z.bereszynski
23.01.11, 23:19
Od niedawna na naszym lokalnym rynku mediów internetowych funkcjonuje portal NGO, związany z Klubem „Gazety Polskiej” w Opolu. Redaktorzy tego portalu deklarują: "Nasz projekt jest zwrócony do ludzi, którzy mają już dość tandety, fałszu, zakłamania i ignorancji wylewającej się z ekranu telewizora, gazetowych stron czy radiowego głośnika, i narzucania w nachalny sposób, które poglądy są właściwe, a które nie. Chcemy by artykuły przez nas zamieszczane dotykały sedna danej sprawy a nie tylko traktowały ją pobieżnie". Koniec cytatu. Niestety miałem okazję osobiście się przekonać, jak wygląda praktyczna realizacja owych deklaracji.
Ostatnio na portalu NGO ukazał się mocno podretuszony biogram Wiesława Uklei, postaci związanej z opolskim klubem „Gazety Polskiej”.
ngo.opole.pl/
Dopisałem do tego biogramu krótki komentarz następującej treści:
Ciekawy przykład "poprawiania" historii przez redaktorów NGO. W oryginalnym biogramie autorstwa dr. Antoniego Maziarza można przeczytać, że w swojej działalności opozycyjnej Wiesław Ukleja współpracował ze Zbigniewem Bereszyńskim. Było tak już w liceum. Później obaj razem wydawali studencki biuletyn "Opolitechnik".
www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Wies%C5%82aw_Ukleja
W tekście zamieszczonym w NGO nazwisko Bereszyńskiego w ogóle się nie pojawia. Całość zasług zbiera jednoosobowo sam Ukleja. Bardzo brzydki sposób "poprawiania" historii. Podobnie redagowano kiedyś osławioną historię WKP(b), wykreślając dokonania Trockiego i innych osób, które z czasem znalazły się w konflikcie ze Stalinem. Czy do takich wzorców chcą nawiązywać redaktorzy NGO? Rozumiem, że w pewnych środowiskach może występować zapotrzebowanie na legendy ale czy legendy muszą fałszować historyczną rzeczywistość?
Koniec cytatu.
Nie minęła nawet godzina, a redakcja NGO komentarz ten skasowała. Najwyraźniej nie wolno polemizować z "jedynie słuszną" wizją historii opolskich środowisk opozycyjnych, jaką raczyli nam zaprezentować redaktorzy NGO. Tak wygląda w praktyce informacyjna otwartość owego portalu oraz jego „polityka historyczna”. Warto wiedzieć, z kim ma się do czynienia.
Zbigniew Bereszyński