Dodaj do ulubionych

Stres gospodyń domowych

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 19:52
Nie rozumiem za co je tak chwalić. Nie pracując zawodowo nie maja nic innego
do roboty, tak więc zajmują się domem. Większość z nich ma cały dzień na to
co kobiety pracujące muszą zrobić popołudniu i wieczorem. Oczywiście to czy
ktoś pracuje czy nie to jego sprawa ale niech te panie nie wymagają aby im
stawiać pomnik. Z całym szacunkiem
Obserwuj wątek
    • Gość: tictac Re: Stres gospodyń domowych IP: *.4pr.pl / *.4pr.pl 06.07.04, 21:55
      ciekawe, moja droga, kto ci pierze, sprząta i gotuje. Czyżby mamusia, ktorej
      sie nie szanuje? Poświęć choć 1 dzień na zrobienie wszystkich niezbędnych
      rzeczy do prawidłowego funkcjonowania systemu- łatwo się przekonasz, że
      najłatwiej to się tylko gada. Głupio. :-(((
      • Gość: basia Re: Stres gospodyń domowych IP: 212.203.4.* 07.07.04, 12:25
        Ja mieszkam daleko od mamy i nikt mi nie pierze ani nie gotuje. Robie to po
        powrocie do domu, razem z moim chlopakiem dzielimy sie obowiakami. Przeciez to
        ze oboje pracujemy nie znaczy, ze posprzata sie samo? Problem gospodyn domowych
        polega na tym, ze wlasiwie nie maja one zadnych wymiernych kozysci tego, co
        robia i sa zestresowane, bo pewnie czuja sie nie do konca potrzebne w
        spoleczenstwie. W kazdym razie ja, kiedy w pewnym momencie nie mialam pracy
        czulam sie okropnie.
      • Gość: bella Re: Stres gospodyń domowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 19:12
        Tak się składa że mieszkam z mężem i synkiem i musimy sobie radzić sami. Nie
        zaprzęgam mamy do mojej roboty zresztą on też pracuje.
      • Gość: iza Re: Stres gospodyń domowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 19:20
        Poświęcam jeden dzień w tygodniu na generalne sprzątanie, oprócz tego sprzątam
        codziennie typu: zmywanie mycie łazienki, odkurzanie. Moja mama mieszka w
        drogim końcu miasta i bardzo ją szanuje( nie wykorzystuje jej do prania moich
        brudów)pozatym pracuje. Musimy sobie radzić sami z mężem. Nie mam tez gosposi
        ani niani, ale mam wspaniałe państwowe przedszkole, które moje dziecko
        uwielbia. Oczywiscie najwazniejszy w tym wszystkim jest wspaniały mąż, który
        dzieli ze mną na równi wszystkie obowiazki, a to juz połowa sukcesu.
        • Gość: Zosia Re: Stres gospodyń domowych IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 11.07.04, 18:30
          No właśnie! I gdyby nie mąż, gdybyś SAMA sobie musiała z tym radzić to nie
          najeżdżałabyś tak na "kury domowe".

          "Kury domowe" zazwyczaj pracują z powodu brudu wokół, który ktoś zostawił. Albo
          dlatego, że nie zrobi tego nikt inny..
          Wiele osób uważa, że kobieta, która siedzi w domu nie wiele się przemęcza. A
          pomyślcie przez chwilę jak taka "kura domowa" sama sobie musi radzić z
          wychowywaniem dziecka, ze swoją pracą i wszystkimi innymi obowiązkami typu
          sprzątanie, pranie, gotowanie.. itd. Czy nie należy się szacunek takim kobietom?
          To, że Ty masz męża, tamta kochanka a jeszcze inna chłopaka, że ktoś Wam pomaga,
          nie znaczy, że inne mogą mieć tak samo! Kobieta, która sama wychowuje dziecko i
          na jej głowie jest cały dom - sprzątanie, gotowanie, i inne obowiązki, jest o
          wiele bardziej zestresowana i bardziej narażona na wszelkie dodatkowe problemy
          niż taka, która ma rodziców, kochanka, chłopaka czy męża. Troszkę szacunku
          koleżanki! A będzie Nam wszystkim przyjemniej..

          Pozdrawiam i życzę pozytywniejszego spojrzenia na trudne przedsięwzięcia!
          • Gość: gospodyni domowa 2 Re: Stres gospodyń domowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 19:31
            normalnie razem zżoną tęż jesteśmy dwie gospodynie domowe na 1/2 etatu razem
            cały etat i jest ciężko ja nie wiem jak te kobity sobie radzą same normalnie to
            jest wojna , a nie praca , baby nie dawać się nie robić samemu , nic nie
            robić , często olewać wszystko-całą rodzinkę i normalnie anarchia ....
          • Gość: iza Re: Stres gospodyń domowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 21:46
            Wróciłam z urlopu więc odpisuje. Ja nie mówie że kurą domowym jest łatwiej, ale
            czy nie rozumiesz co chce powiedzieć ŻE JA MAM TE SAME OBOWIĄZKI CO KURA DOMOWA
            + PRACA ZAWODOWA, poprostu pracuje podwójnie, fakt że pomaga mi mąż, ale
            niektóre kury tez mają mężów.Siedziałam w domu przez dwa i pół roku zajmując
            sie dzieckiem, piorą, gotując sprzatając i wtedy mąz tez mi pomagał, więc wiem
            jak to jest siedząc w domu.
    • Gość: MEGAN Re: Stres gospodyń domowych IP: *.dyndns.org / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 21:17
      JAKTO ZA CO JE CHWALIĆ ? CO ZA GŁUPIE PYTANIE !JA JESTEM W DOMU JUŻ 4
      LATA;WYCHOWUJĘ DWÓJKĘ DZIECI ,SPRZĄTAM,GOTUJE,ZAŁATWIAM SPRAWY ZWIĄZANE Z DOMEM
      II WIERZCIE MI ŻE WOLAŁABYM CIĘŻKO PRACOWAĆ ZAWODOWO !!!!NIKT NIE CHCE ABY
      STAWIAĆ NAM POMNIKI ! TO JAKAŚ BZDURA!CIEKAWA JESTEM DROGA IZO KTO TOBIE PIERZE
      MAJTECZKI I CZY MASZ DZIECI ,BO WTEDY BYŚ INACZEJ PISZCZAŁA !!!!!!!!!!
      • Gość: małka Re: Stres gospodyń domowych IP: 193.110.99.* 19.07.04, 12:05
        No i ? Każdy kto ma dom dba o niego - czyli sprząta itp. Z większą lub mniejszą pomocą żony/męża/dzieci/teściowej/psa. Niezależnie od tego czy wracasz z pracy po 12 godz, po ośmiu, czy w ogóle w niej nie byłaś to trzeba wyjść z psem i dać mu miskę żarcia. Z innymi rzeczami jest tak samo - po prostu trzeba się zorganizować a nie domagać się uznania jakby się niewiadomo co osiągnęło.
        • mikams75 Re: Stres gospodyń domowych 19.07.04, 15:38
          Co innego jesli obowiazki dzieli sie z kims z rodziny. Jesli natomiast facet
          pracuje po 12 godzin plus czas na dojazdy to niestety wraca do domu wykonczony
          i niby kiedy mialby szorowac podlogi? Wowczas to kobieta musi sie zajac pracami
          domowymi i wszystkim co domu, dzieci, psa dotyczy. Tym ktorzy nigdy tak nie
          pracowali wydaje sie ze to pestka. A ciekawe skad tyle frustracji wsrod
          pracujacych kobiet? Bo zasuwaja na dwa etaty jesli pracuja, bo sie kloca z
          mezem o podzial obowiazkow itp.
          Ja bym nie zmiejszala roli kur domowych, bo rodzina w ktorej kobieta nie
          pracuje odzywia sie o wiele lepiej(nie jedza fastfoodow) i maja czas dla
          siebie, dzieci wieczorami i w weekendy zamiast nadrabiac domowe zaleglosci,
          ktore sie nie zdarzylo w ciagu tygodnia.
          • juzkak Re: Stres gospodyń domowych 19.07.04, 17:06
            Jestem jak to sie fachowo nazywa gospodynią domową,albo kurą jak zwał tak zwał
            i troszeczke mnie śmieszy jak osoby w podobnej sytuacji czyli
            niepracujące,pisza ile to prac domowych wykonuja dziennie ile posiłków
            przygotowują jak bardzo wychowuja dzieci.Drogie panie,nie bądźćie
            śmieszne.Naprawdę nie robicie nic takiego czego nie robią inne kobiety.
            • mikams75 Re: Stres gospodyń domowych 19.07.04, 19:52
              Ok, wyliczmy czas kobiety pracujace.
              Rano - sniadanie, wyszykowac sie, dziecko do przedszkola, kobieta do pracy.
              Prace konczy o 17, czasem o 18 a czasem trzeba zostac jeszcze dluzej.
              Droga do domu - korki oczywiscie, odbiera dziecko z przedszkola. Jest godzina
              19. Szybkie zakupy w pobliskim sklepie - 19.30. W domu - nastawia pralke,
              rozpakowuje zakupy, przebiera sie i zaczyna robic obiado-kolacje. Jest juz
              godzina 20. 20.30 jak szybki obiadek to juz mozna jesc. Wraca maz. godzina 21
              dziecko sie kapie, trzeba sie nim chwilke zajac, na szczescie do szkoly nie
              chodzi, wiec lekcji nie ma. Jest godzina 21.30.
              Trzeba przejrzec poczte, rachunki, pozmywac po kolacji, wyjac pranie, uprasowac
              cos, zalatac jakas dziure w koszulce. Mamy 22.30. Prysznic itp. godz. 23.
              W sobote - trzeba na poczte, do banku, zakupy wieksze zrobic, posprzatac troche
              dokladniej itp, wizyta kogos z rodziny... w weekend tez trzeba jesc...
              Zostaje niedziela, kobieta jest zmeczona i zfrustrowana.
              Kiedy ma sie zajac dzieckiem? Ksiazke poczytac, kiedy czas na sport?
              Nie mow, ze kobieta pracujaca tak samo wychowuje jak niepracujaca.

              • juzkak Re: Stres gospodyń domowych 20.07.04, 09:06
                I tak codziennie?Pranie,rachunki,prasowanie?
                • mikams75 Re: Stres gospodyń domowych 20.07.04, 09:19
                  Na zmiane z innymi rzeczami. To byl tylko przykladowy dzien.
                  • Gość: Maggi Re: Stres gospodyń domowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 11:42
                    Rachunki raz w miesiącu, rozwiesić pranie jakieś 3 min. zajmuje, dziecko jada w
                    przedszkolu (tak myślę skoro o 19 do domu wracacie), rano trzeba fakt troche
                    wcześniej wstać żeby sie wyszykować, zostaje zrobienie koacji - ale chyba nie
                    jadacie o tej porze dwóch pracochłonnych dań??
                    Pewnie że kobieta niepracująca ma lepiej bo czas poranny mozna swietnie
                    wykorzystać ale jak chałupa nie będzie na błysk codziennie to świat sie
                    przecież nie zawali :))
                    • Gość: heja Re: Stres gospodyń domowych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.07.04, 07:50
                      Praca pracy nie jest równa.Najbardziej narzekają ci co najmniej robią.[Obrona
                      lenistwa].Pracowałam zawodowo, nielekko w akordzie gdzie praca jest opłacana
                      nie za bycie a za wykonanie sztuk .Trzeba było kształcic się powiecie .==Nie
                      dane mi były równe szanse.Dlatego oburza mnie nie szanowanie pracy innych .
                      praca w domu szczególnie gdy są male dzieci jest ok.
                      • Gość: heja Re: Stres gospodyń domowych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.07.04, 07:56
                        młode mamy walczcie ,żeby wasza praca w domu mogła kiedys być zaliczana do
                        emerytury
                  • Gość: kiko Re: Stres gospodyń domowych IP: *.crowley.pl 28.07.04, 19:21
                    przede wszytskim moje Panie jeżeli mąż pracuje 10 - 12 godzin nie ma go w domu,
                    to powinno was być stać na kogoś do pomocy w sprzątaniu za ok. 100-200 zł na m-
                    c; bo inaczej to robicie z siebie niewolnice. Wiadomo, że ktoś kogo nie ma w
                    domu cały dzień ni będzie w stanie zająć się wieczorem czy w soboty sprzątaniem
                    i innymi pracami domowymi.
                    Jest tyle kobiet które z chęcią przejmą od was część obowiązków.
    • Gość: kobieta Re: Stres gospodyń domowych IP: *.zeto.opole.pl / *.zeto.opole.pl 23.07.04, 10:53
      I dlatego zwłaszcza w Polsce te umęczone kobiety z 35 letnim stażem pracy
      zawodowej powiiny mieć prawo do wcześniejszych emerytur w wieku 55 lat, moga
      one być niższe ale niech maja one wybór.To jest moim zdaniem konieczne, bo my
      kobiety po 50-tce jesteśmy juz zmęczone zawodowo bo pracujemy podwójnie i w
      pracy i w domu.Sejm powinien przedłużyć wiek 55 lat przynajmniej o 3 lata.
      • Gość: pytajnik Re: Stres gospodyń domowych IP: *.albq.qwest.net 24.07.04, 23:56
        Kobieto, a dlaczego pracujesz podwojnie? Jesli nie bylas w stanie porozumiec
        sie z mezem na tyle, zebyscie dzielili razem obowiazki, to dlaczego kazesz
        innym za to placic?
        Dla wyjasnienia. Pracuje zawodowo od skonczenia studiow, mam 3 dzieci,moja mama
        nie zyje od lat, a tesciowa mieszka na drugim koncu Polski - wiec radzimy sobie
        sami. Pomocy domowej ani niani nie posiadamy. Rozwijam sie zawodowo, pare lat
        temu zrobilam doktorat, maz tez. Dzieciaki zadbane. Z domem nieco gorzej, ale
        tez bez przesady. No i nie to najwazniejsze.
        Acha, ja nigdy zmeczeniem i iloscia obowiazkow nie jestem w stanie dorownac
        mojej kolezance, ktora tez zajmuje sie 3 dzieci, tyle, ze bez obowiazkow
        zawodowych...
        Wiec moze to jest jak z ta koza, ktora trzeba sobie kupic, zeby po jej
        sprzedaniu zobaczyc, jak duzo miejsca jest w domu.

        Pozdrawiam cieplutko pracujace zawodowo i te domowe. Nie narzekajmy za wiele,
        bo nam sie zmarszczki za szybko porobia.
        Buzka.
        • Gość: jotde Re: Stres gospodyń domowych IP: 5.5R2D* / *.pg.com 05.08.04, 10:00
          Przepraszam, ale ja nie wyobrażam sobie swojego męża, który miałby stać w
          fartuszku i zmywać naczynia (przynajmniej nie co dzień), nie wpuszczam go nawet
          do kuchni, chyba, że ma zamiar upichcić jakąś smakowitą kolacyjkę. Dla
          mężczyzny są inne bardziej męskie zajęcia w domu. I tylko taki podział dla mnie
          istnieje.
          Od wieków rolą męża jest dostarczanie rodzinie pożywienia (teraz-środków na
          jego zdobycie), a kobieta ma obowiazek dbać o dom, dzieci. Może jestem
          staroświecka, ale uważam, że tak powinno być nadal.
          Sama odkąd zaczęłam studia pracuję, bo niestety jedna wypłata nie wystarcza na
          wszystko. I może urodziłam sie z 500 lat za późno, bo chciałabym żyć w czasach
          kiedy rola kobiety była troszkę inna.

          Pozdrawiam wszystkie zagubione we współczesnym świecie istotki...
    • Gość: Wioletta Re: Stres gospodyń domowych IP: *.gizycko.mm.pl 25.07.04, 22:50
      od 10 lat jestem gospodynią domową.Mam 4 dzieci.Tylko od innych kobiet
      słyszałam,że jestem niezaradna,zahukana,głupia;nigdy od mężczyzn.Kobiety!Skąd u
      was tyle nienawiścii wrogości?Zostałam w domu.To był mój wybór.Owszem,mam co
      robić w domu.Na nudę nie uskarżam się,ale nigdy nie przyszło mi do głowy aby
      ktoś mnie gloryfikował.
    • Gość: Karola Re: Stres gospodyń domowych IP: *.man.bydgoszcz.pl 09.08.04, 15:16
      Mówcie czy piszcie co chcecie, ale kobieta pracująca zawodowo ma ciężej, niż
      tzw. "kura domowa". Przecież do jest logiczne! Oczywiście, że dzieli się
      obowiązkami z mężem, ale i tak czas jest bardziej wypełniony. A jeżeli mąż
      pracuje długo? To musi zrobić to samo, co gospodyni domowa plus praca zawodowa.
      Nie mówcie więc, że jesteście takie zapracowane! Mam męża, który przyjeżdża
      tylko na weekendy (taka praca), dziecko, pracę do 18.00. Muszę wszystko zrobić
      i nikt mi w tym nie pomaga. Poza tym znajduję czas na studiowanie (w weekendy)
      i dawanie korepetycji. Czy ja mam lżej od Was Drogie "kury domowe"? Ja nie
      marudzę, a Wam tak źle i ciężko.
    • angelwithdirtyface Re: Stres gospodyń domowych 27.08.04, 12:24
      Moge sie zgodzic, pod warunkiem, ze bierzemy pod uwage dwopokojowe mieszkanko.
      A probowalas kiedy utrzymac porzadek w prawie 200-metrowym domu, do tego
      jeszcze ogrod, a i obiad trzeba ugotowac, i wygladac swiezo i pieknie jak
      mezczyzna przychodzi z pracy (nie uwazam, zeby stale zmeczona i niezbyt swieza
      kobieta byla atrakcyjna dla mezczyzny). Probowalas kiedys utzrymac piekne i
      zadbane dlonie i paznokcie codziennie myjac, szorujac, piorac...
      A z psychologicznego punktu widzenia - jezeli pracujesz zawodowo, dostajesz
      wynagrodzenie, pochwaly, premie itd. Pracujac w domu, nie masz nic. Nikt nie
      zauwaza twojej pracy, bo przeciez to normalne, ze dom jest czysty i zadbany. I
      stad caly stres. Pracujesz rownie ciezko - ale nie masz zadnych korzysci (i nie
      chodzi tylko o korzysci materialne)
      • angelwithdirtyface Re: Stres gospodyń domowych 27.08.04, 12:41
        No tak, dolaczylam do dyskusji zanim przeczytalam wszystkie opinie.
        I teraz widze, ze artykul o stresie zwiazanym w pracy w domu przerodzil sie w
        klotnie o to, kto ma wiecej pracy. A tu nie o to chodzilo. Nikt nie powiedzial,
        zeby "kury domowe" uznac za swiete.
        Czysta psychologia - to, o czym juz napisalam. To, ze w domu jest czysto, w
        szafie wisza czyste koszule, obiadek podany, a po obiadku ani sladu brudu w
        kuchni - uznajemy za normalne. A jednak ktos nad tym pracuje. Ja bym sie nie
        domgala pensji ani emerytury, ale moze troche wiecej uznania.
        A w ogole to cala ta dyskusja przypomina spor o tym, ktore swieta sa
        wazniejsze - Wielkanoc czy Boze Narodzenie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka