazała się medyczna nazwa niebieskiej tabletki, znanego afrodyzjaka. Mam nadzieję, że to tylko to. Gratulacje składam Redakcji! Czekam na gratulacje od Redakcji. Link Zgłoś
Gość: jothagie Móżdżek po polsku online IP: *.olsztyn.mm.pl 03.09.10, 10:05 zamknięty Temat ten specjalnie opóźniłem, żeby nabrać dystansu. Staram się z Wami nie spierać z wielu powodów. Po pierwsze, jestem tu chyba najstarszy i mam opór w przekonywaniu młodych. Nie odpowiada mi bycie nauczycielem w przedmiocie niedookreślonym. Owszem, ja mogę Was uczyć matematyki, rysunku technicznego, programowania, ale nie udziału w publicznej dyskusji, czy dziennikarstwie obywatelskim. Taką alergie wyniosłem z czasów, kiedy mnie usiłowano „przemówić do rozsądku”, a ja wolno dochodziłem do wniosku, że nie mają racji. Po drugie, młodzi mają w sobie coś „THC” - syndrom a motywacyjny. Jest to wręcz żenujące, że można działanie zastąpić słowami, obelgami, etykietami. Dla wielu z nich liczy się przede wszystkim, kto zgłosił pomysł, kto dopieprzył komuś w polemice, kto kogo zgnoił, itp. Na pracę już nie ma ani sił, ani motywacji. To jest bolączka życia politycznego w Polsce. I to przenosi się na dyskusję. Może jednak czas, by sobie to uświadomić. Mnie to było obce – teraz już tylko przyglądam się. Po trzecie, młodzi ludzie ulegli licznym podziałom, naturalnym i sztucznym. Bywa, że po całości i bezkrytycznie opowiadają się za jakąś „racją”. Mają do tego prawo i nie chciałbym psuć im samopoczucia, że można to wszystko olewać. Żal mi tych podzielonych dychotomicznie – życie takie nie jest i nie da się do tego sprowadzić. W swoim dojrzałym życiu też popełniałem taki błąd, że na zbyt wiele spraw miałem swój własny pogląd. Zupełnie niepotrzebnie. To przed niczym mnie nie uchroniło i w niczym nie pomogło. Wprost przeciwnie. Gdybym w to miejsce wstawił rozmówki polsko – hiszpańskie, to miałbym przynajmniej satysfakcję, bo znajomości tego języka zabrakło mi wielokrotnie. To dopiero dziś mogę mieć więcej poglądów bez jakichkolwiek konsekwencji. Nikomu nie muszę się przypodobać. O niczyją przychylność nie zabiegam. Nic też nie zależy od moich poglądów. Na szczęście! Po trzecie, usiłuję cenić sobie Wasze poglądy, jeśli tylko zauważam, że się rozwijacie, że coś czytacie, że przybywa Wam poglądów nowych. Wyobraźcie sobie, że nie potrafię dwa razy obejrzeć tego samego filmu, a cóż dopiero wielokrotnie czytać o tym samym ZUSie, o bandytach, o głupkach, szmatach lewicowych, itp. (znacie przecież tą mantrę). Znacie powiedzenie, że nawet zepsuty zegar, dwa razy na dobę wskazuje prawidłowy czas. Umiejętność znalezienia realizacji tego poglądu jest elementem doceniania interlokutora. Jeśli natomiast ktoś podejmuje ze mną dyskusję a odpowiada tylko swoim fobiom, to trudno, żebym go cenił, wspierał i promował. Głupotę trzeba czasem zobaczyć bez otoczki metodologicznej. Tu żadna naukowa aparatura nie jest potrzebna – to śmierdzi na odległość. A poza tym, jest to demokracja w której „widowisko musi trwać”, bo nie można odkryć wszystkiego... P.S. Coś pozytywnego o tym forum. Dobrym wzorem jest tu edico, który w jakiś sposób czuje się odpowiedzialny za post początkowy - reguluje dyskusję, broni swoich dyskutantów i usiłuje utrzymać zasadniczy nurt dyskusji. Gdzieś niezłą szkolę otrzymał, albo ma wrodzone poczucie ładu i składu... Link Zgłoś
fan_sld Re: Móżdżek po polsku online 03.09.10, 11:46 zamknięty Proszę jakie mile… Jak fansld ciagle pisze o ZUS o bandytach i lewakach to jest to mantra idioty. Ale jak edico wypisuje codziennie lekko licząc 1000 postow lejących pomyje na Kościół i swoich przeciwnikow w dyskusji to jest to „dobry wzor utrzymany w zasadniczym nurcie dyskusji”. :D :D No coz już dawno przyzwyczaiłem się ze JHG jest bardzo elastyczny w swoich pogladach, ceni odmienne zdanie, nikogo nie obraza, nikogo nie ocenia, stara się cenic poglady innych… pod warunkiem ze sa one zgodne z podstawowa teza – kapitalizm to zlo prawica to zlo, Kościół to zlo. O taka sobie "konsekwentna tolerancja inteligenta" który jak sam "skromnie zauwazyl" z racji wieku z pewnością jest inteligentny i z pewnością nie bredzi jak skończony matol. Wiadomo wiek zobowiazuje a mlodzi ulegli "podzialom" itd. itd. :D :D Ostal sie jeno dziadek JHG, niezalezny mysliciel na pustyni bezmozgowia i katolickiej ciemnoty, latarnia morska wsrod oceanu ludzkiej glupoty. :D :D :D Ale rodza sie perelki jak Edico... :D :D :D :D Nastepcy JHG jak mniemam :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Każdy bawi się tak, jak potrafi IP: *.olsztyn.mm.pl 04.09.10, 10:39 zamknięty Nie powodujcie tylko mylnego wrażenia, że soczysty, krwisty i kwiecisty „yadol” jest kimś gorszym od, na przykład, fansld'a. Yadol w niczym nie jest zakłamany. Nie jest też opętany jakąś ideą fixe. W nieokiełznany sposób wyraża tylko konsekwentnie swoje poglądy – co na sercu, to w myśli i w internecie. Nie jest to wzór języka polskiego dla uczniów podstawówki, ale wolę to niż obłęd ideologiczny wyrażany przez rozlicznych „kecawów”. A poza tym, jaki dureń bierze to na poważnie... To jest rodzaj zabawy, w której również czegoś się uczymy. Najpierw wchodzicie w jakąś partyjną ideologię, doprowadzacie ją do absurdu na forum, a potem dziwicie się, że ktoś totalnie z czegoś kpi. Nie ma co się obrażać. Prosicie się o to z powodu swej nadgorliwości. Poklasku dla swoich poglądów poszukujcie na tematycznych forach „Gościa Niedzielnego”, „Gazety Polskiej”, forum PiS czy PO. Wyczuwanie granic absurdu to sprawa indywidualna i krytykę też wiążemy z osobą. Dzięki temu ja wiem, kto to jest „yadol”, „edico”, „stara baba” i parę innych, a o wielu nie mam nawet negatywnego zdania – nie warto. Po kilkunastu „spotkaniach” tych nijakich, nie czytam, bo to i zabawa żadna i czasu szkoda. Nie widzę powodów do obrażania się na krytykę, jeśli z lubością się na nią wystawiamy. Yadol odbiera Wam tylko dobre samopoczucie wynikające z przekonania o posiadaniu jedynie słusznej racji. Wyłączenie jednego niewygodnego robi miejsce dla kilku jeszcze bardziej porąbanych, bo przecież Wy się nie zmienicie a odruch wymiotny z Waszego powodu, przeniesie się na innych. Przecież głównymi aktorami życia nie będziecie, bo żadna ścieżka kariery nie wiedzie przez forum, dlatego dajcie sobie na luz, szczególnie w krytyce innych, jeśli już nie potraficie zapanować nad swoim obłędem popierania czegoś. Z tych powodów nie bierzcie krytyki wsobnie. Nikt tu nie mówi o Waszych matkach, żonach, Waszych nazwiskach – tylko Wasze poglądy są wartością publiczną. Ujawniając je na forum trzeba się z tym liczyć. Do tego służy nick, żeby to nie zaważyło na Waszym życiu. Można zmienić nick i porzucić te poglądy – zmienić je, przyjąć inne. Pod nickiem definiujemy się przez problemy, poglądy i sposób ich wyrażania. Definiujmy je, ale nie definiujmy ludzi, albo stosujmy do nich definicję „masło maślane”. Przykład: Kto to jest „yadol”? „Yadol” to jest „yadol”. I my (zainteresowani) wiemy. A po co naszą wiedzą gnębić innych. Każdy niech sobie urabia definicję – sami wychodźmy z kretynizmu centralnych i jedynie słusznych definicji... Jako człowiek doświadczony, który niejedno w życiu przemyślał, powiem Wam wprost: żaden pogląd natury politycznej nie jest wart więcej, niż kartka papieru, na której został zapisany. Tym bardziej, jeśli nie ma się wpływu na jego urzeczywistnienie. Czy warto więc dla niego robić problem? Jeśli więc po mnie „jeździ” fansld, to uważam, że złapał swoją szansę, ale jej nie wykorzystuje mądrze. A to, że jest złośliwy, upierdliwy, a czasem niedorozwinięty, to już zupełnie inna sprawa. To jego i jego czytelników problem. A może kiedyś będzie miał rację... A wystarczyłoby powiedzieć: J., kretynie, przestań się tak brzydko bawić... Link Zgłoś
fan_sld Re: Każdy bawi się tak, jak potrafi 04.09.10, 14:50 zamknięty Ja opisany przez "doswiadczonego i bogatego w przemyslenia JHG" jako niedorozwoj pozwole sobie jak zwykle na komenatrzyk do uczonych wywodow forumowego komunisty-gaduly. Oto oswiecony inteligent raczyl po raz kolejny zauwazyc ze: "żaden pogląd natury politycznej nie jest wart więcej, niż kartka papieru" ...no tak, poglad - co juz wielokrotnie tu pisalem - oczywisty kazdego z nas. Jako wiec ww. niedorozwoj zastanawiam sie - po co JHG tyle pisze o polityce. Po co dokonuje tak dlugich i czestych analiz skoro jest to wszystko "nic" warte? Czyzby JHG mial podobne poglady do moich ktore mowia ze trzeba politykom odebrac nasze pienaidze i niech sami sie klócą a od nas im wara? O nie!! JHG jako komunista-gadula uwaza ze mimo iz politycy sa do bani to jednak ich psim obowiazkiem jest stanowienie prawa i redystrybucja naszych pieniedzy w taki sposob aby nam sie zylo lepiej.. hehehe Nie widzicie w tym oczywistej sprzecznosci? aa, sorki widze tylko ja.. bo jestem przeciez niedorozwojem :D Dlatego pewnie jeszcze raz pozwole sobie na krotki komentarz wzgledem "uczonych" wywodow oswieconego i bogatego przemysleniami Sz. P. JHG. ktory z ogromny doswiadczeniem i znawstwem bedzie nam objasnial i klarowal skomplikowane zawilosci "polityki naszych elit" :D :D :P Milego weekendu zycze :) Link Zgłoś
Gość: jothagie Praca magisterska do napisania IP: *.olsztyn.mm.pl 05.09.10, 10:01 zamknięty Każdy, kto przeżył swoje życie świadomie ma pewien bagaż doświadczeń, z których ktoś mógłby sformułować jakieś prawidłowości. Nie każdy jednak przywiązuje wagę do swoich doświadczeń i nie każdego stać na łączenie ich w watki i generalizowanie prawidłowości. Taką umiejętność ja posiadam, a ponadto mam niezły pomysł i aparaturę myślową, wspomaganą techniką, by utrwalić swoje doświadczenia. I to mogłoby zostać bez echa, gdyby nie inne doświadczenia a konkretnie moje potyczki z fansledem na tym forum. Rzecz z pozoru mało poważna i nie mająca żadnego znaczenia, gdyby nie była wynikiem zamierzonych działań. Nikt nie uwierzy, że to tylko pech nadziać się na kogoś takiego, którego nie wiadomo, jak ominąć w tej trawie. Próbowałem wszystkiego, w tym również dyskusji merytorycznych, ale w tej dziedzinie, to on jest „cienki bolek”. Natomiast ma sporą determinację upierdliwości. Rzecz zrozumiała, że to z czegoś wynika i że fansld jest w sprawie tylko pionkiem. Jest człowiekiem wynajętym do sprawy i wcale nie chodzi o szkodzenie mi, bo takiej możliwości już nie ma, ale o wywołanie poczucia zemsty, za konflikty, które miałem w przedstawicielami mniejszości i w których pozwoliłem sobie nie polec. Mam więc całą dokumentację (pisma, nagrania, opisy). Żyją „bohaterowie”- możliwe są wywiady i sprawdzenia. Jest tego tak dużo, że znając co nieco zasady metodologii naukowej odważę się zaproponować komuś napisanie pracy magisterskiej, pt: „Zemsta jak element obrony interesów mniejszości”. Promotor mógłby być socjologiem, etykiem społecznym, historykiem lub politologiem. Materiału jest tyle, że każdy z wymienionych mógłby być usatysfakcjonowany. Problem tylko, gdzie to obronić, bo w naszym Liceum Ukraińskim to nie przejdzie. Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że w tle jest również lewica, do której ścieki prowadzą i z której ciosy wychodzą. Ośrodkiem natomiast potrzeby zemsty są ludzie z mniejszości. I tyle. Jeśli nie, tzn., jeśli się mylę, to podniesioną sprawę można traktować jako materiał do przemyślenia. Do obowiązku „badacza” należałoby ustalenie tożsamości „fansleda” i ustalenie motywów. Są wersje. Ustalenia prowadzą do IP w dwóch miejscach. Jest i ustalenie dokonane przez dociekliwą kobietę, które ośmiesza sprawę, że „temu menelowi poświęca się tyle czasu a z armaty strzela się do wróbelka”. Z tego wynika, że przyszły magister może okazać się dociekliwością. P.S. Bardzo proszę, by w dyskusjach z fansledem nie uwzględniać mnie. Proszę nie występować w mojej obronie. Sprawę rozumiem i nie mam do niego żalu. W niczym mi też nie przeszkadza. Niech tylko pisze bez błędów, bo ktoś to czyta i wzrokowo przyswaja. Link Zgłoś