Dodaj do ulubionych

Skandal z Encyklopedią Solidarności.

IP: *.pools.arcor-ip.net 05.01.10, 17:07
porozumienie.mojeforum.net/temat-vt303.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

Tadeusz Kasprowicz
SKOK NA ENCYKLOPEDIĘ SOLIDARNOŚCI
czyli o tym, jak w Opolu jeden magister chemii
i dwu doktorów historii kręci lody
Skandal wokół encyklopedii Solidarności wybuchnął w chwili, gdy
przebywający w Nowym Jorku Zbigniew Szatyński dowiedział się z
internetu, że jego biogramu w niej nie ma, choć miał się tam
znaleźć. O pominięciu go zadecydowali jacyś nieznani sprawcy. Ci
przestali być nieznani wkrótce po tym, jak dali głos w miejscowej
prasie. Opolskie gazety z wielkim upodobaniem publikowały ich
wątpliwej wartości uzasadnienia. Mediom zabrakło natomiast miejsca
dla rzetelnej informacji, dlaczego biogram Szatyńskiego miał do
encyklopedii trafić. Uzupełnijmy ten brak przynajmniej częściowo.
W 1981 r. Z. Szatyński był w Opolu redaktorem prasy solidarnściowej,
znanym z radykalnie krytycznej postawy wobec ówczesnego reżimu
politycznego.To być może stało się przyczyną porwania go z ulicy, w
obecności innego redaktora i jednocześnie działacza „S” Rolników
Indywidualnych, Krzysztofa Stachowskiego (jego biogramu również nie
ma w encyklopedii). Porwania dokonali funkcjonariusze SB w
październiku tegoż 1981 roku. SB nie uciekała się do tak
gangsterskich metod wobec każdego przeciwnika politycznego.
Widocznie w jej ocenie redaktor Szatyński (piszący pod pseudonimem
Kajetan A. Tao Szatański) stanowił istotne zagrożenie dla reżimowej
propagandy.
Internowany na początku stanu wojennego, Szatyński przesiedział w
więzieniach, eufemistycznie zwanych do dziś ośrodkami internowania,
cały rok. Był wyjątkowo źle traktowany, represjonowany i
szykanowany. Nie otrzymał np. przepustki na pogrzeb matki, a
telegram o jej śmierci wręczono mu dopiero po pogrzebie. Nawet
opolski sąd, którego nie można przecież podejrzewać o jakieś
szczególne wobec niego względy, uznał niedawno te represje za
wyjątkowo paskudne.
W 1983 r. Szatyński emigrował do USA, skąd powrócił w 1985 r. w dość
niecodziennych okolicznościach. Ale to inny temat, nadający się
raczej na opowieść sensacyjną.
Skandal z wyrzuceniem jego biogramu wywołali samozwańcy, którzy w
maju 2008 r. dokonali czystki na liście kandydatów do encyklopedii,
skreślając jedne nazwiska, a wpisując inne. Samozwaniec Zbigniew
Bereszyński twierdzi, że o wykreśleniu Szatyńskiego zadecydowała
Cecylia Gonet, przewodnicząca Zarządu Regionu Śląska Opolskiego „S”.
Ta jednak wszystkiemu zaprzecza.
Nie jest akurat szczególnie ważne, czy Bereszyński w tej sprawie
kłamie i z jakiego powodu. Ważne natomiast jest to, że Gonet
wykazała brak roztropności, dając się podejść kilku spryciarzom,
firmując ich skok na encyklopedię i instytucjonalnie go
uwiarygodniając. Bez niej nie mogliby zrobić tego, co zrobili. I
jeśli nawet jest prawdą, że nikogo nie skreślała, ani nie wpisywała,
to jest również prawdą, że chcąc niechcąc przyłożyła do tego rękę.
Cecylia Gonet okazała się też nielojalna wobec Opolskiego
Stowarzyszenia Pamięci Narodowej. Do dziś nie zostało ono
poinformowane o wszystkich wprowadzonych zmianach. A w encyklopedii
brak jest również biogramów takich opolskich działaczy, jak Roman
Kirstein, Jerzy Gnieciak, wspomniany już wyżej K. Stachowski,
wówczas z Polskiej Nowej Wsi, Krzysztof Oleszko (dziś już
nieżyjący), wówczas z Fosowskiego, czy Bożena Kawka, wówczas z
Kluczborka. Korzystając z okazji, zapytam też publicznie o losy
mojego biogramu, który Antoni Maziarz tak pracowicie przygotowywał.
Magister chemii nie pozwolił go Panu zamieścić? Ale w takim razie po
co zadawał Pan sobie tyle trudu, doktorze? Trzeba było najpierw
zapytać magistra o pozwolenie.
Z drugiej jednak strony prawdą jest i to, że Zarząd OSPN
przespał sprawę. Obudził się po wielu miesiącach na skutek
interwencji Z. Szatyńskiego. Ale zareagował w sposób ograniczony, a
tym samym nieskuteczny. Jego błąd polega na tym, że skoro podjął się
pewnego zadania, powinien był realizację tego zadania w sposób
ciągły monitorować. Bowiem, a trzeba to wiedzieć, na prośbę
Stowarzyszenia „Pokolenie” w Katowicach stowarzyszenie opolskie
miało przygotować listę nazwisk do encyklopedycznych biogramów. Przy
czym Zarząd OSPN, wychodząc ze słusznego założenia, że
zainteresowani, czyli dawni opozycjoniści, nie powinni tworzyć
encyklopedycznych zapisów, powierzył pieczę nad realizacją
przedsięwzięcia Wydziałowi Historycznemu Uniwersytetu Opolskiego, a
w jego ramach personalnie Antoniemu Maziarzowi, doktorowi historii.
Początkowo wydawało się, że A. Maziarz, człowiek młody,
niezaangażowany w działalność opozycyjną, metodologicznie
przygotowany, stanowi rękojmię całkowitego obiektywizmu. Wkrótce
okazało się to złudzeniem.
Oto kilka przykładów. W encyklopedii brak jest odrębnego hasła dla
pisma „Solidarność Opolszczyzny”, które wychodziło od założenia na
jesieni 1980 r. aż do wprowadzenia stanu wojennego (od września 1981
r. pod fatalnie zmienionym przez ówczesnego przewodniczącego ZR,
Stanisława Jałowieckiego, tytułem – „Prawda”). Biuletyn ten znano i
czytano nie tylko w regionie. Szerokim echem odbił się zwłaszcza
dwuczęściowy artykuł „Opolscy mafioso” o nadużywaniu przez
sekretarzy partyjnych swych stanowisk dla osobistych korzyści.
Byłem w tym czasie, od stycznia do sierpnia 1981 r., redaktorem
naczelnym pisma i to ja podjąłem decyzję, by ów tekst opublikować,
mimo wątpliwości, wywołanych jego anonimowym autorstwem. Sam też
dopisałem końcową część, opierając się na dokumentach, otrzymanych z
Komisji Zakładowej „S” opolskiego Metalchemu (dziś już
nieistniejącego).
O ponadregionalnym spectrum tematów, poruszanych w „Solidarności
Opolszczyzny”, a także o ich ważności, świadczą przedruki, np.
artykułów Krzysztofa Stachowskiego czy Jarosława Chołodeckiego, by
wymienić tylko ich dwu, w innych pismach, choćby w „Wolnym
Związkowcu”, wychodzącym w Hucie Katowice. Moje tłumaczenie
fragmentu o Stalinie z książki Ericha Fromma „Anatomia ludzkiej
destrukcyjności” ukazało się w kilku pismach nie tylko w 1981 r.,
lecz również w latach stanu wojennego.
Ważnym przyczynkiem do roli, odgrywanej przez „Solidarność
Opolszczyzny” w regionie, jest fakt, że dwu jej redaktorów,
Stanisław Jałowiecki i Jarosław Chołodecki, zostało wybranych w
lipcu 1981 r. na przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Zarządu
Regionu. Fakt pozostaje faktem niezależnie od tego, jak dziś
oceniamy wybór Jałowieckiego.
Podczas gdy o „Solidarności Opolszczyzny”, która przez ponad rok
brała udział w kształtowaniu opinii publicznej, nie ma w
encyklopedii ani słowa, to A. Maziarz nie zapomniał osobiście
sporządzić informacji o innym piśmie – „Test”, którego jedyny numer
ukazał się jesienią 1981 r. Skąd wziął ich aż 3, nie wiadomo.
Wiadomo natomiast po co. Chciał w ten sposób dowartościować swego
uniwersyteckiego kolegę, Zbigniewa Bitkę. Nie sądzę jednak, by ten
takiego dowartościowania potrzebował. Maziarz pomylił przy tym dwa
wydawnictwa o tym samym tytule. Jeden „Test” ukazał się na jesieni
1980 r. i był rzeczywiście adresowany do środowiska
nauczycielskiego, drugi – o którym tutaj mowa – rok później,
adresowany do szerszego grona, bo do opolskich środowisk nauki,
kultury i oświaty. Redagowałem oba pisma, z tym że wcześniejsze bez
udziału Zbigniewa Bitki, drugie – z jego udziałem. Maziarz czyni Z.
Bitkę, ówczesnego studenta, a dziś nauczyciela akademickiego,
założycielem i redaktorem, mnie – jedynie redaktorem w nawiasach
(vide biogram Z. Bitki). W rzeczywistości było dokładnie na odwrót.
Takich efemeryd z
Obserwuj wątek
    • Gość: A.S. Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 05.01.10, 17:12
      Takich efemeryd z Opolszczyzny jest w encyklopedii więcej. Już Z.
      Bereszyński zadbał o to, by informacja o „Solidarnorności Walczącej –
      Opole” ukazała się na czołowym miejscu. Dlaczego? Bo był jednym z
      jej redaktorów i jest autorem hasła. Pierwszy, w formie ulotki, z
      czterech numerów pisma ukazał się – uwaga! uwaga! – 31 maja 1989
      r.
      Czy pominięcie „Solidarności Opolszczyzny” jest dziełem przypadku?
      Skądże. Rzecz idzie o coś znacznie ważniejszego niż samo pismo, czy
      związane z nim personalia. Idzie mianowicie o historyczny przekręt,
      którego inaczej nie dałoby się zrealizować. By go dokonać, trzeba
      więc było albo usunąć całkowicie z pola widzenia pismo i owe
      personalia, albo pomniejszyć ich znaczenie, wprowadzając
      jednocześnie na widoczne miejsca wydawnicze efemerydy oraz biogramy
      osób o drugorzędnym znaczeniu. A nawet
      kompromitujących „Solidarność”.
      Otóż na jesieni 1980 r. i przez cały 1981 r. największym, liczącym
      się ośrodkiem opozycji demokratycznej w Opolu był Miedzyzakładowy
      Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność” (w skrócie – MKZ), a od
      sierpnia 1981 r. Zarząd Regionu. Na nim skupiały się oczy
      wszystkich, nie tylko członków i sympatyków „Solidarności”, ale i
      jej przeciwników. Istniały oczywiście kilkuosobowe grupy czy
      pojedyncze osoby o innej orientacji opozycyjnej, lecz jeśli chciały
      być szerzej słyszane, musiały znaleźć się w orbicie oddziaływania
      MKZ-tu, a później Zarządu Regionu. Innej możliwości wówczas nie było.
      Samozwańcy postanowili to zakwestionować i przedstawić w
      encyklopedii odwróconą, motywowaną ideologicznie – choć ideologia
      służy tu, jak zwykle, prywatnym celom ideologów – oraz niezgodną z
      faktami wersję. Kawę na ławę wyłożył jeden z nich, Mariusz Patelski,
      twierdząc w „Gazecie Wyborczej”, że Opole jest w encyklopedii
      nadreprezentowane. Wedle niego, by to naprawić, trzeba się posłużyć
      parytetem miejscowości, czyli, nazywając rzecz po imieniu, czymś w
      rodzaju „urawniłowki”. Ów doktor historii nie zauważył chyba,
      że „urawniłowka” w odniesieniu do faktów historycznych to nic
      innego, jak ich fałszowanie. Fakty bowiem albo są takie, jakie są,
      albo nie są faktami.
      Patelski daje też przy okazji popis obłudy. No bo on sam to niby
      skąd? Z Księżyca? Skoro Opole jest w encyklopedii nadreprezentowane,
      to po co się na jej strony wpychał? Sam zresztą odpowiada niechcący
      na to pytanie w innym fragmencie swej wypowiedzi, tym razem zgodnej
      z praktyką tej samej ideologii, znaną pod nazwą „równych i
      równiejszych”. Oświadcza tam butnie, że „w końcu o tym, kto znajdzie
      się w encyklopedii, decydujemy my, historycy”.
      Na jakiej podstawie, jeśli wolno spytać. Niepełnej,
      fragmentarycznej, zniekształconej wiedzy? Przez blisko 30 lat żaden
      z opolskich historyków, łącznie z Patelskim, nie spróbował nawet
      spisać relacji żyjących jeszcze uczestników tamtych wydarzeń. A
      teraz chce wydawać wyroki? Patelski nie mówi tu jak historyk. On
      mówi jak sędzia historii. Samozwańczy sędzia.
      W rzeczywistości jednak, mimo całej pychy i buty, obaj – Mariusz
      Patelski i Antoni Maziarz – zachowali się w tej sprawie jak chłopcy
      na posyłki magistra chemii. Zbyt młodzi, by znać
      dzieje „Solidarności” na Opolszczyźnie z autopsji, postąpili nie jak
      uczeni profesjonaliści, lecz jak kiepscy amatorzy. Nie mając bowiem
      własnej zobiektywizowanej wiedzy na ten temat, zawierzyli jednemu,
      zatrutemu źródłu. Z drugiej strony – nie zawierzyliby, gdyby sami
      nie przejawiali skłonności do krętactw. Maziarz wiedział doskonale
      od kogo otrzymał mandat zaufania do prowadzenia tej sprawy. A jednak
      nie powiadomił Zarządu OSPN o konieczności wprowadzenia zmian, nie
      mówiąc już o samych zmianach. Zresztą w podobny sposób postąpił ze
      mną. Przez telefon odczytał mi nawet gotowy tekst biogramu. Na moją
      prośbę obiecał też przekazać jego wydruk. Do dnia dzisiejszego
      obietnicy nie spełnił. Nie raczył też powiadomić mnie, z jakiego
      powodu mój biogram nie znajdzie się w encyklopedii. Widocznie, wbrew
      zaprzeczeniom Patelskiego w „Gazecie Wyborczej”, o skreśleniach
      zadecydowały osobiste animozje i sympatie magistra chemii.
      Dlaczego A. Maziarz, bo to on jest odpowiedzialny za całokształt
      zapisów z Opolszczyzny, dokonał tych manipulacji? Najprostszym
      wyjaśnieniem byłaby supozycja, że hołduje absurdalnemu, nieopartemu
      na faktach i ahistorycznemu poglądowi, jakoby centralnym ośrodkiem
      opozycji demokratycznej w Opolu była ówczesna Wyższa Szkoła
      Pedagogiczna (dziś Uniwersytet Opolski). Opozycyjna może ona i była,
      tylko w odwrotną stronę. WSP nazywano bowiem wtedy „czerwoną
      Sorboną”, czego nie trzeba chyba nikomu szerzej objaśniać.
      Uczelnia ta nie tylko nie wytworzyła własnego, znaczącego środowiska
      opozycyjnego, lecz nie stanowiła też żadnego, choćby minimalnego,
      zaplecza intelektualnego dla innych środowisk, w tym dla opolskiego
      MKZ-tu. Nie wytworzyła, bo intelektualistów tam nie było. Naukami
      społecznymi zarządzał od lat TW „Kazimierz”, czyli Bartłomiej
      Kozera, miejscowego chowu polonista, który po kilkuletnim pobycie w
      Związku Sowieckim został „filozofem”. W naukach historycznych
      brylował Stanisław S. Nicieja, lektor KW PZPR w Opolu, autor prac o
      Feliksie Dzierżyńskim i innym działaczu komunistycznym. Jako
      nauczyciel akademicki wmawiał ponoć studentom, że Katyń, to zbrodnia
      niemiecka. Nicieja, człowiek obrotny i obrotowy, po 1989 r.
      przesiadł się na konika patriotycznego, do dziś ujeżdżając go, ile
      się da, choć nigdy nie zapomniał o swej „lewej nóżce” (był senatorem
      z ramienia SLD). O naukach ekonomicznych szkoda w ogóle gadać.
      A. Maziarz wciągnął do współpracy swego kolegę uniwersyteckiego, tak
      jak i on doktora nauk historycznych, Mariusza Patelskiego. Nie ma
      oczywiście nic złego w tym, że kolega angażuje kolegę do realizacji
      tak szczytnego zadania. Wprost przeciwnie. Ale jak zwykle, tak i tym
      razem, diabeł tkwi w szczegółach. Wedle mojej wiedzy M. Patelski nie
      figurował na sporządzonej przez OSPN liście. A nawet, gdyby
      figurował, to jego działalność nie kwalifikuje go do tej właśnie
      encyklopedii jako czołowego działacza. Znalazł się w niej, jak
      sądzę, dzięki swemu koledze. Antoś sporządził też Mariuszkowi
      biogram na cacy.
      W tym samym bowiem roku, gdy Z. Szatyński kiblował w więziennych
      murach, M. Patelski rozpoczynał działalność jako drużynowy ZHP. Tak
      się akurat składa, że „S” nie była umiłowaną organizacją tych
      harcerzy. Nie ma tu oczywiście żadnej winy drużynowego Patelskiego.
      Ale nie ma też jego zasługi. Czyżby A. Maziarz o tym nie wiedział?
      Zmyliły go chyba Orlęta Lwowskie, imieniem których drużyna była
      nazwana.
      Od 1987 r. M. Patelski, już jako student WSP w Opolu, kolportuje
      ponoć książki i pisma z drugiego obiegu, a także ulotki. To bardzo
      dobrze o nim świadczy, tyle tylko że napisał o tym jego
      niewiarygodny kolega. Nie mamy więc pewności, czy nie było tu tak
      jak z „Testem”, czyli że jednorazowa akcja cudownie się pod piórem
      Maziarza rozmnożyła. Ponadto nie jeden Patelski zajmował się w Opolu
      kolportażem. Dlaczego zatem właśnie on ma korzystać z wyróżnienia?
      Bo załatwił mu to kolega? Znam licealistę z Opola, który za
      kolportaż przesiedział w areszcie 48 godzin. Patelskiemu nawet to
      się nie przydarzyło. Bo gdyby się przydarzyło, już by Maziarz nie
      zapomniał o tym napisać.
      Patelski działa aktywnie w NZS, a nawet zostaje uczelnianym
      przewodniczącym. Wedle Wiesława Uklei, wiarygodnego świadka tamtych
      wydarzeń, w 1989 r. grupy członków NZS z opolskiej WSP pełniły rolę
      bojówek, przepędzających sprzed kościołów (kościoła?) mniej liczne
      grupy członków środowisk niepodległościowych, protestujących
      przeciwko zmowie Ok
      • Gość: A.S. Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 05.01.10, 17:15


        Patelski działa aktywnie w NZS, a nawet zostaje uczelnianym
        przewodniczącym. Wedle Wiesława Uklei, wiarygodnego świadka tamtych
        wydarzeń, w 1989 r. grupy członków NZS z opolskiej WSP pełniły rolę
        bojówek, przepędzających sprzed kościołów (kościoła?) mniej liczne
        grupy członków środowisk niepodległościowych, protestujących
        przeciwko zmowie Okrągłego Stołu. Tego, czy działo się to z
        inicjatywy Patelskiego, czy nie, nie wiemy, ponieważ Maziarz tę
        kwestię, jako wstydliwą, całkowicie pomija.
        Za to w nachalny sposób usiłuje przydać swemu koledze opozycyjnych
        barw. Dowiadujemy się więc, że Patelski działał w studenckim kole
        historycznym, gdzie pogłębiał wiedzę o „białych plamach”. Bez
        naciągania nie da się tu jednak ustalić związków przyczynowo-
        skutkowych z działalnością opozycyjną. Istnieje na to dobry przykład
        w osobie Stanisława S. Nicieji. Przecież w jego przypadku
        eksploatowanie „białych plam”, to czysty interes handlowy. Czy z
        tego tytułu należałoby uznać go za działacza opozycji demokratycznej
        i umieścić jego biogram w encyklopedii Solidarności?
        Popisem ignorancji ze strony Maziarza jest twierdzenie, że w
        uczelnianym kole filozoficznym Patelski zdobywał wiedzę o kierunkach
        filozoficznych wówczas „oficjalnie zakazanych”. Otóż wtedy żaden
        kierunek filozoficzny nie był w Polsce zakazany. Prof. Jan Krasicki,
        na którego Maziarz, zupełnie nie wiedząc, o czym mówi, się powołuje,
        przez wiele lat zajmował się filozofią rosyjską, tylko akurat nie
        marksistowską (Bierdiajew, Szestow, Florenski, Rozanow). Jest jednym
        z jej niewielu w Polsce znawców. Gdyby więc prowadził jakieś tajne
        komplety o kierunkach filozoficznych „oficjalnie zakazanych”, to
        zamiast wykładać na uczelni, siedziałby raczej w więzieniu.
        Najciekawsza w biogramie Patelskiego jest jednak informacja, że w
        1991 r. zapisał się do „Solidarności”, a w 1993 r. z niej wypisał.
        Dlaczego? Czy stanął przed dylematem: albo członkostwo
        w „Solidarności”, albo praca na uniwersytecie? Odpowiedź na to
        pytanie zna najlepiej on sam. My możemy jedynie spekulować, biorąc
        pod uwagę to, jak w Opolu nazywano dawniejszą WSP. Spośród jej
        absolwentów wywodziło się wielu funkcjonariuszy SB. Kilku z nich
        wykłada dziś na Uniwersytecie Opolskim, a jeden jest nawet
        wicekanclerzem. Stanowi to wyraz szczególnej wdzięczności
        funkcjonariuszy b. tajnej policji politycznej dla swej macierzystej
        uczelni.
        Oto prawie cała prawda o skandalu. Prawie cała, czyli nie cała. Jej
        reszta znajduje się poniżej.
        A. Maziarz popełnił fatalny błąd, angażując do współpracy Z.
        Bereszyńskiego, byłego opozycjonistę. Bereszyński jest bowiem
        stroną, osobiście zainteresowaną takimi, a nie innymi, zapisami w
        encyklopedii. Ten magister chemii forsuje w opolskich mediach
        naiwny, z gruntu fałszywy i ahistoryczny pogląd jakoby ważniejsze od
        zakładania struktur „S” w latach 1980/1981 oraz działania w nich
        było podziemie i konspiracja. Słowa „podziemie” i „konspiracja”
        odmienia we wszystkich istniejących i nieistniejących przypadkach.
        Twierdzi wręcz, że tylko ci z podziemia i konspiracji całymi latami
        się narażali, natomiast ci pierwsi wiedli sielskie życie w
        redakcjach i na stołkach działaczy związkowych. Wedle tego
        rozumowania bardziej się narażali ci wszyscy, którzy ani minuty nie
        przesiedzieli w areszcie, a których biogramy znajdują się w
        encyklopedii, niż w 1981 r. Szatyński, który w więzieniach spędził
        rok swego życia. No jasne, że też nie wpadłem na to wcześniej.
        Przecież skoro siedział, to jak mógł się narażać?
        Bereszyński zdaje się zapominać, że reżim Wojciecha Jaruzelskiego
        zamknął jednej nocy grudniowej więcej osób, łącznie z nim, niż potem
        przez wszystkie lata swego istnienia. Czy dlatego, że się mu niczym
        nie narazili? Oczywiście wedle prywatnej logiki Bereszyńskiego
        działacze podziemia dlatego tak często nie trafiali do aresztów i
        więzień, bo dobrze konspirowali. Mam nadzieję, że nie tak jak on. W
        jednym ze swych elaboratów przechwala się, jak to w ręce SB wpadła
        cała sieć kolporterów, wraz ze źródłem, u którego zaopatrywali się w
        bibułę. Tylko on jeden nie wpadł. Dlaczego? To jasne, bo dobrze
        konspirował.
        Rzecz w tym, że jeśli wpada cała siatka, a jeden nie, to na ogół on
        właśnie jest tym, który wsypał pozostałych. Czy było tak w przypadku
        Bereszyńskiego? Nie mam podstaw, by twierdzić, że zrobił to
        świadomie. Już raczej nieświadomie naprowadził tropiących na ślad
        konspiratorów. SB go oszczędziła, licząc na to, że może się jeszcze
        na coś przydać. Chyba że było całkiem inaczej.
        Przykładem prawdziwej hucpy w wykonaniu Bereszyńskego jest napisany
        przez niego i zamieszczony w encyklopedii biogram Wojciecha
        Gilewicza. Powiem więcej. Jest to prowokacja, która ma na celu
        ośmieszenie encyklopedii. Sądzę, iż Bereszyński sam tej prowokacji
        nie wymyślił. Musiał otrzymać od kogoś takie zlecenie. Tylko od
        kogo?
        Jeszcze nie tak dawno Gilewicz wyśmiewał się z jego
        historiograficznych pretensji. Każdy może się o tym naocznie
        przekonać, trafiając na odpowiednią stronę w internecie. Bereszyński
        odpowiada na to, że Gilewicz i inni używają wobec
        niego „rynsztokowego języka obelg i wyzwisk”, do którego on nigdy
        się, jak zapewnia, nie zniżył. Ponadto „opluwają i szkalują moją
        osobę” (co charakterystyczne, Bereszyński z reguły nie mówi o
        sobie „ja”, lecz „moja osoba”, jakby cierpiał na rozdwojenie
        jaźni), „a na dodatek kłamią”. I w końcu: „Dla mnie ludzie ci nie są
        i już nigdy nie będą wiarygodni”. To przeczytałem w kwietniu 2008 r.
        I oto w jakiś czas po tych zapewnieniach ukazuje się w „Gazecie
        Wyborczej” artykuł o TW „Piast”, czyli Wojciechu Gilewiczu jako
        Konradzie Wallenrodzie „S”, powołujący się na Bereszyńskiego. To
        samo, tylko w skróconej formie, sam Bereszyński powtórzył w
        encyklopedii. W ogóle cała struktura biogramu Gilewicza
        charakteryzuje się tym, że nad skąpymi faktami dominują spreparowane
        przez Bereszyńskiego oceny, poprzetykane cytatami z akt SB. Tak więc
        esbecy, werbując Gilewicza, posłużyli się szantażem, co ma być dla
        niego okolicznością łagodzącą. Ale szantaż nie może nią być, dopóki
        nie wiemy, czego dotyczy. My nie wiemy, wie za to Bereszyński.
        Jednak nie powie, bo prosił go o to Gilewicz (to informacja
        z „Kuriera Brzeskiego”). Jak to? Jeszcze nie tak dawno Bereszyński
        wyrzekał na Gilewicza, że kłamie i że już nigdy nie będzie dla niego
        wiarygodny, a tu nagle staje się powiernikiem najskrytszej
        tajemnicy kłamcy? I kto ich pogodził?
        Dalej Bereszyński twierdzi, że donosy Gilewicza nie miały
        praktycznie żadnego znaczenia. Jeśli nie miały, to dlaczego Zygmunt
        Jurkiewicz, działacz opozycyjny z Kluczborka, zafasował 1,5 roku
        więzienia w zawieszeniu. Wprawdzie z donosami nie możemy się
        zapoznać w internecie, ale możemy z protokołem z zeznań Gilewicza.
        Okazuje się, że śpiewał jak z nut. Gdyby nie donosił, nie musiałby
        tak śpiewać. W grze, w którą się uwikłał, dostał od esbeków mata.
        Bereszyński twierdzi nie tylko, że Gilewicz donosił po to, żeby nie
        donosić, ale że wykorzystywał współpracę z SB, by ją rozpracowywać
        od środka. Dla „Solidarności” naturalnie. Najzabawniejsze jest
        jednak to, gdybyśmy oczywiście w tajną misję Jamesa Bonda z
        Kluczborka uwierzyli, że – jak podaje w encyklopedii tenże sam
        Bereszyński – esbecy o tym wiedzieli. Czyli, mając Gilewicza za
        głupka, wpuszczali go w maliny.
        Bereszyński kłamie tu zupełnie świadomie. Oto fragment z 8.10.2009,
        w którym poucza ex cathedra jakiegoś forumowicza: „...przeciętny
        kandydat na TW, a nawet formalnie zarejestrowany TW, nie mógł zbyt
        wiele. To on przecież miał być źródłem informacji dla SB, a nie
        odwrotnie”
        • Gość: A.S. Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 05.01.10, 17:16
          Bereszyński kłamie tu zupełnie świadomie. Oto fragment z 8.10.2009,
          w którym poucza ex cathedra jakiegoś forumowicza: „...przeciętny
          kandydat na TW, a nawet formalnie zarejestrowany TW, nie mógł zbyt
          wiele. To on przecież miał być źródłem informacji dla SB, a nie
          odwrotnie”. Nic dodać, nic ująć. Tylko jak ma się do tego Gilewicz
          jako Wallenrod?
          Dla świętoszka Bereszyńskiego, który twierdzi, że nikogo nie lżył,
          Szatyński to „osobnik, na którego nie warto nawet splunąć”. Pod
          adresem Andrzeja Szuberta, b. działacza opozycyjnego z Kluczborka,
          zamieszkałego obecnie w Niemczech, skierował taką oto groźbę: „Skoro
          chcesz wojny, sku...synu, będziesz ją miał”. A to dlatego, że
          Szubert nazwał po imieniu wszystkie jego kłamstwa i fałszerstwa.
          Zresztą o tymże samym Szubercie, który był internowany w Nysie w tym
          samym, co on, więzieniu, Bereszyński mówi publicznie, jako
          o „osobniku, którego szczuje się psami i zrzuca ze schodów”. Kto i
          kiedy w Polsce szczuł ludzi psami, wiemy wszyscy doskonale. Wiemy
          też, kto zrzucił ze schodów Stanisława Pyjasa.
          Podobnie traktuje Bereszyński innych swych adwersarzy. Piotrowi
          Badurze, redaktorowi i wydawcy lokalnego pisma „Beczka”,
          wychodzącego w Brynicy k/Opola, na zarzut, że zamiast odpowiadać
          rzeczowo na argumenty, neutralizuje go, wyliczył kilka substancji
          chemicznych, służących do neutralizacji, czyli unieszkodliwiania.
          Szydząc, przypomniał tym wszystkim, którzy będą Badurę chemicznie
          unieszkodliwiali, by założyli maski, bo inaczej mogą sami ucierpieć.
          Pomysły tego rodzaju, a można ich znaleźć na stronach internetowych
          znacznie więcej, są wyjątkowo plugawe i świadczą o kompletnej
          degeneracji charakterologicznej kogoś, w czyjej głowie się zrodziły.
          Jak na ironię ich autor, magister chemii Zbigniew Bereszyński został
          w dniu 3 maja ub.r. zaliczony w poczet honorowych obywateli Opola.
          Za wybitne osiągnięcia naukowe w dziedzinie historii, by nie było
          wątpliwości.
          Cóż można na to powiedzieć? Chyba tylko tyle, że radni miejscy w
          Opolu, podejmując tę decyzję, mieli rozeznanie w rzeczywistości
          porównywalne z rozeznaniem Kubusia Puchatka. Osobom, które nie
          wiedzą, kim był Kubuś Puchatek, bo nie zetknęły się w dzieciństwie z
          książeczką o jego przygodach, wyjaśniam, że Kubuś Puchatek był to
          miś o bardzo małym rozumku.
          • Gość: jasio Oszczędzajcie lasy! Las rośnie wolno a głupota szy IP: *.chello.pl 05.01.10, 18:04
            Będę szczery. Nie czytałem tego, nie bee czytać też Encyklopedii Solidarności i
            jej też nie kupię. Szkoda papieru na drukowanie wyimaginowanych faktów i
            przewag. Jakby Jaruzelski chciał was wystrzelać toby wystrzelał. Tak czy owak
            powinniście mu być wdzięczni. Mógł też zamknąć was w jednej celi bez monitoringu
            wtedy z rozpaczy byście musieli popełnić zbiorowe samobójstwo! Tu widać
            ewidentną wyższość Jaruzelskiego nad Tuskiem.
            • Gość: A.S Z.Bereszyński: popiół czy diament IP: *.pools.arcor-ip.net 05.01.10, 20:14
              Z. Bereszyński: diament czy popiół?


              Inteligencja, genetyczny dar rodziców, dar matczyny.
              Kulturę, empatię, miłość, tolerancje, zrozumienie, poczucie
              wolności, zasady, etc. wynosi się z domu. Ważny, aczkolwiek
              niedominujący, jest czynnik środowiska tj. piaskownica, przedszkole,
              szkoła, itd. Każdy rodzi się z mózgiem i tylko od niego zależy, co i
              ile do niego załaduje, wykorzystanie owego ładunku informacyjnego
              zależy od wcześniej wspomnianych „elementów”.
              Świat jest zawalony „napakowanymi głupcami”.

              Niniejszy tekst jest kontynuacja mojej
              polemiki „Kowalczykom pozostaną wyroki”. Dotyczy on mojej skromnej
              osoby i Z. Bereszyńskiego, który wg mnie kłamie i manipuluje nie
              zawsze pod swoim nazwiskiem.

              Szanowny panie Z.B. zarzuciłem ci: nielojalność, chamstwo,
              manipulacje, intelektualna nieuczciwość, napisałem też, że jak
              jeszcze raz uderzysz mnie poniżej pasa, to zafunduje ci utratę
              wiarygodności nie tylko intelektualisty i historyka, na jakiego się
              kreujesz, ale – co ważniejsze - przyzwoitego człowieka.
              Czy w moich tekstach była polemika polityczna? Nie.
              Dlaczego? Nie interesuje mnie to.
              Sprawę zakończyłem. Tak mi się wydawało.
              Odpisałeś, ze zostałem podpuszczony, jestem pod wpływem
              OSPN, dałem sobie namieszać w głowie, itd.. Kompletne
              nieporozumienie.
              Niewolnik nigdy nie zrozumie człowieka wolnego.
              Syndrom „napakowanego głupca”.
              Bronisz swojej cnoty politycznej, która mnie nie
              interesuje. Skoro poszedłeś tym tropem.
              Piszesz „… poddałem się lustracji, mam status osoby
              pokrzywdzonej, a wiec nikt nie może oskarżyć mnie o współpracę, z
              SB”.
              Mam te same papiery, co ty, ale miedzy nami jest taka
              różnica, że ja się wstydzę,
              że o nie wystąpiłem. Wstydzę się przed milionami przyzwoitych
              obywateli i przed tymi, co mieli chwile słabości a jeszcze bardziej
              przed tymi, którzy samotnie postawieni pod ścianą coś podpisali, za
              dużo powiedzieli. Tyłek mojemu psu podtarłem owym świstkiem z IPN.
              Od kiedy kwity, pisane przez ludzi, którymi tak pogardzaliśmy,
              stały się dla wielu z nas wyrocznia?
              Dzięki rekomendacji opolskiej Solidarności miałeś dostęp do
              naszych teczek we wrocławskim IPN, swoich papierów tez, bo jak wiesz
              nie było twojej, skompletowano ją później z innych teczek.
              Wiedziałeś, ze miałeś w rodzinie nieświadomego informatora SB tzw.
              peple. Byłeś głównym źródłem informacji pepli. Przez to w latach 80
              wiele osób nie chciało mieć z tobą nic do czynienia. Twoja rodzinna
              pepla wykręciła sporo numerów, ale to, co uczyniła ’85 w czasie
              spotkania z przedstawicielami AI przekroczyło wszelkie granice
              przyzwoitości, postawiła ich w tak niezręcznej sytuacji, ze jeden z
              nich wyciągnął portfel i dal jej 600 franków.
              Sporo byłych funkcjonariuszy SB jeszcze żyje, z wieloma z nich
              rozmawiałem. Jestem za leniwy na przesiadywanie w IPN, z tego tez
              powodu nie chciało mi się swojej teczki czytać do końca.
              Wiele lat temu podczas zebrania ROP swoim gadaniem i
              oszczerstwami przekroczyłeś wszelkie granice. Zostałeś wyrzucony. A
              żeś człek złośliwy, bezwzględny i widzisz siebie tylko w pierwszym
              szeregu, napisałeś do PKW pismo, ze kandydatka ROP pani E.Ch. jest
              niewiarygodna i kierują nią niskie pobudki bycia senatorem.
              Dlaczego? – Był w jej rodzinie bliski gen. Sikorskiego człowiek,
              który okazał się sowieckim agentem. Jestem ciekawy, czy w owym
              piśmie wspomniałeś, ze członkiem rodziny E.Ch. był gen. Maczek.
              Pani E.Ch. z woli wyborców nie została senatorem, podobnie jak ty -
              kandydując z listy ROP – posłem.
              ’88-‘89 pisząc do Nowin Opolskich uwiarygodniałeś gazetę i ich
              redaktora naczelnego M. Szczurka, który do tego czasu był
              redaktorem „TO” i zajadłym przeciwnikiem solidarności.
              W chwili obecnej publikujesz teksty w opolskiej GW i uniwersyteckim
              periodyku „Indeks”.
              Wspominam o tym tylko, dlatego, ponieważ wiele ludzi pamięta, z jaka
              pogarda pisałeś i mówiłeś o owych wydawnictwach, ich redaktorach, a
              także o władzach UO i o obecnym Rektorze.

              Spotyka się trzech neofitów.
              - Dlaczego się wychrzciłeś? - Pytają najstarszego.
              - Skończyłem najlepszy uniwersytet, nie będę czekał kilka lat
              na państwową posadę, a wiec…
              - No tak, w porządku. A ty?
              - Zakochałem się w pięknej Polce z pobożnej katolickiej
              rodziny. Moje wyznanie było przeszkoda nie do pokonania.
              - No tak, w porządku. A ty?
              Trzeci neofita wypina dumnie pierś:
              - Ja wychrzciłem się z przekonania!
              Na to dwaj pierwsi:
              - Takie bajki opowiadaj im – gojom!

              Był to tzw. watek polityczny, który nb. niewiele mnie
              obchodzi; uczyniłem to, ponieważ żebyś cokolwiek zrozumiał musiałem
              się do ciebie dopasować.

              .//.


              Tekst T.K. „Obraz Żyda w twórczości M. Reja” nazwałeś
              słabiuteńkim szkolnym wypracowaniem. Owo wypracowanie po uzyskaniu
              pozytywnej recenzji prof. J. Tazbir i prof. L.Szczuckiego
              zostało ’87 opublikowane w roczniku Instytutu Historii
              PAN „Odrodzenie I Reformacja W Polsce” Wychodzi wiec na to, ze nie
              tylko T.K., ale również obaj profesorowie Uniwersytetu
              Warszawskiego, to umysłowe karły w porównaniu z gigantem intelektu
              Z.B.
              Zrobiłeś wielka burze, ze T.K. otrzymuje pomoc finansowa,
              która wg ciebie mu się nie należy. T.K. żadnej pomocy finansowej nie
              otrzymywał.
              W latach ’80 na terenie Opola były prowadzone kursy
              historyczne, byłeś jednym z wielu wykładowców. Otrzymane od ciebie
              trzy broszury T.K. podarował słuchaczom z internatu
              w którym pracował. Publicznie oskarżyłeś go o kradzież i wiedząc, ze
              z powodu odmowy uczestniczenia w pochodzie 1-szo majowym został
              wyrzucony z pracy, zażądałeś horrendalnej zapłaty za owe broszury
              wiedząc, ze w każda suma była poza jego zasięgiem.

              W’84 oskarżyłeś swojego najbliższego przyjaciela o kradzież
              maszyny do pisania, co nie miało miejsca. Maszyna jest w twoim
              mieszkaniu.
              Kilka dni temu napisałem Z.B. ostatni raz rozmawiałem 25 lat
              temu, zrobił na mnie wrażenie człowieka, który za chwile będzie
              otwierał Oświęcim w celu likwidacji przeciwników politycznych.”
              Nasz „intelektualista, historyk” nie jest w stanie odróżnić
              subiektywnego odbioru od obiektywnego twierdzenia i peroruje :”Z.
              Szatyński najwyraźniej myli mnie z kimś innym, albo wspomnienia na
              temat konkretnych osób mieszają mu się po latach z treściami
              ówczesnej propagandy komunistycznej w wydaniu takich postaci jak płk
              Przymanowski.”
              Nie mylę Z.B. z nikim innym, tak go odebrałem. To mistrzem
              bolszewickiej propagandy, a uczniem owego płk jesteś ty, szanowny
              panie „historyku”, czego klasycznym przykładem jest twój tekst w
              opolskim wydaniu GW z ubiegłego tygodnia ( tekst został skasowany,
              cytuje z pamięci), w którym pisałeś ze OSPN i opolskie urzędy
              powinny się zająć pomocą finansowa dla p. J. Kowalczyka. Uważasz się
              za historyka, nie mogę uwierzyć, ze nie wiedziałeś, ze J. Kowalczyk
              dzięki staraniom OSPN i pomocy byłego marszałka Sejmu p. Jurka
              decyzja obecnego premiera od pięciu miesięcy otrzymuje stałą rentę w
              kwocie 1200 pln. No, może nie wiedziałeś, jednakże uczciwość
              nakazuje milczenie, a nie pisanie bzdur czy manipulowanie w stylu
              wspomnianego przez ciebie p. Przymanowskiego.
              Boże, chroń nas przed takimi historykami!
              Wykreowałeś się na obrońcę braci Kowalczyków, lecz nigdy nie
              interesowało cię, ze J. Kowalczyk nie ma, co jeść. Robiłeś sobie
              nazwisko. Cyniczna kalkulacja.
              Z uporem idioty pytasz:, Kto stoi za Tao Szatańskim? Dla
              propagandystów bolszewickich
              • Gość: A.S Re: Z.Bereszyński: popiół czy diament IP: *.pools.arcor-ip.net 05.01.10, 20:15
                Z uporem idioty pytasz:, Kto stoi za Tao Szatańskim? Dla
                propagandystów bolszewickich, podobnie jak dla ciebie, za wszystkim
                musi cos stać. Wasze tępe mózgi nie są w stanie nic innego
                zrozumieć. Zawsze ktoś stoi! Często się zdarza, ze formacje
                polityczne świadomie, a często nie, przyjmują myślenie swoich
                przeciwników. Walczą o miejsce w szeregu i stołki.
                Casus „jednojajowych” antybolszewickich bolszewików.
                Szanowny panie Z.B., wystaw głowę przez okno, przewietrz
                swoje szare komórki. Sprawa jest beznadziejna, aczkolwiek…. Są
                psychiatrzy.
                Od czego ma się przyjaciół? Nie zaprzeczysz, ze dzięki nim
                otrzymałeś synekurę w radzie nadzorczej w ECO, a gdy ja straciłeś
                następna. Tylko ty wiesz, ile im zawdzięczasz. Człowiek się zmienia,
                odchodzi. To normalne. Styl. No właśnie styl. Zrobiłeś to najlepiej,
                jak potrafisz. Atak. Bolszewicki atak, a wiec kłamstwa, manipulacje,
                pomniejszanie ich osiągnięć w tworzeniu niepodległej
                Rzeczypospolitej. Doszło do tego, ze twoja siostra dzwoniła do
                jednego z nich i oblała stekiem inwektyw. To chore. Chce wierzyć, ze
                nie miałeś z tym nic wspólnego lecz, jest to zbyt piękne żeby było
                prawdziwe.
                Szanowny p. „intelektualisto, historyku”, mamy wielu
                wspólnych znajomych; co tu ukrywać, nikomu z nich nie odpowiadają
                moje lewicowo-liberalne poglądy, a mnie ich katolicko-prawicowe, co
                wcale nam nie przeszkadza w podaniu sobie ręki, a jak jest czas, to
                wspólnego wypicia piwa.
                Po co ja to pisze? Nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Ty
                musisz mieć wroga, wroga, który potwierdza sens twojego istnienia.
                Przygotowując się do pisania tego tekstu, rozmawiałem z
                wieloma osobami i wyobraź sobie, ze wielu z nich na twoje nazwisko
                obojętnie machnęło ręka, sporo mówiło, ze nie chce cię znać, jeden
                uśmiechnął się i rzekł: ciężki przypadek. Inni prosili o zachowanie
                udzielonych mi informacji dla siebie. Zapytałem się - co wywoływało
                konsternacje - czy słyszeli jak opowiadałeś w towarzystwie sprośny
                dowcip. Wszystkie odpowiedzi były negatywne. Na pytanie, czy
                wyobrażają sobie, jak opowiadasz sprośny dowcip, na twarzach
                zobaczyłem uśmiech i zaprzeczenie.
                Jak wiele to mówi o człowieku?
                Tydzień temu p. Dorn w programie T. Lisa powiedział, ze
                Giertych był pożytecznym elementem w grze PiS-u.
                W chwili obecnej masz niewielu przyjaciół, wrobiłeś się w
                pożyteczny element, a potem, – czego ci nie życzę - zostaniesz
                wściekłym krawężnikiem.
                Krawężnik służy miedzy innymi do tego, żeby psom było
                wygodniej oddawać mocz.
                Krąży po mieście wieść, ze po raz któryś poprawiasz swoja
                książkę, a polega to na tym, ze kasujesz w niej nazwiska swoich
                dawnych przyjaciół. Jeżeli to prawda, toś dupa a ja przemieniam się
                w psa.
                Napisałem ten tekst wbrew sobie, nie lubię tego, ktoś to
                musiał uczynić. Wiele miesięcy temu udzieliłem wywiadu opolskiej GW,
                nie był on najlepszy, ale szczery. Komentarze były, delikatnie
                mówiąc, niepochlebne, każdy ma prawo do subiektywnego odbioru,
                interpretacji, czy osądu. Zmieszano mnie z błotem, ale nikt nie
                zarzucił mi kłamstwa, nie napisał, ze mam trzy nogi i więcej rąk niż
                hinduskie bóstwa. Nie kłamał. Kilka miesięcy później, w innej
                polemice, ty to uczyniłeś. Wolni ludzie tego nie lubią.
                To za mną stoi a nie wyimaginowani w twojej łepetynie mocodawcy.
                Publikując ten tekst na forum internetowym opolskiej GW
                wystawiam ciebie p. „intelektualisto, historyku” jak i swoja skromna
                osobę.
                Z mojej strony sprawę uważam za definitywnie zakończoną.
                Teraz idę z Mańką (mój pies) na spacer do lasu, w czasie, którego z
                resetuję z mózgu wszystko, co się z tobą kojarzy, a jak wrócę do
                domu, to już ciebie nie będzie. Możesz pisać o mnie, co ci się
                żywnie podoba. Dla mnie nie istniejesz. Nie ma cię.

                zbigniew a. szatynski vel kajetan a. tao szatański
                suchy bór 02/09/07
    • z.bereszynski Kolejna rozróba OSPN... 05.01.10, 22:19
      Powyżej typowy przykład rozrabiactwa właściwego dla grupki OSPN. Ludzie ci potrafią tylko intrygować i jątrzyć. Szkoda czasu na szczegółową "egzegezę" wypocin p. Kasprowicza, którego niskie pobudki działania są dla mnie aż nazbyt oczywiste (pan ten do dziś nie rozliczył się z pieniędzy za wydawnictwa pobrane na przełomie 1986 i 1987, a ze mną wojuje od czasu, gdy zwróciłem się do niego o stosowne rozliczenie). Ograniczę się tylko do podania podstawowych informacji dla osób, które ewentualnie byłyby poważnie zainteresowane pewnymi sprawami.

      Zespół redakcyjny ES (do którego nie należy nikt z trójki wymienionej przez p. Kasprowicza) do tej pory nie zdążył z wprowadzeniem do internetu wszystkich haseł, jakie zostały już opracowane w ramach ustalonej siatki. Sam mógłbym wymienić dużo większą liczbę haseł, jakie na pewno zostały opracowane, a jeszcze nie trafiły do internetu. Poszczególne hasła „czekają w kolejce” na wprowadzenie do sieci i będzie tak zapewne jeszcze przez szereg miesięcy. Z tego, co sam opracowałem, wprowadzono dopiero niewielką część i fakt ten daje mi pewne wyobrażenie na temat tego, jak wygląda postęp prac redakcyjnych. Sprawy te znajdują się poza zasięgiem opolskich autorów, do którego to grona się zaliczam (wraz z dr Patelskim i dr Maziarzem oraz innymi osobami).

      Na pewno nikt wyrzucał z ES takich haseł jak np. Roman Kirstein, Jerzy Gnieciak czy „Solidarność Opolszczyzny”. To zwykłe insynuacje p. Kasprowicza i jego kolegów. Sam współtworzyłem biogram R. Kirsteina i wiem, że dawno temu trafił on do redakcji ES. Biogram J. Gnieciaka miała opracować Maria Klusik, córka Antoniego Klusika z OSPN. Niech więc p. Kasprowicz i jego koledzy z OSPN wyjaśnią tę sprawę między sobą.

      Pani Kawka, z tego co wiem, mimo kierowanych w jej stronę próśb, nie raczyła wypełnić ankiety niezbędnej do opracowania jej biogramu. Może więc mieć pretensje sama do siebie, że biogram taki ostatecznie nie powstał. Dodam tylko, że to ja proponowałem dodanie jej nazwiska do pierwotnej siatki haseł ES.

      Zbigniew Szatyński wcale nie został „porwany z ulicy” przez SB w październiku 1981 r. Zatrzymano go 5 grudnia 1981 r. wraz z całą grupą innych osób, członków „Solidarności”, NZS i KPN, uczestniczących w akcji plakatowania Opola. Zatrzymanie to, dotyczące ponad 20 osób, nie miało nic wspólnego z jego osobistą postawą jako współredaktora prasy związkowej. Po prostu „zgarniano” wtedy z ulicy każdego kto miał coś wspólnego z akcją plakatową. Incydent ten był już opisywany kilkakrotnie przeze mnie i przez dr Patelskiego w różnych publikacjach, które powinny być dobrze znane p. Kasprowiczowi i jego kolegom z OSPN (polecam w szczególności ostatni numer „Studiów Śląskich”). Pan Kasprowicz próbuje jednak pisać własną wersję historii, która nie ma nic wspólnego z dobrze poświadczonymi źródłowo faktami.

      Równie „wiarygodna” jest cała reszta tego, co napisał p. Kasprowicz.

      Nigdy nie pisałem o żadnej wsypie, w wyniku której wpadli wszyscy tylko nie ja. Nigdy nie było takiego wydarzenia! To kolejny wymysł p. Kasprowicza.

      Pisałem tylko, że SB nigdy nie namierzyła moich kontaktów z Ryszardem Siwackim, który dostarczał „bibułę” dla mnie i dla grupy Jana Całki. SB dysponowała dość szczegółowymi informacjami na temat działalności prowadzonej przez Całkę i współpracujące z nim osoby (Roman Sękowski, Piotr Jankowski, Bogdan Hełka i in.), natomiast nie miała analogicznej wiedzy na temat działalności kolportażowej prowadzonej przeze mnie i osoby ze mną współpracujące. Tak przynajmniej wynika z zachowanych dokumentów. W moim otoczeniu nigdy nie było żadnej wsypy, a z grupą Jana Całki nie miałem żadnej bezpośredniej styczności (o tym, jaką rolę odgrywali Sękowski, Jankowski itd., dowiedziałem się dopiero po latach, głównie z dokumentów).

      SB miała niestety dość dobry wgląd w to, co robi grupa Całki. Zawdzięczała to m. in. takim źródłom informacji jak zdemaskowany dopiero po latach TW ps. „Franek” – Zbigniew Czwarno, pracownik Huty „Małapanew” w Ozimku, zwerbowany przez SB w 1985 r. „Franek” był przez szereg lat, aż do początku 1989 r., głównym łącznikiem między Całką i konspiracyjną strukturą „S” w Ozimku, cieszył się powszechnym zaufaniem innych działaczy „S” i był znakomicie zorientowany w wielu sprawach. Z całą pewnością odegrał on ważną rolę w rozpracowaniu osób współpracujących z Całką. W sierpniu 1988 r. zastosowana z jego udziałem prowokacja zapobiegła planowanemu strajkowi w Hucie „Małapanew” („Franek”, działający w porozumieniu z SB, został wówczas zatrzymany w spektakularny sposób w bramie huty wraz z ulotkami i opaskami strajkowymi, a potem stanął przed kolegium, odgrywając rolę „męczennika”).

      Tak wyglądały kulisy pewnych spraw z okresu lat 1985-1989. To, co pisze na ten temat p. Kasprowicz, to zwykłe brednie. Budowane na tej podstawie oszczercze insynuacje świadczą o wyjątkowej podłości tego człowieka. Nie wszystko można wziąć na karb niewiedzy czy niedoinformowania, niestety.

      Szczytem obłudy jest atakowanie dr Patelskiego i innych działaczy tzw. drugiego NZS z lat 1988-1989 z powodu ich ówczesnej postawy politycznej. To prawda, że czynnie popierali oni wówczas tzw. ruch obywatelski i angażowali się w kampanię wyborczą przed 4 czerwca 1989 r. (na rzecz kandydatów „S”). Reprezentowałem wtedy inną niż oni opcję polityczną, ponieważ – jako przeciwnik ugody Okrągłego Stołu - opowiadałem się za bojkotem wyborów. Pamiętam, jak 3 maja 1989 r. przekrzykiwaliśmy się nawzajem pod katedrą opolską. My nawoływaliśmy do bojkotu, oni przeciwnie – do głosowania na kandydatów „S”. Na tym polegała „bojówkarska” działalność ówczesnego NZS . Minęło od tego czasu już ponad 20 lat i nie widzę żadnego powodu, by z tego powodu żywić jakąś niechęć do dr Patelskiego. Tym bardziej dziwi mnie podobna niechęć do dr Patelskiego ze strony p. Kasprowicza, który w tamtym czasie należał do wielbicieli Wałęsy, a w późniejszym czasie był związany z Kongresem Liberalno-Demokratycznym. Czyżby p. Kasprowicz zapomniał o swojej własnej postawie z lat 1989-1990? A może po prostu cechuje go typowa nadgorliwość neofity, który zmienił stosunek do pewnych spraw dopiero po wielu latach (podobnie jak jego koledzy z OSPN, Antoni Klusik i Jerzy Łysiak?).

      Pan Kasprowicz – nie po raz pierwszy - próbuje wyolbrzymiać swoje zasługi z lat 1980-1981. Jest rzeczą obrzydliwą, że próbuje on robić to na zasadzie złośliwego umniejszanie roli, jaką odegrały inne osoby po grudniu 1981 r., gdy on sam robił dużo mniej niż można było się po nim spodziewać. W latach 1982-1988 bardzo brakowało nam ludzi sprawnych literacko do współredagowania wydawanych w konspiracji biuletynów. Niedostatek takich osób był jedną z głównych przesłanek organizacyjnej słabości środowisk związkowo-opozycyjnych w województwie opolskim. Pan Kasprowicz ze swoim umiejętnościami mógł był wtedy zrobić wiele dobrego, gdyby tylko zechciał zaangażować się w konspiracyjną działalność redakcyjną i wydawniczą. Był czas, że bardzo liczyłem na jego pomoc w tym zakresie (w 1985 r. dzięki moim staraniom Agencja Wydawnicza Solidarności Walczącej wydała pierwszy numer „Biuletynu Opolskiego”). Ale p. Kasprowicz nie chciał angażować się w tego typu działalność. Za to dziś nie brak mu czasu i ochoty na pisanie paszkwilów. Im dalej od wojny, tym więcej bohaterów…

      O „neutralizowaniu” Piotra Badury (też chemik z wykształcenia, nawiasem mówiąc) środkami chemicznymi pisał jakiś anonimowy forumowicz. Ja polemizowałem z tym panem pod własnym imieniem i nazwiskiem, a rzeczowych argumentów nigdy mi nie brakowało.

      • z.bereszynski Kolejna rozróba OSPN... - c.d. 05.01.10, 22:26
        Historią interesowałem się „od zawsze”. W czasach komunistycznych dyscyplina ta była jednak skrajnie zideologizowana i uzależniona od politycznej cenzury. Dlatego z całą świadomością wybrałem studia chemiczne – ideologicznie neutralne. Nie chciałem mieć związku z fałszowaniem historii. Nie chciałem współuczestniczyć w kłamstwie. Chciałem zachować intelektualną niezależność i myślę, że mi się to w tamtych czasach udało. Zajmowałem się jednak historią w inny sposób, publikując teksty o tej tematyce w wydawnictwach bezdebitowych. Czynienie mi dziś zarzutów z tego tytułu i wytykanie, że nie ukończyłem studiów historycznych za komuny (!), to przejaw szczególnej obłudy i przewrotności ze strony ludzi mieniących się antykomunistami. Obrzydliwa hipokryzja i zwyczajna niegodziwość.

        Do bredni spreparowanych przez Zbigniewa Szatyńskiego i kryjące się za nim osoby odniosłem się już dwa lata temu w innym miejscu i nie muszę się powtarzać. Podaję odnośny link:
        forum.gazeta.pl/forum/w,65,68422307,,Z_Bereszynski_diament_czy_popiol_.html?v=2
        Warto zwrócić uwagę, że paszkwile spłodzone przez panów Kasprowicza i Szatyńskiego powklejał w internecie ktoś inny – Andrzej Szubert („A.S”) na forum GW oraz Jacek Bezeg z OSPN na forum PON. Fakt ten mówi sam za siebie. Nie ulega wątpliwości, że mamy w tym wypadku do czynienia z kolejną zorganizowaną akcją przeciwko mnie, realizowaną z czynnym błogosławieństwem grupki OSPN.

        Grupka ta od dawna robi co może, by zdyskredytować i storpedować moją działalność badawczo-lustracyjną. W kontekście dwuznacznej przeszłości pewnych osób nie jest to niczym zaskakującym:
        www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_58.htm
        Przypuszczam, że ataki z tej strony będą ponawiane również w późniejszym czasie. Oczywiście pozostanie to bez wpływu na moją postawę. Psy szczekają, karawana idzie dalej.

        Zbigniew Bereszyński
        • z.bereszynski p.s. 05.01.10, 23:56
          Jeden przykład dla zilustrowania sprawy rzekomych "manipulacji" z hasłami w ES. Wśród wielu haseł, jakich redakcja ES nie zdążyła jeszcze wprowadzić do internetu, można wymienić np. hasło "Opolitechnik". Tak nazywał się biuletyn NZS, wydawany od października 1980 r. w środowisku Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Opolu - pierwsze niezależne wydawnictwo na Opolszczyźnie, drukowane na długo przedtem niż p. Kasprowicz włączył się w redagowanie "SO". Byłem pomysłodawcą i głównym redaktorem tego pisma, a także autorem ogromnej większości zamieszczanych tam tekstów (współpracownicy - Wiesław Ukleja i in.). I co? Ciągle nie ma odnośnego hasła na stronach ES. Gdybym był takim pieniaczem jak p. Kasprowicz i s-ka, narobiłbym rabanu na całą Polskę, że ktoś celowo przemilcza moje zasługi itp. itd. Prawda jest jednak taka, że hasło to, jak wiele innych, "czeka w kolejce" na umieszczenie w ES. Redakcja ES ma ograniczone "moce przerobowe" i trzeba niestety uzbroić się w cierpliwość.

          Pan Kasprowicz i s-ka nie są dziećmi i wiedzą, że na wszystko trzeba czasu. Rozrabiają nie dlatego, że brakuje im zrozumienia dla takich oczywistości. Mają po temu inne powody i każdy pretekst jest dla nich dobry, by urządzić kolejną burdę.

          Z.B.
          • Gość: gosc Re: p.s. IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 06:50
            Pytanie troche osobiste-wlasciwie za co czepia sie Pana taka ilosc
            ludzi ?. W latach 1972-1989 pracowalem w Opolu i dlatego czytam z
            zainteresowaniem opolskie forum .
            • z.bereszynski Re: p.s. 06.01.10, 10:21
              "Taka ilość ludzi"? Jaka? Parę osób! Kilku notorycznych pieniaczy
              skupionych pod szyldem OSPN z przyległościami. Jak widać powyżej,
              czepiają się nie tylko mnie, ale każdego, kto nie chce działać pod ich
              dyktando.

              Zbigniew Bereszyński
              • Gość: gosc Re: p.s. IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 12:10
                W porzadku faktycznie sprawialo to wrazenie ze jest ich o wiele
                wiecej-nie znam srodowiska i generalnie nie wiem co w nim "wrze"
                aktualnie.A pod dyktando tez bym nie dzialal.Najlepszego w Nowym
                Roku zycze.
                • z.bereszynski Re: p.s. 06.01.10, 12:22
                  Wzajemnie życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2010. Pozdrawiam

                  Zbigniew Bereszyński
                  • Gość: A.S Ej Zbysio, Zbysio... IP: *.pools.arcor-ip.net 06.01.10, 15:02
                    Biedne to Zbysio. Już myślało, że będzie ciszej, a tu guzik.
                    To że Zbysio ciągle naiwnych znajduje, nie dziwota. Rozumu w sklepie
                    na wagę się nie kupi. A Zbysio gadane ma. Piaskiem w oczy sypnie.
                    Ciemnotę wciśnie. A kamuflować to się Zbysio tak potrafi, że kiedyś
                    całą jego siatkę bezpieka capnęła, a jego nie. Zbysio to jak ten
                    kameleon.
                    Zbysia ta jego podejrzliwość to kiedyś do grobu wpędzi. Bo wszędzie
                    tylko Zbysio wietrzy podstęp i cudzą, wrogą "jego osobie"
                    inspirację. Bo Zbysio, jak muzułmanin w Allacha, wierzy, że jego
                    wrogowie to już muszą być przez kogoś inspirowani. Bo przecież
                    takiej kryształowej uczciwości jak jego, ty tylko wymanipulowani
                    przez innych nie dostrzegają.
                    Jak za komuny. Czerwone zawsze wietrzyło, że ktoś za tym stoi. Cosik
                    Zbysio przesiąknęło tamtą mentalnością. Imperialiści, wrogowie
                    systemu, zawsze ktoś manipulował robolami i opozycją. Zbysio inaczej
                    świata też nie pojmie, jak dialektycznie, jedyną słuszną analizą i
                    wrogą inspiracją.
                    Zbysio, jeśli ja wkleiłem te bumagi, to ten fakt nic nie mówi sam
                    za siebie
                    ! NIC! po prostu to wkleiłem. Bez żadnej obcej
                    inspiracji. Z czystego altruizmu i miłości do Zbysia. Bo cosik
                    ostatnio cicho było na forum gadzinówki o "legędzie" i "chonorowym"
                    obywatelu.
                    Aż mi się sprzykrzyło. I niech nie okłamuje Zbysio pytacza, że to
                    znowu robota tego wstrętnego OSPN. Bo Tadzio z OSPN odszedł, z
                    hukiem trzaskając drzwiami. A one chłopaki z tego OSPN tej bumagi
                    Tadzia za żadne Chiny nie chcieli u nich wkleić. Bo oni ciągle
                    Maziarza kochają. Patrzą w niego jak w gwiazdę betlejemską. Tak że z
                    OSPN-em nie ma to nic wspólnego.
                    Jakby Zbysiowi za kłamstwa nochal rósł jak u Pinokio, to by Zbysio w
                    windzie się nie zmieściło. Kiedy to Zbysio wstawiło Bożenę na listę?
                    Hę? Myśli Zbysio, że my nie wiemy, "kto za tym stoi"?
                    Drogi gościu. Mądrościami objawionymi przez Zbysia należy ostrożnie
                    się rozkoszować.
                    Nie jednemu już stanęły one w gardle.
                    • schuruburu Re: ej Jondrus Jondrus... 06.01.10, 15:13
                      Jondrus pisze bo wie!!
                      Skąd???
                      Wymyślił!
                      Wszystko biedak zrobi żeby zaistnieć.
                      Taki ma feler psychiczny.
                      Ot cały Jondrus

                      • schuruburu Re: Jondrus działacz ;) 06.01.10, 15:25
                        Najbardziej mnie rozśmieszyło stwierdzenie

                        """Pod adresem Andrzeja Szuberta, b. działacza opozycyjnego z Kluczborka,
                        zamieszkałego obecnie w Niemczech,"""

                        Jondrus działacz????!!!
                        Skąd facio to wie???
                        Pewnie Jondrus mu to powiedział a facio uwierzył i napisał.
                        Tylko jest pewien problem:
                        O działaczu o takim nazwisku nikt nic nie wie!!!
                        Bo takiego w Kluczborku nie było.
                    • z.bereszynski Do kłamcy i oszusta... 06.01.10, 16:18
                      Andrzeju Szubert, bezczelny kłamco! Napisałeś powyżej: "kiedyś całą jego siatkę bezpieka capnęła, a jego nie". Jakie to osoby należały do mojej siatki i zostały "capnięte" przez SB? Podaj imiona, nazwiska itd. Kiedy to było, oszuście bezczelny?! Rok, miesiąc itd.

                      Przy okazji drobny lecz znamienny przyczynek do psychologicznej charakterystyki Andrzeja Sz. Swój najnowszy paszkwil na mój temat (i nie tylko) wkleił on w internecie dokładnie na dzień przed Wigilią:
                      swkatowice.mojeforum.net/temat-vt8395.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                      Taki "prezent pod choinkę" dla osobistych wrogów. Podobno w Wigilię nawet zwierzęta zaczynają mówić ludzkim głosem, najwięksi wrogowie zawieszają broń, bo to nie jest czas nienawiści lecz Treuga Dei. Ale Andrzej Sz. uznał, że właśnie wtedy najlepiej będzie zaatakować. Myślał zapewne, że uda mu się zepsuć komuś Święta. Pewnie przez całe Święta rozkoszował się tą myślą. Nic bardziej nie obnaża złośliwej, przesyconej jadem natury tego żałosnego człowieka...

                      Muszę jednak rozczarować Andrzeja Sz. Jego wypociny, podobnie jak wypociny jego kolegi Kasprowicza, przeczytałem dopiero wczoraj wieczorem, dawno po Świętach, i bynajmniej nie zepsuło mi to nastroju - wręcz przeciwnie!

                      A co do OSPN... To Jacek Bezeg, internetowy spec OSPN, wkleił paszkwil Tadeusza Kasprowicza na forum PON:
                      porozumienie.mojeforum.net/temat-vt303.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                      Ten sam Jacek Bezeg prowadzi także stronę internetową OSPN. Nic dodać, nic ująć.

                      Zbigniew Bereszyński
                      • Gość: czytelnik Re: Do kłamcy i oszusta... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 18:06
                        Rozumiem,Szanowni Panowie, że wasza konspira w niezwykle
                        ograniczonym własnym kręgu towarzyskim była, a raczej jest,
                        niezwykle ważna dla tego,jakże wybrańczego,towarzystwa.
                        Byłbym wdzięczny,może nie tylko ja, byście z podobną swadą i
                        zacietrzewieniem raczyli wyjaśnić co też ta wasza konspira
                        wniosła,już nie tyle dla kraju co dla regionu i miasta? Co też
                        my,współcześni, z tego mamy? Gdzie ślad i w czym wkład w tej waszej
                        konspirze? Zreflektujcie się choć trochę by nie być nie tyle,że
                        śmiesznymi,ale po prostu żałosnymi.
                        Aż wierzyć się niechce,że pod Solidarność podpięli się ludzie tak
                        nienawistni i lekko skrzywieni.
                        • Gość: cztelnik II Re: Do kłamcy i oszusta... IP: 77.223.224.* 06.01.10, 18:17
                          Solidarność była jak wielki okręt. Do okrętu przyczepiają się różne... niestety. Tacy najgłośniej krzyczą gdy jest już po wszystkim. Im dalej od wojny tym więcej kombatantów.
                          • Gość: A.S Ej, Zbysio, Zbysio... IP: *.pools.arcor-ip.net 06.01.10, 18:58
                            Ej Zbysio, Zbysio...

                            Zbysio po raz kolejny zapomniało o jego zasadach???
                            Ile to razy Zbysio pisało, że ma swoje niezłomne zasady, że z
                            takimi osobnikami jak ja nie dyskutuje! Zasady na pokaz???
                            Pytania Zbysia coś mi przypomniały.
                            >Imiona, nazwiska, adresy<! - ryczał esbek. >I kiedy to
                            dokładnie było. Data, rok miesiąc, godzina
                            <!
                            Może Zbysio jeszcze tak żarówą w oczy mi zaświeci?
                            Niech Zbysio głupa nie rżnie. Samo Zbysio się na forum chwaliło,
                            jakie to Zbysio talencisko konspiratorskie. Bo to całą siatkę
                            wyłapali, a Zbysia nie. A w tych dziesięciu tysiącach Zbysiowych
                            wpisów nie mam zamiaru grzebać aby tego szukać.
                            Wpis na SW nie był atakiem na nikogo. Zbysiu to zresztą małe piwko
                            przy tamtych doktorkach. Zbysio wystąpiło tam tylko na marginesie,
                            jako nieistotny dodatek. Czy Zbysio myśli, że nie mam na głowie
                            ważniejszych spraw, niż walka ze Zbysiem? Czy Zbysio nie ma o sobie
                            zbyt wielkiego mniemania?
                            • schuruburu Re: Ej,Jondrus procentowy działaczu 06.01.10, 19:14
                              No jondrusia działalność byłą nawet wysokoprocentowa.
                              CCZ (Czysta czerwona zakręcana) była jego domena.
                              Jego internowanie (Bez jakiejś przyczyny do dzisiaj nikt nie wie dlaczego - sam zainteresowany nie wie dlaczego!)uratowało mu życie.
                              Gdyby nie SB by się zapił.
                              I tak po odcięciu od źródła przeżył.
                              Powinien być bardzo wdzięczny SB ze uratowali mu życie.
                              Apropo:
                              Co tam slychac u twojego kumpla "Kozaka" Jondrusiu??
                            • z.bereszynski Jak było do przewidzenia... 06.01.10, 19:52
                              Przyłapany publicznie na kłamstwie Andrzej Szubert nie potrafi oczywiście znaleźć żadnej odpowiedzi na zadane mu powyżej proste pytanie. Zostało mu jedynie tzw. rżnięcie głupa. Nie po raz pierwszy zresztą. Żałosne.

                              Zbigniew Bereszyński

    • mieszaniec-zopola Encyklopedia Solidarności jest ocenzurowana 06.01.10, 20:25
      brak w niej odnotowania pobicia Kajetana Szatyńskiego w obozie internowania za
      próbę zjedzenia śniadania w Wielki Piątek.
      • Gość: wala Re: Encyklopedia Solidarności jest ocenzurowana IP: *.centertel.pl 06.01.10, 21:13
        Kochani kombatanci!

        zabierajcie poduszki z orderami,po 25 tys zł za poniesione
        cierpienia...

        co warty jest kulejacy opis "naukowy" na podstawie dokumentów sb

        są historycy którzy posługują się protezami naszemu koryfeuszowi
        wystarczy ortopedyczny trzewiczek!
      • z.bereszynski Cenzura? Bzdura! 06.01.10, 22:04
        Panie Mieszańcu!

        Rzekome "pobicie" Zbigniewa Szatyńskiego za próbę zjedzenia śniadania w Wielki Piątek to mit wykreowany przez tego człowieka. Zna Pan tylko jedną wersję wydarzeń. Ja znam także wersje inne, znacznie bardziej wiarygodne. Szatyński zachowywał się w sposób złośliwie prowokacyjny (podobnie jak w licznych wpisach na tym forum) i w końcu Szelwickiemu puściły nerwy - przełożył Szatyńskiego przez kolano i wlepił mu klapsa. Tak to wyglądało. Nie usprawiedliwiam reakcji Szelwickiego, ale Szatyński też nie był bez winy, a mówienie o "pobiciu" to gruba przesada.

        Byłem internowany przez dziesięć miesięcy i wiem, jak trudno czasami wytrzymać w jednej celi z ludźmi o innym sposobie bycia itd. To najtrudniejsza rzecz, gdy przebywa się w warunkach więziennych, w jednej małej celi, gdzie stale przebywa kilka osób o różnej mentalności itp. Dlatego w tego typu sytuacjach obowiązuje zasada, by wzajemnie się nie prowokować i unikać zadrażnień, nie wchodzić sobie w paradę. Niestety Szatyński tej zasady nie respektował i dlatego w końcu komuś puściły nerwy. Powtarzam - nie usprawiedliwiam reakcji Szelwickiego, ale wina leży tutaj nie tylko po jednej stronie. Niestety Szatyński nie należy do ludzi liczących się z odczuciami innych osób. Widać to wyraźnie na tym forum i podobnie było w "internacie".

        Nie siedział Pan w więzieniu, więc może Pan pewnych rzeczy nie rozumieć. Dlatego zalecam ostrożność z wyrokowaniem.

        Wśród internowanych zdarzały się różne konflikty, bo wielu ludzi psychicznie nie wytrzymywało długotrwałej izolacji, nadmiernego zagęszczenia w celach, oddzielenia od rodzin itd. Ludzie - najczęściej mimo woli - działali sobie nawzajem na nerwy, a niekiedy dochodziło też do gwałtownego wybuchu negatywnych emocji. Bywało rozmaicie i nie zamierzam tego negować. Ludzie nie wywlekają dziś jednak na takich spraw na forum publiczne, nie obnoszą się z tym po świecie, bo nie są to tzw. fakty historyczne, lecz najzwyklejsze przejawy ludzkiej słabości. Szatyński jest wyjątkiem pod tym względem. Kreuje się na męczennika, którym nie był, i na tej autokreacji zyskał niezłą kasę.

        To nie jest materiał na hasło w popularnej encyklopedii. Można o tym pisać w jakiejś poważnej publikacji naukowej, traktującej o warunkach życia w ośrodkach odosobnienia. Trzeba też uwzględnić różne źródła informacji, a nie tylko tendencyjną relację jednej osoby.

        Zbigniew Bereszyński


        • mieszaniec-zopola Przecież sobie żartowałem 06.01.10, 22:34
          Nie załapał Pan, Panie Zbyszku? Niech Pan nie będzie tak śmiertelnie poważny w
          stosunku do wszystkiego co ja tu na tym forum napiszę.
          Inna sprawa, że w naszym kraju opowieści o pobiciu za zjedzenie śniadania w
          Wielki Piątek brzmią wiarygodnie i wcale nie śmiesznie.
          Ale to temat na inną dyskusję dla socjologów amatorów.
          Najlepszego w Nowym Roku.
          • z.bereszynski Re: Przecież sobie żartowałem 06.01.10, 22:43
            O.K. Warto było jednak wyjaśnić pewne sprawy z myślą o innych
            forumowiczach, zainteresowanych ewentualnie tematem, który zaistniał
            również na łamach prasy. Wzajemnie życzę wszelkiej pomyślności w Nowym
            Roku 2010. Pozdrawiam

            Zbigniew Bereszyński
            • Gość: Kalipso Re: Przecież sobie żartowałem IP: *.adsl.inetia.pl 06.01.10, 23:03
              Panie Zbigniewie proszę się trzymać (wbrew wszelkim "Kriszna
              Diabelskim" i AS) ma Pan wielu przyjaciół i stałych czytelników w
              Opolu, Nysie, Brzegu i Kędzierzynie - Koźlu. A to, że do ES dostali
              się nie tylko działacze z Opola, to tylko chwała twórcą
              Encyklopedii...; bo Opole nie jest pępkiem świata, w innych
              miejscowościach też walczono z komuną wbrew twierdzeniom OSPN.
              Pozdrawiam w Nowym Roku
              Kalipso
              • z.bereszynski Re: Przecież sobie żartowałem 06.01.10, 23:09
                Bardzo dziękuję za życzliwy wpis. Wzajemnie przesyłam najlepsze
                życzenia pomyślności w Nowym Roku 2010. Pozdrawiam

                Zbigniew Bereszyński
                • Gość: RELATYWIZM MORALNY Zbyszku co z twoją stroną inernetową - kontrrewolu IP: *.chello.pl 06.01.10, 23:13
                  • Gość: behemot No to są jaja....... IP: 77.252.18.* 07.01.10, 15:26
                    Przeczytałem z zainteresowaniem tekst Tadeusza Kasprowicza i musze
                    przyznać, że jest on spójny, logiczny i przekonywujący. Gdy zas
                    jeszcze zapoznałem się ze stroną internetowa Encyklopedii
                    Solidarności (słabą stroną - biogramy i hasła powinny być też
                    usystematyzowane regionami, co znacznie ułatwiłoby korzystanie z tej
                    kadłubkowej dziś formy) to opisany przez Tadeusza mechanizm
                    tworzenia jej zawartości wydaje się być prawdziwy. Zamieszczenie w
                    niej biogramów Z.J. Bitki, Cz. Chmielewskiego, Kaliszana,
                    Patelskiego a pominięcie Jurka Gnieciaka, Tadeusza Kasprowicza,
                    Szatyńskiego, K. Kobiałki i wielu innych z okresu I Solidarności to
                    są jakieś jaja. Pomijam te wszystkie przepychanki kto kogo wyciął,
                    zasugerował na tak lub nie. Nie mam nic przeciwko wymienionym ale
                    jako doskonale pamiętającemu tamte czasy i zasługi wypada mi się
                    upomnieć o pominiętych. To, że środowisko się skłóciło to jedno. Nie
                    może owo skłócenie mieć jednak przełożenia na sposób prezentowania
                    faktów i dokumentów historycznych. Z obawą myślę, że encyklopedia
                    może być tak samo tworzona w innych regionach co zdecydowanie może
                    umniejszać do zera jej wartość jako źródła. Przecież nie jest pisana
                    ku satysfakcji żyjących opozycjonistów ale dla przyszłych pokoleń.
                    Powierzenie opracowywania haseł zawodowcom jest słuszne ale też
                    zawodowcy muszą się wykazać profesjonalizmem w dotarciu do źródeł i
                    osób. Profesjonaliści na poczatku okresu 1976-1989 mieli po kilka
                    lat więc nic dziwnego, że łatwiej im pisać o czasach późniejszych,
                    które pamiętają i w których działali a także o środowisku w którym
                    wyrastali, studiowali. Kupę ludzi z tamtego poczatkowego okresu
                    majacych zasługi żyje i z dotarciem do nich nie ma żadnego problemu
                    i opracowaniem biogramów. Gadanie o jakichś limitach, reglamentacji
                    haseł na region jest mało przekonujące a nawet jak kogoś przekona to
                    nasuwa sie pytanie czemu drugoligowcy sa nadreprezentowani a
                    zawodnicy pierwszej ligi wycięci? Skoro jest mało miejsca a
                    zasługujących dużo to trzeba zastosować jakieś kryteria zrozumiałe i
                    jasne.
                    • z.bereszynski Re: No to są jaja....... 07.01.10, 16:12
                      Tekst p. Kasprowicza jest przede wszystkim kłamliwy. Nikt nie wycinał
                      z ES takich osób jak Kirstein, Gnieciak czy Kasprowicz. To zwyczajne
                      kłamstwo! Ich biogramy czekają na wprowadzenie do internetowego
                      wydania ES, jak wiele innych haseł, które zostały napisane przez
                      autorów i są na etapie redakcyjnej obróbki. Kasprowicz robi sztuczną
                      zadymę, szerząc ewidentnie fałszywe informacje. Szkoda, że p. Behemot
                      zapomniał o starej, dobrej zasadzie - audiatur et altera pars. Proszę
                      skontaktować się z regionalnym koordynatorem programu ES, dr Antonim
                      Maziarzem, a wszystko będzie jasne.

                      Zbigniew Bereszyński
                      • Gość: behemot Re: No to są jaja....... IP: 77.252.18.* 07.01.10, 18:45
                        Dr Patelski podkreśla, że o umieszczeniu lub pominięciu kogokolwiek
                        w Encyklopedii decydowały tylko i wyłącznie wytyczne z Warszawy.

                        - Na całą Opolszczyznę dostaliśmy niewiele ponad sto miejsc (i tak
                        wywalczyliśmy je, bo początkowo miało być ich ok. 60, a dla
                        porównania Dolny Śląsk ma 400). To trzeba było tak podzielić, żeby z
                        każdej miejscowości się ktoś znalazł, by pokazać, że działano nie
                        tylko w Opolu, ale też poza nim. A i tak wygląda na to, że samo
                        Opole ma w Encyklopedii nadreprezentację - wyjaśnia uniwersytecki
                        historyk.

                        A jak było z Szatyńskim? - Ten pan się nie załapał, bo widocznie
                        byli bardziej zasłużeni. Te postaci, owszem, były konsultowane z
                        Zarządem Regionu, ale to my, historycy, mamy ostatnie słowo. Nie
                        było żadnej osobistej niechęci czy powodów wyznaniowych.
                        Rzeczywiście, pokazano nam te wpisy Szatyńskiego na forum, ale to
                        pominęliśmy, gdyż dla nas nie jest ważne, co się dzieje z tymi
                        ludźmi dziś, a nam chodziło o ich zasługi wówczas - wylicza dr
                        Patelski.


                        Dość długo słucham stron konfliktu. W świetle powyższej wypowiedzi
                        wygląda na to, że liczy się sztuka i koszula bliższa ciału. No skoro
                        jest reglamentacja to kto pierwszy ten lepszy. Warszawa czeka na
                        hasła i jak licznik odmierzy przydzieloną regionowi liczbę to
                        nadsyłanie dalszych nie będzie miało najmniejszego sensu. Wówczas
                        głosy protestu do Dudka kogo wyście tam umieścili to będzie groch o
                        ścianę, bo odpowie - kogo żeście przysłali to macie. Ja rozumiem, że
                        fundamentalne hasła opracowuje się długo i wnikliwie, dogłębnie
                        badając by niczego nie uronić a wysyła się hasła, które można
                        opracować w kilka godzin. Tak jest z biogramami, które najczęściej
                        piszą sami zainteresowani. No ale w ten sposób do ES trafi gość co w
                        bohaterskim geście napluł zomowcowi na wycieraczkę a nie ten, który
                        łba i majątku nadstawiał za sprawę. Jeżeli zabieram tu głos to nie
                        po to by załatwić swój prywatny interes ale żeby się nie wstydzić za
                        swój region i pokłóconych solidaruchów.
                        • z.bereszynski Re: No to są jaja....... 07.01.10, 21:42
                          Biogramów nie pisali "sami zainteresowani". Proszę nie dodawać kolejnej bzdury do tych, jakie już pojawiły się powyżej. Nikt sam sobie nie pisał biogramu. Nie znam ani jednego takiego przypadku. Nie było też tak, że biogramy powstawały na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy". To kolejna bzdura. Ostateczna siatka biogramów narodziła się w wyniku spotkania, jakie odbyło się w maju 2008 r. w Instytucie Historii UO z udziałem przedstawicieli Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność". Rozpatrzono wtedy kilkaset bodaj propozycji zgłoszonych przez różne osoby, m. in. przeze mnie. Niektóre propozycje przeszły bezdyskusyjnie, nad innymi dyskutowano z różnym efektem. Ostateczny efekt, jak wszystkie rozwiązania kompromisowe, może budzić rozmaite odczucia. Na pewno nie jest idealny, ale w takich sprawach ideał jest nieosiągalny. Sam, gdyby zależało to tylko ode mnie, niejedno bym zmienił, i przypuszczam, że podobnie patrzą na sprawę inne osoby, przy czym każda osoba miałaby nieco inne propozycje. Tak to naprawdę wygląda.

                          Nie ma to nic wspólnego z bzdurami, jaki rozpowszechnił w tych dnach p. Kasprowicz z pomocą swoich kolegów na różnych forach internetowych w kraju. Nikt nie wyrzucał z ES Kirsteina, Gnieciaka czy samego Kasprowicza, ani też hasła "Solidarność Opolszczyzny". To po prostu zwyczajne kłamstwo, do którego dolepiono na dodatek różnego rodzaju personalne pomówienia.

                          Już dawno temu proponowałem, by znaleźć środki na wydanie pełnej ES regionalnej, bez skrótów i limitów, jakie narzuca wydawca ogólnopolski. Można by wtedy dodać wiele haseł, na jakie zabrakło miejsca w programie ogólnopolskim.

                          Uważam, że nie przerasta to finansowych możliwości opolskiej "S" i na 30-lecie związku można by spokojnie przygotować pełne wydanie lokalne Encyklopedii. Zamiast urządzać sztuczne zadymy, lepiej zająć się tą sprawą, bo czasu do zbliżającej się rocznicy zostało już niewiele. Niestety niektórych ludzi najwyraźniej nie interesuje konstruktywne działanie, tylko robienie kolejnych zadym i sztucznego szumu wokół własnych osób.

                          Zbigniew Bereszyński
                          • Gość: behemot Nic tu sie Zbysiu kupy nie trzyma.. IP: 77.252.18.* 08.01.10, 00:54
                            Piszesz bowiem:
                            Ostateczna siatka biog
                            > ramów narodziła się w wyniku spotkania, jakie odbyło się w maju
                            2008 r. w Insty
                            > tucie Historii UO z udziałem przedstawicieli Zarządu Regionu
                            NSZZ "Solidarność"
                            > . Rozpatrzono wtedy kilkaset bodaj propozycji zgłoszonych przez
                            różne osoby, m.
                            > in. przeze mnie. Niektóre propozycje przeszły bezdyskusyjnie, nad
                            innymi dysku
                            > towano z różnym efektem. Ostateczny efekt, jak wszystkie
                            rozwiązania .....
                            czyż ta siatka jest dokumentem tajnym, poufnym? Skoro ją
                            zatwierdzono, uchwalono to było ją rzucić na internetową stronę by
                            dziś nie zbierać zjebów za jakieś podstolikowe ustalenia? Ideał może
                            nie jest osiągalny ale "kompromis" (między kim a kim osiągnięty)
                            sięgnął bruku.Co wyrażają tu liczni forumowicze.
                            I dalej
                            Nikt nie w
                            > yrzucał z ES Kirsteina, Gnieciaka czy samego Kasprowicza, ani też
                            hasła "Solida
                            > rność Opolszczyzny". To po prostu zwyczajne kłamstwo, do którego
                            dolepiono na d
                            > odatek różnego rodzaju personalne pomówienia.
                            >
                            > Już dawno temu proponowałem, by znaleźć środki na wydanie pełnej
                            ES regionalnej
                            > , bez skrótów i limitów, jakie narzuca wydawca ogólnopolski. Można
                            by wtedy dod
                            > ać wiele haseł, na jakie zabrakło miejsca w programie
                            ogólnopolskim.

                            No to jak? Nikt nie wyrzucał nikogo a zabrakło miejsca dla postaci i
                            haseł znaczących, dla których można zrobić lokalną mutację ES. Gdzie
                            indziej zaś piszesz, że biogramy osób, które sam wymieniasz są w
                            opracowaniu i na pewno znajdą się na stronach ES. Czas od owego maja
                            2008 płynie, biogramy działaczy z trzeciego i dalszych szeregów
                            wiszą na stronie internetowej ES, rocznica się zbliża milowymi
                            krokami, a ludzie nie wiedzą, kto będzie reprezentował region
                            opolski jako opozycjonista, działacz, itd. Sami jako związkowcy i
                            historycy robicie smród wokół sprawy otaczając ją nimbem tajności i
                            niedopowiedzeń. Przecież już uczeń szkoły średniej wie, że jak sie
                            omawia jakis okres historyczny to rozpoczyna się od sztandarowych,
                            wiodących postaci ruchu, nurtu, czy kierunku. No bo biorąc przykład
                            pierwszy z brzegu, jak wyjaśnisz, że na stronce intrnet. ES wisi
                            biogram Z. Bitki a nie ma np. Gnieciaka czy Kirsteina. Tylko nie
                            mów, że to wina admina strony ES.
                            • Gość: A.S Re: Nic tu sie Zbysiu kupy nie trzyma.. IP: *.pools.arcor-ip.net 08.01.10, 06:52
                              swkatowice.mojeforum.net/temat-vt8395.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                              • schuruburu Re: Jondrus kupy nie trzyma.. 08.01.10, 09:10
                                Jondrus jak to Jondrus przepisał i przepisuje.
                                Niedawno został przez jednego autora przyłapany na plagiacie.
                                Ale to Jondrusia nie rusza.
                                Zrobi wszystko żeby zaistnieć.
                                Ps.
                                Jondrus
                                Dlaczego do dzisiaj nie złożyłeś do IPN podania o wgląd do swoich dokumentów.
                                Czyzbys się bal ze jak dobrze poszukają to coś znajda??.
                                W Nysie w 1982 chodziły grypsy ostrzegające przed tobą - może coś w tym jest?
                            • z.bereszynski Do p. Behemota 08.01.10, 11:45
                              Czepia się Pan słów, Panie Behemocie, a Zbysia sobie wypraszam i będę
                              zobowiązany, jeżeli zechce Pan przestrzegać pewnych form. Pisząc o hasłach, na
                              które zabrakło miejsca w przyjętej siatce, nie miałem na myśli biogramów
                              Kirsteina czy Gnieciaka, ale inne hasła, które mogłyby powstać zgodnie ze
                              zgłaszanymi propozycjami. Wiele osób może mieć słuszny żal, że zabrakło dla nich
                              miejsca, i można temu zaradzić poprzez regionalne wydanie ES. Nie dotyczy to
                              Kirsteina, Gnieciaka czy Kasprowicza, bo ich biogramy są ujęte w przyjętej
                              siatce, ale innych osób, których w siatce nie ma. Szuka Pan na siłę sprzeczności
                              w moich wypowiedziach, choć żadnych sprzeczności naprawdę nie ma. Taki sposób
                              dyskutowania prowadzi donikąd. To tylko bicie piany.

                              Siatka nie jest utajniona. Nikt nie robi z niej tajemnicy, ale też nikt do tej
                              pory nie zwracał się o opublikowanie siatki. Pan Kasprowicz z pomocą paru innych
                              osób zrobił zadymę na całą Polskę, nie pytając nikogo ani o siatkę ani o stan
                              jej realizacji. Z góry założył, że były jakieś manipulacje i narobił smrodu.
                              Przypuszczam, że tylko o ten smród mu chodziło, bo nie zadał sobie trudu, by
                              najpierw zasięgnąć informacji u źródła. To zwyczajne pieniactwo, podszyte
                              niskimi motywami natury personalnej. Szkoda, że idzie Pan tym samym torem, Panie
                              Behemocie. Pan także zakłada z góry jakąś tezę i szuka na siłę sprzeczności i
                              "przekrętów" tam, gdzie ich nie ma.

                              To p. Kasprowicz swoim rozesłanym na całą Polskę paszkwilem ośmiesza i
                              kompromituje Opole, stawiając w dwuznacznym świetle miejscowe środowiska
                              solidarnościowe, a także miejscowe środowisko naukowe. O p. Szubercie i jego
                              internetowych poczynaniach nie warto nawet wspominać. Klasyczny przypadek
                              pieniactwa.

                              Nie mam nic przeciwko opublikowaniu siatki. Nie do mnie należy jednak
                              podejmowanie decyzji w tej sprawie. Jestem tylko autorem niektórych haseł i to
                              wszystko. Mam nadzieję, że w tej sprawie wypowie się regionalny koordynator
                              programu ES, dr Antoni Maziarz.

                              Na to, w jakiej kolejności pojawiają się w internecie poszczególne hasła,
                              składają się różne czynniki, Jedne hasła powstawały wcześniej, inne później.
                              Jedni autorzy pracowali szybciej, inni wolniej. Nie miało to nic wspólnego z
                              żadnym rankingiem postaci. Kto inny robił biogram Bitki, kto inny Kirsteina,
                              jeszcze kto inny Gnieciaka. Każda z tych osób miała swoje tempo pracy. Trzeba
                              też wyraźnie powiedzieć, że brakowało ludzi do pracy i naprawdę trudno było
                              zmieścić się w założonym harmonogramie prac. Niestety jak zwykle łatwiej o
                              krytyków i recenzentów niż o ludzi do konkretnej pracy.

                              Najdłużej trwa redakcyjna obróbka haseł. Niestety (a może "stety") nie jest tak,
                              że po prostu admin wrzuca na stronę teksty otrzymane od autorów. Na stronę
                              trafiają dopiero teksty przetworzone przez redakcję, która nadaje wszystkim
                              hasłom jednolitą formę encyklopedyczną (równoważniki zdaniowe itp.), dokonuje
                              skrótów, niekiedy odsyła teksty do uzupełnienia itd. Nikt nie publikuje tekstów
                              "surowych", bez ich dokładnego przeczytania i dostosowania do przyjętych kanonów
                              wydawniczych.

                              Także redaktorzy są różni. Poszczególne hasła "obrabiają" redakcyjnie rożne
                              osoby i każda z tych osób ma swoje tempo pracy. Także w tym przypadku nikt nie
                              kieruje się żadnym rankingiem historyczno-politycznym.

                              Nikt nikomu nie wydaje zaleceń w rodzaju - tego pana puszczamy szybciej, bo
                              ważniejszy i bardziej zasłużony, a tamten może poczekać, bo mniej się zasłużył.
                              Wszystkie hasła są traktowane jednakowo. Nie ma żadnych preferencji personalnych
                              czy politycznych. Uważam to za słuszne. Jakiekolwiek inne podejście mogłoby być
                              słusznie krytykowane jako przejaw manipulacji. Jeżeli sama siatka haseł budzi
                              tyle emocji, to ileż emocji wzbudziłby ewentualny ranking z preferencjami dla
                              poszczególnych osób? Dopiero zaczęłyby się awantury.

                              W niektórych przypadkach sprawa dodatkowo przeciągała się w związku z
                              koniecznością poprawek i uzupełnień. Tak było np. z biogramem Romana Kirsteina,
                              opracowanym przez pewnego studenta na podstawie ankiety. Ponieważ ankieterowi
                              brakowało wielu istotnych informacji, musiałem później robić uzupełnienia na
                              podstawie dokumentów, którymi student nie dysponował, i tekst znacznie się
                              poszerzył. Tak czy inaczej tekst tego biogramu trafił jednak do redakcji już rok
                              temu.

                              Imputowanie, że ktoś celowo blokuje czy opóźnia publikację pewnych haseł, to
                              zwyczajna złośliwość, bez jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia. Jeżeli
                              naprawdę ktoś tak myśli, to po prostu ma chorą wyobraźnię.

                              Zabrał mi Pan dużo czasu, Panie Behemocie. Szkoda, bo mogłem ten czas
                              wykorzystać z większym pożytkiem i napisać coś bardziej wartościowego
                              informacyjnie niż wyjaśnianie pewnych oczywistości na forum.

                              Zbigniew Bereszyński
                              • Gość: behemot Do Szanownego Zbigniewa IP: *.punkt.pl 09.01.10, 00:38


                                Jak widzisz wyprosiłeś rezygnację z formy deminutywnej. W
                                przechodzeniu na pan nie widzę żadnego sensu gdy w realu gadaliśmy
                                sobie z szacunkiem na Ty a i niejedna soczysta cooorva poszła w
                                powietrze jak sowiecka katiusza gdy emocje sięgały zenitu. Skłania
                                mnie do tego również pewien rodzaj ekonomii językowej polegającej na
                                rezygnacji z form grzecznościowych, acz nie z grzeczności i
                                zwyczajowe na forum zwracanie się do siebie internautów per ty.
                                Oczywiście dobrze jest zarzucić mającemu wątpliwości czepialstwo
                                (czepia się jak pijany płota, rzep psiego ogona, czepia się słów),
                                a samemu powtarzać swoją mantrę. Ja nie szukam sprzeczności bo one
                                są aż nadto widoczne w Twoich wypowiedziach.Co nie tylko ja
                                zauważylem. I choć biję tu pianę jak określasz moje gadanie, to
                                jednak doszliśmy do faktu, że siatka (źle się to kojarzy) nie jest
                                utajniona, ale trzeba się zwrócić z podaniem, prośbą o jej
                                opublikowanie co nie jest równoznaczne z jej podaniem do wiadomości
                                publicznej. To jest policzek dla środowisk antykomunistycznych i
                                związkowych, że muszą się zwracać z prośbą o coś, co od początku
                                powinno być w domenie publicznej. Znów są równi i równiejsi, ci co
                                mają wiedzę i ci którzy na nią nie zasługują. Jak się ES ukaże to
                                sobie poczytacie. No i różni ludzie się burzą zupełnie słusznie bo
                                sprawa od początku nie jest przejrzysta. Skoro jakieś gremium
                                stworzyło, koncepcję, sieć, hasła, związkowej encyklopedii, to niech
                                je podda związkowej, opozycyjnej, ocenie, tym bardziej, że się mieni
                                ciałem związkowo opozycyjnym. No tak działał kiedyś ten ruch
                                społeczny.
                                Nie mam nic przeciwko opublikowaniu siatki. Nie do mnie należy
                                jednak
                                podejmowanie decyzji w tej sprawie. Jestem tylko autorem niektórych
                                haseł i to
                                wszystko. Mam nadzieję, że w tej sprawie wypowie się regionalny
                                koordynator
                                programu ES, dr Antoni Maziarz....Piszesz. No jestem za ale jak coś
                                to Maziarz. Gdzie Twoja niezależność, bezkompromisowość niezależnego
                                badacza? Nokautujesz Pabisiaka, za co szacun, a przy hasłach ES
                                woda w usta. Wicie rozumicie, jak chcecie to wystąpcie..itd. No to
                                jak? Piszesz hasła na zlecenie czy je współtworzysz i jako twórca
                                masz prawa autorskie? Masz wiedzę (jak mało kto), autorytet,
                                szacunek, ale jaj brakuje w tej kwestii.Ruki pa szwam bo robimy na
                                zlecenie. Niepotrzebnie umniejszasz swoją rolę jako skromnego autora
                                haseł. Przecież brałeś udział w dyskusji w maju 2008 dotyczącej co
                                ma być w ES. Więc poniekąd jesteś jej współautorem czy redaktorem,(
                                przynajmniej na szczeblu regionu) współtwórcą koncepcji, doboru
                                haseł, kryteriów, więc poddaj pod osąd ową koncepcję zanim ukarze
                                się drukiem bo wtedy to może być już musztarda po obiedzie. A sprawa
                                nie jest błaha. Wymaga konsultacji i akceptacji środowiska, którego
                                dotyczy a nie tylko zgody tych którzy dają kasę.
                                Pracujecie dla środowiska i w imieniu środowiska, tak mi sie wydaje,
                                więc przejrzystość i poddanie się osądowi jest jak najbardziej
                                wskazane. Co innego jak się pisze, że tak powiem, na własne konto.
                                Piszcie co uważacie, a po wydaniu będziecie recenzowani.Jak ktoś to
                                kupi. ES z punktu wielu ludzi kupi, tym bardziej knotów tam wstawiać
                                nie można.
                                Jakoś nie słyszałem, że poszukujecie ludzi do pracy przy
                                opracowywaniu haseł, no ale zawsze możesz napisać żem głuchy.Sto
                                haseł do opracowania na trzech profesjonalistów historyków w półtora
                                roku to małe piwo w dużym kuflu, wziąwższy pod uwagę aktywność
                                opozycyjną i zwiazkową regionu. Jak to dla was za trudne, to wypada
                                golić jaja. Oczywiście demokratycznie z kapelusza dokonano losownia
                                i student poszedł do Kirsteina a Maziarz do Bitki jak doktor do
                                doktora. Długo chodzimy Zbigniewie po tym świecie by na karb
                                złośliwości kłaść jego funkcjonowanie. Czyż ankieterzy nie muszą się
                                udać do osób, których biogramy są opracowywane i zweryfikować ich
                                opowieści?
                                Nie ukrywam, że odpowiedź na Twój post pożarła mi wiele czasu, który
                                mogłem przeznaczyć na rozjaśnienie wiedzy o współczesnej literaturze
                                amerykańskiej czy opisać rolę zabawki w antropologicznej koncepcji
                                człowieka, no ale nie czas żałować róż gdy palą lasy.
                                • Gość: A.s Od Pana Tadeusza... IP: *.pools.arcor-ip.net 09.01.10, 09:27
                                  „E G Z E G E Z A” Z. B.(1)

                                  Choć Zbigniew Bereszyński stwierdza, że szkoda czasu na „egzegezę”
                                  moich, jak to nazywa, wypocin, to wali następnie tekstem, w którym
                                  owej „egzegezy” wybiórczo dokonuje. Tym, którzy już zdążyli się
                                  przyzwyczaić do jego niekonsekwencji, czyli że mówi co innego, a
                                  robi co innego, radzę, by się jednak odzwyczaili. Bo właśnie o to mu
                                  chodzi. O przyzwyczajenie do sprzeczności jako normalności.
                                  Sprzeczność między słowami i czynami jest domeną kłamców i krętaczy.
                                  Przyzwyczajenie się do niej oznacza, że kłamstwo i krętactwo
                                  uznajemy za stan normalny. Bereszyński mówiąc co innego i robiąc co
                                  innego rozpoczyna swą wypowiedź od kłamstwa w żywe oczy, i chce
                                  byśmy to przyjęli jako coś normalnego. Ale to normalne nie jest.
                                  Potwierdzenie tego, że notorycznie posługuje się kłamstwem i
                                  krętactwem, uzyskać możemy, analizując język jego wypowiedzi. Zajmę
                                  się tym niebawem. Teraz jednak chciałbym wrócić do owego sławetnego
                                  tekstu w „Gazecie Wyborczej” z 4.10.2009 r.
                                  Mariusz Patelski stwierdza tam, co następuje: „Na całą Opolszczyznę
                                  dostaliśmy niewiele ponad sto miejsc (...). To trzeba było tak
                                  podzielić, żeby z każdej miejscowości się ktoś znalazł, że działano
                                  nie tylko w Opolu, ale też poza nim.(...)”.
                                  Znam listę Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej (OSPN), na
                                  której znajduje się 71 nazwisk i na pewno nie są to nazwiska
                                  wyłącznie z Opola. Były wprawdzie listy alternatywne, ale te w
                                  pewnej mierze pokrywały się ze sobą. Czy zatem przy limicie ponad
                                  100 miejsc było nad czym deliberować? Chyba, że zebrano się w
                                  zupełnie innym celu, a ten podany czytającej gawiedzi miał tylko
                                  przykryć ów prawdziwy. Ale jaki?
                                  Patelski mówi dalej: „Naprawdę trudno było nam wybierać. Chcieliśmy
                                  reprezentacji z całej Opolszczyzny. Poza tym jak postawić znak
                                  równości między przewodniczącym za legalnej „S”, który potem nic nie
                                  robił, a działaczem represjonowanym, mającym wielki wpływ na
                                  historię?”
                                  Ciekawe, jakiego przewodniczącego ma na myśli. Chyba nie
                                  przewodniczącego komisji zakładowej. I skąd wie, że nic nie robił.
                                  Od Bereszyńskiego? Bo przecież nie z autopsji. Natomiast to, kogo
                                  miał na myśli, mówiąc o „działaczu represjonowanym, mającym wielki
                                  wpływ na historię”, odgadłem od razu. Tak jest – to Zbigniew
                                  Bereszyński!
                                  W końcu Patelski z Bereszyńskim ubolewają, że „...tak wiele osób
                                  zasłużonych nie znajdzie się w Encyklopedii Solidarności”, a sam
                                  Bereszyński dodaje: „Teraz na poziomie ogólnopolskim już się z tym
                                  nic nie da zrobić (...)”. Na otarcie łez pokrzywdzonym proponują
                                  regionalną wersję encyklopedii. Aby mieć kolejną fuchę, rzecz jasna.
                                  Bo w tej ogólnokrajowej nie robią chyba za darmo. Choć z pewnością
                                  nie są to duże pieniądze.
                                  Pora zatem wyłuszczyć wreszcie prawdziwy cel „historycznego”
                                  spotkania sprzed ponad 1,5 roku. Mówi o nim Bereszyński bez
                                  ogródek: „Szatyński początkowo się znalazł w siatce, ale nie z
                                  powodu zasług, tylko dlatego, że nazwiska proponowali m.in. jego
                                  koledzy z OSPN, którzy oczywiście siebie w komplecie wpisali. I d l
                                  a t e g o (podkr.moje – T.K.) potem w Instytucie Historii UO w
                                  połowie 2008 r. odbyło się spotkanie z udziałem historyków i pani
                                  Gonet z Zarządu Regionu, gdzie dyskutowano, kogo pominąć, a kogo
                                  dopisać”.
                                  Furda gadanie Patelskiego o „reprezentacji z całej Opolszczyzny”.
                                  Szło po prostu o dokopanie facetom z OSPN. Jak bowiem śmieli robić
                                  cokolwiek z encyklopedią bez Bereszyńskiego. Skoro już wszystkie
                                  polityczne ciotki w naszym mieście śpiewają, że:
                                  Tylko on jeden w Opolu wie,
                                  Kto się zasłużył, a kto nie.
                                  Bereszyński, Bereszyński...
                                  Zaś biedna Klara zalewa się łzami, bo nie chciał się z nią umówić. A
                                  tak ją podnieca jego umysł.
                                  Ale poważnie (choć z Klarą to nie bujda, można znaleźć jej wpis w
                                  internecie) – jego anty-OSPN-owska obsesja wynika przypuszczalnie ze
                                  świadomości, że dawni koledzy traktują go jak renegata i zdrajcę,
                                  który z gorliwością neofity wysługuje się swym nowym protektorom.
                                  Natomiast tego, że obsesję Bereszyńskiego zdają się podzielać
                                  Maziarz i Patelski, nie rozumiem. Bo przecież na tamto spotkanie
                                  powinni byli zaprosić przedstawiciela OSPN. Tak przynajmniej
                                  zrobiliby dorośli i cywilizowani ludzie.
                                  • schuruburu Re: Do Jondrusia... 09.01.10, 09:39
                                    Jondrus

                                    Jak już jesteś to napisz jak to jest z twoimi odwiedzinami leczeniu u lekarzy
                                    psychiatrów od najmlodszych lat.

                                    Moze tez pochwalisz się twoja działalnością przed 1989 roku!.
                                    Raczej nic nie napiszesz bo nie ma o czym.
                                    Po prostu nie istniałeś - nie było cie.

                                  • z.bereszynski Re: Od Pana Tadeusza... 09.01.10, 13:07
                                    Andrzej Szubert ("A.s.") po raz kolejny wystąpił powyżej w żałosnej roli "wklejacza", wstawiającego do internetu paszkwile płodzone przez Tadeusza Kasprowicza. Powyższy tekst jasno pokazuje, o co naprawdę chodzi w sztucznej zadymie, rozpętanej przez p.p. Kasprowicza, Szuberta i Bezega z OSPN. Fałszywe zarzuty w odniesieniu do ES (nie mające nic wspólnego z faktycznymi mankamentami tego projektu) są dla tych panów jedynie pretekstem do personalnych rozrób na podłożu osobistych urazów i obsesji.

                                    To pan Kasprowicz kłamie i szerzy dezinformację. Insynuuje on np., że przedstawiciele OSPN nie zostali zaproszeni na spotkanie w maju 2008 r., na którym dyskutowano nad ostatecznym kształtem siatki haseł. Cytuję: "tego, że obsesję Bereszyńskiego zdają się podzielać Maziarz i Patelski, nie rozumiem. Bo przecież na tamto spotkanie powinni byli zaprosić przedstawiciela OSPN. Tak przynajmniej zrobiliby dorośli i cywilizowani ludzie".

                                    To bezczelne łgarstwo! Panowie z OSPN byli na to spotkanie zaproszeni, ale żaden nie raczył się pofatygować. Takie są fakty, a świadków nie brakuje. Ktoś inny zachowuje się tutaj w sposób niegodny człowieka dorosłego i cywilizowanego, kłamiąc publicznie i w żywe oczy.

                                    Równie "wiarygodna" jest cała reszta wypocin p. Kasprowicza. Szkoda czasu na szczegółowe roztrząsanie tego oszczerczego chłamu.

                                    Zbigniew Bereszyński
                                • z.bereszynski Do p. Behemota 09.01.10, 12:12
                                  Dalsze bicie piany uważam za bezcelowe. Wyjaśniłem co mogłem, zgodnie z
                                  posiadanym stanem wiedzy. Nie odpowiadam za całokształt projektu ES, ani nawet
                                  za jego realizację w województwie opolskim. Byłem tylko autorem określonej
                                  liczby haseł i to wszystko. Starałem się wykonać swoją część pracy jak
                                  najsumienniej, a za resztę niech tłumaczą się inni, zgodnie ze swoim zakresem
                                  kompetencji. Nie ja rozdzielałem pracę, nie ja organizowałem spotkania
                                  konsultacyjne itd.

                                  Warto w tym miejscu dodać, że nikomu z OSPN nie chciało się przyjść na
                                  wspomniane spotkanie w maju 2008 r., na którym dyskutowano nad ostatecznym
                                  kształtem siatki haseł. Byli zaproszeni, ale żaden się nie pofatygował. Za to
                                  teraz maja czas na płodzenie i rozpowszechnianie paszkwilów. Tyle a propos
                                  konsultacji środowiskowych. Nikt niczego nie utajniał, ale niektórym osobom nie
                                  chciało się ruszyć przysłowiowym palcem w bucie, a teraz rozrabiają, robiąc -
                                  jak zwykle - sztuczny szum wokół własnych osób.

                                  Tylko komuś, kto sam nie wykonywał podobnej pracy, może się wydawać, że można
                                  wytworzyć 30 biogramów w ciągu paru godzin przy piwie. Najpierw trzeba dotrzeć
                                  do źródeł, zebrać dokumenty itd., bo informacje muszą być precyzyjne. Nie można
                                  pisać z pamięci czy ze słyszenia, a publikacji, na których można by się oprzeć,
                                  prawie nie ma. Samo ściąganie akt i wyciągów ewidencyjnych z IPN wymagało
                                  czekania po kilka miesięcy nieraz.

                                  ES na pewno nie będzie dziełem idealnym. Sam miałem wiele uwag krytycznych i
                                  prezentowałem je od samego początku. W części zostały one uwzględnione, w części
                                  nie. Nie ja upierałem się przy pewnych biogramach, które można było spokojnie
                                  pominąć na rzecz innych - moim zdaniem ciekawszych - na które zabrakło miejsca.
                                  Dlatego wobec efektu końcowego także mam uczucia mieszane. Odpowiadać mogę tylko
                                  sam za siebie i za swoją pracę.

                                  Można by dużo pisać na ten temat, ale najważniejsze zostało już powiedziane, a
                                  nie do mnie należy decydowanie o pewnych sprawach. Zarzutów wobec ES można
                                  postawić wiele, ale nie ma to nic wspólnego z fałszywymi zarzutami, jakie
                                  prezentują p.p. Kasprowicz i Szubert, a także po części p. Behemot. Powtarzam
                                  raz jeszcze: nikt nie wyrzucał z encyklopedii Kirsteina, czy Gnieciaka. To
                                  zwyczajne kłamstwo.

                                  Zbigniew Bereszyński
                                  • z.bereszynski p.s. 09.01.10, 14:09
                                    W paszkwilu Tadeusza Kasprowicza i wpisach p. Behemota kilkakrotnie pojawiło się nazwisko Zbigniewa Bitki wraz z sugestią, że został on potraktowany w sposób uprzywilejowany w stosunku do takich postaci jak p.p. Kirstein, Gnieciak czy Kasprowicz. Tymczasem tak się dziwnie składa, że p. Bitka należy do osób ściśle związanych z grupką OSPN (fakt ogólnie znany!), a także od lat przyjaźni się z p. Kasprowiczem. Gdyby faktycznie ktoś chciał działać na szkodę osób z pewnego kręgu (OSPN z przyległościami), to podobne "uprzywilejowanie" p. Bitki byłoby trudne do zrozumienia. To kolejny przykład tego, jak niedorzeczne są zarzuty p. Kasprowicza. Jego pretensje po prostu nie trzymają się tzw. kupy. W ferworze walki z osobistymi wrogami (mam tu na myśli głównie swoją osobę) nie zawahał się on nawet przed uderzeniem w swojego wieloletniego przyjaciela. To oczywiście nie moje zmartwienie, ale warto odnotować ów fakt jako bardzo wymowny przyczynek do charakterystyki osobowości p. Kasprowicza.

                                    Z.B.
                                    • z.bereszynski p.s. II 09.01.10, 15:59
                                      Przyjęta siatka biogramów jest faktycznie daleka od doskonałości. Do ES trafiły biogramy, z których można było bez żalu zrezygnować na rzecz innych, znacznie ciekawszych. Oto konkretny przykład biogramu wprowadzonego "na siłę" z inicjatywy OSPN:
                                      www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Lidia_Alicja_B%C5%82ystak
                                      Można też postawić zasadne zarzuty co do treści niektórych biogramów. Tak np. jednej z osób z kręgu OSPN przypisano rzekomą zasługę... organizowania Mszy za Ojczyznę w katedrze opolskiej:
                                      www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Wies%C5%82aw_Ukleja
                                      W rzeczywistości osoba ta była jedynie uczestnikiem nabożeństw, jak setki innych osób. W biogramie innej osoby z kręgu OSPN zatajono fakt przynależności do PZPR:
                                      www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Antoni_Klusik
                                      Mankamentów takich mógłbym przytoczyć więcej. Zabierałem na ten temat głos przy różnych okazjach, ale efekty są jakie są.

                                      Niestety tego typu przypadki nie kolą w oczy p. Kasprowicza i jego kolegów. Zamiast tego robi się sztuczną zadymę wokół rzekomych, a nie faktycznych mankamentów ES. Ciekawe też, że z dość licznego grona autorów jestem atakowany akurat ja, a nie np. autorka przywołanego powyżej biogramu Lidii B. (nazwiska mówią jednak same za siebie!). Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że wymyślone (a nie faktyczne) mankamenty ES są dla pewnych osób jedynie pretekstem do kolejnej rozróby personalnej, plucia i szkalowania.

                                      Z.B.

                                      • z.bereszynski p.s. III 09.01.10, 16:25
                                        Dodam jeszcze, że treść przywołanego powyżej biogramu Lidii B. świadczy o daleko posuniętej niekompetencji osoby opracowującej hasło. Nigdy nie istniał żaden Zarząd Okręgu "S" - ani wiosną 1981 r. ani w żadnym innym czasie! Wskazywałem na to uwagę już wcześniej, ale jak widać bez efektu.

                                        To przykład FAKTYCZNYCH a nie wydumanych mankamentów ES, pomijając zasadność (więcej niż wątpliwą) wprowadzenia samego biogramu jako takiego do ogólnopolskiego wydania ES. Mankamenty takie powinny być bezwzględnie skorygowane przed oddaniem ES do druku. Jeżeli mamy już toczyć publiczną dyskusję nad ES, to należałoby zająć się wyławianiem takich faktycznych mankamentów, zamiast bić pianę w odniesieniu do wydumanych zarzutów p. Kasprowicza i spółki.

                                        Z.B.
                                        • Gość: Pompidur Re: p.s. III IP: *.centertel.pl 09.01.10, 20:59
                                          Ludzie - internauci kto to jest ten maniak S.B wypisujacy te
                                          zaciekłe paszkwile...zacietrzewienie patologiczne!iMPOTENCJA
                                          INTELEKTUALNA...pewnie nie tylko!Dajcie jakies informacje mam
                                          wrażenie ze to okropnie zakompleksiony gość!
                                          • Gość: SD Re: p.s. III IP: *.chello.pl 09.01.10, 21:42
                                            może ptaszek malutki, albo wzrost a duże ego :-)
                                            • Gość: gosc Re: p.s. III IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.10, 09:28
                                              Tak tak Bereszczynski jest ten jedyny "zly Herod" a inni to "baraki
                                              z Betlejem" moze jednak nadepnal jakiemus albo jakims "Betljemskim
                                              barankom" na ten krotki ogon .Jak mozna zauwazyc nagle to tylko On
                                              odpowiada na zamieszczenie lub nie takiego czy innego Pana w ES-
                                              czyzby naprawde mial az taka moc przekonywania ?. A moze jest w tym
                                              co pisze troche wiecej prawdy niz chcialoby sie(niestety)
                                              zaakceptowac.
                                              • Gość: A.s Ej Zbysio, Zbysio... IP: *.pools.arcor-ip.net 10.01.10, 09:42

                                                Zbysio we wpisie:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,65,105225414,105432791,p_s_II.html
                                                znów błysnęło metodą odwracania kota ogonem, tyktyką - łapaj
                                                złodzieja, i pokrętną, odwracającą uwagę od rzeczywistego winowajcy,
                                                erystyką.
                                                Bo tak się składa, że za całość opolskiej encyklopedii odpowiada dr
                                                Maziarz.
                                                Jest on pełnomocnikiem, powtarzam: PEŁNOMOCNIKIEM
                                                encyklopedii na Opolszczyznę.
                                                www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=SG_Kontakt

                                                Czyli miał pełną moc dobierania sobie do współpracy odpowiedzialnych
                                                ludzi (ale do tego sam musi być odpowiedzialny), miał pełną moc
                                                kontrolowania jakości i rzetelności wpisów ludzi jemu podwładnych.
                                                Był, mówiąc innymi słowami - głównodowodzącym generałem.

                                                Dlaczego zatem dr Maziarz nie spisał się jako generał?
                                                Wszak nawet Zbysio napisało, że i ono miało zastrzeżenia co do
                                                jakości i zasadności takich a nie innych haseł. I że nie wszystkie
                                                Zbysiowe zastrzeżenie (co za SKANDAL!!!) zostały uwzględnione:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,65,105225414,105422669,Do_p_Behemota.html

                                                Przy czym Zbysio, jako to zwykle, dostrzega źdźbło w oczach innych
                                                autorów, a nie widzi belki we własnym oku. Bo takiego przekrętu jak
                                                Zbysio, to nikt inny na Opolszczyźnie nie zrobił - ze
                                                skompromitowanego agenta Zbysio zrobiło bohatera:
                                                niepoprawni.pl/blog/820/encyklopedia-solidarnosci-miedzy-prawda-falszem

                                                Dr Maziarz, zamiast czuwać nad całością opolskiego działu ES
                                                upiększał życiorys uniwersyteckiemu koledze wyssanym z
                                                palca "zakładaniem" Testu. Przy czym tak się zapędził w powiększaniu
                                                roli WSP (obecnego UW) i ludzi z czerwoną Sorboną zwiazanymi,
                                                że "zapomniał" nawet o "Solidarności Opolszczyzny". A także o kilku
                                                naprawdę ważnych osobach.

                                                Poza tym, jak wypadało jemu zwracać uwagę na nieścisłości jemu
                                                podwładnych, skoro on sam nie zawsze pisał tak, jak to było naprawdę?
                                                A teraz przyłapany na przekrętach triumwirat (Maziarz, Patelski,
                                                Bereszyński) szuka kozła ofiarnego!
                                                Winni są zawsze inni.
                                                • schuruburu Re: ej Jondrus Jondrus... 10.01.10, 09:55
                                                  Jondrus

                                                  Piszesz(przepisujesz)Piszesz(przepisujesz)Piszesz(przepisujesz)

                                                  Moze byś się pochwalił swoim wysokim "bardzo wykształceniem"!
                                                  Jakie to szkoły skończyłeś?.

                                                  Moze byś tez się pochwali swoja działalnością.

                                                  Jedno jest pewne ze ani o jednym ani o drugom nie masz nic do napisania.

                                                  Bo nie było szkól ani działalności ;)

                                                  Juź bardzo dawno temu przyrównali cie do gooowna przylepionego do statki.

                                                  Ciekawe dlaczego?

                                                  Jedno jest pewne, wiedzieli co piszą.
                                                  • Gość: Grześ Re: ej Jondrus Jondrus... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.10, 11:10
                                                    Zapomniałeś Jondrusiu o "Kozaku" i "Radcy" Jak się mają twoi przyjaciele?
                                      • mieszaniec-zopola Postawowy błąd organizacyjny 10.01.10, 11:51
                                        polega moim zdaniem na tym, że nie wprowadzono półotwartości na wzór Wikipedii. Gdyby zachowano całą strukturę i budowę bazy danych na wzór Wikipedii, wszystkie zastrzeżenia znikłyby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
                                        Po-pierwsze, projekt byłby cały czas otwarty. Wszystkie niedopatrzenia byłyby sukcesywnie likwidowane.
                                        Po-drugie, nakłady na projekt byłyby zdecydowanie mniejsze, bo większość roboty odwaliliby internauci.
                                        Przy tym wszystkim należałoby oczywiście wprowadzić moderatorów, chociaż jest to nic innego jak cenzura. Tym niemniej nie ma innego sposobu przed zabezpieczeniem się przed chuligaństwem czy wandalizmem. Z drugiej strony zachowanie struktury Wikipedii z otwartymi i niecenzurowanymi forami dyskusyjnymi do każdego hasła zmniejszyłoby zapędy cenzorskie.
                                        Zastanawiam się czy zgodnie z polskim przysłowiem, nie chodzi tu o pieniądze. W szczególności projekt jak rozumiem był w dużej części realizowany przez IPN, a ci panowie cierpią na brak zajęć uzasadniających ich istnienie. ES było gratką nie do pogardzenia, po kompromitacjach ze ściganiem za rzekome zwolnienia z milicji za posłanie dziecka do I komunii świętej czy też pastwienie się na zwłokami gen., Sikorskiego, walką z J.T. Grossem, szukaniem Bolka, lustrowaniem ojca Adama Michnika czy dostarczaniem dla PiSu papierów na potencjalnych tylko wrogów (sędziowe TK).
                                        W gruncie rzeczy cały projekt wydaje mi się umotywawany głównie finansowo, gdyż istnieją źródła internetowe dostarczają mi tych samych informacji. W szczególności w haśle "Zbigniew Bereszyński" haśle nie ma niczego, czego nie można znaleźć w Wikipedii i innych źródłach sieciowych.
                                        • Gość: J-23 Re: Postawowy błąd organizacyjny IP: *.chello.pl 10.01.10, 12:57
                                          W WIKIpedii nie znajdziesz nic czego by Koszałek-Opałek sam o sobie nie napisał.
                                          Do tej pory podał źródła tylko na to że chodził do szkoły, nic więcej.
                                          • Gość: A.s Manipulatorzy - wystąp! IP: *.pools.arcor-ip.net 10.01.10, 17:20
                                            Dorzucę jeszcze jeden "kamyczek". A konkretniej sprawę Testu.
                                            Tadeusz Kasprowicz w "Skoku" napisał:

                                            Podczas gdy o „Solidarności Opolszczyzny”, która przez ponad rok
                                            brała udział w kształtowaniu opinii publicznej, nie ma w
                                            encyklopedii ani słowa, to A. Maziarz nie zapomniał osobiście
                                            sporządzić informacji o innym piśmie – „Test”, którego jedyny numer
                                            ukazał się jesienią 1981 r. Skąd wziął ich aż 3, nie wiadomo.
                                            Wiadomo natomiast po co. Chciał w ten sposób dowartościować swego
                                            uniwersyteckiego kolegę, Zbigniewa Bitkę. Nie sądzę jednak, by ten
                                            takiego dowartościowania potrzebował. Maziarz pomylił przy tym dwa
                                            wydawnictwa o tym samym tytule. Jeden „Test” ukazał się na jesieni
                                            1980 r. i był rzeczywiście adresowany do środowiska
                                            nauczycielskiego, drugi – o którym tutaj mowa – rok później,
                                            adresowany do szerszego grona, bo do opolskich środowisk nauki,
                                            kultury i oświaty. Redagowałem oba pisma, z tym że wcześniejsze bez
                                            udziału Zbigniewa Bitki, drugie – z jego udziałem. Maziarz czyni Z.
                                            Bitkę, ówczesnego studenta, a dziś nauczyciela akademickiego,
                                            założycielem i redaktorem, mnie – jedynie redaktorem w nawiasach
                                            (vide biogram Z. Bitki). W rzeczywistości było dokładnie na odwrót.


                                            W biogramie Zbigniewa Bitki dr Maziarz rzeczywiście napisał:

                                            ...założyciel i redaktor (z T. Kasprowiczem) niezależnego pisma
                                            „Test". Pisma Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ «S» Śląska
                                            Opolskiego
                                            ”;...)

                                            A o samym Teście tenże dr Maziarz napisał:

                                            „Test”, podtytuł: „Pismo Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ
                                            «S» Śląska Opolskiego”, wydawane w Opolu w 1981. Pismo o obj. ok. 10
                                            s., w formacie A4, w nakł. 300-500 egz.; ukazywało się
                                            nieregularnie. W składzie redakcji: Tadeusz Kasprowicz i Zbigniew
                                            Bitka
                                            ....

                                            A więc do jednego worka wrzucił dr Maziarz dwa różne pisma, tylko
                                            dlatego, że miały ten sam tytuł. Cały zaś Test umiejscowił on
                                            w roku 1981, choć według redaktora pierwszego Testu, Tadeusza
                                            Kasprowicza, ten pierwszy Test ukazał się w 1980, a nie 81
                                            roku. Co potwierdza zresztą podana przez dra Maziarza numeracja
                                            październikowego Testu: "(nr 1/3 z 15 X 1981)",
                                            gdzie "1" oznacza kolejny (czyli pierwszy w tym przypadku) numer
                                            wydany w danym roku (1981) z trzech ("/3") wydanych w ogóle (czyli
                                            dwa poprzednie numery wydano przed 1981 rokiem!)
                                            Można by nawet drugi Test uznać za swojego rodzaju kontynuację
                                            pierwszego Testu, z rozszerzeniem adresatów z tylko
                                            nauczycieli na szerokie środowisko nauki, kultury i oświaty, na co
                                            wskazywałby tytuł wydanego po rocznej przerwie kolejnego Testu
                                            , a także osoba jej redaktora - Tadeusza Kasprowicza. W tym
                                            wypadku Zbigniew Bitka nie mógł być w żadnym wypadku
                                            "założycielem" Testu, gdyż jedynie dołączył do redagowanego
                                            przez Tadeusza Kasprowicza już wcześniej i wznowionego po rocznej
                                            przerwie (z rozszerzonym kręgiem adresatów) wznowionego Testu
                                            .

                                            Natomiast, jeśli drugi Test potraktujemy jako całkowicie nową
                                            inicjatywę, nie związaną z pierwszym Testem, to informacja
                                            taka powinna znaleźć się w ES w opisie Testu. A nie, jak to
                                            zrobił dr. Maziarz (i nie sprostował tego dr. Bitka), że obydwa
                                            Testy
                                            wrzucono do jednego worka, przy czym "założycielem i
                                            redaktorem" takiego tworu zrobiono dra Bitkę (mimo iż z
                                            pierwszym Testem nie miał on nic wspólnego).

                                            Od siebie dodam... Mam nawet podejrzenia, czy był dr. Bitka
                                            rzeczywiście "założycielem i redaktorem" przynajmniej drugiej
                                            edycji Testu. Trudno jest mi bowiem wyobrazić sobie, aby
                                            ówczesny student Zbigniew Bitka, bez wydatnej pomocy znanego już
                                            wówczas redaktora wydawnictw Solidarnościowych, Tadeusza
                                            Kasprowicza, byłby w stanie takie pismo samodzielnie założyć.
                                            Musiałby także poprosić o pozwolenie nadania pismu tytułu
                                            identycznego z wydawanym wcześniej przez Tadeusza Kasprowicza
                                            Testem
                                            . Także nie mogę sobie wyobrazić, aby on, jako student
                                            dyrygował doświadczonym redaktorem, spychając go do roli osoby
                                            jedynie "współpracującej".

                                            Naturalnym pytaniem w takiej sytuacji jest - dlaczego dr. Maziarz
                                            popisał się taką nierzetelnością w sprawie Testu?
                                            Kolejnym takim pytaniem jest - dlaczego dr. Bitka nie wyprowadził dra
                                            Maziarza z błędu, podając mu - jak to było rzeczywiście z nim,
                                            Testem
                                            i rolą Tadeusza Kasprowicza?
                                            No i, dlaczego w ES jest efemeryda Test, a nie
                                            ma "Solidarności Opolszczyzny"?

                                            Na pytanie - dlaczego dr Maziarz popisał się taką nierzetelnością w
                                            sprawie Testu - podaję zresztą od razu odpowiedź. Dorobił on po
                                            prostu splendoru uniwersyteckiemu koledze, doktorowi Bitce.
                                            Metodą Bereszyńskiego
                                            !
                                            Jak to - metodą Bereszyńskiego?
                                            Ano - tak to:
                                            Na stronie Bereszyńskiego ów magister chemii napisał:

                                            W lutym 1983 r. SB aresztowała jednego z kolporterów „Nad
                                            Stobrawą”, Franciszka Sokołowskiego, a następnie także
                                            współpracującą z nim Bożenę Kawkę.


                                            www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm
                                            Bereszyński zna sprawę, min. z zeznań obu aresztowanych. Wie, że to
                                            Kawka wciągnęła Sokołowskiego do już istniejącej grupy. Ona wydawała
                                            polecenia, przygotowywała teksty, decydowała kiedy, gdzie i jak
                                            ulotki będą drukowane i kolportowane. Sokołowski wykonywał jedynie
                                            jej polecenia.
                                            Ale mimo tej wiedzy Bereszyński przerobił Kawkę na osobę jedynie z
                                            "jednym z kolporterów" - Sokołowskim - "współpracującą
                                            ".
                                            To mniej więcej tak, jakby Bereszyński uznał, że podczas
                                            prezydentury Wałęsy ten ostatni był jedynie "współpracownikiem"
                                            Wachowskiego.

                                            W podobny sposób przeinaczył dr Maziarz role Kasprowicza i Bitki w
                                            Teście. Z tą tylko różnicą, że Tadeusz Kasprowicz nie
                                            dyrygował studentem Bitką, a traktował go po partnersku. Ale to on
                                            był założycielem i redaktorem Testu. A nie odwrotnie - jak to
                                            przedstawił dr Maziarz i czego nie skorygował dr Bitka.

                                            Pozostaje pytaniem, czy ten sposób manipulacji zerżnął dr Maziarz
                                            od mgra Bereszyńskiego, czy też do takiego "przekręcania ról"
                                            doszedł na własną rękę?

                                            • Gość: Ann Re: Głupota się piętrzy! IP: *.chello.pl 10.01.10, 17:44
                                              Do A.S - I kto tutaj czyta te twoje obłędne elaboraty - zajadły pieniaczu???!!!
                                              • Gość: G Re: Głupota się piętrzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 18:35
                                                a legenda rośnie. Pisze sie koszałki opałki, sam piszacy w końcu to
                                                uwierzy,rosna "kombatanci" solidarniści i każą nam w ich "bohaterstwo" wierzyć.
                                                Własnie trzeba czytać takie elaboraty, zeby dowiedzieć się prawdy a nie iść na
                                                skróty.Głupota się piętrzy!
                                            • schuruburu Re: Manipulator Jondrus - wystąp! 10.01.10, 18:35
                                              Przepisuje, cytuje, kłamie, przeinacza, pomawia, szantażuje.
                                              To jest cały Jondrus,
                                              Niczym nigdy w swoim życiu się nie wyróżnił.
                                              Teraz chce zaistnieć.

                                              Jondrus teraz mój ulubiony cytat:

                                              strg napisał:

                                              > ""Za Bogdanem Ż.:
                                              > Było z nami 2 internowanych którzy nie wiedzieli za co zostali
                                              > internowani. Jednym z nich był Andrzej S. a drugi był to narkoman,
                                              > który ratował się herbatkami i rożnymi tabletkami. Andrzej S. Miał w
                                              > prawdzie wpisane "sympatyk KPN" ale musieliśmy mu dopiero
                                              > wytłumaczyć co to jest KPN i jakie ma cele. Andrzej S: miał się tez
                                              > za jakiegoś guru (jakiego??). Jak się okazało nie za bardzo rozumiał
                                              > znaczenie tego słowa. Dopiero później wytłumaczyli mu co to
                                              > znaczy.""

    • z.bereszynski Fakty w sprawie „Testu”. 10.01.10, 19:48
      Sprawa pisemka "Test" posłużyła tu niektórym osobom do zrobienia sztucznej zadymy, większej niż odpowiadałoby to faktycznej randze historycznej owego biuletynu. Treść odnośnego hasła w ES jest faktycznie bardzo nieścisła, ale to nie znaczy, by występujący tutaj "zadymiarze" przedstawiali sprawę ściślej i rzetelniej. Wręcz przeciwnie!

      Nie wierzę, by dr Antoni Maziarz świadomie dopuścił się jakichś manipulacji. Po co miałby to robić? Jaki mógłby mieć w tym interes? Tego typu zarzuty to w moim przekonaniu piramidalna bzdura. Uważam, że dr Maziarz był co najwyżej niedoinformowany i tylko dlatego w opracowanym przez niego haśle zabrakło pewnych danych.

      Świadomej manipulacji dopuścił się natomiast, w moim przekonaniu, Tadeusz Kasprowicz, przypisując sobie JEDNOOSOBOWĄ zasługę wydania pierwszego biuletynu o tej nazwie. W paszkwilu wklejonym tutaj przez Andrzeja Szuberta tak pisze on na ten temat: "Redagowałem oba pisma, z tym że wcześniejsze bez udziału Zbigniewa Bitki, drugie – z jego udziałem". Ani słowa o innych osobach zaangażowanych w wydanie pierwszych numerów "Testu"! Tymczasem zespół redakcyjny tych numerów współtworzyły także inne osoby, o czym p. Kasprowicz nie raczył nawet wspomnieć. Takie przedstawienie sprawy przez p. Kasprowicza to prawdziwe fałszowanie historii. Inaczej niż w przypadku dr Maziarza, nie można usprawiedliwiać tego niedoinformowaniem, bo p. Kasprowicz nie może nie pamiętać, że nie był jedynym redaktorem pierwszego "Testu".

      Oto jak naprawdę przedstawia się historia pisemka "Test":

      W listopadzie i grudniu 1980 r. pod patronatem regionalnej organizacji pracowników oświaty i wychowania NSZZ "Solidarność" wydano w nakładzie po 200 egzemplarzy dwa numery biuletynu "Test", redagowanego przez zespół w składzie: Tadeusz Kasprowicz, Maria Janicka i Helena Krzysztołowicz. Wydawanie biuletynu wznowiono jesienią 1981 r. dzięki wsparciu ze strony Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Pracowników Oświaty i Wychowania w Opolu, a także komisji zakładowych NSZZ "S" przy WSI, WSP i Wojewódzkim Domu Kultury w Opolu. Pismo miało odtąd ukazywać się jako dwutygodnik NSZZ "S" Pracowników Nauki, Oświaty i Kultury Regionu Śląska Opolskiego. Skończyło się jednak na wydaniu z datą 15 października 1981 r., w nakładzie 300 egzemplarzy, trzeciego numeru "Testu", przygotowanego przez zespół redakcyjny w składzie: Tadeusz Kasprowicz i Zbigniew Bitka.

      Zainteresowanym polecam następujące opracowania:

      1. E. Drygas , "Działalność »Solidarności« nauczycielskiej w Opolu w latach 1980-1981", praca magisterska z 1990 r., Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Opolu, s. 54-55;

      2. A. Konderak, "Bibliografia prasy opozycyjnej w PRL do wprowadzenia stanu wojennego", Lublin 1998, poz. 217 .

      Odnośne hasło w ES bezwzględnie wymaga poprawek. Sprawę można było jednak załatwić w sposób cywilizowany, bez robienia sztucznej zadymy w internecie, plucia, szkalowania, obłędnych insynuacji. Nikt nie jest alfą i omegą, każdy popełnia błędy i każdemu należy dać szansę naprawienia mimowolnych braków i pomyłek. Wystarczyło zwrócić się do dr Maziarza ze stosownymi uwagami. Niestety wszystko wskazuje na to, że komuś bardziej zależało na sztucznym dowartościowaniu własnej osoby cudzym kosztem niż na prawdzie historycznej.

      Zbigniew Bereszyński
      • Gość: tao szatanski Bolszewizm wiecznie zywy IP: *.nyc.res.rr.com 11.01.10, 00:56
        Znakomity tekst Tadeusza Kasprowicza opublikowany przez Andrzeja
        Szuberta przeczytalo i zrozumialo tylko dwie osoby, behemot i
        mieszaniec-zopola. Moglo byc gorzej. Ale. No tak. Nie jest dobrze z
        umyslem mieszkancow naszego miasteczka ale przez mysl mi nie
        przeszlo ze jest tak tragicznie. Nie mowie o doktorkach i mgr
        dziejow gdyz oni nie mieszcza sie w zadnych parametrach
        intelektualnych czy moralnych nie wspominajac o elementarnych
        zasadach uczciwosci.
        ZR "S", OSPN z urzedu powinni stac na strazy prawdy historycznej.
        Stalo sie inaczej. Upomnialo sie o to trzech nie zwiazanych z
        polityka, ukladami, koteria czy religiami ludzi: Tadeusz Kasprowicz-
        emeryt z Opola, Andrzej Szubert - od lat mieszkajacu w niemczech i
        ja - od zawsze zyjacy poza systemami a ostatnio spedzajacy wiecej
        czasu poza Europa, piszac te slowa jestem tysiace km od Opola.
        "Prawda. Tyz prawda. I gowno prawda" - Tiszner Bywa tez i prawda
        bolszewicka. Prawda przegrywa z prawda bolszewicka. W trojke nie
        dalismy rady. Naiwnie liczylem na ludzi uczciwych, czynnych
        uczestnikow owych wydarzen historycznych, wsparcie ZR "S", OSPN.
        Porazka. Jedni z nich dodali klamstawa do klamstw a pozostali siedza
        cicho. Trudno to pojac. Najbardziej nie jestem wstanie zrozumiec
        ludzi gleboko religijnych dla ktorych prawda z Dekalogiem sa
        drogowskazem zyciowym. Jeden z nich J. Lysiak powiedzial: brak
        Romana Kirsteina w "ES" nie umiejsza jego zaslug historycznych. Nic
        dodac nic ujac. No tak. Nie wymagajmy blyskotliwosci intelektualnej
        i prawdy historycznej od czlowieka, ktory byl propagandysta w FJN a
        teraz, o ironio, jest prezesem OSPN. Po ptokach. Bolszewia gora."ES"
        wspolfinansowana przez rzad RP ma ukazac sie w sierpniu br. Z
        posiadanymi przeze mnie informacjami sprawa jest zamknieta i gadanie
        dziejownika iz nazwiska czekaja w kolejce to nic innego jak mydlenie
        oczu. Uniwersyteccy doktorci z dokoptowanyym przez siebie
        dziejownikiem za swoja robote dostali kase i ona sie skonczyla i
        jest po ptokach a pieprzenie o regionalnym wydaniu "ES" jest
        mydleniem oczu do kwadratu.
        Doktorki wzieli kase a robote spuscili na dziejownika, ktory
        prawdopodobnie zrobil swoja liste i z opracowan ankieterow wiekszosc
        biogramow. I tak wylecialem z niej za brak wiary w Boga i brak
        respektu dla nauk p. Wojtyly i jego kumpli. Swieci ludzie. Prawda
        jest bardziej prozaiczna: wylecialem za punktowanie oszustw,
        manipulacji i klamstw dziejownika. Roman Kirstein prawdopodobnie za
        to, ze nie udalo mu sie doprowadzic do wydanie "dziela" dziejownika
        i brak poparcia w przygotowywanym przez dziejownika ataku na B.
        Bardonia, na ktorego znalazl kompromitujace kwity w papierach SB.
        Stachowski i Oleszko - nie mam pojecia. T. Kasprowicz i A. Szubert
        prawdopodobnie z tego samego powodu co ja. Gnieciak za Calke z
        ktorego dziejownik uczynil bohatera. Gazeta ZR "S" za to ze
        wspoltworzyli ja min.T. Kasprowicz i ja.
        Liste do "ES" stworzylo OSPN. Ankiety i rozmowy z wytypowanymi
        ludzmi przeprowadzili studenci historii UO. Ze jestem na liscie
        dowiedzialem jest od ankietera.
        Nastal czas manipulacji, klamstwa historycznego i radosnej
        tworczosci. I tak. J.Calka zapomnial wspomiec, ze wylecial z
        seminarium duchownego i dodal, ze jest absolwentem WSP w Opolu.
        Prawda jest taka skreslono go z listy studentow jak byl na drugim
        roku filologii rosyjskiej. Dr Bitka z UO bedac "pomagierem" T.
        Kasprowicza w redagowaniu drugiero wydania Testu zrobil z siebie
        szefa a z T. Kasprowicza "pomagiera". Jeden z prominentnych
        dzialaczy dawnej "S" zapomnial ze byl propagandysta w FJN a drugi
        czlonkiem PZPR. To cztery radosne tworczosci ktore znam. Strach
        pomyslec co jest w innych biogramach.
        Sprawa kluczborskiego Wallenroda i Jamesa Bonda zarazem, Giliwecz,
        to radosna tworczosc i klamstwo mgr chemii Z. Bereszynskiego
        bardziej znanego pod ksywka,to moje nadanie, dziejownik. Wallenrod-
        Jeams Bond w chwili obecnej pod kryptonimem Schuruburu popisuje sie
        swoim bluskotliwym intelektem min. na tym forum.
        Jak wspomnialem liste stworzylo OSPN. Po tygodniach staran, przez
        posrednikow, udalo mi sie ja zdobyc. Oto ona:1- Adamiuk Antoni 2 -
        Ardzijewski Tomasz 3 - Bardon Boguslaw 3 - Blystak Lidia 5 -
        Bereszynski Zbigniew 6 - Bitka Zbigniew 7 - Calka Jan 8 - Cieslinski
        Adam 9 - Cieslinski Zbigniew 10 - Chlebda Wojciech 11 - Cholodecki
        Jaroslaw 12 - Ciecierski Ryszard 13 - Ciupek Jerzy 14 - Czaplak
        Jozef 15 - Deptula Jerzy 16 - Drociak Stanislaw 17 - Frank Bernard
        18 - Forystek Jakub (tw. SB) 19 - Furmanek Maria 20 - Galeta Zygmunt
        21 Glowinski Zbigniew (tw.SB) 22 - Gnieciak Jerzy 23 - Golczuk Jerzy
        24 - Gorecki Adam 25-Grzesiak Zdzislaw 26-Guzik Antoni 27-Helka
        Bogdan 28-Jalowiecki Stanislaw (uznany za klamce lustracyjnego) 29-
        Kaczmarek Wojciech 30-Kaczynski Marian 31-Kaliszan Maciej 32-
        Kasprowicz Tadeusz 33-Karbowiak Arkadiusz 34-Karpala Janusz 35-
        Kirstein Roman 36-Klucznik Karzimiesz 37-Klusik Antoni 38-Kobialko
        Kazimierz 40-Kolodziejczyk Ludwika 41-Lysiak Jerzy 42-Matlachowski
        Waldemar 43-Morze Andrzej 44-Oleksyk Aleksander 45-Oleszko
        Krzysztof 46-Oles Piotr 47-Olszewski Miroslaw 48-Pawalec Mariusz 49-
        Podhajecki Wojciech 50-Poeck Leszek 51-Pucek Wlodzimiesz 52-Rysnik
        Tadeusz 53-Sanocki Janusz 54-Sitek Jerzy 55-Siwaki Ryszard 56-
        Skrobotowicz Piotr 57-Smoczkiewicz Karol 58-Smoczynski Janusz 59-
        Stachowski Krzysztow 60-Szatynski Zbigniew (tao szatanski,przypis
        moj) 61-Szelwicki Franciszek 62-Szota Antoni 63-Szumanski Jacek 64-
        Sztonyk J. 65-Ukleja Wieslaw 66-Willand Czeslaw 67-Winiarski
        Franciszek 68-Ziobrowska Krystyna 69-Zuraw Edward 70=Zuraw Lucyna
        71-Zylinski Tadeusz
        ZR "S" do listy dopisal kilka nazwisk min.Bozena Kawka i Andrzej
        Szubert z Kluczborga ktorych dziejownik z doktorkami skreslili.Jeden
        z doktorkow potrzebowal mniejsca dla sieie a dziejownik dla
        wykreowanego przez siebie Wallenroda-Jemsa Bonda, agenta SB
        Gilwicza.
        Smutne to ale,niestety, prawdziwe.

        tao szatanski (10.01.'10., NYC)

        ps. 1-mgr.dziejow klamie,nie bralem udzialu i nie wiedzialem o
        zadnej akcji plakatowania, porwano mnie z ulicy Krakowskiej w
        Opolu.Kilka godzin siedzialem samotnie w pokoju na ktoryms pietrze w
        biurze SB a potem powiedziamo zebym "spadal". Do dzisiaj nie wiem o
        co im chodzilo, jakie mieli plany. Nikomu o tym nie mowilem. Moze
        Stachowski? Ja nic nie wiem ale za to wie dziejownik. Mamy
        jasnowidza - qoooorwa!
        2-Z powodow religijnych zostalem pobity przez katolickiego Taliba
        F.Szelwickiego w Glogowie. Nie bylo swiadkow. Nie znam relacji F.
        Szelwickiego. No tak. Nie bylo nikogo oprocz jasnowidza ngr dziejow.
        Qoooorwa do kwadratu.
        3-OSPN nie bylo obecne na spotkaniu dotyczacego "ES" na UO poniewaz
        nie zostali zaproszeni.
        Wyzszosc jasnowidzenia nad faktami!!!!
        W czasie wojny wariaci teroryzuja spoleczenstwo, tyle lat minelo i
        nic sie nie zmienilo.
        Bycie wolnym to ciezka praca.
        Przepraszam za brak polskich czcionek. Nieswiadomie pisalem tekst na
        MacBooku w ktorym mam polskie czcionki ale jestem komputerowym
        dyletantem, nie wiedzialem jak plik przerzucic na forum a wiec tekst
        wpisalem do iMaca w ktorym nie mam polskich czcionek. Przepraszam

        • z.bereszynski Siatka OSPN 11.01.10, 12:14
          Jak już napisałem wcześniej, szkoda czasu na szczegółową analizę paszkwilów płodzonych przez p.p. Szatyńskiego i Kasprowicza. W drodze wyjątku odniosę się jednak do podanej tu przez "tao szatanskiego" pierwotnej siatki biogramów, jaka powstała za sprawą OSPN. To bardzo ciekawy materiał, wiele mówiący o dwuznacznej roli, jaką odgrywało i nadal odgrywa OSPN w sprawie ES.

          Po pierwsze mamy teraz jednoznaczne potwierdzenie tego, kto odpowiada za wprowadzenie do ES przywołanego już przeze mnie biogramu L.B., z którego moim zdaniem można było spokojnie zrezygnować na rzecz innych, znacznie ciekawszych haseł.

          Po drugie wiemy teraz, kto proponował, by w ES znalazły się również biogramy tajnych współpracowników SB. Okazuje się, że była to inicjatywa OSPN, które chciało by, w ES znalazły się biogramy Jakuba Forystka (TW ps. "Zych") i Jana Głowińskiego (TW ps. "Franek"). To bardzo istotna informacja, bo niedawno byłem publicznie atakowany przez OSPN za to, że w ES znalazły się biogramy osób zarejestrowanych jako TW, a w szczególności biogram Jana Głowińskiego:
          www.ospn.opole.pl/?p=art&id=265
          Panowie z OSPN sami chcieli, by w ES znalazł się biogram Głowińskiego - "Franka", ale gdy biogram taki został przeze mnie napisany, próbowano wykorzystać to przeciwko nie. To wymowny przykład wyjątkowej hipokryzji panów z OSPN. Kolejny dowód tego, jak instrumentalnie traktują oni pewne sprawy. Jak widać na tym przykładzie, dla panów z OSPN każdy pretekst jest dobry, by atakować moją osobę, nawet jeżeli robię coś, co sami ci panowie wcześniej postulowali.

          Po trzecie warto podkreślić, że w siatce opracowanej z udziałem OSPN zabrakło Bożeny Kawki-Szubert z Kluczborka, a także wielu innych osób spoza Opola, których dodanie postulowałem w późniejszym czasie. To wymowne potwierdzenie słusznej opinii, że pierwotną siatkę, opracowaną z udziałem OSPN, cechowała daleko posunięta nadreprezentacja Opola w stosunku do innych części województwa.

          Niestety w dalszej części wpisu "tao szatanskiego" pojawiają się zwykłe kłamstwa. To nie ZR "S", ale ja sam, pod koniec 2007 r., na spotkaniu z dr Maziarzem, wnioskowałem o dodanie biogramu Bożeny Kawki-Szubert i propozycja ta została przyjęta. Biogram ten nie powstał tylko dlatego, że p. Kawka-Szubert, mimo kierowanych w jej stronę próśb, nie raczyła wypełnić wymaganej ankiety. Nigdy, w żadnej z kolejnych wersji siatki, nie planowano natomiast biogramu Andrzeja Szuberta. Nie przypominam sobie żadnych tego typu propozycji. To zwyczajny wymysł.

          Zbigniew Bereszyński
        • Gość: Kietrzanin Re: Bolszewizm wiecznie zywy IP: *.147.232.157.nat.umts.dynamic.eranet.pl 11.01.10, 12:37
          A dlaczego wśród nazwisk zasłużonych nie ma szefowej opolskiej ,,S"
          przecież w Kietrzu była osobą znaną z działalności w ,,S"
          • Gość: Welur Re: Bolszewizm wiecznie zywy IP: *.xdsl.centertel.pl 11.01.10, 18:12
            Naprawde nie ma? Ją tez wyrzucili? Taka zasluzona działaczka,
            zakladała związek w 1980 roku, bohaterka stanu wojennego, przesladowana
            przez komunę. Skandal. Dlaczego ZR nie protestuje?
        • schuruburu Re: Jondrus wiecznie zywy 11.01.10, 14:27
          Rozsmieszym mnie jeden wpis:
          """"ZR "S" do listy dopisal kilka nazwisk min.Bozena Kawka i Andrzej
          Szubert z Kluczborga ktorych dziejownik z doktorkami skreslili.""""

          Co do Bożeny Kawki to powinna mieć wpis w ES.

          Ale dlaczego Jondrus????

          Albo inaczej.

          Proponuje wpis:

          "Jondrus urodzony
          Internowany niewiadomo dlaczego.
          Nigdy się nie zbrudził jakąkolwiek działalnością
          Koniec.
        • mieszaniec-zopola Ja bynajmniej nie przeczytałem tego tekstu 11.01.10, 17:10
          Behemot i owszem. Myślę, że on akurat jest kompetentny, a ja w żadnym wypadku
          nie. Powtórzę natomiast, że gdyby projekt był realizowany na wzór Wikipedii, to
          tego wątku nie byłoby w ogóle.
          Nawiasem mówiąc, polecałbym wszystkim nieukontentowanym tworzenie i redagowanie
          haseł w Wikipedii.
      • Gość: A.s Od Pana Tadeusza (2) IP: *.pools.arcor-ip.net 11.01.10, 00:59
        „EGZEGEZA” Z.B.(2)
        Zbigniew Bereszyński popadł w kolejną sprzeczność. Tym razem jest to
        sprzeczność między jego wypowiedzią, a wypowiedzią Antoniego
        Klusika, członka Zarządu OSPN. Bereszyński twierdzi, że
        przedstawiciele tego stowarzyszenia zostali zaproszeni na owo
        brzemienne w skutki spotkanie w maju 2008 r., natomiast Klusik – że
        żadnego zaproszenia nie było. Sformułował to zresztą inaczej, krótko
        i dosadnie. Na pytanie: „Czy to prawda, co mówi Bereszyński o
        zaproszeniu?”, odpowiedział: „To kłamstwo”. Jednakże w związku z tym
        Bereszyński zdążył już zawczasu obrzucić mnie stekiem obelg i
        inwektyw.
        Poza jednym, czy dwoma przypadkami nie będę ich komentował. Niech
        osoby postronne same sobie odpowiedzą na pytanie, kim jest człowiek
        aż tak chory z nienawiści, a jednocześnie pretendujący do stopnia
        doktora nauk historycznych. I czy ktoś tak emocjonalnie
        niezrównoważony może być wiarygodnym badaczem i uczonym? Ludzie w
        moim wieku, a i trochę młodsi, pamiętają zapewne owych
        bolszewickich „uczonych”, którzy pletli coś o „zaplutych karłach
        reakcji”, czy o informacjach „wyssanych z brudnego palca”. Ten drugi
        zwrot, który tak jak i ten pierwszy nic nie znaczy, jest ulubionym
        zwrotem Bereszyńskiego. Wiadomo przynajmniej, skąd go zaczerpnął.
        Bereszyński sugeruje, że zachowuję się „w sposób niegodny człowieka
        dorosłego i cywilizowanego”. Przede wszystkim wyrażenie to jest
        plagiatem z mojej wypowiedzi, mającym stanowić aluzję do niej. Ale
        jest to aluzja nietrafiona. Po pierwsze, ja nie organizowałem
        żadnego spotkania, a więc i nikogo nie mogłem zapraszać. A tego
        właśnie dotyczy mój zarzut wobec Maziarza i Patelskiego. Po drugie,
        nie zarzucałem im braku godności, ponieważ wiem, że ludzie
        niedorośli i niecywilizowani także mają swoją godność. Przyszły
        doktor nauk historycznych zdaje się należeć do tej – niestety,
        liczniejszej – kategorii ludzi, która wprawdzie posiadła sztukę
        czytania, ale jedynie czytania bez zrozumienia.
        Bereszyński usiłuje wmówić niezorientowanym, jakoby istniały jakieś
        moje niedorzeczne zarzuty wobec Zbigniewa Bitki. Owe rzekome zarzuty
        nie mogą być ani dorzeczne, ani niedorzeczne, ponieważ ja niczego
        Bitce nie zarzucałem. Każdy może się o tym przekonać, sięgając do
        mojego artykułu. Za to wobec Bereszyńskiego przydałoby się użyć
        brzytwy Ockhama. I to wielokrotnie. Jego teksty aż roją się od
        bytów nieistniejących, a więc niepotrzebnych. Jeśli komukolwiek w
        związku z Bitką zarzuty postawiłem, to tym kimś jest Antoni Maziarz.
        Nie ma jednak sensu ich tu powtarzać, ponieważ można przeczytać o
        nich w tym samym artykule.
        W czasie, gdy redagowaliśmy „Test”, istniały między mną a Zbigniewem
        Bitką relacje partnerskie. Nie było nadrzędności, ani podrzędności.
        Siłą rzeczy nie było więc funkcji redaktora naczelnego. Natomiast
        czymś zupełnie innym jest kwestia założyciela pisma. Jeśli przez
        kogoś takiego rozumieć osobę, która była jego pomysłodawcą, która
        zakotwiczyła je instytucjonalnie, która zdobyła papier (co w tamtych
        czasach nie było rzeczą łatwą), która wreszcie sfinalizowała druk,
        to kimś takim byłem ja, nie Bitka.
        Chcę też, by wiedziano, że uważam za przesadne zajmowanie hasła w
        encyklopedii dla jednego numeru pisma, który zdążył się ukazać przed
        wprowadzeniem stanu wojennego. Można było o nim napisać w informacji
        zbiorczej jako o inicjatywie wydawniczej, której kres położyła junta
        Jaruzelskiego. Dowodem na prawdziwość moich słów jest fakt, że nie
        ja Maziarza o tym piśmie poinformowałem. Kiedy mnie ankietował,
        jeszcze nic o nim nie wiedział.
        Zbigniewowi Bereszyńskiemu proponuję, żeby bił się we własne piersi,
        nie w moje. Ja żadnego z moich prawdziwych, czy nawet fałszywych
        przyjaciół o nic publicznie nie oskarżałem. Za to on zdążył już
        wylać nie jeden kubeł pomyj na głowę Wiesława Uklei, swego
        najbliższego przyjaciela chyba od czasów szkolnych, a może jeszcze
        wcześniej. I to nie Ukleja zdradził tę przyjaźń, ale Bereszyński.
        Więc niech nie odgrywa tu moralizującej cnotki.
        • schuruburu Re: Do Jondrusia (2) 11.01.10, 09:23
          Jondrus
          Kto to napisał?
          Nie jest jasne czy ty czy jakiś Tadeusz??
          Jesteś autorem czy wklejaczem??

      • z.bereszynski Fakty przeciwko kłamstwom 11.01.10, 10:19
        Tadeusz Kasprowicz i Zbigniew Szatyński ("tao szatanski") kłamią jak z nut. Bezczelnie próbują kłamać w żywe oczy, zapominając, że ich łgarstwa są łatwe do zdemaskowania.

        Oto szczególnie wymowy tego przykład. "Tao szatanski" pisze: "nie bralem udzialu i nie wiedzialem o zadnej akcji plakatowania". Kłamstwo! Dowody tego, że "tao szatanski" kłamie, można z łatwością znaleźć w archiwalnych numerach związkowego biuletynu "Sygnały" z grudnia 1981 r. Zbigniew Szatyński jako "Kajetan A. Tao Szatanski" szczegółowo relacjonuje tam akcję plakatowania Opola, w trakcie której MO i SB zatrzymały dużą liczbę studentów i innych osób. O akcji tej pisał także Krzysztof Stachowski w kolejnym numerze "Sygnałów". Zarówno Szatyński jak i Stachowski zostali zatrzymani w związku z tą akcją i o tym także można przeczytać w "Sygnałach". Relacja Szatyńskiego ukazała się w numerze 130/159 z 7 grudnia 1981 r., relacja Stachowskiego z numerze 131/160 z 9 grudnia 1981 r.

        Równie "wiarygodna" jest cała reszta pisaniny Kasprowicza i Szatyńskiego. Szkoda na czasu na szczegółową analizę tych pieniackich bredni. To bełkot dwóch chorych z nienawiści osobników.

        Antoni Klusik kłamie w sprawie zaproszenia na spotkanie tak samo jak w wielu innych sprawach. Na szczęście są inni świadkowie tego, jak było naprawdę, o wiele bardziej wiarygodni niż p. Klusik i jego koledzy.

        To nie ja obrzucam błotem Ukleję. To on i jego koledzy z OSPN (z przyległościami) postępują tak w stosunku do mnie. Także na tym forum łatwo zauważyć, kto rozrabia i rzuca błotem, a kto jest błotem obrzucany. Panowie Ukleja i spółka już od dawna robią co mogą, by storpedować i zdyskredytować moją działalność badawczo-lustracyjną. Mają po temu swoje powody. Panowie ci kreują różnego rodzaju mity na swój temat, próbując odcinać polityczne kupony od swojej faktycznej lub zmitologizowanej przeszłości. Ja tymczasem staram się ustalać i weryfikować fakty. Dlatego stałem się niebezpieczny dla pewnych osób. To owe osoby zdradziły naszą wspólną (do pewnego czasu) sprawę, wchodząc na drogę kłamstwa.

        Zbigniew Bereszyński
        • Gość: tao szatanski psychiczne dzieje IP: *.nyc.res.rr.com 12.01.10, 20:31
          z oszustami się nie dyskutuje lecz punktuje oszustwa. to wszystko.
          opisanie zdarzenia a branie w nim udziału chadzają innymi drogami.a
          więc z pełną świadomościa powtarzam: nie brałem udziału i nie
          wiedziałem o żadnej akcji plakatowania. chodzi tu prawdopodobnie o
          chuligański wybryk oszołomów z katowic, tak, spisałem relacje
          uczestników, świadków i opublikowałem w prasie zwiazkowej. to
          wszystko. no tak. opolski oszust i prymityw zarazem nie jest wstanie
          odróżnić uczestnictwa od spisania rejacji uczestników i świadków
          zdarzenia.
          z innej mańki. t.k., a.s. i ja informujemy o sprawach
          fundamentalnych, o wielkim przekręcie dotyczącym najnowszej historii
          naszego regionu. i co? cisza!! wypuszczono psa który bezskutecznie
          szuka dziury w detalach. wszyscy. ospn,zr "s",historycy (jeżeli tacy
          są), dziennikarze, opolscy prominenci i tzw. politycy wybrali opcje
          przeczekania - ponowie, nie wiem czy macie świadomość, wszyscy
          bierzecie udział w wielkim przekręcie.

          tao szatanski
      • Gość: A.s Re: Fakty w sprawie „Testu”. IP: *.pools.arcor-ip.net 11.01.10, 10:35
        Z zadowoleniem powitałem powyższe wyjaśnienia Bereszyńskiego.
        Tadeusz Kasprowicz nie pisał o "randze historycznej" Testu.
        Wręcz przeciwnie! Nazwał to pismo efemerydą!
        Historycznej rangi nadał Testowi dr Maziarz, umieszczając Test w
        Encyklopedii.


        Treść hasła nie jest "faktycznie bardzo nieścisła" a jest
        świadomie zakłamana
        !
        Nie wierzę, aby dr Maziarz nie miał możliwości zweryfikowania jego
        własnej notatki o Teście. Wystarczyłoby mu jedynie zapytać o to
        choćby właśnie Bereszyńskiego!!! Maziarz tego nie zrobił, napisał co
        chciał. Aby kolega dr Bitka z UO okazalej wypadł!

        Kasprowicz nigdzie nie napisał, że redagował test z roku 1980
        JEDNOOSOBOWO
        .
        Zaprzeczył jedynie, że robił to z Bitką. Co zresztą (brak Bitki w
        Teście w roku 1980) Bereszyński sam potwierdza.
        Potwierdza także, że prawdę napisał Kasprowicz, mówiąc o Teście z
        roku 1980. A według Maziarza Test to tylko 1981 rok.

        Pokrętny jest zarzut Bereszyńskiego, że Kasprowicz nie wymienił
        nazwisk innych autorów Testu z roku 1980.
        Tadeusz Kasprowicz nie opisywał historii Testu! Jedynie
        zdemaskował nieprawdę, jakoby Bitka był Testu "założycielem".
        Natomiast nie wyjaśnił Bereszyński, dlaczego dysponując tak
        komplementarną wiedzą o Teście to on sam nie zwrócił uwagi koledze
        doktorowi historii Maziarzowi, że notatka dotycząca Testu jest
        nieprawdziwa!!!
        Bo pomija nazwiska ludzi faktycznie w Teście
        z roku 1980 piszących, a z Bitki robi "założyciela"Testu.


        Tak więc to nie Tadeusz Kasprowicz fałszuje historię (jak to
        napisał Bereszyński). On jedynie zdemaskował
        kłamstwo "założycielskie" Testu
        i czas jego ukazywania się. Bez
        wdawania się w szczegóły. Natomiast opolski
        triumwirat "historyków", znający szczegóły choćby z polecanych przez
        Bereszyńskiego opracowań, czy z wiedzy samego Bereszyńskiego, wiedzy
        tej świadomie nie wykorzystał.

        A dr Bitka, mający świadomość, że "założycielem" Testu nie był i
        w roku 1980 wcale w nim nie pisał, tą wiedzą także nie podzielił się
        koledze Maziarzowi. Albo podzielił się, ale kolega Maziarz napisał
        co chciał. Niech zresztą tę sprawę wyjaśnią koledzy doktorzy
        pomiędzy sobą - czy kłamał tylko jeden z nich, czy obaj.

        Najistotniejsze jest to, że Bereszyński chcąc "skompromitować"
        Kasprowicza przyznał się do posiadania komplementarnej wiedzy o
        Teście. Ale do tej pory milczał!!!
        Nigdzie ani słowem nie
        wspomniał, że opis jest przekrętem. Odezwał się jedynie teraz,
        aby "skompromitować" Kasprowicza (demaskującego przekręty w ES), a
        obronić Maziarza. Choć wyszło to na odwrót.

        Najbardziej obłudna jest wypowiedź Bereszyńskiego:
        " Odnośne hasło w ES bezwzględnie wymaga poprawek. Sprawę można
        było jednak załatwić w sposób cywilizowany, bez robienia sztucznej
        zadymy w internecie, plucia, szkalowania, obłędnych insynuacji
        ."

        Dlaczego o konieczności poprawek o Teście mówi Bereszyński
        dopiero teraz - gdy sprawę ujawnił Kasprowicz? A wcześniej milczał?

        "Sprawę należało załatwić w cywilizowany sposób"...
        Naturalnie, że tak! Należało od razu napisać, korzystając z
        dostępnych źródeł wiedzy, poprawną i zgodną z prawdą notatkę o
        Teście. A nie obrażać się teraz, gdy przekręt został upubliczniony
        !

        A co do szkalowania, plucia, obłędnych insynuacji - to właśnie robi
        obecnie Bereszyński pod adresem Kasprowicza. Za to, że ich matactwa
        ujawnił. Bo to Bereszyński zarzuca Kasprowiczowi fałszowanie
        historii. Choć wie, że nie Kasprowicz napisał zakłamaną notatkę o
        Teście w Encyklopedii! Nie Kasprowicz skasował "Solidarność
        Opolszczyzny", Kirsteina i Gnieciaka.
        • z.bereszynski Re: Fakty w sprawie „Testu”. 11.01.10, 11:09
          Po raz kolejny powtarzam: NIKT NIE WYRZUCAŁ Z ES KIRSTEINA, GNIECIAKA CZY "SOLIDARNOŚCI OPOLSZCZYZNY". To kłamstwo! Ale widać niktórzy ludzie nie mogą obyć się bez kłamstw.

          Tak się składa, że na swojej własnej stronie internetowej mam od dawna hasło na temat "Solidarności Opolszczyzny":
          www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_29.htm
          Tak wygląda rzekome "wymazywanie" tego biuletynu z historii "Solidarności". Osoby piszące coś takiego po prostu bredzą! Niektórzy faktycznie nie mogą żyć bez kłamstw i złośliwego oczerniania innych osób.

          Nie jestem odpowiedzialny za realizację programu ES. Nie analizuję na bieżąco wszystkich haseł, jakie stopniowo ukazują się stronie internetowej ES. Mam inne sprawy na głowie. Z hasłem "Test" zapoznałem się dopiero teraz, w związku z obecną zadymą. Zabrałem głos w tej sprawie, by przyczynić się do racjonalnego załatwienia sprawy. Robienie mi zarzutu z tego tytułu to kolejny przejaw wyjątkowej przewrotności Andrzeja Szuberta i jego kolegów.

          Co do p. Kasprowicza, to niestety - jak już pisałem - faktycznie przekłamał on historię "Testu", "zapominając", że pierwszych numerów biuletynu nie redagował w pojedynkę. Dr Maziarz mógł nie wiedzieć pewnych rzeczy, ale przekłamań, jakich dopuścił się p. Kasprowicz, doskonale znający sprawę z autopsji, nic nie usprawiedliwia. Tak to bywa gdy ktoś myśli tylko o tym, jak dokopać innym a wywyższyć siebie.

          Zbigniew Bereszyński
          • Gość: A.s Re: Fakty w sprawie „Testu”. IP: *.pools.arcor-ip.net 11.01.10, 11:27
            Ej Zbysio, Zbysio...
            Jeśli nikt nie wyrzucał Kirsteina, Gnieciaka czy "Solidarności
            Opolszczyzny" z encyklopedii, to dlaczego nie ma ich w encyklopedii?
            Zbysio jak widać uznało, że ranga Zbysiowej strony odpowiada randze
            Encyklopedii.
            Jeśli "Solidarność Opolszczyzny" Zbysio wywiesiło "u Nas", to
            wystarczy! Bo to tak, jakby było w Encyklopedii!
            To można było o Bitce i Teście też u Zbysia napisać. A nie w jakiejś
            tam byle jakiej Encyklopedii!
            Zbysio nie jest odpowiedzialne za program ES. Chwała Bogu! Aż takich
            wpływów Zbysio na szczęście nie posiada! Ale Zbysio (do spółki z
            kolesiami) jest odpowiedzialne za jej fałszowanie.
            • schuruburu Re: Fakty w sprawie „Jondrusia”. 11.01.10, 11:45
              Jondrus
              Może to da ci coś do myślenia.
              Jak jest wymieniane twoje nazwisko w jakimkolwiek towarzystwie wszyscy wybuchają uśmiechem.
              Jak myślisz dlaczego??
              To tyczy też twoich obecnych "przyjaciół"
              Tez maja niezły ubaw z tobą.
              • Gość: A.s Doktorzy historii z UO!!! IP: *.pools.arcor-ip.net 11.01.10, 12:17
                Patrzajcie ludziska, jaką moc posiada słowo pisane przez "nikogo
                znikąd", "zero", "szmaciarza", "gnojka". Pominę parę innych
                pochlebstw pod moim adresem ze strony Zbysia.
                Wczoraj o 17:20 we wpisie:

                forum.gazeta.pl/forum/w,65,105225414,105483011,Manipulatorzy_wystap_.html

                zacytowałem fragment nieomylnej prawdy ze Zbysiowej strony:

                W lutym 1983 r. SB aresztowała jednego z kolporterów „Nad
                Stobrawą”, Franciszka Sokołowskiego, a następnie także
                współpracującą z nim Bożenę Kawkę
                .


                A dzisiaj (a może jeszcze w nocy), niewiele godzin po moim wpisie
                Zbysio ów wpis już poprawiło:

                W lutym 1983 r. SB aresztowała jednego z kolporterów „Nad
                Stobrawą”, Franciszka Sokołowskiego, a następnie także Bożenę Kawkę.


                www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm
                (Zbysio, ale tamto to ja już skopiowałem jako dowód).

                Dochtory!!! Przykład brać z Magistra. Z dnia na dzień pousuwać
                przekręty i będzie spokój!
                • Gość: Dochtór Re: Doktorzy historii z UO!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.10, 12:42
                  Idź do dobrego "dochtora" gościu!
                  • schuruburu Re: DoktorzyJondrusia!!! 11.01.10, 13:03
                    Jondrus
                    Z tym doktorem do baaardzo dobry pomysł.
                    Naprawdę!!!
                    Ps.
                    Pamiętasz??
                    Nazywali cie za młodu "patologia".
                    Dlaczego? to ty już wiesz.
                    • Gość: związkowiec Re: DoktorzyJondrusia!!! IP: 195.117.145.* 12.01.10, 12:05
                      Od dłuższego czasu przyglądam się temu co dzieje się na tym i
                      podobnych forach i zaczyna mi być wstyd, że od wielu lat jestem
                      członkiem NSZZ „Solidarność”.
                      To co wyrabiacie tu panowie i panie z Bereszyńskim na czele to
                      wykracza poza WSPANIASŁY termin jakim jest SOLIDARNOŚĆ.
                      Bereszyński i mu podobni nie mają nic, jeszcze raz powtórzę NIC
                      wspólnego z SOLIDARNOŚCIĄ szeroko pojętą.
                      Jesteście: niekulturalni, chamscy, wredni, dziecinni, wyuzdani,
                      nietolerancyjni, mściwi, niesprawiedliwi, popaprani, skażeni; jednym
                      słowem „POJEBANI”.
                      Od tych wypocin wklepywanych w klawiaturę przez was krwawi cały
                      Świat skupiony pod wspaniałym szyldem SOLIDARNOŚĆ.
                      To przez was wstydzimy się, że ciężko wykuwane w latach 80 idee i
                      ideały walą się w gruzy.
                      To wy dzielicie Związek, Ludzi; na lepszych i gorszych, a mówi się,
                      że: PRZED BOGIEM JESTEŚMY WSZYSCY RÓWNI.
                      Podobno kiedyś byliście kolegami, a dzisiaj co? nie macie odwagi
                      spotkać się oko w oko i prosto w oczy powiedzieć co was boli.
                      No tak ale przecież tak jak kiedyś: „papier wszystko wytrzyma” tak
                      teraz ekran komputera.
                      Jesteście TCHUŻAMI do potęgi entej.
                      Dlaczego nie jesteście w stanie spotkać się z sobą, a przede
                      wszystkim z osobami o których tak wylewnie piszecie. Szczególnie
                      tyczy się to Bereszyńskiego.
                      Z tego co można wyczytać to Bereszyński nawet tych osób na oczy
                      swoje nie widział, a wypisuje o nich takie rzeczy, że oni sami
                      tych „faktów” nie znają.
                      Bereszyński to się nie godzi aby tego pokroju człowiek jak przede
                      wszystkim ty, ale i twoi pseudo koledzy mianowali się jedynymi
                      sprawiedliwymi i w bezczelny sposób z za grubej i brudnej kurtyny
                      osądzali innych, znanych z pracowitości, oddanych sprawie,
                      czyniących dobro dla innych.
                      Bereszyński: do pięt niektórym z nich nie dosięgasz i nigdy już nie
                      będziesz w stanie dorosnąć.
                      Mam nadzieję, że w „Encyklopedii Solidarności” waszych nazwisk, a
                      przede wszystkim Bereszyńskiego nie będzie bo na ten zaszczyt nie
                      zasługujecie.

                      Wieloletni członek NSZZ „Solidarność”
                      Kowalski Jan
                      • Gość: nusz w bżóhó Re: DoktorzyJondrusia!!! IP: 77.223.224.* 12.01.10, 13:03
                        Gość portalu: związkowiec napisał(a):

                        > Jesteście TCHUŻAMI do potęgi entej.

                        Kup sobie słownik ortograficzny wieloletni członku albo przestań udawać!!!
                        • Gość: wala Re: DoktorzyJondrusia!!! IP: *.centertel.pl 12.01.10, 16:58
                          Znajomy pokazał mi na ulicy tego" historyka " jasne z taka aparycją
                          mozna byc tylko złosliwcem, zagryzalskim piszacym wykoślawione
                          dzieje Solidarnosci to nieszczęsliwa jednostka!Brawo Tao!wiecej
                          kuksanców by mu sie zdało!Oj opolko,opolko!
                      • Gość: też z S Re: DoktorzyJondrusia!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.10, 17:52
                        Podzielam opinię "związkowca" / za wyjątkiem ort./
                        Dobrze byłoby aby uważający się za opozycjonistów,konspiratorów i
                        mesjaszy,z Polski,zagranicy i oczywiści NY,którzy są przekonani,że
                        notka w ES im się należy,choć lekko się zreflektowali.
                        Dużą szkodę,ku uciesze komuchów i malkontentów czynicie dla sprawy,w
                        której tylko przypadkowo znaleźliźcie się, i dla ludzi,którzy
                        Solidarność współtworzyli i mają do dzisiaj dla niej szacunek.
                        • Gość: stary zwiazkowiec Re: DoktorzyJondrusia!!! IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.10, 19:02
                          ludzie co wy gadacie. skad byscie wiedzieli z z encyklopedia to
                          jakis przkret jakby tamci trzej o tym nie pisali. Mowicie o idealach
                          Solidarnosci ja do dzisiaj pamietam ulotki i napisy "telewizja
                          klamie". Bo Solidanowsc walczyla neie tylko o kase ale i oprawde.
                          jsli encyklopedia mq byc to powinno sie zapytac starych dzialaczy,
                          kto ma w niej byc. Dlaczego nie zapytano Kirstejna ktory jest na
                          mijscu. Kasprowicz Szubert i Szatajnski ujawnili klamstwa i dobze ze
                          to zrobili. Bo inaczej bysmy o tym nie widzieli. Dziwi sie ze do
                          encyklopedi wzieli Bereszynskiego. przeciez nazwano go publicznie
                          klamca i manipulator. Jakby to bylo klamstwo to by tamtych do sadu
                          podal. A moze Kasprowicz powinien naprawde byc w encyklopedi.
                          przeciez dla Solidarnosci zrobil wiecej niz Patelski czy ten
                          Glijewicz,czy jak mu tam, tek kapus z klucborka. Tao sie upomnial i
                          dzieki temu skandal wogule wyszedl na jaw. A Szubet ani razu sie o
                          encyklopedie nie upominal. Tylko pisze ze tamci robia przekrety i
                          klamia. wiec o co sie do tych trzech czepiacie. Czepiajcie sie tych
                          co tak poprzkrencali hasla. A Kasprowiczowi podziekujcie ze o tym
                          napisal. Bo to on walczy o prawda.
                          • Gość: nusz w bżóhó Re: DoktorzyJondrusia!!! IP: 77.223.224.* 12.01.10, 19:15
                            Jeszcze jeden rzekomy "analfabeta", tym razem na niemieckiej rejestracji. Nietrudno domysleć się co za jeden biorąc pod uwagę co i skąd pisze. Tak się robi sztuczny "vox populi".
                            • Gość: stary zwiazkowiec Re: DoktorzyJondrusia!!! IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.10, 21:08
                              nusz w bzochu, jestes podejrzliwy, bredzisz i myslisz jak Bereszynski
                        • Gość: behemot Wnioski IP: 77.252.18.* 12.01.10, 20:09
                          Pojmowanie rzeczywistości na zasadzie opozycji OSPN i reszta świata
                          z ZR, my i oni, źle służy w dochodzeniu prawdy historycznej i
                          faktów. No ale widać opozycjoniści już tak mają, że muszą być
                          wiecznie w opozycji a w skarjnej formie zostają w opozycji do samych
                          siebie.
                          Żle jest też, że to sami opozycjoniści piszą swoją historię po bez
                          mała 30 latach, bo zawsze w takiej sytuacji mogą się spotkać z
                          zarzutem, że opisują swoje przewagi umniejszając rolę innych. Żle
                          jest też, że lista osób, które znajdą się na kartach ES jest jawna
                          ale nieznana szerokim kręgom związkowców i sympatyków Solidarności
                          tym sprzed lat i współczesnym.
                          Żle jest też, że nieznane są kryteria na podstawie których jednych
                          uznano za godnych dostąpienia honoru znalezienia się w
                          fundamentalnym dziele a innych nie. Żle jest też, że członkowie,
                          sympatycy sprzed lat i współcześni Solidarności nie wiedzą kto taką
                          listę stworzył, kto jest odpowiedzialny za wybór reprezentacji
                          regionu. Pojawiają się różne prawdy, oespenowskie i bereszyńskie,
                          skutkujące zaciekłą jatką na forum, budzącą śmiech i politowanie
                          dzisiejszych trzydziestolatków i młodszych, którzy zaczynają mieć
                          serdecznie dość naperwallanki „leśnych dziadków” czy pierwszy był
                          Bitka czy Kasprowicz albo na odwrót. Pamięć przegrywa z dokumentem i
                          jego interpretacją a altsheimer ze sklerozą. A przecież tego
                          wszystkiego ( czego wierzchołek góry lodowej stanowi ten wątek)
                          można było uniknąć, nie narażając idei Solidarności i Związku na
                          dyskredytację i chocholi taniec. I tu rację ma mieszaniec-zopola, że
                          wystarczyło na łamach prasy związkowej, internetu, zwrócić się do
                          ludzi, że w związku z tworzeniem ES prosimy nadsyłać, biogramy, CV,
                          hasła, kopie dokumentów, wskazywać źródła, które mogą być przydatne,
                          do jej redagowania, by nic nie zostało zapomniane. A tak jest
                          niepotrzebny ferment i hucpa szargajaca ideę, bo tak jest zawsze gdy
                          pojawi się monopol, w tym wypadku na wiedzę o przeszłości.
                          • Gość: A.s Re: Wnioski IP: *.pools.arcor-ip.net 12.01.10, 22:33

                            Behemot, to nie jest do końca tak, jak piszesz.
                            Pomysł "mieszańca" ma jeden mankament - nawet gdyby tysiące ludzi
                            odezwało się na apel współtworzenia ES, to i tak odpowiedzialni za
                            nią w obecnym składzie zrobiliby dokładnie to samo, co zrobili.
                            Największym nieszczęściem było dopuszczenie do tworzenia ES
                            Bereszyńskiego. Te wszystkie żenujące pyskówki to tylko i wyłącznie
                            jego "zasługa". Nie chcę być posądzany o werbalizm. Dam przykład.
                            Przyłapałem go na ewidentnym dorabianiu Gleichowi
                            konspiracyjnych "zasług" wyssanych z palca (w tekście na jego
                            stronie). Napisałem do niego (prywatnym mailem) - Zbyszek, przecież
                            wiesz, że to nieprawda, usuń to, bo kłamiesz. A on w tasiemcowych
                            mailach przekonywał mnie, że to nieistotne, że on tworzy epokowe
                            dzieło, że mnie na niego napuścili jego wrogowie z OSPN (z którymi
                            wtedy nie utrzymywałem żadnego kontaktu) i inne tego typu pierdoły.
                            A ja odpowiadałem, że obojętnie co robi, niech o Stobrawce pisze
                            prawdę. Bo jak nie, to publicznie napiszę że on kłamie.
                            Tu jeszcze dygresja. W pierwszej Solidarności najważniejsze dla mnie
                            było jej upominanie się o prawdę, o odkłamanie "białych plam"
                            No i jest sytuacja, że występujący pod szyldem Związku Bereszyński
                            na moich oczach kłamie, fałszuje historię. Co miałem robić? Milczeć?
                            A przecież... Jak widzisz kłamstwa i milczysz, to stajesz się
                            wspólnikiem kłamców. No więc napisałem, że jest on manipulatorem. A
                            Bereszyński, przałapany na kłamstwach, pisząc pod kilkoma
                            anonimowymi nickami każdą dyskusję sprowadzał do żenującej pyskówki.
                            A przecież, gdyby nie pisał kłamstw, to całej tej mojej z nim
                            pyskówki by nie było.
                            To samo jest teraz z ES. Zrobili przekręt. Ale jak to kłamcy - do
                            ich kłamstw się nie przyznają. A dyskusję znów sprowadzą (rękami
                            Bereszyńskiego) do wyzwisk, insynuacji , pyskówki i wyzwisk! Tylko
                            jednego nie zrobią - nie przyznają się do historycznego szwindlu.
                            No i jest pytanie: czy ci, co ów szwindel widzą, mają milczeć? Bo
                            dojdzie do pyskówki szkodzącej Solidarności?
                            Co więc bardziej szkodzi pamięci o Solidarności? Kłamstwa o niej i
                            jej mataczona historia, czy pyskówki spowodowane ujawnianiem matactw
                            i kłamstw?
                            I tutaj jeszcze dodatkowe pytanie. Kto jest odpowiedzialny za te
                            żenujące pyskówki? Ci, co kłamców demaskują, czy ci, którzy kłamią?

                            A teraz jeszcze i Ty, Behemocie, wzorem Bereszyńskiego używasz
                            pejoratywnych wyrażeń: "leśne dziadki", alzheimer, skleroza,
                            chocholi taniec itp. To kultury dyskusji nie podniesie.

                            Co do szkodliwości "monopolu" na prawdę, masz całkowicie rację. Na
                            razie jednak monopol na "prawdę" o Solidarności ma triumwirat
                            Bereszyński, Maziarzi Patelski. Wściekłość Bereszyńskiego wypływa
                            z tego właśnie, że my ich monopolu na prawdę nie akceptujemy!
                            • schuruburu Re: Wnioski Jondrusia 12.01.10, 22:44
                              Jondrusiu
                              Kłamcą to jesteś ty.
                              Dopisujesz sobie zasługi innych.
                              Nawet swojego tragicznie zmarłego brata.
                              Działacze Solidarności z Kluczborka i nie tylko nazwali cie durniem.
                              Kłamcą,
                              Przyrównali cie go goowna przyklejonego do statku.
                              Możesz tutaj przed tymi którzy cie nie znają udawać jaki to ty jesteś super.
                              Kto cie choć trochę pozna wie z kim ma się do czynienia.
                              Tak naprawdę to mi ciebie szkoda.
                              Jesteś biednym, chorym, zakompleksionym człowiekiem.
                            • Gość: behemot Re: Wnioski IP: *.punkt.pl 13.01.10, 15:07
                              Zamysł mieszańca, jak sądzę, oparty był na jawności i
                              transparentności przedsięwzięcia, nie wykluczał jakichś przekretów
                              ale je ograniczał. Co do piętnowania kłamstw, przemilczeń,
                              nieścisłości, kreowania postaci, pełna zgoda. Nad kulture dyskusji
                              przedkładam jej rzeczowość, merytoryczność.W waszym sporze doszło do
                              klinczu. Gdzie Bereszyński za przeproszeniem nie pierdnie wychodzi
                              sprawa Kluczborka, Stobrawy, Gleicha, Szuberta, itd. powtarzana
                              wielokrotnie, co powoduje taki jej odbiór jaki opisałem uzywając
                              jednostek chorobowych i określeń języka potocznego.
                              • Gość: A.s Re: Wnioski IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.10, 22:58
                                No cóż, sprawa "Stobrawki" i Gleicha jest bardzo istotna w jednym
                                fundamentalnym aspekcie. W krótkim tekście:
                                www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm
                                Bereszyński świadomie i z premedytacją zastosował całą gamę
                                manipulacji, od zniekształcania proporcji, po uwypuklanie spraw
                                incydentylnych, a minimalizowanie innych, ważniejszych. Zastosował
                                przemilczenia pozytywnych rzeczy dla jednej strony, z przemilczaniem
                                rzeczy negatywnych dla drugiej strony. A wszystko upiększył
                                świadomym dopisaniem wymyślonych na poczekaniu "faktów" w życiorysie
                                Gleicha (i członków jego rodziny). Wszystko zaś zrobił tylko po to,
                                aby Gleich wyszedł na "czołowego działacza". Bo tak o nim napisała
                                Wyborcza.
                                Mamy więc w tym przypadku do czynienia ze świadomym oszukiwaniem
                                przez Bereszyńskiego ewentualnych czytelników tego tekstu. Tekst ten
                                wywiesił Bereszyński jego na stronie mającej aspiracje do uchodzenia
                                za "stronę historyczną".
                                I w tym miejscu rodzi się pytanie - czy można mieć zaufanie
                                do "historyka", który na jego stronie od półtora roku trzyma
                                kompletnie zafałszowany tekst?
                                Czyż nie budzi zdumienia, że mimo udowodnienia Bereszyńskiemu
                                świadomego fałszowania opisywanej przez niego w tamtym przypadku
                                historii człowiek ten nadal uważany jest tu i ówdzie za
                                wiarygodnego "historyka Solidarności".
                                A jeśli ktoś sobie to wreszcie uświadomi, że Bereszyński był zdolny
                                do świadomego i celowego kłamania i oszukiwania czytelników (co
                                właśnie na przykładzie Gleicha najłatwiej udowodnić), to taka osoba
                                ostrożniej będzie podchodziła do innych jego tekstów i wypowiedzi.
                                No i dla takiej osoby zrozumienie, że ES może być świadomie
                                wymanipulowana nie będzie już rzeczą niemożliwą czy trudną do
                                uwierzenia.
                          • z.bereszynski Uwagi do wniosków 12.01.10, 23:09
                            Nie chciałbym w nieskończoność spierać się z p. Behemotem, ale trudno nie zauważyć, że w powyższym, niezbyt długim wpisie zdążył on sam sobie zaprzeczyć. We wstępnej części wpisu wyraził on następującą opinię: „Źle jest też, że to sami opozycjoniści piszą swoją historię po bez mała 30 latach”. Bliżej końca znajdujemy jednak opinię następującą: „rację ma mieszaniec-zopola, że wystarczyło na łamach prasy związkowej, internetu, zwrócić się do ludzi, że w związku z tworzeniem ES prosimy nadsyłać, biogramy, CV, hasła, kopie dokumentów, wskazywać źródła, które mogą być przydatne, do jej redagowania, by nic nie zostało zapomniane”. Innymi słowy najlepiej byłoby, gdyby dawni opozycjoniści sami zatroszczyli się o spisanie swojej historii. Dokładne przeciwieństwo tego, co napisano na początku? No to jak w końcu należało postąpić, Panie Behemocie? Zaprosić dawnych opozycjonistów do pracy nad encyklopedią czy odwrotnie?

                            Zapewne najlepiej byłoby poczekać, aż minie następnych 30 lat i wymrze pokolenie obecnych „dziadków leśnych”. Sprawę wzięliby wtedy w ręce historycy następnej generacji, traktujący historię „S” tak jak traktuje się historię średniowiecza czy coś w tym guście. Nie byłoby wielkich sporów, przepychanek itp., a cała sprawa interesowałaby głównie zawodowców i hobbystów. Sam zaczynam żałować, że poświęciłem pięć lat życia na grzebanie się w archiwach tylko po to, by znosić permanentne połajanki ze strony tych czy innych osób o pieniackim zacięciu, troszczących się głównie o własne miejsce w historii i swój monopol na moralne wyrokowanie. Gdybym pięć lat temu wiedział, że tak to wszystko będzie wyglądało, nie brałbym się za tę ciężką i niewdzięczną robotę, z której aktualnie nie mam praktycznie żadnej satysfakcji. Ani moralnej ani materialnej (skromne honoraria za hasła do ES nie pokryły nawet kosztów comiesięcznego wykonywania kserokopii w Archiwum Państwowym, po 2 zł od strony, o innych wydatkach nie wspominając - tyle a propos rzekomego "kręcenia lodów"). Niestety za dużo trudu i czasu włożyłem w włożyłem w dotychczasową pracę, by obecnie rzucić wszystko w diabły. Tylko dlatego ciągle jeszcze zajmuję się tą tematyką. Za późno by się wycofać. Nie dziwię się młodym historykom z wykształcenia, że nie chcą brać się za tematykę solidarnościową i chętniej wybierają starsze historycznie tematy. Doskonale rozumiem ich obawy przed mimowolnym wikłaniem się w różnego rodzaju rozgrywki i rozróby personalne, typowe niestety dla pewnej części „kombatantów” (na szczęście, wbrew, pozorom, nie jest to zjawisko powszechne). Sam na własnej skórze przekonałem się, czym to pachnie. Obecnie lekcję taką otrzymują również doktorzy Maziarz i Patelski.

                            Być może Encyklopedię Solidarności należało opracować dopiero na 60-lecie związku, podobnie jak było z Encyklopedią Powstań Śląskich. Byłoby ciszej i spokojniej. Może sam popełniłem błąd, dając się namówić do udziału w pracach nad ES. Trzeba było zdystansować się od tego projektu, bo z góry można było przewidzieć, że prędzej czy później dojdzie do rozmaitych rozrób. Nie powstałaby wtedy setka biogramów z okładem, plus kilkadziesiąt innych haseł (rzeczowych). Byłoby może z pięćdziesiąt haseł, bez szerszej kwerendy źródłowej, opartych niemal wyłącznie na relacjach ustnych (o dość problematycznej często wiarygodności), ale ja przynajmniej miałbym święty spokój w tej jednej sprawie. Niestety mądry Polak po szkodzie.

                            Na swoje usprawiedliwienie mogę napisać, że nie pchałem się do udziału w pracach nad ES.
                            Prace te zaczęły się latem 2007 r. bez mojego udziału, a nawet bez mojej wiedzy. Przedstawiciele OSPN sami ustalili pierwotną siatkę haseł we współpracy z historykami z UO. Deklarowali wolę współpracy przy tworzeniu haseł. Ja dowiedziałem się o całej sprawie dopiero w grudniu 2007 r., po powrocie ze szpitala, gdzie przeszedłem ciężką operację. Doktorzy Patelski i Maziarz prosili mnie o natychmiastową pomoc, ponieważ zagrożona była realizacja projektu. Upływał termin oddania pierwszej puli haseł, a nie miał kto tych haseł opracować. W wypadku niedotrzymania terminu hasła te miały wypaść z encyklopedii. Brakowało ludzi do pracy (z odpowiednią wiedzą, orientacją w dokumentach itp.).

                            Zgodziłem się na podjęcie współpracy. Zaraz po powrocie ze szpitala wziąłem się do roboty i jeszcze w grudniu 2007 r. opracowałem dużą liczbę haseł, dla których nie udało się znaleźć innego autora. Hasła te zostały dzięki temu uratowane przed usunięciem z siatki ES (skorzystałyby na tym inne regiony). Oprócz tego z własnej inicjatywy zaproponowałem szereg haseł dodatkowych i propozycje te zostały w większej części uwzględnione.

                            Ostatecznie okazało się, że nasz region znacznie wyprzedził szereg innych regionów jeżeli chodzi o terminowość realizacji projektu. Dzięki temu przypadająca na nasze województwo pula haseł została po pewnym czasie dodatkowo powiększona. W sumie na tle kraju wypadliśmy chyba lepiej niż można było się początkowo spodziewać, biorąc pod uwagę potencjał miejscowej „Solidarności” itp.

                            Zapewne poradzono by sobie jakoś również beze mnie, ale biorąc pod uwagę to, jaka sytuacja istniała pod koniec 2007 r., efekty końcowe byłby przypuszczalnie skromniejsze. Nie piszę tego, by się chwalić, ale dlatego by odnieść się do tego, co napisał p. Behemot w pierwszej części swojego wpisu. Można oczywiście pisać, że najlepiej byłoby, gdyby dawni opozycjoniści nie pisali sami historii „S”. Trzeba jednak zastanowić się nad tym, jaka byłaby alternatywa. Alternatywa realna a nie wydumana. Pod koniec 2007 r. realną alternatywą był brak ludzi do pracy nad hasłami i dlatego (mimo wcześniejszych manipulacji OSPN, mających na celu wyeliminowanie mojej osoby z prac nad projektem) proszono mnie o pomoc.

                            O nadsyłanie relacji, dokumentów itp. prosił już poprzedni Zarząd Regionu „Solidarności” na czele z Janem Kurasiewiczem na przełomie lat 2004-2005, w związku ze zbliżającym się ćwierćwieczem „S”. Rozesłano takie apele „w teren”. Odzew był zbliżony do zera. Zareagowało pozytywnie dosłownie parę osób. Takie są realia, jeżeli chodzi o opinię wyrażoną w końcowej części wpisu p. Behemota, a wcześniej przez p. Mieszańca.

                            Ludzie nie kwapią się nawet do spisywania osobistych wspomnień, a co dopiero do samodzielnego tworzenia poważniejszych opracowań. Mało kto ma na to czas i chęci, o kwalifikacjach literackich i innych nie wspominając. Gdyby było inaczej, to już dawno pojawiłyby się takie opracowania, bez żadnych wezwań czy inspiracji z góry (było na to 20 lat!). Nie trzeba chyba dodawać, że przeciętny „kombatant” nie grzebie po archiwach i przeważnie ma tylko trochę pamiątek plus ewentualnie swoją „teczkę” z IPN. To za mało, by na tej podstawie dało się stworzyć coś poważniejszego. Konieczna jest szeroka kwerenda w archiwach itd. i ktoś niestety musi się tym zająć.

                            Oczywiście nie mam nic przeciwko stworzeniu jakiejś „Solipedii” czy czegoś w tym rodzaju, gdzie internauci będą spontanicznie tworzyć hasła. Chętnie przyklasnę takiemu przedsięwzięciu, choć nie wiem, czym sam wziąłbym w nim udział, bo mam już serdecznie dosyć dotychczasowych doświadczeń z ES. Jestem jednak realistą i nie spodziewam się żadnej lawiny haseł. Obawiam się, że efekty byłyby raczej niewielkie. Popatrzmy jak wygląda reprezentacja naszego regionu w przywołanej tu Wikipedii. Nie sądzę, by dużo lepiej było pod tym względem w przypadku „Solipedii”. Może powstałoby trochę haseł na temat najważniejszych postaci i struktur, ale na poziomie lokalnym działoby się raczej niewiele. Życzę wszelako powodzenia każdemu, kto chciałby się przyczynić do realizacji tej idei.

                            Sądzę, że dwa lata temu popełniłem błąd przyjmując propozycję współpracy przy lokalnym projekcie ES. Trzeba było „odpuścić” sobie tę sprawę i skupić siły na samodzielnej pracy. Spokoju i tak nie miałbym zbyt wiele, ale musiałbym
                            • z.bereszynski Uwagi do wniosków (II) 12.01.10, 23:11
                              Sądzę, że dwa lata temu popełniłem błąd przyjmując propozycję współpracy przy lokalnym projekcie ES. Trzeba było „odpuścić” sobie tę sprawę i skupić siły na samodzielnej pracy. Spokoju i tak nie miałbym zbyt wiele, ale musiałbym tłumaczyć się tylko sam za siebie. Na pewno byłaby to dla mnie sytuacja bardziej komfortowa. Ale trudno – stało się jak się stało. Człowiek całe życie uczy się na błędach.

                              Zbigniew Bereszyński


                              p.s.

                              Do złośliwych bredni Andrzeja Szuberta odnosiłem się już wielokrotnie w różnych miejscach. Nie warto się powtarzać. Do chorego z nienawiści człowieka i tak nic nie dotrze.
                              • Gość: A.s Od Pana Tadeusza...(3) IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.10, 07:27
                                „EGZEGEZA” Z.B.(3)
                                Póki co, prócz słowotoku Zbigniewa Bereszyńskiego, w którym
                                zapewnia, że na stronie internetowej encyklopedii „S” panuje tylko
                                chwilowy zastój, w rzeczywistości od wielu miesięcy nic się na niej
                                nie dzieje. Jak na chwilę jest ona zbyt długa. Chyba, że Bereszyński
                                liczy chwile miarą kosmiczną. Wtedy nasze miesiące stałyby się
                                częścią lat świetlnych. Choć to miara prędkości, czas jest jej
                                elementem. Ale tak długo nawet Bereszyński żyć nie zamierza, nie
                                mówiąc o mnie, który jestem od niego grubo starszy. Proszę więc
                                zrozumieć moją niecierpliwość.
                                Bereszyński to znany brzuchomówca, ergo prestigiditator, który
                                sztuczkami zmusza ludzi, by brali złudzenia za fakty. Bezspornym
                                faktem jest tylko to, że mówi. To, co mówi – już niekoniecznie. Jest
                                przy tym wyjątkowo – przepraszam za wyrażenie – upierdliwy. Jak
                                uczepi się czegoś, to gotów zamęczyć człowieka na śmierć.
                                Andrzej Szubert słusznie zauważył, że to nie ja wciągnąłem
                                pismo „Test” na piedestał; że przeciwnie – jestem za tym, by je z
                                tego piedestału strącić. Sam to ostatnio jednoznacznie
                                potwierdziłem. Ale Bereszyński furt swoje: „A Kasplowic, pse pani,
                                chce odgliwać waznego ledaktola tego Testa, a to nieplawda, on
                                kłamie, bo ten Test nie ma histolicnego znacenia”. I choć w sprawie
                                owego „histolicnego znacenia” zgadzam się ze skarżypytą, on będzie
                                powtarzać swoje, jak mantrę. Wybitny polski psychiatra, Antoni
                                Kępiński, traktuje zjawisko takiego upierdliwego, czepliwego
                                powtarzania jako psychiczną anomalię.
                                Już sądziłem, że o piśmie-efemerydzie powiedziane zostało wszystko,
                                i o wiele więcej, niż na to zasługuje, a skarżypyta wyciąga znów,
                                jak króliki z kapelusza, dwie panie nauczycielki, zarzucając mi
                                przekłamanie, bo nie wymieniłem ich jako redaktorek. Proszę zarzut
                                ten, panie Bereszyński, skierować pod inny adres. Nie ja jestem
                                autorem hasła w encyklopedii i nie ja informowałem o piśmie
                                Antoniego Maziarza. Celnie napisał o tym zresztą Andrzej Szubert.
                                Nauczony doświadczeniem, mogę jednak przypuszczać, że Bereszyński
                                będzie nadal wiercił wszystkim dziurę w brzuchu. Dlatego muszę
                                powiedzieć kilka słów na ten temat. Z całym szacunkiem dla obu pań,
                                które, jeśli idzie o teksty, wniosły może do pisma więcej nawet niż
                                ja – istnieje różnica nie tylko między autorem i redaktorem,
                                lecz również (istniała zwłaszcza w tamtych czasach) między
                                redaktorem de facto i redaktorem de nomine. Przykładem takiego
                                redaktora de nomine jest Roman Kirstein, który wspomina o tym z
                                autoironią. De facto bowiem w redagowaniu „Solidarności
                                Opolszczyzny”, zanim ja tam trafiłem, wspomagał go Marian Buchowski
                                z „Trybuny Opolskiej”. Buchowski uznał, że dam sobie radę, i więcej
                                się do pisma nie wtrącał. Zresztą dalsza współpraca byłaby dla niego
                                politycznie niewygodna.
                                Dlaczego o tym napisałem? Bo po moim odejściu z tamtego „Testu”
                                pismo przestało wychodzić. Czy panie uznały, że same nie podołają
                                obowiązkom redakcyjnym, czy była jakaś inna przyczyna, tego nie
                                wiem. Podałem tylko fakty, bez komentarza.
                                Bereszyński usiłuje, jak rasowy czekista, wdeptać w ziemię
                                Szatyńskiego. Być może Szatyński ma skłonność do konfabulacji, do
                                koloryzowania. Nie znam wszystkich zdarzeń z jego życia, również z
                                tamtego okresu. To, o którym napisałem, znam z jego relacji. Ale nie
                                musi być ono sprzeczne z tym, o którym napisał Bereszyński. Istnieje
                                bowiem między nimi różnica czasowa. Również fakt, że opisał
                                plakatowanie, nie oznacza, że sam takie akcje lubi. Wypełniał tylko
                                swój reporterski obowiązek.
                                Jednakże Bereszyński zachowuje się tak, jakby miał prerogatywy Ducha
                                Św.: wszędzie był, wszystko widział, o wszystkim wie. W
                                rzeczywistości, jeśli ma coś wspólnego z jakimś duchem, to ze złym
                                duchem. Stąd śmiało można go nazwać złym duchem
                                opolskiej „Solidarności”, opolskiej opozycji.
                                I jeszcze jedno. Dlaczego sąd w Opolu bardziej był skłonny wierzyć
                                Szatyńskiemu niż Bereszyńskiemu, mimo iż ten drugi bezustannie
                                kreowany jest w opolskich mediach na jednostkę wybitną, zaś ten
                                pierwszy przedstawiany bywa jako nic nie znaczące zero? Ponieważ sąd
                                miał do wglądu dokumentację jednego i drugiego i mógł skonfrontować
                                ich relacje z posiadaną wiedzą, pochodzącą z innych źródeł.
                                Przeszedł więc do porządku dziennego nad bajdurzeniem Bereszyńskiego
                                o ważności jego „naukowych badań historyczno-lustracyjnych”, w które
                                to bajdurzenie mogą uwierzyć jedynie medialna gawiedź oraz ci,
                                którzy bajdurzą tak samo, jak on.
                                Ta „niesprawiedliwość” sądu rozeźliła „wybitnego badacza”. Nie mogąc
                                podskoczyć samemu sądowi, odegrał się ostatnio na emerytowanej
                                sędzi, Lidii Błystak. Uznał mianowicie, że jej biogram nie powinien
                                się znaleźć w encyklopedii, bo wedle niego wspomniana sędzia na to
                                nie zasługuje. Nie zauważył przy tym, że wprawdzie sędzia Błystak
                                nie redagowała pisma w formie ulotki z 31 maja 1989 r., ale kilka
                                lat wcześniej ryzykowała znacznie więcej niż redaktor tego pisma,
                                Bereszyński, przez cały stan wojenny.
                                Atakując sędzię, zaatakował jednocześnie autorkę jej biogramu, którą
                                jest córka Antoniego Klusika, historyk. Nie szło mu oczywiście o
                                córkę, ale o ojca. Klusik naraził mu się bowiem ostatnio, nazywając
                                kłamstwem jego twierdzenie o zaproszeniu przedstawicieli OSPN na
                                spotkanie w maju 2008 r., kiedy to deliberowano o opolskich hasłach
                                w encyklopedii „S”. Nie ma oczywiście sensu pisanie, która strona
                                mówi prawdę, bo przez samo pisanie do niczego się nie dojdzie.
                                Najlepsze byłoby w tej sprawie mordobicie, o którym napisał ostatnio
                                Andrzej Szubert, choć nie bezpośrednio w tym kontekście. Obstawiłbym
                                wtedy Antoniego Klusika jako pewniaka. Magister chemii nie miałby
                                bowiem żadnych szans. Chyba, żeby faulował, jak ma to w zwyczaju w
                                innej dziedzinie. Ale i tak nie sądzę, by mu to pomogło
                                • z.bereszynski Kłamstwa i manipulacje T.K. - ciąg dalszy 13.01.10, 09:53
                                  Brednia goni brednię. Powyżej kolejna porcja grafomańskiego bełkotu Tadeusza Kasprowicza, nie wnoszącego nic do meritum sprawy, jaką jest aktualny stan realizacji programu ES. Analiza tego bełkotu byłaby zwykłą stratą czasu. Odniosę się tylko do jednej konkretnej wypowiedzi T.K.:

                                  T.K. pisze: "Dlaczego sąd w Opolu bardziej był skłonny wierzyć
                                  Szatyńskiemu niż Bereszyńskiemu, mimo iż ten drugi bezustannie
                                  kreowany jest w opolskich mediach na jednostkę wybitną, zaś ten
                                  pierwszy przedstawiany bywa jako nic nie znaczące zero? Ponieważ sąd
                                  miał do wglądu dokumentację jednego i drugiego i mógł skonfrontować
                                  ich relacje z posiadaną wiedzą, pochodzącą z innych źródeł".

                                  Oto typowy przykład manipulacji, jakich dopuszcza się T. K. Przytoczona wypowiedź sugeruje, że Sąd konfrontował zeznania Szatyńskiego z jakimiś moimi zeznaniami czy "relacjami" i dał wiarę temu pierwszemu. Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Nie występowałem jako świadek w sprawie Szatyńskiego. O nic mnie nie pytano ani sam się na ten temat nigdzie nie wypowiadałem. Do tej pory nigdzie nie zabierałem głosu na ten temat, bo nie lubię się pieniaczyć. O tym, że Szatyński skarżył się w Sądzie na rzekome "pobicie" dowiedziałem się dopiero z prasy, gdy pojawiły się relacje z jego rozprawy. Wypowiedziałem się w tej kwestii dopiero w tym wątku, bo pojawiła się ona w paszkwilu atakującym także moją osobę. Być może nadal nie odnosiłbym się do tej kwestii, gdybym sam nie został po chamsku i kłamliwie zaatakowany.

                                  Dodam jeszcze, że Sąd nie powołał na świadka Franciszka Szelwickiego, któremu Z. Sz. stawia zarzut "pobicia". Zawierzono słowom samego Szatyńskiego bez jakiejkolwiek weryfikacji jego "rewelacji" na ten temat. Uważam to za poważne uchybienie proceduralne, ale to także nie mój problem. Nie jestem pieniaczem (w przeciwieństwie do panów T.K. A.Sz. i Z.Sz.) i nie zamierzam nękać Sądu pismami w tej sprawie. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Teoretycznie Franek Szelwicki mógłby wytoczyć Szatyńskiemu sprawę o zniesławienie, ale niestety to tylko teoria. Ludzie znający bliżej pana Z. Sz. wiedzą, dlaczego nie ma realnie takiej możliwości. Z. Sz. może bezkarnie oczerniać kogo zechce i nie można nic na to poradzić (podobnie jest z Andrzejem Sz. i stąd bierze się całe jego pieniackie zuchwalstwo).

                                  Niestety to Tadeusz Kasprowicz uprawia kłamstwa i manipulacje i powyżej mamy kolejny tego przykład. To samo dotyczy jego kolegów. Tak już bywa z ludźmi zaślepionymi przez nienawiść.

                                  Jeszcze jedna uwaga na zakończenie. Prędzej czy później na stronie internetowej ES pojawią się hasła rzekomo "wykreślone" z tego projektu, a faktycznie będące tylko na etapie redakcyjnej obróbki. To tylko kwestia czasu. Założę się o każdą stawkę, że panowie T.K., Z. Sz. i A. Sz. nie uderzą się wtedy w piersi i nie przeproszą oczernianych tutaj ludzi zza bezpodstawne obrzucanie błotem. Przypuszczam, że będą dalej kłamać jak z nut. Zaczną wmawiać ludziom, że to ich "zasługa", że to oni wywalczyli "przywrócenie" tych haseł itp. itd. Będą łgać dalej i nadal smrodzić na forach internetowych. Pieniacz nigdy nie przestanie być pieniaczem.

                                  Zbigniew Bereszyński
                                  • z.bereszynski p.s. 13.01.10, 10:31
                                    Muszę jednak dodać jeszcze jedną uwagę. Nie jestem panem T.K. i w przeciwieństwie do niego nie będę tutaj uprawiać zasługowej licytacji w odniesieniu do własnej osoby. O tym, co, gdzie i kiedy robiłem, można przeczytać gdzie indziej i wystarczy (bynajmniej nie rozpocząłem działalności dopiero z dniem 31 maja 1989 r.!). Sprawa biogramu L.B. nie została podniesiona przeze mnie z pobudek natury osobistej. Wstyd mi, że znalazło się w ES miejsce na taki "cieńki" biogram, a zabrakło miejsca dla innych ludzi, którzy w latach 1980-1989 zrobili dużo więcej niż jednorazowe przewiezienie dokumentacji Zarządu Okręgu „S”, który nigdy nie istniał! Nie ja o tym wprawdzie decydowałem, ale muszę wstydzić się jako współautor opolskiego działu ES. Dodam jeszcze, że w Opolu odbyła się tylko jedna niezależna manifestacja 1-majowa. Było to w 1983 r. Autorka biogramu L.B. pisze natomiast o takich manifestacjach w liczbie mnogiej. To kolejny przejaw jej nierzetelności i niekompetencji. To, że osoba ta jest córką Antoniego K., nie jest żadnym powodem, by patrzeć przez palce na jej niesolidność.

                                    Z.B.
                                    • Gość: A.s Re: p.s. IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.10, 12:28
                                      Bereszyński napisał, cytuję:

                                      "Jeszcze jedna uwaga na zakończenie. Prędzej czy później na
                                      stronie internetowej ES pojawią się hasła rzekomo "wykreślone" z
                                      tego projektu, a faktycznie będące tylko na etapie redakcyjnej
                                      obróbki. To tylko kwestia czasu. Założę się o każdą stawkę, że
                                      panowie T.K., Z. Sz. i A. Sz. nie uderzą się wtedy w piersi i nie
                                      przeproszą oczernianych tutaj ludzi zza bezpodstawne obrzucanie
                                      błotem. Przypuszczam, że będą dalej kłamać jak z nut. Zaczną wmawiać
                                      ludziom, że to ich "zasługa", że to oni wywalczyli "przywrócenie"
                                      tych haseł itp. itd. Będą łgać dalej i nadal smrodzić na forach
                                      internetowych. Pieniacz nigdy nie przestanie być pieniaczem."


                                      Tutaj Bereszyński ma odrobinę racji.
                                      Prędzej czy później celowo pominięte biogramy pokażą się w
                                      INTERNETOWEJ ES.


                                      Zapewne telefony dwójki doktorów i magistra rozgrzane są obecnie do
                                      czerwoności. Wydzwaniają non stop gdzie się tylko da, aby wyrzucone
                                      przez nich biogramy znalazły się przynajmniej w internetowej ES
                                      . Sprawa jest dla nich najwyższej wagi. Gra idzie o
                                      ich "wiarygodność". Muszą udowodnić, że cenzury nazwisk i haseł nie
                                      dokonali.
                                      Odpowiedzialni za ES (a przełożeni Maziarza & spółki)
                                      prośbę tę zapewne spełnią. Bo idzie i o ich wiarygodność.

                                      Natomiast nie pokażą się owe wycenzurowane biogramy i hasła w
                                      wersji książkowej ES.


                                      Dlaczego?

                                      Ano, bo zgłaszanie haseł zamknięto w grudniu 2008. ES jest już w
                                      druku. Dodanie wycenzurowanych haseł będzie już raczej niemożliwe.
                                      Wie o tym Bereszyński i dlatego pisze tylko o "internetowej" ES
                                      .

                                      W jednym zapewne Bereszyński ma (niechcąco) absolutną rację.
                                      Gdyby nie nagłośnienie sprawy przez T.K, Z.Sz i A.Sz, biogramy te
                                      nie miałyby szans nawet na opóźnione o grubo ponad rok ukazanie się
                                      ich nawet w wydaniu internetowym.

                                      I będzie to tylko i wyłącznie "zasługą" "obrzucających
                                      błotem", "łgających i smrodzących na forach" "pieniaczy".
                                      • z.bereszynski Re: p.s. 13.01.10, 12:32
                                        A nie mówiłem? Nic dodać, nic ująć...
                                        • Gość: pogodynka Re: p.s. IP: *.xdsl.centertel.pl 13.01.10, 14:42
                                          Niech A.S. zacznie wklejać protesty przeciwko zaspom i gołoledzi.
                                          Jak przyjdzie odwilż bedzie się mógł chwalić że to jego zasługa i
                                          kolegów;))
                                  • z.bereszynski ES - stan realizacji, redakcja 13.01.10, 13:21
                                    Tak jak przewidywałem, trójka pieniaczy już zdążyła przypisać sobie kolejną "zasługę". To, że na stronie internetowej ES będą pojawiać się dalsze hasła, będzie "zasługą" T.K., Z. Sz. i A. Sz. Tak obwieścił Andrzej Szubert w swoim kolejnym kłamliwym wpisie.

                                    Tymczasem prawda wygląda tak, że na stronę internetową ES nie trafiło jeszcze wiele haseł, jakie mają się tam znaleźć. Tak np. do tej pory nie zdążono jeszcze wprowadzić ani jednego hasła w dziale "Regiony". Zainteresowani mogą z łatwością sprawdzić to na stronie ES:
                                    www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Strona_g%C5%82%C3%B3wna
                                    Oczywiście nikt nie "ocenzurował" działu "Regiony”, podobnie jak żadna "cenzura" nie kryje się np. za brakiem biogramu Romana Kirsteina czy hasła "Solidarność Opolszczyzny". Jeszcze długo w różnych działach na stronie ES będą pojawiać się kolejne hasła, bo zespół redakcyjny nadal intensywnie pracuje, nawet jeżeli autorzy zasadniczo zakończyli pracę z końcem 2008 r. (choć też niezupełnie, bo z końcem 2009 r. dokonano kolejnych uzupełnień pod patronatem IPN). Pojawianie się kolejnych haseł będzie wyłącznie zasługą redaktorów, a nie grupki internetowych pieniaczy. Andrzej Szubert bredzi, wprowadzając kolejną pozycję na listę swoich rzekomych "zasług” i "dokonań”.

                                    Przy okazji warto powiedzieć, kto wchodzi w skład redakcji ES. Spotykamy tam takie nazwiska jak np. Antoni Dudek, Łukasz Kamiński czy Grzegorz Waligóra z IPN:
                                    www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=SG_Redakcja
                                    Nazwiska te mówią same za siebie. Insynuowanie, że tacy ludzie firmują jakieś "przekręty" z Encyklopedią, to zwyczajna potwarz.

                                    Zbigniew Bereszyński
                            • Gość: behemot Re: Uwagi do wniosków IP: *.punkt.pl 13.01.10, 15:09
                              Sprzeczności jak mawiał klasyk są motorem postępu. Nie
                              przypuszczałem, że będę musiał uścislać. Zaproszenie dawnych
                              opozycjonistów, sympatyków i członków Solidarności do nadsyłania
                              materiałów, dokumentów, CV, itd., do współredagowania ES, to
                              uzyskanie pewnej ilości materiału źródłowego, który jak każdy taki
                              materiał musi podlegać weryfikacji (uwiarygodnieniu), sprawdzeniu i
                              obróbce merytorycznej i formalnej, co powinno być w gestii
                              zawodowców gwarantujących profesjonalizm, obiektywizm i cieszących
                              się uznaniem i zaufaniem skłóconego środowiska. Zakładanie z góry,
                              że nie ma co się zwracać do ludzi bo to nic nie da i powierzenie
                              wybranym opozycjonistom stworzenia indeksu haseł i ich opracowania
                              jest ryzykownym pójściem na skróty.
                              Związek zaś sam sobie strzelił w stopę i to dawno, nie potrafiąc
                              zagospodarować swojej spuścizny historycznej w formie
                              encyklopedycznej czekając aż zrobią to inne instytucje
                              Do reszty przemyśleń Zbigniewa nie będę się ustosunkowywał bo
                              wielokrotnie już w tym i innych wątkach je wyrażał. I zostały one
                              skomentowane i ocenione.

                              • Gość: tao szatanski przeczekac-bolszewicka metoda IP: *.nyc.res.rr.com 13.01.10, 18:12
                                stalo się tak jak przypuszczałem aczkolwiek nie do końca w to
                                wierzyłem. wypuszczono wściekłego oszusta-psa do szukania diury w
                                detalach, w które ten pies wpada, by odbiec od sprawy zasadniczej,
                                fundamentalnej - dlaczego w "ES" nie ma wymienienionych przez nas
                                nazwisk. połóżmy na wadze romana kirsteina i agenta sb gilewicza z
                                kluczboka. proste pytanie: dlaczego gilewicz jest w "ES" a roman
                                nie albo dlaczego jest jeden z doktorków a nie ja. wszak
                                gilewicza i doktorka nie było na liscie w przeciwieństwie do
                                romana czy mojej skromnej osoby. istnieje duże prawdopodobieństwo,
                                że po naszej interwencji, pominięte nazwiska mogą pojawić się w
                                wydaniu internetowym "ES" lecz , jak napisał a.s.,należy zapomnieć
                                o wydaniu książkowym. sprowadza się to do zwycięstwa bolszewickiej
                                historii z historią. taka oto nasza o/polska rzeczywistość.
                                pytanie: skąd w katolickim kraju,95% obywateli, tylu
                                bolszewików.pozostałe 3% to agnostycy,eteiści i inne wyznania.
                                paniowie katolicy czy macie świadomość ze zdradziliście swojego
                                boga, wojtyłe z kumplami.
                                jeszcze raz powtarzam, że sprawcami owego przekrentu
                                historycznego, oprócz dwóch doktorków i magistra pośrednio jest
                                ospn,zr "s" w opolu, opolski ipn, uo oraz tzw. opolscy
                                dziennikarze czy politycy. towarzysze dziennikarze z opolskiej
                                "gw" tekst dziejownika o gilewiczu pościliście w wydaniu krajowym
                                a teraz gdy daliśmy wam taki materiał siedzicie cicho. tego
                                oszustwa nie da się przeczekać.

                                tao szatanski
                                • Gość: soldi Re: przeczekac-bolszewicka metoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 18:32
                                  tao szatański opozycjonistą zasługującym na wpis do Encyklopedii??!!
                                  Kto z branży ten wie, że straszne to a i smieszne bardzo.
                                • Gość: ! Re: przeczekac-bolszewicka metoda IP: *.xdsl.centertel.pl 13.01.10, 18:45
                                  Gość portalu: tao szatanski napisał(a):
                                  dlaczego jest jeden z doktorków a nie ja ?

                                  No i już jasne o co w tym wszystkim chodzi ! Trzeba było tak od razu.
                              • Gość: A.s Skandal z ES IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.10, 18:46
                                Przyciśnięty niedawno do muru Bereszyński schował się za plecami
                                Kornela Morawieckiego. Teraz w podobnej sytuacji zasłania się
                                autorytetem Antoniego Dudka, Łukasza Kamińskiego czy Grzegorza
                                Waligóry. Ciekawe, co by powiedzieli ci historycy, gdyby znali
                                zakres i mechanizmy przekrętu z biogramami i hasłami w ES na
                                Opolszczyźnie.
                                Poza tym szkoda ich rzetelnej pracy. Szkoda, gdyż opolska część ES w
                                sposób znaczny zaniży jakość całej Encyklopedii i zniweczy w dużym
                                stopniu ich wysiłek!

                                Ale chciałem napisaś o czymś innym.

                                01.10. 09 Kajetan utworył wątek:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,65,100977432,100977432,pedaly_a_agnostycy_ateisci_.html

                                04. 10. 09 (w momencie, gdy na wątku Kajetana było 25 wpisów)
                                Wyborcza opublikowała w internecie artykuł na temat zadymy wywołanej
                                wątkiem Kajetana.
                                opole.gazeta.pl/opole/1,35114,7108905,Awantura_o_miejsce_w_Encyklopedii__S_.html

                                Poniższy wątek istnieje dłużej niż cztery dni. Wpisów czterokrotnie
                                więcej. Skala ujawnionych przekrętów dramatycznie większa.
                                A Wyborcza milczy! Dlaczego?

                                Na pytanie - dlaczego gadzinówka obecnie milczy - odpowiedź jest
                                dziecinnie prosta.
                                Kluczem do odpowiedzi jest fakt, że szefowa ZR odmówiła kiedyś w
                                przeszłości pomocy finansowej na wydanie "dzieła" Bereszyńskiego.
                                Takiej zniewagi Bereszyński nie puszcza płazem. Kiedy tylko mógł,
                                atakował on ZR. Wątek Kajetana dał Bereszyńskiemu niezwykłą okazję
                                na dokopanie szefowej ZR. Bereszyński winę za wykreślenie Kajetana
                                zwalił właśnie na nią.

                                forum.gazeta.pl/forum/w,65,100977432,101029991,Re_Jezeli_prawda.html

                                Bereszyńskiemu udało się nawet osiągnąć to, że Kajetan w wypowiedź
                                Bereszyńskiego uwierzył.

                                I w tym momencie usłużnie włączyła się gadzinówka. Chciała pomóc
                                Bereszyńskiemu w ataku na szefową ZR. Zamiarem doraźnym
                                Bereszyńskiego było zaspokojenie żądzy zemsty na szefowej ZR.
                                Zamiarem strategicznym było poderwanie jej autorytetu. Aby w
                                kolejnych wyborach do ZR nie miała szans na reelekcję. A wtedy jej
                                fotel zająłby ktokolwiek inny i to ktoś - na co właśnie liczył
                                Bereszyński - bardziej wobec niego ustępliwy.

                                Uknuta intryga spaliła na panewce. Szefowa ZR zareagowała ostro i
                                zdecydowanie:

                                Już rozmawiałam z prawnikiem i tego tak nie zostawię, że moje
                                nazwisko pojawia się wśród kłamstw. Bo nie jest prawdą, że ja
                                dawałam jakieś nazwiska, czy kazałam jakieś wykreślać z Encyklopedii


                                Czy zamiar strategiczny intrygi także spali na panewce, okaże sią w
                                najbliższych wyborach do ZR.
                                W każdym bądź razie sprawa mimo nagłośnienia jej przez gadzinówkę
                                szybko ucichła. Kozioł ofiarny stanął okoniem.

                                Dlaczego jednak w październiku Wyborcza zainteresowała się już na
                                czwarty dzień pyskówką na jej forum w sprawie "skasowania" biogramu
                                Kajetana, a obecnie milczy, choć ujawniony przekręt z ES jest o
                                wiele większy?
                                Odpowiedź i na to pytanie jest dziecinnie prosta.
                                Gdyby istniała choć nikła nadzieja na zwalenie przekrętu z ES na
                                kogokolwiek poza Maziarzem, Patelskim i Bereszyńskim - już by to
                                zrobiono. Niestety, za skandaliczny przekręt z biogramami i hasłami
                                odpowiada wyłącznie ta trójka. A Wyborcza z zasady swoich nie rusza!
                                Dlatego milczy i udaje, że na forum niczego nie zauważa!
                                • schuruburu Re: Skandal z Jonrusiem 13.01.10, 19:07
                                  Jondrus.
                                  Znowu się ochlałeś?
                                  Pieprzysz.
                                  Moze jednak wyjaśnisz dlaczego działacze z Kluczborka nie biorą cie pozwanie.
                                  Trochę mnie dziwi ze ci z Opole jeszcze z tobą gadają.
                                  Moze tylko przetrzepują takiego jak ty - dyspozycyjnego.
                                  Takiego który zrobi wszystko byle zaistnieć.



                                  • Gość: gosc Re: Skandal z Jonrusiem IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.10, 19:29
                                    Moze przestalibyscie GWALCIC te biedna Solodarnosc-przeczytajcie co
                                    SAMI piszecie i w koncu przestancie oblewac sie nawzajem POMYJAMI-
                                    POMYJAMI-POMYJAMI.
                                    • Gość: ? Re: Skandal z Jonrusiem IP: *.xdsl.centertel.pl 13.01.10, 19:48
                                      Komuś bardzo zależy na kompletnym skompromitowaniu opolskiej
                                      Solidarności przed zbliżającym się 30leciem ? A może chodzi o
                                      zbliżające się wybory w Solidarnosci? Element kampanii wyborczej?
                                      Po trupach do wladzy ?
                                      • Gość: wala Re: Skandal z Jonrusiem IP: *.centertel.pl 13.01.10, 21:25
                                        Kombatanci do encyklopedii!robotnicy do fabryk,kobiety na traktory!

                                        Oj żałośni a może do filmu to takie ładne chłopaki! Miał Darwin
                                        racje człowiek pochodzi od małpy!
                                        • Gość: A.s Wyciszanie niewygodnej dyskusji??? IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.10, 23:02
                                          Wciąż zastanawia mnie, komu może zależeć na próbach wyciszenia
                                          niewygodnej dla manipulatorów historii dyskusji?
                                          Ejże, anonimowi czytacze! Dlaczego tak wam się ta dyskusja nie
                                          podoba???
                                          • Gość: ? Re: Wyciszanie niewygodnej dyskusji??? IP: *.xdsl.centertel.pl 13.01.10, 23:21
                                            Spisek anonimowych czytaczy? No, no.... Masz pecha biedaku.
                                            Weź coś na sen.
                                            • schuruburu Re: Wyciszanie Jondrusiowej dyskusji??? 14.01.10, 06:53
                                              No Jondrus nie bez powodu był stałym pacjentem na Wodociągowej i w Branicach.
                                              Czasami tam udaje się wyleczyć pacjenta, ale jeżeli chodzi o Jondrusia całkowicie spieprzyli robotę.
                                          • Gość: gosc Re: Wyciszanie niewygodnej dyskusji??? IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.10, 19:10
                                            Dlaczego ta dyskusja mi sie nie podoba - wzajemna nienawiswc
                                            odebrala Wam resztki rozumu ,przyzwoitosci i wzajemnej lojalnosci.
                                            • Gość: tao szatanski bolszewickie przeczekanie a nie dyskusja!! IP: *.nyc.res.rr.com 14.01.10, 20:33
                                              drogi gościu, zaistniałe fakty zostały nazwane po imieniu tak samo
                                              jak ich autorzy: madziarz, petelski, bereszyński. falszerstwo
                                              historyczne pięknie pokazanie. i co? doktorki wypuścili latlerka
                                              (bereszyński) który dalej kompromituje siebie, ich i wydział
                                              historii uo.
                                              inni pośredni (przez milczenie, przeczekanie) sprawcy przekrętu
                                              niczym nie odbiegają od owej trójcy. smutne to ale niestety
                                              prawdziwe.
                                              dyskusji brak. wykreowany na wallenroda, przez bereszyńskiego,
                                              kluczborski agent sb gilewicz popisuje się tutaj swoim
                                              "nieprzeciętnym intelektem" jako agent schuruburu.
                                              swoją drogą to trzeba być kompletnym idiotą żeby zrobić taki
                                              prymitywny i w tak prymitywny sposób przekręt historyczny.
                                              zdaje sobie sprawę (myślę że t.k. i a.sz.)też, że nasze oskarżenie
                                              niewiele zmieni, nie mamy "zaplecza", ale mam świadomość, że jeden z
                                              celów zostal osiągnięty, powiedzieliśmy kim jest dr.madziasz,
                                              dr.petelski, mgr bereszynski. jaką wartosć historyczna posiadają
                                              tzw. "dzieła naukowe" mgr chemii. jak wychodza ludzie na przyjażni i
                                              współpracy z bereszyńskim. widzę uśmiech studentów jak dr. madziasz
                                              i dr petelski mówiął na swoich wykładach o prawdzie historycznej i
                                              rzetelności swoich badań. widzę radnych opolskiego um którzy
                                              oszustowi historycznemu nadali tytuł honorowego obywatela miasta,
                                              widzę sąsiadów doktorków, ktorzy inaczej mówią im dzień dobry.
                                              nie było z czym dyskutować, z kim?. przy takiej wpadce doktorki
                                              powinni iść za ciosem i zwalić wszystko na bereszyńskiego a on na
                                              nich - i niech się pozabijają, oczywiście intelektualnie jeżeli
                                              dyćko go posiadają.

                                              tao szatanski
                                              • Gość: Karol Re: bolszewickie przeczekanie a nie dyskusja!! IP: *.adsl.inetia.pl 14.01.10, 21:44
                                                Tao masz rację, doktorki i magister maja inne zdanie, należy ich
                                                obrać z wszelkiej czci i najlepiej zakneblować im gipsem usta i do
                                                dołu... Skąd my to znamy?
                                                • Gość: Karol Re: bolszewickie przeczekanie a nie dyskusja!! IP: *.adsl.inetia.pl 14.01.10, 21:45
                                                  Ps. Mam nadziję że tak jednak nie będzie.
                                              • schuruburu Re: bolszewickie przeczekanie a nie dyskusja!! 14.01.10, 21:44
                                                Jak to było??
                                                nie pamiętam dokladnie
                                                "Jak wyjdę to wasze zony przelecę ze się dzieci nie doliczycie"
                                                Tak to było?
                                                Ps.
                                                Twój agent nawet nie wie ze to forum istnieje
                                                Hi Hi
                                                • Gość: Julian Re: bolszewickie przeczekanie a nie dyskusja!! IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.10, 02:02
                                                  Toczy się kłótnia, bo jak się wydaje doszło do jakiejś malwersacji w Encyklopedii Solidarności. Gdyby była to prawda, to sprawa zakrawa na większy skandal. Dziwne jest faktycznie, że jakoś mało kto się tym interesuje. Co prawda jesteśmy już w wielkim świecie, bo była w centrum Opola strzelanina, ale jednak zawsze to jakaś sensacja.
                                                  Tylko jeden z opisanych negatywnych charakterów daje tu głos od czasu do czasu. Niestety w sposób bardzo pokrętny, zagmatwany, ale za to niezwykle długimi tyradami. Dwaj doktoryzowani historycy milczą. Jesli drukowana ES ukaże się bez Romana Kirsteina i "Solidarności Opolszczyzny", to będziemy wiedzieć co o całej trójce sądzić, oraz, że zawdzięczamy to bereszyńskiemu. Teraz trzeba tylko trochę poczekać.
                                                  Jeszcze dwa słowa o osobach strasznie niezadowolonych, że w ogóle jakaś dyskusja się tu toczy, zamiast ordynarnej pyskówki, czy głupawej przepychanki, albo z goła pasjonującej relacji w stylu:
                                                  1100 Spię
                                                  1200 wstałem
                                                  1230 kupa
                                                  i tak dalej
                                                  Osoby te starają się dyskusję ośmieszyć, uczynić chamską, bądź zwekslować na boczne tory.
                                                  Myślę, że są to osobnicy reprezentujący, w taki czy inny sposób, tak swego czasu poszukiwany UKŁAD.
                                                  • Gość: ? wymowne milczenie OSPN IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.10, 08:08
                                                    A mnie ciekawi dlaczego w tej sprawie uparcie milczy OSPN. Jeżeli zabierają głos to tylko anonimowo, jak powyżej. Oficjalnie nabrali wody w usta. Wiadomo, że nie cierpią Z.B. i na pewno chętnie skorzystaliby z okazji żeby mu dowalić z grubej rury. A jednak milczą. Też należą do UKŁADU, spisku anonimowych czytaczy itp. A może po prostu wiedzą, że ta cała zadyma to zwykła lipa, pic na wodę, fotomontaż, żeby wcisnąć jeszcze jednego pana do encyklopedii (Szatańskiego czy jak mu tam) a może jeszcze coś ugrać przy okazji dla kogoś (zbliżają się wybory w Solidarności!). Gdyby się podpisali pod wystąpieniami trzech muszkieterów-zadymiarzy, sami prędzej czy później wyszliby publicznie na kłamców i rozrabiaczy a to mogłoby bardzo zaszkodzić firmie OSPN. Wolą więc milczeć. To bardzo wymowne milczenie.
                                                  • Gość: A.s Re: wymowne milczenie OSPN IP: *.pools.arcor-ip.net 15.01.10, 08:40
                                                    A mnie ciekawi, dlaczego ciebie ciekawi, dlaczego milczy OSPN. Mnie
                                                    ciekawi, dlaczego milczy Maziarz i Patelski? Bo to oni, a nie OSPN
                                                    zrobili szwindel z encyklopedią.
                                                    Na forum PON piszący w imieniu Bereszyńskiego Kuczuk napisał
                                                    dokładnie w tym samym stylu "Oficjalnie OSPN milczy".
                                                    Czyżby kolejny "klon", kolejne wcielenie "mojej osoby"?
                                                    porozumienie.mojeforum.net/temat-vt303.html?postdays=0&postorder=asc&start=30
                                                  • Gość: ! Re: wymowne milczenie OSPN IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.10, 14:13
                                                    Nie baw się w detektywa bo do tego też nie masz kwalifikacji.
                                                    Lepiej napisz dlaczego nawet twoi koledzy z OSPN nie chcą otwarcie poprzeć waszej akcji.
                                                    Choć właściwe nie musisz tego tłumaczyć. Zrobiłem to już wczesniej za ciebie.
                                                  • Gość: A.s skandal z ES IP: *.pools.arcor-ip.net 15.01.10, 08:31

                                                    Zamiarem Tadeusza Kasprowicza, jak i moim, nie było doprowadzenie do
                                                    kłótni. Autor tekstu chciał jedynie podzielić się jego wiedzą.

                                                    Problem z "kłótnią" polega na tym, że w jakiejkolwiek niewygodnej
                                                    dla niego dyskusji Bereszyński od zawsze okrzykuje adwersarza
                                                    osobnikiem podejrzanym, kierowanym osobistymi pobudkami i nasłanym
                                                    na "moją osobę" przez osobistych wrogów. Dowody na jego
                                                    nierzetelność nazywa Bereszyński insynuacjami, oszczerstwami,
                                                    szkalowaniem go, smrodzeniem na wątku itp. W ostateczności pisze on
                                                    pod różnymi nickami prowadząc do rozbicia dyskusji i wątku.

                                                    Nie tylko wydaje się, ale rzeczywiście doszło do przekrętu, do
                                                    fałszerstwa z ES.


                                                    PODAJĘ KONKRETNY PRZYKŁAD!

                                                    Dr Patelski w wywiadzie z GW mówił coś o dyrektywach z Warszawy. Sam
                                                    Bereszyński pisał coś o legendarnej już "siatce" biogramów i
                                                    haseł.
                                                    No więc chciałbym wiedzieć, według jakiej warszawskiej dyrektywy,
                                                    czy według jakiej "siatki", według jakich kryteriów, na biogram
                                                    zasłużył sobie sam doktor Patelski!

                                                    www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Mariusz_Maciej_Patelski

                                                    Przecież, w skali całej Opolszczyzny, w historycznej Solidarności
                                                    80/81 aktywnie brało udział tysiące ludzi, oprócz setek tysięcy
                                                    mniej czy bardziej biernych członków. Po wprowadzeniu stanu
                                                    wojennego aktywny udział w różnego typu działalności opozycyjnej,
                                                    jawnej lub konspiracyjnej brały setki osób. I to w latach, gdy
                                                    represje za działalność były znacznie bardziej dotkliwe niż represje
                                                    w latach 87 - 89, gdy "działał" Patelski. Encyklopedia nie wymienia
                                                    nawet wszystkich osób, które pełniły funkcje związkowe przed stanem
                                                    wojennym, a po jego wprowadzeniu brały udział w opozycji, zostały
                                                    aresztowane i skazane.
                                                    Nawet dla wszystkich takich działaczy nie starczyło miejsca w ES.


                                                    A jednak Patelski na jego biogram się załapał!!!

                                                    Jedynym wyjaśnieniem, jedyną "siatką" jaka to może wyjaśnić jest
                                                    siatka kolesiów encyklopedystów: Maziarz, Patelski, Bereszyński
                                                    .
                                                    Ciekawe który z nich osobiście wydał odpowiednią dyrektywę.


                                                    Panom manipulatorom z UO dyskusja ta zapewne nie jest na rękę. Forum
                                                    gadzinówki jest dużo lepiej i przejrzyściej zrobione, niż
                                                    konkurencyjne forum NTO.
                                                    Na tutejsze forum zagląda i Ratusz, i ZR, i redaktoryści GW, ale
                                                    także i ludzie z UO. Nawet kolega naszych "historyków", pewien
                                                    profesor doktor hab. pisuje na tymże forum.
                                                    Niedawno nawet wątek o Jaruzelskim założył.

                                                    Tak więc doktorów historii krew zalewa, bo wiedzą, że forum jest
                                                    czytane. Wiedzą, że ich machlojka z historią wyszła na jaw. Kajetan
                                                    ma rację. Studenci doktorów za ich plecami pewnie dowcipy o nich i
                                                    ich "historyczności" sobie opowiadają. A ZR czy OSPN milczą, bo same
                                                    nie dopilnowały historyków, nie patrzały tamtym na ręce.

                                                    Szwindlu z ES w wykonaniu opolskiej "siatki" mataczy pewnie już do
                                                    końca się nie naprawi.
                                                    Ważne jednak jest, że czytelnicy tego forum przynajmniej wiedzą, co
                                                    w trawie piszczy.
                                                  • schuruburu Re: skandal z Jondrusiem 15.01.10, 08:42
                                                    Jondrus jak to Jondrus.
                                                    W kółko to samo. Pisze, Pisze, Pisze.
                                                    Praktycznie dyskutuje sam ze sobą.
                                                    Kiedy wreszcie odwiedzi go ktoś z kaftanem bezpieczeństwa i uwolni nas od tego psychola!
    • Gość: Jura Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.elopole.bot.pl 15.01.10, 13:04
      Powiem krótko. Nie wytłukły ich SB-eki, wytłuką się sami.Reszta
      boki zrywa ze śmiechu!
      • Gość: Julian Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: 81.219.6.* 15.01.10, 17:31
        Tej pani co pytała dlaczego OSPN milczy zacytuję
        coś z pod adresu
        www.ospn.opole.pl/?p=art&id=265
        gdzie jak będzie ciekawa to i więcej znajdzie

        Opole dnia 20.10.2009 r.



        APEL W SPRAWIE „ENCYKLOPEDII SOLIDARNOŚCI”

        Odpowiadając na zastrzeżenia w sprawie jakości biogramów działaczy pierwszej „Solidarności” ukazujących się w internetowym wydaniu „Encyklopedii Solidarności” oraz naszego udziału w powstawaniu zapisów encyklopedycznych wyjaśniamy:
        1. Byliśmy jako OSPN inicjatorami tworzenia zapisów „Encyklopedii” na Opolszczyźnie poprzez kontakt kolegi Wiesława Uklei ze stowarzyszeniem „Pokolenie”, które poprosiło nas o pomoc w tej sprawie.
        2. W ramach współpracy z Wydziałem Historii UO zwróciliśmy się do pani dyrektor prof. Anny Pobóg-Lenartowicz o pomoc Wydziału w postaci nadzoru merytorycznego i ewentualnego udziału studentów w projekcie.
        • schuruburu Re: ? 15.01.10, 17:48
          Julian
          Małe pytanie?
          Czy ten "KooZAK" z www.24opole.pl to ty?
        • Gość: ? Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.10, 18:17
          Ja mu o zupie a on o... "Wyjaśnienia" Juliana (a może raczej Jacka?!) niczego nie wyjaśniają.
          OSPN milczy jak grób w sprawie zarzutów stawianych tutaj przez T.K., A.Sz. i Z.Sz. Uważam, że milczy bo dobrze wie, że te zarzuty są fałszywe, że to bujda na resorach, żeby wcisnąć jeszcze jednego gościa do encyklopedii (i ewentualnie jeszcze coś ugrać na przy okazji).
          Jeżeli nie mam racji, to proszę mnie oświecić i poinformować jakie jest oficjalne stanowisko OSPN w tej konkretnej sprawie, tj. w sprawie zarzutów stawianych obecnie przez wymienioną trójkę (a nie co OSPN pisał w październiku gdy jeszcze tej sprawy nie było). Czy OSPN popiera opinie i zarzuty tej trójki czy nie? Jasne to czy trzeba jeszcze bardziej klarować?
          • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 15.01.10, 21:25
            Julian, popełniasz elementarny błąd dając sobie narzucić ich
            natarczywe wypytywanie o rzecz absolutnie obojętną. Traktują Ciebie
            jak pętaka na przesłuchaniu. To nie Ty jesteś podejrzany, a oni!

            To czy OSPN popiera czy nie udowodniony przekręt jest absolutnie
            nieistotne.
            To tamci mają odpowiadać, dlaczego taki przekręt zrobili.
            Dyskusje z tymi anonimowymi, natarczywymi pytaczami, zdalnie
            sterowane przez alchemika, służą jedynie odciągnięciu uwagi
            od meritum sprawy. Chcą zepchnąć Ciebie do obrony. A przecież Ty nie
            masz żadnego obowiązku tłumaczyć się za siebie czy za OSPN. Jak OSPN
            chce milczeć, jego sprawa. Zarzuty przekrętu z ES są tak samo
            ważne i aktualne bez względu na to czy OSPN się z tym zgadza, czy
            nie.
            Nawet byłoby lepiej, gdyby milczeli. Bo w przeciwnym razie
            alchemik miałby "dowód", że to kolejna intryga jego osobistych
            wrogów.
            Nie daj sobie narzucić dyskusji na warunkach przesłuchiwanego i
            podejrzanego!
            To my stawiamy pytania!
            • Gość: ! Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.10, 21:35
              .... i sami sobie na te pytania odpowiadamy! ;)
              • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 15.01.10, 21:40
                czekamy na odpowiedź siatki kolesiów encyklopedystów
                • Gość: ! Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.10, 21:44
                  SIATKA kolesiów encyklopedystów, spisek anonimowych czytaczy, UKŁAD....
                  Brrrrrrrrr... Żyjesz w strasznym świecie biedaku!
                • Gość: soda Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.10, 21:56
                  Pasjonująca dyskusja. Zastanawiam się tylko czy po 20 latach,kiedy
                  najwieksze szanse na prezydenturę w mieście wojewódzkim Opolu mają
                  tacy demokraci,solidaryści i opozycjonisci, jak Zembaczyński czy
                  Nicieja, to jest to większą zasługą jakichś TW sprzed 89r czy też
                  niezłomnych z jakiegoś OSPNu i jego sympatyków bądź tych,którym
                  wydaje się,że ich miejsce w ES?
                  Panowie się wyrażą w temacie ?
                  • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 15.01.10, 22:05
                    A dlaczego tacy "opozycjoniści" jak Nicieja są tacy ważni?
                    Bo jego wychowankowie przerabiają historię tak, jak im pasuje!
                    Jest to ściśle związane właśnie ze skokiem na ES!
                    • Gość: ? Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.10, 22:18
                      A kto chciał, żeby "wychowankowie Niciei" zajęli się encyklopedią "S"?!
                      Czy to był pomysł?! www.ospn.opole.pl/?p=art&id=265
                      • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 15.01.10, 23:04
                        A skąd mogli wiedzieć, jak Nicieja tamtych "wychował"?
                        Skąd mogli wiedzieć, że owi historycy odważą się na taki przekręt?
                        • schuruburu Re: Jondrusiowo z Encyklopedią Solidarności. 15.01.10, 23:22
                          Jondrus
                          Jesteś chorym psychicznie człowiekiem.
                          Ci którzy brali cie jeszcze poważnie poznali się tez na tobie.
                          Spadaj do - jaki to popularny zakład psychiatryczny jest w twojej okolicy?
                        • Gość: ? Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.10, 23:35
                          Gość portalu: A.s napisał(a):

                          A skąd mogli wiedzieć, jak Nicieja tamtych "wychował"?

                          No patrzcie, nie wiedzieli kto to Nicieja i dopiero teraz otwarły się oczęta niebożętom! Coś podobnego. A ja myślałem, że zawsze uważali go za wroga. Proszę co pisali o Niciei na początku 2007 roku:
                          opole.gazeta.pl/opole/1,35114,3909428.html
                          A potem nagle zmienili zdanie albo zapomnieli o wszystkim i dopiero teraz znowu przejrzeli na oczy! Komu chcesz wciskać taką ciemnotę? Dobrze wiedzieli co robią i do kogo idą. Najpierw mieli interes chodzić do "wychowanków Niciei" a teraz mają interes pod nimi ryć i kopać. Oczywiście nie sami, tylko rękami waszej trójki bo może znowu będą mieli interes tam chodzić i nie chcą za sobą palić mostów. To jest wyjątkowe zakłamanie!

                          • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 16.01.10, 00:03
                            Przypomnę kilka postawionych wcześniej pytań:

                            - Skąd dr Maziarz wynalazł w biogramie dra Bitki, że ten był
                            założycielem
                            "Testu"?
                            www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Zbigniew_J%C3%B3zef_Bitka

                            Dziwi to tym bardziej, że w tej dyskusji, w tym wątku, mgr
                            Bereszyński wykazał się zadziwiającą znajomością tematu.
                            forum.gazeta.pl/forum/w,65,105225414,105490489,Fakty_w_sprawie_8222_Testu_8221_.html
                            Jeśli magister był w stanie dotrzeć do tych wiadomości, to chyba
                            doktor Maziarz nie jest gorszym historykiem od magistra chemii?
                            Tym bardziej, że dr Maziarz zna Tadeusza Kasprowicza. Pisał nawet
                            jego biogram, (który "zapomniał" jedynie umieścić w ES) i
                            mógł znającego temat TK po prostu o Test zapytać!
                            Jeśli stwierdzę, że było to dorabianie zasług koledze z UO, czy
                            będzie to przesadą?


                            - Dlaczego w ES znalazła się efemeryda "Test", podniesiona w ten
                            sposób do rangi ważnego pisma o znaczeniu historycznym?
                            - Dlaczego dr Maziarz nie wymienił w notatce w ES nazwisk
                            nauczycielek wymienionych przez Bereszyńskiego (w jego przytoczonym
                            przeze mnie wpisie)?
                            - Dlaczego doktor nie był w stanie dotrzeć do materiałów źródłowych
                            zaprezentowanych tutaj, na forum, przez magistra?

                            - Dlaczego PEŁNOMOCNIK ES dr Maziarz uznał "Solidarność
                            Opolszczyzny" za pismo nie zasługujące na umieszczenie go w
                            Encyklopedii?


                            - Dlaczego w opolskiej ES zabrakło nazwisk ludzi tak ważnych dla
                            historycznej Solidarności jak Roman Kirstein czy Jerzy Gnieciak?

                            Można by w tym miejscu wymienić jeszcze sporo innych nazwisk ludzi,
                            którzy wśród opolskiej "setki" powinni się znaleźć!

                            - Kto i według jakiego kryterium umieścił w ES dra Patelskiego?

                            Jest to policzek i zniewaga pod adresem setek ludzi, którzy w latach
                            80-89 dali z siebie o wiele więcej dla Solidarności, niż kolega dra
                            Mazierza i mgra Bereszyńskiego - dr Patelski.
                            Jego znaczenie dla historycznej Solidarności było marginalne! A
                            jednak na ES się załapał!

                            Kto i dlaczego umieścił w ES zakłamany i wyretuszowany biogram
                            Piasta?

                            Wiem, wiem, biogram napisał Bereszyński. Ale kto pozwolił na
                            umieszczenie go w ES?

                            Za jakie to "zasługi" trafił "Piast" do ES?
                            Za to ,że podpisał współpracę i pisał donosy?
                            Za to, że wsadził do więzienia Zygmunta Jurkiewicza?
                            Za to, że był wódczanym kolesiem ES-ków (brał z nimi udział w
                            libacjach publicznie, w kawiarniach i knajpach. Kiedyś w knajpie
                            pijany witał się z SB-kim słowami "Cześć Popiełuszko")?
                            Za to, że w 89 roku w "Stobrawce" zafałszował historię kluczborskiej
                            Solidarności, za co ostatecznie w czerwcu 90 został zmuszony do
                            ustąpienia z funkcji szefa MKZ-u?

                            - Czyżby Opolska Solidarność nie miała nikogo innego, kim mogłaby
                            się pochwalić, niż tego żłopiącego wódę z kolegami esbekami szuję?
                            • Gość: ! Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 16.01.10, 00:22
                              No proszę jak się ucieka od trudnych kwestii! Błyskawiczna zmiana tematu i znowu ta sam co zwykle mantra.
                              O "Piaście" można przeczytać tutaj: www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_48.htm
                              Reszta była już wcześniej wałkowana w bieżącym wątku.
                              • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 16.01.10, 00:29
                                Napisałeś:

                                No patrzcie, nie wiedzieli kto to Nicieja i dopiero teraz otwarły
                                się oczęta niebożętom! Coś podobnego. A ja myślałem, że zawsze
                                uważali go za wroga. Proszę co pisali o Niciei na początku 2007
                                roku:
                                opole.gazeta.pl/opole/1,35114,3909428.html
                                A potem nagle zmienili zdanie albo zapomnieli o wszystkim i dopiero
                                teraz znowu przejrzeli na oczy! Komu chcesz wciskać taką ciemnotę?
                                Dobrze wiedzieli co robią i do kogo idą. Najpierw mieli interes
                                chodzić do "wychowanków Niciei" a teraz mają interes pod nimi ryć i
                                kopać. Oczywiście nie sami, tylko rękami waszej trójki bo może znowu
                                będą mieli interes tam chodzić i nie chcą za sobą palić mostów. To
                                jest wyjątkowe zakłamanie!


                                Skoro wiesz, dlaczego tamci milczą, to co rżniesz głupa i o to
                                wypytujesz?

                                • Gość: ? Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 16.01.10, 00:39
                                  Bawimy się w echo czy chciałeś potwierdzić, że mam rację?
                                  • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 16.01.10, 00:49
                                    Gościu, nie zapominaj się !!!
                                    Napisałeś:

                                    No proszę jak się ucieka od trudnych kwestii! Błyskawiczna zmiana
                                    tematu i znowu ta sam co zwykle mantra.


                                    Odnajdę ci, jak chcesz, co najmniej 10 wpisów Bereszyńskiego, gdzie
                                    zarzucał mi on "ucieczkę od trudnych pytań" i "powtarzanie
                                    przeze mnie tej samej co zwykle mantry
                                    ".

                                    Zbysio zawsze, gdy było przyciśnięte do muru, zapominało, że
                                    pisze anonimowo!

                                    • Gość: ! Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 16.01.10, 01:12
                                      Znowu bawisz się w detektywa? Już ci pisałem, że nie masz do tego kalifikacji. Przyparty do muru wymyślasz tematy zastępcze, np. kim jest osoba zadająca kłopotliwe pytania. Śledztwo zamiast uczciwej odpowiedzi na zadane pytanie (skąd my znamy te metody "dyskusji"?). Taka twoja reakcja ucieczkowa.
                                      Zapamiętaj sobie "Asiu". Nie ważne kto pisze, ważne co pisze! A przed tobą legitymować się nie zamierzam. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Zgaduj sobie dalej.

                                      • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 16.01.10, 09:05
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,65,105225414,105769090,Re_Skandal_z_Encyklopedia_Solidarnosci_.html?wv.x=2
                                        • Gość: ! Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 16.01.10, 10:49
                                          Dookoła Wojtek......
                              • schuruburu Re: Skandal Jondrusia 16.01.10, 00:32
                                Jondrus jak to Jondrus.
                                W kółko to samo
                                Pewnie wyznaje tezę Gebelsa który twierdził ze kłamstwo powtarzane wystarczająco dużo razy staje się prawdą.
                                • Gość: kaprow Re: Skandal Jondrusia IP: *.centertel.pl 16.01.10, 11:29
                                  Kiedyś w komunie kabarecierz śpiewał :Ach wstycie sie wstycie
                                  panowie co o was historia opowie!

                                  weteran walki o wolność biedaczyna z Krakowa PO Jan Rokita dostaje
                                  od narodu 25tys zł

                                  kombatanci z Opola zawsze solidarni...łapke wyciagają Dać kasę !
                                  wpiasać do encyklopedii albo do filmu Walka o ogień JEŚLI SIE MA
                                  APARYCJE MAŁPY albo jesli się jest gosciem któremu w zyciu wyszły
                                  jedynie włosy...Kompromitacja!Co na to szary członek Solidarności?
                                  jesli może być szary!
                                • Gość: gosc Re: Skandal Jondrusia IP: *.dip.t-dialin.net 16.01.10, 16:40
                                  Mozna tylko pogratulowac takiego mistrza i towarzystwa.
    • Gość: gaga Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.10, 17:48
      Są ludzie, po ktorych zostaną tylko pełne wychodki. Niektórzy pchają
      się na gwałt do encyklopedii, żeby został jeszcze kawałek papieru.
      Na podtarcie tyłka?
      • Gość: A.s Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.pools.arcor-ip.net 01.02.10, 13:05
        Kolejna "perełka" w wykonaniu mgra nadhistorii...
        W ES znalazł się napisany jego ręką biogram:
        www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Henryk_Tadeusz_Jab%C5%82o%C5%84ski
        Mgr nadhistoryk nie wspomniał jedynie, że działacz ten
        zarejestrowany był także jako TW ps. "Anioł".
        Ciekawe, czy gdy pisał on ulotki jako "Piotr Anioł", to czy był już
        wtedy zarejestrowany jako inny "Anioł".
        Mgr nadhistoryk przerobił ES w hagiografię agentury SB. Nie tylko
        kluczborskich agentów sobie upodobał.
        • Gość: Anioł Stróż Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.10, 14:24
          Gość portalu: A.s napisał(a):

          > Ciekawe, czy gdy pisał on ulotki jako "Piotr Anioł", to czy był już
          > wtedy zarejestrowany jako inny "Anioł".

          Jak taki z ciebie znawca tematu to może sam odpowiesz na to pytanie i nas
          oświecisz?
          • schuruburu Re: skandal z Jondrusiem 01.02.10, 18:25
            Znawca tematu??
            Jondrus się zna!!!
            Zna się najlepiej kiedy odłoży tabletki.
            Tak już z nim jest.
          • Gość: maj Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.10, 01:03
            Nie trzeba być znawcą żeby stwierdzić, iż Anioł czuwał
    • Gość: rem Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 13:41
      no i ?
      • Gość: ad rem Re: Skandal z Encyklopedią Solidarności. IP: *.xdsl.centertel.pl 18.03.10, 15:37
        "W chwili obecnej publikujemy ponad 3200 biogramów i 1100 haseł rzeczowych. Liczby ta systematycznie rosną. Przy ich lekturze prosimy pamiętać, że nie są to wersje pełne, łatwo można zauważyć pewne braki. W niektórych regionach brakuje jeszcze wielu haseł i biogramów. Te braki systematycznie uzupełniamy.
        W przypadku wątpliwości prosimy o kontakt z pełnomocnikami regionalnymi. Zdajemy sobie sprawę, że w czasem do haseł zakradają się błędy – pamięć ludzka bywa zawodna, wiele dokumentów zniszczono. Jeśli Państwa zdaniem jakieś informacje należy poprawić, prosimy o kontakt z Redakcją. Będziemy wdzięczni za wszelkie uwagi i komentarze, uzupełnienia i propozycje zmian. Internetowa wersja Encyklopedii z założenia podlega nieustannej aktualizacji, będzie też rozbudowywana o wiele dodatkowych materiałów".
        www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Strona_g%C5%82%C3%B3wna
        Umiesz czytać?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka