Gość: behemot
IP: *.252.25.88.internetia.net.pl
25.06.11, 00:14
Wątek o rowerzystach na chodnikach wygasł. Pora więc omówić zachowania rowerzystów na drogach, na których równe prawa mają piesi i rowerzyści. Doskonałym przykładem jest tu droga do Bolkosee, chluba naszego miasta, wzdłóż której jego władze pragną usytuować największa w Polsce siłownię pod gołym niebem, uszczęśliwiając tym sposobem sporą część mieszkańców. Bodaj w maju przemierzałem tę drogę wpierając się na kijach, wraz z towarzyszką i dożycą. Uszy miałem wolne od słuchawek, w których szumiał wiatr pieniący fale Odry, ręce zajęte kijami no i prowadziłem konwersację, bo marsz temu sprzyjał. Przyznam, że nie szliśmy gęsiego, no bo kto tak chodzi? Co jakiś czas zza pleców wyskakiwali profesjonaliści na rowerach w kaskach, wyprzedzając mnie na grubość lakieru na kijach. Inni wyprzedzali mnie z moją prędkością, co też nie było przyjemne, no bo się ich nie spodziewałem. Ca z pięćdziesięciu ich było, w różnym wieku i na różnistych rowerach. Niektórzy nawet zjeżdżali na trawę by nas wyprzedzić. Z tymi co jechali z naprzeciwka, nie bylo żadnych problemów, bo widząc ich robiłem im miejsce by bezkolizyjnie mogliśmy się minąć. Im więcej mi tak zza pleców wyskakiwało, pewien rodzaj irytacji, wcoorvoo zaczął narastać i maszerowanie stawało się mniej przyjemne. Śmigaczom biorącym mnie od zadka jakby adrenalina rosła, że gościu się wzdrygiwał podczas wyprzedzania. No i szedłem nasłuchując co jedzie z tyłu i odwracając się co chwila, co nie jest komfortowe. W końcu zacząłem zwracać uwagę. Dzwońżesz człowiecze, jak masz dzwonek. Ale nikt nie dzwonił. No i się w końcu doczekałem. Ktoś użył dzwonka, zrobiłem miejsce i wyprzedził mnie może czteroletni pędrak w kasku a jadąca z nim mama byla wyraźnie zakłopotana. Coraz wiecej mnie wyprzedzało rowerzystów wstydliwców, bo mając dzwonek,wcale go nie używali. No to się wcoo.. i spuściłem dożycę ze smyczy. No im wiecej przeszkód na drodze, to zaczną używać dzwonka, sądziłem. A gdzie tam, śmigaczom w to graj, bo jakbym im w slalomie tyczek dołożył. Rekreacjoniści zwalniali w ciszy. Aż trafił się gościu wiekowy, znający przepisy i pouczył - psa trzeba prowadzić na smyczy. A rower powinien mieć dzwonek - ja mu na to. Gość z radoscią wykrzyknął - mam! No to dlaczego nie używasz - ja też smycz mam! Pojechał. W drodze powrotnej, ci sami, którym zwracałem uwagę, znowu mnie wyprzedzali. Czy któryś użył dzwonka? Żaden. Nawet ten, co wiedział jak psy prowadzć.