Dodaj do ulubionych

Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowych

IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 25.06.11, 00:14
Wątek o rowerzystach na chodnikach wygasł. Pora więc omówić zachowania rowerzystów na drogach, na których równe prawa mają piesi i rowerzyści. Doskonałym przykładem jest tu droga do Bolkosee, chluba naszego miasta, wzdłóż której jego władze pragną usytuować największa w Polsce siłownię pod gołym niebem, uszczęśliwiając tym sposobem sporą część mieszkańców. Bodaj w maju przemierzałem tę drogę wpierając się na kijach, wraz z towarzyszką i dożycą. Uszy miałem wolne od słuchawek, w których szumiał wiatr pieniący fale Odry, ręce zajęte kijami no i prowadziłem konwersację, bo marsz temu sprzyjał. Przyznam, że nie szliśmy gęsiego, no bo kto tak chodzi? Co jakiś czas zza pleców wyskakiwali profesjonaliści na rowerach w kaskach, wyprzedzając mnie na grubość lakieru na kijach. Inni wyprzedzali mnie z moją prędkością, co też nie było przyjemne, no bo się ich nie spodziewałem. Ca z pięćdziesięciu ich było, w różnym wieku i na różnistych rowerach. Niektórzy nawet zjeżdżali na trawę by nas wyprzedzić. Z tymi co jechali z naprzeciwka, nie bylo żadnych problemów, bo widząc ich robiłem im miejsce by bezkolizyjnie mogliśmy się minąć. Im więcej mi tak zza pleców wyskakiwało, pewien rodzaj irytacji, wcoorvoo zaczął narastać i maszerowanie stawało się mniej przyjemne. Śmigaczom biorącym mnie od zadka jakby adrenalina rosła, że gościu się wzdrygiwał podczas wyprzedzania. No i szedłem nasłuchując co jedzie z tyłu i odwracając się co chwila, co nie jest komfortowe. W końcu zacząłem zwracać uwagę. Dzwońżesz człowiecze, jak masz dzwonek. Ale nikt nie dzwonił. No i się w końcu doczekałem. Ktoś użył dzwonka, zrobiłem miejsce i wyprzedził mnie może czteroletni pędrak w kasku a jadąca z nim mama byla wyraźnie zakłopotana. Coraz wiecej mnie wyprzedzało rowerzystów wstydliwców, bo mając dzwonek,wcale go nie używali. No to się wcoo.. i spuściłem dożycę ze smyczy. No im wiecej przeszkód na drodze, to zaczną używać dzwonka, sądziłem. A gdzie tam, śmigaczom w to graj, bo jakbym im w slalomie tyczek dołożył. Rekreacjoniści zwalniali w ciszy. Aż trafił się gościu wiekowy, znający przepisy i pouczył - psa trzeba prowadzić na smyczy. A rower powinien mieć dzwonek - ja mu na to. Gość z radoscią wykrzyknął - mam! No to dlaczego nie używasz - ja też smycz mam! Pojechał. W drodze powrotnej, ci sami, którym zwracałem uwagę, znowu mnie wyprzedzali. Czy któryś użył dzwonka? Żaden. Nawet ten, co wiedział jak psy prowadzć.
Obserwuj wątek
    • Gość: Zdrowy Rozsądek Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy IP: *.g1.citymedia.pl 25.06.11, 09:08
      @Behemot - przeczytaj uważnie co napisałeś ;)
      Streszczę: Behemot (wraz z Partnerką i suką) szli całą szerokością ścieżki pieszo-rowerowej. Żaden z rowerzystów nie opiórkał Behemota-zawalidrogi, żaden go nie potrącił. Jednak gdy Behemota minął kolejny rowerzysta, Behemot-zawalidroga dostał wkooo....rwienia i olśnienia - rowerzyści, którzy go mijali nie używali dzwonka! I tą genialną myślą rozpoczął nowy wątek na forum...

      Najpewniej gdyby rowerzyści dzwonili Behemot napisałby coś w ten deseń:
      „Jakże nieprzyjemni są rowerzyści na drogach, na których mają równe prawa z pieszymi. Dzwonki mijających mnie profesjonalistów w kaskach rowerowych zagłuszały nie tylko szum słodkich fal Odry, ale także mój dyskurs z Partnerką. Zagłuszały nawet moje głośne wrzaski protestu! Próbowałem się opędzić od nich kijkami, ale byli zbyt szybcy i moje kijki mijały ich o grubość lakieru :( Próbowałem poszczuć na rowerzystów moją dogicę, ale wśród zgiełku dzwonów rowerowych biedna sunia nie słyszała komendy i zagubiona miotała się po ścieżce... w te i nazad, w te i nazad, w te i nazad... Uważajcie rowerowe cwaniaki bo, już niedługo powinny na ścieżkach pojawić się patrole milicji z miernikami decybeli wystawiające mandaty, które nauczą was szacunku do prawa.”

      Behemot – przestań się czepiać nieważnych szczegółów i ciesz się życiem :)
      • Gość: cyklista Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 25.06.11, 09:55
        To po co jest dzwonek przy rowerze?
        • przemo_opole Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy 25.06.11, 10:34
          IMHO nie do rozganiania pieszych. Kurcze, Behemota chyba nieco poniosło. W wątku o rowerach na chodnikach pisał z sensem, a tu... ? Widac różne są odczucia i reakcje ludzkie, u mnie np. wyjątkowe wqu...ie powoduje jak ktoś na mnie dzwoni.
          A drodze pieszo-rowerowej chodzę tak, żeby sie każdy zmieścił.
          • Gość: chello Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.11, 11:44
            Od pewnego czasu można zaobserwować u behemota objawy uwiądu. Jest to uwiąd starczy. Objawy? Takiego podstarzałego piernika zaczyna denerwować wszystko i wszyscy. Behemot, ziomalu, zacznij Ty się wreszcie cieszyć wreszcie życiem. Swoim życiem.
      • alanta1 Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy 25.06.11, 18:31
        Zdrowy Rozsądku, uwielbiam Cię :)
    • gandharwa trąbka rowerowa o mocy 115 dB 25.06.11, 11:55
      Ja też przeczytałem wpis ze zdziwieniem. Na początku miałem problem z właściwym przyporządkowaniem słowa "dożyca" ( żona Doży weneckiego?) ale opis rozwiał wątpliwości.

      Drogi Behemocie: w żarcie odpowiem, że istnieją różne dzwonki czy trąbki rowerowe, niektóre bardzo głośne. Gdybym ja dla przykładu taką o mocy 115 decybeli trąbnął Ci za plecami to albo ty byś padł trupem na zawał albo dożyca by mnie zagryzła. Jak by nie było, trup by się ścielił gęsto :-)

      A tak serio to Ci powiem, że ja tą trasę robiłem już niejednokrotnie na rolkach. Poruszałem się szybciej niż ty, tak więc prawdopodobieństwo kolizji z rowerzystami wyskakującymi zza winkla było większe. Mimo tego ani razu się nawet nie otarliśmy o siebie, trąbienie nie było konieczne. Największy problem dla mnie stanowili za to ludzie z psami ( na smyczy), gdy smycz zagradzała w poprzek całą ścieżkę gdy pies chciał pobuszować w krzykach po przeciwległej stronie chodnika. Ale to była drobnostka, od czegoś hamulce w rolkach też są.
      • Gość: behemot Ale jaja... IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 25.06.11, 14:04
        Cyklista zadał krótkie, konkretne i bezwzględne pytanie esencjonalne - po co dzwonek przy rowerze? - jest wymagany od blisko już stu lat -dodam od siebie. No jak nie wiem po co, to nie zabieram głosu a jak wiem to odpowiadam. Obdarzeni nieprzeciętnym aparatem myślowym, wzbogaconym fakultetami, znajomością cywilizowanego świata na którego obyczaje czy rozwiązania często się powołują, nie potrafili odpowiedzieć - jak student na egzaminie, który gada, to nic, że nie na temat ale pokazuje, że wiedzę jakąś ma, dość odległą od jej zakresu zawężonego pytaniem.
        Przemo napisał, że nie do rozganiania pieszych. Słusznie, bo pieszych nie należy rozganiać. No i wqrwia go jak na niego dzwonią. Można sądzić, że jak używa roweru, to majac wzgląd iż sam nie lubi, również dzwonka nie używa w stosunku do innych użytkowników. No ale byl blisko prawdziwej odpowiedzi na pytanie.
        Chello w ogóle nie dał odpowiedzi, pojechał mi po uwiądzie i wyrobach cukierniczych, na końcu złożył życzenia bym cieszyl się życiem na ścieżce pieszo rowerowej, ale jak tu sie cieszyć?
        Gandharwa tłumaczył coś o niezrozumieniu terminologii, poźniej popisał się wiedzą z zakresu trąb rowerowych o mocy 115 decybeli, przy czym wykazał się kompletną ignorancją z zakresu ich używania, bo sygnału dźwiękowego używamy w takiej odległosci od ostrzeganego, by ten mógł zareagować. Później opisał swe wrażenia z pokonywania ścieżki, dróżki, na rolkach utyskując na smycze ale po co jest dzwonek na kierownicy roweru - nie odpowiedział. No ale to jest tak gdy się nie umie lub nie chce odpowiedzieć wprost, robi się to w sposób opisowy.
        Ponawiam więc pytanie. Po co jest dzwonek przy rowerze?
        Dla ułatwienia dodaję, że można jej część znaleźć w tym poście.
        • przemo_opole Re: Ale jaja... 25.06.11, 14:13
          No, to wyszło żem też nieprzepisowy bo na żadnym z rowerów dzwonka nie mam. I dobrze mi z tym. Mam za to sprawne hamulce.
          Ale OK, przyjmuję - na ścieżce pieszo-rowerowej można pieszych ostrzegać. Na chodnikach uważam to za niedopuszczalne i uważam właśnie za rozganianie.
          Tylko róbmy to (ostrzeganie) delikatnie i z kulturą i broń Boże nie przy użyciu fanfarów rodem z 20-tonowego ciągnika siodłowego z naczepą.
          A ja i tak pozostanę nieprzepisowy i dzwonka ani innej trąby nie zamontuję :)
        • alanta1 Re: Ale jaja... 25.06.11, 18:39
          Gość portalu: behemot napisał(a):

          > Ponawiam więc pytanie. Po co jest dzwonek przy rowerze?

          To ja wprost odpowiem, na co MI jest dzwonek potrzebny. Podobnie jak Przemo, nienawidzę, jak ktoś na mnie dzwoni. Dlatego używam dzwonka tylko ostrzegając innych rowerzystów.
          A nie, jeszcze wtedy, gdy piesi są tam, gdzie ich być absolutnie nie powinno - na ścieżkach rowerowych.

          W innych przypadkach mówię głośno "przepraszam".

          Łażenie zaś całą szerokością ścieżki i puszczanie psa bez smyczy w miejscach publicznych uważam za chamski zwyczaj i nie liczenie się z innymi.
          • przemo_opole Re: Ale jaja... 25.06.11, 18:45
            Sposób poruszania się niektórych (wielu) pieszych po chodnikach i nie tylko zasługuje na kolejny temat. Tu także jest wiele do zrobienia.
          • okobar79 Re: Ale jaja... 25.06.11, 19:14
            a ja dzwonek na rowerze mam i czasem uzywam...
            nie zawsze, bo czasami wystarzy głośne przepraszam...
            ale ja jeżdżę głównie po drogach rowerem, rzadko po ciągach rowerowo-pieszych, po chodnikach od jakichś 2 lat - nigdy
        • gandharwa Re: Ale jaja... 25.06.11, 19:45
          Z tego co zdołałem wyczytać na forach rowerowych taki klakson 115 dB nie służy do mordowania pieszych ale do walk ulicznych rowerzystów z kierowcami na drogach. Bardzo się ponoć dobrze sprawdza wobec autobusów czy ciężarówek z przyczepą zajeżdżających drogę przy zbyt szybkim zakończeniu manewru wyprzedzania.

          A co do twoich słów behemocie to nie powinno się iść tą dróżką na kąpielisko Bolko całą szerokością bo jak wyjedzie rowerzysta za winkla to dzwonek już niewiele pomoże tylko po hamulach od razu trzeba. Jak nie ma się hamowania w piaście to raczej trudno jest jednocześnie obsługiwać dzwonek i hamulec.
          • Gość: behemot Re: Ale jaja... IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 25.06.11, 21:19
            Alanto zmień sposób myślenia, bądź iterpretacji faktu dzwonienia dzwonkiem rowerowym. Nikt kto dzwoni, nie dzwoni NA CIEBIE ale dla Ciebie, bo ostrzega Cię że się do CIEBIE zbliża rowerzysta, pojazd, zwłaszcza z kierunku którego nie widzisz, nie kontrolujesz. I to w sytuacji gdy jedziesz rowerem, czy idziesz piechotą. Twój egoizm przejawia się tym, " to ja wprost odpowiem, na co MI jest dzwonek potrzebny....używam dzwonka tylko ostrzegajac innych rowerzystów" Otóż dzwonek nie jest tylko tobie potrzebny ale głównie innym użytkownikom drogi. Przypominam, że mówimy o ścieżce pieszo rowerowej. Wypowiadanie głośno przepraszam, niesie z sobą poczucie winy i jak sądzę inne przypadki, mają miejsce wtedy, gdy jedziesz po chodniku. A jak iść ścieżką pieszo rowerową gdy idzie się na spacer np, z rodziną, psem, wózkiem, małymi dziećmi prowadzonymi za rekę? Gęsiego? To jest chamstwo? Przecież tak samo chodzisz. To ty się liczysz tylko z rowerzystami gdy ugniatasz siodełko, reszta to chamstwo.
            Gandharwa znowu popisuje się ignorancją usprawiedliwiając rowerzystów - nie powinno się iść tą dróżką całą szerokością, bo jak wyjedzie rowerzysta za winkla to dzwonek już niewiele pomoże. Strach mnie obleciał, przed takim kamikadze. Przecież jak nie widzisz drogi za zakrętem, to nie grzejesz na maksa ufny w siłę hamulców. Przecież to podstawa poruszania się po drogach wszelkich - dostosować prędkość do warunków drogowych. Jedziesz samochodem, rowerem, na nartach nie widzisz co sie dzieje za zakretem, zwalniasz. To jest nawyk, odruch samozachowawczy, a ty wierzysz w hamulce w piaście. Faktycznie, przy takiej technice jazdy, klakson, dzwonek czy najgłośniej wykrzyczane przepraszam nie pomoże.
            • alanta1 Re: Ale jaja... 25.06.11, 21:47
              Gość portalu: behemot napisał(a):

              > Alanto zmień sposób myślenia

              To nie jest kwestia myślenia, lecz odruch bezwarunkowy. Jak ktoś wrzaśnie koło mnie, to takoż podskoczę, nawet jeśli ten ktoś nie wrzeszczy na mnie. A stosując zasadę "nie rób drugiemu co tobie nie miłe" nie zamierzam narażać innych na to, co mi podnosi ciśnienie.

              > Twój egoizm przejawia się tym, " to ja wprost odpowiem, na co MI jest dzwonek potrzebny

              Dziwacznie pojmujesz czym jest egoizm, pisałam "MI", nie chcąc się wypowiadać w imieniu innych rowerzystów, bo nie wiem, do czego im jest dzwonek potrzebny. Niechęć do uogólnień to egoizm???

              > Wypowiadanie głośno przepraszam, niesie z sobą poczucie winy

              Uomatko, masz poczucie winy mówiąc przepraszam ? :) To słowo ma różne odcienie, tu używam go analogicznie do angielskiego "excuse me"


              > A jak iść ścieżką pieszo rowerową gdy idzie się na spacer np, z rodziną, psem, wózkiem, małymi dziećmi prowadzonymi za rekę?

              To ile ma ta ścieżka, że z wózkiem czy dzieckiem za rękę zajmuje się jej całą szerokość ?

              > Przecież tak samo chodzisz.

              Nie, ja chodzę dosyć szybko, zwykle wyprzedzam innych pieszych. I wkurzają mnie piesi zajmujący całą szerokość chodnika, bo co chwilę muszę mówić "przepraszam". Dlatego sama chodzę jak najbliżej prawej strony.
              • przemo_opole Re: Ale jaja... 25.06.11, 22:38
                No właśnie, trzeba rozróżnić "excuse me" od "I`am sorry". W języku polskim brak tego rozróżnienia, niestety.

                I też niestety, rodznki czy rozbawione grupki młodzieży a także np. w sile wielu słuchaczy UO czy WSZiA wracając z zajęć potrafią całkowicie zapomnieć, że chodnik nie jest jednokierunkowy i tylko dla nich dedykowany. Podobnie ma tłum wylegający rano z dworca PKP. Ale to nie wszystko, mógłbym długo opisywac kuturę (a raczej brak) chodzenia i byłoby pewnie więcej do napisania niż o rowerach na chodnikach.

                Też chodzę szybko i też mnie wkurza, że muszę "przepraszać" ludzi nie szanujących innych. Jak ktoś ma wątpliwości to proponuję choćby "spacerek" po Ozimskiej od pl. Wolności do Kołłątaja po stronie dawnego kina.

                Nawyku chodzenia prawą stroną prawie nie ma, tak samo jak nawyku nie chodzienia parami/grupami w wąskich miejscach. Naprawdę nie wszędzie się trzeba trzymać za rączkę.
                Potem taki delikwent/ka jest zdziwiony, że się na mnie "nadziewa". A gdzie mu miałem ustąpić miejsca? Wtopić się w ścianę (na Ozimskiej) lub w płot (na Strzelców przy MDK)???
                • alanta1 Re: Ale jaja... 26.06.11, 10:32
                  przemo_opole napisał:

                  > No właśnie, trzeba rozróżnić "excuse me" od "I`am sorry". W języku polskim brak
                  > tego rozróżnienia, niestety.

                  Przemo , Ty też ? <aaaaaa>.
                  Tego rozróżnienia dokonuje się w kontekście, jak pytam "przepraszam, która godzina", to jest oczywiste, że nie mam poczucia winy, a przepraszam jest formą zwrócenia uwagi, a nie błaganiem o wybaczenie :)
                  • przemo_opole Re: Ale jaja... 26.06.11, 10:35
                    Nie, ja nie :) Zle mnie odebrałaś tym razem.

                    Mnie w liceum jeszcze uczono, że jak się chce kogoś kopnąć w kostkę to się mu mówi :excuse me" potem się kopie i na koniec mówi "I`am sorry" :)))
                    • alanta1 Re: Ale jaja... 26.06.11, 11:00
                      :D
            • gandharwa Re: Ale jaja... 25.06.11, 22:23
              Behemot mylisz się i tyle. Nie wiem, jak często jeździsz na rowerze czy samochodem ale twierdzenie, że jadę tak szybko by na 100% zatrzymać się przed stojącym w miejscu lub poruszającym się w kursie kolizyjnym pojazdem/pieszym bez mocniejszego hamowania to fikcja. Równie dobrze mogę przykładać ucho do szyny czy pociąg nie jedzie.

              Przy zasłoniętym zakręcie, łuku drogi musisz po prostu zaufać, że druga strona będzie poruszała się zgodnie z przepisami lub zasadą savoir vivre'u. Czyli w naszym przypadku nie tylko ja będę ostrożny i czujny ale i pieszy będzie uważał i tak szedł, by mógł szybko zrobić przejście. Myślenie, że za zakrętem będzie stado słoni z psem a jeszcze do tego mam jechać tak wolno, by zdążyć ( z kilkusekundowym wyprzedzeniem? ) zadzwonić to tylko pobożne życzenia, gdyż na tej akurat ścieżce na kąpielisko równałoby się to prowadzeniu roweru.

              A ja na rowerze jadę a nie go prowadzę. Nawet jak rekreacyjnie to 10 km/h nie jest chyba szarżowaniem?
              • Gość: behemot Nie będziemy dzwonić i już IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 01:48
                nie bo nie. Mała rzecz, dzwonek rowerowy a ileż wzbudza emocji. Kontrowersji wręcz. A jakie ciekawe uzasadnienia, by go nie używać, teorie wprost, nie montować na kierownicy, bo i po co. Jako żywo przypominają tłumaczenia kierowców z programu Uwaga pirat, albo Drogówka.
                Alanta uprawia slownego palanta i brnie w swoje wydumane racje. Pisze:
                To nie jest kwestia myślenia, lecz odruch bezwarunkowy. Jak ktoś wrzaśnie koło mnie, to takoż podskoczę, nawet jeśli ten ktoś nie wrzeszczy na mnie. A stosując zasadę "nie rób drugiemu co tobie nie miłe" nie zamierzam narażać innych na to, co mi podnosi ciśnienie
                O co tu chodzi nie bardzo wiadomo. Poruszanie sie po drogach pieszo rowerowych (by trzymać sie ściśle omawianego tu zagadnienia a nie pisać o chodnikach, autostradach i drogach - bo to nie na temat) jest kwestia zasad a nie uznaniowości co mi miłe i niemiłe. Wyciaganie wniosku, że dzwonek mi niemiły to i pozostałym też, jest na wyrost. No i nie wie do czego jest dzwonek potrzebny innym rowerzystom. A przecież wszystkim jest potrzebny do jednego celu. Ale według niej pełna dowolność. Potem pisze
                To ile ma ta ścieżka, że z wózkiem czy dzieckiem za rękę zajmuje się jej całą szerokość ?
                To nie byłaś tam, nie wiesz, a dyskutujesz zawzięcie? Ma ca 3 m.
                No i mota sie dalej, byle jej było na wierzchu:
                Nie, ja chodzę dosyć szybko, zwykle wyprzedzam innych pieszych. I wkurzają mnie piesi zajmujący całą szerokość chodnika, bo co chwilę muszę mówić "przepraszam". Dlatego sama chodzę jak najbliżej prawej strony.
                Tak chodzisz z dzieckiem i mężem po ścieżce spacerowej czy po chodniku do pracy? Znów pomieszanie z poplataniem, byle coś powiedzieć i obronić coś,czego obronić sie nie da(przeczytaj temat watku proszę trzymaj sie go)
                Przemo poszedł w rozważania lingwistyczne i na chodniki - znów nie na temat. Piana sie rozlewa.
                Króluje zaś gandharwa
                Przy zasłoniętym zakręcie, łuku drogi musisz po prostu zaufać, że druga strona będzie poruszała się zgodnie z przepisami lub zasadą savoir vivre'u. Czyli w naszym przypadku nie tylko ja będę ostrożny i czujny ale i pieszy będzie uważał i tak szedł, by mógł szybko zrobić przejście. Myślenie, że za zakrętem będzie stado słoni z psem a jeszcze do tego mam jechać tak wolno, by zdążyć ( z kilkusekundowym wyprzedzeniem? ) zadzwonić to tylko pobożne życzenia, gdyż na tej akurat ścieżce na kąpielisko równałoby się to prowadzeniu roweru.
                On nie uznaje fundamentalnej zasady ograniczonego zaufania, ale zaufanie pokłada w innych uczestnikach ruchu i savoir vivre tychże. Wobec siebie stosuje ulgę, bo jest na rowerze i pragnie poczuć wiatr we włosach i muchy w zebach. Ja zaperwallam a tamci maja być correct. No i zwalnia się z myślenia co będzie za zakrętem. Włosy powinny deba stawać nie tylko pieszym ale i nadjezdżajacym z naprzeciwka cyklistom jadacym w grupie a nie w wachlarzyku czy gesiego.
                Odnosze wrażenie, że niektórzy rowerzyści traktują tę ścieżkę pieszo rowerową jak droge dla rowerów, rozwijajac duze prędkości i straszac pieszych, nie uprzedzając ich dzwonkami, że się zbliżają co na takich traktach jest ich obowiazkiem. TYmczasem chodzi o to, by jedni i drudzy rekreacyjnie i bezpiecznie (bo po to ona jest) dotarli do celu. Jeżeli grupa pieszych zajmuje ścieżkę, do czego ma prawo (podobnie jak grupa rowerzystów), to nadjeżdzajacy nieco szybciej z tyłu powinni ich ostrzec dzwonkiem w odpowiedniej odległści, że sie zbliżaja i większość wspomnianych zrobi im miejsce. Jak nie zrobi to mozna zbluzgać. Przeciez to jest takie proste. A tak mamy agresję za kierownicą samochodu, roweru.
                • alanta1 Re: Nie będziemy dzwonić i już 26.06.11, 10:57
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  > To nie byłaś tam, nie wiesz, a dyskutujesz zawzięcie? Ma ca 3 m.

                  To może się zdecyduj, czy dyskutujemy ogólnie o ścieżkach, czy tylko o tej jednej, a kto tam nie był wara mu od dyskusji :P
                  Karzesz mi czytać tytuł wątku, a sam go zawężasz ?
                  3m to wystarczająca szerokość, żeby spacerować połową, człowiek zajmuje przeciętnie jakieś 80cm, wózek ma 60cm, dwie osoby obok siebie nie zajmą całej ścieżki.

                  > Tak chodzisz z dzieckiem i mężem po ścieżce spacerowej czy po chodniku do pracy?

                  Wyobraź sobie, ze stosuję jednolitą zasadę poruszania się po drogach, czy idąc do pracy, czy spacerując z rodziną, i próbowałam to wytłumaczyć, ale to dla ciebie za trudne.

                  > Odnosze wrażenie, że niektórzy rowerzyści traktują tę ścieżkę pieszo rowerową j
                  > ak droge dla rowerów

                  A ja odnoszę wrażenie, ze Behemot traktuje ścieżki publiczne jak swoją prywatną własność.

                  > uprzedzając ich dzwonkami, że się zbliżają co na takich traktach jest ich obowiazkiem (...)
                  > Jeżeli grupa pieszych zajmuje ścieżkę, do czego ma prawo (podobnie jak grupa rowerzystów)

                  A te obowiązki i prawa są gdzieś zapisane, czy istnieją tylko w twojej głowie? Może w PoRD ?

                  PS. Behemocie, jest takie powiedzenie: jeśli jedna osoba ci mówi żeś pijany, to ją olej, ale jeśli twierdzi tak 10-ciu ludzi, to idź się połóż...
                  • przemo_opole Re: Nie będziemy dzwonić i już 26.06.11, 11:18
                    >Wyobraź sobie, ze stosuję jednolitą zasadę poruszania się po drogach, czy idąc do pracy, czy > spacerując z rodziną, i próbowałam to wytłumaczyć, ale to dla ciebie za trudne.

                    Ale to też nie jest metoda. Na chodniku trzeba się samodyscyplinować, bo zwykle zbyt szeroko nie jest. Na scieżce spacerowej, jakby nie patrzeć ona taka jest zarówno dla pieszych jak i dla rowerzystów, uchodzi nieco więcej i jak 2-3 osoby idące obok siebie zajmują połowę szerokości to jest ok. W końcu idą na spacer, pogadać, nacieszyć się swojim towarzystwem.
                    Wszystkie te problemy są niestety efektem braku kultury u wielu ludzi.
                    Dzisiaj mnie potrącił (szturchnął) rowerzysta jadący chodnikiem koło PZU na Ozimskiej. Jechał razem z żoną, oboje Państwo w wieku 60+. Powstrzymałem się od jakiejkolwiek reakcji ze względu na możliwe nastepstwa, których wcale bym nie chciał. Ale kultury to w narodzie brakuje.
                    • alanta1 Re: Nie będziemy dzwonić i już 26.06.11, 11:48
                      przemo_opole napisał:

                      > Na scieżce spacerowej, jakby nie patrzeć ona taka jest zarówno dla pieszych jak i dla rowerzystów, uchodzi nieco więcej i jak 2-3 osoby idące obok siebie zajmują połowę szerokości to jest ok.

                      To jest metoda, samodyscyplinę trzeba mieć w każdym miejscu publicznym bo są tam inni, wszystko zależy od tego, jak traktujesz ścieżkę.
                      Jeśli jest to miejsce do poruszania się, to stosuję na niej zasady podobne do jazdy ulicą: staram sie być jak najbliżej prawej krawędzi i zostawiam drugi pas wolny. To jest IMO wyraz szacunku dla innych uczestników ruchu. Raz ja jestem szybsza i wyprzedzam wolniejszych oczekując, że mi miejsce zostawią, innym razem ja jestem wolniejsza i zostawiam miejsce szybszym (tu rowerzystom) stosując przywoływaną przez Behemota zasadę ograniczonego zaufania.
                      W sumie to Behemot sam sobie przeczy w tym wątku :)

                      A jak chcę pogadać z grupą osób, to idę na piwo :D
                      • przemo_opole Re: Nie będziemy dzwonić i już 26.06.11, 12:03
                        Piwo to dobry sposób na pogaduszki, ale mimo wszytsko nie mogę oczekiwać iż kilka osób idących na spacer od mostu do kapieliska Bolko będzie szło "gęsiego", dlatego uważam że w tym miejscu wolno trochę więcej, oczywiście z poszanowaniem innych.
                        • alanta1 Re: Nie będziemy dzwonić i już 26.06.11, 12:16
                          przemo_opole napisał:

                          > dlatego uważam że w tym miejscu wolno trochę więcej, oczywiście z poszanowaniem innych.

                          Uważam podobnie, przy 3m szerokości można spokojnie iść parami i rozmawiać.
                      • Gość: behemot Do alanty IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 21:39
                        "Z biegiem lat, z biegiem dni, nieustannie rośnie ilość osób, które mogą nas pocałować w dupę"
                        Wykazując się niemałą odwagą, ciekawością no i co tu dużo mówic lubieżnością chyba bym sie zdecydował pocałować jak mówiesz was
                  • Gość: behemot Kapitalne... IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 13:14
                    > PS. Behemocie, jest takie powiedzenie: jeśli jedna osoba ci mówi żeś pijany, to
                    > ją olej, ale jeśli twierdzi tak 10-ciu ludzi, to idź się połóż...
                    To zastosuj to wobec gliniarza z drogówki...
                    • alanta1 Re: Kapitalne... 26.06.11, 13:58
                      Gdyby analogia stanęła za tobą i kopnęła cię w tyłek, to i tak byś jej nie zauważył...

                      EOT
                • gandharwa Re: Nie będziemy dzwonić i już 26.06.11, 15:46
                  Behemot cytuje. Dobrze, to ja też posłużę się cytatami. Czy można wysnuć taki wniosek:

                  On nie uznaje fundamentalnej zasady ograniczonego zaufania, ale zaufanie pokłada w innych uczestnikach ruchu i savoir vivre tychże. Wobec siebie stosuje ulgę, bo jest na rowerze i pragnie poczuć wiatr we włosach i muchy w zebach. Ja zaperwallam a tamci maja być correct

                  na podstawie takich słów?

                  Przy zasłoniętym zakręcie, łuku drogi musisz po prostu zaufać, że druga strona będzie poruszała się zgodnie z przepisami lub zasadą savoir vivre'u. Czyli w naszym przypadku nie tylko ja będę ostrożny i czujny ale i pieszy będzie uważał i tak szedł, by mógł szybko zrobić przejście (...) Nawet jak rekreacyjnie to 10 km/h nie jest chyba szarżowaniem?

                  Mówimy o tym samym: o zasadzie ograniczonego zaufania. Która dotyczy dwóch stron, pieszego także. Ty zaś z niezrozumiałych dla mnie względów założyłeś, że można się poruszać całkowicie beztrosko bo "rowerzyści mają dzwonki" i powinni ich używać. Otóż tak, używają ich niekiedy, ale nie w każdej sytuacji jest to możliwe lub uzasadnione, dlatego ty, jako pieszy, musisz się poruszać tak, by nie być mimowolnie ofiarą kolizji. Właśnie z powodu zasady ograniczonego zaufania.

                  Dla Twojej informacji. Dzwonek mam i niekiedy go używam, jednak nie po to,. by profilaktycznie wydzwaniać przed każdym rogiem.
    • gandharwa Polecam 26.06.11, 00:02
      www.gddkia.gov.pl/userfiles/articles/i/infrastruktura-rowerowa_3000//documents/zdarzenia_rowerowe-2006_2008.pdf
      • Gość: behemot Re: Polecam IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 02:24
        Skorzystałem z polecenia. Ciekawe kobylaste opracowanie. Po pobieznym przejrzeniu ma się ono nijak do tematu tego watku o zachowaniach rowerzystów na drogach pieszo rowerowych. Nie ma tam nic (jak po pobieżnym przejrzeniu stwierdzam) o rowerzystach jako sprawcach wypadków na drogach pieszo rowerowych. Może nikt tego zjawiska nie badał, ze względu na niewielka ilość takich traktów, jak i też niewielką ilość zdarzeń zgłaszanych na policję. Stąd niewątpliwa luka badawcza. Stosowniej ten link było wrzucić do wątku o opolskich rowerzystach na chodnikach, co by ich obecność na chodnikach jakoś wyjaśniało i usprawiedliwiało. Tutaj jest to nie na temat po prostu.
        • Gość: Zdrowy Rozsądek Re: Polecam IP: *.g1.citymedia.pl 26.06.11, 09:39
          Wątek o używaniu dzwonków wygasł.
          Dowiedzieliśmy się bowiem od Behemota wszystkiego.
          1.1. Jak rowerzysta nie używa dzwonka to można go zbluzgać;
          1.2. Nie używanie dzwonków jest przyczyną agresji za kierownicą roweru i samochodu.
          2. Nie mamy mówić „przepraszam” gdyż to świadczy o poczuciu winy (genialna freudowska interpretacja ;)
          Behemot, proponuję byś otworzył następny, równie emocjonujący wątek np. o tym czy rowerzyści powinni mieć włączone światła przez cały dzień.
          • Gość: behemot Re: Polecam IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 09:54
            Zdrowy Rozsadek ma fajny nick ale pusto we łbie. Co mi z twojego grzecznościowego, usłużnego przepraszam, jak kodeks nakazuje uzywać dzwonka? Co mi z twojego przepraszam metr za plecami. Wypada odpowiedzieć proszę bardzo, nie gniewam się i robić swoje. Czy to w Unii czy Polsce dzwonek jest sygnałem rozpoznawalnym jak klakson samochodu. Co z twego przepraszam jak ścieżką bedzie podążać Rajdżip. Operdolisz ją, że chamka nie rozumie. Więc dzwoń człowieku, bo za przepraszam cię zbluzgam.
            • Gość: Zdrowy Rozsądek Re: Polecam IP: *.g1.citymedia.pl 26.06.11, 11:51
              Można swoje przybycie oznajmiać kulturalnym słowem „przepraszam” lub kodeksowo dzwoniąc dzwonkiem. Pierwszy przypadek tworzy bardziej miłą atmosferę i tą wersję wybieram. Wolę dogadywać się z ludźmi i cieszyć się jazdą, niż bezmyślnie trzymać się przepisów. I to wszystko.

              PS Świetna samokrytyka Behemocie: >>dzwoń człowieku, bo za przepraszam cię zbluzgam.<<
              • Gość: behemot Re: Polecam IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 12:42
                Można to pić kawę w szklance, filiżanance lub plastikowym kubku. Na pieszo rowerowej drodze obowiazują zasady zrozumiałe dla użytkowników. Swoje przybyćie oznajmia się kulturalnym dzień dobry, zas zbliżanie sie do grupy pieszych "oznajmia" sie dzwonkiem. A przepisy nie maja tworzyć atmosfery, tylko porządkować i wytyczać zasady zrozumiałe dla uczestników, słuzące ich bezpieczeństwu.
    • Gość: Qabes Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy IP: *.play-internet.pl 26.06.11, 09:41
      Pies w miejscach publicznych ma być na smyczy i mieć kaganiec. Jeżeli tego nie miał (a przyznałeś, że psa ze smyczy spuściłeś) to jesteś na równi z tymi rowerzystami co cię tak denerwują. A tak z ciekawości, to torebki na psie odchody miałeś? Sam z moją latoroślą się tamtędy przechadzam i dużo więcej grozy we mnie wzbudzają psy wielkości warchlaka spuszczone ze smyczy bez kagańca niż rowerzyści. Nie wspominając o odchodach jakie te wasze pupile zostawiają za sobą w trawie - zaraz przy chodniku, byle się tylko na zielone wysrał! Prawda jest taka, że spuszczając psa ze smyczy sam pokazałeś swój poziom! Rowerzysta przynajmniej nie sra w trawie (chociaż widząc te psie odchody nie raz się zastanawiałem czy to nie ludzkie czasem - takie wielkie) i nikogo nie pogryzie! A jak spowoduje wypadek to poniesie karę. A spuszczone ze smyczy dzikie zwierzę jest nieobliczalne!
      Reasumując: chcesz zmienić świat? zacznij od siebie!
      • Gość: behemot Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 10:01
        Czytaj ze zrozumieniem. Pies byl na smyczy ale w zwiazku z tym, że rowerzyści zachowywali się niezgodnie z przepisami, to żeby im to uzmysłowić spuściłem z niej psa, co w końcu nastąpiło bo znawca przepisów które go nie dotyczą zwrócił mi uwagę. Zaś przepisów, które jego dotyczyły w ogole nie stosował. Źdźbło widzimy w cudzym oku przez belkę w swoim. Podobnie robisz ty schodzac na temat goowien psich, które nijak nie maja związku z dzwonkami przy rowerze.
        • alanta1 Re: Opolscy rowerzyści na drogach pieszo rowerowy 26.06.11, 11:51
          Gość portalu: behemot napisał(a):

          > niezgodnie z przepisami, to żeby im to uzmysłowić spuściłem z niej psa

          Behemot - Łopolska Karząca Ręka Sprawiedliwości.


          Był taki jeden, Rutkowski mu było, czy jakoś tak?
    • Gość: pliszka największa zmora Opola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.11, 09:57
      największa zmora Opola to: rowerzyści (na chodnikach i na ulicach - a że brak w Opolu ścieżek rowerowych to g.wno kogo ochodzi) i srające psy (a raczej ich właściciele, którzy nie mogą się schylić i w 3 sekundy (raz dziennie!) sprzątnąć kupska po swoim pupilu)
      • Gość: behemot Re: największa zmora Opola IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 10:03
        Eureka, pliszko.
        • Gość: Artur Re: największa zmora Opola IP: *.com 26.06.11, 12:43
          U nas słowo przepraszam jest poniżające w niektórych wypadkach dla przepraszającego,dlaczego ja mam przepraszać za coś co nie zawiniłem.
          W innych krajach ,jest jakoś inaczej.
          Powinno się mówić ,przejście,czy coś innego,ale jak tak klika razy powiedziałem ,to widziałem miny obrażone,i nie skore do zrobienia przejścia,pewno pomyśleli niekulturalny.Dlaczego mam przepraszać,że żyję.
          • okobar79 Re: największa zmora Opola 26.06.11, 13:29
            to używaj zgodnie z przepisami dzwonka, nie będziesz musiał przepraszać
            • alanta1 Re: największa zmora Opola 26.06.11, 13:52
              okobar79 napisał:

              > to używaj zgodnie z przepisami dzwonka, nie będziesz musiał przepraszać

              Wskaż mi proszę przepis, który nakazuje używać dzwonka rowerowego.
              Przejrzałam PoRD, musiałam go chyba przegapić...
          • Gość: Zdrowy Rozsądek Re: największa zmora Opola IP: *.g1.citymedia.pl 26.06.11, 14:01
            @Artur
            Słowo „przepraszam” jest po prostu skrótem od „poproszę o miejsce na przejazd”, a nie żadnym przepraszaniem za jakąś winę. Wszyscy piesi, których mijałem – wbrew temu co twierdzi Behemot - rozumieją słowo „przepraszam” i bezproblemowo dają przejazd. Skutecznie i kulturalnie. Nie wstydzić się i stosować :)

            W Opolu tylko jeden człowiek – niejaki Behemot – nie zna znaczenia słowa „przepraszam”.
            Ale ten człowiek ma inne, większe problemy, z którymi musi się zmierzyć. Nie panuje on bowiem nad swoją agresją, ma urojenia wielkościowe powiązane ze stanami lękowymi np. twierdzi, że wszyscy rowerzyści z Opola chcą go rozjechać (co charakterystyczne – z kierunku analnego ;)

            @Behemot
            1. Behemot – myślałem, że jedno już żeśmy uzgodnili: ty nie jesteś żadnym stróżem prawa tylko zwykłym prowokatorem wykorzystującym jakieś zagwozdki, „z igły widły” po to by opierdzielać innych. Tak w necie jaki i w realu.
            2. Spasuj więc waćpan i wstydu sobie oszczędź, bo na mieście już kawały opowiadają o tobie, np. żeś syn Pawłowa i na ludzkie słowa nie reagujesz, a tylko na dzwonki.
            • przemo_opole Re: największa zmora Opola 26.06.11, 14:41
              To ja też muszę do lekarza? Bo mam wrażenie że mniej więcej połowa rowerów chce mnie rozjechać. Z obu kierunków...
              • Gość: Zdrowy Rozsądek Re: największa zmora Opola IP: *.g1.citymedia.pl 26.06.11, 15:12
                Tylko mniejsza połowa rowerów - tak? I z obu kierunków? To nie masz się co przejmować. To tylko napad lekkiej cyklofobii. To przejściowe i całkowicie uleczalne :) :) :)
                • przemo_opole Re: największa zmora Opola 26.06.11, 15:23
                  A to dziękuję. Uspokoiłeś mnie. No i zaoszczędzę na wizycie u psychiatry... :-)
                  • alanta1 Re: największa zmora Opola 26.06.11, 15:32
                    Może się umówimy w parę osób i terapię ci zafundujemy.
                    Będziemy jeździć wokół ciebie, a ty się będziesz oswajał z widokiem rowerów nadjeżdżających z każdej strony :P
                    • przemo_opole Re: największa zmora Opola 26.06.11, 15:58
                      Ale to może być niebezpieczne, bo będę łokcie wystawiał :)
                      • alanta1 Re: największa zmora Opola 26.06.11, 17:16
                        Nie bój żaby, ochraniacze założymy. I kaski :)
    • jureek Re: Wychowawca? 26.06.11, 14:17
      Ty, Behemot, jesteś nauczycielem z zawodu? Przeszkadzało Ci nawet to, że ktoś omijał Cię po trawie trzymając się z daleka od Twojej szacownej osoby tylko dlatego, że nie zachował się tak, jak Ty uważasz za słuszne, czyli nie zadzwonił?
      Interseujące bardzo to jest.
      Jura
      • Gość: juhas Re: Wychowawca? IP: *.252.16.35.internetia.net.pl 26.06.11, 16:38
        Dajcie już spokój Behemotowi. Po prostu dziadzieje. W pewnym wieku już tak się robi. Zwykła kolej rzeczy.
        • Gość: behemot Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 21:21
          Kodeks drogowy
          Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych

          Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

          Tenże sam kodeks wymaga
          11. Obowiązkowe wyposażenie roweru

          Rower musi być wyposażony w:

          1. światło pozycyjne przednie o barwie białej lub żółtej selektywnej,
          2. światło pozycyjne tylne barwy czerwonej,
          3. światło odblaskowe tylne czerwone o kształcie innym niż trójkąt,
          4. przynajmniej jeden sprawnie działający hamulec,
          5. dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nie przeraźliwym dźwięku.

          Kodeks w żadnym paragrafie i punkcie nie nakazuje używać słów przepraszam, uwaga, dziekuję czy tez ich odpowiedników w innych językach.
          Zatem w dalszym ciągu aktualne jest pytanie, po co jest dzwonek wymagany przez ustawodawcę jako wyposażenie obowiązkowe roweru?
          Wobec art. 33 rowerzysta ma przewalone na tej drodze bo musi ustępować pieszym i zachować szczególną ostrożność. I żadne wyliczenia, że piesi muszą iść prawą stroną, parami, gęsiego, dzieci nieletnie i psy trzymać na uwięzi, ba muszą być trzeźwi, nie maja racji bytu, są o doopę potrzaskać. Tu akurat z dwóch użytkowników drogi rowerzysta musi być trzeźwy. No więc gdy rowerzysta nadjezdżający zobaczy pieszych zajmujących drogę pieszo rowerową ma przewalone, no bo musi ustapić im miejsca w myśl przepisów. A to wiąże się z wyhamowaniem do zera i czekaniem aż piesi zrobia mu miejsce. Nadjeżdżający z przeciwka jest w tej samej sytuacji. Ale, że piesi go widzą, to ustepuja mu miejsca jak innym pieszym idącym z naprzeciwka. Piesi z reguły na tej drodze jak widzą rowerzystów to im ustępują. Jadących z tyłu nie widzą i nie słyszą, bo rower jest cichym pojazdem, a jak słyszą to z bliskiej odległości i nie maja czasu by usunać się z drogi.
          Po co jest wiec dzwonek w takiej sytuacji? Ano po to by ze znacznej odleglości go użyć i dać pieszym czas na utworzenie miejsca rowerzyście.
          • alanta1 Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 21:57
            Oooo, Behemot PoRD przeczytał, wreszcie :D Szkoda, ze nie cały :P

            Gość portalu: behemot napisał(a):

            > Kodeks w żadnym paragrafie i punkcie nie nakazuje używać słów przepraszam, uwag
            > a, dziekuję czy tez ich odpowiedników w innych językach.

            Tych słów nie wymaga kodeks, ale zwyczajna grzeczność. Ale żeby to zrozumieć trzeba znać to pojęcie...

            > Zatem w dalszym ciągu aktualne jest pytanie, po co jest dzwonek wymagany przez
            > ustawodawcę jako wyposażenie obowiązkowe roweru?

            Zapewne po to:
            "Oddział 8
            Ostrzeganie oraz jazda w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza
            Art. 29. 1. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.
            2. Zabrania się:
            1) nadużywania sygnału dźwiękowego
            lub świetlnego;
            2) używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem"


            > ba muszą być trzeźwi

            Ty naprawdę nie rozumiesz co to analogia :D :D :D

            >musi ustapić im miejsca w myśl przepisów

            Oczywiście, i nikt tego nie kwestionuje. Zostawianie miejsca innym użytkownikom to nadal kwestia kultury...
            I nadal nie wskazałeś przepisu, który nakazuje dzwonić na pieszych. I daje prawo łażenia całą szerokością ścieżki.
            • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:01
              Tia, a "bezpośrednie" niebezpieczeństwo to nie ostrzeganie z daleka. Czyli w terenie zabudowanym dzwonić nie nada. Przynajmniej moja tak to rozumieć :)
              • alanta1 Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:22
                Twoja dobrze rozumieć, mój instruktor wiele lat temu wtłukł mi to do głowy na kursie :)

                W terenie zabudowanym sygnałów używać mogą tylko pojazdy uprzywilejowane.
                A zwyczajni ludzie tylko przy bezpośrednim niebezpieczeństwie, np. gdy ktoś chce w nich wjechać.
                • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 22:47
                  T o gdzie robiłaś kurs na rower? Zapewne jak stoisz pod światłami, jest zielone i ci przed tobą nie ruszają, to otwierasz okno i krzyczysz przepraszam, może...Blondynka?
                  • alanta1 Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:58
                    Kurs robiłam na prawo jazdy, jestem od wielu lat czynnym kierowcą, rowerem jeżdżę zgodnie z PoRD. Za to ty:
                    -albo nim nie jesteś,
                    -albo nie znasz przepisów,
                    -albo je nagminne łamiesz.

                    Wg prawa nie wolno trąbić na zawalidrogi w mieście.
                    I nie wiem po co miałabym to robić, żeby denerwować ludzi? Zdenerwowany kierowca to niebezpieczny kierowca.

                    I daruj sobie teksty o blondynkach i kwiatach, jeszcze seksizm z ciebie wychodzi.
                    • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 23:01
                      Ale się gorąco zrobiło w temacie. Już widzę te wyrwane z kontekstu nasze posty jutro lub we wtorek w papierowej GW :)
            • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 22:28
              Jak się baba uprze to nie ma siły, nie ma mocnych, one sa jak kwiaty...nie będę kończył.
              Poczytaj jeszcze...pojazd samochodowy zwany dalej pojazdem,, itd....
              To co przytoczyłas odnosi sie do pojazdów samochodowych, Choć gdy na rowerze dopadnie cię mgła, śnieżyca czy ulewa to powinnaś (jak chcesz dalej w tych warunkach się poruszać) użyć sygnałów dźwiekowych i świateł przy rowerze.
              Nie mieszaj kultury na drodze z przepisami o ruchu drogowym, choć kultura powinna wynikać z ich znajomości. A jak sie ich nie zna to mamy takie najeżdżanie na plecy z uroczym przepraszam. I ci co sie tak zachowuja są przekonani o swojej kulturze ..wysokiej.
              • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:33
                Kurcze, Behemot, ja łażę po prawej, przy brzegu (w miarę rozsądku, nie po muldach) i z kolei nienawidzę dzwonków. Na przepraszam zawsze zlezę. No tak się właśnie różnimy...
              • alanta1 Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:51
                Oj Behemocie, z zastosowania prawa byś oblał egzamin ;)
                Jak chcesz z babą dyskutować, to z definicją się zapoznaj:

                "31) pojazd - środek transportu przeznaczony do poruszania się po drodze oraz maszynę lub urządzenie do tego przystosowane; (...)
                33) pojazd samochodowy - pojazd silnikowy, którego konstrukcja umożliwia jazdę z prędkością przekraczającą 25 km/h; określenie to nie obejmuje ciągnika rolniczego"

                Rower też jest pojazdem, tak jak samochód.
                • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 23:43
                  Ciepło, ciepło, już dochodzimy..na razie do sedna. Pojazd -rower ma sygnał dźwiekowy. Pojazd samochodowy też ma sygnał dxwiękowy. Na kursie nauczyli cie gdzie nie używać samochodowego sygnału. Jak mówisz jestes czynna drajwerka, znasz przepisy...no to w jakich sytuacjach drogowych rowerzysta moze używać sygnału dźwiekowego? Na obszarze zabudowanym nie, bo już to wykluczyłaś?
                  • alanta1 Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 17:35
                    Gość portalu: behemot napisał(a):

                    > no to w jakich sytuacjach drogowych rowerzysta moze używać sygnału dź
                    > wiekowego? Na obszarze zabudowanym nie, bo już to wykluczyłaś?

                    No przeca cytowałam wcześniej, w sytuacjach niebezpiecznych. I przy ograniczonej widoczności.
                    • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 18:31
                      To teraz trzeba by komentarza czy ograniczona widoczność to tylko mgła, ulewa, śnieżyca itp. czy także zakręt, krzaki itp.
                      Nie biorąc żadnej ze stron zwracam uwagę, że jak bana wjeżdża na most (a szczególnie samorządowa bana zwana szynobusem) to trąbi przerazliwie niezależnie od pory dnia czy nocy. I tak się kurcze zapętlimy w te niuanse prawne...
          • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:00
            W świetle przepisów zaczynam dochodzić do wniosku, że tworzenie hybryd pieszo-rowerowych jest w ogółe głupie. Szczególnie przy naszej kulturze a raczej jej powszechym braku.
            • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 22:39
              Nie jest takie głupie. Jest to droga dla pieszych po której ustawodawca dopuszcza poruszanie się rowerzystom, pod pewnymi warunkami. Jak te warunki nie odpowiadaja rowerzyście, bo czuje sie nimi ograniczony to z niej nie korzysta. Jak na nia wjeżdża to musi zaakceptować ograniczenia na niego nałożone. Nikt nie lubi ograniczeń, więc rowerzyści zachowują sie tam jak na drodze dla rowerów a pieszych traktuja jakby weszli na drogę rowerową, gdzie oni sa uprzywilejowani a pieszy musi im schodzić z drogi.
              • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:57
                Tak, to fakt. Ale piesi nie umieją się też zachować na chodniku wobec innych pieszych. Wracamy do sprawy kultury. A to temat na następne 2-3 pokolenia. Wcześniej się nie uda.
          • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:44
            Wybacz behemot ale już nudzisz z tym dzwonkiem.

            Przejrzałem pobieżnie prawo o ruchu drogowym w wersji z roku 2011 ( link) i jakoś nie znalazłem wzmianki o tym "dzwonku o nieprzeraźliwym dźwięku". Z tego wynika, że ustawodawca raczej polega na zasadzie ograniczonego zaufania i ogólnej zasadzie ostrożnej jazdy niż na "wyhamowaniu do zera" rowerzysty na szlaku pieszo-rowerowym na skutek rodzinnego spędu stada słoni.

            To ma związek z innym przepisem, regulującym minimalne parametry techniczne takich szlaków:

            § 47. 1. Szerokość ścieżki rowerowej powinna wynosić nie mniej niż:
            1) 1,5 m - gdy jest ona jednokierunkowa,
            2) 2,0 m - gdy jest ona dwukierunkowa,
            3) 2,5 m - gdy ze ścieżki jednokierunkowej mogą korzystać piesi.
            2. Szerokość ścieżki rowerowej należy ustalać indywidualnie, jeżeli oprócz prowadzenia ruchu rowerowego pełni ona inne funkcje.


            Ustawodawca założył, że na ścieżce o szerokości minimum 2,5m rowerzysta zmieści się z pieszym bez potrzeby obdzwaniania mu tyłka.
            • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 22:59
              Brakuje mi tu szerokości ścieżki dwukierunkowej, gdy mogą z niej korzystać piesi.
              • alanta1 Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 23:10
                Bo w Polsce nie ma tak szerokich ścieżek :D
              • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 00:03
                Sprawdziłem w niemieckich przepisach: też nie ma minimalnej szerokości dla wspólnego ruchu dwukierunkowego dla pieszych i rowerzystów. Być może to jakaś ogólnoeuropejska norma, by jednak robić chodniki/ścieżki po obu stronach drogi?

                Znalazłem jednak coś innego, co może zainteresuje internautów:

                1) kiedy nie trzeba używać ścieżki rowerowej?

                Wg orzecznictwa niemieckiego nie trzeba używać wyznaczonych ścieżek rowerowych gdy
                a) osoby spoza miejscowości nie są w same w stanie ich odnaleźć
                b) ...lub nie mogą do nich dotrzeć
                c) są przyblokowane przez przeszkody, zaparkowane samochody
                d) zbyt intensywnie używane przez pieszych (Krakowska, Luboszycka?)
                e) gdy jest nie do użytku przez przełomy, rozbite szkło butelek, wyrwy w asfalcie (Wrocławska?)

                2) Trzy warunki, kiedy należy korzystać ze ścieżki rowerowej. Nie trzeba z nich korzystać, gdy przynajmniej jeden z poniższych warunków nie jest spełniony. ścieżka musi być

                a) "towarzysząca szlakowi drogowemu" - nie jest taka, gdy m.in. nie ma takiego samego pierwszeństwa przejazdu jak równoległa droga dla samochodów.

                b) "zdolna do użytkowania" - czyli nie może być zastawiona samochodami, innymi przeszkodami, pokryta lodem , piaskiem lub śniegiem przy jednoczesnym wolnym przejeździe drogą równoległą.

                c) "dostosowana do możliwości" (zumutbar) - nie dostosowana jest taka ścieżka rowerowa, której zły stan nie można zniwelować poprzez ostrożną jazdę lub trzeba zmieniać strony jezdni by kontynuować "ślad" ścieżki rowerowej (Luboszycka - Chabry?)
                • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 27.06.11, 00:12
                  Cakowicie sie zgadzam. Tylko czy mamy jeździć według niemieckich przepisów czy polskich. Czy też nasze przepisy zmieniać według niedoścignioniogo wzoru niemieckiego?
                  No i jeszcze mała prosba, poszukaj w niemieckich przepisach o używaniu dzwonka przez tamtejszych rowerzystów, Dobrych przykładów nigdy dość.
                  • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 00:30
                    W roku 2006 parlament niemiecki chciał uchwalić rozporządzenie o wyposażeniu minimalnym rowerów ( FAusrüstV) gdzie była regulowana sprawa hamulców, oświetlenia czy sygnałów, ale została ona odrzucona z uzasadnieniem, że wiele rowerów posiada lepsze standardy niż chciano uchwalić i że lepiej wpływać na poprawę bezpieczeństwa poprzez automobilkluby czy zrzeszenia rowerowe niż poprzez sankcje karne. I święte to słowa.
                    • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 27.06.11, 00:47
                      A to dziwne. Niemcy tak dokładni w swych regulacjach prawnych, zostawiają w dziedzinie rowerów dowolność ich użytkownikom. Wnosze z tego, że mogę noca zapychać bez świateł ale mam GPS i oświetlenie drogi mi niepotrzebne, zresztą niemieckie auta maja dobre reflektory , to bede widoczny. Hamulec też w zasadzie może być lub nie. No to taki gliniarz praktycznie nie może fikac do rowerzysty, bo w oparciu o co? Tylko o trzeźwość ale tam norma nieosiagalna dla nas.No jak parlament niemiecki cos uchwali to zaiste święte słowa. Jednak wole plugawe nasze ustawy, które pewne minimum nakładają na rowerzystów, choc jak widać oni te minima maja w doopie. Bo w rowerze najważniejszy jest hamulec, najlepiej w piascie.
                      • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 00:54
                        Niemcy to jedyny kraj w EU, gdzie nie ma generalnego ograniczenia prędkości na autostradach, drogach ekspresowych i wszystkich dwujezdniowych trasach z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami i jakoś na tym źle nie wychodzą: śmiertelność jest u nich wielokrotnie mniejsza mimo większego natężenia ruchu. Najwyraźniej stawianie na edukacje, działania prorowerowe oraz inwestycje w infrastrukturę komunikacyjną i bezpieczeństwa pojazdów opłacają się bardziej niż zakazy czy nakazy (dzwonek?) , postawienie znaku 40km/h i stania z suszarką.
            • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 26.06.11, 23:14
              Nie badź niegrzeczny. Jak piszesz o sortowni smieci, czy parku krajobrazowym w komionce Odry to ci nie mówię, że nudzisz. Jak coś mnie nudzi to nie czytam, chyba że z obowiazku na mnie nałożonogo, co jak mysle w Twoim przypadku nie ma tu miejsca.
              Nie znalazles, to szukaj dalej, doglebnie. Ustawodawca nie polega a nakazuje
              Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

              Dowolnie może to interpretować ignorant.
              Przywodzisz przepisy rozmiarów ścieżek rowerowy na, których dopuszczony jest ruch pieszych
              9. Rowerzysta poruszający się po drodze dla rowerów ma pierwszeństwo przed pieszymi. Nie dotyczy się to osób niepełnosprawnych. W przypadku korzystania z drogi dla pieszych piesi mają pierwszeństwo przed rowerami.
              Tu zaś mamy do czynienia z droga dla pieszych po której dopuszcza sie ruch rowerów. Poslowie tworza prawo wię trudno dociec co założyli. Gdyby faktycznie, jak ty, założyli że na ścieżce 2,5 m rowerzysta minie się, wyminie z jednym pieszym bez obdzwaniania mu tyłka, to tak jak ty , powinni wprowadzić poprawkę usuwająca z obowiazkowego wyposażenia roweru dzwonek. Przyczyna obdzwaniania tyłków wszak została wyeliminowania szerokościa ścieżki.
              • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 23:27
                W porządku. Udowodnij więc, że w aktualnych przepisach o ruchu drogowym jest wymóg posiadania dzwonka na rowerze. :-)
                • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 27.06.11, 00:01
                  Ot chytrusek. Jak chcesz mi wykazać, że nie mam racji to na tobie spoczywa obowiazek wykazania, że w aktualnych (pojecie wzgledne i mało precyzyjne w naszej rzeczywistości prawnej) przepisach o ruchu drogowym nie ma wymogu prawnego by rower był wyposażony w dzwonek sygnał dźwiekowy. No warto podać nowelizacje znoszacą ten wymóg.
                  • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 00:07
                    Podałem w poprzednich postach link do wersji ujednoliconej prawa o ruchu drogowym ( wg stanu z Dz.U. 2011 nr 92 poz. 530 ) ze strony ISAP.sejm.gov.pl. Teraz Twój ruch :-)
                    • Gość: behemot Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 27.06.11, 00:22
                      A co, to my w szachy gramy? Podam ci link do strony szkolacej dzieciaki w podstawówkach na kartę rowerowa, jako pierwszy z brzegu, to mi napiszesz, że aktualny to obowiazujący na dzis na godzine 24, prawda. No nie chce mi sie grać w takie szachy.
                      • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 00:49
                        Jakie szachy? Podałem źródło. Podam jeszcze raz: LINK. Jak otworzysz to na początku na marginesie po prawej masz wypis wszystkich nowelizacji. Nie zamierzam ich sprawdzać, kiedy z art 33 zniknął ustęp 11, bo i po co? Ważne, że w aktualnym tekście ogłoszonym go nie ma. To wersja z 31 marca 2011 roku. Nie ma w niej więc tych zmian "rowerowych", które są ważne od 21 maja 2011 roku. A są one TU. O dzwonku ani widu, ani słychu.
                        • Gość: behemot Dobrze że sie na konstytucję RP nie powołałes IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 27.06.11, 07:18
                          PoRD to zbiór praw podstawowych ruchu drogowego, taka konstytucja. Nie znajdziesz w nim przepisów dotyczacych emisji spalin przez pojazdy, czy norm glośności motocykli w zalezności od pojemności silnika. Skoro ich w PoRD nie znajdę no to ich nie ma - tak sadzisz, alanta też. Tymczasem PoRD realizowane jest przez przepisy szczegółowe, które drogą rozporządzeń ustalaja ministrowie resortów zainteresowanych. Tych rozporzadzeń w PoRD nie ma i na próżno ich tam szukać. Wymagania co do dopuszczenia pojazdów do ruchu ustala mninister infrastruktury, kiedyś komunikacji w porozumieniu z ministrem środowiska. No i oni tam piszą w rozporzadzeniu co ma miec by móc jeździć osobowe auto, cięzarówka, traktor, furmanka, rower itd. I w PoRD tego nie znajdziesz ale przepisy są i obowiazują. PoRD i przepisy szczegółowe (rozporządzenia) mieszcza się w Kodeksie drogowym, zbiorze praw ogólnych i szczegółowych dotyczacych poruszania się na drogach w Polsce. I tam należy szukać.
                          • gandharwa Behemot, przegrałeś 27.06.11, 12:51
                            Nie potrafisz wskazać konkretnego "dzwonkowego" przepisu. A skoro nawet Ty go nie potrafisz wskazać, to co wymagać od przeciętnego rowerzysty czy strażnika miejskiego? Na pewno nic nie ma o dzwonku w ustawie "prawo o ruchu drogowym" a to nie tyle konstytucja ile dosyć szczegółowy akt prawny wiążący wszystkich użytkowników ruchu. Inne rozporządzenia są wiążące de facto jedynie wtedy, gdy ich weryfikacja podlega jakiejś instytucji (urząd rejestracyjny, stacja diagnostyczna, homologacja). Zresztą ogólny przepis mówi, że przepisy odnośne "warunków technicznych dla pojazdów" odnoszą się "jedynie do pojazdów zarejestrowanych w kraju" ...a skoro rowery nie podlegają rejestracji to prawie że wprost należy stosować przepisy Konwencji Wiedeńskiej z roku 1968 ( DZ.U. 1988.5.40-41).

                            Przyjmijmy więc, że dzwonka posiadać nie trzeba a jego używanie nie jest obligatoryjne. Rowerzysta ma uważać na pieszych ale i pieszy ma zachować szczególną ostrożność, szczególnie jak ścieżka pieszo-rowerowa ma poniżej 2,5 metra szerokości a zakręty są zasłonięte ścianą i krzakami a piesi i rowerzyści poruszają się w obydwu kierunkach, jak jest na trasie na kąpielisko Bolko.
                            • Gość: behemot Aleś sobie prawo wymyślił IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 27.06.11, 16:28
                              Prawo gandharwy:
                              > Przyjmijmy więc, że dzwonka posiadać nie trzeba a jego używanie nie jest obl
                              > igatoryjne
                              . Rowerzysta ma uważać na pieszych ale i pieszy ma zachować szcze
                              > gólną ostrożność, szczególnie jak ścieżka pieszo-rowerowa ma poniżej 2,5 metra
                              > szerokości a zakręty są zasłonięte ścianą i krzakami a piesi i rowerzyści
                              > ] poruszają się w obydwu kierunkach, jak jest na trasie na kąpielisko Bolko

                              Czytajacym zwracam uwagę, że jest to wierutna bzdura choć zakrety zarośnięte i rozmiar i mur robia wrażenie a i tez pomiar ściezki. No a Konwencja Wiedeńska zamyka usta jak święte słowa parlamentu niemieckiego.Przyjmijmy, że prawa możesz sobie wymyslać a ich przestrzegania wymagać od dzieci i małzonki, na swojej posesji.
                              Podałem ci adres, gdzie szukać. Ukierunkowałem na rozporzadzenia, wyjasniłem, a ty nic. Nie ma w pordzie to nie ma. Przecietny rowerzysta, który zdawał egzamin na karte rowerową, małolat, by ci wyjaśnił. Nie obrażaj SM. Na pewno...ten wywód jest funta kłaków nie wart. Przepisy trzeba umieć czytać, nie tylko fejsbuk, esemesy i fora internetowe. Jak się nie umie, to się idzie do prawnika i buli. U mnie masz za frico, a jak sie spotkamy na ścieżce na Bolkosee i użyjesz dzwonka to nie będziesz musiał piwa stawiać.
                              Przeczytaj PoRD, dział III art. 66 podpunkt 4 punkt 5, który brzmi
                              Minister transportu w porozumieniu z ministrami spraw wewnętrznych i administracji oraz obrony narodowej określi w drodze rozporzadzenia, warunki techniczne pojazdów oraz zakres ich niezbędnego wyposażenia.
                              I na tym powinienem zakończyć a Ty powinieneś szukać, jak nie wierzysz. No ale nie bedę się pastwił nad tobą i alantą, bo ona podobnie czyta przepisy
                              >>>> Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 31.12.2002 w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz ich niezbędnego wyposażenia, Dz. Ustaw 2003 nr 32 poz. 262 (plik .pdf 3,5 MB dostępny na serwerze Sejmu RP):
                              Art. 53.
                              ust. 1. Rower powinien być wyposażony:

                              z przodu - w jedno światło barwy białej lub żółtej selektywnej;
                              z tyłu - w jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być migające
                              w conajmniej jeden sprawnie działający hamulec;
                              w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku

                              Art. 56.

                              ust. 1. Światła pojazdu o których mowa w par. 53-55, powinny odpowiadać następującym warunkom:

                              światła pozycyjne oraz światła odblaskowe oświetlone światłem drogowym innego pojazdu powinny być widoczne w nocy przy dobrej przejrzystości powietrza z odległości co najmniej 150 m;
                              powinny być umieszczone nie wyżej niż 900 mm i nie niżej, niż 350 mm od powierzchni jezdni;
                              [...]

                              światła czerwone nie mogą być widoczne z przodu, a światła białe (żółte selektywne) - z tyłu.
                              ust. 2. Dopuszcza się umieszczanie świateł odblaskowych barwy żółtej samochodowej:

                              na bocznych płaszczyznach kół pojazdu, o którym mowa w par. 53-55, z tym zastrzeżeniem, że z każdego boku pojazdu powinny być widoczne dwa światła: jedno umieszczone na kole przedniej osi, a a drugie - na kole tylnej osi.
                              na pedałach roweru i motoroweru
                              [...]
                              Jak używać dzwonka wyjasniłem w postach powyżej. Z trimfalistycznego okrzyku behemot przegrałes, wynika, że jako rowerzysta prowadzisz walkę ze mną pieszym w tym wypadku. Ja walki nie prowadzę, domagam sie jako pieszy, by na ścieżce pieszo rowerowej, rowerzyści zachowywali sie na niej zgodnie z obowiazującymi przepisami, w myśl których pieszy ma tam pierszeństwo przed rowerzystą.



                              • gandharwa Re: Aleś sobie prawo wymyślił 27.06.11, 18:23
                                :-)) Doskonale behemot. Zamiast wymuszać na innych, by za Ciebie udowodnili Twoje tezy sam się wziąłeś za robotę i coś tam przedstawiłeś. Cytowany Dz. Ustaw 2003 nr 32 poz. 262 jest jednak bez magicznego dopiska "z późn. zm" a było tych zmian z 15, które nie polegały jedynie na dopisywaniu nowych paragrafów czy ustępów, ale i na wykreślaniu.

                                Dlatego jak chcesz już dyskutować, to konkretnie podaj, że to rozporządzenie w aktualnej wersji ma takie brzmienie a nie inne.

                                Ja sprawdziłem, par. 53 ust 1 nie został zmieniony, dodatkowo art 44 Konwencji Wiedeńskiej nakazuje posiadanie dzwonka.

                                Co do dzwonienia to już atlanta i przemo swoje powiedzieli. Ja osobiście na nikogo nie dzwonię i nie trąbię, uważam, że Ci, co mają oczy to widzą że zajmują całą jezdnię a ci co nie widzą, to brak im wyobraźni albo zasad dobrego wychowania, i tu wydzwanianie tylko podnosi poziom ogólnej agresji.
                                • Gość: behemot Re: Aleś sobie prawo wymyślił IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 28.06.11, 00:04
                                  Bełkoczesz gandharwa, choć mając jaja, powinieneś zamilknąć. Nie musiałem sie brać do roboty bo rozpoczynajac wątek to wiedziałem. Ty do dzisiaj utrzymywałes, że dzwonek jest niepotrzebny i nie znałeś jego zastosowania, bo nie potrafiłeś znaleźć odpowiednich przepisów. A teraz czepiasz się jak pijany płota, że ci brakuje magicznego dopiska, jakby ten dopisek zmieniał istote rzeczy. Co sprawdziłeś? Jakbym Ci nie wytłumaczył jak krowie na rowie, to byś nie miał co sprawdzać. Co, myślisz żebym ci podawał przepisy z lat szśćdziesiątych dziś nieobowiązujące? Umywasz rączki i podpierasz sie przemem i alantą. Ci co mają oczy zazwyczaj mają je z przodu a nie z tyłu łba a uszy po bokach i nie widzą i nie słyszą nadjeżdżającego z tyłu roweru a mają prawo poruszać sie tą drogą całą jej szerokością. No i nie wszyscy (to osobna sprawa) sa dobrze wychowani. Podobnie jak nie są dobrze wychowani ci, którzy najeżdżają na plecy pieszym bez ostrzeżenia, z zaskoczenia. Właśnie takim zachowaniem powodują, wzbudzają agresję. Kto lubi być zaskakiwany, straszony z nienacka? Gadasz bez sensu, żeby mieć ostatnie zdanie
                                  • gandharwa Re: Aleś sobie prawo wymyślił 28.06.11, 00:21
                                    Heh, ja zagrałem cynicznie, ale to było drogi behemocie tylko reakcja na twój cynizm, bo nie kto jak ty starałeś się ludziom tu wcisnąć, że używanie czy posiadanie dzwonka jest takie oczywiste i zapisane bezpośrednio w ustawie. Jak wiesz, nie jest i jest to sprawa "zagubiona" w gąszczu rozporządzeń co wskazuje, że ta sprawa jest tak samo na serio brana pod uwagę przez ustawodawcę jak słynny przepis że "odpady należy zbierać selektywnie". Zapis piękny a jakie jest życie to wiesz. I nie ma winnego bo nie ma przepisów precyzujących czy sankcyjnych.

                                    W naszym przypadku nie ma przepisów, co z tym dzwonkiem należy robić. nawet nie wiadomo, czy w przypadku znaku zakazu z "klaksonem" wolno rowerzyście używać dzwonka czy też nie?

                                    Na koniec przyznałem Ci przecież rację, a nawet wskazałem podobny przepis w Konwencji Wiedeńskiej, którą tak ochoczo wyśmiałeś.

                                    A przepisy są naprawdę głupie i niebezpieczne dla rowerzystów. Światło tylnie to trzeba mieć ale za to samochody nie muszą ( inaczej niż w EU) migaczem markować chęci zjechania na pobocze przez co łatwiej jest zaskoczyć rowerzystę zajeżdżając mu drogę. Migacza trzeba użyć tylko przy zmianie pasa lub skrętu w inną ulicę. Takie mamy PoRD.
                                    • Gość: behemot Re: Aleś sobie prawo wymyślił IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 28.06.11, 01:05
                                      Bronisz sie bez sensu. Nie ma znaczenia dla rowerzysty czy prawo jest regulowane ustawą czy rozporządzeniem. On ma je znać i go przestrzegać. Jest zapis w ustawie odsyłający do rozporządzenia. Znalazłeś Konwencję a nie znalazłeś rozporządzenia. Czy dzieciaki zdające egzamin na kartę rowerową czytaja rozporzadzenia i ustawy? Wystarczyło tego poszukać i już byś wiedział.
                                      > W naszym przypadku nie ma przepisów, co z tym dzwonkiem należy robić. nawet nie
                                      > wiadomo, czy w przypadku znaku zakazu z "klaksonem" wolno rowerzyście używać d
                                      > zwonka czy też nie?
                                      No nie kompromituj się. Powinieneś sobie zrobić kartę rowerową. Przepis, że osoby powyżej 18 roku życia nie muszą posiadać karty rowerowej był wprowadzony przedwcześnie, Stąd szukanie ustaw, wykazywanie ich wyzszości nad rozporządzeniami, a znajomość przepisów dotyczacych kierowania rowerem, żadna. Zaś co do reszty, to jak student na egzaminie, wiedza jest ale nie na temat w stylu: w Niemczech dopuszczalny limit alkoholu we krwi rowerzysty wynosi 1,6 promila a w Danii wogóle nie ma jakiegokolwiek wymogu.
                                      • gandharwa Re: Aleś sobie prawo wymyślił 28.06.11, 01:11
                                        Z przyjemnością się skompromituję i zapytam ponownie, byś mi wskazał te przepisy, które regulują używanie dzwonka na ciągach pieszo-rowerowych.

                                        Personalne wycieczki sobie daruj. Skup się na temacie. Przepisy. Podaj je. Aktualne.
                                  • gandharwa Re: Aleś sobie prawo wymyślił 28.06.11, 00:30
                                    Ci co mają oczy zazwyczaj mają je z przodu a nie z tyłu łba a uszy po bokach i nie widzą i nie słyszą nadjeżdżającego z tyłu roweru a mają prawo poruszać sie tą drogą całą jej szerokością

                                    Ten problem jest właśnie dyskutowany w EU z powodu pojazdów elektrycznych. Istnieje rzeczywiste zagrożenie, że rowerzyści poruszający się po drogach nie usłyszą nadjeżdżającego z tyłu samochodu o napędzie hybrydowym, wodorowym lub czysto elektrycznym. To samo dotyczy osoby starsze chcące przejść przez jezdnię. Dodatkowo opony nowej generacji i "ciche" asfalty zaostrzają problem.

                                    Dyskusja trwa, ale na razie nie ma propozycji, by samochody profilaktycznie (automatycznie?) obtrąbiały sobie przejazd na wprost czy zza winkla.
                          • alanta1 Re: Dobrze że sie na konstytucję RP nie powołałes 27.06.11, 17:49
                            Gość portalu: behemot napisał(a):

                            > Skoro ich w PoRD nie znajdę no to ich nie ma - tak sadzisz, alanta też.

                            Gwoli ścisłości, Alanta nic nie pisała o tym, że dzwonka mieć nie trzeba, nadinterpretowujesz.

                            Dzwonek sie przydaje, ostatnio obdzwoniłam smarkacza, który chciał ulicę przebiec w niedozwolonym miejscu, prosto pod moimi kołami. Bez skrupułów obdzwaniam też pieszych na ścieżkach rowerowych, bo ich tam być nie wolno i stwarzają zagrożenie.
              • przemo_opole Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 26.06.11, 23:30
                Hej, a może Tobie też jakąś terapię dzwonkową trzeba? Mnie juz nasza szanowna Koleżanka oferowała "leczenie" to może i dla Ciebie coś wymyślimy? Jestem gotów zainwestować w dzwonek a nawet w trąbę jerychońską :)))) Taką do "Tira`a" kupię a akumulator w plecaku :)
                • gandharwa Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 00:14
                  :-) z tego co przeczytałem o tych trąbach jerychońskich, to nie trzeba do tego energii elektrycznej a wystarczy twarda butelka PET ( takie jak kiedyś były 1,5l coca-cole ) oraz pompka do roweru. Po nabiciu butelki wystarcza na 5-7 "trąbnięć" :-)
                • alanta1 Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 17:51
                  Nie no, Behemot dzwonków się wręcz domaga, on potrzebuje terapii "przeproszeniowej" :)
                  • jureek Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom 27.06.11, 18:20
                    alanta1 napisała:

                    > Nie no, Behemot dzwonków się wręcz domaga, on potrzebuje terapii "przeproszenio
                    > wej" :)

                    Tak mi się luźno skojarzył tekst piosenki śpiewanej przy Romana Kołakowskiego, w której był taki fragment: "a jeśli kogoś już przeproszę, to zaraz wezmą go na nosze" (uwaga dla czepialskich - cytowałem z pamięci).
                    Jura
              • Gość: juhas Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.252.16.35.internetia.net.pl 26.06.11, 23:30
                Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jeśli chodzi o Behemota to mam rację. Trochę mi nawet szkoda tego zacietrzewionego staruszka uważającego, że sam jeden ma monopol na rację i pouczanie wszystkich innych. Przypomina mi postać widzianą przed laty na dworcu PKP Opole Główne - niewielki, łysawy facecik w drucianych okularkach obładowany walizami, torbami, plecakami ( z jednego wystawała siatka na motyle), za nim świńskim truchtem żona i około 11 - 12 letni syn. I facecik goniąc na czele gromadki z peronu 1 na 3 "To są tak zwane perony północne. Nie mylić z południowymi".
                Nie ustąpisz Behemocie, prawda ? Dopóki pozostali nie skapitulują dla świętego spokoju, co ?
              • Gość: Zdrowy Rozsądek Re: Dla przypomnienia pieszym i rowerzystom IP: *.g1.citymedia.pl 26.06.11, 23:43
                Niepełnosprawny rowerzysta na drodze rowerowej ma ustąpić niepełnosprawnemu pieszemu czy też nie? A na chodniku – kto ma pierwszeństwo – zdrowy pieszy czy niepełnosprawny rowerzysta? Ot zagwozdka prawnicza.
                Kocie-Behemocie uśmiechnij się >^-_-^<
                (Polecam kocie uśmieszki z klawiatury: www.cats.alpha.pl/usmieszki.htm )
                • Gość: behemot Podsumowanie IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 27.06.11, 22:46
                  1. Na drogach pieszo rowerowych piesi maja pierwszeństwo. Rowerzyści muszą im ustepować i zachowywać szczególną ostrożność.
                  2. Rower powinien być obowiązkowo wyposażony w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku.
                  3. Rowerzysta zbliżajacy sie do pieszego, pieszych, rowerzysty, rowerzystów z tego samego kierunku w którym poruszają się wymienieni, powinien ostrzegać ich sygnałem dźwiekowym ze znacznej odległości
                  • przemo_opole Re: Podsumowanie 27.06.11, 22:50
                    Ad.1 - Na chodnikach piesi mają pierwszeństwo "jeszcze bardziej" :)
                  • Gość: Zdrowy rozsądek Podsumowanie podsumowania IP: *.g1.citymedia.pl 27.06.11, 23:37
                    W kwestiach merytorycznych.
                    1. Sądząc po znikomej ilości zderzeń między rowerzystami a przechodniami należy wnioskować, że rowerzyści respektują prawo pieszych do pierwszeństwa i zachowują szczególną ostrożność.
                    2. Mój rower jest wyposażony zarówno w dzwonek jak i w inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku - czyli w mój głos.
                    3. >>Rowerzysta zbliżajacy się [...] powinien ostrzegać sygnałem dźwiekowym ze znacznej odległości.<< Ostrzegam mówiąc „przepraszam”.
                    Podsumowując - jeżdżę przepisowo. Widzisz Behemocie – prawo, jego literę – zawsze się stosuje zgodnie ze zdrowym rozsądkiem :)

                    PS śpiący kotek >{-.-}<
                  • gandharwa Re: Podsumowanie 28.06.11, 00:10
                    Ad1 i 2 - zgoda
                    Ad3 - niewykonalne, choćby na Ad2, bez urazy ale naprawdę musiałbym zdemontować i ukraść z jakiejś wiejskiej remizy syrenę na korbę by było to "ze znacznej odległości". To raz. Dwa zaś to fakt, że gdyby każdy rowerzysta rzeczywiście np na moście na Bolko ze znacznej odległości informowałby pieszych o własnym istnieniu to byłoby to istne pandemonium i rejwach dzwonkowy, co pewnie wkurzałoby chcących odpocząć Opolan :-)

                    Podsumowanie jest wg mnie trochę inne, pewnie behemot nie chciał, by ta dyskusja szła w tym kierunku, ale NIESTETY, wyszło szydło z worka, że trasa na kąpielisko Bolko nie była planowana jako ciąg rowerowo-pieszy a tylko jako chodnik i dopiero później, w celu optymalizacji wniosku unijnego "Odra uRzeka" dopuszczono tą trasę dla rowerów. Zgodnie z warunkami technicznymi ta droga jest zbyt wąska i zbyt niebezpieczna dla obustronnego ruchu rowerowo-pieszego...jak tam jeszcze nastawia się maszyn do ćwiczeń to będzie naprawdę git.

                    Gdyby nasze stowarzyszenie chciało być tak na 100% z prawem to powinniśmy składać wnioski na policję i MZD przeciw niewłaściwemu oznakowaniu likwidując de facto połowę tras rowerowych w Opolu. Tylko co by pomogło rowerzystom?
                    • Gość: behemot Musisz koniecznie zrobić kartę rowerową IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 28.06.11, 10:12
                      Ty jeździsz rowerem ale nim nie kierujesz. Pięcioletni dzieciak jeździ rowerkiem, bo z niego nie spada ale do kierowania potrzebny jest mu rodzic co umieszczono w przepisach. Kierować zaś może wtedy, jak nabędzie uprawnienień w postaci karty rowerowej, nauczy się przepisów i zasad kierowania rowerem. Jestes jaskrawym przykladem, że rezygnowanie z karty rowerowej dla osób pełnoletnich było przedwczesne. Mase ludzi, dzieki akcji Polska na rowery, wrzuca doopy na siodełka, no bo jeździć potrafią i myśla, że to wystarczy, że kierowanie rowerem to umiejętność utrzymania się na siodełku. No i mamy to co mamy, na drogach, chodnikach, drogach pieszo rowerowych, drogach dla rowerów. Przygotowując sie do egzaminu na kartę nauczyłbyś sie terminów i pojęć i je stosował. Skoro masz trudności ze zrozumieniem znacznej odległości lub bezpiecznej odległości odnośnie używania dzwonka rowerowego to wykonaj nastepujace zadanie. Na mało uczęszczanej drodze ustaw dzieciaka z rowerem wyposażonym w dzwonek. Następnie stań do niego plecami i każ mu zadzwonić. Zrób krok do przodu i niech zadzwoni. Czynności te powtarzaj aż do momentu w którym dźwięk dzwonka przestanie cię wcoorwiać swoim nateżeniem ale bedziesz go słyszał. W tym momencie się odwróć i oceń wzrokowo odległość. Zapamiętaj ją (możesz ja krokami wymierzyć) i z takiej odległości używaj dzwonka w stosunku do innych użytkowników dróg. Może się zdarzyć, że takiego punktu nie osiagniesz, bo z kazdej odleglości dzwonek bedzie cię wcoorwiał. Wówczas zastanów sie czy powinieneś kierować rowerem.
                      • jureek po tym poście, upewniłem się w moim przypuszczeniu 28.06.11, 10:17
                        ... że Behemot jest nauczycielem (może emerytowanym).

                        Gość portalu: behemot napisał(a):

                        > Ty jeździsz rowerem ale nim nie kierujesz. Pięcioletni dzieciak jeździ rowerkie
                        > m, bo z niego nie spada ale do kierowania potrzebny jest mu rodzic co umieszczo
                        > no w przepisach. Kierować zaś może wtedy, jak nabędzie uprawnienień w postaci k
                        > arty rowerowej, nauczy się przepisów i zasad kierowania rowerem. Jestes jaskraw
                        > ym przykladem, że rezygnowanie z karty rowerowej dla osób pełnoletnich było prz
                        > edwczesne (....)
                      • przemo_opole Re: Musisz koniecznie zrobić kartę rowerową 28.06.11, 10:43
                        Że też konieczność zdawania egzaminu na prawo jazdy nie chroni nas przed powszechną obecnością idiotów za kierownicą na drogach? :)
                        • jureek Re: Musisz koniecznie zrobić kartę rowerową 28.06.11, 10:46
                          przemo_opole napisał:

                          > Że też konieczność zdawania egzaminu na prawo jazdy nie chroni nas przed powsze
                          > chną obecnością idiotów za kierownicą na drogach? :)

                          Otóż to! A szczególnie często mylone jest pojęcie maksymalnie dozwolonej prędkości z pojęciem prędkości minimalnej.
                          Jura
                          • Gość: cyklista Re: Musisz koniecznie zrobić kartę rowerową IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 28.06.11, 14:13
                            Jeździłem wiele lat bez dzwonka, bo przecież dzwonek to obciach gorszy od błotników , ale uwierzcie, jak już założyłem, to zaczeła się w moim jeżdzeniu nowa era. Przede wszystkim dzwonek jest słyszalny z dużo większej odległości niż "przepraszam" czy strzał z klamki/manetki i piesi mają czas na usunięcie się, a my nie musimy hamować na ich plechach
                            • jureek Co mi przypomina, co mi przypomina ... 28.06.11, 14:37
                              ... ajpi znajomy ten?

                              Gość portalu: cyklista napisał(a):

                              (...)
                              • alanta1 Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... 28.06.11, 15:08
                                No ładnie: zmienia nicki, stosuje osobiste wycieczki, seksizm, pouczanie, nie chce się przyznać do błędów, pogardliwie odnosi się do innych...
                                Jest na to definicja w netykiecie...
                                • Gość: behemot Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 29.06.11, 00:01
                                  Alanto łykasz jak pelikan. Czyzbyś byłas blondynką podpuszczoną przez łysiejącego tropiciela jurę? Lubię ten kolor włosów i nie jest on dla mnie synonimem pustki pod włosami.Choć sama przyznasz kierując sie obiektywizmem a nie solidarnością vagin, że termin blondynka z czegoś wynika, jak maczo kojarzy się z Banderasem a blondyka z Barbie. Piszę na tym forum już prawie 10 lat pod jednym nickiem bo sie do niego przywiązałem, jak do nazwiska i zaprawdę powiadam ci nie muszę i nie chcę robić takich wałków o jakie jura mnie posadza. Piotr Badura przypuszczał kiedyś, że juhas i behemot to jedna osoba i był nawet w stanie to udowodnić, jak pisał, ale mu to jakoś nie wyszło, bo nie mogło.Schopenchauer dopuszcza argumenty ad personam w swojej erystyce, jak rodzynki w ciescie. Choć posługiwanie się samymi rodzynkami to już nie ciasto. Ileż to razy przyznawałem sie do błedów i waliłem w piersi co jest łatwe do udowodnienia ale niełatwe dla innych internautów, którzy tej cechy nie mają. No z tą pogardą to przesadziłaś, choć kanalie na pogardę zasługują, nie bójmy się słów.Seksizm to pojęcie szerokie jak ocean. Jak powiemy do baby - głupia baba - a baba jest głupia, to nie jest seksizm a stwierdzenie faktu. Gdy użyjesz stwierdzenia głupi kootas - w tłumaczeniu głupi chłop - żaden z obdarzonych przedmiotem nie bedzie podnosił rwetesu o seksizmie, kobieta mnie bije. Propozycja złożona przez Ciebie w sygnaturce ileś postów wyżej została przyjęta.
                                  • alanta1 Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... 29.06.11, 13:24
                                    Niczego nie łykam; składam fakty do kupy i wyciągam z nich wnioski. Jeśli błędne, to trudno, będziesz musiał z tym żyć. Termin "blondynka" w znaczeniu użytym przez ciebie to tylko szkodliwy i głupi seksistowski stereotyp.

                                    Gość portalu: behemot napisał(a):

                                    > No z tą pogardą to przesadziłaś

                                    Nie przesadziłam, traktujesz interlokutorów z góry, protekcjonalnie, często zahaczając o pogardę.

                                    > Jak powiemy do baby - głupia baba - a baba jest głupia, to nie jest seksizm a stwierdzenie faktu.

                                    Owszem, ale przywoływanie w dyskusji tekstów w rodzaju "Jak się baba uprze to nie ma siły, nie ma mocnych, one sa jak kwiaty...nie będę kończył. " jest próbą zdyskredytowania rozmówcy ze względu na płeć i to jest właśnie seksim.

                                    > Propozycja złożona przez Ciebie w sygnaturce ileś postów wyżej została przyjęta

                                    To nie była propozycja, to filozoficzne stwierdzenie jednego z najmądrzejszych profesorów, jakiego znam...
                                    • przemo_opole Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... 29.06.11, 13:45
                                      Z tym całowaniem to miała być kara czy pieszczota? A jeśli to dla kogo kara a dla kogo pieszczota?
                                      Tak tylko pytam, powołując się na klasykę kina polskiego... :)))
                                      • alanta1 Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... 29.06.11, 13:52
                                        Czy wy wszystko musicie brać tak dosłownie? Nie znacie pojęcia "przenośnia" ? :P
                                        • przemo_opole Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... 29.06.11, 14:10
                                          Znacie ale jesteśmy seksistowcy itd. Sama wiesz. No nie mogłem się powstrzymać. Z zresztą to Behemot zaczął. A poza tym, zmień sobie prowokacyjną sygnaturkę :)))))
                                          • alanta1 Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... 29.06.11, 14:30
                                            Nie jesteś, nie podpinaj się pod seksizm Behemota...

                                            A o mojej sygnaturce możemy na priv pogadać, bo nas admini z forum wywalą :P
                                            • przemo_opole Re: Co mi przypomina, co mi przypomina ... 29.06.11, 14:32
                                              No, dobra, przejrzałaś mnie :)))
                                              A sygnaturka swoją drohą filozoficznie inteligentna. Sam ją już zacząłem jakiś czas temu cytować.
                      • gandharwa Re: Musisz koniecznie zrobić kartę rowerową 28.06.11, 14:57
                        Miało nie być bez osobistych wycieczek. Po co tyle jadu. Umiesz w ogóle dyskutować behemot czy tylko mielisz jęzorem dla samego mielenia? Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka