Gość: rsnie
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.01.11, 23:06
Ponieważ jest to drugi artykuł a ten temat, to pozwolę sobie na przytoczenie mojego wpisu do części pierwszej.
Mam duże uznanie dla Pana Redaktora za podjecie tematu i sposób jego prezentacji. Zagadnienie jest trudne, bo obejmuje technikę, technologię, prawo i ekonomię.
Pozwole sobie na przedstawienie swojego punktu widzenia na poruszone dotychczas problemy.
1) „Pierwszy to taki mit, że ciepło z elektrowni musi być zawsze tańsze, bo to ciepło odpadowe, to samo, które widzimy wydobywające się w postaci pary z chłodni elektrowni. A które wystarczy tylko zagospodarować.
To oczywiście nieprawda. Ciepło trzeba zwyczajnie wyprodukować, co kosztuje. Ciepło wpompowywane w rurę, którą dostarczane jest do odbiorców, musi mieć ponad 100 stopni Celsjusza (temperatura ta waha się w zależności od pory roku, np. zimą w Bełchatowie to 130 st. C), co oznacza, że to nie może być jakiś tam odpad.”
Oczywiście, nie ma czegoś takiego jak ciepło odpadowe w Elektrowni, w przeciwieństwie do procesów produkcyjnych (W roku 1996 zrealizowano moją koncepcję podgrzewania ciepłej wody spalinami z pieca do wytopu cynku w Ocynkowni w Opolu).
Nakłady energetyczne na produkcję ciepła w elektrowni są zupełnie inne niż w ciepłowni. Biorąc pod uwagę tzw. metodę etraconej energii elektrycznej (nie wyprodukowanej) z 1 MW elektrycznego można uzyskać 3 MW ciepła.
2) „Kolejny mit powiada, że ciepła z elektrowni usytuowanej kilkanaście kilometrów od miasta nie można do Opola doprowadzić ze względów technologicznych. Też bzdura. Ciepłownicy w kraju na takie argumenty reagują śmiechem. Elektrownie dostarczają ciepło do wielu miast, nawet bardziej oddalonych. Choć trzeba się liczyć z tym, że im większa odległość od elektrowni do odbiorcy, tym większa strata ciepła w sieci przesyłowej i większe koszty przesyłu.”
Odległość od Elektrowni Opole do sieci ciepłowniczej w Opolu wynosi 7.6 km (w linii prostej). Biorąc pod uwagę konieczne wydłużenie trasy (przeszkody) długość sieci tranzytowej nie powinna być większa niż 10 km (na pewno nie kilkanaście). Straty ciepła zależą od temperatury wody i powierzchni zewnętrznej rury. To można odpowiednio dobrać. Przykładowo, tranzyt z EC Czechnica do Wrocławia, to 10,5 km (średnica 1000 mm, uruchomiona w roku 1981).
W roku 1996 zrealizowano moją koncepcję przesyłania ciepła z Elektrowni Opole do Czarnowąsów, jako alternatywę propozycji czterokrotnie droższej. Jak zauważyłem, jednak wersja pierwotna została zrealizowana przez wybudowanie sieci równoległej. Chętnie zapoznałbym się z tym rozwiązaniem, a szczególnie jego efektywnością (czas zwrotu nakładów).
3) „Dlatego nie jest prawdą, że skoro w Bełchatowie ciepło produkowane w elektrowni mają najtańsze w kraju, to w Opolu będzie tak samo, bo obie elektrownie należą do tego samej grupy. Nie ma na to szans, bowiem w Bełchatowie kotły opalane są dużo tańszym węglem brunatnym, poza tym w sieci jest tam prawie każde domostwo, u nas niewiele ponad połowa.”
Przykład Bełchatowa nie jest zbyt szczęśliwy, bo dopiero od kilku lat miasto jest zasilane z Elektrowni, bo wcześniej miało swoją Ciepłownię! Cena paliwa jest istotna, ale nie decyduje o końcowej cenie ciepła, a szczególnie wtedy, gdy produkcja i dystrybucja jest w jednym ręku (jak to jest dotychczas w Opolu). Cena ciepła (wytwarzanie) w Vattenfall w Warszawie wynosi: zmienna 16,64 zł/GJ oraz 4049,70 zł/MW mies, co daje cenę jednoczłonową około 23,30 zł/GJ. Należy podkreślić, że paliwem podstawowym jest węgiel kamienny, a istotne są koszty transportu (tylko kolej lub samochody) i dużo większa odległość niż ze Sląska do Opola. Do Wrocławia ~1,5 mln ton węgla transportuje się Odrą (tylko latem).
4) „Następny mit, w który - zdaje się - dotąd święcie wierzyły elektrownia i jej zwolennicy, to taki, że od prezydenta Opola, który ma 52 proc. udziałów w ECO S.A., zależy, czy miasto będzie kupowało od niej ciepło. I dlatego prezydenta należy do tego przekonać.”
Próby przekonywania na Prezydenta na ECO, są jak najbardziej celowe, bo Prezydent jest właścicielem większościowym ECO.
5) „To bzdura, w której, niestety, utwierdzał też mieszkańców przez lata ratusz, nie przyznając się do tego, że jego wpływ na ECO jest - delikatnie mówiąc - słaby. Bo miasto, mimo że jest większościowym udziałowcem ECO, to ma tylko trzech przedstawicieli w dziewięcioosobowej radzie nadzorczej spółki. Nie ma więc decydującego głosu. Prezydent, gdyby nawet chciał, nie byłby w stanie tego przeforsować.”
Prezydent Opola ma decydujący wpływ na działalność ECO, ponieważ swoją role może, i powinien, egzekwować podczas Walnego Zgromadzenia Wspólników, gdzie nikt Go nie przegłosuje. Może np. nie udzielić absolutorium za niewłaściwe inwestycje.
Rola Rady Nadzorczej jest „fasadowa”. RN nie może ręcznie sterować Zarządem, bo w ten sposób nie wiadomo, kto odpowiada za firmę. Co nie wyklucza aktywnej roli RN przez kontrolę działalności i nadzorowanie dużych wydatków, np. budowy bloku węglowego zostało „przyklepane” przez RN jednogłośnie i WZW to zatwierdziło, również jednogłośnie.
Z poważaniem i wyrazami uznania R. Śnieżyk