Dodaj do ulubionych

Teatr Eko-Studio przed premierą

IP: *.citysat.com.pl / 80.48.70.* 09.05.04, 21:39
Właśnie wróciłam z premierowego przedstawienia "Rajmunda i Julki", na które
niestety nie weszłam. wszystko z prostej przyczyny - nie miałam zaproszenia.
I właściwie nie powinnam mieć pretensji do nikogo, gdyby nie fakt, że o
zaproszeniach nie byłam powiadomiona ani, co gorsze, nie mogłam sama siebie
powiadomić, ponieważ wszelkie informacje na temat spektaklu (a było ich dość
dużo w Radio, telewizji i w internecie) nie wzmiankowały słowem na temat
zaproszeń. Trudno. Resztkami nadziei prosiłam niezwykle miłą panią "Z listą
Gości" o to, żeby sprzedała mi bilecik stojący. I już, już miałabym ten
bilecik, gdyby nie druga pani "w błekitach", która to fakt chęci zakupienia 6
bilecików stojących musiała skonsultować z "szefem". I nagle proszę państwa
nie tylko znikła nadzieja na bileciki ale także znikła wszelka uprzejmość obu
pań. Zaczęto na mnie i moich współtowarzyszy niedoli krzyczeć, że przecież
premiera jest równoznaczna z istnieniem obowiązkowych zaproszeń (co nie jest
do końca prawdą, poniewać jedna z ostatnich premier Kochanowskiego "Noże w
kurach" zapraszała wszystkich chętnych widzów do zakupu biletów premierowych
w cenie 25zł) i że ona tu nic nie poradzi bo i tak mają komplet + trzydzieści
osób. Jak to możliwe, zachodzę w głowę, skoro tak starannie zostało
przeprowadzone "legitymowanie z zaproszeń"? Dzisiaj poczułam się jak za PRL-u
kiedy to stało się w ogonku po pomidorową a wypacykowana pani rodem z "Misia"
S.Barei wymuszoną grzecznością syczała "proszę". Tylko to już nie jest PRL a
i ogonek za czym innym.

Żałuję, że nie zobaczę "Rajmunda i Julki".
I upraszam się o dokładniejsze informacje na temat kolejnych premier Teatru
Eko-Studio, żebym nie nastręczała nikomu żadnych kłopotów.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka